Wrażenia z Włoch

IP: *.matarnia.pl / *.matarnia.pl 29.11.03, 18:52
Wydaje się, że duch Ojca Pio opuścił okolice Foggii i San Giovanni Rotondo.
Tereny, na których uczył się i pełnił swą posługę najsłynniejszy stygmatyk
świata, są obecnie opanowane przez grupy oszustów z Polski, którzy bezkarnie
żerują na swoich rodakach.
Zaczyna się od niewinnego ogłoszenia w Gazecie Wyborczej: „Włochy, praca przy
zbiorach winogron, mandarynek i oliwek. Bez prowizji. Tel. 696-501-432” .
Dalej przebiega już wszystko według z góry ustalonego schematu. Potencjalny
pracownik dzwoni i dopytuje się o szczegóły. Pośrednik zapewnia, że praca
jest załatwiona na 100%. Wystarczy tylko zabrać ze sobą 450 złotych na
transport oraz 100 euro na zakwaterowanie.
- Mieszkania są naprawdę porządne, a nie jakieś tam baraki, o jakich się
czasem słyszy – przekonuje. – Dlatego warto za nie zapłacić. Proszę też nie
zapomnieć o śpiworze, bo noce są chłodne – troszczy się nasz dobrodziej.
Nasz pośrednik nie przedstawia się co prawda z imienia i nazwiska, ale jest
tak miły, że radzi co zabrać do jedzenia i dokładnie tłumaczy, jak dojechać
na plac Andrzeja w Katowicach, skąd ma odjechać autokar.
- O nic więcej proszę się nie martwić. Zawieziemy pana na miejsce, a prowizję
pobierzemy sobie od plantatora.
To ostatnie stwierdzenie do końca usypia moją czujność. „Przecież to nie może
być oszust, bo co by z tego miał? – myślę sobie.
Decydujemy się jechać we trójkę: ja, Danka i Sławek. Z Gdańska do Katowic
podrzuca nas samochodem syn Danki. Jest piątek rano, 10 października 2003
roku.
Na miejscu okazuje się, że na wyjazd do Włoch czekają liczne grupy ludzi z
całej Polski. Podjeżdżają po nich busy i autokary. Sławek zaczyna mieć złe
przeczucia. Jednak my z Danką twardo obstajemy przy wyjeździe.
O wpół do dwunastej (półgodzinne spóźnienie) podjeżdża autokar z napisem
Pietro za szybą, ale naszego pośrednika nie widać.
- On wsiądzie w Żorach – uspokaja dysponent (właściciel?) autobusu.
Faktycznie, na stacji benzynowej w Żorach wsiadł jakiś osobnik i zebrał od
kilkunastu osób po 450 zł. Nie był zbyt rozmowny. Na wszelkie pytania
odpowiadał, że we Włoszech będzie czekał na nas łącznik, który wszystko nam
wyjaśni.
Po 27 godzinach jazdy przez Czechy, Austrię i włoskie wybrzeże Adriatyku
dotarliśmy w okolice Foggii. Po drodze wysiadały kilkuosobowe grupki, na
które oczekiwały już busy. Nasza grupa liczyła 14 osób.
Kierowca wysadził nas w szczerym polu i niezwłocznie odjechał. Wtedy ze
stojącego nieopodal samochodu wysiadł młody człowiek ze złotym łańcuchem na
szyi. Patrząc na długie czubki swoich kowbojek, mówił o tym, że będziemy mieć
pracę nawet do stycznia. Winogrona co prawda się skończyły, a oliwki jeszcze
nie dojrzały, ale pracy w rolnictwie nigdy nie brakuje. Kto będzie pracowity,
to na pewno zarobi. Po tym wprowadzeniu przystąpił do sedna sprawy:
- Za chwilę zawieziemy was na kwaterę, ale najpierw musimy się rozliczyć. Mam
nadzieję, że wszyscy mają po 100 euro, tak jak było umówione?
- A nie moglibyśmy najpierw zobaczyć tej kwatery? – zapytał ktoś.
- Nie, to zresztą nie są pieniądze za kwaterę. Za pracę trzeba płacić. Nie
wiecie o tym?
Powoli schodziło nam bielmo z oczu. Jednak nie wszyscy do końca uświadamiali
sobie, w co wdepnęliśmy.
- A nie można by wpłacić teraz zaliczki, a później uregulować resztę z
pierwszej tygodniówki?
- Nic z tego! Ja też muszę się z kimś rozliczyć – długowłosy brunet był już
nieco rozdrażniony. – Załatwiamy wam pracę, a wy tu macie jakieś głupie
obiekcje.
W tym czasie podjechał biały bus z elbląską rejestracją, z którego wysiadło
dwóch niezbyt sympatycznie wyglądających mężczyzn, Jeden z nich mówił po
rosyjsku.
- No, szkoda czasu – ponaglał nas ten ze złotym łańcuchem. – Kto zapłaci, ten
jedzie na kwaterę, a jak ktoś nie chce, to może wracać do domu.
Powoli zaczęliśmy wyjmować pieniądze.
Ściśnięci jak śledzie w beczce podjechaliśmy dwa kilometry dalej. Po wyjściu
z auta zobaczyliśmy stojący na kompletnym odludziu budynek. Wyglądał jak
typowy magazyn: wysokie ściany, betonowa posadzka z kratką ściekową pośrodku.
Na zewnątrz był szlauch podłączony do rury z wodą. Za toaletę służyły
okoliczne pola.
- Może to nie są pałace, ale da się mieszkać – pocieszał nas jeden z
czwórki „opiekunów”. – Prąd macie za półtora euro dziennie, jedzenie będziemy
wam dowozić. Do pracy też was zawieziemy, no, może nie wszystkich od razu…
Raptem wybuchło zamieszanie. Do Sławka, który spisywał na karteczce numer
rejestracyjny busa, doskoczył jeden z pośredników i zaczął go okładać
pięściami, krzycząc: „Ty mendo j…..! Ty chciałbyś sprzedać nas glinom! Ja cię
ukatrupię i zakopię tam, gdzie nikt cię nie znajdzie!”.
Wszyscy stali jak sparaliżowani. Było nas dwunastu mężczyzn, w tym kilku
dobrze zbudowanych. Ktoś tylko nieśmiało (ja?) powiedział : „Zostawcie go!”
- Co, jeszcze komuś się coś nie widzi?! – wrzasnął „Rusek” i ruszył w stronę
samochodu. – Mam wyciągnąć broń?
Nikt się nie odezwał.
- Won, żebym cię tu więcej nie widział. S……..j stąd razem ze swoją panią! –
usłyszał Sławek.
Po odejściu Sławka i Danki nasi „patroni” próbowali nieco załagodzić sytuację.
- Wszyscy pracujemy na czarno i nie możemy tolerować takich mend, które
donoszą. Zresztą, my się z policją dogadamy, ale wy stracicie pracę i was
deportują.
Nadal milczeliśmy.
Po paru minutach nasi bossowie odjechali (wraz z nimi mój nowy
śpiwór) „załatwiać interesy” – jak nam powiedzieli. Obiecali niedługo wrócić.
Teraz wszystkim otworzyły się gęby. Naradzaliśmy się co robić. Ja
postanowiłem bez zwłoki ruszać śladem Sławka i Danki. Inni przez kilka minut
jeszcze się wahali.
Dogoniłem Sławka. Wziąłem część jego bagażu na mój wózek (co za szczęście, że
go zabrałem) i ruszyliśmy powoli w stronę stacji kolejowej w Orta Nova. Sześć
kilometrów w skwarze, objuczeni bagażem ciężkim od prowiantu, pokonywaliśmy
ponad trzy godziny. Po jakimś czasie dogoniła nas reszta grupy. Jakoś nikt
nie śmiał spojrzeć Sławkowi w oczy.
Gdzieś w połowie drogi zobaczyliśmy „naszego” busa. Jechał z kolejną grupą
frajerów (kilka godzin później spotkaliśmy ich na dworcu w Foggii).
Do Foggii pojechaliśmy pociągiem, oczywiście na gapę. Konduktor coś tam
mruczał, ale my tylko bezradnie rozkładaliśmy ręce.
Na dworcu spotkaliśmy sporo Polaków. Wszyscy nam się dziwili, że daliśmy się
tak nabrać: „Nie oglądacie telewizji czy co?”
- Lepiej powiedzcie, co robić dalej – odpowiadaliśmy.
- Jak macie kasę, to wracajcie do domu, a jak nie, to szukajcie pracy, żeby
zarobić na drogę. Za darmo nikt was nie zawiezie.
Noc przekoczowaliśmy w poczekalni dworcowej.
Rano zaczęliśmy rozglądać się za jakimś środkiem transportu. Okazuje się, że
powrót do Polski jest bardzo łatwy. Z Foggii i z Neapolu kursuje mnóstwo
autokarów i busów. Jest tylko jeden warunek: pieniądze! Ceny za przejazd
kształtują się w przedziale 80 – 90 euro od osoby. Nie ma co marzyć o tym,
aby jakiś przewoźnik zlitował się i wziął kogoś za darmo. Na szczęście miałem
rezerwowe 95 euro i 100 PLN. Sławek dołożył 20 euro. To wystarczyło, aby
jeden z właścicieli busa zabrał cała naszą trójkę. Zapowiedział wszakże, że
trzeba mu jeszcze dopłacić 400 PLN. Na „zabezpieczenie” tej kwoty zabrał
Sławkowi i Dance paszporty.
W busie, do którego wsiedliśmy, jechała kolejna grupa „wysadzonych w kosmos”.
Wykiwano ich w Neapolu. Jedyną satysfakcję mieli z tego, że widzieli na
własne oczy, jak ich pośrednika „oklepali” ci, którzy przyjechali przed
tygodniem i też zostali zrobieni w przysłowiowego wała.
Sławkowi strasznie spuchły stopy. Nie może włożyć butów i porusza się z
trudnością. Ma też gorączkę. Nie wiemy, jaka może być tego przyczyn
    • Gość: marek Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.matarnia.pl 14.01.04, 17:21
      Głupota ludzka nie zna granic
      • Gość: monia Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 07.02.04, 15:40
        Mnie chcieli wziąć do burdelu, ale udało mi się zwiać. To było koło Neapolu
        • Gość: realista Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.04.04, 18:31
          Frajerstwo się szerzy aż miło... Sam w tym roku zamierzam skubnąć paru takich
          cymbałów.
      • Gość: igebski Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.07.04, 14:41
        Otrzymałem wiadomość, że Prokuratura Rejonowa w Gdańsku umorzyła dochodzenie w
        sprawie oszustwa przy organizowaniu ubiegłorocznego wyjazdu do pracy do Włoch.
        W uzasadnieniu podano, iż postępowanie przygotowawcze należy umorzyć z powodu
        niewykrycia sprawcy. No jasne, tego należało się spodziewać! Jak można wykryć
        sprawcę, gdy nie rusza się tyłka zza biurka?! Przecież przekazałem policji
        zdjęcia a numerami rejestracyjnymi autokaru. Wystarczyło przycisnąć dysponenta
        tego wozu, aby wyśpiewał kto zlecił mu przejazd do Włoch. Nie jechał przecież
        autobusem rejsowym, gdzie każdy może kupić bilet w kasie. W tym przypadku ktoś
        mu płacił za przejazd. Można by go też postraszyć grzywną z tytułu przewozu
        osób bez uiszczania podatku i tp. Trzeba się jednak wykazać inicjatywą, a nie
        wzywać po kilka razy tych samych świadków, jak miało to miejsce w moim
        przypadku.
    • Gość: ika Re: Wrażenia z Włoch IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.04, 14:43
      jak się jedzie pracować na czarno to czego się spodziewać ? załatwić legalną
      pracę a nie przez takie podejrzane ogłoszenia .
      • yvona73pol Re: Wrażenia z Włoch 16.01.04, 03:19
        latwo ci mowic, tak jada desperaci, ktorzy nic nie maja, a jedynie te
        uskladane/pozyczone pieniadze na "start", zreszta, czyz nie ma tak, ze kazdy w
        jakims momencie dostaje przyslowiowego zacmienia umyslu, niezaleznie od
        inteligencji, czy doswiadczenia ( patrz zakochanie, bo to niekoniecznie musza
        byc sprawy biznesu)?; poza tym jest tez cos takiego, jak zaufanie do drugiego
        czlowieka, a ze w wiekszosci sadzimy innych wedlug siebie, do pierwszego
        nabicia w butelke, nawet nam przez mysl nie przejdzie taka ewentualnosc; no,
        moze maly cien watpliwosci, odgoniony napredce, bo "kto nir ryzykuje, ten nie
        zyskuje"; zreszta panowie posrednicy sprytnie usypiaja czujnosc, niczym
        wytrawni alkoholicy czarujacy polowice, aby tylko zdobyc fundusze na ukochany
        trunek; i nie pomoga apele, poki ludzka desperacja i wiara w blizniego,
        umocniona poprzednim systemem i tzw. sasiedzka pomoca (ktora na nieszczescie
        zanika) ma sie dobrze; a Ploacy wbrew pozorom, to ufny i naiwny narod...
        pomijajac paru cwaniaczkow, no, ale wyjatki potwierdzaja regule...
        ja tam wole troche naiwniaka spotkac na swojej drodze, niz cwaniutka;
        pozdrawiam i jednak wiekszej ostroznosci zycze,
        Iwona
        • Gość: igebski@wp.pl Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.04, 14:10
          Dzięki za zrozumienie
    • Gość: Mirella Re: Wrażenia z Włoch IP: *.udn.pl 15.01.04, 16:42
      Człowiek Was przestrzega żebyście głupstwa nie zrobili a W co? Nie ma się, co
      dziwić, że ludzie ryzykują sama bym pojechała gdyby nie małe dzieci, bo mam
      już dość chodzenia na te śmieszne rozmowy o pracę i pożyczania na prąd i gaz.
      Byłam dwa razy za granicą, ale zajęcie organizowała sobie zupełnie sama bez
      pośredników. W Neapolu i Londynie chodząc i porostu pytając, ale nie u Polaków
      i nie z Polakami. W Londynie tego samego dnia, kiedy przyjechałam weszłam do
      Pubu i dostałam pracę wprawdzie u murzynki, ale w 3 dni zarobiłam na oddanie
      długów zaciągniętych na wyjazd. Więc jak ktoś chce jechać to niech jedzie i z
      daleka niech się trzyma od rodaków.
    • Gość: Linn Re: Wrażenia z Włoch IP: *.dialup.tiscali.it 08.02.04, 09:25
      Tak piszecie, jakby wszyscy Polacy mieszkajacy we Wloszech trudnili
      sie "posrednictwem". Zapewniam Was, ze tak nie jest.
      • Gość: U.S.karbowy Re: Wrażenia z Włoch IP: 154.11.109.* 02.04.04, 12:25
        Oczywiscie ze nie wszyscy.Wiekszosc to "posrednikow" ofiary.
        • Gość: Linn Re: Wrażenia z Włoch IP: *.dialup.tiscali.it 03.04.04, 11:45
          Oczywiscie nie przyjdzie Ci nawet do glowy, ze sa takze tacy, ktorzy przebywaja
          tu legalnie i legalnie pracuja.
          • Gość: igebski Re: Wrażenia z Włoch IP: *.matarnia.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 13.05.04, 11:49
            Po prawie siedmiu miesiącach policja wszczęła wreszcie dochodzenie w powyższej
            sprawie. Cóż z tego, kiedy materiały przekazane przeze mnie Komendzie
            Wojewódzkiej gdzieś się zawieruszyły i teraz Komenda Miejska na nowo odtwarza
            przebieg zdarzeń. Mimo to uważam, że warto pomóc w tej sprawie policji. Dlatego
            zachęcam wszystkich oszukanych przez pośredników aby wpisywali tu swoje uwagi.
            • Gość: agnesss Re: Wrażenia z Włoch IP: *.toya.net.pl / *.toya.net.pl 13.05.04, 14:06
              Czy cos Ci wiadomo o wyjazdach (legalnych - podobno) dla pielęgniarek?
              Koleżanka się wybiera, ale boi się oszustów i nie chce pracować w ... burdelu...
              • Gość: ania Re: Wrażenia z Włoch IP: 195.68.232.* 31.05.04, 20:37
                Ja też dałam się wplątać w taką głupią sprawe. Pojechalam do Włoch z
                chłopakiem, byliśmy bardzo zdesperowani, oboje bez pracy. Mieliśmy trochę kasy
                i postanowiliśmy zaryzykować pomimo że znaliśmy oblicza prawdy. To było
                ogłoszenie z prasy, wysiedliśmy w Neapolu, przyjechał po nas pośrednik. Ja jak
                tylko go zobaczyłam to zdrętwialam, zmierzył mnie od góry na dół i stwierdzil
                ze mnie da do restauracji (mieliśmy pracować w rolnictwie). Ja stanowczo
                zaprotestowałam, pan ten tylko się śmiał że głupia jestem że szkoda mnie w
                pole. Były jeszcze z nami dwie dziewczyny poznane przypadkowo, kore też jechały
                w ciemno. One bez wachania poszly z tym osobnikiem, placąc mu wcześniej za
                załatwienie pracy. My uciekliśmy jak najdalej od nich. Ten pośrednik(polak),
                powiedział ze pożalujemy i pożyczył nam dobrej nocy. To wszystko było na placu
                przed dworcem w Neapolu. Jest tam bardzo dużo polaków, bezdomnych,
                narkomanówitp. Dla mnie ta noc była koszmarem. Co chwilę czepiali się nas
                jakieś typki, zaczepiali mojego chłopaka składając mu propozycje pojścia do
                lożka. To był koszmar, byłam pewna ze nie dożyje rana i dziwilam się sama
                sobie. Rano poszlismy na autobus. Wtedy dopiero poczułam si bezpiecznie. Do
                dzisiaj zastanawiam się co się stało z tymi dziewczynami co z nim poszly. Obie
                zostawily dzieci w domu i męzów.
                Wiem ze to strasznie naiwne igłupie, jechać w ciemno ale każdy z nas ma lepsze
                i gorsze dni wżyciu, czasem lapie się niemal wszystkiego żeby tylko poprawić
                swoja sytuację. Wtedy jak ja jechałam nikt nie mowił o oszustach. Dobrze że
                teraz nagłaśniają to i mam nadzieję że nikt nie uwierzy w zalatwienie pracy..
                Pozdrawiam
    • Gość: Eva Re: Wrażenia z Włoch IP: *.dip.t-dialin.net 15.09.04, 23:35
      www.arbeitsagentur.de/
      tutaj szukaj pracy
    • Gość: sibi straszne postepowanie IP: 212.244.168.* 16.09.04, 07:22
      najgorsza banda to mieszanina ruskich i polaków.....ta banda długo bedzie
      uprawiała ten proceder , jak długo im sie na to pozwoli sa nawet uzbrojeni
      samochód na rejestracjach z elblaga . ja bym nie podarowal im robia
      kursy ciagle te same sa w tym rejonie sa latwi do namierzenia
Pełna wersja