Dodaj do ulubionych

Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupiałam

05.07.09, 21:27
Witam. Problem mam oczywiście z meżczyzną, jakżeby inaczej. To nie jest mój
mąz, tylko przyjaciel. Ja jestem po rozwodzie, mam 3,5-letniego syna.
Przyjaciel jest przyjacielem bliskim mi bardzo, chociaż rodzaj związku, w
jakim jesteśmy, jest specyficzny. Mieszkamy oddzielnie, spotykamy się dwa razy
w tygodniu (na dłużej, gdy mój synek jest u swego taty). Ale kontaktujemy się
codziennie.
Ale nie sam rodzaj związku jest problemem, bo na taki układ sama się
zgodziłam, więc nie będę go szczegółowo opisywać. Problemy pojawiają się, gdy
razem wyjeżdżamy. Po dwóch-trzech dniach bycia razem (we dwójkę 24 h na dobę)
najczęściej dochodzi do jakiegoś konfliktu. Schemat jest podobny: mnie się cos
nie podoba w jego zachowaniu, mówię mu o tym, po czym on zasypuje mnie
argumentami, żeby mi udowodnić, że:
a) przesadzam
b) jestem śmieszna mówiąc, że mnie czymś zranił, bo przecież on zupełnie nic
nie zrobił
c) on w żadnym razie niczemu nie jest winien
d) winna jestem ja bo... przesadzam.
Nie jest w stanie przyznać się do błędu, nie jest w stanie uznać, że nawet gdy
on widzi coś inaczej, mnie to mogło zaboleć.
Nie ukrywam, może być tak, że reaguję niejako nadwrażliwie na pewne rzeczy z
racji tego, że pochodzę ze specyficznej rodziny, a mój tato stosował wobec
wszystkich bliskich agresję słowną - więc jestem na nia wyczulona.
Mój przyjaciel twierdzi, że on nienawidzi konfliktów, a ja je ciągle wywołuję.
Nie zgadza się z moimi argumentami, że konflikty są raczej rzeczą normalną,
pod warunkiem, że się je normalnie rozwiązuje. Nie. Dla niego konflikty nie
są normalne, a już po prostu nienawidzi, kiedy podnoszę głos. To moje
największe przewinienie.
Ja oczywiście na takie stwierdzenia reaguję złością, wkurzam się bardzo, bo
nie cierpię, kiedy obarcza mnie winą za każde nieporozumienie i na dodatek nie
widzi swego udziału w kłotni. Bo rzecz jasna jego zachowania są właściwe. Jak
mówi rzeczy, które mnie ranią, to po prostu jest "uczciwy", bo mówi to, co
właśnie o mnie myśli. A nie są to miłe myśli.

Poza zachowaniem w czasie kłótni jest człowiekiem pełnym zalet. Może niezbyt
wylewnym, ale umie okazywać uczucia, choć najlepiej mu to wychodzi za pomoca
gestów, a nie słów.
MImo wielu zalet, mimo tego, że lubię z nim spędzać czas, zastanawiam się
poważnie, czy nie dac sobie spokoju z tym związkiem. Bo właśnie wróciłam z
kolejnego wyjazdu, na którym z czterech dni, jedną dobę przepłakałam. Bo się
pokłóciliśmy. I ja byłam temu winna, oczywiście. I zawsze mi potem powtarza,
że jak ja zniszczyłam to, co było dobre między nami, to tego się nie da
odbudować. I on wszystkie takie sytuacje gromadzi w sobie, aż w końcu kropla
przeleje czarę - tak mi mówi. Rozumiecie, moja wina, wszystko moja wina!
I teraz siedzę i myślę, jaki to ma sens.
Zgłupiałam i pogubiłam się.
Do niedawna wydawało mi się, że dam radę, żeby się z nim nie kłócić. Ale nie
umiem milczec, kiedy robi coś, co mnie boli.
Też myślałam, ze to ja mam problem z emocjami, bo jakiś mam - z racji mego
dzieciństwa. Ale z drugiej strony w relacjach z innymi ludźmi wcale nie jestem
jakas wybitnie kłótliwa.
Sama już nie wiem, czy to on ma problem z emocjami czy ja.
I co dalej robić? Przede mną wspólny wyjazd wakacyjny, na który się z jednej
strony cieszę, a z drugiej - boję. Bo kolejne przepłakane dni wcale mi się nie
uśmiechają. POmocy, proszę, dziewczyny, pani Agnieszko, jakąś wskazówkę, proszę...
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 21:36
      Wielu ludzi zle znosi kiedy sie krzyczy. Do tego stopnia, ze nie
      potrafia racjonalnie kontynuowac dyskusji.

      Mi chyba byloby latwiej zrozumiec te sytuacje, gdybys podala
      przyklad zachowania, ktore cie rani.
      • mierzyk Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 21:49
        Toteż bardzo staram się nie krzyczeć. Staram się nie kłócić. Staram się nie
        przejmować tym, co mówi. Ciągle się staram. Ale i tak jestem winna.
        Co mi sprawia przykrość? Np. teraz na wyjeździe bardzo rozbolala mnie głowa.
        Dotarliśmy do hotelu, stałam własnie na schodach prowadzących do pokoju, a on mi
        zakomunikował, że idzie jeść obiad, i poszedł. Może to głupie, ale zrobiło mi
        się przykro, że nawet nie nie zapytał, czy z racji złego samopoczucia (to był
        atak migreny, bół głowy połączony z innymi dolegliwościami) nie potrzebuję pomocy.
        Jak wrócił to stwierdził, że się przejmuje moim samopoucicem. Na co ja, wciąż
        zwinięta w kłębek na łóżku, odparłam, że nie bardzo to widać. I właśnie z powodu
        wypowiedzenia przez mnie tego zdania zrobiła się wielka afera! Jak słowo daję,
        prosiłam, żebyśmy nie kontynuowali tej rozmowy, ale nic z tego.
        Cóż, powiedziałam mu,że chciałabym nieco troski z jego strony.
        Przesadzam?
        Na innym wyjeździe: byliśmy razem w obcym miejscu, on poszeł sobie. Ja nie
        wiedziałam gdzie jest, szukałam go. Zdenerwowałam się. Kiedy w końcu go
        znalazłam, powiedziałam cicho: Nie rób tego więcej...
        WIelka afera. Że się niegrzecznie zachowałam.
        Ok, mogłam powiedzieć proszę, mogłam powiedzieć: przestraszyłam się.Ale czy
        takie słowa są powodem do stwierdzenia, że ja wywołuję konflikt swoim
        nieodpowiednim zachowaniem?
        • verdana Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 22:02
          Zaraz...
          Pierwszy i drugi post sa kompletnie, ale to kompletnie o czym innym.
          Z pierwszego wynika, ze schemat jest taki - po paru dniach
          przebywania razem zaczynasz mu wytykać jakies przeinienia i gdy on
          sie broni i nie chce Ci przyznac racji, zaczyna się awantura. Dla
          mnie jest w takiej sytuacji absolutnie oczywiste, ze facet ma rację.
          Jesli regularnie po paru dniach zaczynasz mu cos wypominac, to
          znaczy,z e drazni Cię jego obecność, W dodatku wymaganie, aby
          oskarzony o cos facet uznał bez dyskusji Twoje racje jest absurdalne.
          Z drugiego postu wynika, ze facet Cię kompletnie zaniedbuje, że
          wyjeżdżacie razem, a on zwraca uwage tylko na swoja wygodę i nie ma
          zamiaru liczyć sie z Twoimi uczuciam, ani Twoim zdrowiem. A Twoje
          uwagi dotyczą nie tego, co Ci się w nim ogólnie nie podoba, ake
          konkretnej sytuacji. W takim wypadku masz 100% racji.
          Wiec jak to jest?
          • mierzyk Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 22:13
            One oba są o tym samym. Awantura wybucha nie dlatego,że ja mu coś wypominam.
            Tylko że on robi coś, co sprawia mi przykrośc, a ja mu o tym mowię (i zaczyna
            się kłótnia) albo ja (jak w drugim przykładzie) coś mówię, co mu się nie podoba.
            Za każdym razem ja jestem winna wywoływaniu konfliktu. I moje uwagi zawsze
            dotyczą konkretnej sytuacji.
            No właśnie dlatego sama zgłupiałam...
          • borowina75 Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 22:14
            verdana napisała:


            > Z drugiego postu wynika, ze facet Cię kompletnie zaniedbuje, że
            > wyjeżdżacie razem, a on zwraca uwage tylko na swoja wygodę i nie ma
            > zamiaru liczyć sie z Twoimi uczuciam, ani Twoim zdrowiem. A Twoje
            > uwagi dotyczą nie tego, co Ci się w nim ogólnie nie podoba, ake
            > konkretnej sytuacji. W takim wypadku masz 100% racji.
            > Wiec jak to jest?
            >
            >

            100% racji...
            tylko że rację można różnie przekazać ;)
            Tekst typu "jakoś nie bardzo to widać" jest ewidentnie prowokujący, moim
            zdaniem, oczywiście. Ktoś, kto nie miewa migren, nie bardzo sobie zdaje sprawę z
            samopoczucia osoby, która migrenę ma. Facet był głodny, więc poszedł zjeść
            obiad, a później przyszedł i okazał troskę.
            Można było powiedzieć, że zrobiło mi się przykro, bo bardzo się źle czuję i
            potrzebuję Twojej opieki.. albo coś w tym stylu. To brzmi trochę inaczej i
            łatwiej to przyjąć.
            Mnie bardziej niepokoi to, że koleś ostrzega, że gromadzi i zbiera to wszystko i
            kropla przeleję czarę... to taki szantażyk emocjonalny, jak na mój gust.
            • mierzyk Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 05.07.09, 22:50
              To jeszcze jeden przykład: pojechaliśmy do lasu. On biegał, ja zbierałam grzyby
              (to było jesienią). I ja się zgubiłam. Tak zwyczajnie, bo to był dla mnie nowy
              las. Żeby było śmieszniej, ja miałam kluczyki od samochodu, którym
              przyjechaliśmy, a on zostawił w samochodzie komórkę. Czyli totalna blokada
              komunikacyjna. Byłam tego niestety do bólu świadoma. Doszłam do ludzi i
              ubłagałam faceta z traktorem, żeby mnie odwiózł do samochodu - na szczęście znał
              to miejsce.W sumie na miejsce zbiórki spóźniłam się (tylko? aż?) 45 minut. I co?
              Dostałam zj... Bo od razu, jak się zobaczyliśmy, nie powiedziałam: przepraszam.
              A ja autentycznie byłam mocno zdenerwowana, szukałam pieniędzy,żeby zapłacić
              traktorzyście. Żeby nikt nie miał wątpliwośći: żadnych słów w stylu "martwiłem
              się, dobrze, że jesteś" nie usłyszałam. Ja byłam winna - bo się zgubiłam i nie
              przeprosiłam.

              I jeszcze jedno - ja nie uważam, że ja jestem zupełnie niewinna. Nie. Dlatego
              pisałam juz, że staram się zmienić swoje zachowanie.
              Ale on mi ciągle mówi, że on jest w ogóle bez winy! A nawet bez udziału!
              Wszystko ja psuję, ja niszczę, bo ja wywołuję konflikty. I to mnie właśnie
              najbardziej wkurza. Z tym właśnie nie wiem, cro zrobić...
              • agusia-g Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 07:44
                Nie wiem jaki jest sens kontynuowania związku w którym dwoje ludzi będąc ze sobą
                dłużej niż 24h nie potrafią spędzić ze sobą "normalnie" czasu. Moim zdaniem
                spotykając się poza wyjazdami do kłótni nie dochodzi bo widzicie się chwilę,
                jesteście stęsknieni być może po jakimś tam czasie niewidzenie się więc oboje
                starcie się by było miło. Warto się zastanowić czy aby taki związek ma
                przyszłość. Dla mnie to dość niezdrowa relacja.
                • edor67 Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 09:10
                  Piszesz, jak jest ci źle w tym związku, dlaczego w nim tkwisz? Nie
                  rozumiem kobiet, które tylko narzekają na swoje związki, swoich
                  facetów, a mimo to tkwią w takich układach. Sama jesteś sobie winna-
                  jeden nieudany wyjazd, drugi, trzeci...i dalej narzekasz. Po cholerę
                  z nim wyjeżdżasz? "Znów problem z facetem"- to go rozwiąż. Po co ci
                  ktoś, przez kogo tylko płączesz, kto nie traktuje cię jak królewnę,
                  tylko zaspakaja swoje potrzeby kosztem ciebie.
                  • aggu Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 10:28
                    Nad uczuciami nie da sie zapanowac - po prostu pojawiaja sie i sa.
                    Masz prawo czuc sie zaniedbana, odrzucona. I w kazdym dobrym i
                    normalnym zwiazku powinnas moc wyrazic swoje uczucia, jakiekolwiek
                    by nie byly i spotkac sie z ich akceptacja, zrozumieniem, checia
                    pomocy i przeksztalceniem tego w "cos dobrego" dla Was. Nie czujesz
                    sie przy nim dobrze i swobodnie, niedlugo bedziesz sie bala
                    powiedziec cokolwiek, juz teraz zglupialas i nie wiesz, co myslec.
                    Co Ty z nim jeszcze robisz...???
        • krzysztof-lis Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 11:20
          > Może to głupie, ale zrobiło mi się przykro, że nawet nie nie
          > zapytał, czy z racji złego samopoczucia (to był atak migreny, bół
          > głowy połączony z innymi dolegliwościami) nie potrzebuję pomocy.

          To, że masz pretensje do faceta, że nie zapytał o coś o czym nie miał pojęcia,
          rzeczywiście jest głupie.
    • kicia031 ask for sympathy and you will never get it 06.07.09, 11:21
      Nie dobraliscie sie - jego najwyrazniej irytuja twoje potrzeby
      emocjonalne, ty lubisz byc dopieszczana. Z jednej strony faktycznie
      partner powinien byc wsparciem, z drugiej - ofiara losu po jakims
      czasie staje sie naprawde irytujaca.

      PS Gdybym czekala na chlopa swego 45 minut pod samochodem, to pewnie
      mialby opieprz jak zloto, i vice versa.
      • aggu Re: ask for sympathy and you will never get it 06.07.09, 12:03
        > PS Gdybym czekala na chlopa swego 45 minut pod samochodem, to
        pewnie
        > mialby opieprz jak zloto, i vice versa.

        No widzisz, a ja zjadlabym wszystkie kanapki, wyzbierala grzyby w
        promieniu 100m i posikala sie ze smiechu widzac, jak przyjezdza na
        traktorze! 45minut??? A gdzie Ci sie spieszy, do opery???
        • kicia031 Re: ask for sympathy and you will never get it 06.07.09, 12:23
          A moze on nie mial kanapek, a na grzybach sie nie zna?

          Niewazne.

          Ja mam np niska tolerancje na domaganie sie wspolczucia, zwlaszcza
          przez doroslych. Sama tez staram sie tego nie robic. gdybym zyla z
          czlowiekiem, ktory ma potrzeby bycia dopieszczanym, to pewnie tez
          bym warczala.
    • mierzyk Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 14:46
      Dziewczyny, nie namawiajcie mnie natychmiast do rozstania, bo ten
      facet, jak już pisałam, ma mnóstwo innych zalet. A ja wiem już, że
      rozstać się można bardzo łatwo, tylko że to nie zawsze najlepsza
      metoda. Jednak podejmując jakąkolwiek decyzję chciałabym wiedzieć,
      na czym polega problem. Jeśli odpowiedzialnośc leży po mojej
      stronie, jeśli problem tkwi we mnie - to znaczy, że mogę coś
      zmienić, prawda? Tyle że siedząc w środku sytuacji sama już nie
      wiem, czy będę w stanie sama ten problem rozwiązać. Napisałam, bo
      potrzebuję oceny sytuacji z dystansu.
      Dzięki za wszystkie wpisy. czekam na jeszcze. I panią ekspert
      bardzo, bardzo prosze o opinię...
      • kicia031 Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 15:02
        Wybor stylu zwiazku i pojawianie sie konfliktow podczas wspolnego
        spedzania dluzszych okresow czasu swiadczy o tym, ze oboje macie
        problemy z bliskoscia. Tak naprawde to oboje nakrecacie nawzejem te
        klotnie, zeby sie nie udusic bedac za blisko siebie.
    • kinkygirl Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 18:15
      tutaj to powinien sie wypowiedziec psycholog.
      ale:

      1) jego nie zmienisz - mozesz zmienic tylko siebie i swoje reakcje na jego
      dzialania.

      2) masz prawo powiedziec, ze cos cie zranilo, lub cos ci nie odpowiada. nie jest
      normalne, ze wywolane takim stwierdzeniem awantury ciagna sie przez caly dzien.
      takie drobiazgi o jakich mowilas nie powinny wywolywac afer na taka skale.
      jasne, mozna sie uniesc przez chwile, ale nie do tego stopnia. tak wiec tak
      naprawde te awantury sa o zupelnie co innego. dominacje w zwiazku?

      pozostaje pytanie jaki jest twoj udzial w tych przedluzonych konfliktach. moze
      nie warto wdawac sie w pyskowki.


      3) slowa, ze ty "cos zniszczylas" sa nieco niepokojace.
      na zdrowy rozsadek, ktos kto "nienawidzi" konfliktow sensowniej by zrobil
      konflikty lagodzac, niz skupiajac swoja "nienawisc" na osobie, ktora jego
      zdaniem je wywolala. ale ewidentnie nie ma miejsca na rozsadek gdy w gre wchodzi
      podswiadomosc...

      reasumujac - jezeli zalezy ci na zwiazku moze warto obgadac to ze specjalista.
      jezeli partner tez widzi problem moze da sie namowic na jakies wspolne warszaty
      z psychologiem?
      • kinkygirl Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 18:46
        a, i dyskusja o tym kto jest "winny" nie prowadzi do niczego. nie warto dac sie
        poniesc takiemu mysleniu.

        w kazdym momencie konfliktu, obie strony dokonuja nieustannie kolejnych wyborow,
        czy konflikt kontynuowac, czy nie, i w jakiej formie.

        przy kazdym kolejnym nieprzyjemnym zdaniu "winna" jest ta osoba, ktora je
        wypowiada.

        przeciez jesli ktos, kto nie zgodzi sie z tym postem, powie mi, ze jestem -
        powiedzmy - glupia i nie mam pojecia o czym pisze, to nie znaczy to, ze on jest
        winny temu, ze ja z kolei mu odpowiem (hipotetycznie), ze jest chamem i nic
        dziwnego, ze zona go zdradza.

        w koncu moglam powiedziec lub zrobic zupelnie co innego.

        jakby zdenerwowanie kogos bylo oznaka "winy" to sprawcy niemal wszelkiej
        przemocy chodziliby wolno po ulicach, a pobici siedzieliby w wiezieniach.

        a jak partner reaguje na jakiekolwiek inne roznice zdan? udaje wam sie
        rozwiazywac bez awantur jakiekolwiek konflikty? bo to troche w sumie niepokojace
        jest.
    • gallama Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 06.07.09, 20:35
      A on z jakiego domu pochodzi-jaki miał wzorzec rodzinny? Bo to, że on
      "nienawidzi konfliktów" nie znaczy, ze nie potrafi ich wszczynać. Co więcej,
      jeśli tak mówi, to prawdopodobnie dużo sie na nie napatrzył.
      z Twojego drugiego opisu wynika, ze nie traktuje Cię dobrze, a z prostych
      sytuacji robi problem i "koniecznie szuka winnego", zamiast zwyczajnie przytulić
      i pocałować, pokazać że się martwił że zaginęłas w lesie , i po sprawie.
      Brakuje mi w tym układzie troski o drugiego człowieka i takiej zwykłej
      życzliwości. Jakby Cię....nie lubił. A Ty zaczynasz się stresować bo czeka
      Cię.... awantura? Czy jesteś pewna, że "przerobiłaś" psychologicznie swój wzór
      z dzieciństwa , zeby go nie powielać i nie wybierać ... "ojca"?
      Z Twojej strony -Jest wiele rzeczy,o które się kłócić nie warto. Można używać
      zdań które nie są nacechowane "pretensjami". Bo właściwie o co wy się
      "kłócicie" - o to, że chciałabyś być inaczej traktowana, nie czujesz czułości z
      jego strony, a on jest taki a nie inny. Może on wyczuwa, ze nie do końca Ci
      odpowiada i odgrywa się na Tobie przy najbliższej okazji=kłótni(ma kompleksy?)?
      Nie ma co się męczyć jeśli dwoje ludzi do siebie nie pasuje.

      W konflikcie/kłótni biorą udział dwie osoby. Więc jego argumenty "to ty
      wywołujesz kłótnie" są fige warte bo on w niej nie musi uczestniczyć. :)

    • kinkygirl Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 08.07.09, 13:54
      troche o konstruktywnej klotni:

      www.partnerforlife.pl/jak-sie-klocic/
      • only_isabelle Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 19.07.09, 21:39
        toksyczny facet,
        nie powielasz podświadomie jakiegoś znanego schematu wyboru podobnych partnerów?
    • agnieszka_iwaszkiewicz Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 20.07.09, 11:00
      Pewnie jakaś część prawdy jest w powieleniu Pani schematu z dzieciństwa. Choćby
      w tym, że mężczyzna czyli Pani partner agresywnie obwinia Panią w każdej
      sytuacji bez rozeznania gdzie jest jego przyczynienie do jakiegokolwiek
      wspólnego zdarzenia. To typowe zachowanie dla przemocowych rodziców, którzy winą
      za swoją złość, nieporadność, lęk i tym podobne uczucia obarczają dziecko, w
      którego zachowaniu widzą przyczynę swoich zachowań a nawet potrafią uznać, że
      ich, dorosłych, zachowania temu dziecku służą i je chronią. Podobną postawę
      przyjmuje chyba Pani partner podczas Waszych konfliktów.
      Jednak, wydaje się, że istnieje jeszcze druga część tego , a mianowicie i jego
      schematy z dzieciństwa. Być może kobieta która czegoś żąda lub domaga się od
      mężczyzny jest w oczach Pani partnera apodyktyczna, konfliktowa, uzurpująca
      sobie prawa lub nastająca na pozycję mężczyzny. Wtedy Pani partner może czuje
      się zagrożony i zaczyna się bronić. Robi to tak jak opisałam wyżej, bo inaczej
      prawdopodobnie nie umie. Powstaje błędne koło. Wydaje się, że jedynym wyjściem z
      sytuacji jest żmudna i powolna nauka dobrej komunikacji z elementami asertywności.
      Sprawę wytrwania, w niejednym jeszcze pewnie konflikcie, może ułatwić Pani
      zrozumienie nieświadomych mechanizmów powstawania takich wzajemnych reakcji na
      konflikt.
      Świadomość, że Pani partner ma jeszcze inne cechy, które Pani akceptuje i na
      bazie których można kontynuować związek, niech będą dla Pani wsparciem w
      trudniejszych chwilach i przypomnieniem, że ma on także i swoje dobre strony. To
      także pomaga. No rozmawianie o tym, ale już konflikt minie. Pozdrawiam.
      Agnieszka Iwaszkiewicz
      • only_isabelle Re: Pani ekspert, znów problem z facetem, zgłupia 20.07.09, 15:42
        ja jeszcze zapytam, czemu jesteś z mężczyzną, przy którym cierpisz?
        świadomie piszesz/używasz sformułowań, typu - rani mnie/cierpię

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka