Dodaj do ulubionych

dodajcie otuchy...

18.03.08, 18:56
Dzisiaj mija 10 dni odkąd zamordowano mojego męża,dzisiaj dopiero prokuratura
dała zgodę na odebranie mojego Sebastiana po sekcji,nie nie mam pojęcia jak
mam dalej żyć,a najgorsze dopiero przedemną bo pogrzeb w piątek.Jak mam dać
radę???Na szczęście udało mi się znalezdz to forum wiem już gdzie mogę
zajrzeć o pomoc..Dodajcie mi troszkę otuchy,bo sama nie daję rady...
Obserwuj wątek
    • smutnykluseczek Re: dodajcie otuchy... 18.03.08, 19:21
      Mocno Cie przytulam i współczuje, dobrze ze tak szybko nas znalazłaś, amsz racje
      tu mozna sie wypłakać, wyzalic i zawsze znajdzie sie ktos kto cie pocieszy,
      Przed Toba trudne chwile nie bede Ci pisac zebys sie nie poddawała na pokaz siły
      jeszcze bedzie wiele okazji, teraz płacz, wyrzuć to z siebie, krzykiem tupaniem
      waleniem piescia w stół...w taki sposób zeby sobie ulzyc,a potem......potem
      trzeba bedzie zaczac sobie radzic uczyc sie zycia na nowo i choc bedzie bardzo
      trudno zwłaszcza na poczatku gdy tzreba stawiac pierwsze samodzielne kroki i gdy
      kazdy upadek zniecheca do stawiania kolejnych, to przeciez kiedys nauczymy sie
      chodzic jak kazdy malec....jestesmy z Toba :*
      • dusia75 Re: dodajcie otuchy... 18.03.08, 20:11
        Ściskam Cię mocno. Wiem że myślisz że masz właśnie najgorsze dni swojego życia -tak właśnie niestety jest. Tak prawdopodobnie będziesz się czuła przez długi czas. Wszyscy trafiliśmy tu bo straciliśmy najbliższą nam osobę. Małymi kroczkami uczymy się żyć, ciesząc się małymi sukcesami. Pomagamy sobie i podnosimy na duchu gdy jest nam bardzo ciężko i gdy szukamy sensu życia. Z perspektywy roku wiem że chcę dalej żyć i cieszyć się życiem. Jeżeli pozwolisz sobie pomóc i zaufasz nam, pomożemy Ci nauczyć się żyć bez naszych połówek. Dużo siły na najbliższe dni. Pozdrawiam Edyta
    • corka.bossa Re: dodajcie otuchy... 18.03.08, 21:55
      Na razie nie jestem w stanie nic więcej napisać o sobie,czytam forum...Zaraz wezmę lekarstwa na sen i spróbóję pospać kilka godzin wtulona w jego poduszkę...Jutro kolejny ciężki dzień-bo jak mam żyć bez serca?? Dzięki za to że nie jestem sama,bo nikt z mojego otoczenia nie potrafi postawić się na moim miejscu-choć na chwilę...Każdy mówi że mam przecież dzieci ,że mam po co żyć-ale co to za życie bez niego??
      • fiambala Re: dodajcie otuchy... 19.03.08, 00:23
        Bedzie lepiej. Nie od razu i nie na stałe, ale bedzie lepiej. Beda
        znowu chwile, kiedy bedziesz sie smiac, momenty w ktorych pojawi sie
        iskierka wiary, ze życie jeszcze może być piękne, kiedy dzieci nie
        będą jednym powodem tego, aby trwać. Kiedy pomyślisz, że jeszcze
        chcesz żyć, a nie tylko, że musisz żyć.

        Trzeba tylko przetrwać, przewegetować ten najgorszy czas i jakoś
        siebie samą przekonać, że to właśnie Ty najbardziej chcesz żeby
        życie znowu stało się Twoim wyborem, a nie koniecznością. I to nie
        dla dzieci, tylko dla siebie samej.

        Popatrz, tyle nas tu jest. Dajemy radę. Chociaż nikomu z nie jest
        łatwo, ale ciągle próbujemy. Kiedy trzeba pozwalamy sobie na ból,
        łzy, rozpacz, żal, zwątpienie, ale idziemy do przodu - przez kolejne
        daty, rocznice, wydarzenia. Popatrz, są wśród nas również tacy,
        który potrafią powiedzieć, że znowu są szczęśliwi. I wcale nie
        znaczy to, że zapomnieli. A mimo to są.

        I może jednak w Twoim otoczeniu są ludzie, którzy chcieliby pomóc.
        Tylko nie wiedzą jak, no i często po prostu się boją. Bo nie wiedzą
        co powiedzieć, co zrobić, żeby niechcący nie przysporzyć Ci bólu.
        Spróbuj może sama wyciągnąć do nich rękę, powiedzieć że ich
        potrzebujesz i w jaki sposób ich potrzebujesz - paradoksalnie Tobie
        może być łatwiej.

        I jeszcze coś, co mi pomogło, kiedy starałam się udawać, że świetnie
        się trzymam i uważałam, że nie powinnam krępować ludzi swoją żałobą.
        Ktoś mi wtedy powiedział, że nic nie muszę. Że jeśli czuję, że nagle
        podczas zupełnie neutralnej rozmowy ze znajomymi zaczynają mi płynąć
        łzy to mam prawo pozwolić im płynąć - nawet jeśli to jest na ulicy,
        czy w knajpie, jeśli czuję potrzebę rozmowy o tym, co się stało -
        mogę do znudzenia w kółko o tym opowiadać. Jeśli ktoś czuje się
        przez to niezręcznie to powinien być jego problem, a nie mój.
    • kasik2222 Re: dodajcie otuchy... 19.03.08, 08:30
      przed Tobą straszne chwile, dni, miesiące. Ale czas płynie, czas
      mija, cały czas jes źle i ciężko. Wiem, że nie wyobrażasz sobie
      życia bez męża, ja też nie, ale żyję jakoś, raz lepiej częściej
      gorzej. Pierwsze miesiące są najgorsze, kiedy liczy się dni bez
      Niego, ale musisz przetrwać, wygadać się, wypłakać, wykrzyczeć.
      Pozwól sobie na okazywanie emocji, wyrzucenie ich z siebie, wyj
      kiedy masz ochotę.My Cię wysłuchamy i będziemy płakać razem z Tobą.
      Przytulam mocno Kasia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka