kasta4
04.09.09, 16:21
Chyba sie poddaje - nie wiem co sie dzieje. Wszyscy wokolo zaczynaja sie o
mnie bac i o moje dziecko. Ja nie mam do niego sily!!!!!!!! Nie potrafie sie
nim zajmowac, wymuszam usmiech. Staram sie zobaczyc w nim kawalek mnie i meza
anle nic z tego nie wychodzi. On nawet juz nie chce isc do mnie na rece. Nie
obwiniajcie mnie - chyba sa tacy co daja rade i tacy co sie poddaja. Przeciez
na takiej zasadzie dziala swiat - przeciwienstw. Ja nie daje. Nie czuje nawet
juz potrzeby bycia z nim. Co dalej? Czy odwaze sie teraz skoczyc z mostu? Boje
sie tego uczucia, nie wiem co sie tam w srodku dzieje. sama tym jestem
zdziwiona. Syn byl dla mojego meza wszystkim a ja nie daje rady?!!!!!! Nie
wiem co sie dzieje. Nie mam uczuc. Nic nie czuje. Zadna mobilizacja nie
dziala. Nic!!!!!!!