Dodaj do ulubionych

Męska energia jądrowa

25.09.09, 16:06
Znowu jakiś/-aś humanista/-tka sobie wyobraża, że wiatrakami i ogniwami słonecznymi załatwi sobie prąd. Otóż dobrze by było gdyby się Pani dowiedziała, że baterie słoneczne nie działają w nocy a wiatrak jak nie ma wiatru. Prądu w potrzebnej ilości nie da się zmagazynować, a wytwarzać trzeba dokładnie tyle ile się w danym momencie zużywa. Nie bronię Pani siedzieć po ciemku i bez zasilania telewizora, lodówki i komputera w bezwietrzne noce, ale narzucać ten sposób życia wszystkim innym to jeszcze gorzej niż narzucać realny socjalizm. Pewne rzeczy muszą mieć prąd przez cały czas, na przykład chłodnie z żywnością, szpitale, transport, wiele zakładów produkcyjnych (wiem, produkcja jest be, ale bez niej trudno żyć).
Na każdy megawat mocy z elektrowni wiatrowej czy słonecznej TRZEBA mieć pokrycie w mocy z porządnej, niezależnej od warunków atmosferycznych elektrowni - czy to na paliwa kopalne, czy jądrowe. Żadne filozofowanie tego nie zmieni. No chyba że chce Pani powrotu 20 stopnia zasilania i wyłączeń prądu.
Obserwuj wątek
    • perun_the_thunderer Re: Męska energia jądrowa 25.09.09, 19:56
      Masz rację, ale z lewicą, a zwłaszcza z feministkami nie ma co przesadnie
      racjonalnie dyskutować, bo do nich to niestety nie dociera...

      Po pierwsze Środa jak zwykle musiała wcisnąć seksistowski fragment (przypominam
      pani Środzie, że wszystkie zarówno alternatywne jak i konwencjonalne sposoby
      pozyskiwania energii, to męskie wynalazki - tak więc zarówno turbina parowa jak
      i ogniwo fotowoltaiczne, czy wiatraki), mimo że z tematem to związku nie miało.

      Kolejna sprawa, to wypowiadanie się w sprawach o których nie ma się pojęcia...
      Uranu wystarczy na ponad tysiąc lat (z obecnych tylko źródeł) w sytuacji
      napędzania tą energią całego świata, przy obecnym zużyciu, ale Środa chyba
      przeczytała jakiś malthuzjański raport UE z Rzymu z połowy XX wieku, a ROPA
      pomyliła jej się z URANEM.

      Kolejna sprawa to jak napisał kolega powyżej wady alternatywnych źródeł energii.
      Weźmy choćby takie wiatraki, które POTENCJALNIE są w stanie obecnie zaspokoić w
      Niemczech (są w tej kwestii liderami) do 15% potrzeb, ale z powodu
      nierównomierności i niestałości tego źródła dostarczają jedynie 3% potrzebnej
      energii.

      Proponuję pani Środzie zacząć od wyłączenia własnego komputera (najlepiej na
      zawsze) i oszczędzi w ten sposób zarówno prąd jak i sobie przy okazji wstydu.
      • boykotka Re: Męski kochany qwidołek zwany Polską 25.09.09, 20:12
        Do szanownych przedmówców.
        Właśnie poznałam Frau "gospodynię domową" z Niemiec, która
        opowiadała mi o tym, że będą z mężem montować kolektory słoneczne i
        wiatraki w swoim gospodarstwie domowym. W dużej części inwestycja ta
        zostanie współfinansowana przez UE a państwo przez kilkanaście lat
        będzie płacić niezłą kasę Frau "gospodyni domowej" za tę formę
        produkcji energii. Dla jasności. Państwo zapłaci zarówno za nadwyżkę
        energii wyprodukowane przez gospodarstwo domowe Frau "gospodyni
        domowej" jak i dopłaci do energii, którą spożytkuje samo
        gospodarstwo.
        Frau "gospodynmi domowa" nie jest feministką - jest zwykłą kobietą -
        gospodynią domową jak mi się przedstawiła.
        ==========
        Do redakcji. Sformuowanie "kochany qwidołek" pochodzi z literatury
        polskiej ( "Raz do roku w Skiroławkach" Nienackiego ) i jako takież
        w swojej swoistości i alegorii nie powinno być traktowane jako słowo
        obelżywe.
        • perun_the_thunderer Re: Męski kochany qwidołek zwany Polską 25.09.09, 20:22
          Mam wrażenie że rozmawiamy o dwóch różnych sprawach ;)

          Mój przedmówca i ja odnosiliśmy się do bezwzględnej opłacalności i ekonomiki
          alternatywnych źródeł energii.

          Ty natomiast mówisz o sytuacji, w której zdecydowanie w tej kwestii
          nieobiektywna organizacja (jaką jest UE) dopłaca do nieopłacalnych rozwiązań.

          Faktycznie tej twojej przykładowej niemieckiej rodzinie to się opłaci, bo
          odgórnie zyskują na nieefektywnej (makroekonomicznie) redystrybucji podatków
          innych obywateli UE.

          Chodzi mi o to, że gdyby urzędnicy w UE zadecydowali że do kopania dołków w dni
          parzyste i ich zakopywania w nieparzyste należy sporo dopłacać, to zapewne także
          twoja niemiecka rodzinka by się tym zainteresowała i zakupiła po szpadlu na
          członka rodziny.

          Nie zmieniłoby to jednak faktu, że komparatywnie jest to marnowanie środków, a w
          "dużym obrazku" kończy się to gospodarczym przegrywaniem z kimś kto kieruje się
          maksymalną efektywnością i opłacalnością.
          • boykotka Re: Męski kochany qwidołek zwany Polską 25.09.09, 20:39
            Myślę, że zdecydowanie powinieneś odkurzyć swoje poglądy na temat
            alternatywnych źródeł pozyskiwania energii, zanim zaczniesz kogoś
            tak bezpośrednio krytykować. O ile się nie mylę wiatraki widziałam w
            wielu państwach UE a nawet ostatnio w Polsce na Pojezierzu
            Pomorskim. Myślę, że jak na hobbystyczne potraktowanie tematu byłoby
            to rozwiązanie zbyt drogie dla Polaków.
            Biorąc z kolei pod uwagę dyktat jaki ropy, gazu i po części węgla
            jaki jest lansowany przez światowe koncerny a nawet całe państwa -
            poddanie się temu dyktatowi to dopiero jest dulszczyzna w prawdziwym
            polskim wydaniu. Jak widzę wyrwanie się z tego dyktatu jest jak dla
            ciebie krokiem niewyobrażalnym przez co wydaje ci się głupotą UE.
            Trwaj dalej w swojej niewoli.
            • perun_the_thunderer Re: Męski kochany qwidołek zwany Polską 25.09.09, 21:21
              Wersja skrócona - gdyby energia alternatywna była opłacalna to nie wymagałaby
              dopłat, bo obroniłaby się sama.

              Wersja dłuższa - za wikipedią:
              "Aby uzyskać 1 MW (megawat) mocy, wirnik turbiny wiatrowej powinien mieć
              średnicę około 50 metrów. Ponieważ duża konwencjonalna elektrownia ma moc
              sięgającą 1 GW (gigawata), tj. 1000 MW, to jej zastąpienie wymagałoby
              teoretycznie użycia ok. 1000 takich generatorów wiatrowych. W rzeczywistości
              elektrownie wiatrowe pracują ok. 1500 - 2000 godzin rocznie, tj. trzykrotnie
              krócej niż siłownie konwencjonalne i atomowe. Zatem aby wyprodukować tyle samo
              energii elektrycznej co jedna duża siłownia klasyczna potrzeba ok. 3000
              elektrowni wiatrowych o mocy 1 MW."

              Czyli jak nie trudno obliczyć przykładowo, żeby zastąpić konwencjonalną
              elektrownię Bełchatów, potrzeba by ustawić około 13200 turbin wiatrowych
              o średnicy wirnika 50m, których koszt to ok. 2mln $ (czyli koszt samych turbin,
              to 26 400 000 000 $ (słownie ponad 26 MILIARDÓW DOLARÓW)).

              Do tego dochodzi ogromny wręcz obszar pod taką inwestycję (nawet nie chcę
              zaczynać wyliczać jego wartości i ceny nawet po totalnie anekumenicznych
              stawkach...), ponieważ turbiny wiatrowe nie mogą stać zbyt blisko siebie, gdyż
              dla każdej kolejnej siła wiatru jest coraz słabsza.

              Faktycznie nie potrzeba wtedy płacić za wydobycie np. Węgla, jednak są ogromne
              koszty konserwacji tak wielkiej wiatrowej farmy.

              Ale nawet gdyby taka farma wiatrowa powstała, to i tak nie dorównałaby
              elektrowni Bełchatów pod jeszcze jednym względem - niezawodność.

              Otóż magazynowanie energii elektrycznej (czy to w akumulatorach, czy w
              elektrowniach szczytowo-pompowych jest bardzo nieefektywne i kosztowne), a
              porządnego wiatru może nie być (nawet w bardzo wietrznych miejscach, których
              jednak jest w Polsce dość mało) przez wiele tygodni i co wtedy? Epoka ciemności
              i modlitwy o wiatr?

              Powtarzam jeszcze raz, że argument o dotowanych farmach jest nie na miejscu, bo
              oznacza że tylko dopłacanie do tego interesu pozwala mu konkurować z czymkolwiek.

              Aha i co do tej rzekomej "ekologiczności" farm wiatrowych, to po pierwsze
              powodują lokalne zmiany klimatu, po drugie powodują ogromny hałas (przypominam
              że zdaniem UE hałas to zanieczyszczenie) sprawiając że wielki obszar staje się
              niezdatny do zamieszkania przez ludzi i większość zwierząt, a także co
              najważniejsze potrzeba masy energii do ich produkcji i instalacji. W końcu
              przetopienie milionów ton stali i wytłoczenie tysięcy kolejnych ton sztucznych
              tworzyw pochłania masę energii i powoduje wiele zanieczyszczeń, więc już na
              starcie taka inwestycja musi najpierw "spłacić siebie".

              Co do mojej wiedzy na temat energetyki alternatywnej to naprawdę nie masz się o
              co bać, bo tematem interesuję się od lat, tyle że interesują mnie fakty
              (niezawodność, koszty, opłacalność), a nie puste frazesy.

              Na chwilę obecną rozbijanie ciężkich atomów jest najlepszym rozwiązaniem,
              natomiast w przyszłości fuzja lekkich stanie się najpewniej głównym źródłem
              energii (większa wydajność energetyczna, znacznie łatwiej dostępny surowiec
              (wodór stanowi większą część widzialnej masy Wszechświata, a Hel jest na drugim
              miejscu ;)), brak odpadów).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka