Dodaj do ulubionych

Bakterią w raka

22.09.09, 19:35
I wychodzi cale dno naszego systemu.

Jezeli Ci ludzie maja swietny pomysl, dyscypline i wiedze zeby cos
takiego robic, to profesorowie i wydzialy nie powinny uraczac im
pomocy, a uczelnie oszczedzac na czynnikach, bo drogie. W kraju
gdzie stawia sie na nauke ci profesorowie by zabijali o to by miec
takich ludzi, a wydzial by ulatwial a nie uraczal.

Pojada do MIT, i jak znam ludzi tam, jak to bedzie dobre, dostana
oferty studiow i rozwoju tam. I dobrze, bo 'a mind is a horrible
thing to waste'.
Obserwuj wątek
    • nikodem123 Re: Bakterią w raka 23.09.09, 20:22
      Fajne wprawki intelektualne dla młodych zapaleńców.

      Ja mam jedno pytanie: po jakiej cesze ta bakteria ma rozpoznać komórkę nowotworową?

      Jak rozpozna ta bakteria, że jest to komórka nowotworowa, a nie zdrowa komórka
      organizmu? To jest przecież podstawowy warunek, aby nie wystąpiły działania
      niepożądane terapii.

      Jeśli drodzy koledzy znajdą taki marker, to o wiele łatwiejsze będzie
      wytworzenie przeciwciał monoklonalnych skierowanych właśnie przeciw niemu.

      Bakterie wnikające do mitochondrium. Brawo za fantazję! ale jak taka bakteria ma
      ominąć układ odpornościowy? Jak taka bakteria ma wniknąć do wnętrza komórki i
      nie zostać strawioną?
    • tentutaj Bakterią w raka 23.09.09, 20:57
      Młodzi ludzie mają jedną bardzo piękną cechę. Jeszcze nie wiedzą, że czegoś
      nie da się zrobić.
      • nikodem123 Re: Bakterią w raka 23.09.09, 21:07
        Natomiast MIT ma tą piękną cechę, że wie jak drenować mózgi z całego świata.

        MIT wie, że właśnie młodzi mają fantazję, chociaż nie wiedzą, że ich pomysły są
        nierealizowalne.

        MIT jednak wie, że wśród tych tysiąca fantazyjnych propozycji musi się znaleźć
        chociaż jedna warta dalszych badań.

        A przecież w nauce to właśnie inspiracja to rzecz najcenniejsza.
        • tentutaj Re: Bakterią w raka 23.09.09, 21:13
          Cóż, może to nie będzie specjalnie odkrywcze ale zachęcam do naśladowania MIT'u
          właśnie.
      • jussles Re: Bakterią w raka 23.09.09, 21:22
        Pozwolę sobie zaprzeczyć - połowę niemal projektu dało się zrobić. Pozostałe
        elementy jego, w tym istotna część komórkowa, również nie jest niewykonalna. Pod
        znakiem zapytania może co najwyżej stanąć rozpowszechnienie tej metody jako
        terapii antynowotworowej bez koniecznych zapewne ulepszeń, ale poza tym każda
        jego część jest jak najbardziej wykonywalna. Na pewno na liniach komórkowych.
        Jeśli są wątpliwości co do tego, co może być niewykonywalne, proszę pytać.
        Postaramy się je rozwiać.
        Zachęcam również do odwiedzenia strony naszej drużyny na:
        2009.igem.org/Wiki/Team:Warsaw/igem_team.htm
    • adam02138 efekt a proces 24.09.09, 03:07
      Czy to sie da zrobic czy nie jest drugorzedne.

      Wazne jest ze sa w stanie wykonac ciekawy projekt, i przede wszystkim
      jest wazne co sie naucza, tak aby nastepny byl jeszcze lepszy.

      Nacisk na krotkoterminowy sukces wynika z niezrozumienia czym jest
      nauka, i braku pojecia czym jest ksztalcenie naukowcow.
      • mim05 Re: efekt a proces 24.09.09, 09:57
        No tak, miliony na np. "Świątynie Opaczności" czy jakieś pomniki
        zawsze się znajdą. A "młodzi gniewni" sponsorów muszą szukać sami.

        "Sposób MIT" nie jest nowy. W latach sześćdziesiątych egzystował v-
        minister Górnictwa, który głosił: "Ja popieram wszystkie zgłoszone
        pomysły racjonalizatorskie. Zgoda, że 90% z nich jest nic nie
        wartych. Ale te pozostałe 10% zwrócą z nawiązką koszty realizacji
        tych pierwszych".

        Znajomy Sudańczyk powiedział mi kiedyś: "Moje Państwo jest za
        biedne, aby inwestować we wszystkie potrzeby kraju. Dlatego
        inwestujemy m.in. w naukę, jako przynoszącą największe zyski dla
        Państwa. Ponieważ nie mamy własnych liczących się ośrodków, więc
        każdy chcący studiować za granicą może liczyć na pomoc Państwa.
        Jeden z moich braci studiuje w Budapeszcie, a drugi w Kijowie".
        • adam02138 Re: efekt a proces 24.09.09, 15:54
          mim05 napisał:

          > No tak, miliony na np. "Świątynie Opaczności" czy jakieś pomniki
          > zawsze się znajdą. A "młodzi gniewni" sponsorów muszą szukać sami.
          >
          > "Sposób MIT" nie jest nowy. W latach sześćdziesiątych egzystował
          v-
          > minister Górnictwa, który głosił: "Ja popieram wszystkie zgłoszone
          > pomysły racjonalizatorskie. Zgoda, że 90% z nich jest nic nie
          > wartych. Ale te pozostałe 10% zwrócą z nawiązką koszty realizacji
          > tych pierwszych".

          Owszem, zaznacze ze w nauce wiekszosc przedsiewziec to
          niepowodzenia. Dobre uniwersytety placa chetnie, bo te nipowodzenia
          przyblizaja nas do wiedzy, odkryc, etc. Cos co u nas wtedy nazywa
          sie sukcesem.

          Fakt ze gazety, politycy oczekuja tak zwanych szybkich sukcesow w
          nauce swiadczy ze nie maja zielonego pojecia jak wyglada proces
          badawczy.



          > Znajomy Sudańczyk powiedział mi kiedyś: "Moje Państwo jest za
          > biedne, aby inwestować we wszystkie potrzeby kraju. Dlatego
          > inwestujemy m.in. w naukę, jako przynoszącą największe zyski dla
          > Państwa. Ponieważ nie mamy własnych liczących się ośrodków, więc
          > każdy chcący studiować za granicą może liczyć na pomoc Państwa.
          > Jeden z moich braci studiuje w Budapeszcie, a drugi w Kijowie".

          Absolutnie, gdyby nasz system mial cos wspolnego z mysleniem o
          przyszlosci Ci ludzie dostaliby stypendia by zrobic doktoraty na
          MIT, po czym stypendia by zachecic ich do powrotu.

          Ale fakt ze sie zakfalifikowali jest sukcesem, duma narodowa
          zaspokojona. Notka odfajkowana. Mozna powiedziec nie jest tak zle.
          Dzieki takim pozornym ruchom jest dobre samopoczucie, choc nie ma do
          nie podstaw. Ale za to nie trzeba rozmawiac o powaznej zapasci
          calego systemu.

          • jpsi Takich teamow mogloby byc wiecej 20.10.09, 10:15
            zeby sie zakwalifikowac trzeba tylko wypelnic internetowy formularz. i
            miec duzo checi i wsparcie opiekunow. kazdy uniwersytet w polsce z
            wydzialem biologii moglby cos zrobic.

            Stypendiow na MIT raczej nikt nie dostanie. Na iGEM zjezdzaja sie
            ludzie z calego swiata, ale tylko na trzy dni. Natomiast, powinnismy
            liczyc na to, zeby dostali dobry wynik.
            • smaegol Re: Takich teamow mogloby byc wiecej 24.10.09, 12:18
              tak... trzeba się zarejestrować, zapłacić 1500 dolarów za rejestrację, potem
              jeszcze mieć kasę na pracę w laboratorium a na koniec na wyjazd. To naprawdę nie
              jest proste biorąc pod uwagę nakłady na naukę w Polsce. Nam też nie było łatwo.
              A udział innej polskiej drużyny byłby naprawdę fajną sprawą.

              I zgadzam się, że raczej nie ma mowy o żadnych stypendiach - to po prostu
              konkurs współorganizowany przez MIT. Wątpię żeby dawali stypendia 1500
              uczestnikom...

              No a na dobry wynik oczywiście liczymy.
              • jpsi nie ma kasy? UW mialo mnostwo. 03.11.09, 03:20
                Tutaj sie mylisz.

                Pracowalem w tym roku z teamem z Valencii. Tym ktory zajal trzecie
                miejsce w generalce, wszedl do finalow, i zdobyl nagrody za nowe
                aplikacje i pomiary.

                Mielismy 5 krotnie mniej pieniedzy niz UW, ktory jest na jakims 30-40
                miejscu. Tu nie chodzi o ilosc pieniedzy niestety. Co gorsza nie
                chodzi rowniez o brak uzdolnionych studnetow ktorzy ciezko pracuja.

                Chodzi o beznadziejna organizacje nauki w polsce. Mam porownanie
                pomiedzy UW, gdzie chodzilem na zajecia jak mialem 15-17 lat, z MIT
                gdzie skonczylem studia, UPV w Valencii gdzie robilem iGEM, i
                wreszcie z Caltech gdzie robie doktorat.

                I w zyciu nie spotkalem sie z tak nieprzygotowanym na innowacje
                gruntem jak UW. Nie wazne ile bedzie pieniedzy i jak uzdolnieni beda
                doktoranci. Wedlug mnie problem lezy w kadrze profesorskiej,
                systemowi awansow (i habilitacjach) i calej reszcie uczelnianej
                polityki.

                Cheers,
                Jerzy Szablowski

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka