11.09.08, 21:14
Odzywa się nienastawiany budzik,włącza się komórka ( bez numeru adresata) albo
właśnie rozładowuje,zarówki dostają przepieć i mrygają jak zwariowane, oczy
bola.komputer sie zawiesza. Wybudzam się regularnie, zerwana jakimś szeptem
... 4.05.... hmm?!
Obserwuj wątek
    • kasia42007 Re: 4.05 12.09.08, 08:15
      A może ktoś potrzebuje Twojej pomocy? I ma daną łaskę poinformowania
      Cię o tym...
      • kasik2222 Re: 4.05 12.09.08, 08:26
        u mnie też w okolocach 4 rano to stało się 4.15 i tak budziłam sie
        na początku ciągle, teraz już rzadziej...pierwszy raz o tej godzinie
        obudziłam się nie wiedząc jeszcze, że już odszedł, dowiedziałam się
        pare godzin póżniej. Czemu tak się dzieję? co mnie budzi?
        • binka19 Re: 4.05 13.09.08, 02:29
          kasik2222 napisała:

          > u mnie też w okolocach 4 rano to stało się 4.15 i tak budziłam sie
          > na początku ciągle, teraz już rzadziej...pierwszy raz o tej godzinie
          > obudziłam się nie wiedząc jeszcze, że już odszedł, dowiedziałam się
          > pare godzin póżniej. Czemu tak się dzieję? co mnie budzi?
          zegar zatrzymał sie o 2.15... podobnie jak ty nie wiedziałam ze zmarł ,nie
          spałam wertowałam w gazetach ...TV był właczony zamiast programów tylko
          szumiało ja sie nawet zdenerwowałam bo w nocy powtarzali "Rozmowy w toku" i
          chciałam sobie je obejrzec,zasnełam byc moze ,chociaz tez nie jestem pewna
          moze o 4...nie wiem ile spałam bo nie spojrzałam na zegarek ... obudziałam sie
          albo to cos mnie obudziło bo juz sama nie wiem ,( swiecił ksiezyc ) i juz nie
          spałam do rana ,lezac patrzyłam na okno i drzwi ( wygladało to tak jakby ktos
          sciagał ten moj wzrok ), i tak nie spałam do rana ...nie mogłam zasnac ,to
          dziwne juz nigdy taka noc mi sie nie powtorzyła...a rano juz tylko telefon ...
          ja jednak obstaje przy tym ,ze jednak cos jes i
          doswiadczyłam wielu rzeczy na własnej skorze...3majcie sie
    • karnivora Re: 4.05 12.09.08, 11:09
      Hmm....może ktoś TAM potrzebuje więcej modlitwy???????
    • dakota28 Re: 4.05 12.09.08, 13:21
      a ja tam nic nie słysze, nic sie nie dzieje:( az wam zazdroszcze ze
      jakos odczuwacie obecnosc swoich mezow
      • kasik2222 Re: 4.05 12.09.08, 13:43
        u mnie to nie jest jakieś konkretne odczucie, choć bardzo bym
        chciała. Po prostu się budzę, może to moja psychika, choć jak
        wytłumaczyć pierwsze przebudzenie? nie wiedziałam jeszcze że nie
        żyje... czekam cały czas żeby jakoś go odczuć, ale nic... czasem
        jakiś dziwny dźwięk nie dający się niczym wytłumaczyć, obracające
        się krzesło, raz czułam jakby mnie całował, ale byłam na granicy
        snu, więc też nie mam pewności...
        • inseg Re: 4.05 12.09.08, 19:39
          Wiem,że to zabrzmiało jak jakaś fabuła z horroru o zaświatach.
          Jednak to mogą być tylko nasze odczucia, zbiegi okoliczności, którym
          przypisujemy zbyt wiele.
        • immunofortis Re: 4.05 12.09.08, 20:54
          Niekoniecznie tylko psychika. Tego dnia wyszliśmy razem z domu,
          zegar chodził normalnie. Jak wróciłem sam to stał i do tej pory stoi
          wskazując dokładnie godzine śmierci mojej żony. Wyczerpała się
          najprawdopodobnie bateria ale nie mam zamiaru jej zmieniać.
          • kasia42007 Re: 4.05 12.09.08, 21:12
            Ja tez wierzę,że są to znaki, jakies wiadomości, sygnały, w każdym
            razie coś co jest celowe. I tylko od naszej reakcji i nastawienia
            zależy jak to zinterpretujemy, czy przyjmiemy i jak? czy może
            odrzucimy, jako coś nic nie znaczącego, lub niepotrzebnego .
            Ja uważam,że w jakiś sposób jest to potrzebne i jest dane ,żebyśmy
            łatwiej zrozumieli...
            • kasia42007 Re: 4.05 12.09.08, 21:14
              Aha , i u mnie zegar też został zatrzymany na tej najważniejszej
              godzinie zupełnie jakby nieludzką siłą i stoi tak do dziś...
          • inseg Re: 4.05 12.09.08, 21:17
            Odbieramy, czujemy, a jednak nie potrafimy tego nazwać, zaszufladkować bo
            jeszcze tego nie rozumiemy ?
            • kasia42007 Re: 4.05 12.09.08, 21:33
              Nie rozumiemy i do końca nigdy nie zrozumiemy.
              I z ludzkiego punktu widzenia jest to naogół nie do pojęcia i brak
              jest racjonalnego wytłumaczenia, ale z perspektywy wiary, uczuć
              patrzymy na to już inaczej.
              W każdym razie mnie te różne zdarzenia pomagały, czułam większą
              łączność z moim kochanym...
              /A przecież nawet na zdjęciach bywa,że są widoczne jakieś postacie,
              które w rzeczywistosci nie były podczas robienia zdjęć./
              • samela_0 Re: 4.05 13.09.08, 08:20
                Mi się wydaję,że ja nie odczuwam żadnych znaków ani jego obecności
                bo jeszcze nie nauczyłam się żyć sama i nie wybaczyłam ,że odszedł.
                Za dużo żalu.
                • mariola008 Re: 4.05 13.09.08, 20:04
                  Ja też nie umiem i nie chcę żyć bez Niego. Największym znakiem był dla mnie
                  pierwszy sen tak realny jakby to była rzeczywistość. Poza tym cały czas mam
                  takie nieokreślone uczucie, że pomimo tego, że go nie widzę jest przy mnie gdy
                  go przywołam myślami. Czasami myślę, że Bóg jest bezosobowy, że jest to siła,
                  która powołała nas do życia, śmierci i dalszego bytu, że to wszystko jest po
                  prostu naturą. Wiem, że pewnie Karnivora mnie zaraz "okrzyczy" ale ja w ten
                  sposób zaczęłam sobie tłumaczyć okrucieństwo naszego świata- właśnie bezosobową
                  naturalną siłą rzeczy. Siłą, której musimy się poddać wszyscy. Siłą , która nie
                  odczuwa dlatego nie możemy mieć pretensji o nic. Chyba staję się ateistką.
                  • corka.bossa Re: 4.05 13.09.08, 20:56
                    nseg napisała:

                    > Odbieramy, czujemy, a jednak nie potrafimy tego nazwać, zaszufladkować bo
                    > jeszcze tego nie rozumiemy ? Nie rozumiemy bo sami jesteśmy jeszcze tutaj a oni już tam.Myślę że dopiero potem to wszystko ułoży się w jakąś całość.Zakładają że coś tam jest..Fajnie pisała o tym Hania w jakimś wątku-niestety nie pamiętam gdzie..
                    • jucha32 Re: 4.05 14.09.08, 18:54
                      Ja też nic nie czuje, niczego nie czuję. Zazdroszczę Wam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka