Dodaj do ulubionych

Czy warto jechać na roczny kontrakt fg 2 sec?

15.09.08, 18:19
Witam,

Tak jak w temacie - prośba o informacje, czy warto angażować się w roczny kontrakt jako Cast 27 fg II step 4 grade 1 secretary w jednym z DG w Brukseli?

Na stałe mieszkam w Polsce i od mniej więcej miesiąca pracuje w dużej międzynarodowej korporacji na może nie najwyższym ale rozwojowym stanowisku. Płaca jak na polskie warunki średnia, ale za to doskonały program socjalny, dużo szkoleń, wiele wyzwań ale i satysfakcja z pracy gwarantowana.

Tyle backgroundu - prosiłbym o informację, czy po roku jest szansa na dalszy rozwój, szkolenia itp. Jak traktowani są kotraktowcy przez stałych urzędników i generalnie czy jest sens tak przynajmniej na rok przerwać sobie tok kariery...

Z góry dziękuję wszystkim za odpowiedz i radę - szczególnie, że zostało mi 15 dni na odpowiedź na propozycję unijną.

Pozdrawiam serdecznie,

Aarkit
Obserwuj wątek
    • byly_eurokrata Re: Czy warto jechać na roczny kontrakt fg 2 sec? 15.09.08, 18:34
      przez kolegow (przynajmniej u mnie w unicie) kontraktowcy sa traktowani tak sami jak urzednicy, ale przez administracje moze nie bardzo, bo co tu duzo mowic - to sa ludzie do zapychania dziur kadrowych i czesto tak sie ich traktuje-
      W czasie kontraktu masz prawo do wszystkich szkolen zwiazanych z Twoja praca, ale czy dostaniesz przedluzenie kontraktu, to patykiem na wodzie pisane, z reguly raczej nie.
      Praca moze byc tez bardzo rozna: od bardzo prostej sekretarskiej do dosyc odpowiedzialnej i samodzielnej, ale tego raczej z gory nie wyczaisz.

      Jakbym byl na Twoim miejscu, to bym nie odchodzil z dobrej pracy tylko po to zeby sobie popracowac rok w instytucjach (a mowie to jako znany fan pracy urzedniczej), chyba ze masz w Polsce mozliwosc wziecia urlopu bezplatnego na rok i powrotu na stare stanowisko.

      A tak generalnie, abstahujac od Twojego pytania, to ja mam troche klopoty ze zrozumieniem pojecie "praca rozwojowa". Co to znaczy konretnie? Learning by doing? Oczywiscie w instytucjach mozesz i bedziesz musiala na miejscu sie nauczyc robic czegos spedyficznego dla Twojego unitu, ale ja troche watpie czy to znajdzie zastowanie w firmie prywatnej, bo to inna specyfika
      • aarkit Re: Czy warto jechać na roczny kontrakt fg 2 sec? 15.09.08, 20:21
        Dziękuję serdecznie, informacje te w dużym stopniu pomogą mi podjąć
        jedyną i słuszną decyzję. A w odpowiedzi na pytanie - praca, dzięki
        której stanę się z czasem specjalistą w swojej dziedzinie -
        Jednocześnie wiem, że umiejętności te aktualnie posiada naprawdę
        niewielka grupa osób, a ja uczę się od jednych z najlepszych na
        rynku.

        Raz jeszcze bardzo mocno dziękuję i pozdrawiam serdecznie,

        Aarkit
        • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Czy warto jechać na roczny kontrakt fg 2 sec? 16.09.08, 09:47
          Nie warto. Chyba ze masz mozliwosc wziecia urlopu w Polsce i powrotu
          do obecnej pracy.
    • Gość: gosc nie warto IP: *.cec.eu.int 16.09.08, 10:11
      jak masz dobra prace w Pl to nie warto jej zostawiac tylko po to by
      tu popracowac przez rok, a potem nerwowo czekac na przedluzenie
      kontraktu ktorego nie przedluza. Co innego jak sie zda konkurs na
      funkcjonariusza wtedy warto ;-)
      powodzenia
    • Gość: XYZ Re: Czy warto jechać na roczny kontrakt fg 2 sec? IP: 136.173.62.* 18.09.08, 09:13
      NIE warto
      • Gość: gg bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.08, 11:31
        pracodawcy... moze doceni?..

        ja kiedys wiele lat temu odmowilam krotkoterminowego kontraktu w
        instytucjach no i nie zaluje, to wplatanie sie w duza zaleznosc bo
        rzeczywiscie potem kwestia "przedluza" - "nie przedluza" staje sie
        najwazniejsza na swiecie, a szkoda na to zycia
        • Gość: gocha Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym IP: 62.22.41.* 19.09.08, 12:07
          A ja bym wziela
          Taki wyjazd to przygoda, poznanie innego kraju, innej kultury,
          innego spojrzenia na zycie. Ponadto najlepsza okazja do
          podciagniecia jezykow.

          Drugiej takiej mozliwosci mozesz juz w zyciu nie miec.
          Pozniej najczesciej jest rodzina, dom, dzieci i zycie jakie ma ponad
          90 proc Polakow. Jesli zostaniesz w Polsce to zobaczysz, ze jak
          bedziesz miala 50 lat to rok 2008 zleje Ci sie z 2007 i 2006. Jak
          zdecydujesz sie na wyjazd to taki rok 2008 czy 2009 bedziesz zawesze
          pamietac jako zyciowa przygode mimo, ze zwiazana moze byc z
          nieciekawa praca biurowa.
          Dla mnie osobiscie to byl najlepszy rok w moim zyciu.
          • Gość: well Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym IP: *.cec.eu.int 19.09.08, 12:17
            Ja tez bym wziela jakby to bylo CAST FG IV

            a tu mowa o dosc niskich zarobkach z ktorych tu na miejscu nie
            zaszalejesz.
            • byly_eurokrata Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym 19.09.08, 12:41
              bez przesady, te "niskie zarobki" bez problemu wystarcza na czynzs, codzienna bulke z szynka i wyskok w sobote do kina, dyskoteki itd.

              Miejscowi jakos za te pieniadze bez problemow zyja i nie uwazaja sie przy tym za biedakow.
              • Gość: well Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym IP: *.cec.eu.int 19.09.08, 12:48
                Byly masz racje.

                Tyle ze dla mnie osobiscie nie bylaby frajda jesc moja bulke z
                szynka i patrzec jak kolezanki jezdza na wypasione zakupy po Europie
                i dalej, SPA, Aspria, ..... na ktore ja na tym poziomie finansowym
                zwyczajnie nie moglabym sobie pozwolic. Nie mowiac o tym ze porzadny
                lokal, nawet minimum niech to bedzie studio kosztuje okolo 1000 EUR
                z oplatami. No ale wiadomo, zawsze mozna zamiszkac w czyms tanszej.

                Podsumowujac wiec jeszcze raz mowie ze masz racje. Mozna zyc i
                calkiem dobrze przezyc ALE bedzie to zycie TANIE. Nie kazdy to
                akceptuje albo chce tak zyc.

                • byly_eurokrata Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym 19.09.08, 13:01
                  zgadzam sie, pod warunkiem ze porownamy to do warunkow polskich a nie abstrakcyjnych

                  czy zwykla polska sekretarke stac na spa, wypasione wyjazdy itd? Prawdopodobnie czesto nawet na bulke z szynka nie stac,,,;-)
                • marekggg Re: bardziej warto nie jechac i opowiedziec o tym 19.09.08, 14:22
                  no sorki, ale za 1000 euro mozna znalesc mieszkanie ok. 100m2. Jak
                  na jedna osobe calkiem sporo. na tym stanowisku to 2200 ojro na
                  reke, wiec wcale nie malo.
                  jak sie czlowiek sprawdzi w pracy, to kontrakt przedluza. co do
                  taniego zycia - nie widze zeby tu jakos kolezanki jezdzily na
                  szalone zakupy po europie.
                  moim zdaniem - jak ktos pisal wczesniej - dopoki nie masz dzieci,
                  meza itp - to jedz w swiat, zawsze sie czegos mozna nauczyc w zyciu.
                  chociaz by tego, jak sie zyje samodzielnie zdala od rodziny. Do tego
                  z Brukseli jest blizko do paryza, londynu, amsterdamu. Bedac tutaj
                  mozesz zwiedzic miasta, do ktorych bys moze nigdy nie pojechala - bo
                  za daleko albo za male.
    • b_a_l_b_i_n_k_a Ktory jezyk mozna szlifowac? Comission English? 19.09.08, 13:08
      Szczerze mowiac mocno sie rozczarowalam jesli chodzi o jezyki w
      Komisji.
      OK, Bruksela jako taka daje ewentualnie mozliwosc poprawienia
      francuskiego, ale angielski? Mozna zapomniec, no chyba ze ma sie
      okazje pracowac z native'ami.
      • b_a_l_b_i_n_k_a Commission, tak na wypadek gdyby ktos sie czepial 19.09.08, 13:10
        b_a_l_b_i_n_k_a napisała:

        > Szczerze mowiac mocno sie rozczarowalam jesli chodzi o jezyki w
        > Komisji.
        > OK, Bruksela jako taka daje ewentualnie mozliwosc poprawienia
        > francuskiego, ale angielski? Mozna zapomniec, no chyba ze ma sie
        > okazje pracowac z native'ami.
        >
        • byly_eurokrata Re: Commission, tak na wypadek gdyby ktos sie cze 19.09.08, 13:35
          nie zgodze sie z Toba Balbinka, oczywiscie ze w Komisji uzywa sie glownie tzw. European English, czyli angielskiego mowionego przez nie-nativespeakerow, ale mimo wszystko
          a) czlowiek jest zmuszony do aktywnego poslugiwania sie tym jezykiem na codzien
          b) przyzwyczajasz sie do roznych wymow w zaleznosci od narodowosci

          co akurat nie jest standardem w urzedach narodowych.

          Poza tym ta slynna praca w srodowisku miedzynarodowym jest sama w sobie wartoscia dodana,
          nie mowiac o tym, ze mimo wszystko "Komisja Europejska" w CV nie brzmi akurat najgorzej
          • b_a_l_b_i_n_k_a Re: Commission, tak na wypadek gdyby ktos sie cze 19.09.08, 14:06
            I tak i nie ;-)

            Tzn. oczywiscie praca w srodowisku miedzynarodowym jest ciekawym
            doswiadczeniem. Ale...
            Ja jestem sekretarka, choc w moim przedkomisyjnym zyciu robilam
            inne, dalece ciekawsze rzeczy. Zdecydowalam sie, bo mialam do wyboru
            albo to albo siedzenie w domu i czekanie na meza az wroci z pracy.
            Na poczatku po pierwszym przyplywie frustracji probowalam sobie
            jakos tlumaczyc, ze to doswiadczenie jakos mi sie przyda, ze KE
            dobrze wyglada w CV i ze jesli kiedys wrocimy do Polski, to jakos to
            wykorzystam. Ale prawda moim zdaniem jest taka, ze oprocz jezykow i
            pracy w miedzynarodowym srodowisku niewiele sie tu mozna nauczyc.
            Nigdzie na swiecie nie wyykorzystam znajomosci Adonisa, MIPSa i
            innych pie... ktorych sie tu ucze na treningach. Ja z moimi
            sekretarskimi doswiadczeniami kompletnie juz wypadlam z mojego
            rynku. Podobnie moj maz, ktory choc teoretycznie caly czas zajmuje
            sie finansami i ma odpowiedzialne zadania, gdyby chcial wrocic na
            komercyjny rynek pracy, niewiele z komisyjnego doswiadczenia moglby
            tam wykorzystac.

            • byly_eurokrata Re: Commission, tak na wypadek gdyby ktos sie cze 19.09.08, 14:29
              tu sie z toba zupelnie zgodze: konkretne umiejtnosci nabyte w Komisji dotyczase obslugi tego czy innego programu zupelnie sie nie przydadza w firmie prywatnej, co wiecej, moim zdaniem w firmie prywatnej nie przydadza sie rowniez za bardzo doswiadczenia zdobyte w sluzbie publicznej (chyba ze jest to firma oferujaca uslugi na rzecz podmiotow publicznych, to ewentualnie znajomosc wewnetrznych mechanizmow moze byc atutem).
              Dlatego zadalem pare dni temu pytanie na temat definicji "rozwojowosci" w kontekscie pracy sekretarskiej w instytucjach. Jesli ktos ma zamiar wrocic do firmy prywatnej, to ta praca nie jest rowzojowa, i odwrotnie, rozwojowy charakter pracy w firmie prywatnej nie bedzie sie spejcalnie przekladal na lepsze odnalezienie sie w instytucji publicznej, to sa po prostu dwa swiaty, ktore w duzej mierze kieruja sie innymi mechanizmami
              • b_a_l_b_i_n_k_a Czyli nie powinna... Quod erat demonstrandum. 19.09.08, 14:37

                N/T
              • Gość: well Re: Commission, tak na wypadek gdyby ktos sie cze IP: *.cec.eu.int 19.09.08, 15:11
                Dla mnie przejscie do instytucji oznaczalo przejscie na zupelnie
                inny tryb pracy.
                Mniej stresu, mniej pracy, mniej nacisku, wiecej kaw, socjalizacja
                itp.

                Szybko sie do tego mozna przyzwyczaic. Gorzej jest natomiast potem
                wrocic do srodowiska odmiennego niz administracja publiczna.
                • Gość: well dla bylego IP: *.cec.eu.int 19.09.08, 16:01
                  link na fajny tekst ktory troche oddaje sens tej dyskusji
                  gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90439,5680064,Zycie_za_minimum_i_maksimum.html
                  • byly_eurokrata Re: dla bylego 19.09.08, 16:15
                    no well swieta prawda, ledwno (znowu) zaczalem zarabiac 2 tys. euro wiecej na reke, dochodze do wniosku, ze przydaloby sie tak jeszcze ze 2 tys. wiecej...;-)))
                    Nie ma tam u ciebie jakiegos wakatu A12-14, na ktory nikt nie reflektuje?....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka