szklanka_wody
23.04.08, 18:25
nie mogę już tak żyć. czuję że życie mi umyka. Zanim sie pobraliśmy był idealny- jak to zresztą często bywa. W chwili kiedy zamieszkaliśmy razem żyjemy zupełnie obok siebie. Nie tak to sobie wymarzyłam :( Nie jest skłonny na kompromisy. Rozumiem że można mieć swoje pasje, ale nie kosztem rodziny. Ciągle siedzi przed komputerem, albo spi, gra na komórce, tak już jest ok 3 lat (tyle jesteśmy małżeństwem). Często bywa tak że nawet nie spimy ze sobą tygodniami, ewentualnie idzie spać w środku nocy. Albo nie śpi kilka dni i nocy a potem śpi cały tydzień- dzień i noc. Nie pracuje, nie szuka pracy. Nikt nie jest w stanie przemówić mu do rozsądku. Nie uprawiamy seksu częściej niż raz w miesiący czasem nawe nie :(
Kiedy rodziłam naszą córeczkę- on w tym czasie spał, nie pofatygował się nawet w ten sam dzień aby zobaczyć dziecko. Przyjechał dopiero na następny dzień, a gdy jego mama zadzwoniła do niego z wieścią że jest tatą i ma zdrową córkę to on okrzyczał ją że go obudziła. Druga podobna sytuacja miała miejsce kiedy nasza córka się rozchorowała i dostała ataku duszności. Przyjechał lekarz z pogotowia aby zabrać nas do szputala- a on... Śpi :(
W ogóle sie nie przejął :/
Tak mnie to zdenerwował, ale jakoś to w sobie stłumiłam, w końcu musiałam być silna dla dziecka. W szpitalu kiedy wszystko ustało dostałam ataku migreny ze szcękościskiem, odrętwiała mi jedna strona ciała, dostałam nadciśnienia 140\90, moja mowa była bełkotem.
Bardzo stresuje mnie ta sytuacja, chciałabym go namówić na jakies wizyty rodzinne u dobrego specjalisty, ale odgórnie wiem że go nie przekonam. NIGDY nie był z dzieckiem na spacerze. Zastanawiam się nad tym by od niego odejść bo rozmowa już tu nie pomaga. kiedys wyprowadziłam sie od niego na kilka dni do mamy, płakał i błagał bym wróciła. potem była podobna sytuacja, ale tym razem ja wymiękłam i wróciłam. Chciałabym aby było między nami dobrze a jesli się nie da- chciałabym skutecznie się od niego uwolnić :(