18.01.09, 19:46
Nie wiem już jak radzić sobie z tym wszystkim a tak bardzo chciałabym, żeby było dobrze. Od 5 lat jestem mężatką i mamy 2 letniego synka. Mam 30 lat. Zaczęliśmy budować dom, zdrowie jest i wydaje się, że wszystko ok-a tak nie jest. Mieszkamy u teściowej, która czasem daje mi w kość. Czuję się obca, a przecież mieliśmy mieszkanie u moich rodziców a chciał wrócić do mamy, bo niby tam praca. Jakoś to wszystko bym zniosła gdyby nie kłótnie z mężem. Już nie chodzi o te kłótnie, bo przecież każdy się kłóci ale o wyzwiska jakimi mnie "obdarza". Wstydzę się pisać bo to nic przyjemnego. Ciągle mi wmawia, że jestem wiecznie niezadowolona i nieszczęśliwa. Chciałabym szacunku z jego strony. Mówię mu o tym-nie rozumie. Twierdzi, że to ja nie mam szacunku dla niego.W kłótniach zarzuca mi, że skończyłam studia dzienne, które dla niego są i tak nic nie warte.Pracuję na pół etatu ale może znajdę wreszcie dobrą pracę, bardzo bym chciała. Pomogłam mu skończyć technikum, matura też była moim pomysłem a teraz kim ja jestem? Grozi mi w nerwach, że mnie pobije i na dodatek przy teściowej, która broni synka jak ja coś źle zrobię. Zaczęłam się okropnie pocić z nerwów, ręce mokre a kiedyś dużo mnie to kosztowało, żeby wyjść z tego stanu. Mąż pracuje w zakładzie karnym a to był pomysł jego mamy, od początku byłam przeciwna. Zmienił się, tak jak myślałam, że będzie. Pochodzi z rozbitej rodziny, ojciec ich bił, poniżał i pił. Moja rodzina była pełna, zrozumienie, szacunek, miłość i taką chciałam kiedyś założyć. Nie udaje mi się realizacja tego planu.
Wiem, że zawszę mogę polegać na rodzicach, że mogę tam wrócić ale chce walczyć do końca. Tylko gdzie ten koniec?jak mnie uderzy ...
Nie daję rady psychicznie choć muszę mieć siłę dla synka. Jak mam postępować aby to wszystko się układało, czy jeszcze da się coś zrobić? Czasem chciałabym odejść, bo jest coraz gorzej. Nie chcę dziecka wychować w takich relacjach. Mąż lubi też sobie wypić. Nasze małżeństwo od początku było trudne ale miałam jeszcze nadzieje a teraz ... już nie wiem. Jak postępować dalej ze swoim życiem ... Tak bardzo chciałabym móc odzyskać spokój ...
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Wyzwiska! 18.01.09, 20:40
      Piszesz,że trudno było od początku, może twój błąd polegał na tym,że związałaś
      się z niewłaściwym człowiekiem. Sporo was dzieli:
      - doświadczenie wyniesione z domu "Pochodzi z rozbitej rodziny, ojciec ich bił,
      poniżał i pił. M
      > oja rodzina była pełna, zrozumienie, szacunek, miłość i taką chciałam kiedyś za
      > łożyć. Nie udaje mi się realizacja tego planu.
      - wykształcenie- po zachowaniu męża widać, że ma kompleks, iż ty skończyłaś
      studia, a on technikum i to tylko dlatego,że to tobie na tym zależało (dlatego
      deprecjonuje jak może twoje wykształcenie)
      - praca- pracuje w zakładzie karnym, na co dzień na do czynienia z przemocą,
      językiem brutalnym, to stresująca praca- wyżywa się na tobie.
      - błąd zrobiliście, że zdecydowaliście się na zamieszkanie z teściami (podobnie
      złym pomysłem byłoby zamieszkanie z twoimi rodzicami- młode małżeństwo powinno
      mieszkać osobno)- teściowa poza tym wtrąca się w wasze sprawy, stając po stronie
      syna, który ciebie upokarza.

      - ma zadatki na przemocowca- popija, na razie straszy, że zacznie lać (co pewnie
      jest kwestią czasu)- tak naprawdę powtarza to, co wyniósł z domu i w takiej
      atmosferze wychowasz syna (może też to powtórzyć).

      Mną wstrząsnęło dziś wiadomość, którą wyczytałam w necie: kobieta po 17 latach
      zgłosiła,że mąż bił, znęcał się psychicznie, zabijał zwierzęta domowe- swoim
      nicnierobieniem zafundowała 5 czy 6 swoich dzieci traumę na całe życie.
      Ty masz już objawy nerwicy, tym bardziej,że pewnie mąż nie widzi nic złego w tym
      co robi (nie ma innych wzorów i nie ma w sobie refleksji nad swoim
      postępowaniem). Trudno coś doradzić, bo łatwo powiedzieć zostaw go, ale może
      warto powiedzieć wprost, że dla ciebie to sytuacja nie do przyjęcia, zagrozić
      separacją lub rozwodem??? Samo z siebie nic się nie zmieni. Twój błąd polega
      głównie na tym, że związałaś się z niewłaściwym człowiekiem.
    • edytka1111 Re: Wyzwiska! 18.01.09, 23:08
      U mnie jest podobna sytuacja,prawie taka sama.Na początku też
      zamieszkaliśmy u teściów pod dachem,był koszmar.Mój mąż i teściowa
      zakochani w sobie.Ja jestem nikim,tzn.już się wzięłam w garść i
      podjęłam pewne kroki.Takich synków mamusi nie da się zmienić,może
      tylko na troszkę,bo synek uczuciowo za jakiś czas zawsze wróci do
      mamusi,chyba że raptem ta mamusia opamięta się co robi i pokaże
      właściwą drogę synkowi,a nie sama jeszcze bardziej zachęca synka do
      takiego układu.Taka matka zawsze synową będzie traktować za
      rywalkę.Na razie Twoje dziecko jest małe,ale uważaj,bo jak podrośnie
      troszkę,to mąż zacznie go bić,sam przecież był bity.I zawsze Ci
      będzie powtarzał,że był bity i będzie bił syna.Skutek będzie
      tragiczny.Dziecko stanie się nerwowe,zalęknione,wzbudzi się
      agresja.U mnie tak było,ale wkońcu kurator się wzięła za mojego
      męża.Jęśli pójdziecie na stancję(o ile mąż się zgodzi,to i tak
      będzie po pracy jeździł do mamusi aż przyjdzie dzień że wyprowadzi
      się do niej.U mnie tak było.Takich ludzi nie zmienisz.
      • kiecha3 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 07:42
        widzisz.. biją tylko ci którzy wiedzą, że ich ofiary (żony, partnerki) się tego boją...
        miej raz odwagę powiedzieć mu w takiej kłótni: "to uderz, stań się taki jak twój ojciec. twój syn na to patrzy".. powiedz to patrząc mu prosto w oczy, z wyprostowanymi plecami.. nie bój się go.. to ma być twój partner a nie tyran... czy chcesz by syn na to patrzył? Na co ty kobieto czekasz? na zmianę? sam z siebie on się nie zmieni, bo nawet nie jest świadomy co ci robi.. on nie zdaje sobie sprawy z tego, że może być inaczej..
        Mądrze ktoś pisał o zagrożeniu separacją, czy rozwodem.. tylko pamiętaj.. żelazna konsekwencja.. najpierw mu wytłumacz co i dlaczego ci się nie podoba.. a potem postaw swój warunek... sam niech zdecyduje czy woli z matką tworzyć rodzinę czy z tobą i waszym synem...

        Pozdrawiam gorąco ;)
    • barbasia017 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 11:06
      Popieram kieche3 ,mój teść jest byłym milicjantem i tak samo stres odreagowywał
      na rodzinie.Nie wiem czy na agresywność wpływa specyfika pracy mundurowych,ale
      coś w tym jest.Koleżanka jest żoną żołnierza i jej dom zaczyna przypominać życie
      koszarowe.Mąż nie rozmawia z domownikami tylko wydaje rozkazy,za wszystko by
      karał,czasami koleżanka się śmieje,że seks też na rozkaz.Jeśli Twój mąż nie
      siądzie i nie porozmawia z tobą ze zrozumieniem i to szybko to czarno to
      widzę.Mój teść się nie zmienił mimo interwencji dorosłych już dzieci i uważa,że
      to on zawsze robił dobrze, a rodzina go prowokowała.Teściowa też Ci nie pomoże
      jak znam życie.Powodzenia i trzymam kciuki.
    • ann_g79 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 17:37
      Dzięki dziewczyny, że odpisałyście. Wczoraj miałam kolejną "jazdę" z mężem a potem jeszcze teściowa, która stara się nie wtrącać a to robi. Jak zwykle mi się oberwało nie synkowi. Stwierdziła, że mój mąż chodzi zaniedbany. To nic, że naszykuję mu ubrania do pracy, jak on ich nie zakłada tylko chodzi w tym, co wczoraj. Właśnie dostałam od niej za to, że on ich nie zmienia. Stwierdziła, że to moja wina bo nie powinnam wypuszczać go z domu jak ich nie zmieni. A jak nie zmieni to mam go "lać". Więc jak go wychowała, pytam? On ma 2 latka. Czepia się czego tylko może, a przy tym stara się być tak słodka.
      Do wszystkich, które to czytają NIE RÓBCIE TEGO BŁĘDU I NIE MIESZKAJCIE Z TEŚCIAMI!!!
      • marzeka1 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 18:42
        Wiesz, mi nigdy nawet przez chwilę nie przyszło do głowy, zamieszkać z teściami
        czy rodzicami, gdy byliśmy młodym małżeństwem.
        Pytanie- CO TY chcesz z tym wszystkim zrobić?
        • ann_g79 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 19:16
          Wiem, że popełniłam błąd mieszkając z teściową. Wiedziałam, że będzie różnie ale budowa domu pochłania dużo pieniędzy i nie stać jest nas na wynajęcie mieszkania. Nie wiem czy mąż się ocknie i kiedy to się stanie. Nie dobraliśmy się, słuszne stwierdzenie ale moja psychika siada i nie wiem ile jeszcze pociągnę, bo przecież każdy ma swoje granice. Najważniejsze dla mnie jest dziecko aby nie patrzyło na to co teraz jest. Nie wiem co zrobię z tym wszystkim, wciąż szukam odpowiedzi ale muszę być wszystkiego pewna i mieć plan awaryjny nie mogę iść przecież w nieznane z dzieckiem. Nie chce żyć tak jak jest teraz. Walczę słownie z nimi ale trwam ile jeszcze nie wiem ...
          • marzeka1 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 19:22
            Z tego, co piszesz, okazuje się, ze wszystko podporządkowaliście budowie domu.
            No i z takim furiatem, który cię nie szanuje, wyzywa (myślisz, że syn będzie
            ślepy i głuchy) wprowadzisz się do wybudowanego domu, nie będzie teściowej i
            co??? co dalej?
            • ann_g79 Re: Wyzwiska! 19.01.09, 21:36
              Więc tego się boję, że jak się tam wprowadzimy będzie tak samo tylko bez
              teściowej. Chciałabym zmienić tą relację między nami ale nie wiem jak, bo
              wszystko bym dała żeby tam było inaczej, lepiej. Szacunek, miłość tylko jak to
              zrobić?
              • avaracadabra Re: Wyzwiska! 19.01.09, 22:12
                ann_g79
                Zmykaj z tamtąd jak najszybciej, bo zanim sie obejżysz twój syn bedzie mial 10 lat i bedzie cie poniżał i wyzywal na zmiane z tatusiem i babcią, nie sądzisz chyba ze w takim przypadku twoja synowa bedzie miała lajtowe zycie. Nie myśl o tym domu, nie żałuj go on nie jest wart zmarnowania zycia twojego i dziecka, jeżeli sie ludzie szanuja i kochają to mogą mieszkać choćby i pod mostem. Zmykaj z tamtąd.
                Jezeli mąz bedzie prosił o szanse daj mu ja, ale TYLKO JEDNA i TYLKO NA TWIOCH WARUNKACH (staraj sie być jak najbardziej niezależna)
                Trzymaj sie
                • trelek-morelek Re: Wyzwiska! 20.01.09, 14:24
                  niestety obawiam sie ze własnie jak sie wyprowadzicie to raczej
                  lepiej nie bedzie a gorzej on wtedy nie bedzie miał żadnej
                  bariery ..ty i tak teraz cierpisz a dziecko razem z Tobą ..ii bedzie
                  jeszcze gorzej ... wiem coś na ten temat ... i wiesz jaka nauczke
                  mądrą wyniosłam? że niestety ale z jakiej rodziny pochodzi facet
                  taka stworzy ...twój mąż niestety nie miał żadnych pozytywnych
                  wzorców..on nie zdaje sobie sprawy ze może stwrzyć inną rodzine
                  dlatego że myśli że to co robi jest dobre po przeciez jego rodzice
                  zyli dokładnie tak samo ...smutne ale prawdziwe :( życzę Ci dużo
                  siły dla Ciebie i Twojego dziecka abyś umiała znaleźć dobre
                  rozwiązanie dla samej siebie ..pozdrawiam
    • kicia031 Re: Wyzwiska! 20.01.09, 17:31
      Pakuj swoje i dziecka manatki i wracaj do rodzicow.
      Stamtad moze negocjowac dalsze warunki - podjecie terapii dla
      przemocowcow i alkoholikow.

      I po udanej terapii mozesz rozwazac powrot.

      Jesli nie dla siebie, zrob to dla dziecka, zeby nie stal sie takim
      samym czlowiekiem, jak jego ojciec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka