Dodaj do ulubionych

Codzienność

03.06.09, 00:47
Wstawać codziennie rano i żyć....
Powiesz mi „ ale to takie trudne”.
Trudne .. dlatego zbawienna jest w tym wszystkim codzienność, ta na którą tak
często narzekamy bo jest czasem męcząca i szara ale ta codzienność właśnie w
najtrudniejszych chwilach nie pozwala oddalić się od świata realnego zbyt
daleko. Czasem skupienie się na tej codzienności pomaga nam przetrwać. Dzięki
niej właśnie próbujemy żyć i sprostać temu co najtrudniejsze....
Obserwuj wątek
    • tilia7 Re: Codzienność 03.06.09, 22:13
      Zgadzam się z Tobą całkowicie.Tylko...właśnie wstać do tej codzienności jest
      najtrudniej, kiedy człowiek się budzi i znowu wie, że Go nie ma, że będzie w tej
      codzienności sam.Tych zwykłych, codziennych, wspólnych spraw brakuje
      najbardziej, pamięć o nich jest najbardziej bolesna.
      • justynakm1 Re: Codzienność 04.06.09, 11:35
        Ale ta codziennosc ratuje. Bo musze jesc, muse uprac, musze kwiatki
        podlac, a do pracy tez MUSZE isc bo nikt rachunkow nie zaplaci... i
        to mnie jakos pochlania. ale ta codziennosc jest surrelaistyczna, bo
        nie moja, bo bez Niego. TBo nie ma juz wspolnych weekendow, nie ma
        wspolnego sniadania ani jazdy na rowerze. Bo jestem samotna i
        teskniaca, bo czuje sie taka "niczyja". Boe nie mam opiekuna,
        przyjaciela, kochanka. Bo przestalam lubic ludzi, draznia mnie
        spotkania ze znajomymi, zakupy i cale to ZYCIE.
        Dzis Kubusiu wypije moje zdrowie, te psychiczne, bo tego mi ubywa z
        kazdym dniem.
        Dzis 3 miesiace bez Ciebie.
        • gosiula74 Re: Codzienność 04.06.09, 14:00
          W tej naszej codzienności sztuką jest dla mnie podejmowanie ważnych decyzji.
          Przez wiele lat ( zanim poznałam mojego męża) byłam samowystarczalna i radziłam
          sobie ze wszystkim.
          Później dobrze było zrzucić odpowiedzialność na faceta.
          To on kupował samochody ,załatwiał remonty,kiedy gdzieś jechaliśmy -to ja mogłam
          byc pasażerką .
          A teraz wiem ,ze jeśli coś zrobię źle - to sama będę ponosić konsekwencje.
          Samochód kupiłam ,czeka mnie remont łazienki -ale jak znaleźć fachowca ,któremu
          można zaufać i który zrobi to szybko.

          Wiecie co -chciałbym znowu posiedzieć w trasie na miejscu pasażera.

          • justynakm1 Re: Codzienność 06.06.09, 22:59
            Gosiu, jak ja Ciebie rozumiem!! zawsze jak gdzies jade wspominam jak
            wspaniale bylo jezdzic z Kuba, pospac w drodze... i tak samo przy
            zakupach, poradach - On zawsze byl blisko..a kobieta i kwestie
            techniczne - efekty bywaja rozne..
            trzymaj sie Gosiu! maz Ci pomoze z nieba, jestem pewna. podpowie na
            ktorego majstra powinnas sie zdecydowac.
    • e_l30080 Re: Codzienność 04.06.09, 20:27
      Z powodu codzienności przetrwałam ten czas,gdyby nie poodchaczane sprawy na
      wielkiej kartce nie pamiętałabym o ich realizacji,przetrwałam dzięki Dzieciom i
      pracy-musiałam wstawac i byc dyspozycyjna przez parę godzin
      Siedze i ryczę-leci Polsat z koncertem sprzed 20lat-jacy byliśmy
      szczęśliwi,czekaliśmy na dziecko,remontowalismy mieszkanie,razem spiewalismy
      przeboje Trójki-a teraz ....
      Przed chwilą dowiedziałam się,ze Nasza dzielna Dziewczyna skończy 2kl gimnazjum
      ze świadectwem z paskiem,dostała 3dyplomy z konkursów foto.Jaki Andrzej musi być
      z Niej dumny.Nasze Dzieci były dzielniejsze ode mnie.
      Ja uczę sie na nowo żyć.
      Pozdrawiam serdecznie.Ewa
    • wdowa120309 Re: Codzienność 04.06.09, 21:10
      Moja codzienność to poranne wstawanie do pracy...porowdzenie dziecka do
      przedszkola ...praca powrót do przedszkola po Madzie małe zakupy po drodze i
      zaliczenie placu zabaw, w domu pranie sprzątanie i zabawa z dzieckiem. Potem
      Madzia zasypia a ja....no cóz albo płacz do poduszki, albo szykowanie dokumentów
      które jeszcze trzeba po śmierci męża poząłatwiac bo czas goni .....szykowanie
      ciuszków na jutro i troche przegląd forum i ....niby wybieram sie spać. ..... co
      nie zawsze mi sie udaje...jak juz zasnę to co chwilkę sie budze...((( wstaje
      znów wcześnie rano ....i od poczatku ta ciodzienność...((( Codziennie ....z
      wielkim wysiłkiem wstaję, pracuje...mysle i wszystko co robię to z wielkim
      wysiłkiem ....ale mam dziecko i musze żyć ....musze trwac dla niej.

      gosiula74.... to co napisałaś to tak jak byś pisał o mnie....kiedys tez byłam
      bardziej samodzielna a potem wszystko robił Jarek....a teraz tez kupuje samochód
      i nie będe pasażerem tylko kierowca żeby sobie ułatwic życie. Kiedys remonty
      robił mąż a teraz..??? jak moge sama naprawić to naprawiem a jak nie to prosze
      mężów os którejś z sióstr ale wcale mi sie to nie uśmiecha chociaz wiem że oni
      chętnie pomogą...ale ja czuje sie skrępowana...że znów musze prosic o pomoc.

      Codzienność....ta sraszna codzienność....u mnie za tydzień będzie 3 miesiące
      samotności...((((((((
      • tilia7 Re: Codzienność 04.06.09, 22:46
        U mnie dziś dwa miesiące po pogrzebie:(((
        Codzienność na razie jest przede wszystkim rozpaczą i strachem.Jeśli uda się
        spać, to myśl że Go nie ma jest tą pierwszą, to najgorszą, tą wciąż nie do
        przyjęcia.Ta sama myśl towarzyszy mi cały dzień. i ta sama myśl kładzie się ze
        mną do pustego łóżka.
        Moja codzienność to pytania bliskich czy czuję się lepiej.I moja, zasmucająca
        ich odpowiedź, że czuję się coraz gorzej.
        Moja codzienność to świadomość tego Nigdy-nieodwracalnego, niezmiennego,
        beznadziejnego.To płacz, prośby, groźby,błagania, miliony pytań, na które
        chciałabym znać odpowiedź.Ból, cierpienie, rozpacz.
        I miłość, której jest za dużo, bo nie ma z nią co zrobić, nie ma komu jej
        dać,nie ma komu o niej powiedzieć.I czułość, którą chciałabym Go otulić, ocalić,
        uratować.
        I niedowierzanie.Jak to Go nie ma?Przecież był, przecież widzę Go na zdjęciach,
        czyli był.To jak to się stało, że Go nie ma?
        Codzienność to kawa, którą muszę wypić sama, to pelargonie na oknie, które tak
        bardzo chciałabym mu pokazać, to sms-y, które wciąż odruchowo chcę do Niego pisać.
        I to przeraźliwe zimno, bo już nigdy nie przytuli, nie ukocha, nie ukoi tego bólu...
        • xxxkarolinkax Re: Codzienność 04.06.09, 23:44
          piątek. dzień, w którym świat dla mnie umarł. caly dzień zabiagana..nawet nie
          myślałam. powrót do domu. i to co zawsze..znowu zamykam sie w pokoju, włączam
          laptopa i wpatruje sie tysiączny już raz w zdjęcia mojego serca. staram się
          dostrzec coś, czego wczesniej nie widziałam. i co widze? jego najbardziej
          niebieskie z niebieskich oczu. jego piekny uśmiech i te słodkie dołeczki w
          policzkach. i miłość. niewyobrażalnie wielką miłość. nawet gdy robiłam mu
          zdjęcia patrzył na mnie oczami pełnymi miłości...uwierzycie?

          moja codzienność mnie coraz bardziej przeraża. czasem myśle, że oszalałam.
          codziennie wakcze sama ze sobą. z tym, żeby sie nie stoczyć..nie poddać..żeby
          odgonić te okropne myśli namawiające do strasznych rzeczy. ciągle w głowie te
          same pytania - dlaczego? dlaczego tak szybko? dlaczego On?i jak zawsze brak
          odpowiedzi.

          niektóre z was są na cmentarzu codziennie.. ja nie potrafie. boje sie tego
          miejsca...stojąc nad Jego grobem mam ochote wyrzucić te wszytskie wieńce bo
          przecież Jego tam nie ma! nie umiem uwierzyć w tą bolesną prawde... czy jestem
          zła, że Go tam nie odwiedzam???? czasem mam tak wielkie poczucie winy.. ale nie
          potrafie. jade na cmentarz i rozkłada mnie to na łopatki..ostatnio nie
          wiedzialam jak mam wrócić do domu:((

          moja codzienność mnie przytłacza, dusi. chodze do pracy - nie mysle tam przez
          kilka godzin o tym co sie stalo.. ale wracając juz placze - bo komu mam teraz
          napisać,że niedługo bede w domu. taka była nasza umowa - zawsze musiałam pisac
          Łukaszowi, że już dotarłam.

          Tak bardzo mi brakuje tych wszytskich rzeczy, które zajmowały mnie przez
          ostatnie 9 msc.. tak tego nie lubiłam, bo przypominalo mi, że jest chory..a
          teraz tego tak brak:(( przygotowywania mu leków na cały dzień..przypominania, że
          ma brać wapno..że trzeba dokupić to czy tamto bo zapas leków sie kończy... życie
          toczylo się wtedy w zawrotnym tempie.. ale miałam Łukasza - miałam wszystko. i
          byłam szczęsliwa. Bylismy szczęśliwi. mimo, że było to szczęście trudne.

          Wierzyłam jak taka głupia, że miłość jest najsilniejsza i wszystko jest w stanie
          pokonać. że miłość czyni cuda. że sie uda.

          kiedyś wierzylam, że nie ma rzeczy niemożliwych ... :((((

          Niedługo minie miesiąc..nie wiem jak to przezyłam. nie wiem kiedy.

          boli :(
          • dakam751 Re: Codzienność 05.06.09, 07:40
            U mnie dzisiaj o 14.20 mija 7 miesięcy ? Już czy dopiero? Codzienność
            ciągle taka sama,ten sam schemat dnia.I chyba jeszcze w tej chwili ,
            tak dla mnie jest najlepiej.

            Pozdrawiam.
          • tilia7 Re: Codzienność 05.06.09, 11:39
            xxxkarolinkax nie miej wyrzutów sumienia z powodu cmentarza.Masz Go cały czas w
            sercu, to się liczy.Ja też nie chodzę codziennie, jestem raz, czasem dwa razy w
            tygodniu.Na początku musiałam jeździć z eskortą rodziców, bo bali się, że coś
            sobie zrobię.Teraz starają się mi zaufać i już trzy razy byłam sama.Ja tam nie
            płaczę, nie umiem.Tak jak Ty nie wierzę, że On tam jest.Wieńce doprowadzały mnie
            do szału, wkurzało mnie strasznie, że jest jakaś dodatkowa bariera między
            nami.Miałam ochotę to wszystko zniszczyć.I te wstążki z napisami: od rodziców,
            siostry, przyjaciół.A ja nie maiałam wstążeczki, bo co bym miała na niej
            napisać?Nie robią tak długich wstążeczek, żebym mogła wyrazić to co
            czułam.Bukiet wrzuciłam do grobu tak, żeby spadł na trumnę i został zakopany
            razem z Nim.Bo to były kwiaty dla Niego, nie dla ludzi.I za każdym razem, kiedy
            tam jestem, myślę czy nie rozkopać grobu, żeby sprawdzić, żeby uwierzyć.Okropne
            to wszystko...
            Radzę jednak wizytę u dobrego psychologa.Nie uleczy Twojego bólu, na to nawet
            nie licz.Ale wysłucha,pozwoli Ci wylać te złe emocje z siebie, nie dusić ich.To
            niby niewiele pomaga, ale jesteśmy w tak skrajnej sytuacji, że każda, nawet
            najmniejsza ulga jest ważna.Ściskam gorąco
            • czarna715 Re: Codzienność 06.06.09, 18:16
              Mój kolejny dzień zaczyna się zawsze tak samo......śniadanie dzieciom,pranie,sprzątanie itd....zastanawiam się co zrobię na obiad kiedy chłopaki wrócą ze szkoły.Spacer z maluszkiem,a kiedy śpi to mogę trochę odpocząć i wtedy najchętnie zaglądam na forum....
              tilia7>tak jak i Ty nie chodzę codziennie na cmentarz!Na początku również jeździłam z eskortą ale swoich synów.Nie pozwalali mi nawet płakać bo bali się o maleństwo(byłam w piątym miesiącu ciąży)ale jakoś to przetrwałam.Też mnie wkurzały te <<<wstążeczki>>z napisami nawet nie potrafiłam ich wyrzucić.Zrobili to moi teście.Minął już rok od śmierci mojego <<SŁONECZKA>>a ja nadal mam ten ból.....
              Tak bardzo mi Go brakuje;(((Tak bardzo za nim tęsknię;(((
    • angel259l Re: Codzienność 06.06.09, 18:47
      Z tym cmentarzem mam podobnie.. już,któryś dzień nie byłam,dziś
      zamiast pójść tam (coraz bardziej nie lubię tego miejsca), to
      poszłam spać, ale na cmentarz do Tomasza dziadka pojechałam i
      zaszliśmy też do kolegi,który z Nim zginął i co gorsza wydaje mi
      się,że bardziej pamiętam właśnie jego twarz niż mojego Tomka,to
      okropne... czy ja zapomniałam,jak On wyglądał? A do tego zaczynam
      się bać porodu, nie wiem, być może boję się,że coś będzie nie tak i
      stracę też Maleństwo...tysiące różnych myśli, odczuć, w których się
      plątam.., a myślałam,że już jest lepiej, przynajmniej przez jakiś
      moment było..
      • wdowa120309 Re: Codzienność 06.06.09, 19:09
        Ja na cmentarz też nie jade codziennie....bo musze jechac przez całe miasto (
        ale na szczęscie jednym autobusem ) Ja bardzo bym chciała byc codziennie ale nie
        mogę bo się nie wyrabiam. Jak nie pracowałam to jak zaprowadziłam Madzie do
        przedszkola to jechałam. Czasami po przedszkolu ją zabierałam ale brałam wózek
        żeby z przystanku dojechac bo cmentarz nie jest mały....((( a nieść ją taki
        kawał drogi nie mam siły.
        Wczoraj byłam po ponad tygodniowej przertwie....w tygodniu chciałam jechac ale
        pracowałam a w zeszłą sobotę i niedziele padał deszcz. W niedziele nawet już
        byłam przy cmentarzu bo jak wyjechałam z domu to słonko świeciło a jak
        dojechałam to zaczeło lać i wróciłam spowrotem bo nie chciałam sie tam pchac z
        wózkiem ...bo tam straszna glina...(((. Wczoraj jak byłam ledwo zdążyłam zmienic
        kwiaty i zapalić znicze tez zaczeło lać a że byłam sama to mogłam chwilkę nawet
        w deszczu postać. Byłam tak wściekła że pada deszcz i że wszystko się sprzeciwia
        przeciw mnie że miałam ochotę krzyczęć nawet pytałam pana Boga dlaczego mi to
        robi, i zastanawiałam się czy to może mój mąż nie che żebym do niego
        przychodziła. Ta pogoda mnie wkurza.....a ja chyba na głowe dostaję przez te
        mysli.

        Angelika...nie bój się wszytko będzie dobrze....pamietaj ja myslami jestem z
        tobą...)))
        • tilia7 Re: Codzienność 06.06.09, 21:50
          Ja mam nadzieję jutro pojechać na cmentarz.Cały tydzień strasznie przechorowałam
          po tych lekach i dopiero wczoraj mogłam wstać z łóżka, ale jeszcze dziś bałam
          się jechać, bo słaba byłam okropnie a też muszę dojeżdżać i to do innego miasta.

          Angela to naturalne, że się boisz.Każda chyba kobieta bardzo przeżywa poród a Ty
          dodatkowo przeżywasz żałobę.Ja nie jestem w ciąży a mam ataki paniki.Wszystko
          będzie dobrze, jesteśmy z Tobą myślami.

          Też czasem nie umiem sobie przypomnieć wyraźnie twarzy.Był taki moment po
          pogrzebie, że w ogóle sobie nie umiałam przypomnieć ani Jego ani samego
          pogrzebu.Nic nie czułam, wszystko było jak za szybą.To przechodzi.Moja pani
          psycholog mówi, że czasem kiedy nasz organizm już nie może wytrzymać stresu to
          nas tak "wyłącza", żeby mógł nabrać sił.Może po jakimś czasie obraz trochę
          zblaknie, ale nie zapomni się na pewno, o to nie trzeba się bać.

          wdowa120309 ja też dostaję do głowy i jestem tak przewrażliwiona, że wszystko
          biorę osobiście do siebie.Co się dziwić, łatwo nam nie jest.Współczuję Ci,że tak
          Cię los doświadcza.Ale wynika z tego, że jesteś bardzo dzielną i silną kobietą,
          imponujesz mi, że dajesz radę.Mnie poprzedni, 10-letni związek też się rozpadł i
          odchorowałam to poważną depresją.A kiedy znalazłam tego ukochanego, cudownego
          człowieka to poczułam, że to jest nagroda za całe cierpienie.I pytam siebie samą
          czy to, że odszedł to jest jakaś kara?Cena za tą piękną miłość?Nie umiem tego
          zrozumieć.Zwłaszcza, że odszedł w tak straszny sposób:(((

          Czarna dobrze, że masz takich opiekuńczych synów, że pilnują Cię i dbają o
          Ciebie.Ja,gdyby nie moi bliscy to załamałabym się na samym początku całkiem i
          zabiła się, żeby nie cierpieć.A tak,choć czasem już naprawdę nie daję rady,
          staram się dla nich jakoś żyć i się pozbierać.Choć ten ból jest naprawdę
          nieznośny i czuję się tak strasznie,tym wszystkim udręczona, że czasem naprawdę
          mam ochotę się poddać:(((
    • xxxkarolinkax Re: Codzienność 08.06.09, 12:47
      dziś mija miesiąc.

      miesiąc temu świat mi się zawalił. Nasz świat. zostałam sama.

      codziennośc bez Niego jest okrutna. jakoś funkcjonuje - chwilami.. wieczorem
      siedze otępiała tym co się stało i płacze...
      tak wyglada kazdy dzień.

      8.05 5.34.. [*]

      i znowu brak sił, żeby oddychać :(
      • tilia7 Re: Codzienność 08.06.09, 22:19
        Ja jutro mam wreszcie otworzyć sklep.Trochę się boję jak emocjonalnie sobie
        poradzę.Ale przede wszystkim jest mi tak potwornie smutno, że robię to sama, że
        Go przy mnie nie ma.Normalnie jak chodzę to powłóczę nogami, tak mnie ta rozpacz
        przytłacza:(((
        • inseg Re: Codzienność 09.06.09, 12:55
          Może to jest sposób! Wskoczyć na tory codzienności i gnać wg rytmu, tylko w
          momentach przystopowania, zamyślenia będzie najtrudniej. Ściskam, inseg.
          • justynakm1 Re: Codzienność 09.06.09, 23:31
            Chwil zamyslenia jest az za duzo... w korku, wieczorem wracajac do
            pustego mieszkania w wielkimmmiescie, gdy czeka na nas tylko ryba
            podarowana Mu na 33 urodziny... gdy wieczorem nie idzie zasnac, aa
            na czytanie ksiazek nie ma sily, na modlitwe nie ma nastroju.. gdy
            po raz kolejny okazuje sie, ze On byl spelnieniem marzen, miloscia i
            calym siwatem. Gdy nikt nie dzowni i nie pisze, a nie ma sie sily
            nawet odpisac na smsa kolzanki. Gy sie slyszy jak serce peka i
            czeka, az peknie calkiem i bedzie po wszytkim, moze znow z NIm...
            Gdy wiesz, ze juz NIGDY i umierasz po raz kolejny
    • angel259l Re: Codzienność 16.06.09, 21:40
      codzienność..niby ta sama ,ale jakże inna... Patrzę na swoją twarz
      na dawnych fotografiach i wydaje mi się, że spoglądam na obcą osobę,
      a przecież ,teoretycznie, to ten sam człowiek, którego widzę
      codziennie w lustrze.. Chciałabym napisać, jak bardzo jest mi źle
      bez Niego, jak bardzo cierpię, jak ogromna jest moja tęsknota i
      uczucie do Niego... Jednak nie mogę znaleźć odpowiednich słów, nie
      mogę ich znaleźć też w żadnym leksykonie,one po prostu nie
      istnieją..
      Skarbie..
      --
      "Bez Ciebie tak pusto i oczom, i ustom. Smiech schowal sie w kacie i
      spi. Wieczory sie dluza, a ich jest tak duzo. Nikt bliski nie puka
      do drzwi."
      • tilia7 Re: Codzienność 16.06.09, 22:16
        Mam to samo.Takie słowa, jak rozpacz,ból, tragedia-nie oddają ani ułamka tego,
        co ja naprawdę czuję, są puste, płytkie wyświechtane.Ostatnio słyszałam, jak
        dziewczyna mówiła do innej, że jest załamana i zrozpaczona, bo jej komóra
        siadła.To jak ona jest załamana i zrozpaczona z takiego powodu, to jaka ja
        jestem kiedy mam PRAWDZIWY powód do załamania i rozpaczy?
        • wdowa120309 Re: Codzienność 16.06.09, 22:29
          tilia7....wiesz jak ktoś nigdy nie stanął twarzą w twarz z tak wielkim problemem
          jak śmierć ukochanej osoby....to dla niego złamany paznokieć lub padnięta
          komórka jest wielkim problemem. Oni po prostu sobie nie zdaja sprawy jakie
          problemy czyhają w życiu...(((
          • tilia7 Re: Codzienność 16.06.09, 22:52
            Wiem, sama nieraz narzekałam na jakieś głupoty a tak naprawdę nie miałam
            poważnych problemów.Ale teraz jak słyszę takie gadanie to mam ochotę potrząsnąć
            taką osobą z całej siły i wywrzeszczeć jej w twarz cały swój ból i tą prawdziwą
            rozpacz.
            Moja pani psycholog mówi,że są tylko trzy rzeczy w życiu, które naprawdę mogą
            zmienić człowieka:1)dobra terapia 2)wielka tragedia 3)wielka miłość-ale miłość
            niestety nie zawsze.Chyba właśnie jestem pod wpływem zmian związanych z punktem
            drugim i dlatego może brakuje mi cierpliwości do ludzi jęczących z byle
            powodu.Bo ja już to wszystko widzę zupełnie z innej perspektywy.
            • xxxkarolinkax Re: Codzienność 16.06.09, 23:30
              w dzień oczy ciągle zaszklone od łez.
              w nocy spanie w Jego koszulce.


              moja codzienność.

              ;(
              • inseg Nie katuj tej codzienności 18.06.09, 12:52
                Spanie w jego koszuli. Nie katuj siebie i tej codzienności ...
    • b.wicia Re: Codzienność 18.06.09, 16:32
      Dziś pierwsze popołudnie od dawna wolne, niby chwila na relaks, zasłużony, ale nie mogę;((nie potrafię już nawet odpoczywać;((zaraz zeżrą mnie wspomnienia i tęsknota;(((mam dość takiej codzienności!!!nie chcę żyć bez Niego ani dnia dłużej;(((

      www.youtube.com/watch?v=8e_gz-q15as
      • tilia7 Re: Codzienność 18.06.09, 22:21
        A ja znowu w dołku, rozpacz, łzy.Zresztą chyba nie znowu, tylko
        nadal.Beznadziejne to wszystko.Wciąż widzę Go załamanego i nieszczęśliwego w
        tym ostatnim dniu.I moja dusza wyje z bólu.I wciąż pytam, co jeszcze mogłam
        zrobić?Co mogłam zrobić i czemu miłość nie wystarczyła, żeby Go ocalić?:(((
        Jak to znieść?Jak to w ogóle można znieść i nie zwariować, nie oszaleć z bólu i
        rozpaczy?
        • jucha32 Re: Codzienność 20.06.09, 16:25
          Codzienność - szara, bura i nijaka. Schemat, który pozwala żyć. Nie
          płaczę, nie szlocham, śmieję się. Ale to wszystko jest takie
          sztuczne, jest przyzwyczjeniem i rezygnacją.
          Dostosowałam sie i pcham to wszystko bez entuzjazmu do przodu. Jeśli
          nie umarłam po wypadku to znaczy, że muszę żyć. Założyłam nawet
          jaśniejsze rzeczy, ale żałoba w moim sercu trwa. Choć ja już nie mam
          serca. Rozsypało się na milion kawałków, których do końca życia nie
          pozbieram.
          18 maj minął rok od śmierci męża. Wciąż nie mogę uwierzyć, że Adama
          nie ma.
          • tilia7 Re: Codzienność 20.06.09, 21:35
            Ja płaczę.Nie codziennie, ale często.Ale też mam cały czas poczucie
            rezygnacji.Zostałam tutaj, nie zabiłam się od razu z rozpaczy i teraz już żal mi
            bliskich, żeby im to zrobić.Więc człapię z dna na dzień.Widzę siebie jako ponurą
            smutną postać, taką małą zagubioną dziewczynkę, ze spuszczoną głową, powłóczącą
            nogami, ze zwieszonymi ramionami i rozpaczą w oczach.Cień kobiety, którą
            byłam.Wrak człowieka.Trzymam w ręce i wlokę za sobą resztki potarganego na
            strzępy życia.Skupiam się na swoim bólu i staram się za bardzo nie rozglądać
            dookoła, żeby nie widzieć szczęścia innych, żeby nie widzieć świata, który mnie
            przeraża, bo jest całkowicie pozbawiony sensu...
            • wdowa120309 Re: Codzienność 20.06.09, 21:56
              Moja codzienność........to przepłakane 100 dni ....ukradkiem żeby dziecko i
              ludzie nie widzieli. To głowa targana róznymi myslami ...to moje setce jak
              rozsypane puzle których na razie nie potrafie poskładać.
              Moja codzienność..... to uśmiech przyklejony do twarzy ...chociaż serce pęka na
              kawałki....((( Jestem tak jak wy zagubiona i czuję się taka malutka wobec
              problemów życia codziennego. Wszystkie decyzje które kiedyś były łatwe teraz
              sprawiają mi ogromne problemy.....(((((((((
              Dziekuje że jesteście bo wiem że tu mogę powiedzieć wiele i każdy mnie zrozumie .
              • tilia7 Re: Codzienność 22.06.09, 22:37
                Owijam się kocem, zakładam za duże ciepłe swetry, naciągam rękawy do granic
                możliwości, żeby tylko jakoś się otulić, jakoś przegnać to potworne wewnętrzne
                zimno wywołane brakiem Jego ciepła.Biorę do ręki, co chwilę inne zdjęcie, jakbym
                miała nadzieję, że może przez któreś uda się wejść do tamtej dawnej, szczęśliwej
                rzeczywistości.I co chwilę sobie uświadamiam, że to jest NIEODWRACALNE.Że
                choćbym wylała nie wiem ile łez, płakała, błagała, groziła, zaklinała,
                wołała,używała na przemian mądrych argumentów i uczuciowych szantaży, to nic już
                na to nie poradzę:(((Moja codzienność:ból, rozpacz, cierpienie, łzy,
                strach,zagubienie, tęsknota.I totalne poczucie bezsensu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka