06.03.08, 09:41
Witam, mam z mężem córkę, ma 2 lata i 3 miesiące, jednak mąż zaniedbuje naszą
córcię..
Najbardziej mnie wkurza że on swojej córki nie widzi a patrzy tylko czy syn
jego brata ma wszystko. Kupiłam niedawno taką maskotkę za ponad 100zł
szczeniaczek-uczniaczek, jak tylko zobaczył to najpierw nakrzyczał że bardzo
droga ta zabawka, nawet córka nie zdążyła jeszcze wziąć pieska do rączek a on
powiedział: już wiem, damy tego szczeniaczka później Bartkowi dla jego
syna....syn jego brata ma dopiero 3 miesiące a on już mu by wszystko oddawał,
książki, zabawki, ubranka.... Normalnie brak słów...

Jak mam mu przetłumaczyć że najważniejsze powinno być dla niego jego własne
dziecko a nie brata?
Obserwuj wątek
    • mkostki Re: pytanie 06.03.08, 14:03
      No cóż, najwyrażniej mąż uważa, że "wartościowym" dzieckiem jest
      tylko dziecko płci męskiej.
      Co na to poradzić? Za cholerę nie wiem. Ale zaczęłabym od spokojnej
      rozmowy. Pytałaś go, dlaczego chce oddac zabawkę, tak po prostu?
      Szalg by mnie zapewne jasny trafił w tej sytuacji, ale sądzę, że
      warto zdobyć się na spokojny protest pt. nie zgadzam sie na oddanie
      zabawki, którą kupiłam dla naszego dziecka.
      Jaki jest kontakt męża z córką? Czy przypadkiem nie za bardzo go
      izolowałaś? Może uda się wymyślić jakies ciekawe dla męża zabawy z
      dzieckiem (zajrzyj do ksiązki Doroty Zawadzkiej "i ty możesz zostać
      supertatą" ) czy jakoś tak podobnie, nie pamietam tytułu dokładnie,
      ale jest tam duzo propozycji zabaw dzieci z tatą. Myślę, że podziw
      dla taty w oczach córeczki może tu dużo zdziałać.
      Ale to tylko luźne pomysły, nie poparte żadnym własnym ani nawet
      cudzym doświadczeniem.
      W każdym razie nie załamuj się. Twoja córcia ma na pewno bardzo
      kochającą mamę.
      Pozdrawiam
      • martuha2 Re: pytanie 06.03.08, 15:27
        Sprawa wygląda tak, że nie mieszkamy razem, mąż po ślubie nadal mieszka u
        swojego ojca, a ja z córcią u mojej mamy, mąż jak tylko ma wolne od pracy to do
        nas przychodzi, ale zawsze jest tak że : a)czyta gazetę, b) ogląda telewizję lub
        c) siedzi na moim komputerze i ściąga sobie dzwonki na telefon. W trakcie czego
        zawsze dochodzi do kłótni o pieniądze(zarabia 800zł miesięcznie +350zł nadgodzin
        pod koniec miesiąca a mi daje 180-220zł), mówię żeby lepiej szedł do domu, a ten
        mówi: Do córki przyszyłem nie do ciebie", ja mówię: "to dlaczego jak do niej
        przychodzisz to się z nią nie bawisz tylko siedzisz na komputerze, przed
        telewizorem lub w gazecie?". Wtedy znowu kłótnia i wywalam go za drzwi, wyzywa
        mnie, grozi rozwodem, i że dostanę 200zł alimentów bo więcej mi nie da
        • kicia031 Re: pytanie 06.03.08, 15:33
          ????????????????

          Przepraszam ze co?

          Wybacz, ale stosunek twego "meza" do corki to najwyrazniej nie
          jedyny problem jaki macie!

          Dlaczego nie mieszkacie razem? jestescie w separacji?
          • martuha2 Re: pytanie 06.03.08, 15:37
            Nie, nie jesteśmy w separacji, po prostu nie stać nas aby gdzieś wynajmować
            mieszkanie, po ślubie jest tak jak i przed ślubem
            • kicia031 Re: pytanie 06.03.08, 15:57
              Wybacz, ale niue rozumiem. Juz kilkutygodniowe zamieszkanie osobno
              uwazalabym za jakiis rodaj zagrozenia dla zwiazku, ale wy jestescie
              razem conajmniej od 3 lat i wciaz mieszkacie osobno?

              Zrecie sie o pierdoly, excuse my french, zamiast budowac wspolne
              zycie razem. Wybacz, ale jesli nie stac was na wynajecie miszkania,
              to trzeba zaczac dorabiac, pomyslec o zmianie pracy.

              Bo inaczej wroze wam szybki rozwod.
            • mkostki Re: pytanie 06.03.08, 16:10
              Przepraszam, a ile wy macie lat?
              I co oprócz tego papierka pt. świadectwo ślubu stanowi potwierdzenie
              tego, że ten osobnik jest Twoim mężem?
              Przykro mi to pisać, ale wygląda na to, ze koleś dla świętego
              spokoju wziął z Tobą ślub po wpadce, ale możesz sobie go spokojnie
              darować. Na kilometr widać, że on ma w odwłoku Ciebie i dziecko.
              Wyrazy współczucia.
              • martuha2 Re: pytanie 06.03.08, 16:15
                ja mam 23 lata, on 29
      • martuha2 co do książki Doroty Zawadzkiej 06.03.08, 15:29
        Kupiłam mężowi "I ty możesZ zostać Super Tatą" na święta, mówi że ją przejrzał,
        ale na 100% jestem pewna że nawet jej nie tknął.
        Sama sobie również kupiłam książkę Zawadzkiej, "I ty możesz mieć Super Dziecko",
        przeczytałam ją jednym tchem i jest świetna
    • arwen8 Re: pytanie 06.03.08, 19:34
      Układ, który opisujesz, trudno nazwać małżeństwem lub nawet
      związkiem. Skoro mąż od tak długiego czasu nie mieszka z Tobą i
      córeczką, to jak może mieć z nią naprawdę mocny związek emocjonalny?
      A przecież o to chodzi. Ten układ, w którym tkwicie z własnego
      wyboru, jest niezmiernie krzywdzący dla dziecka.

      Co do Twojego opisu reakcji męża na drogą zabawkę, to prawdopodobnie
      by zrozumieć dlaczego mąż zareagował w ten sposób należało by
      sięgnąć do jego dzieciństwa. Jakie miał stosunki z bratem? Czy był
      to młodszy brat? Czy mąż musiał rezygnować z własnych zabawek,
      musiał oddawać je bratu? Jakie były stosunki męża z jego rodzicami?
      Jakiego miał ojca? Pytań może być wiele. Ale nie one są w tej chwili
      najważniejsze. Najważniejsze jest to, co się dzieje pomiędzy WAMI,
      co zamierzacie WSPÓLNIE zrobić z niezdrową sytuacją rodzinną w
      jakiej tkwicie od początku? Jeśli nie macie ochoty być razem pod
      jednym dachem, wspólnie wychowywać swoje dziecko i wspólnie
      rozwiązywac swoje problemy, to byćmoże warto się zastanowić czy
      takie "małżeństwo" w ogóle ma sens?

      Być może ta odpowiedź też będzie pomocna:

      tiny.pl/4hxv
      • martuha2 Re: pytanie 06.03.08, 20:22
        Mąż jest średnim dzieckiem swoich rodziców, ma starszego o 2 lata brata Bartka
        (właśnie tego który ma 3 mies. synka) oraz brata o 8 lat młodszego od siebie.
        Rodzice faworyzowali starszego Bartka bo był najlepszym uczniem w całej szkole z
        najwyższą średnią. A młodszego brata mojego męża również traktowali jak oczko w
        głowie, bo wiadomo młodsze dziecko ma najlepiej,jego młodszy brat jest w moim
        wieku, ma wszystko co chce, jest leniwy, cały dzień śpi, a w nocy gra na
        komputerze. Starszy brat odkąd skończył 18 lat jest samodzielny, mieszka na
        drugim końcu Polski.
        Co do rodziców mojego męża to teściowa rozwiodła się z teściem w 1996roku,
        obecnie mieszka 150km od nas i ma innego męża od 5 lat.
        Ja z mężem jestem 4 lata, 2 lata jesteśmy małżeństwem.
        Jego tata zajmuje ważną posadę, jest dyrektorem ośrodka odwykowego, ale nie
        widzi oczywiście że synkowie mają problemy
        • arwen8 Re: pytanie 06.03.08, 20:32
          martuha2 napisała:

          > Ja z mężem jestem 4 lata, 2 lata jesteśmy małżeństwem.

          Jak oceniasz swoje małżeństwo? Odpowiada Ci taki układ, w którym
          przez 4 lata nie mieszkasz z osobą, którą (zakładam, że) kochasz?
          Jak widzisz waszą wspólną przyszłość? Jak myślisz, co TY możesz
          zrobić, by tę sytuację zmienić?
          • martuha2 Re: pytanie 06.03.08, 20:53
            Mąż starał się o mnie aż do ślubu, po ślubie sobie odpuścił.
            Przed ślubem było o niebo lepiej.
            Od miesiąca myślę aby mu powiedzieć że mam tego dość, bo jak się kłócimy o coś
            to zawsze mi grozi rozwodem, i mam chęć coraz większą aby to się w końcu stało.
            Mam już dość życia z takich chamem, ciągle obraża mnie i moją mamę.
            Ciągle mu coś nie pasuje. Ciągle mu jest źle i nie dobrze.
            Jest niesłowny i bez honoru.
            Obiecuje od prawie 2 lat że przestanie dla mnie palić, bo mnie kocha, a pali
            dalej, to samo z piciem alkoholu.
            Nigdy nie dotrzymuje danego słowa.
            Ja na tym cierpię ale jeszcze bardziej nasza córeczka, której różne rzeczy
            opowiada i obiecuje jak dzwoni, a co innego jest jak już przyjdzie.
            • verdana Re: pytanie 06.03.08, 22:38
              Czy Twój mąż mieszka razem z bratem i jego dzieckiem? Bo wyglada na
              to, ze częściej widuje bratanka i kocha go znacznie bardziej niż
              córke. I tyle.
              • phantomka Re: pytanie 06.03.08, 23:05
                Z opisu widac, ze maz jest smarkaczem mimo tylu lat na karku.
                Pomijam juz chora sytuacje osobnego mieszkania...ale stosunek do
                Ciebie i dziecka jest po prostu okropny.
                Powiedz mu przy nastepnych grozbach, ze niech nie grozi tylko zlozy
                papiery rozwodowe - alimentow dostaniesz wiecej niz dostajesz teraz
                pieniedzy od laskawcy.
                Po prostu postaw sie, nie pozwalaj mu na szantaz, powiedz jasno
                czego oczekujesz po zwiazku. Jezeli nie umie temu sprostac, to
                wielkiej straty nie bedzie - ani to maz ani ojciec. A moze takie
                jasne postawienie sprawy, uzmyslowi mu, ze nie ma prawa Toba
                pomiatac, a corki ignorowac.
              • martuha2 Re: pytanie 07.03.08, 08:46
                Jak pisałam wcześniej, starszy brat, jego żona i synek mieszkają na drugim końcu
                Polski, on im wszystko by oddał co córki, wysłał już 5 paczek pocztą w ciągu 3
                miesięcy.
                • martuha2 Re: pytanie 07.03.08, 09:02
                  Dodam też że i teść chyba bardziej jest zainteresowany wnukiem niż wnuczką.
                  Naszej córeczce kupuje z różnych okazji (święta, urodziny) drobne prezenty, a
                  temu małemu kupił chyba pół sklepu, widziałam ile rzeczy kupił wnukowi...
                  Oryginalne buty Adidas, Puma, oryginalne dresy Puma, pełno zabawek firmy Fisher
                  Price, Boże czego tam nie było... Normalnie żal mi córki. Nie dostała nigdy aż
                  tyle takich rzeczy, ani nawet oryginalnych, jak już to jakieś spodnie dżinsowe z
                  bazarku. Czuję że jej dziadek ma ją za gorszą... Jestem w kropce....
                  Dodam że teść ma tylko 3 synów, nie ma córki, ma uraz do żony że się z nim
                  rozwiodła, może ma uraz do wszystkich kobiet i tych małych i tych dużych. Nie
                  wiem, on jest psychologiem, nie ja, a sam ma chyba problem ze sobą.
                  • moreno68 Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 09:24
                    Nie wyobrażam sobie mieszkac po ślubie osobno , chyba zresztą nie
                    tylko ja...Ty tego tematu nie poruszasz?Zapytam wprost..Czy to
                    dziecko było zaplanowane czy ślub był z powodu ciąży?Ludzie są w
                    różnych sytuacjach finansowych ale jeśli się kochają nie wyobrażają
                    sobie paru dni osobno z co dopiero życi w ten sposób.Przecież to
                    jest chory układ naprawdę tego nie dostrzegasz?Jak zamierzacie to
                    dziecko wychowac , z tatusiem z doskoku?Rozwód można wytłumaczyc ale
                    taką sytuacje ciężko, w końcu facet nie pracuje za granicą.np?Dla
                    mnie Twoja opowieśc z prezentami to wierzchołek góry lodowej...
                    • martuha2 Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 09:34
                      Tak jak pisałam wcześniej, mąż nie dotrzymuje słowa, ciągle obiecuje że znajdzie
                      stancję i się wyprowadzimy, ale na słowach i obietnicach się kończy.
                      Masz rację mój związek jest ogólnie chory i nie ma sensu.
                      Mąż zawsze wszczyna kłótnie z byle powodu zawsze na kilka dni przed wypłatą aby
                      jak najpóźniej mi dać te 180-220zł.
                      Dostał zwrot podatku za dziecko 800zł, mi dał z tego 400zł, a sobie odłożył
                      400zł na prawo jazdy, bo zamierza je odzyskać, po tym jak mu je zabrali 6 lat
                      temu za jazdę po alkoholu, a z prawkiem też tak było, od 4 lat kiedy go znam
                      ciągle mówił że się bierze za prawko, a zrobił to dopiero teraz, po 4 latach...
                      Jest niesamowicie niesłowny i niewiarygodny. Pożycza pieniążki od znajomych, a
                      oddaje po 2 latach lub wcale, to samo w 2 sklepach wziął na kreskę w każdym na
                      80-100zł, wziął skrzynkę piwa, kilka paczek papierosów i kartę do tel za 20zł,
                      nie oddał długów w tych sklepach do dnia dzisiejszego a do tych sklepów nie
                      chodzi i omija je szerokim łukiem.
                      • annb Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 09:44
                        po co ci taki maz?

                        • martuha2 Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 09:50
                          Właśnie dlatego od ponad miesiąca czy dwóch coraz częściej myślę o rozwodzie,
                          ale on grozi że córkę mi zabierze. Po co mu córka którą sie nie zajmuje i się
                          nawet z nią nie bawi? Chce mnie nastraszyć czy co?
                          Mówi że jego tatę stać na najlepszego adwokata w mieście i że bez problemu córka
                          będzie jego...
                          • kicia031 Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 09:59
                            Zeby w tych okolicznosciach maz odebral ci corke, trzeba by nie
                            adwokata, a cudotworcy. Naprawde nie masz sie czym przejmowac,
                            aczkolwiek zbieraj dowody braku zainteresowania dzieckiem, niby sie
                            to wie, a latwo o tym zapomniec, zrob sobie dzienniczek i notuj
                            wszystkie fakty dokladnie. Swiadkow roznych zachowan meza.

                            Za mloda jestes, by tkwic w takim gownie.

                            • martuha2 Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 10:10
                              Wczoraj się pokłóciliśmy i tym razem ja powiedziałam że chcę rozwodu to mnie
                              wyśmiał, powiedział że nikt mnie nie będzie chciał (w sensie że jakiś inny
                              mężczyzna), a on sobie znajdzie nową dziewczynę bez trudu.

                              To czy on kogoś już ma czy dopiero sobie znajdzie to mi zwisa, ja już nie chcę z
                              nim być. ślub wzięliśmy jak nasza córeczka miała 4 miesiące.
                              Przez cały okres ciąży mi nie pomagał ani duchowo ani finansowo, zamiast mnie
                              pocieszać i kochać to on się jeszcze bardziej ze mną kłócił, ani grosza wtedy mi
                              nie dawał, ale żeby nie mówić samych złych rzeczy to mogę tylko napisać że jak
                              miałam czasem jakieś zachcianki to kupił co chciałam jakieś drobne niezdrowe
                              słodycze jak snickersy, chipsy i inne...
                              Dlaczego ja byłam taka ślepa i za tego człowieka wyszłam za mąż, tego nie wiem,
                              ale wzięliśmy tylko cywilny ślub.
                              Może dlatego że chciałam aby moja córeczka miała pełną choć nie idealną rodzinę.
                              Ja wychowałam się całkowicie bez ojca, który porzucił moją mamę w ciąży, a
                              pierwszy raz na oczy go zobaczyłam jak miałam 9 lat, a w całym moim życiu
                              widziałam go 3 razy
                              • mkostki Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 10:26
                                Ten facet NA PEWNO nie zabierze ci dziecka, bo mam to dziecko w
                                tylnej części. Dla niego byłby to tylko kłopot. A gadanie o zabraniu
                                to standardowa gadka wszystkich facetów obliczona na zastraszenie,
                                podobnie jak to gadanie, że nikt cie nie zechce.
                                W tej sytuacji na rozwodzie nic w sumie nie tracisz, no chyba że
                                przez złośliwośc i z chęci zemsty "mąż" nie będzie ci płacił tych
                                200 złotych (ale zdaje się, ze fundusz alimentacyjny znów działa).
                                Ale generalnie - rozwieść się zawsze zdązysz. Może uczyń próbe
                                poprawienia układów w tym związku (chocby dla czystego sumienia i
                                niezrywania kontaktów z "mężem" ze względu na córkę) - pogadaj z nim
                                spokojnie, i to nie z jego plecami, gdy siedzi przy kompie, ale
                                zorganizuj jakas kolację czy coś. Powiedz mu to nie w trybie ataku
                                czyli jesteś zły okropny , powinienes inaczej ale raczej, że jest ci
                                przykro, że nie zajmuje się córką, że i on i jego tata preferują
                                dziecko brata itd. i zapytaj jakie on widzi rozwiązanie. Ale musisz
                                się postarac opanowac swoją - jak najbarziej uzasadnioną złość na
                                niego na czas tej rozmowy. Pewnie niewiele on zmieni, ale może?
                                Powodzenia
                                • martuha2 Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 13:25
                                  Dam mu ostatnią szansę, jak nie będzie poprawy jego zachowania to sie pożegnamy
                                • anna-sara Re: Dla mnie masz poważniejszy problem... 07.03.08, 13:41
                                  Opisana przez Ciebie rzeczywistość jest tak okropna, że nie sądzę
                                  żeby warto było ratowac ten chory związek, nie ma po prostu czego
                                  ratować. Nie bój sie zostać sama bo przykład Twojej mamy świadczy o
                                  tym, że można dziecko wychować bez ojca a tak naprawdę to przecież
                                  przez cały czas jesteś sama. Gdybyście zamieszkali razem mogłoby byc
                                  nawet gorzej. Tu jakos chroni Cię mama, jak będziecie sami, facet
                                  pokaże, że stac go na więcej. Wspomiałaś, że pije. Czy chcesz, żeby
                                  Twoja córeczka wychowywała sie z ojcem-alkoholikiem? a co będzie jak
                                  znów zajdziesz w ciążę? Z jednym dzieckiem łatwiej sobie poradzisz
                                  niz z dwojgiem. Dziecka Ci nie zabierze. Po pierwsze (jak juz
                                  wspomniano) dziecko dla niego to kłopot. Po drugie żaden Sąd nie
                                  przyzna mu prawa do opieki. Ślub był wielkim błędem, już wcześniej
                                  wiedzialś jaki z niego facet, liczyłaś na to, że się poprawi? Ratuj
                                  się dziewczyno, jestes młoda i ułożysz sobie życie. On prędzej czy
                                  póżniej i tak Was zostawi ale zrobi to wtedy jak jemu będzie tak
                                  wygodniej. Pozwolisz mu na manipulowanie Twoim życiem?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka