asal84
15.07.07, 12:54
Czesc wszystkim, od kilku dni zagladam tutaj dzieki dryfujacabezcelu ale
jakos trudno mi bylo cokolwiek napiac, przywitac sie z wami i powiedziec ze
za Was wszystkich trzymam mocno kciuki.
Mam 23 lata. Za 2 dni bedzie 2 mc jak moj maz nie zyje. Mielismy spokojne,
cudowe zycie,jak co jakis czas Arash dostal polecenie wyjazdu na delegacje.
Mialo byc wszystko dobrze, mial wrocic za 25 dni i mielsimy isc razem na
pierwsze wspolne USG zeby zobaczyc naszego dzidziusia. Mijal dzien za dniem.
Bylo wszystko dobrze, az pewnego dnia (pod sam koniec delegacji) w oczach
jego brata zobaczylam potezny smuntek, przeszly mnie ciarki .. uslyszlam badz
silna, Arash zginal w wypadku samolotowym ... byl pilotem...
Blagalam Boga zeby nie byla to prawda, do dzisiaj nie moge w to uwierzyc.
Moje zycie wraz z nim umarlo. Z kazdym mijajacym dniem jest mi ciezej. Zyje
TYLKO dla naszego dziecka...