subsidiarity

IP: *.fbx.proxad.net 24.03.07, 09:30
Jak sie tlumaczy na jezyk polski "subsidiarity" ? kto mi to powie?
    • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 09:36
      ja jestem zwolennikiem

      "subsydiarnosc",
      ale w instytucjach unijnych zadomowilo sie "pomocniczosc", co moim zdaniem
      jest niezbyt szczesliwe, bo to brzmi tak, jak by wladze lokalne byly w stanie
      zalatwiac sprawy co najwyzej pomocniczo ale nie na prawde. No ale. wybierz
      sobie jedno z dwoch
      • wielki_mogul Re: subsidiarity 24.03.07, 10:21
        Oczywiscie ze "pomocniczosc". Pomocniczosc (organow) szczebla wyzszego wobec
        (organow) szczebla nizszego.
        • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 10:40
          mogul, takie "oczywiste" to to nie jest

          Preambula TRAKTAT O UNII EUROPEJSKIEJ
          Wersja skonsolidowana, uwzględniająca nową numerację artykułów, tytułów i
          części, zgodnie z
          artykułem 12 Traktatu z Amsterdamu
          - ZDECYDOWANI kontynuować proces tworzenia coraz ściślejszego związku między
          narodami Europy, w którym decyzje są podejmowane jak najbliżej obywateli,
          zgodnie z zasadą subsydiarności,
          *****

          W j. polskim jest o wiele wiecej slow pochodzenia lacinskiego niz w
          jakimkolwiek innym jezyku slowianskim. Mozesz mi powiedziec, dlaczego akurat w
          tym przypadku na sile ukuto polskie slowo, ktore tzw. zwyklego czlowieka na
          ulicy kieruje intyicyjnie w zupelnie zla strone

          Zrob maly sondaz wsrod rodzicow albo osob nie majacych do czyniena z unia
          europejska i zapytaj sie ich, co rozumieja pod slowem "pomocniczosc". To
          zobaczycz, jakie uslyszysz odpowiedzi.
          Natomiast "subsiarnosc" jest slowem pochodzenia obcego, kazdy, kto nie zna tego
          slowa, wie, ze musi sprawdzic w slowniku wyrazow obcych i mialby wlasciwa
          definicje. To jest moim zdaniem lepsze rozwiazanie i osobiscie zawsze tak
          tlumacze na polski teksty niemieckie, bo na szczescie w mojej pracy nie jestem
          zwiazany terminologia unijna.

    • cannella Re: subsidiarity 24.03.07, 10:35
      pomocniczość

      a tutaj więcej na ten temat:
      iate.europa.eu/iatediff/SearchByQueryLoad.do?method=load
      • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 10:44
        canella, i co z tego???
        Ja pracowalem w roku 2004 jako jeden z pierwszych polskich tlumaczy w sluzbach
        jezykowych unii europejskiej i znam te dyskusje z wlasnego doswiadczenia.
        Pare osob sie uparlo ze ma byc "pomocniczosc". Jakby wtedy jako temporary
        agents prawocalo pare innych osob, to bysmy mieli inne slowo.

        I skoro cytujesz iate

        wrzuc "subsidiarity" i daj sobie przetlumaczyc na
        czeski
        slowacki
        slowenski

        dziwne, ze we wszystkich tych innych jezykach wystepuje slowo pochodzenia
        lacisnkiego, czyzby oni nie mieli pojecie "pomocniczosc"?


