Dodaj do ulubionych

Raz ja chcę się wygadać

22.12.21, 15:37

Wiecie co, od kilku dni moje emocje oscylują od niedowierzania, przez obrzydzenie i smutek, po złość i odrazę. Od razu powiem, że cała sytuacja kosztowała mnie dużo emocjonalnie, ale do rzeczy.
Kilka dni temu człowiek, z którym pracuję od kilku lat obraził się na mnie, bo powiedziałam, że nie wyszła mu intryga (coś tam chciał ugrać rozdmuchując pewne fakty). Powiedział, cyt: spierd**aj, po czym odciął się ode mnie zupełnie. W związku z tym, że mamy do końca roku zamknąć pewien projekt, odezwałam się mimo wszystko po kilku dniach, na co usłyszałam, że nie zamierza nigdy więcej ze mną pracować i w ogóle nie jestem warta jego czasu. Zaznaczę, że to człowiek, z którym od kilku lat łączą mnie mocne więzi zawodowe.
Projekt zamierzam skończyć sama, nie będę o nic prosiła.
Tak naprawdę to napisałam to, żeby się trochę wygadać i żeby ostrzec, by zastanowić się dwa razy, gdy daje się kolejne szanse ludziom zachowującym się chamsko i histerycznie. Ja tych szans dałam kilka. Bo projekt, bo coś ważnego, poza tym przecież każdy czasami może przesadzić i pewnie już nie będzie. Doprowadziłam tym tylko i wyłącznie do tego, że człowiek poczuł się bezkarny. Powiem wam, że ciężko mi z tym, ale dostałam nauczkę jakich mało.
Obserwuj wątek
    • enith Re: Raz ja chcę się wygadać 22.12.21, 15:59
      Czy coś w przeszłości wskazywało, że ten konkretny człowiek może mieć taki odpał? Pracowaliście blisko przez kilka lat, więc podejrzewam, że pan miał na stanie takie akcje, choć może nie aż tak drastyczne. A teraz mu się spektakularnie ulało.
      Poradzę ci, żeby się nie samobiczować, bo w sumie nigdy nie wiadomo, co komu siedzi w głowie. A niezależnie od genezy waszego konfliktu, nie zasłużyłaś na tak chamskie potraktowanie. Chroń siebie i ciesz się, że pan w końcu pokazał prawdziwą twarz.
      • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 22.12.21, 16:18
        Pierwszą taką akcję, choć jeszcze nie tak drastyczną, miał po mniej więcej dwóch latach wspólnej pracy. Publicznie zaczął ze mnie kpić. Początkowo to zbagatelizowałam, przecież wszyscy czasami żartujemy sobie ze współpracowników, ale te jego "żarty" szybko stały się niesmaczne i deprecjonujące mnie. To było wśród dużej grupy ludzi, nie wszystkich znałam i nie chciałam eskalacji, więc mu zwyczajnie nie dochrzaniłam w podobny sposób, chociaż osoby obecne na miejscu przychodziły do mnie później pytając co się dzieje i czy jestem pewna, że chcę z nim dalej pracować. Ochrzaniłam go prywatnie, przeprosił, wytłumaczył się i uznałam sprawę za niebyłą, za wybryk. Przez rok było dobrze, po czym zaczęło się to powtarzać w mniejszym lub większym stopniu.
        Odnośnie genezy konfliktu - mam wrażenie, że to się wiąże z przegraną, nawet nie z realną przegraną ile z takim poczuciem. Za każdym razem eskalacja następowała w chwili, gdy coś mu nie wychodziło, za to ja akurat miałam dobrą passę.
        Dzięki, masz rację, że nigdy do końca nie wiadomo, co człowiekowi w głowie siedzi.
      • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 02.01.22, 18:53
        Cześć, chciałam wam tylko powiedzieć, że aby sobie z tym lepiej poradzić umówiłam się z psychologiem. Miałam wrażenie, że gadam jakieś nieistotne bzdury opowiadając o nagłym nieodzywaniu się, gwałtownych zmianach od: uwielbiam cię a praca z tobą to czysta przyjemność, po: jesteś karierowiczką bez krzty wiedzy i gdyby nie ja to niczego być nie zrobiła itd. Za to usłyszałam, że to były cykle przemocy, bardzo charakterystyczne zresztą.

        Myślę, że po tym wszystkim zupełnie inaczej spojrzę na wiele historii. Bo ja naprawdę nie wierzyłam w to, że można mnie tak zmanipulować. A skoro można mnie - osobę niezależną, o mocnym charakterze i solidnej bazie, to kogoś bardziej wątpiącego w siebie, bez zaplecza finansowego/rodzinnego itp. można tym łatwiej.
        Uważajcie na siebie w tym nowym roku ;)
        • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 22.12.21, 18:11
          Dzięki dziewczyny, @szpil1, @verdana. Macie rację, mam schrzanione samopoczucie i co chwilę przypominam sobie, by nie próbować wyjaśnić tej sytuacji, poznać przyczyny itd, bo to oznaczałoby, że po raz kolejny, to na mnie spada rozładowanie sytuacji, a w domyśle też wina za zachowanie pana. Chcę zamknąć ten rozdział mojego życia, niech idzie gdzie chce i znajdzie takich, którzy zasługują na jego czas.
            • enith Re: Raz ja chcę się wygadać 23.12.21, 02:37
              Zgadzam się z Aqua. Z opisu pan wygląda na klasycznego frustrata, który własne porażki próbuje sobie odbijać na osobach, którym wiedzie się lepiej. Brr!
              Edwina, ciesz się, że pan w końcu sam uwolnił cię od swojej przykrej obecności. Idzie Nowy Rok i fajnie będzie w niego wejść ze świadomością, że jednej nieżyczliwej osoby mniej w twoim najbliższym otoczeniu.
              • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 23.12.21, 11:21
                Bardzo się cieszę, że napisałam. Ta cała sytuacja pokazuje mi, jak łatwo można dać się zmanipulować i to nawet będąc całkiem świadomą siebie, silną osobą. Często przyglądając się tutaj sytuacjom różnych osób mówimy: ja bym zrobiła, mi się wydaje itp. Bo patrzymy na to już będąc z zewnątrz. A to często jest jak gotowanie żaby. Ja się tak czuję wychodząc z tego układu. Faktem jest, że rozpoczynając pracę z tym konkretnym człowiekiem on był guru, ja dopiero tę konkretną "konkurencję" zaczynałam. Uczyłam się od niego, ale też dzieliłam się swoimi umiejętnościami i możliwościami. Nie przeczę - wspierał mnie, a ja ciężko pracowałam. Zaczęłam dostawać propozycje z innych stron, poszerzać współpracę. Częściowo dlatego, że mój główny współpracownik brał tak wiele projektów, że zwyczajnie często nie miał czasu na pracę ze mnę. Więc pracowałam z innymi. Wtedy zaczął mi zarzucać nielojalność. Bo to przecież on mnie popychał, on mi pomógł, więc jak ja mogę okazywać mu nielojalność i pracować z innymi. Strasznie się przejęłam. To była wielka awantura. Wyzywał mnie, zarzucał robienie kariery jego kosztem. Tłumaczyłam, że przecież wiele z tych pobocznych projektów najchętniej zrobiłabym z nim, jemu to proponowałam, ale zawsze miał inne rzeczy na głowie, a ja nie chciałam czekać w nieskończoność. I chociaż nie zrobiłam niczego przeciwko niemu, te słowa o nielojalności bardzo mnie zabolały i długi czas rozważałam ich zasadność. Tak naprawdę od tamtej pory nasze relacje zawsze były już napięte. On stał się jeszcze bardziej skryty, a mi coraz trudniej było do niego dotrzeć. nigdy nie wiedziałam, jak będzie wyglądał kolejny dzień pracy. Czy będzie normalny, produktywny, koleżeński, czy na przykład z jakiegoś powodu ten człowiek rozłączy się w środku pracy. Tak było nie raz. Pracujemy nad czymś, coś powiem, a on znika. Nagle, bez słowa. Mija kwadrans, pół godziny, ja się dobijam i pytam, co się stało, że się rozłączył, na co słyszę np.: nic, kota głaszczę. I koniec. Nawet nie zdawałam sobie sprawy jak ogromna część mojej energii szła na to, by utrzymać względny spokój w tej relacji. Ale to eskalowało. Im bardziej na mnie warczał, tym chętniej ja pracowałam z innymi, co powodowało, że warczał jeszcze mocniej. Przy czym nigdy nie usłyszałam np. uważam, że stanowimy bardzo dobry zespół, chcę pracować z tobą, powiedz mi co możemy zrobić, abyś była usatysfakcjonowana? Nie. Ja musiałam czekać, często przez wiele godzin lub dni, aby odpisał mi na wiadomość. Często zdawkowo i ignorująco.
                Przy czym muszę dodać, że w okresach dobrych, nasze relacje były lekkie i przyjacielskie, co powodowało, że tym mocniej głupiałam, gdy raptem np. przestawał się odzywać, robił się oschły, przeczulony i nie oszukujmy się - chamski. Właśnie tak wygląda gotowanie żaby. Jak widać może spotkać nawet kogoś całkiem świadomego siebie.
                • eriu Re: Raz ja chcę się wygadać 23.12.21, 20:37
                  Przykro mi, że Ciebie to spotkało. To po prostu przemocowe zachowanie wykorzystujące zależność zawodową. On wykorzystał sytuację, że uczyłaś się od niego.

                  Facet jest po prostu niestabilny. Co to za znikanie w trakcie rozmowy „bo głaszczę kora”? I niestety pozwalał sobie odbijać sobie swoje frustracje ba Tobie.
                • eliksir_czarodziejski Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 00:10
                  edw-ina napisała:

                  > Bardzo się cieszę, że napisałam...

                  To co opisujesz to jakiś koszmar! Jak Ci się udało tyle czasu to wytrzymać? Czy ta awantura w starterze oznacza koniec pracy z tym psycholem? Jeśli tak to ja na Twoim miejscu wyprawilabym przyjęcie dla siebie samej i znajomych, serio.
                  • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 12:19
                    Ech..., wytrzymałam ponad cztery lata. Aż coś we mnie właśnie pękło, ale w taki pozytywny sposób. Taki, który pozwala pójść do przodu i nie oglądać się na przeszłość. Mam wrażenie jakbym wychodziła z przemocowego związku.
                    Wiele lat temu rozmawiałam z pewną kobietą: świetne wykształcenie, wysokie stanowisko, silna osobowość. Na pozór - kobieta sukcesu. Opowiedziała mi o tym, jak mąż stosował na niej przemoc psychiczną i ekonomiczną. Od wbijania jej w ciągłe poczucie winy, deprecjonowania osiągnięć, niewybrednych żartów, po kontrolowanie jej finansów "bo przecież ona nie umie". Najzabawniejsze, że kobieta pracowała na bardzo wysokim stanowisku w wielkim banku i była ostatnią osobą, o której można było powiedzieć, że nie zna się na finansach. Pamiętam, że dopytywałam ją wówczas jak do tego doszło, jak to w ogóle możliwe, że ona, kobieta którą można było stawiać za wzór siły życiowej, dała się w coś takiego wciągnąć. Odpowiedziała mi, że krok po kroku, aż coś, co postrzegała jako nienormalne stawało się normą. Zdaje się, że ja również wpadłam w to krok po kroku.
            • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 24.12.21, 12:19
              właśnie ja się czułam winna, nawet jeśli w pierwszej chwili stawiałam opór jakiejś jego opinii, to później wciąż rozkminiłam, czy jednak czymś nie zawiniłam, że może o czymś nie wiem, albo nie zdaję sobie sprawy. Po prostu w głowie mi się nie mieściło, że można kogoś tak zimno i brutalnie potraktować bez jakiegoś ważnego powodu. To niestety wynik oceniania wszystkich przez własny pryzmat. Myślałam: no dobra, ja też nie jestem święta i nie raz zdarzyło mi się ochrzanić jakiegoś współpracownika lub podwładnego, gdy coś tam zrobił źle. Czyli jeśli ja dostaję ochrzan, też widocznie musiałam zrobić coś źle. I tego się czepiałam i szukałam winy w sobie. Ale nie docierało do mnie, że gdy ja kogoś ochrzaniałam, to mówiłam konkretnie o co chodzi, jaki był błąd i jego koszt. Przedstawiałam prawidłową procedurę i na tym się to kończyło. Nie obrażałam się na tych ludzi, dalej normalnie pracowaliśmy, a po pracy czasami wychodziliśmy na piwo. Ba, nie raz gdy na przykład w nerwach mogłam powiedzieć komuś dwa słowa za dużo, to go później po prostu przepraszałam. Bo mi było wstyd, że zareagowałam nadmiernie.
              A w przypadku tego pana niemal każde jedne przeprosiny były wymuszone i takie na odwal się. Nie było w nich empatii, skruchy, zrozumienia błędu. Raczej: ja mam prawo do takiego zachowania, bo jestem nieomylny, a skoro ja jestem nieomylny, więc ty się mylisz, czyli musisz przyjąć mój ochrzan jak karę boską i się pokajać.
              Wiecie ci dziewczyny, dopiero pisząc wam o tym wszystkim dociera do mnie w jakim bagnie siedziałam i jak cholernie nie chciałam tego widzieć.
              • tt-tka Re: Raz ja chcę się wygadać 24.12.21, 15:03
                edw-ina napisała:


                > Wiecie ci dziewczyny, dopiero pisząc wam o tym wszystkim dociera do mnie w jaki
                > m bagnie siedziałam i jak cholernie nie chciałam tego widzieć.
                >

                Witaj w klubie :)
                chyba kazdej z nas to sie zdarzylo, lub nawet kilkakrotnie zdarzalo
                grunt to nie tkwic w starych bledach i nie powtarzac ich !
                • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 27.12.21, 11:19
                  Dzięki :) Nie żebym cieszyła się, że spotkało Was coś podobnego, nikomu nie życzę, ale dobrze wiedzieć, że to nie tak, że mam jakiś pochrzaniony system wczesnego ostrzegania, że nie dostrzegłam problemu, tylko, że są ludzie władający tak ogromną mocą manipulacji, że potrafią innych niszczyć małymi kroczkami.
                • eliksir_czarodziejski Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 12:29
                  tt-tka napisała:

                  > edw-ina napisała:
                  >
                  >
                  > > Wiecie ci dziewczyny, dopiero pisząc wam o tym wszystkim dociera do mnie
                  > w jaki
                  > > m bagnie siedziałam i jak cholernie nie chciałam tego widzieć.
                  > >
                  >
                  > Witaj w klubie :)
                  > chyba kazdej z nas to sie zdarzylo, lub nawet kilkakrotnie zdarzalo
                  > grunt to nie tkwic w starych bledach i nie powtarzac ich !
                  >
                  >

                  Dokładnie! Wszyscy się kiedyś nabraliśmy choć raz na narcyza.
                • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 11:01
                  Tak, ale ja strasznie długo tego nie umiałam dostrzec. Dlatego napisałam o gotowaniu żaby. Początek współpracy mieliśmy znakomity, rozumieliśmy się w pół słowa. Wówczas naprawdę miałam myśli: gdzie ty byłeś całe moje zawodowe życie? Pierwszy zgrzyt pojawił się, gdy raptem zniknął i przestał się odzywać na chyba trzy miesiące. Fakt, nie mieliśmy wtedy żadnego terminu, rozmowy o pewnej wspólnej sprawie dopiero trwały, ale dla mnie zostawienie tego tak bez słowa było dziwne. Później się tłumaczył, że miał dużo spraw na głowie, że miał napisać, ale zapomniał itp. Ok. Ja bym po prostu napisała maila czy jakąkolwiek wiadomość brzmiącą: cześć, zwaliło mi się strasznie dużo rzeczy na głowę, nie zapominam o naszym projekcie, ale wróćmy do niego za miesiąc. Przymknęłam oko, bo dalej współpraca wyglądała super, przy okazji pomógł mi w kilku innych kwestiach zawodowych, w których de facto pomagać nie musiał, była to jego dobra wola. Więc ja wpadłam na te jego irracjonalne i chamskie zachowania wprost z "miesiąca miodowego". No nie docierało do mnie co się dzieje i w ogóle jak to możliwe, że do tego dochodzi. Później to już była sinusoida, w której kolejne szczyty pojawiały się coraz rzadziej, za to doły się rozciągały. Ale ja głupia wciąż chciałam wierzyć, że się dogadamy, bo patrz początek: rozumieliśmy się w pół słowa, więc przecież możemy się dogadać.
                  Faktem jest, że to zaczęło rzutować na całym moim życiu. Okropnie przeżywałam każdy "dół", jakieś nerwice zaczynały się do mnie przyplątywać i chociaż całe życie świetnie radziłam sobie z pracą pod presją, w stresie, ba - czułam się wtedy w swoim żywiole, to tutaj ten stres mnie zjadał. Teraz widzę dlaczego. Po prostu wcześniej, gdy dochodziło do sytuacji podbramkowej, wiedziałam, że mogę liczyć na swoich współpracowników. Że zakaszemy rękawy i zrobimy co trzeba, choćbyśmy mieli siedzieć nad tym do rana. Przy nim nigdy nie miałam tej pewności. Lubił trzymać mnie w ciągłej niepewności i doprowadzać do sytuacji, w której muszę go o coś wielokrotnie prosić.
      • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 24.12.21, 12:05
        Już podjęłam decyzję, że ostatnią wspólną rzecz skończę sama i dalej koniec. Przez chwilę rozważałam, czy nawet tej nie rzucić w diabły, ale cholera - to prawie dwa lata pracy kosztowało i jakoś mi żal. Niestety nie mam szansy odizolować się od pana całkowicie. Musiałabym albo całkowicie zmienić branżę, albo kraj pracy. Ale czytam ostatnio sporo o zachowaniu narcystycznym - ta potrzeba podziwu, rozbuchane ego, brak empatii, interesowność... Kurczę, jaka ja ślepa byłam :(
          • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 27.12.21, 11:13
            Na całe szczęście pracujemy w różnych firmach. Mocno ze sobą powiązanych rozlicznymi interesami, ale wciąż różnych. Nie chcę odejść, bo wtedy poczułabym, że odniosłam porażkę, że pozwoliłam mu się zastraszyć i odebrać sobie sprawczość. Poza tym naprawdę lubię swoją pracę i ludzi, z którymi pracuję.
            Żywię pewne przekonanie mówiące, że najlepszą formą zemsty jest dobre życie. Jeśli ucieknę przed jego opresjami i narcystycznym zachowaniem porzucając pracę - on wygra. Jeśli spróbuję się zemścić tworząc jakąś intrygę - on może nie wygra, ale ja w sumie też nie, bo to nie moja ścieżka postępowania, coś takiego by mi uwłaczało jako człowiekowi. Ale mogę być dobra, w tym, co robię i cieszyć się z tego. Pokazać, że umiem osiągać wyznaczone cele bez niego. Teraz właśnie na tym zamierzam się skupić.
          • aqua48 Re: Raz ja chcę się wygadać 27.12.21, 17:12
            Ja też odeszłam z pracy. Miałam podobną kierowniczkę. W momencie gdy wybierając się do pracy (dobrej i fajnej) rano miałam już w żołądku gulę strachu co mnie niezasłużenie (na przykład bezpodstawne oskarżenie o kradzież..filtra do kawy) dzisiaj spotka powiedziałam - dość. I to była najlepsza moja decyzja. Panią w końcu zwolniono. W sumie szkoda, bo była merytorycznie świetna, zorganizowana, wypracowywała duży zysk dla firmy i gdyby nie fatalny rys charakterologiczny mogłaby być znakomitym pracownikiem do samej emerytury. Byleby nie pracowała z ludźmi.
            • eliksir_czarodziejski Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 00:16
              aqua48 napisała:

              > Ja też odeszłam z pracy. Miałam podobną kierowniczkę. W momencie gdy wybierając
              > się do pracy (dobrej i fajnej) rano miałam już w żołądku gulę strachu co mnie
              > niezasłużenie (na przykład bezpodstawne oskarżenie o kradzież..filtra do kawy)
              > dzisiaj spotka powiedziałam - dość. I to była najlepsza moja decyzja. Panią w k
              > ońcu zwolniono. W sumie szkoda, bo była merytorycznie świetna, zorganizowana, w
              > ypracowywała duży zysk dla firmy i gdyby nie fatalny rys charakterologiczny mog
              > łaby być znakomitym pracownikiem do samej emerytury. Byleby nie pracowała z lud
              > źmi.

              Aqua, a Hitler to był takim super strategiem wojennym a Stalin potrafił zawładnąć 1/3 świata, taki charyzmatyczny byl...
              • aqua48 Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 21:58
                eliksir_czarodziejski napisała:

                > Aqua, a Hitler to był takim super strategiem wojennym a Stalin potrafił zawładn
                > ąć 1/3 świata, taki charyzmatyczny byl...

                Dzięki za ten komentarz, w sumie prawda. To byli sprawni i morderczo skuteczni kierownicy. Nie powinno mi nic zgrzytać.
      • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 27.12.21, 11:48
        Dobre pytanie. Teoretycznie nie może, jest zobligowany do dotrzymania terminów itp. Praktycznie wygląda to tak, że w pewien sposób trzyma mnie tym w garści. Bo jeśli on to teraz porzuci, to jasne, że straci. Ale ja stracę więcej. Jeśli powie veto, nie zgodzi się z moimi decyzjami lub sposobem poprowadzenia projektu, ponownie ma mnie w szachu. Dlatego sprawa nie jest łatwa i wiem, że może mnie jeszcze czekać przez to sporo nieprzyjemności i niepotrzebnego stresu.
        • heniek.8 Re: Raz ja chcę się wygadać 27.12.21, 11:56
          No to sensowne wydaje się zamknięcie tego jak najszybciej, bez krzykow obwiniania szukania kto tu jest bucem czy narcyzem,
          jeżeli jest w jego interesie zakończenie tego, to przynajmniej jest nadzieja że ci nie będzie przeszkadzać
            • heniek.8 Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 07:23
              Koleś jest może i bucem i właściwym miejscem żeby o tym sobie popisać jest forum, natomiast żeby to wszystko gładko zakończyć w pracy trzeba zrobić swoje i nie budzić licha. Czy może masz inny pomysł?
              • edw-ina Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 11:16
                Chcę to zakończyć bez zgrzytów, bo jak pisałam wcześniej - ze względu na rozliczne wspólne interesy firm, nasze ścieżki zawodowe będą się przecinały czy tego chcę, czy nie. Musiałabym zmienić branżę, aby było inaczej. Poza tym wygarnąć to można człowiekowi, do którego docierają argumenty i potrafi zrozumieć swój błąd. On takim człowiekiem nie jest. Strasznie się wobec niego pomyliłam.
                • eliksir_czarodziejski Re: Raz ja chcę się wygadać 28.12.21, 12:24
                  Ja Ci żadnego wygarniania nie doradzam. Wygarniania miałoby jakiś tam sens gdybys wiedziała ze nie będzie żadnych reperkusji. Ja na Twoim miejscu zacisnelabym żeby, skończyła ten projekt i starała się omijać tego psychopatę jak najszerszym łukiem.
            • heniek.8 Re: Raz ja chcę się wygadać 29.12.21, 19:42
              eliksir_czarodziejski napisała:

              > DlaczegoO przyczynach rozstania z żoną
              > jakoś też się nigdy nie pochwaliles choć wisisz ciągle tutaj i na ematce jak hu
              > ba.

              o to jest ciekawe że jakaś randomowa osoba mnie "zna" i wypytuje o przyczyny rozstania z żoną :)

              w sumie fajnie że mnie czytasz, bo z kolei ja ciebie nie kojarzę za bardzo i o przyczyny rozstania z mężem i z dziećmi nie będę pytać bo to nie obchodzi nikogo

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka