Dodaj do ulubionych

Przelało mi się

16.05.19, 16:53
Witam
Mieszkam za granicą, mam męża alkoholika, w zeszłym roku zmusilam go do powrotu do kraju, sam podjął terapię, pozwoliłam wrócić, miał pomóc przy przeprowadzce, kupiłam dom, oczywiście sielanka nie trwała długo, większe mniejsze wpadki.Pracuje w swoim zawodzie, jestem niezależna, nauczyłam się języka.Maz nie pracuje,zajmuje się domem i szkołą syna, mnie nie ma prawie cały dzień.
Od dawna jednak płynie, ma dostęp do konta, popija ,a później wszczyna awantury, jak wracam wieczorem.Wcziraj znalazłam jego barek'' , przerzucił się już na jakościowy alkohol,co sobie będzie żałował...
Nie chce wyjechać dobrowolnie, dziś zadzwoniłam do mojej asystent socjal i machina ruszy, będzie musiał opuścić dom
Boję się, czy sobie poradzę, z dziewięcioletnim synem,z cholerną kosiarką, domem, głupią szafką, którą miał mi skręcić do gabinetu, tak się boję.
Obserwuj wątek
    • lumeria Re: Przelało mi się 16.05.19, 17:16
      Dasz sobie radę, bo już dajesz sobie radę! Bez pijawy będzie Ci lżej i spokojniej. Odżyjesz, odpoczniesz.

      Wiesz jaka silna będziesz się czuła jak załatwisz sprawę z rozwodem? Szafka, kosiarka, dom to wszystko jest do ogarnięcia, faceci partacza i knocą aż się nauczą. Ty tez się nauczysz. Albo najmiesz chłopaka do skoszenia trawy i skręcenia szafki. Wszystko się da.

      Walcz o dobro swoje i dziecka. Dasz rade. Jesteś dzielna.
      • tt-tka Re: Przelało mi się 16.05.19, 18:00
        Ta jest ! Za to, co on przejada i przepija oplacisz sasiada albo jego syna w kwestii szafki i trawnika. Poradzisz sobie, nie bylo go, a sobie radzilas.
        Ps odetnij mu dostep do konta.
        • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 18:35
          Już zabrałam kartę i czeki, wszystko zostawiłam w pracy, masz rację, to co wczoraj znalazłam to tak na 60€, jeszcze mi dziś powiedział, że wielka afera o jedną butelkę.Przede wszystkim , nieistotne, jedną, dwie ,czy dziesięć.... chodzi o to że pije
      • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 18:29
        Mam 43 lata, on 47.Przez 16 lat dawałam szansę, mimo piekła w domu, przemoc też była.Tak wiem, że na własne życzenie w tym tkwiłam, na własne życzenie pozwoliłam mu tu wrócić.Tylko już nie zniosę ani jednego wyzwiska więcej, trzaśnięcie drzwiami,wyssanych z palca zarzutów.Finansowo jestem więcej niż niezależna, tylko sprawy okolodomowe mnie przerażają.Sama z dzieckiem, bez żadnej rodziny, tu nikt nie przyjedzie
        Syn jest chory,w poniedziałek rano umówiłam ich do lekarza,sama pojechałam do pracy, w czasie wizyty byłam z lekarką na telefonie.Maz miał tylko (!) wykupić leki i podać.Wyzwal mnie przez telefon , że mu dali antybiotyk w syropie,a nie w tabl. i on nie będzie drugi raz jechał do apteki!!Ja się powinnam zainteresować , zamknąć gabinet, odwołać pacjentów i jechać do apteki, do głowy mu nie przyszło,że można jechać do innej.To taki naprawdę drobiazg naszej codzienności
        • ola_dom Re: Przelało mi się 16.05.19, 19:57
          ukresu napisał(a):

          > To taki naprawdę drobiazg naszej codzienności

          No ale wiesz - taka codzienność, ale za to miałaś trawnik skoszony i szafki poskręcane, a to przecież cenniejsze od wszystkiego... :>

          Żartuję sobie, ale nie z Ciebie :). Ciebie podziwiam, że pogoniłaś wrzoda. Takie lęki i obawy są dość typowe, ale jak się zastanowisz na trzeźwo (nomen-omen...), to sama zobaczysz, że to śmieszne.
          Dacie z synem radę, tzn. nie "dacie radę" - tylko odetchniecie i zaczniecie żyć normalnie.
          Trzymam wszystkie kciuki!
        • sirella Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:19
          Kompletnie nie rozumiem dlaczego nie wywalisz tego trutnia z domu i dlaczego zmuszasz dziecko do życia w takim piekle. Bo dla dziecka pijany awanturnik i współuzależniona mamuśka która zamyka oczy na dziecka krzywdę i siłą trzyma pijaka w domu - to najgorsi z rodziców.
          Dziecko ci tego nie wybaczy.
          Pijany ojciec jest jednoznacznie zły. Ale matka która uważa się za tą dobrą, a zostawia dziecko pod opieką psychicznego pijanicy - to dno dna.
          • ukresu Re: Przelało mi się 18.05.19, 07:55
            Nijak,kurs zapewniony przez merostwo mu nie odpowiadał, wszystko było do du..y, źle uczyli...
            Potem załatwiłam mu prywatne lekcje, za daleko
            Teraz od stycznia ma kurs na Skype, raz w tyg,
            Językiem się kompletnie nie interesuje, wracam z pracy ,ogląda durne kabarety,radio ma na aplikacji polskiej, nie potrafi sklecić prostego zdania, w domu pełno książek i materiałów, ja bez problemu służyłam pomocą,
            Jemu jest tak wygodnie, nie zna języka, musi zajmować się domem (co nie jest prawdą), bo wszystko da się pogodzić.Ja pracuję do 19.00 tylko poniedziałek piątek,wtoreki czwartek do 17.00 środa nie pracuję.Zreszta pracuję u siebie, i grafik mogę ułożyć jak chcę.Maz znajomej, też był tej sytuacji, teraz rozwozi jedzenia w szpitalu, córkę mają o rok starsza.
    • 71tosia Re: Przelało mi się 16.05.19, 20:53
      maz nie ma najmniejszej motywacji do zmiany, fundujesz mu wygodne picie, nie musi nawet się martwic skąd wziąć pieniądze na alkohol. Im szybciej wroci na terapię i podejmie pracę tym lepiej bedzie też dla niego.
      Dawalas sobie rade gdy byl na terapii dasz sobie rade i teraz, tym nie masz co sie martwić.
      • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 21:31
        Ja wiem, już nie mam siły znosić jego humorów, znajdować kolejnych butelek pochowanych wszędzie, tylko muszę przyznać się sama przed sobą, że to koniec..i po powrocie po 10-12 godz. nie będzie ciepłego obiadu , to ja będę dybac zakupy i zgrzewke wody, tylko , że. nie będzie mi się ściskał żołądek, co tym razem wyprowadzi go z równowagi
        • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 21:35
          Synek nie będzie się pytał o co znowu się kłócicie..
          Tylko tak się boję tych około domowych spraw, ogrzewanie, korki, tu nie mam jak w Polsce znajomego pana Janka,złota rączka''.Pacjenci mi pomogą, tylko będę musiała poprosić
          • eukaliptusy Re: Przelało mi się 16.05.19, 22:59
            No to będziesz musiała poprosić.

            Zamiast kisić się w toksycznym sosie z alkoholikiem, zintegrujesz się lepiej z ludźmi w miejscu w którym mieszkasz i na dobre ci to wyjdzie.
            A co do obiadów, zawsze możesz gosposię albo au pair wynająć na kilka godzin dziennie żeby ci dziecka przypilnowała po szkole, posprzątała i ugotowała.
            Po odjęciu kosztów męża darmozjada dużo gorzej na tym nie wyjdziesz.
            .
        • eriu Re: Przelało mi się 16.05.19, 23:18
          Przepraszam Cię, ale jakoś przy mężu alkoholiku i przemocowcu nie wierzę, że jak wracałaś do domu to miałam ciepły obiad na stole. Nie wierzę, że Ci te szafki zgodnie z obietnicą/ ustaleniem skręcał.

          Będzie Ci o wiele łatwiej bez niego, odpadnie Ci dużo obowiązków z ogarnianiem pijaka - wiesz ile czasu zyskasz?

          Wiem, że początki są przerażające, ale zobacz wygoniłaś go do kraju i dawałaś radę. Teraz też dasz! Po prostu przeraża początek. Ja też zostawiłam przemocowca za granicą, tylko u mnie nie było tak różowo z robotą i znam to przerażenie, ale się wszystko ułoży a Ty odżyjesz bez niego.
          • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 23:28
            Te obiadki , to niestety prawda, zawsze było ugotowane i podane, tylko jak czułam cug alkoholu to mi rosło w ustach, on to widział, i zaczynał szukać zaczepki, żeby odwrócić uwagę.Rumience , nerwowe ruchy,namolnosc.Nie wiem kiedy ruszy urząd, ale tego już nie odkrece(całe szczęście), zarezerwowałam dla mnie i syna długi weekend 29-02.06 na kajaki,fajny hotel, pozbędziemy razem.
              • eukaliptusy Re: Przelało mi się 16.05.19, 23:37
                Wydaje mi się, ze zupełnie czego innego się boisz niż tu piszesz.
                Twój umysł kręci się w kółko i podsuwa ci zupełnie nielogiczne racjonalizacje twojego strachu. Jak ta szafka, którą mąż ci tak straszliwie w życiu pomaga. Chociaż jej nawet jeszcze nie skręcił.
                Przyglądaj się tym absurdalnym myślom i nie dawaj się im ponieść.
                • ukresu Re: Przelało mi się 16.05.19, 23:59
                  Ja wiem, że to bzdury, chodzi o te wszystkie rzeczy, do których potrzeba męskiej ręki, szafkę skręci mąż pacjentki, kosiarkę odpali sąsiad, ja to wiem, ale się boję, to już się dzieje, urząd jest powiadomiony i nie ma odwrotu. Tylko mi tak strasznie przykro,że się dałam tak wykorzystywać.
                  Właśnie słyszę ,jak się książę małżonek tłucze w pokoju na dole, żołądek mi podskakuje, ale jeszcze trochę, parę dni..
                  • tt-tka Re: Przelało mi się 17.05.19, 00:08
                    Przebolejesz.
                    Dalas sie wykorzystywac, ale wlasnie z tym skonczylas. To sobie powtarzaj.
                    Jak nie ugotujesz sobie sama cieplego obiadku, to zamowisz u Chinczyka, za to zjesz w spokoju i bez uciskow w zoladku.

                    Ps. zlota raczke mozna znalezc prawie wszedzie, poszukaj w lokalnej prasie, w necie albo sama daj ogloszenie. Taki miejscowy - choc niekoniecznie rodowity - pan Janek, Hans, John czy Abdul, co to na wezwanie podjedzie i dokreci, wymieni, zreperuje i skosi. Taniej ci wyjdzie niz karmic i poic meza i nie bedziesz musiala nawet pacjentow prosic :)
                  • eriu Re: Przelało mi się 17.05.19, 08:54
                    Wiesz co ja tak sobie myślę, że nie powinnaś myśleć "do tego potrzeba męskiej ręki" tylko czy to jest coś co Ty będziesz robić czy zdelegujesz. Ja tak właśnie robię: naprawa pralki - zdelegować, rozkręcić kolanko pod zlewem - mogę spróbować, jak coś poważnego to najwyżej zdeleguję na hydraulika ;) Jak kupuję szafkę to z usługą wniesienia i skręcenia. I w ogóle nie mam poczucia, że mi potrzebna męska ręka. Jak będę sobie chciała męską rękę to co najwyżej żeby się za ręce potrzymać ;)

                    Tak naprawdę mało który mężczyzna teraz robi jakieś rzeczy w domu - zazwyczaj delegują na fachowców.

                    Odwagi: dasz radę! I będziesz dużo szczęśliwsza i spokojniesza.
                  • eukaliptusy Re: Przelało mi się 17.05.19, 09:59
                    ukresu napisał(a):

                    > chodzi o te wszystkie rzeczy, do których potrzeba męskie
                    > j ręki, szafkę skręci mąż pacjentki, kosiarkę odpali sąsiad, ja to wiem, ale si
                    > ę boję, to już się dzieje, urząd jest powiadomiony i nie ma odwrotu.

                    Zobacz, jakie niespójne jest to co piszesz. Wcale nie chodzi o te „wszystkie rzeczy”. Bo prostu się boisz. Boisz się zmiany. Może nigdy nie żyłaś sama. Może masz wpojone głęboko przekonanie, że sobie nie poradzisz. Fakty mówią jedno (De facto żyjesz sama, mąż ci tylko stresu dodaje), ale twoje emocje mówią drugie.
                    Trzymam za ciebie kciuki. Wypisz sobie powody do rozwodu na kartce po jednej stronie, a po drugiej stronie te szafkę i czytaj jak cię będą nachodzić wątpliwości.
                    Jak to znosi twój syn? Cieszy mnie, że przynajmniej sobie nie wmawiasz, jak to się często zdarza, że dla swojego dobra dziecko powinno mieszkać z czynnym alkoholikiem ;)


                    Tylko mi t
                    > ak strasznie przykro,że się dałam tak wykorzystywać.
                    > Właśnie słyszę ,jak się książę małżonek tłucze w pokoju na dole, żołądek mi pod
                    > skakuje, ale jeszcze trochę, parę dni..
                    • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 10:13
                      No to poza prowadzeniem domu, to nie mam innych plusów, tylko koszt emocjonalny jest trochę duży:), to właśnie dziecko mnie motywuje do działania i jest największym bodźcem , żeby mu pogonić kota.W Polsce to ja się wszystkim zajmowalam, także trzeba wrócić do korzeni.Syn widzi, rozumie,
                      W sobotę sama skrece tą cholerną szafkę, taka moja victoria
                      • sirella Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:28
                        Zarabiasz na tyle dobrze, że mogłaś kupić dom i utrzymywać 3 osobową rodzinę, a nie stać cię żeby zamówić kogoś do skręcenia szafki? Przeciez to drobne kwoty są za usługę. Albo zamawiasz sąsiada który ma wkrętarkę, albo w jakim sklepie budowlanym/meblowym pytasz czy czy usługi świadczą, albo wywieszasz kartkę na płocie że szukasz złotej rączki do drobnych zleceń. Robisz z siebie ofiarę która bez chłopa sobie nie poradzi i wielka martyrologia bo szafkę sama musisz skręcić... jak lubisz to skręcaj, jak nie lubisz to zapłać komus za usługę i załatwione.
                  • lumeria Re: Przelało mi się 17.05.19, 19:21
                    Mala uwaga - "książę małżonek"? Czyim on księciem jest? Twoim? Twojego dziecka?

                    Faceta, który Cie poniewiera nazywasz księciem? Pewnie ironicznie, ale podświadomość to może inaczej odbierać - bo księciu przecież wszystko wolno, a tobie kmiocie nic.

                    Warto mówić sobie, ze jesteś królową swojego życia, no bo nią jesteś. I jako ta królowa możesz sobą władać. A tego pana warto zdegradować do tak niskiego stopnia na jaki sobie zasłużył i odpowiednio go nazywać.
        • 71tosia Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:11
          większość facetów bardzo źle znosi takie na dłuższa metę układ - on w domu, ona w pracy. Większość, zwłaszcza aktywnych kobiet tez ma problem z tolerowaniem takiego 'domowego' męża bez ambicji. Układ nie sprzyja wychodzeniu z choroby alkoholowej, ale prawdopodobnie także bez alkoholizmu męża by trochę zgrzytało waszym związku?
          ps w jedynym znanym mi związku gdzie mąż zrezygnował w z pracy (a właściwie praca z niego zrezygnowała, po jakim czasie przestał szukać nowej pracy bo każda była poniżej jego ambicji i celów) i zajmuje się trójka małych dzieci a żona świetnie zarabia i utrzymuje w całości rodzinę tez się dobrze nie dzieje.
            • 71tosia Re: Przelało mi się 17.05.19, 13:22
              Co takiego ma w sobie ten człowiek, ze mimo jego problemów z alkoholem zdecydowałaś się na związek i dziecko? Gdy ma okresy że nie pije - cos was jeszcze łączy? Czy proby wyjścia z alkoholizmu podejmował dlatego ze ty tego chcialas czy może jednak sam czuł taką potrzebę/ Alkoholizm to straszna choroba i trzeba mieć silną motywację by z nią walczyć. Być może mąż postawiony pod ścianą będzie miał więcej szans by z niej wyjść niż tkwiąc w wygodnym piciu przy Tobie.
              • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 14:06
                Ja już odpuściłam w zeszłym roku, chciałam tylko żeby wyjechał,sam zdecydował się na terapię, sam sobie wszystko pozalatwial.Pozwolilam mu przyjechać że względu na przeprowadzkę, i dałam się zwieść,jak pierwsza głupia, naiwna,a to tylko był przedłużony miesiąc miodowy, i tak wszystko wróciło do starej normy, pił dużo mniej ,ale jednak pił. I mi pękło, już ani jednego dnia dłużej, wystarczy.
    • eukaliptusy Re: Przelało mi się 17.05.19, 10:16
      Myśle, że w twoim strachu nie chodzi o męża i faktyczne wsparcie jakie on zapewnia (zerowe), ale o znaczenie jakie mu przypisujesz.
      Mąż symbolizuje dla ciebie jedyne źródło wsparcia w obcym kraju i mężczyznę, którego kobieta musi mieć przy boku żeby przetrwać bo sama sobie nie poradzi (skąd wzięło ci się to nieprawdziwe przekonanie, sama musisz sobie odpowiedzieć).

      Ile osób z twojego otoczenia wie przez co w tej chwili przechodzisz a na ile skrzętnie to ukrywasz?
      Pilnie poszukaj wsparcia. W tej chwili najbardziej potrzebujesz przyjaciela na miejscu. Może ktoś może do ciebie przyjechać z kraju, a może jest ktoś komu ufasz na miejscu?
      Nie jesteś sama i mąż nie jest twoim jedynym źródłem oparcia.
      • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:25
        Wcześniej zawsze radziłam sobie sama, alkohol nie jest od wczoraj, tutaj jednak chciałam żyć inaczej, podzielić się odpowiedzialnością, władzą, obowiązkami. Ja nie potrzebuje silnego mężczyzna, nie jestem bluszczem,ani mimoza, potrzebuję partnera, żeby dzielić się życiem i wspierać.
    • sirella Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:20
      Zatrudnić opiekunkę do dziecka a pijaka wywalić z domu i ograniczyć mu prawa rodzicielskie.
      Tak zrobiła by normalna osoba.
      Ale ty jesteś współuzależniona, a współuzaleznienie to choroba jeszcze gorsza niż alkoholizm i bez terapii zniszczysz dziecku życie.
        • sirella Re: Przelało mi się 17.05.19, 12:30
          jesteś po terapii i po kilkunastu latach przemocy domowej z powrotem ściągnęłaś do siebie do domu przemocowego alkoholika i zostawiasz z nim małe dziecko?
          to wróć na terapię, bo coś słabo podziałała.
          • verdana Re: Przelało mi się 17.05.19, 16:01
            Nie ma Cię cały dzień. Dzieckiem zajmuje się mąż, który jest alkoholikiem. Acha. I teraz się z nim rozstajesz, a Twoim największym zmartwieniem jest szafka, kosiarka i ciepły obiad. Nie to, kto przez cały dzień zajmie się dzieckiem. Nie to, jak poradzi sobie syn, który jest wychowywany przez ojca, a Ty pojawiałaś sie wieczorem, zmęczona. Nie to, kto będzie dziecku dawał jedzenie w dzień, tylko to, że nie dostaniesz jak wrócisz ciepłego obiadu.
            Problem w tym układzie to nie tylko mąż.
            • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 16:39
              Syn jest w szkole od 8.30 do 18.00,w szkole je obiad, dlatego nie muszę się tym martwić.Szafka,kosiarką, to rzeczy około domowe, które mi dojdą, oprócz pracy , do tego jeszcze zakupy,przy mojej pracy,to nie łatwe, dziecko ja odwożę do szkoly
              • tt-tka Re: Przelało mi się 17.05.19, 16:54
                O matko. Juz ci poradzono, do szafy, kosiarki etc znajdz kogos odplatnie, to ani wielki problem, ani wielkie sumy. Sama jedz obiad w barze, skoro dziecko je w szkole, a zakupy rob raz w tygodniu - zmotoryzowana jestes, zaden klopot. W koncu chyba siedem dni w tygodniu nie pracujesz.

                Czy ty wymyslasz sobie te problemy okolodomowe, zeby nie myslec, czy naprawde szafka, kosiarka i zakupy tak ci strasznie beda utrudniac zycie ?
              • verdana Re: Przelało mi się 17.05.19, 17:02
                Rozumiem. Syn to nie problem. Ani choroba, ani zawiezienie do lekarza, ani dni wolne (we Francji chyba sa w tygodniu), ani szkoła, którą ogarniał ojciec, ani jego stan psychiczny. W porównaniu z kosiarką nie jest żadnym problemem.
                • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 17:17
                  Nie, bo mogę przeorganizować dzień pracy, tak w środę nie ma szkoły i ja też nie pracuję.Przerazaja mnie rzeczy, których nie ogarniam od strony technicznej, ale zawsze można kogoś poprosić.Moj obiad jest mało istotny, będę gotować na 2-3dni i ok.
                  To, że w weekend mąż opuści dom jest pewne,ale chyba mogę mieć obawy,jak to wszystko ogarnąć? Właśnie dla syna chcę zrobić porządek i po części dla siebie,bo się martwię o niego
                  • tt-tka Re: Przelało mi się 17.05.19, 17:32
                    ukresu napisał(a):

                    > Nie, bo mogę przeorganizować dzień pracy, tak w środę nie ma szkoły i ja też ni
                    > e pracuję.Przerazaja mnie rzeczy, których nie ogarniam od strony technicznej, a
                    > le zawsze można kogoś poprosić.
                    Moj obiad jest mało istotny, będę gotować na 2-3
                    > dni i ok.
                    > To, że w weekend mąż opuści dom jest pewne,ale chyba mogę mieć obawy,jak to wsz
                    > ystko ogarnąć?


                    No mozesz miec, ale jak widzisz, jest to do ogarniecia. I w zwiazku z tym wlasnie zastanawiam sie, po co sie nakrecasz ta szafka, kosiarka i obiadem. Bo jesli po to, zeby sie zagluszyc po definitywnym wystawieniu meza za drzwi - albo co gorsza po to, by zostawic sobie furtke do jego powrotu, gdy on sie "poprawi" - to powinnas pojsc/wrocic na terapie wlasna i zrobic ja do konca. Ze swoimi emocjami i dla siebie, nie dla meza.
                    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
                    • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 17:41
                      Nie,zdecydowanie nie.Jestem po rozmowie z asystent , żadnych furtek, już dosyć zmarnowanych dni, a jeśli dla odpalenia kosiarki mam go znosić w domu,to wolę mieć busz w ogrodzie.Nie nakręcam się, tylko staram zmierzyć z nadchodzącymi zmianami
                      • lumeria Re: Przelało mi się 17.05.19, 17:56
                        Rozwód to nie tylko fizyczna separacja, to także emocjonalne odejście - a to jest długi proces. To żałoba po tym wszystkim czego zabrakło w związku, a także po wsparciu, towarzystwie, obecności, której więcej nie będzie.

                        Założę się, ze tak na rozsadek to wiesz, ze sobie dasz rade. Wiesz, ze młotek i kosiarka nie rozróżniają miedzy "męską" a "damską" reką. Ale emocjonalnie jeszcze się z panem nie rozstałaś, i podświadomie chcesz dobrego męża, który zajmie się Tobą, dzieckiem, rodziną. To piękne, lecz w wypadku tego pana nierealne. Wiec trzeba ten strach osamotnienia, bycia porzuconą by dawać sobie rade sama - pierw rozpoznać i nazwać a potem opłakać, odżałować - i nauczyć się żyć bez niego.

                        To smutne i trudne, ale o niebo lepsze niż pijacki terror. Ale to już wiesz. Idz do przodu, do spokoju, do nadziei, do dobrych rzeczy, zamiast ze strachu uciekać do starego wygodnego piekła.

                        DASZ RADE. Emocjonalnie tez.
                          • ukresu Re: Przelało mi się 17.05.19, 20:31
                            Wróciłam z pracy, odebrałam po drodze syna od kolegi, małżonek jest tak napruty, że nie wiem czy żyje.Dzwonilam na żandarmeriię, zgodnie z poleceniem asystent, nic nie mogą zrobić,póki śpi i się nie awanturuje.To będzie długi weekend
                            • sasanka5 Re: Przelało mi się 17.05.19, 22:21
                              I jak go zaplanujesz? Będziesz siedzieć i czekać z jakim humorem się Pan obudzi?
                              Masz teraz święty spokój to rób peeling, maseczkę małe domowe spa czy co tam lubisz i relaks.
                              Już podjęłaś decyzję że weekendy chcesz spędzać bez Pana. Nadszedł właśnie czas to wdrożyć, dlatego zapytam jeszcze raz. Jekie masz plany na weekend z synem?
    • eriu Zabezpiecz majątek 17.05.19, 22:47
      Ważna uwaga technicza: czy macie z mężem wspólnotę majątkową? Jeśli tak: trzeba jak najszybciej ją znieść i to jeszcze przed rozwodem, żeby się nie okazało, że kmiot (korzystam ze wskazówki Lumerii, żeby pana odpowiednio nazywać) i Ci narobi długów, wyprzeda majątek, weźmie pożyczki - ostatnio widziałam wyrok, który nakazywał małżonkowi spłacać pożyczkę zaciagniętą bez jego wiedzy.

      Także załatw sobie adwokata i jak najszybciej organizuj wyplątanie się ze wspólnoty majątkowej, bo mąż może narobić Ci długów w ramach zemsty.
      • ukresu Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 08:07
        O to zadbałam jeszcze przed ślubem, chyba ostatnim przebłyskiem rozumu,mamy rozdzielczość majątkową, dom jest mój, samochody też.To było moje zabezpieczenie, nigdy tego nie podkreślałam, ani różnic w zarobkach, mąż jest mechanikiem samochodowym,w Polsce pracował, z okresami na ,,urlop zdrowotny'',tu uważałam, że pracując w domu, robiąc naprawy, ogarniając dom , jest równorzędnym partnerem do konta, dlatego miał kartę.
        • eriu Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 09:15
          Genialna decyzja z tą rozdzielnością.Teraz Cię to ratuje. Czyli rozumiem, że mąż już nie ma tej karty albo ją zastrzeżesz?

          A czy mąż ma dostęp do jakiś cennych ruchomych rzeczy - biżuteria? Żeby Ci jej nie zakosił póki jest w domu jak go będą wywozić. Na zasadzie "idę do łazienki" i w tym momencie zabiera biżuterię czy gotówkę, czy np. paszport dziecka żeby móc potem za niego wyciągnąć od Ciebie kasę.

          No i czy w Polsce nie ma gwarancji żeby jakimś Twoim dobrem nie rozporządzał? Np. mieszkanie po kimś jest Twoje a on tak mieszka i ma klucz? Niestety ludzie strasznie kombinują i potrafią w cudzym imieniu podpisać umowę sprzedaży, więc się po prostu upewniam.
          • ukresu Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 09:25
            W Polsce nie mam nic, karta zabrana, w banku zablokowana, książeczki czekowe , klucze od drugiego auta, dokumenty moje i dziecka zostawiłam w swoim gabinecie,w pracy.Na 100% ma jakieś zaskórniki, bo był w sklepie w czwartek, raczej nie po bagietkę 😡, nie widziałam go od czwartku, śpi na dole, tam jest pokój, łazienka.Czekam , aż wychynie z nory, to wtedy mam dzwonić na żandarmeriię, póki śpi , nikt nie przyjedzie.My idziemy do kina na 11.15
            • sasanka5 Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 11:23
              Zabezpiecz jeszcze to co może Ci zniszczyć a jest dla Ciebie wartościowe i to nawet nie w sensie materialnym a sentymentalnym. Alkoholik którego nagle pozbawisz wszystkich wygód będzie się mścił.
              A jakie plany na niedzielę z synkiem?
              • ukresu Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 17:30
                Dziś byliśmy w kinie, miał być miły film animowany,a syn mnie przekręcił na ,,Avengers'', dawno się tak nie wynudziłem😄a ten jeszcze pilnował, żeby mi się oko nie przymklo🤣🤪 ponad 2 godziny...
                Jutro , jak nie będzie padać to rowery wyciągniemy.I wieczorem trzeba się obgotować na dwa dni😄w obiady do środy.
                W temacie męża nic nowego, nie widziałam go od czwartku,tak oko w oko.Dżumi na dole, także czekam na ruch z jego strony,
                Miłego weekendu Wam życzę
                • deedee0 Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 18:27
                  Avengersy to 3 h.... :)
                  NA szczęcie nie musisz myśleć: Mój mąż alkoholik znika z mojego życia, a ja jestem bezrobotna, a mieszkanie jest teściów... dlatego rozmyślasz nad pierdołami typu skoszenie trawy czy złożenie szafki.
                  JAk już odetchniesz z ulgą to okaże się, że na wszystko znajdziesz radę i dasz rady :)
                  Rozglądnij się za ogrodnikiem, żeby tą nieszczęsną trawę kosił i opiekował się ogrodem. Może znajdź też kogoś kto Ci będzie sprzątał i np. prasował, żebyś nie traciła na to czasu.
                  Będzie dobrze :)
                  • ukresu Re: Zabezpiecz majątek 18.05.19, 18:50
                    To był pierwszy szok, po rozmowie z asystent sociale. Dziś już patrzę inaczej, spokojniej, szafkę będę miała zrobioną w poniedziałek (uprzejmy pacjent😂)zakupy zrobione, ugotowane , oprasowana jestem , i świat się nie skończył, żyję.Wczoraj chyba znalazłam ekipę do remontu kuchni, uczynny pacjent obejrzy też kosiarkę, tu muszę jednak uważać, bo on jest ,,mocno''uczynny🤣 we wszystkich robotach domowych i muszę jasno postawić granicę.
                    Mąż dalej się nie pokazuje, pewnie liczy na przeczekanie

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka