Dodaj do ulubionych

Chyba sie poddaje

04.09.09, 16:21
Chyba sie poddaje - nie wiem co sie dzieje. Wszyscy wokolo zaczynaja sie o
mnie bac i o moje dziecko. Ja nie mam do niego sily!!!!!!!! Nie potrafie sie
nim zajmowac, wymuszam usmiech. Staram sie zobaczyc w nim kawalek mnie i meza
anle nic z tego nie wychodzi. On nawet juz nie chce isc do mnie na rece. Nie
obwiniajcie mnie - chyba sa tacy co daja rade i tacy co sie poddaja. Przeciez
na takiej zasadzie dziala swiat - przeciwienstw. Ja nie daje. Nie czuje nawet
juz potrzeby bycia z nim. Co dalej? Czy odwaze sie teraz skoczyc z mostu? Boje
sie tego uczucia, nie wiem co sie tam w srodku dzieje. sama tym jestem
zdziwiona. Syn byl dla mojego meza wszystkim a ja nie daje rady?!!!!!! Nie
wiem co sie dzieje. Nie mam uczuc. Nic nie czuje. Zadna mobilizacja nie
dziala. Nic!!!!!!!
Obserwuj wątek
    • wdowa120309 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 18:52
      NIE WOLNO TOBIE TEGO ROBIĆ..... MUSISZ DAĆ RADĘ...!!!!!!!!!! JESTEŚ PRZECIEŻ
      BARDZO SILNA I WSPANIAŁĄ KOBIETĄ.
      • kasta4 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 19:16
        to dziwne ale mysli mi sie o tym ostatecznym kroku tak latwo - jak o wykonaniu
        telefonu do kolezanki. Pyk i juz. Boje sie tego. mam dodatkowy stres bo musze
        zaczynac zycie w Polsce od nowa - tu w USA zylo mi sie bardzo dobrze. mama wdowa
        - to brzmi tragicznie i kojarzy sie od razu z problemami finansowymi i smutkiem.
        Nie wytrzymuje tego. czy ten pierd. swiat tak wlasnie ma dla mnie wygladac.
        Dlaczego moje dziecko nie daje mi pocieszenia? najgorsze jest to ze wiem ile
        jest zalatwiania tu w USA jak ktos umrze. I sama z siebie tak nieswiadomie
        planuje co zrobic zeby moim bliskim ulatwic procedury - jestem sama soba
        zdziwiona. Nie planuje nic - to samo wlazi do glowy. Boje sie jezdzic metrem bo
        mam glupoie mysli. Wczoraj juz posprawdzalam gdzie mozna sobie zejsc jak jedzie
        metro zeby nie wyhamowal. Boze - mam dziecko a takie rzecy mi sie w glupim lbie
        dzieja. Nie wiem jak sie tego pozbyc
        • tilia7 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 19:21
          Kasto, miałam tak samo, dosłownie identycznie.Tych myśli nie da się całkiem
          pozbyć, dobrze, że jesteś ich świadoma.Idź, jeszcze raz powtarzam do lekarza i
          do psychologa.Pisałaś ostatnio, że bierzesz jakieś leki przeciwlękowe, one
          niestety mogą tak działać, bo hamują też lęk przed śmiercią.To się za jakiś czas
          uspokoi, u mnie trwało niecałe 2 tygodnie.Potrzebujesz opieki.Zrób dla swojego
          maleństwa, bo skrzywdzisz je bardzo.Odbierz gazetowego maila, napiszę do Ciebie.
    • tilia7 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 19:07
      Kasto idź do psychologa, do psychiatry, powiedz, co czujesz.ale zrób to TERAZ a
      nie za jakiś czas, bo możesz go już nie mieć.Daj sobie pomóc.Najpierw spróbuj,
      chociaż spróbuj.Ja wiem, że te dni są najstraszniejsze, naprawdę wiem.Postaraj
      się przetrwać i znajdź,naprawdę znajdź kogoś, kto Ci pomoże.Może potrzebujesz
      szpitala, wyciszenia, oddechu,na pewno opieki, troski.Trzymam kciuki.Dasz radę
      tylko pozwól sobie samej spróbować.
      • kasta4 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 19:18
        ja wracam do Polski niedlugo - tak planuje. Moje dziecko wraca za kilka dni. Nie
        przedluzalam ubezpieczenia wiec nie przysluguje mi tu lekarz niestety. Myslalam
        o tym. To za duze koszta teraz
        • mariola008 Re: Chyba sie poddaje 04.09.09, 22:16
          Kasta nie poddawaj się. Pisz i krzycz na naszym forum. Nie jesteś samotna w
          swoim cierpieniu. Wszyscy Cię tu doskonale rozumiemy i nie potępiamy, bo nie ma
          za co. Nie wiem jak jest w Stanach ale myślę, że w takiej sytuacji nikt nie
          odmówi Ci darmowej pomocy lekarskiej. Walcz choć wiem jak jest ciężko. Myślami
          jestem z Tobą , NIE PODDAWAJ SIĘ !!!

    • sylwiala Re: Chyba sie poddaje 06.09.09, 22:46
      Kasta - napiszę to samo co dziewczyny, musisz być silna i nie wolno
      Ci się poddawać! Wiem, że są to słowa, któych się nienawidzi i nie
      chce słuchać ale trzeba!!! Myślę, że wiele z nas myślało o tym,
      żeby 'odejść', pozostawić wszystko i iść Tam do Nich... Ja myślałam
      tak kilka dni po śmierci męża, tygodni, miesięcy, za chwilę minie
      rok..wciąż jestem tutaj a tak bardzo chciałabym po drugiej stronie..

      Zobaczysz, że synek da Ci wiele radości - pamiętaj, że to Ty mu
      opowiesz wiele o Jego Tacie, jaki był, co lubił, jak bardzo Go
      kochał...Teraz nie masz siły - ale zdobędziesz ją właśnie dla syna..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka