misiulec7
01.10.07, 08:27
witam,
mam chyba problem. Moje życie nigdy różami usłane nie było, Dziś mogłabym
powiedzieć, że jestem szczęśliwa, mam to o czym zawsze marzyłam...swój dom,
rodzinę, fajną pracę....ale mimo wszystko nie moge zapomnieć. W domu rodzinnym
nigdy nie było dobrze, mama jest osobą która nigdy nie powie nic miłego,
dobrego, nigdy w życiu za nic nie pochwali, ojciec jeszcze gorzej, nigdy nie
słyszłam by powiedział, że kocha, nigdy nie przytulił, nie pamiętam nawet by
wogóle się ze mną kiedykolwiek bawił, czuję się jakbym nie miała nigdy ojca,
był co prawda w domu, ale tak jakby go nie było...nigdy nie widziałam by z
mamą się przytulali, nie nauczono mnie w domu okazywania uczuć i teraz chyba
nie potrafię tego robić! Był taki okres, że zaklinałam w duchu ze jak tylko
uda wyrwać mi się z tego domu nigdy więcej tam nie wrócę, ale mam syna, który
chyba powinien mieć dziadków, ... i chyba tylko dlatego tam jeżdzę, dzwonię i
utrzymuję kontakt, z ojcem nie rozmawiam, traktujemy się jak obcy, rozmawiam
jedynie z mamą, ale po każdym takim spotkaniu czuję się dziwnie, winna za
niewiadomo co, ona zawsze znajdzie sobie powód, by mnie skrytykować, bym znów
uważała się za nic nie wartego człowieka, bym znów myślała, że nic nie
potrafię, nic nie umiem, później mi przechodzi i znów tam jadę...i znów to
samo! I nie wiem jak i kiedy to się skończy, chciałabym to skończyć, ale chyba
za wszelką cenę próbuję im udownodnić, że jestem czegoś warta, że coś
potrafię, nie wiem dlaczego, ale chce być dobra i miła dla wszystkich, tyle
złego usłyszałam w życiu pod swoim adresem i nie potrafie się od tego uwolnić.
Niedawno przypomniało mi się, że byłam w dzieciństwie molestowana ...może to
dlatego nie potrafię dogadywac się z mężczyznami, może to dlatego czuję się
jakby całe życie ktoś mnie krzywdził, wykorzystywał, w szkole też nie miałam
za wesoło, z facetami też nie wychodziło - nie chcę się rozpisywać. Dostałam
od życia mnóstwo kopniaków - dziś mogłabym zacząc wszystko od nowa, czuję
jakby los dał mi nową szansę, ale mimo wszystko nie potrafię zapomnieć, zawsze
obiecywałam sobie, że będę inna niż moja matka, a dziś łapię się na tym, że
zachowuję się, a nawet mówię dokładnie to co ona. Każdą jedną porażkę bardzo
mocno przeżywam i wtedy własnie wracam do wszystkiego co było, ciągle zadaję
sobie pytanie dlaczego ja? Dlaczego to własnie mi się musiało tyle złego
przytrafić? Wiem, że nic już z tym zrobić nie mogę, ale jak się od tego
uwolnić????