edw-ina
22.12.21, 15:37
Wiecie co, od kilku dni moje emocje oscylują od niedowierzania, przez obrzydzenie i smutek, po złość i odrazę. Od razu powiem, że cała sytuacja kosztowała mnie dużo emocjonalnie, ale do rzeczy.
Kilka dni temu człowiek, z którym pracuję od kilku lat obraził się na mnie, bo powiedziałam, że nie wyszła mu intryga (coś tam chciał ugrać rozdmuchując pewne fakty). Powiedział, cyt: spierd**aj, po czym odciął się ode mnie zupełnie. W związku z tym, że mamy do końca roku zamknąć pewien projekt, odezwałam się mimo wszystko po kilku dniach, na co usłyszałam, że nie zamierza nigdy więcej ze mną pracować i w ogóle nie jestem warta jego czasu. Zaznaczę, że to człowiek, z którym od kilku lat łączą mnie mocne więzi zawodowe.
Projekt zamierzam skończyć sama, nie będę o nic prosiła.
Tak naprawdę to napisałam to, żeby się trochę wygadać i żeby ostrzec, by zastanowić się dwa razy, gdy daje się kolejne szanse ludziom zachowującym się chamsko i histerycznie. Ja tych szans dałam kilka. Bo projekt, bo coś ważnego, poza tym przecież każdy czasami może przesadzić i pewnie już nie będzie. Doprowadziłam tym tylko i wyłącznie do tego, że człowiek poczuł się bezkarny. Powiem wam, że ciężko mi z tym, ale dostałam nauczkę jakich mało.