Dodaj do ulubionych

nie chce z nim spac....

13.02.08, 14:20
W ogole nie moge sie ostatnio dogadac z niemezem......jest dobrze
ale tylko wtedy kiedy to ja sie usilnie staram tzn.podlizuje
sie,rezygnuje ze swoich racji bo juz nie mam sil sie wyklocac o
nie....Pomaga w domu ale....no wlasnie POMAGA jak go poprosze....a
nie ma podzialu obowiazkow(tzn ja musze isc i poprosic go by zmyl
naczynia albo by w czyms tam innym pomogl jak by kurcze nie widzial
ze mam nawal roboty i ze nie radze sobie i zaraz wybuchne.....)
Probuje rozmawiac ale to nie przynosi rezultatow bo stwierdza ze ja
ciagle zrzedze i nie doceniam tego co mam....ech...no i powiedzialam
mu wczoraj ze ma sie wyniesc z lozka i nie bedziemy spac razem
dopoki sie nie dogadamy(i tak spalismy ostatnio obok siebie-chyba ze
ja sie postaralam go zachecic).Jakby co to nie spi na podlodze tylko
na lozku w innym pokoju.....czy ja przesadzam?ale zaczyna mnie juz
powoli meczyc to ze nie mozemy sie dogadac....


Obserwuj wątek
    • myszka23xxx Re: nie chce z nim spac.... 14.02.08, 09:16
      Ja nie mam meza ale mam taka sama sytuacje ... Ciagle slysze ze
      marudze , zrzedze itd... a ja poprostu potrzebuje pomocy i wsparcia
      czy to tak trudno im zrozumiec?
    • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 11:17
      Problem polega chyba na tym, że nie angażowałyście od samego początku waszych
      mężczyzn w domowe porządki- więc teraz nie bardzo wiedzą, czego od nich chcecie,
      dotąd było ok, robiłyście wszystko same, więc dlaczego nagle oni mają to robić?
      Nie twierdzę, że mam złoty środek na to, ale ja od samego początku angażowałam
      wtedy jeszcze niemęża. I to nie prosząc, ale wsadzając mu dosłownie pracę w
      ręce. Np."chodź tu przytrzymaj mi ten garnek, bo nie daję sobie rady... wiesz co
      umyj go od razu i podaj mi tamto" Jak już podał, to bez chwili przerwy (żeby nie
      zdążył uciec) znajdywałam kolejne (na początku małe zadania typu "przynieś -
      wynieś". W ten sposób nauczyłam go aktywnego wkładu w zajęcia domowe, potem sam,
      czasem z moją namową robił juz inne, poważniejsze rzeczy. I powiem wam, że
      jestem z siebie naprawdę dumna, bo ostatnio powiedział mi, że na przykład gdyby
      nie to, że sam musiał zmywać gary, nie kupiłby zmywarki. Mężczyźni, którzy
      pracują w domu naprawdę mają świetne pomysły na ułatwienie sobie pracy i te
      pomysły można im "podbierać".

      Więc przestańcie zrzędzić, prosić, błagać i wykłócać się o to, tylko z marszu
      wołajcie, że właśnie teraz koniecznie potrzebujecie dwóch dodatkowych rąk,
      mężczyźni na takie komunikaty biegną z pomocą! I potem jak już zaczną pomagać,
      to zawsze jest przecież coś jeszcze ro zrobienia:))) ale na początek proste
      prace, żeby nie zdąrzyli się zorientowac, że właśnie są szkoleni:)))

      Aha, pomysł ze spaniem oddzielnie jakoś do mnie nie przemawia, psuje atmosferę,
      nawet wtedy, kiedy tylko obok siebie śpicie:)

      I na koniec pracy męża koniecznie trzeba pochwalić, że gdyby nie on, to
      nioewiadomo jak by to długo trwało i w ogóle mogłoby zakończyć się katastrofą, a
      on tak cudownie sobie dał z tym radę...
      • kicia031 Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 11:43
        > I na koniec pracy męża koniecznie trzeba pochwalić, że gdyby nie
        on, to
        > nioewiadomo jak by to długo trwało i w ogóle mogłoby zakończyć się
        katastrofą,
        > a
        > on tak cudownie sobie dał z tym radę...


        Absolutnie. Ja tak wlasnie postepuje z moim 2.5 latkiem i mam
        swietne wyniki.
        • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 12:03
          Twierdzisz, że wyrzucenie męża z łóżka jest lepszą metodą? Bo ja uważam, że
          każdy, a mężczyzna w szczególności, jest łasy na pochlebstwa i odpowiednio
          motywowany będzie własnie zmieniał się pozytywnie. I to nic, że na dzieci akurat
          te same metody działają, świadczy to tylko o tym, że metody uczenia innego
          człowieka pozostają niezmienne przez całe życie.
          • annb Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 12:52
            a jak on zacznie robic tak samo?
            i kiedys uslyszez e ładnie smieci wyrzucilam i nikt tak jak ja nie
            potrafi zakladac worka na kosz?
            • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:13
              To będziesz zadowolona, że docenia coś co robisz, ale nie przejmuj się, faceci
              takich raeczy nie widzą.
              • triss_merigold6 Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:22
                Nie byłabym zadowolona gdyby ktoś traktował mnie jak trzylatka.
                • annb Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:27
                  otoz to
                  • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:30
                    A ja nie widzę w tym nic złego, jeśli robiłby to tylko we dwoje i nie bez przerwy:)
                    • triss_merigold6 Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:38
                      Ok to mamy inne zdania. Mnie cieszy pochwała jesli zrobię coś co
                      wymaga ode mnie nadprogramowego wysiłku i jest wyjatkowo fajne.
                      Zmywanie naczyć czy robienie zakupów w tej kategorii się nie mieści.
                      • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:40
                        No nie jestem pewna, czy tak do końca inne:) Zauważ, że zmycie naczyń jest dla
                        wielu mężczyzn nadprogramowym wysiłkiem, zwłaszcza, że od kołyski są uczeni, że
                        nadają się do bardziej szczytnych zajęć, a kuchnia, czy ściera to babskie zajęcie.
                        • kicia031 Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:45
                          że od kołyski są uczeni, że
                          > nadają się do bardziej szczytnych zajęć, a kuchnia, czy ściera to
                          babskie zajęc
                          > ie.

                          Zdecydowanie nie wszyscy sa tego uczeni - sztuka to wybrac
                          wlasciwego partnera. Majac doktorat nie wybierasz sobie spawacza po
                          zawodowce, a majac oczekiwania dotyczace wspoludzialu w pracach
                          domowych nie wybierasz modelu, ktorego to przerasta.
                          Proste?
                          • gooochab Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 13:51
                            Nie do końca proste, bo po kilku randkach nie widać jak mu leży ściera w ręce.
                            Kiedy przychodzi jakieś zaangażowanie uczuciowe jest się troszkę ślepym i temu
                            wybrankowi podsuwa sie pod nos, wyręcza się go itd... A potem jest się
                            zdziwionym, że ON NIC W DOMU NIE ROBI!!!

                            Nie generalizuję oczywiście, nie wszyscy są tego uczeni- jak zauważyłaś powyżej,
                            ale zdecydowanie większość. I sztuka to w miarę bezboleśnie wprowazić "swoje" w
                            życie.
                            • annb zmywarka 15.02.08, 13:54
                              to bardzo fajne urzadzenie
                              polecam
                              z serca
                              ps. nienawidze zmywac
                              • gooochab hehe, mam, też polecam:) 15.02.08, 13:55
      • your_and wzajemne oczekiwania - porzątki 15.02.08, 12:00
        Jak by ich od początku angażować to byc może już na samym początku
        by zrezygnowali z takiego układu i uciekli...
        To co zastosowała gooochab to swoiste wmanipulowanie.
        Pamietajcie Panie że mężczyźni mają mniejsze oczekiwania co do
        porządku w mieszkamiu, zobaczcie jak wygladają mieszkania samotnych
        mężczyn.
        Wy kobiety uznajecie za oczywiste że porzątki robicie dla was
        obojga, żeby razem sie mieszkało. Ale jak on ma podobne oczekiwania
        co do auta, komputera i sprędza czas na naprawianu uzajecie za
        oczywiste że to jego sprawy i hooby a nie robi tego żeby sie lepiej
        używało komputera czy jeździło autem...
        Niewiele osób stać na postawienie sprawy jasno: pomóż mi w tym, bo
        mnie to denerwuje sama sobie nie daje rady. Dzieki, a teraz czego ty
        oczekujesz, co ja dla Ciebie moge zrobić, bo na pewno jest coś
        takiego?

        Zaś szantażowanie seksem i łóżkiem to śmiertelna trucizna saczona do
        związku - działa przez moment, potem powrót do satyfakcjonującego
        seksu jet bardzo trudny... chyba że już z inną osobą.
        • your_and porządki 15.02.08, 12:04
          (przepraszam, piszę w wolnych chwilach w dużym pośpiechu)
        • gooochab Re: wzajemne oczekiwania - porzątki 15.02.08, 12:13
          Mój jakoś nie ucieka od 7 lat i sam przyznaje, że taki układ jest dobry. Ale nie
          jest to oczywiście za darmo, kiedy on coś robi w kuchni (lubi gotować) zawsze
          woła mnie i pyta, czy pomagam.
          Nie uważam tego za wmanipulowanie, tylko za przyzwyczajenie od samego początku,
          że nie tylko ja tu mam obowiązek sprzątać, bo nie tylko ja bałaganię. A i przy
          remontach zawsze ja pomagam, nie zrzucam wszystkiego na jego barki, auto
          sprzątam ja, komputer tez naprawiam. Auta nie naprawiam, bo bladego pojęcia o
          nim nie mam, ale klucze zawsze podaję.
          Chodzi o to, żeby robić wspólnie, nawet jeśli ktoś nazwie to zmanewrowaniem...
          nikt nie odbierze mi tej satysfakcji, kiedy patrzyłam, jak mój mąż razem ze mną
          planuje układ i wyposażenie nowej kuchni i spiera się ze mną jak będzie
          poręczniej, jaka wysokość dolnych szafek wygodniejsza i która płyta gazowa
          bezpieczniejsza dla dziecka! Nawet jeśli to wmanewrowanie, to zrobiłabym to po
          raz drugi.
        • kicia031 Re: wzajemne oczekiwania - porzątki 15.02.08, 12:47
          No wlasnie w tym problem, ze niektorzy nie uciekli w pore.
          Naprawde jest b. wielu mezczzn, ktorzy kwalifikuja sie wylacznie do
          odstrzalu sanitarnego, a nie malzenstwa i rodzicielstwa, i uwazam,
          ze trzeba naprawde dolozyc staran, by taki okaz uciekl jak
          najpredzej, zanim bedzie za pozno i zalozymy z nim rodzine.
          • triss_merigold6 Amen 15.02.08, 13:04
            BTW mężczyźni miewają swoje specjalizacje: niektórzy są świetni jako
            kumple, inni nieźli w łóżku a jeszcze inni ok. jako współpracownicy
            co nie oznacza, że nadają się do wspólnego życia. Wielu kwalifikuje
            się do odstrzału sanitarnego ponieważ są jedną wielką WADĄ.
    • gooochab no dobra 15.02.08, 13:10
      skrytykowałyście wszystko prawie, co napisałam, tylko że żadna z was nie
      potrafiła podać jakiejś innej rady, sposobu na wciągnięcie męża (który -jak to
      facet- nie został przez matkę nauczony) w domowe obowiązki. Chciałyście pomóc
      autorce wątku, czy tylko ponarzekać na coś?
      • triss_merigold6 Re: no dobra 15.02.08, 13:18
        Yyy prosto. Mówisz: obowiązki możemy podzielić tak i tak albo
        inaczej ale fair. Działa? Super. Nie działa? - negocjacyjnie ponowić
        kwestię podziału obowiązków fair. Nadal nie działa? Wypad z układu.
        • gooochab Re: no dobra 15.02.08, 13:27
          wszystko super, ale czarno na białym. W życiu dochodzą jeszcze emocje, brak
          konsekwencji i wieeeele innych czynników. A wypad z układu wcale nie jest taki
          łatwy, może być tez niepotrzebny. Dopóki matki nie będą uczyły synów wkładu w
          prace domowe tak właśnie będzie, że podstępem i siłą trzeba będzie dążyć do
          jakiegoś sensownego układu. Niestety.
          • triss_merigold6 Re: no dobra 15.02.08, 13:36
            Zasadniczo życie jest proste i opiera się na bilansie zysków i
            strat. Jesli pełnoletni mężczyzna potrafi dostosować do wymagań na
            studiach, w pracy, wykonywać polecenia szefa, współpracować z
            kolegami przy przygotowywaniu czegokolwiek to potrafi również pojąć
            istotę prac domowych. Bez wstępnej obróbki u mamuni w domu. Jesli
            nie potrafi to jest debilem = odstrzał. Jeśli potrafi a leje na to =
            odstrzał.
            • gooochab Re: no dobra 15.02.08, 13:44
              Istotę prac byc może i pojmują, nie pojmują za to dlaczego wykonywać je mają
              właśnie oni. Dotąd robiła to mama, potem zakochana w nim kobieta, która chciała
              mu nieba przychylić. A teraz nagle czepia się, zrzędzi i nie daje poleżeć. Tu
              jest ten problem.
              • kicia031 Re: no dobra 15.02.08, 13:46
                zakochana w nim kobieta, która chciała
                > mu nieba przychylić.

                No coz moje panie, to same miejscie do siebie pretensje.
              • triss_merigold6 Re: no dobra 15.02.08, 13:50
                Mogła nie robić.
                • gooochab Re: no dobra 15.02.08, 13:54
                  mogła, sama sobie winna, jak mówicie - oczywiście. Ale to nie rozwiązuje
                  problemu. Tak niestety jest.
                  Ja osobiście nie znam jednak do dziś chłopców, którzy są uczeni w domu
                  porządków, tylko dziewczynki! A chłopcy grają w piłkę na podwórku. Więc nie
                  wychodzimy nadal ze stereotypu, nadal będzie tak samo.
                • mama-zuza Re: no dobra 15.02.08, 13:58
                  a ja mam właśnie dosyc traktowania swojego niemeza jak 5-latka i
                  mowienia ciagle zrob to a teraz tamto-robi to oczywiscie i nie
                  protestuje oburzony.Czy nie widac ze kobieta potrzebuje pomocy bo
                  jednocześnie:robi obiad,zmywa naczynia i szuka dziecka na klatce
                  schodowej.....kobieta wtedy oczywiscie powinna zachowac spokoj i z
                  usmiechem na twarzy spytac sie swojego miska czy jej pomoze a potem
                  chwalic jaki to on jest genialny.....
                  ps.niemaz wrocil juz do wspolnego łóżka
                  • annb zle slowo-pomoc 15.02.08, 14:00
                    dobre-praca
                    je/spi/uzywa sprzetow-pracuje w domu
                    sprzata/zmywa
                    nie pomaga
                    odrabia swoje
                    co to znaczy pomoc zonie
                    on ci pomaga np wynoszac smieci
                    to w takim razie
                    ty mu pomagasz gotujac mu obiad?
                    to jakis kosmos z tą pomocą
                    • gooochab tu się w 100% zgadzam!!! 15.02.08, 14:04
                      • your_and Re: tu się w 100% zgadzam!!! 15.02.08, 14:33
                        Moje potrzeby porządków = nasze obowiązki. Jego potrzeby = jego
                        problem.
                        Może wy potrzebujecie wieloczynnościowych a nie osoby partnerów?
                  • gooochab Re: no dobra 15.02.08, 14:03
                    ale dlaczego robisz jednocześnie tyle? Co on robi w tym czasie?

                    Mam wrażenie, ze on jest przyzwyczajony, do tego, że jesteś przewodnikiem prac,
                    a on tylko czeka, kiedy się skończą.
                    • mama-zuza Re: no dobra 15.02.08, 14:55
                      nie wiem czemu ale on uwaza ze jak bede potzrebowac pomocy to
                      przyjde i poprosze......jak mu mowie ze nie pomogl mi to stwierdza
                      ze go nie poprosilam.Nie chce za kazdym razem sie prosic o
                      pomoc,wiem ze to zrobi ale to jest dla mnie wkurzajace......a on
                      uwaza ze co to za problem dla mnie przyjsc i poprosic.ech....nie
                      wiem czy sie polapalyscie o co mi chodzi.....
                      • gooochab Re: no dobra 15.02.08, 15:22
                        Spróbuj więc postawić sprawę inaczej- niech praca w domu nie będzie twoim
                        obowiązkiem, a wspólnym, a on nie ma pomagać, ale aktywnie brać udział- taki sam
                        jak ty. Nie rozumiem dlaczego porządki są Twoim obowiązkiem, a on POMAGA w nich?
                        Czy nie pracujesz? Bo tylko w tym przypadku byłabym skłonna zrozumieć. Jeśli
                        oboje pracujecie- oboje żyjecie w tym domu- oboje musicie starać się, żeby
                        wyglądał tak jak ta wyglądać. To samo z obiadem- dziś ja gotuję jutro ty. Musisz
                        tak postawić sprawę, lub jak nazwała to jedna z dziewczyn- wmanerwować go w
                        pracę w domu
    • your_and Re: nie chce z nim spac.... 15.02.08, 14:43
      Bardzo podobny przykład konfliktu rozłożony na czynniki pierwsze:

      Związki i obowiązki
      Ona ma żal do męża, że za mało pomaga jej w domu, on ma poczucie, że
      ponosi główny ciężar utrzymania rodziny, czego żona nie docenia.

      oboje - zamiast przekonać partnera do swoich racji, stosują bierny
      opór (on) i politykę nakazową (ona).

      (...) jeśli jedna strona ocenia swoje świadczenia na rzecz rodziny
      jako niesprawiedliwie większe, to pogrąża się w uczuciach krzywdy i
      złości. Na ogół zresztą wykorzystani czują się oboje, czyli każde z
      nich sądzi, że to ono wkłada w związek więcej wysiłku i
      zaangażowania niż to drugie, które pasożytuje. Zaczynają wzbierać
      pretensje, za którymi stoją wielomiesięczne zawiedzione nadzieje, a
      podtrzymywane przez te emocje stanowiska obojga niebezpiecznie się
      usztywniają. (...) Małgorzata weszła w rolę krytycznej i wymagającej
      nauczycielki przyłapującej leniwego i niezbyt pojętnego ucznia na
      ustawicznych naruszeniach regulaminu (zakupy bez głowy, woda na
      podłodze, wegetacja przed telewizorem). Narzeka, że mąż jest jak
      drugie dziecko, ale chyba nie chodzi jej o to, by był dorosły, ale
      raczej o to, by właśnie pozostał dzieckiem, tyle że sprawnym i
      posłusznym Z kolei Marcin buntuje się przeciw nękającej
      wychowawczyni, ale jego sposób to raczej ukradkowy sabotaż i
      wycofanie ("nie to nie, łaski bez") niż dorosła konfrontacja. Oboje
      tworzą fakty dokonane i oczekują, że to drugie się do nich dostosuje.
      (...)Każde próbuje przeforsować swoje i złości się, gdy drugie to
      sabotuje
      • your_and całość 15.02.08, 14:46
        eDziecko.pl > Rodzice > Sprawy małżeńskie
        Związki i obowiązki
        Zofia Milska-Wrzosińska
        www.edziecko.pl/rodzice/1,79356,3521144.html
      • kicia031 Typowe stereotypy 15.02.08, 15:10
        Milska Wrzosinska w calej krasie.

        W wiekszosci rodzin w moim srodowisku utrzymanie domu spada po
        polowie na oboje partnerow, a w wielu przypadkach zona zarabia
        wiecej od meza. Stosujac te logike, taka zona powinna sie ograniczyc
        do lezenia przed TV z piwkiem i oczekiwania docenienia. No i prosby
        o pomoc, przepraszam.
        • your_and Re: Typowe stereotypy 15.02.08, 16:41
          kicia031 napisała:
          > Stosujac te logike, taka zona powinna sie ograniczyc
          > do lezenia przed TV z piwkiem i oczekiwania docenienia

          To czemu tak nie robi?
          Czemu nie poczeka aż mężowi brud będzie przeszkadzać?
          • kicia031 Re: Typowe stereotypy 15.02.08, 16:50
            Bo np czasami ma poczucie odpowiedzialnosci za to, by dzieci nie
            raczkowaly w brudzie, dostawaly alergii na kurz albo biegunki z
            powodu salmonelli w lodowce i E. coli w kiblu.
            Na przyklad.
            Moze same tez nie maja ochoty miec biegunki.

            Albo partner - niezaleznie od plci - bierze wspoodpowiedzialnosc za
            funkcjonowanie rodziny, albo fora ze dwora. Nawiasem mowiac, dla
            mnie czlowiek ktory siedzi i sie walkoni, podczas gdy ktos inny
            pracuje jest zwyklym chamem. No a ja nie maialabym ochoty spedzac
            zycia z chamem, bo mam tylko jedno i chce je godznie przezyc.
            • your_and Re: Typowe stereotypy 15.02.08, 19:51
              kicia031 napisała:
              > Bo np czasami ma poczucie odpowiedzialnosci za to, by dzieci nie
              > raczkowaly w brudzie, dostawaly alergii na kurz (...)
              > Nawiasem mowiac, dla
              > mnie czlowiek ktory siedzi i sie walkoni, podczas gdy ktos inny
              > pracuje jest zwyklym chamem.

              Co jest pracą i odpowiedzialnością a co czyim hobby i fobią to już kwestia
              względna i wzajemnej.
              Nawiasem mówiąc wiesz że teraz obowiązuje teoria że najważniejszą przyczyną
              alergii jest nadmiar a nie brak higieny???
              (Moja dermatolog wbiła mi to do głowy na szczęście już paręnaście lat temu)
              • kicia031 Re: Typowe stereotypy 16.02.08, 08:11
                No coz, jako osoba z wyksztalceniem biologicznym, alergiczka od lat 37 i matka
                alergika od lat 15 moge ci tylko doradzic, bys zmienil dermatologa na bardziej
                komppetentnego.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka