05.11.08, 19:13
O skazeniu dowiedzialam sie we wt o 21.00 od sasiadki. Na naszym
budynku do teraz nie wisi zadna informacja na ten temat.Bo po co?
Wode pilismy od rana, lacznie z moja 8 miesieczna coreczka, ktora
rowniez wykapalam w tym dniu nieswiadoma niebezpieczenstwa. A jesli
cos sie jej stanie?
Beczkowozu nie bylo u nas ani przez moment, zreszta nie wiem ile
unioslabym wody z niemowleciem na reku??A ile unioslaby moja
sasiadka, ktora w ogole nie chodzi?czy ktos o tym pomyslal. Jestem
na maxa wkur...ta sytuacja.Jesli ta woda nam zaszkodzi to pojde do
sadu, a rachunki za wode mineralna juz zbieram i odejme je sobie od
rachunku za wode!!! Bo wodociagi zgodnie z regulaminem maja
obowiazek dostarczac wode, a nie dosc,ze leci sciek w kranu(chyba
lepiej byloby po prostu zakrecic wode, bo jesli nie nadaje sie ani
do picia ani do mycia to do czego sie nadaje?do splukania toalety
chyba tylko)to nie ma sladu beczkowozu, wiec wodociagi nie wywiazuja
sie z umowy.Granda przez duze G.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka