mama-zuza
13.02.08, 14:20
W ogole nie moge sie ostatnio dogadac z niemezem......jest dobrze
ale tylko wtedy kiedy to ja sie usilnie staram tzn.podlizuje
sie,rezygnuje ze swoich racji bo juz nie mam sil sie wyklocac o
nie....Pomaga w domu ale....no wlasnie POMAGA jak go poprosze....a
nie ma podzialu obowiazkow(tzn ja musze isc i poprosic go by zmyl
naczynia albo by w czyms tam innym pomogl jak by kurcze nie widzial
ze mam nawal roboty i ze nie radze sobie i zaraz wybuchne.....)
Probuje rozmawiac ale to nie przynosi rezultatow bo stwierdza ze ja
ciagle zrzedze i nie doceniam tego co mam....ech...no i powiedzialam
mu wczoraj ze ma sie wyniesc z lozka i nie bedziemy spac razem
dopoki sie nie dogadamy(i tak spalismy ostatnio obok siebie-chyba ze
ja sie postaralam go zachecic).Jakby co to nie spi na podlodze tylko
na lozku w innym pokoju.....czy ja przesadzam?ale zaczyna mnie juz
powoli meczyc to ze nie mozemy sie dogadac....