corka.bossa
23.03.08, 22:16
Witam sama z dziećmi jestem od ósmego marca,kiedy to mój mąż zastał zamordowany.Tydzien byłam na oddziale psychiatrycznym,wróciłam...biorę leki zapisane przez lekarzy...21 marca był pogrzeb,chwilami dochodzi do mnie że to prawda,że on nie żyje.Ale,no właśnie ale,ja ciągle mam wrażenie że on jest z nam w domu,że nigdzie nie odszedł,nawet teraz jak to do Was pisze<sama w ciemnym pokoju,najmłodszy synek już śpi>mam wrażenie że stoi za moimi plecami i czyta...albo jak wchodzę do pokoju to zdaje mi sie że on właśnie wszedł do drugiego...czasem robi mi się tak gorąco jakby bardzo mocno tulił mnie do siebie ale nie tylko mi się tak zdaje,i pies o godzinie jak zawsze wracał z pracy kręci kołowrotki obok drzwi..Synek który był bardzo z tatą emocjonalnie związany siedzi i spokojnie nawet godzinę i układa samochodziki zupełnie tak jak wtedy kiedy żył,nawet jak stoję przed lustrem i na chwilę zamknę oczy i potem je otwieram mam wrażenie że właśnie w tej chwili cofną się tak żeby nie było widać jego odbicia.Znajomi dziwnie na mnie patrzą i 3/4 uważa że powinnam iśc do szpitala odpocząc po tym wszystkim.Wariuje?leki? Czy kocham go aż tak mocno,że już zawsze będę widzieć go wszędzie?Proszę napiszcie czy i wam czasem zdarzają się takie rzeczy???Post może trochę chaotyczny,i brak odpowiednich znaków interpunkcyjnych w odpowiednich miejscach,ale junior jest fanem pisania na notatniku..pozdrawiam wszystkie Alicje bo ja właśnie sie tak czuje,jak po drugiej stronie lustra....