        Ta pomocniczosc to keacja w stylu "zwis meski elegancki" na krawat
        albo jakby ktos probowal argumentowac, ze "restauracja" to slowo niedobre, bo
        trzeba koniecznie uzywac "jadlodajna"
        • Gość: gosciu Re: subsidiarity IP: *.fbx.proxad.net 24.03.07, 11:39
          Dziekuje bardzo wszystkim za kontrybucje w dyskusji. ;)
          Subsydiarnosc wydaje mi sie bardziej adekwatna niz pomocniczosc.
        • Gość: inesitka Re: subsidiarity IP: 88.207.156.* 24.03.07, 11:45
          Ludzie, przecież pomocniczości nie wymyśliła Unia Europejska, tylko katolicka nauka społeczna, która powstała trochę wcześniej ;-)
          www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/zarys_wiary/kosciol_w_swiecie.html
          Na gruncie kns zawsze mówiło się o zasadzie pomocniczości, więc po co teraz kalkować subsydiarność, skoro chodzi mniej więcej o to samo?
          Nie popadajmy w absurd, że wszystkie instytucje prawa europejskiego wymyśliła sama UE, w końcu prawo UE jest to w dużej mierze hybryda tradycji prawnych Europy, do których trzeba się odwołać w pierwszej kolejności.
          • Gość: subsydiarny Re: subsidiarity IP: *.10-240-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 24.03.07, 12:31
            jakbym na konkursie, w pracy pisemnej po polsku, zobaczyle pomocniczosc w
            odniesieniu do jednej z zasad traktatowych zamiast subsydiarnosci, to bym
            oblal;)
            prawo WE jest hybryda, i wymyslilo sobie pare swoich "instytucji prawnych", a
            jezyk polski prawno-europejski tez jest hybryda, tez niektore pojecia
            zostaly "wymyslone" ad hoc, jak ktos tego nie wie to nie zna sie na prawie WE;
            pozwole sobie dodac ze jezyk polski-prawno-wspolnotowy nie powstaje teraz, bo
            akurat grupa z Was zdaje konkursy...;-)) tylko powstawal pod koniec lat 90tych,
            przy okazji pierwszych oficjalnych tlumaczen tego i owego... wiec kochani nie
            wywazajcie otwartych drzwi;))zerknijcie do polskich podrecznikow prawa WE;

            to samo ma miejsce np we francuskim, gdzie wymyslono "implementation", prosto z
            angielskiego;))
            w PL tez zreszta wymyslono implementacje;-))... chociaz wdrozenie akurat tez
            doskonale sie sprawdza:))
            • wielki_mogul Re: subsidiarity 24.03.07, 12:46
              Terminologia powstaje na biezaco. Jestem tlumaczem ustnym-freelancerem przy
              instytucjach i sledze owe wieczne dyskusje terminologiczne.

              Jesli na egzaminie uzylbys/uzylabys terminu "pomocniczosc" a nie "subsydiarnosc"
              badz odwrotnie, to nikt by ci za to glowy nie urwal, bo terminy te uzywane sa
              wymiennie, z tym ze instytucje, moim zdaniem, preferuja termin "pomocniczosc".

              Ale oczywiscie moge sie mylic i wcale mi z tego powodu nie bedzie przykro.
            • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 13:02
              Gość portalu: subsydiarny napisał(a):
              > pozwole sobie dodac ze jezyk polski-prawno-wspolnotowy nie powstaje teraz, bo
              > akurat grupa z Was zdaje konkursy...;-)) tylko powstawal pod koniec lat
              90tych,
              > przy okazji pierwszych oficjalnych tlumaczen tego i owego

              pozwole sobie na zlosliwosc: subsydiarny, takim wybitnym prawnikiem to ty chyba
              nie jestes. Panstwa narodowe nie moga tworzyc "oficjalnych tlumaczen".
              Wszystko, co zostalo przetlumaczone przez UKIE przez 1 maja 2004 r. to co
              najwyzej propozycje, a nie ofcijalne tlumaczenia.
              Oficjalne (pod wzgledem stricte formalnym) jest tylko to, co zostalo
              przetlumaczone przez sluzby jezykowe UE po 1 maja 2004 r.
            • Gość: arr Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 13:49
              subsydiarny, nie wiem skad wziales "implementation" we francuskim ?! po
              francusku mowi sie o TRANSPOSITION des directives.
              • Gość: subsydiarny transposition i implementation IP: *.19-136-217.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.03.07, 09:19
                ...to dwa roznie pojecia, drodi/a arr:)) najpierw jedno (albo wcale w przypadku
                rozporzadzen) a potem drugie.....
          • Gość: gosciu Re: subsidiarity IP: *.fbx.proxad.net 24.03.07, 12:41
            Tak sie sklada ze studiowalam na pewnej polskiej szacownej uczelni, ktora
            opiewala wielkosc katolickiej nauki spolecznej.... Niemniej UE stworzyla swoj
            wlasny zargon i tak sie sklada, ze w kontekscie konkursu lepiej wykazac sie
            znajomoscia zargonu niz pojec wypracowanych przez kns.

            A co powiecie na temat flexicurity? Czy wymyslono cos innego
            poza "elastycznoscia i pewnoscia zatrudnienia"?

            • puks01 juz predzej rynku pracy n/t 26.03.07, 09:19
          • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 12:58
            Gość portalu: inesitka napisał(a):

            > Ludzie, przecież pomocniczości nie wymyśliła Unia Europejska, tylko katolicka
            n
            > auka społeczna, która powstała trochę wcześniej ;-)

            droga inesitko, to ze w Polsce katolicka nauka spoleczna uzywala w swoim
            kontekscie terminu subsydiarnosc o niczym nie znaczy, bo termin ten zostal w
            pewnym momencie uzyty pierwotnie po ANGIELSKU/FRANCUSKU w kontekscie
            problematyki unijnej, gdzie POLSKA katolicka czy ewangelicka czy prawoslawna
            czy islamska nauka spoleczna nie grala zadnej roli

            Przy okazji_
            nawet jezyki nie-indoeuropejskie jak maltanski czy wegierski uzywaja pojec typu
            szubszidiaritás (wegierski, gdzie "sz" czyta sie jak "s")
            sussidjarjetà (maltanski)

            Promowanie slowa "pomocniczosc" jest przejawem bezsensonwego puryzmu jezykowego
            typu wlasnie "jadlodajna" zamiast "restauracji"
            Pojecia w terminologii unijnej nie powstaja w prozni, tworzy je sie tak, zeby
            byly spojne w mozliwe duzej ilosci jezykow. Po jakiego grzyba polski musi sie
            tu wylamywac? Sorry, ale ja tego nie rozumiem
            • Gość: inesitka Re: subsidiarity IP: 88.207.156.* 24.03.07, 13:48
              oj były, były... Katolicka nauka społeczna nie została wymyślona w Polsce, i
              bezpodstawne jest twierdzenie, że w kontekście problematyki unijnej jej aparat
              pojęciowy jest bez znaczenia. Jest to jedna z idei europejskich, która mogła
              inspirować szanownych twórców traktatów ;-)
              A ja nie jestem purystką językową, ale jestem za to przeciwniczką nazywania na
              nowo czegoś, co ma już od dawna swoją nazwę.

              Subsydiarny - akurat studiowałam prawo UE w latach 90-tych i coś wiem nt.
              chaosu językowego ówczesnych tłumaczeń traktatów i podręczników do prawa
              europejskiego. Od niedawna pracuję jako tłumacz w instytucjach i mam okazję
              przekonać się, że proces ustalania terminologii ciągle trwa. Wiele "dogmatów"
              terminologicznych, a nawet ortograficznych jest podważanych.
              • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 14:03
                oj były, były... Katolicka nauka społeczna nie została wymyślona w Polsce, i
                > bezpodstawne jest twierdzenie, że w kontekście problematyki unijnej jej
                aparat
                > pojęciowy jest bez znaczenia. Jest to jedna z idei europejskich, która mogła
                > inspirować szanownych twórców traktatów ;-)
                musze cie ponownie rozczarowac, glownym motorem subydiarnosci byly Niemcy jako
                najwieksze panstwo federalne w Unii. Niemieckie landy baly sie utraty swoich
                wplywow i dlatego za wszelka cene dazyly do umocowania zapisow potwierdzajacych
                ich pozycje. I tak np. w wyniku nacisku niemieckiego powstal Komitet Regionow.
                To nie mialo nic wspolnego z katolicka nauka spoleczna tylko z walka o wplywy.

                Dlatego nadal sie upre, ze nazywanie subsydiarnosci pomocniczoscia na tej
                podstawie jest nonsensem, bo pojecie to z katolickiej nauki spolecznej bylo i
                jest wsrod przecietnego obywatela, nawet katolika, zupelnie nieznane a w
                podrecznikach i tekstach do konca lat 90-tych uzywano tylko i wylacznie
                pojecia "subsydiarnosc".
              • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 14:03
                inesitka, byly juz tak ma, jezeli czegos nie zna, to tego nie lubi.
                • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 14:15
                  zabojad, subsidiarity to nie jest pojecie francuskie to po pierwsze primo
                  a po drugie po raz dziesiaty podkreslam, ze z wlasnej i nieprzymuszonej woli
                  uczylem sie pol roku francuskiego na lekcjach prywatnych w 3-osobowej grupie i
                  znam pasywnie podstawy tego jezyka o wiele lepiej niz 99% zabojadow jakikolwiek
                  trzeci jezyk obcy

                  co do samnego pojecia, skad sie wzielo, to mamy tu czarno na bialym, ze byl to
                  kompromis wymuszony przez Niemcow w 1991 r. Anglicy nie chcieli
                  slowa "federalizm", wiec wzieto "subsydiarnosc". Wiec zabojady w tej kwestii
                  terminologicznej nie mialy nic do powiedzenia

                  Der Text des Artikel 3b EGV geht, so ist bei Bitterlich (1995: 178)
                  nachzulesen, auf einen Kompromißtext zurück, der von Vertretern des
                  Bundeskanzleramtes und der britischen Regierung im Oktober 1991
                  erarbeitet worden war.
                  Auf der Regierungskonferenz selber wurde der Grundsatz der Subsidiarität im
                  Zusammenhang mit der Übertragung und Neuformulierung von Kompetenzen für die
                  Gemeinschaft diskutiert5. Die föderal organisierten Mitgliedstaaten
                  Deutschland, das durch seine Länder darin bestärkt wurde, Belgien und (mit
                  Abstrichen) Italien sprachen sich grundsätzlich für die Aufnahme des
                  ubsidiaritätsprinzips in den Vertrag aus. Großbritannien unterstützte die
                  Verankerung der Subsidiarität ebenso - wehrte sich aber gegen Formulierungen,
                  die einen "Föderalismus" auf europäischer Ebene impliziert hätten
                  • Gość: inesitka Re: subsidiarity IP: 88.207.156.* 24.03.07, 14:25
                    No dobra, nie neguję politycznych okoliczności pojawienia się tej koncepcji w
                    WE/UE, ale nadal upieram się, że Subsidiarität miało pewne antecedencje, że tak
                    brzydko się wyrażę ;-) A o pomocniczości uczyłam się na lekcjach historii w
                    liceum, bynajmniej nie katolickim, więc nie jest to termin wysoce
                    specjalistyczny.
                  • byly_eurokrata Do zabojada 24.03.07, 14:29
                    przeczytaj sobie interpelacje niemieckiego europosla w sprawie j. francuskiego
                    www.europarl.europa.eu/omk/sipade3?PROG=QP&SORT_ORDER=D&S_REF_QP=%25&LEG_ID=6&AUTHOR_ID=2341&NAV=X&L=FR&LEVEL=2&SAME_LEVEL=1
                    Politique linguistique de la Commission

                    Posel Gahler w wykladzie w ramach sympozjum zorgananizowanego przez Uniwersytet
                    w Ratyzbonie nt. "Rola j. niemieckiego w przyszlosci w Unii Europejskiej"
                    stwierdza dokladnie to samo co ja
                    - z nieznanych nikomu powodow wieksza czesc wewentrznych formularzy typu
                    rozliczenie delgacji jest tylko po francusku, chociaz niemiecki jest najardziej
                    rozpowszechnionym j. ojczystym w unii
                    - na spotkaniach roboczych wszyscy mowia po angielsku, oczywiscie Niemcy tez,
                    tlumaczy na francuski trzeba organizowac tylko i wylacznie dla francuzow albo
                    dla kilku podstarzalych wlochow, ktorzy nie znaja innego jezyka

                    itd itp
                    Zeby nie bylo, ze on nacjonalista. Posel Gahler zaproponowal, by wszystkie
                    wewnetrznie historie odbywaly sie tylko po angielsku.
                    Ciekawe ze zabojady jakos na to nie przystaly. Niemc nie mieliby z tym
                    problemu, oni z reguly znaja i angielski i francuski.
                    • Gość: Rasa subsidiarity IP: *.226.38.86.ip.erdves.lt 24.03.07, 18:17
                      iate.europa.eu/iatediff/SearchByQuery.do
                      • byly_eurokrata Re: subsidiarity - do purystow 24.03.07, 19:14
                        sjp.pwn.pl/lista.php?co=subsydiarno%B6%E6
                        «zasada uznająca, że każdy szczebel administracji publicznej powinien
                        przejmować tylko te zadania, które nie mogą być skutecznie realizowane przez
                        szczebel niższy»

                        ale frakcja polonistow w organach uznala, ze wie lepiej, nie jest to wiec zadna
                        kalka, tylko slowo normalnie funkcjonujace w j. polskim
                    • Gość: zabojad Re: Do zabojada IP: 77.193.57.* 24.03.07, 20:58
                      byly, obojetnie ile bys dyskutowal i kogo cytowal, fakt jest faktem, poki co.
                      co bedzie dalej, zobaczymy.

                      pewnie zdziwi cie fakt, ze niektore partyjki polityczne zarzucaja rzadowi, ze
                      niedostatecznie broni jezyka francuskiego w strukturach unii, na przyklad na
                      pomysl odpowiedzi na telefony w centrali komisji po angielsku oburzyli sie
                      hiszpanie, wlosi, portugalczycy, ale nie francuzi ! i tak dalej, i tak dalej...
                  • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 20:50
                    byly, czegos nie zrozumiales, ja o twoim podejsciu do zycia, a nie pojeciu
                    subsydiarnosci. dziewczyna wytlumaczyla ci skad wziela sie "pomocniczosc", a ty
                    dalej swoje.

                    zabojadow, jak widac, w lyzce wody bys utopil, ale jak doskonale wiesz, to nie
                    ich problem, ale twoj.

                    • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 20:55
                      > byly, czegos nie zrozumiales, ja o twoim podejsciu do zycia, a nie pojeciu
                      > subsydiarnosci. dziewczyna wytlumaczyla ci skad wziela sie "pomocniczosc", a
                      ty
                      >
                      > dalej swoje.
                      ja naprawde dziekuje za te wszystkie domowe psychologie analizujace moja
                      osobowosc, ale one ani mnie nie zmienia ani nie wnosza nic do dyskusji

                      Ja rozumiem arugmenty "dziewczyny", ale mam swoje, i jak mniemam, rownie
                      uzasadnione.

                      Ja nie mam nic przeciwko zabojadom jako takim, tylko przeciwko ich bufonadzie
                      narodowej, a to dwie rozne rzeczy. I moj problem to nie jest, bo na podobnie na
                      kwestie zapatruje sie wiekszosc nie-frankofonskich europejczykow.
                      A dane statystyczne co do tego jezyka mowia zreszta same za siebie.....
                      • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 21:01
                        to zadna domorosla psychologia, to twoj tutejszy obraz.

                        podaj przyklad bufonady, takiej raczej terazniejszej.
                        • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 21:07

                          > to zadna domorosla psychologia, to twoj tutejszy obraz.
                          - jak ktos (inny na szczescie) stwierdzil: ile tu czlowiek sie dowie na temat
                          swojej osoby ze strony osoby, ktore
                          a) ani go nigdy w zyciu nie widzialy
                          b) nie zamienily z nim na zywo ani jednego slowa
                          niewazne

                          Gość portalu: zabojad napisał(a):
                          > podaj przyklad bufonady, takiej raczej terazniejszej.
                          no chyba najslynniejszym przykladem kompletnej bufonady byla wypowiedz wiodacej
                          zaby na pewnym waznym szczycie europejskim, ze niektore nowe panstwa
                          czlonkowskie powinny siedziec cicho i sie lepiej nie odzywac.

                          Na cos takiego nie pozwolil sobie w calej historii EU zaden maz stanu innego
                          panstwa czlonkowskiego
                          • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 21:13
                            maz stanu, hehehe, owoc pomylki. a co, myslisz moze, zabojadow oszczedza ? nasz
                            maz stanu, w koncu wicepremier jeden z drugim, plus tata jednego z nich plus
                            blizniaki, reszte pomine, to co ? jakbys nazwal, to o czym prawia, bufonada
                            chiraca to male miki.

                            rzeczywiscie, zdjecia swojego mi nie przestales, ale w moim tekscie
                            stalo: "twoj TUTEJSZY obraz", wiec o czym prawisz ?
                            • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 21:18
                              twoj TUTEJSZY obraz", wiec o czym prawisz ?

                              - o tym, ze tez charakteryzujesz sie zabojadzia bufonada, bo mylisz "my" z "ja".

                              Jedni na tym forum postrzegaja mnie tak jak ty moze, inni dziekuja za - w ich
                              mnienaniu - pomocne, realistyczne i rzeczowe komentarze z mojej strony.
                              Prawda jak zawsze lezy pewno po srodku, ale ty masz na podstawie kilku postow
                              jedynie sluszny obraz mojej osoby i deklarujesz, ze jest to obraz ogolnie
                              obowiazujacy na tym forum

                              Mam sie zabawic w domoroslego psychologa i podsumowac taki sposob rozumowania?
                              • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 21:21
                                jeeezuuu, gdzie znalazles MY ?!

                                daj juz z tym spokoj, bo ciezko sie robi.

                                masz racje, racje, racje...... niech ci bedzie, bo mi nie ubedzie, kropka.
                              • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 24.03.07, 22:02
                                byly, powiedz, prosze, co myslisz o walce hiszpanow o zachowanie ich
                                rozbudowanego kontyngentu tlumaczy i ich argumencie typu, ze przeciez prawie
                                cala ameryka lacinska mowi po hiszpansku (sic!)

                                co do niemcow, to krytykowanie francuskiego jako jezyka roboczego jest dla nich
                                strzalem w kolano, bo kiedy przestana tlumaczyc na francuski, to rowniez znikna
                                te 3-4 procenty tlumaczen dokumentow roboczych na niemiecki, nie mow, ze cie te
                                trzy procenty nie obchodza.

                                francuski sam zginie powoli smiercia naturalna, poza trybunalem.
                                • byly_eurokrata Re: subsidiarity 24.03.07, 22:40
                                  byly, powiedz, prosze, co myslisz o walce hiszpanow o zachowanie ich
                                  > rozbudowanego kontyngentu tluma
                                  - nic mi nie wiadomo blizszego na temat rozbudowanego kontyngentu tlumaczy
                                  hiszpanskich, z tego, co wiem, na kazdy jezyk nie-pivotowy przysluguje mniej
                                  wiecej tyle samo tlumaczy. Czyzby hiszpanie mieli wiecej?
                                  te 3-4 procenty tlumaczen dokumentow roboczych na niemiecki, nie mow, ze cie te
                                  >
                                  > trzy procenty nie obchodza.
                                  Ja jestem na liscie polskiej jak na razie, wiec tlumaczenia na niemiecki mnie
                                  nie interesuja az tak, mnie interesuje tylko to, zeby jak najwiecej tekstow
                                  powstawalo oryginalnie w j. niemieckim, co jest czesciowo torperodowane przez
                                  samych niemcow, ktorzy nagdorliwie pisza wiele rzeczy od razu po angielsku
                                  zamiast najepierw po niemiecku.
                                  Angie podobno zdobyla sie na zlosliwosc i na osatnim szycie kazala rozdac tekst
                                  przemowienia tylko po niemiecku a dopiero pare godzin pozniej tlumaczenie na
                                  angielski i francuski.
                                  W umowie koalicjyjnej aktulanego rzadu niemieckiego jest pasaz o "podejmowaniu
                                  staran na rzecz umocnienia roli j. niemieckiego w Unii Europejskiej".
                                  To jest dla mnie wazne jako ew. przyszlego tlumacza unijnego. A czy hiszpanie
                                  straca pare etatow czy nie, to mnie ani ziebi ani parzy, nie jestem psem
                                  ogrodnika
                                  • byly_eurokrata Barroso w Berlinie po DE i EN 25.03.07, 11:00
                                    zaczal po niemiecku, calkiem zrozumiale to bylo, kontynuowal po angielsku.
                                    Zabojadzi jezyk zostal olany :-)
                                    • Gość: zabojad Re: Barroso w Berlinie po DE i EN IP: 77.193.57.* 25.03.07, 18:52
                                      byly, znowu zaczynasz. zalosny jestes, powinienem byl wczesniej cie olac, a nie
                                      dyskutowac, bo o czym ? czysty szowinizm.
                                      • byly_eurokrata Re: Barroso w Berlinie po DE i EN 25.03.07, 18:56
                                        zalosne jest to, ze jak zabojady to robia od dziesiatku lat, to jest normalne,
                                        jak ktos inny to powie, to jest nacjonalizm

                                        Przeczytaj co napisala Asiunia o luksemburgu. Sam sie dziwie, jak w kraju,
                                        ktorego jezykiem ojczystym jest spokrewniony z niemieckim luksemburski wszedzie
                                        trzeba pisac wzsystko po francuski, bo 99% luksemburczykow zna francuski, ale
                                        1% francuzow tam pracujacych luksemburski.

                                        Gdzie widzimy tu nacjonalizm?
                                        • Gość: zabojad Re: Barroso w Berlinie po DE i EN IP: 77.193.57.* 25.03.07, 19:07
                                          i co z tego, ze bezrobotne we francji zabojadki jada do luksemburga, dojezdzaja
                                          dzien w dzien, wracaja sprzataja, wychowuja dzieci, a dla asiuni, bo 99 proc.
                                          luksemburczykow mowi po francusku, maja sie uczyc luksemburskiego. nie
                                          zapominaj, ze one nie siedza za biurkiem tylko ciezko pracuja. eh, do kogo ta
                                          mowa.

                                          sam, przejezdzajac przez niemcy, spotykam w przydroznych sklepikach i barach
                                          polakow, ktorzy raczej cienko po niemiecku i jaka radocha dla nich, ze moga
                                          obsluzyc po polsku.
                        • Gość: asiunia Re: subsidiarity IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.03.07, 18:30
                          Gość portalu: zabojad napisał(a):

                          > podaj przyklad bufonady, takiej raczej terazniejszej.

                          Z bufonada (nie wiem czy to dobre slowo(?), czy jak tam wolisz to nazwac)
                          spotykam sie w moim malym panstewku niemalze codziennie. Niemalze za kazdym
                          razem jak udaje sie gdzies do sklepu (zreszta nie tylko) i zagaduje po
                          luxembursku to slysze "en français!" Nawet na "en français SVP" malo kogo
                          stac... Po prostu wszystkim przyjezdnym do pracy francuzom (Heckenfranzose* ->
                          jest ich ponad 60 tys) wydaje sie to oczywiste, ze tu i tak wszyscy znaja
                          francuski wiec po co sie wysilc?
                          Od kilku lat spotykam te same ekspedienti w tych samych sklepach i do tej pory
                          nie potrafia mi podac dziesieciu plasterkow szynki, jak nie powiem tego po fr.
                          No bez przesad...
                          W Luxie byla swego czasu mowa o tym, ze aby moc podjac tu prace trzeba bedzie
                          najpierw wykazac sie znajomoscia luxemburskiego. Uwazam to za swietny pomyl i
                          mam nadzieje, ze plan wkoncu kiedys zostanie zrealizowan...

                          *Heckenfranzose:
                          kamelopedia.mormo.org/index.php/Heckenfranzose
                          ;))




                          • byly_eurokrata Re: subsidiarity 25.03.07, 18:32
                            ale sie usmialem, szczgolne z tego

                            Behauptet 5 Sprachen zu können – leider sind alle auf Französisch

                            :-)))
                            • Gość: asiunia Re: subsidiarity IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.03.07, 18:40
                              Nie ma sie z czego smiac bo to smutne (bo prawdziwe).
                          • Gość: zabojad asiunia IP: 77.193.57.* 25.03.07, 18:55
                            to teraz wiesz dlaczego te paniusie u was w luxie sie szwendaja, a nie u
                            siebie. skoro SVP nie potrafia, no, no, straszna sprawa...
                            • Gość: zabojad Re: asiunia IP: 77.193.57.* 25.03.07, 19:00
                              poza tym, asiuniu, czy to ty aby nie lecisz bufonada, wiedzac, ze te
                              ekspendientki nie mowia po luksembursku zwracasz sie do nich wlasnie w tym
                              jezyku, bawi cie to, czy co ?
                              • Gość: asiunia Re: asiunia IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.03.07, 19:37
                                Bo nieraz trafie na ekspedientke luxemburke i wiesz jaka one maja radoche, jak
                                obcokrajowiec zwraca sie do nich w ich jezyku? Dla mnie nikt luxemburskiego
                                nie musi sie uczyc, podalam Ci po prostu jeden przyklad, jak chciales.

                                Oczywiscie, ze luxemburski nie jest nikomu potrzebny i bez niego mozny sie
                                spokojnie obyc, ale mysle, ze to dla wlasnego konfortu powinno sie znac jezyk
                                panstwa, w ktorym sie zyje czy pracuje (wiem, francuski tez jest jezykiem
                                urzedowym).
                                I tak na ten przyklad nie wyobrazam sobie zyc i pracowac powiedzmy w Hiszpani,
                                znajac tylko angielski czy francuski. Nawet gdyby mi to wystarczylo w
                                kontaktach z ludzmi to i tak uczylabym sie hiszpanskiego.
                                • Gość: asiunia Re: asiunia IP: *.dyn.luxdsl.pt.lu 25.03.07, 19:39
                                  >konfortu

                                  koMfortu oczywiscie;)
                                • Gość: zabojad Re: asiunia IP: 77.193.57.* 25.03.07, 20:23
                                  byc moze hiszpanski nie wystarczylby ci w hiszpanii, chociazby w barcelonie.
                                  • Gość: gosc Re: asiunia IP: *.175-247-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.03.07, 23:11
                                    Pewnie ze nie,zeby nie byc posadzonym o bufonade, Byly ... i Asiunia do
                                    katalonskiego! Bardzo interesujay watek, pozdrowienia dla zabojada.
                                    • Gość: aw Re: asiunia IP: *.upc.chello.be 26.03.07, 01:32
                                      i lepiej mowic po francusku lub angielsku u baskow niz po hispansku bo im sie to kojazy jak
                                      niemiecki polakom co mieli przyjemnosc zyc pod zaboramy niemieckimi
    • Gość: gosc Re: subsidiarity IP: *.210-242-81.adsl-dyn.isp.belgacom.be 25.03.07, 23:29
      Byly,ja Cie lubie,ale nie podejrzewalem,ze forum to Twoje jedyne zycie. Jak nie
      odpiszesz w ktoryms z watkow,chyba masz niezlego dola;-))).
      • Gość: zabojad Re: subsidiarity IP: 77.193.57.* 26.03.07, 07:20
        byly i asiunia, jezeli chcecie poznac przyczyny problemow m.in lingwistycznych
        francuzow, polecam ksiazke "Sixty million Frenchmen can't be wrong" (why we
        love France but not the French) Jean-Benoit Nadeau, Julie Barlow.

        a+ gosciu i aw.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja