Dodaj do ulubionych

Zaczynam wariować,czy to prawda?

23.03.08, 22:16
Witam sama z dziećmi jestem od ósmego marca,kiedy to mój mąż zastał zamordowany.Tydzien byłam na oddziale psychiatrycznym,wróciłam...biorę leki zapisane przez lekarzy...21 marca był pogrzeb,chwilami dochodzi do mnie że to prawda,że on nie żyje.Ale,no właśnie ale,ja ciągle mam wrażenie że on jest z nam w domu,że nigdzie nie odszedł,nawet teraz jak to do Was pisze<sama w ciemnym pokoju,najmłodszy synek już śpi>mam wrażenie że stoi za moimi plecami i czyta...albo jak wchodzę do pokoju to zdaje mi sie że on właśnie wszedł do drugiego...czasem robi mi się tak gorąco jakby bardzo mocno tulił mnie do siebie ale nie tylko mi się tak zdaje,i pies o godzinie jak zawsze wracał z pracy kręci kołowrotki obok drzwi..Synek który był bardzo z tatą emocjonalnie związany siedzi i spokojnie nawet godzinę i układa samochodziki zupełnie tak jak wtedy kiedy żył,nawet jak stoję przed lustrem i na chwilę zamknę oczy i potem je otwieram mam wrażenie że właśnie w tej chwili cofną się tak żeby nie było widać jego odbicia.Znajomi dziwnie na mnie patrzą i 3/4 uważa że powinnam iśc do szpitala odpocząc po tym wszystkim.Wariuje?leki? Czy kocham go aż tak mocno,że już zawsze będę widzieć go wszędzie?Proszę napiszcie czy i wam czasem zdarzają się takie rzeczy???Post może trochę chaotyczny,i brak odpowiednich znaków interpunkcyjnych w odpowiednich miejscach,ale junior jest fanem pisania na notatniku..pozdrawiam wszystkie Alicje bo ja właśnie sie tak czuje,jak po drugiej stronie lustra....
Obserwuj wątek
    • binka19 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 23.03.08, 23:46
      mnie tez po śmierci męża wydawało się ,że wszędzie go widziałam ,czułam...dziś
      stwierdzam ze to była tylko moja wyobraznia...to jest zbyt świeże u ciebie i
      niestety jeszcze długo potrwa...
      moja rada rób wszystko żeby tylko nie dać sie zwariować,masz dla kogo żyć bo
      masz trójkę dzieci a one jeszcze długo będą ciebie potrzebowały,jakby nie było
      matka to osoba niezastąpiona...trzymaj się..pozdrawiam
    • kasik2222 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 24.03.08, 07:25
      myślę, że nie wariujesz, ale jeśli optrzebny Ci lekarz to idź do
      niego. Minęło zaledwie dwa tygodnie od śmierci Twojego męża, nie
      dziw się że wszędzie go czujesz. My, zwykli śmiertelnicy, nie
      jesteśmy w stanie zrozumieć śmierci, ani rozumem objąć ogromu
      cierpienia, an pogodzić się z tym co się stało. Bo to co się stało
      jest już neodwracalne, a my przecież najbardziej na świecie chcemy
      wrócić do tego co było, i ciężko pojąc że już nigdy nie będzie.
    • anula123-0 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 24.03.08, 10:56
      Moj maz tez zostal zamordowany.Po jego smierci wydawalo mi sie ze
      jest wszedzie,rozmawialam z nim,mimo iz go nie bylo.Ale to przeszlo
      chociaz jak gdzies wyjezdzam czy mam cos waznego do zalatwienia to
      rozmawiam z Jego zdjeciem,moze to glupie ale czuje taka potrzebe i
      to mi pomaga.Wierze ze On jest caly czas przy nas i czuwa nademna i
      dziewczynkami.
    • elka323 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 24.03.08, 23:36
      Nagle zawalił się Twój świat,więc masz prawo byc zrozpaczona i
      przerażona.Ci,co tego nie przeżyli,nie mają pojęcia,o czym
      mówią.Jeśli możesz,płacz-może chociaż na chwilę poczujesz ulgę.Ja od
      śmierci męża nie umiem płakac.Czasem lecą mi łzy,ale to nie jest
      płacz z całego serca.Jeśli potrzebujesz leków uspokajajacych-
      bierz,ale poproś o wypisanie takich,które Cie nie ogłupia
      całkowicie,pozwolą w miarę funkcjonowac.Nie słuchaj idiotycznych rad
      w rodzaju:musisz byc silna,musisz zastapic dzieciom ojca.Na bycie
      twarda przyjdzie jeszcze czas ,teraz sprobuj się zastanowic,czy masz
      kogoś,kto moze Ci pomoc przynajmniej wypełnic różne druki dla
      urzędów.Nie musi to byc nikt z rodziny,mi najwiecej pomogła
      koleżanka,bo nie mogłam zrozumiec najprostszego polecenia.A może
      masz kogoś,kto trochę zajmie się dziecmi,bo one tez cierpią,a Ty nie
      zawsze bedziesz w stanie rozmawiac z nimi o tacie.To jest bardzo
      trudny temat,bo jak mówic o czymś,czego samemu się nie rozumie i z
      czym nie można sie długo pogodzic.Mój najmłodszy syn miał 9 lat w
      chwili śmierci męża-przyszedl taki radosny ze szkoły w tym dniu.A
      mnie sparaliżowało-nie mogłam się odezwac.Właśnie od rodziny
      najczęściej słyszałam-wez się w garśc,stalo się ,trudno.Z tymi co
      tak mówia,ogranicz kontakty,do niczego nie są ci teraz
      potrzebni.Musisz przezyc swój żal po swojemu,nie Jesteś przeciez
      automatem,lecz żywa istotą,która ogromnie cierpi.Bardzo mi
      przykro,ze Jestes kolejną osobą,która dołączyła do tego
      forum.Pozdrawiam.
    • agama30 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 29.03.08, 00:43
      Masz szczęście że znalazłaś to forum tak szybko po takiej tragedii.
      Nie zrozum mnie źle. Większość z nas "tych starych" musiało pierwsze
      dni,miesiące samemu rozwiązywać problemy, dziwne sytuacje samemu i
      po swojemu. Od śmierci mojego męża minęło 3 lata 8 miesięcy i 29
      dni. Do tej pory czuję Jego obecność, śni mi się i ostrzega. czasami
      czuję Jego zapach i zachowuję się wtedy jak niespełna rozumu. U
      Ciebie to uczucie straty jest tak świeże, że zrozumiałe jest że
      czujesz obecność męża bardzo silnie. Nie wariujesz. To normalne. To
      długotrwały proces, który ma na celu "zrozumienie nowej sytuacji i
      dostosowanie się do niej". To proces bardzo powolny i w dużej mierze
      zależny od osoby, której dotyczy. Jeśli nie jesteś w stanie sama
      sobie z tym cierpieniem poradzić, to zasięgnij rady specjalisty. Ale
      nie sięgaj po żadne środki farmakologiczne!!!! To nie uśmieży
      Twojego bólu, to Cię tylko otępi. Wiem to z własnego doświadczenia!
      Ponadto nie jestem może dla Ciebie autorytetem, ale pracuję w
      Zakładzie Toksykologii i wiem czym jest uzależnienie. Jeśli nie
      poradzisz sobie z tym sama to nic i Nikt Ci nie pomoże. Wyznacz
      sobie cele i je realizuj. Teraz najważniesze: to uporządkowanie
      wszystkich spraw po śmierci męża. Nie masz siły i głowy do tego. Ale
      pamiętaj,ze od tego zależy los Twoich najbliższych. Musisz działać.
      To jedyne lekarstwo. Małymi kroczkami. Życzę Ci z całego serca
      abyś "zrozumiała" i przeżyła ten bardzo trudny okres w swoim życiu.
      Wszystko zależy od Ciebie. Ale pamiętaj, że teraz od Ciebie zależy
      dalsze życie Twoje i Twoich Dzieci. Aga
    • aneta39.misia Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 29.03.08, 11:16
      Eliza musisz żyć.Ja też nie chciałam i dzisiaj po pół roku nic nie
      ma sensu.Moja córka powiedziała mi niedawno,że mam zacząć dbać o
      siebie,rzucic papierosy,i żyć dla niej bo ona nikogo już nie ma
      oprócz mnie,żebym pamiętała że temu kto odchodzi pierwszy jest
      łatwiej, że On jest przy nas i będziemy żyły tak jakby to nie była
      prawda.Przyrzekłam ,że tak będzie.Staram się.Wiem jak Ci ciężko.Ja
      nie pamiętam pierwszych miesięcy.Cieszę się ,że tak szybko trafiłas
      na forum.Czytaj i płacz,za dwa trzy miesiące będziesz potrafiła
      skorzystac z rad dziewczyn i poczujesz ,że nie jesteś sama.Żadne to
      pocieszenie,ale jednak.Mieszkam 60 km od Szczecina,za tydzień
      wyjeżdzam na 5 miesięcy do pracy nad morze,jeżeli będziesz miała
      ochotę to spotkam się z Tobą jak wrócę.Często jestem w Szcz.możemy
      wypić razem kawę.Dbaj o siebie myśl o dzieciach,ja nie umiałam
      myśleć o nikim i niczym ,tylko o Nim.Ale już wiem ,że chcę i musze
      żyć dla Patrycjii.Przecież ma tylko mnie...Pozdrawiam
      • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 09.04.08, 23:45
        aneto39 bardzo ale to bardzo dziękuję Ci za propozycję spotkania,bardzo chętnie, mam nadzieję że ze te kilka miesięcy będziemy mogły się spotkać.I że nawet będziemy musiały się umówić na jakiś znak,typu gazeta w dłoni itp.Bo teraz na sto procent poznałabyś że ja to ja! Gdybym teraz mogła najchętniej zwinęłabym się w kłębek i schowała za szafę.Ale na całym świecie nie ma aż tak dużych szaf,ani tak smutnych i zapłakanych kłębków...Mnie teraz na świecie trzyma tylko nadzieja że On za chwilę wróci,nic więcej..Bo nawet to że mam dzieci do mnie nie trafia,bo nie ma Jego...podobno jest tak że każde z nas ma na świecie tą swoją połowę której szuka,skoro mojej już nie ma, to po co? Po co mam żyć?????
        • nuxxx Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 10.04.08, 09:08
          nie, moja droga, jest po co żyć!!! Nie możesz tak myśleć, jesteś
          bardzo ważną osobą i nie możesz się poddawać, trzeba zebrac się
          w "kupę" i iść do przodu, trzeba zawsze miec nadzieję że jutro
          będzie lepiej, ja wierzę w to że dasz sobie radę, też mam takie
          chwilę słabości, ale moja córeczka nie poradzi sobie beze mnie-tylko
          dla niej sprzątam w domu, gotuję 2 ziemniaki na obiad, piorę 3
          rzeczy w pralce, tylko dla niej, bo ja się nie liczę, najważniejsza
          jest ona, tak jak Twoje dzieci nie poradza sobie bez Ciebie, jesteś
          teraz dla nich bardzo ważną osobą, jedyną do której tak naprawdę
          mogą się szczerze przytulić, ukochać, jesteś dla nich NAJWAŻNIEJSZA
          i tylko myśl teraz o nich, nie o sobie, bo jak Ciebie zabraknie to
          kto się nimi zajmie tak jak Ty!!!
          tak jak kiedyś wyznawała prawdę że życie jest piękne, tak po śmierci
          Michała stwierdzam, że życie jest trudne
          pozdrawiam gorąco
          Ania
        • aneta39.misia Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 10.04.08, 11:25
          Każdej z nas życie zostało pozbawione sensu i żyjemy w bezznadzieji
          z dnia na dzień,ale to że mamy dzieci to jedyny ratunek.Ja po 4
          miesiącach ocknęłam się i pomyślałam o córce.Moja połowa odeszła,ale
          nie umarła,żyje we mnie i pozostanie na zawsze.Wcale nie jest
          łatwiej z czasem,ale świadomość że potrzebują nas dzieci musi być
          liną ratunkową.Bo łatwiej jest odejść pierwszemu,a życie choć
          strasznie boli należy do żyjących.Napewno się rozpoznamy.Łączy nas
          cierpienie w oczach.Do zobaczenia,życzę siły,ja po pół roku jestem
          trochę silniejsza{dzięki córce}Pozdrawiam
          • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 17.04.08, 20:49
            O.k rozumiem że jest bardzo krótko po śmieci i mogę" Go" czuć i widzieć wszędzie i w każdej sytuacji..o.k rozumiem.Rozumiem też to że może mi się wydawać że stoi za mną i coś chce,bo od miesiąca mam wrażenie że jest za moimi plecami puka mnie w ramię i mówi:"Ela wez to,wez i daj"o.k rozumiem.Ale tego że szklanki od piwa, które zbierał namiętnie,a które stojąc na szafce tłuką się same!!! Tego to już zrozumieć nie mogę...napewno mi się nie zdaje bo jedna stoi u mnie w domu i każdy może przyjść i zobaczyć! Znak jakiś?Czy może On naprawdę czegoś chce tylko ja nie nie wiem co? A wy też macie tak?czasem? Czy tylko ja?Odpiszcie proszę bo może naprawdę już stoję na krawędzi obłędu?????
            • adria78 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 07:28
              Ja mam podobne odczucia do ciebie, też ósmego marca straciłam
              kogos,kto byl moją drugą połówka i do tej pory zyje tym, że on nadal
              jest kolo mnie,tak samo czasem myśle że zaczynam wariowac bo on
              często bawil się światłem zapalając i gasząc je.Teraz kilka razy
              było tak że światło i telewzor gasły i po chwili zapalały sie na
              nowo.czuje powiew zimna na stopie którą zawsze głaskał, to już
              minelo ale trwało trzy dni,tak samo jak ty czuje go obok jak stoi,
              inni domownicy widzieli kilka razy dziwny cien jak wstaje z jego
              łózka.Dodam ,że to byl nieszczęśliwy człowiek,zmarł tam gdzie
              żył,popełnił samobójstwo naszym domu(podobnie jak jego brat kilka
              lat wcześniej),więc ja wiem,ze on tu nadal jest. Bardzo go kocham i
              tak tęsknie że mało nie zwariuje.a najbardziej boli mnie to że nie
              uratowałam go, zabrakło mi 15 minut.Napisz dokładniej jak u ciebie
              było z tymi szklankami.Ja wierze w takie rzeczy bo sama ich
              doświadczam mimo że starałam się tłumaczyc logicznie to wszystko,ale
              czasem nie znajduje żadnego tlumaczenia.Przesyłam uściski.
              • kasik2222 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 10:30
                a ja myslałam że ze mną coś nie tak. Podłoga skrzypi ( wcześniej
                nie ) i Jego krzesło obrotowe obróciło się wieczorem w moją strone (
                dwa razy ) a zawsze stoi tyłem.
                • mamafredzia Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 10:42
                  Mnie nikt nie chce uwierzyć że zdjęcie córci zmieniło w dziwny sposób swoje
                  miejsce a przecież samo się przesunąć z jednego rogu na przeciwległy (zatknięte
                  za ramę obrazu) i że znikają mi papierosy (R był nałogowym palaczem). Czyli ze
                  mną też jest wszystko OK.
                  • nuxxx Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 15:19
                    a ja ostatnio szłam z córeczką do domu i nagle Emilka powiedziała że
                    ktoś ją popchnął, a trzymałam ją za ręke i faktycznie mała tak
                    szarpnęła jakby ktoś ją popchnął, a z tyły nikogo nie było... innym
                    razem przygotowywałam kolecję w kuchni a mała siedziała przy stole i
                    nagle mówi "mama, ktoś tam szedł..., kto tam szedł? choć, idziemy
                    zobaczyć", ja wątpie że mała mogłaby sobie to wymyślić i wierzę że
                    kogoś widziała, i wierzę że to był Michał. Mam jeszcze inne takie
                    przytrafienia, typu nasz piesek, szczeka on na krzesło w pokoju, na
                    tapczan, na ławkę w przedpokoju do usiądnięcia i to przy mnie i
                    widać, jakby szczekał w jedno konkretne miejsce... nie wiem co do
                    końca o tym sądzić, ale wierze że to Michał i że przychodzi do nas i
                    jest przy nas w każdym momencie i że nie wariuję. Tylko ostatnio jak
                    opowiedziałam to mojej szwagierce, to ona mi powiedziała, że to też
                    tak może być, że dusza Michała jest niespokojna, że prosi o modlitwę
                    i potrzebuje pomocy.... modlę się codziennie o spokój duszy Michała,
                    modlę, tylko to mi zostało, tylko tyle mogę jeszcze zrobić dla
                    Niego, po prostu się pomodlić za Niego, tylko modlić.
