makk73
06.08.08, 11:39
Witam. Chciałam poczytać waszych porad w sprawie, która spędza mi sen z
powiek. Samotnie wychowuję córkę która ma trzy latka i trzy miesiące. Ojciec
dziecka w trakcie ciąży odrzucił mnie, mówiąc, że nie chce mieć z tą sytuacją
nic wspólnego, będzie płacił alimenty, ale chce mieć święty spokój. Unikał
mnie, pomimo, iż byliśmy wcześniej w kilkuletnim związku (nawet nie konkubinat
ale zwykłe randki, spotkania, wyjazdy).
Przed urodzeniem córki najprawdopodobniej przekalkulował sobie, że taniej
wyniesie go użyczenie nam mieszkania (posiada dwa)niż płacenie alimentów.
Zgodziłam się, bo bardzo zależało mi na tym związku i na tym, żeby córka z
ojcem miała wzajemny kontakt. Przez krótki czas udało się stworzyć jakąś
namiastkę związku, jednak nie trwało to długo.
Pomieszkiwał czasami w tym użyczonym, a potem darowanym córce domu (jest dość
majętny) później poszliśmy na ugodę, że nie będzie się pokazywał, zatruwając
atmosferę. Przychodził tylko do córki, zabierając ją na spacer, czy na jakąś
wycieczkę. Alimentów nie było, bo postanowił, że albo alimenty albo
mieszkanie, wybrałam to drugie. Dość dobrze zarabiam ale nie miałam wtedy
własnego M. Najistotniejszy był dla mnie dach nad głową i to, żeby mieli dobry
kontakt. Sama wychowywałam się bez ojca, więc wiem, co znaczy jego brak.
Obecnie mam swoje własne mieszkanie, oraz zasądzone przez sąd alimenty w
wysokości 400 zł.(Śmiechu warte). Moja sytuacja finansowa jest dość dobra,
stać nas z córką na luksusowe wakacje, dobre ciuszki, ponadto cały czas się
nią opiekuję, bo mam pracę, którą wykonuję w domu w prywatnym
przedsiębiorstwie, poza tym znaczną część pracy zlecam zatrudnionym
pracownikom (działalność gospodarcza) Córka w czasie mojej pracy samodzielnie
się bawi.
Nie ograniczam wzajemnych kontaktów córki z ojcem. Spotykają się po dwa, trzy
razy w tygodniu przez ok. godzin za każdym razem. Jednak ostatnio zaczęłam się
poważnie zastanawiać, czy tego nie ograniczyć tych kontaktów. Ojciec córki
chce ją zabierać na całe weekendy, jednak co w tym wszystkim jest dla mnie
najbardziej przerażające śpi z nią nagi w jednym łóżku. Chodzi przy niej nagi.
Naocznie widziałam ten fakt, kilkakrotnie, rozmawiałam z nim na ten temat, on
twierdzi, ze nagość
jest naturalna i nie widzi problemu. Ja problem widzę. Będąc trzy i prawie
półletnią dziewczynką nie chciałabym, aby mój własny ojciec latał po całym
domu nawet bez majtek i spał ze mną w jednym łóżku też rozebrany. To może być
dla dziecka krępujące i szokujące. Nie pozwalam na wspólne weekendy z
noclegiem. Powstaje poważny konflikt. Mieszamy zaledwie kilkanaście kilometrów
od siebie i mogłabym córkę odwozić na noc do mojego mieszkania i przywozić
ojca dziecka rano. Ojciec dziecka również mógłby to robić, bo jest osobą
zmotoryzowaną. Jednak twierdzi, że benzyna jest za droga (15 km w jedną
stronę) i szkoda na to czasu.
Jest bardzo skąpy. Nie kupuje córce żadnych ubrań, nie chce zfinansować
żadnych wakacji,ani zimowego wyjazdu, pomimo iż pracuje na kopalni, gdzie do
wyjazdów jest dofinansowanie z pakietu socjalnego i pobyt jest tani.
Rozmawiałam z nim na temat wyższych alimentów, bo kwota obecnych dla mnie jest
śmieszna. 400 złotych starczyło na jeden dzień naszych wakacji (pobyt +
wyżywienie). On stwierdza, że skoro jestem osobą tak dobrze sytuowaną to po co
mi więcej, powiedział, że absolutnie nie da więcej, ani o stówę. Sam też nie
jest biedny, zarabia po kilka tysięcy na miesiąc.
Podsumowując: istnieją dwa problemy: jego sypianie nago z kilkuletnią
dziewczynką i ochłap w postaci 400 zł. Dodam, że okresowo, co jakiś czas
pracuje za granicą. Przez ponad miesiąc potrafi zapomnieć wtedy o córce, nie
wykonując chociażby krótkiego telefonu.
Nie lubię prać brudów w sądzie i wolałabym załatwić sprawę polubownie. Czy to
jest jednak w ogóle możliwe? Co mi radzicie? Wiem, że niektóre z Was mają
naprawdę trudne problemy, i serdecznie takim osobom współczuję. Mi jednak nic
nie spadło z nieba, tylko wypracowałam wszystko niejednokrotnie ciężką harówą.
Ojciec mojego dziecka stwierdził, że skoro uważam, że daje córce za mało (400
zł) to niech mu dam dziecko, a on je za te 400 zł wychowa, wyżywi, ubierze.
Ściągając pewnie przy okazji ze mnie alimenty w wysokości swojej drugiej pensji:/
Co mam zrobić? Jakie mam prawa? Czy jeżeli nie odda mi dziecka na noc mogę
domagać się interwencji policji i wydania dziecka? Poradźcie mi coś, bardzo
proszę.