brenka
21.02.08, 12:00
Mam problem. Niedawno rozstałam się z mężem. Przychodzi do mnie
pomagać przy dzieciach teściowa i tu się zaczyna.... Przychodzi i
poucza mnie, co mam robic, jak wychowywać dzieci, jak się zachowywac
w stosunku do jej synka, a nawet, co myslec i czuć. Doprowadza mnie
to do wściekłosci. Zadaję sobie pytanie, po co ona to robi. Nie było
jej przez wiele lat naszego małżeństwa, widywałysmy się w zasadzie
na uroczystościach rodzinnych. Teraz nagle się pojawiła, jestem jej
wdzięczna że mi pomaga, bo mam maleńkie dziecko i w zasadzie bez
niej nie mogłabym się nigdzie ruszyć. Ale nie chcę by ktoś mną
dyrygował, tym bardziej że tak naprawdę żyję w wielkim napięciu,
jestem samotną mamą i świat mi się zawalił na głowę, bo tego się nie
spodziewałam. Wychowałam starsze dziecko sama, bez jej pomocy, bez
beznadziejnych wskazuwek i oczywistych rad. Wiem jak się wychowuje
dziecko. Najgorsze jest to, że ona swoich dzieci nie wychowywała
sama, nie karmiła, nie ubierała, nie chodziła z nimi na spacery-
robiła to za nią babcia. Nasze poglądy na temat wychowania dzieci
różnią się zasadniczo. Jej zdaniem niemowlę, jeżeli nie płacze, to
może cały dzień przelżeć w łóżeczku samo. Nakarmione i przewinięte
dziecko ma się wg. niej zająć sobą samo-jestem tym przerażona. Nie
chcę jej urazić, bo przestanie przychodzić do dzieci. Co mam robić?