                    • adria78 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 16:53
                      Bardzo mnie podniosły na duchu wasze wypowiedzi,ponieważ ja myślałam
                      że tylko ja mam tak,że odczuwam obecnośc mojego Kotusia.Wierze w to
                      że on nadal gdzieś istnieje i to wcale nie tak bardzo
                      daleko,poprostu "przeszedł na drugą stronę",ale nadal jest blisko
                      mnie.
                      • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 18.04.08, 19:29
                        I u mnie gaśnie czasem światło a potem się zapala,często zacina się zamek w drzwiach.Sebek jak wyszedł z domu zabrał ze sobą klucze,niestety nie było ich już potem-razem z nim.W kuchni mam jego radio które zabierał ze sobą do pracy,ostatni wyjęłam z niego baterie,bo potrafiło się włączyć w środku nocy kilka razy..
                        • kasik2222 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 19.04.08, 08:56
                          my kupiliśmy Dominisi stoliczek edukacyjny na roczek ( Darek zmarł
                          jak miała 13 miesięcy). Zaraz po Jego śmierci grał kilka razy, i dwa
                          dni temu znowu. wyłączyłam go. Tearaz po waszych wypowiedziach
                          zaczynam rozmumieć, że to nie przypadki
    • 0czarna74 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 19.04.08, 10:51
      Pamiętam pierwsze Walentynki bez męża.Miałam żal ,że już nigdy ,nie przytuli nie
      przyniesie kwiatka.Następnego dnia odwiedziła mnie siostra ze szwagrem i moją
      mamą,która miała zaopiekować się dziećmi,ponieważ miałam nocną zmianę.Wychodząc
      do pracy na wycieraczce przed drzwiami stał kwitek w doniczce(yuka mąż bardzo
      lubił te palmy)mama mówi to nie możliwe,że tyle osób w mieszkaniu i nikt nic nie
      słyszał jak ktoś kręci się pod drzwiami,co ten kwiat tu robi?Ja
      wiedziałam.Zaczęliśmy szukać na klatce ,po sąsiadach właściciela kwiatka ,ale
      nikt, się do niego nie przyznawał.Sąsiadka doradziła mi ,żebym odniosła kwiat do
      kościoła.Tylko dlaczego?To ja go dostałam.Pomimo,że bardzo kradną na mojej
      klatce kwiaty(już kilka mi zginęło)ten już stoi drugi rok i wiecie co ma się
      coraz lepiej a był taki biedny.Ciekawe dlaczego?

















      • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 24.04.08, 00:46
        Znalazłam ,znalazłam to czego miałam szukać,znalazłam w miejscu w którym byłam kilka razy...I zaraz potem ogarnął mnie taki spokojny spokój,że w pierwszej chwili myślałam że sama już umarłam.To wcale nie znaczy że przestałam tęsknić,że przestałam kochać,Teraz już to mam,kilka osobistych drobiazgów a tyle zachodu z jego strony.Tylko teraz synek patrzy zadziwionym wzrokiem w miejsca na ścianach,w oknie,i robi taki sam gest rączką,że gdyby już umiał mówić-powiedział by[mama patrz,patrz tam!!] ale ja widzę że tam-nic nie ma po prostu nic...!Może Filip teraz Go widzi bo ja już mam, co miałam mieć????
        • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 06.05.08, 13:41
          Tylko dlaczego za każdym razem jak próbuję wysłać post na TO forum za każdym razem zawiesza mi się przeglądarka?!
          • samotny1978 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 21.08.08, 22:00
            Nie wiem co tu robie same kobiety, ale szukajac forum wdowców nic
            ciekawego nie znalazlem!!!!
            Czytając wasze wypowiedzi ( nie wszystkie) to tak jak bym widział
            siebie!!
            21 stycznia nieszczesnego odeszła ode mnie żona tzn. Bóg mi ją
            zabrał po niespełna roku morderczego roku!!!
            Niespełna pół roku po ślubie moja ukochana zaszła w ciąze miesiąc
            póżniej poroniła następstwem czego był wyrok ostra białaczka
            szpikowa (koszmar)!!!!
            przed słubem bylismy mieszkalismy razem jakies 3 lata ( w zasadzie
            tak jak malzeństwo.
            Ale teraz na temat, tez borykam się z tematami typu tu ją widze
            lapie czajnik widze ja jak go chwyta te same szkalnki t eciuchy w
            garderobie mówię niedowiary.....
            Ludzie ktorzy nie przezyja tego nie doswiadcza nie zrozumieja i nie
            mozemy miec do nich pretensji.
            pewnie gdybym trgo nie doswiadczył nie był bym na tym foruma
            Moje życie po 21 stycznia to poczatek konca!!!!!
            Wszyscy mowia stary czas goi rany duzo czasu blebleble
            jest jeszcze Dominika córka mojej żony z innego zwiazku tak naprawde
            to i mozna powiedziec i moja obiecalem jej ze pomoge ja wychowac i
            tylko dlatego jeszcze nie polaczylem sie z Elizą.
            Wiem ze ona czeka na mnie i przyjdzie w koncu czas kiedy Bóg mnie do
            niej zabierze.
            Musicie pamietac " ...wiara, nadzieja, miłośc z czego najwazniejsza
            jest milosc..."
            Według tych słow staram sie jakos egzystowac.
            Sorry ze moze sie tu jakos zale ale mowiac szczerze nie mam z kim o
            tym rozmawiac, a do zadnego lekarza jeszcze nie trafilem nie szukam.
            Czytale o snach wasze wypowiedzi mi tez Eliza sie snila ale rzadko
            bo wiele snów nie pamietam bo moze dlatego ze troche pije!!!! Wiem
            ze to nie wyjscie!!!!
            Ale przez dłuzszy okres budzilem sie równo o 3.00 nad ranem, nie
            wiem czy to cos oznacza!!!
            Na koniec.....
            Pamietajmy ,ze sie i tak kiedys z nimi spotkamy oni są wokól nas ja
            w to wierze.

            Pozdrawiam

            • dakota28 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 21.08.08, 22:16
              a ja nie wierze że sie z Nimi spotkamy:( Myślę że tam nic nie ma. I
              tak niech zostanie, żebym tak myslała tak będzie lepiej dla mojego
              synka. gdybym miała pewnośc że On tam na mnie czeka to byłabym z
              Nim. Nie ma co sie łudzić czas nie leczy ran tylko przyzwyczaja do
              bólu... Bardzo dobrze że do nas trafiłeś- to forum wielu pomogło
              sama możliwośc wygadania się i nie usłyszenia potem "daj spokój
              jestes młody jeszcze ułożysz sobie zycie". mielismy tu wczesniej
              paru męrzczyzn, ale jakos to sie z czasem wykrusza. wpadaj do nas
              kiedy bedziesz miał ochote i mów co ci lezy na sercu. Trzymamy
              kciuki za Ciebie. Ja tez sama od stycznia tego roku- ten ferelny
              miesiac, tylko ja 6 dni wczesniej zakonczylam normalne
              funkcjonowanie.
              ostatnio jakis psycholog powiedzial ze po odejsciu bliskiej osoby
              potrzeba pelnego roku czasu zeby zaczac normalnie funkcjonowac i
              nikt tego okresu nie skróci- oby mial racje, bo to by oznaczalo ze
              juz niedlugo wrocimy do normalnosci, chociaz watpie czy sie da
              • malgosiamarcin Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 08:12
                a ja wam zazdroszcze,bo ja rzadko i stosunkowo malo mialam
                sytuacji,kiedy bym czula obecnosc MARCINA,a tak bardzo chcialam i
                sobie wyobrazalam. Bola mnie slowa typu:TAM NIC NIE MA,bo ja gleboko
                wierze,ze sie tam spotkamy i,ze tam na mnie czeka, to dodaje mi sil
                i wiary,ze jeszcze sie do NIEGO przytule,bo strasznie tesknie.
                bardzo sie boje,ze bol mnie kiedys opusci, moze to nie jest
                normalne,ale pielegnuje swoja rozpacz i bol, bo chyba bym
                oszalala,ze ON odszedl a tutaj wszystko bez zmian,aj nie potrafie
                nawet tego opisac.....

                • samotny1978 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 21:59
                  Czeka czeka uwierz mi gdybysmy nie wierzyli czym bbylo by nasze
                  zycie....
                  Nie czujesz jak idziesz nie wiem np. na cmentarz jak do ciebie mówi
                  jak idziesz spac....
                  Tak jak pisałem ...wiara, nadzieja, miłość....
                  "A przecierz nie cały umieram,
                  to co we mnie niezniszczalne trwa" Jan Paweł II
                  Tak długo jak będziesz o nim myslała on bedzie z Tobą

                  Pozdrawiam
                  • dakota28 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 22:09
                    Prawde mówiąc to własnie nie czuje jego obecnosci az mnie to
                    denerwuje przeciez On naprawde nas kochal, tak bardzo czekal na to
                    dziecko. myslalam ze przyjdzie do nas jak maly sie urodzi poznac
                    swojego synka, ale nie przyszedl. ja mysle o Nim caly czas i chyba
                    nie da sie przestac majac kawalek Jego obok siebie w postaci dziecka.
                    A propo stycznia tez wcale nie czekam tego miesiaca, bo to juz
                    bedzie tak dlugo jak nie ma Go z nami szczerze mowiac to nawet sie
                    boje jak przetrwam pierwsza rocznice.
                    zagladaj do nas i pisz smialo, nawet jak nie odpowiadamy to ty
                    mozesz sie wygadac i napewno trzymamy kciuki bo dobrze wiemy co
                    czujesz i jak bardzo potrzebne ci wsparcie
              • samotny1978 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 21:47
                Miło słyszec, ze jestem tu mile widziany w koncu moge z kims pogadac
                kto zna ten problem....
                Co do twojej wypowiedzi niech tak zostanie nie będę próbowal Tobie
                tego tłumaczyc masz rację teraz po prostu musisz wychowac waszego
                syna tylko Ty mu zostałaś napewno Twój mąz tego by chciał!!!!!
                12 miesiecy tyle potrzeba fakt gdzies to słyszalem moze i prawda
                przekonamy sie w styczniu. Nie chce tylko czekać do tego stycznia z
                jakims utesknieniem ze to juz rok i moge zaczac zyc od NOWA!!!!!
                bo tego bym sobie nie wybaczył.
                P.S. Mam nadzieje, że sie nie " wykrusze" i jeszcze jedno sorry za
                polskie znaki nie chce mi sie wciskac "alt"
                Pozdrawiam ciebie i wszystkich na tym forum
            • magdatysz Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 21.08.08, 22:22
              witaj
              wbrew pozorom na tym forum nie są same kobiety - są też faceci choc
              dość rzadko coś piszą. Tak się składa ze ja jestem od pocżtku
              istnienia tego forum. Czasami pomaga a czasami dołuje. Wiem jedno
              pomaga zwłaszcza w tym pierwszym okresie po stracie kogoś bliskiego.
              Ja teraz piszę dość rzadko choć prawie codziennie czytam.
              Mam nadzieję że Tobie również coś to forum da. Jedno jest pewne-
              znajdziesz tu osoby które rozumieją bo przeszły lub przechodzą przez
              to samo co Ty. Osoby na różnym etapie swojej żałoby. Tak więc
              rozgość sie tu i czytaj a jak masz ochotę to pisz - zarówno o tym co
              boli jak i o tym co cieszy, ponieważ w tej całej rozpaczy nie wolno
              nam zapominać o drobnostkach które pozwalają na powrót do świata
              żywych.
              Magda

              Ps. I nie zapominaj o jednym - topienie smutków w alkoholu to nie
              jest dobre wyjście czasami mimo wszystko warto porozmawiać o tym
              wszystki z profesjonalistą - o tym też było kiedyś w jakimś wątku.
            • majka.1984 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 21.08.08, 23:29
              > Ale przez dłuzszy okres budzilem sie równo o 3.00 nad ranem, nie
              > wiem czy to cos oznacza!!!
              > Na koniec.....
              > Pamietajmy ,ze sie i tak kiedys z nimi spotkamy oni są wokól nas
              ja
              > w to wierze.

              ... Hej....Ja też budziłam się przez dłuższy czas o 3.00 nad
              ranem.......Z tego co piszesz to zrozumiałam że jesteś osobą
              wierzącą...... Słyszałam, że wtedy należy się pomodlić za
              zmarłych...... (może i to głupio brzmi)...... ale, może Twoja żona
              potrzebuje modlitwy...... Mi to pomogło i już nie pamietam kiedy nad
              ranem sama się budziłam.......
              • samotny1978 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 22:07
                Hejka!
                Powiem , ze nie słyszłame o Tym , ale jutro zadzownie do znajmoego
                ksiedza niech mi to wyjasni.
                Ja sie modle codziennie jak jestm na cmentarzu jak idę spać.
                Jak cos sie dowiem to odpisze.
                Pozdrawiam
      • corka.bossa Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 16.07.08, 18:19
        Może nie tyko ja?!Filipek namiętni udaje że się goli w łazience,macha maszynką do golenia po małe bródce( kosmetyki męża w łazience na półce)podaje komuś maszynkę -ona spada na podłogę)on złazi z kibelka na którym stoi-bo lustro wysoko i od nowa.Smiechu i zabawy przy tym pełno!Nie może pamiętać-bo mąż golił się poznym wieczorem,a dzieci wtedy spały..
        • mariola008 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 26.07.08, 08:32
          Starsi ludzie mówią, że nasi ukochani zmarli są przy nas tak długo jak tego
          potrzebujemy. Dzisiejszy świat to "świat szkiełka i oka" a nie serca dlatego
          wydaje się nam, że wariujemy jak doświadczamy tej obecności.
    • jucha32 Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 22.08.08, 12:44
      Elizo, mój mąż pracował za granicą. Wyjeżdżał na 4 tygodnie, potem wracał na 2-3
      tygodnie, czasem dłużej. Tak żyliśmy ostatnie 4 lata. Ja wciąż się tak czuję
      jakby był za granicą. Czasami się zastanawiam czemu nie dzwoni. Potem przychodzi
      moment, że sobie uświadamiam, że jego nie ma i nie wróci.Codzienne ranne
      spojrzenie w lustro i myśl: jestem sama.
      Nie czuję jego obecności, ale wierzę, że tam z góry czuwa nad nami.
      Ja też biorę leki przeciw depresyjne i przeciw lękowe.
      Nie, nie wariujesz, jesteś całkiem normalna, tylko przeżywasz na swój odrębny,
      wyjątkowy sposób to co sie stało.
      • malgosiamarcin Re: Zaczynam wariować,czy to prawda? 23.08.08, 21:18
        tak...chyba cos w tym jest, mialam taka mala przerwe,nie myslalam o
        NIM,nie mialam sily ani serca, tak mnie bol przepelnial,czulam w tym
        momencie pustke, zaczynalo mi brakowac JEGO....dol trwal, ale po
        pewnym czasie wrocil bo moje mysli byly zwiazane z NIM, przyszedl
        tez we snie, potem pijawil sie temat,ewentualnego przeniesienia JEGO
        ciala(tak chcieli rodzice),walczylam nie poddalam sie, jak bywalo do
        tej pory i zostaje z nami tutaj, poczulam ulge a ON znowu przyeszdl
        we snie... tylko nam sny, marzenia i wspomnienia pozostaly/....ale
        take W Y !!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka