mmarusia
19.05.10, 13:42
Termin mam na 1 czerwca.Dzien Dziecka...Nie chce rozwodu.Jestesmy 7
m-cy w separacji.Caly czas czekalam...Maz dawal nadzieje na wspolne
zycie...Raz dawal,innym razem sie tego wypieral.W koncu wczoraj
dostalam pozew.Nie chce rozwodu.Kocham go mimo wszystkiego,mimo
wszystkim,mimo zdrowemu rozsadkowi...
Rozwod ma byc bez orzekania o winie,ale we wniosku maz mnie obarczyl
wina.Mysle,ze wina za rozpad naszego 20letniego zwiazku jest
obopolna.Nie pamietam zlego,ale dobre...Czy zyje zludzeniami?
Czy wystarczy powiedziec na rozprawie,ze kocham i chcialabym jeszcze
jakis czas na zastanowienie sie nad nasza wspolna przyszloscia?