Dodaj do ulubionych

Polskie specjały

21.11.09, 19:18
rzadko miewam przyjazne uczucia wobec autora, ale przyznać trzeba, że felieton
czytało się całkiem przyjemnie.

choć myślę, że dałoby się znaleźć kilka mniej zakręconych uzasadnień
wszechkrajowej sympatii dla obecności lektora ;).
Obserwuj wątek
    • d_jak_zupa uswajszczanie 21.11.09, 19:31
      Lektor czyni serial swoiskim, naszym. Nie ma ludzi mowiacych inaczej
      niz po polsku. Jestesmy zamknietym spoleczenswtwem, a ze nie potrafimy
      robic dobrych seriali i filmow, to zagluszamy obce by uczynic je
      naszymi.
      • eruve.elen Re: uswajszczanie 21.11.09, 20:27
        :)
        nie ma to jak dorobić sobie pseudo-psychologiczną teorię do (prawdopodobnie)
        najprostszego wyjaśnienia, z bonusem w postaci pojechania po rodakach...

        Ja stawiam na fakt, że lektor jest zwyczajnym uproszczeniem dla oglądających,
        kompromisem pomiędzy całkowitym odarciem filmu z oryginalnego dźwięku i wymogiem
        ciągłej uwagi przy wczytywaniu się w tekst na ekranie.

        Jeśli natomiast jesteśmy tacy zamknięci, to czemuż jeszcze nie mamy tak
        zrzucających z krzesła pełnych dubbingów, jakie można uświadczyć za niektórymi
        granicami?
        • pimpernel Re: uswajszczanie 21.11.09, 20:37
          bo dubbing jest dużo droższy
          • myslacyszaryczlowiek1 Dubbing - nie chodzi o cenę 21.11.09, 21:05
            ale razi sztucznością. Miałem przyjemność oglądać western z czeskim dubbingiem,
            albo ostatnio Winnetou z lektorem ale w wersji niemieckiej na Polsacie i to mnie
            zmusiło do przełączenia na inny kanał.
            A dlaczego nie napisy? Polskie domy są o wiele większe ( chyba największe w
            Europie), a telewizory w nich przeważnie mniejsze niż w angielskich czy
            niemieckich domach + jakość analogowego obrazu jest nie wystarczająca do
            czytania, szczególnie przez trochę starsze osoby.
            • mnbvcx uswojszczenie 23.11.09, 09:04
              lektor to rodzaj sufflera. aktor mowi w obcym jezyku, a lektor podpowiada i
              rozumiemy wypowiedz. jak ktos zna obcy jezyk to robi to samo "w glowie". jesli
              wypowiedz aktora ma byc w "obcym jezyku" to napisy sa lepsze. tekst daje wiekszy
              dystans.
            • task2 Re: Dubbing - nie chodzi o cenę 24.11.09, 20:09
              > albo ostatnio Winnetou z lektorem ale w wersji niemieckiej

              Filmy z Winnetou jakie znam są niemieckiej produkcji,
              w języku niemieckim.

              > jakość analogowego obrazu jest nie wystarczająca do
              > czytania, szczególnie przez trochę starsze osoby.

              W Danii, Szwecji, Norwegii ludzie czytają napisy w telewizji
              od pół wieku i sobie radzą. A i znajomość języka angielskiego
              jest w tych krajach większa niż zazwyczaj w
              nieangielskojęzycznych krajach. Nie ma to jak słuchać w języku
              oryginalnym "Mody na sukces" albo w dzienniku wypowiedzi
              pana Wałęsy.
        • d_jak_zupa Re: uswajszczanie 22.11.09, 06:33
          eruve.elen napisała:

          > :)
          > nie ma to jak dorobić sobie pseudo-psychologiczną teorię do
          (prawdopodobnie)
          > najprostszego wyjaśnienia, z bonusem w postaci pojechania po
          rodakach...
          >

          Dobrze ze sie znasz na pseudopsychologii.

          > Ja stawiam na fakt, że lektor jest zwyczajnym uproszczeniem dla
          oglądających,
          > kompromisem pomiędzy całkowitym odarciem filmu z oryginalnego
          dźwięku i wymogie
          > m
          > ciągłej uwagi przy wczytywaniu się w tekst na ekranie.

          Czytanie sprawia Ci klopot? Wiekszosc filmow nie anglojezycznych ma
          angielskie napisy. Ludzie ogladaja i czytaja, nikt nie gubi sie.

          Swietny mi kompromis mlaskajacy lektor bezwyrazowo robi za kobiete i
          faceta. Czy to sie kloca czy kochaja, brzmi tak samo, a glos
          oryginal leci w tle.

          > Jeśli natomiast jesteśmy tacy zamknięci, to czemuż jeszcze nie
          mamy tak
          > zrzucających z krzesła pełnych dubbingów, jakie można uświadczyć
          za niektórymi
          > granicami?

          Bo jestesmy za biedni. Biedota co nie zna jezykow i ma klopoty z
          czytaniem tekstu ma lektora. I czuje sie jak panisko.
    • polonski G..wno prawda.. 21.11.09, 21:33
      "Cytując Erikę Jong i G.W.F. Hegla, Żiżek dochodzi do ostatecznego wniosku, że
      sedesy z półeczką stanowią odzwierciedlenie refleksyjnej staranności
      cechującej niemiecką filozofię".

      w tych innych sedesach zas..na woda chlapie po dupie a ja tego nienawidzę.
      • koloratura1 Re: G..wno prawda.. 22.11.09, 04:16
        polonski napisał:

        > w tych innych sedesach [bez półeczki] zas..na woda chlapie po dupie a ja tego nienawidzę.

        Istnieje, zatem, zupełnie proste i logiczne uzasadnienie wyboru muszli z półeczką.

        Podobnie i z napisami:

        1. Dubbing
        a) jest droższy od napisów,
        b) może to kwestia "nieprzyzwyczajenia", ale - najbardziej komicznym momentem, jaki przeżyłam przy okazji oglądania filmu, było słuchanie jak John Wayne mówi po włosku...
        Nie wiem dlaczego, ale też i ciężko znoszę, zwłaszcza znanych aktorów zagranicznych, mówiących po polsku.

        2. Napisy zwykle są bardzo kiepskiej jakości, trudno je przeczytać.

        Najrozsądniejsze byłoby - jak już tu ktoś proponował - umożliwić telewidzowi wybór: lektor czy napisy.

        A już ideałem by było dodać trzeci wybór - dubbing.


      • miejski_glupek Re: G..wno prawda.. 22.11.09, 11:02
        polonski napisał:
        w tych innych sedesach zas..na woda chlapie po dupie a ja tego nienawidzę.


        Jest na to rada. Przed wypróżnianiem należy do muszli włożyć papier.

        Na zdrowie.
        • polonski Re: G..wno prawda.. 22.11.09, 21:50
          Przez te wydatki na Tuskowe cyfry, staram sie oszczędzać i nie będę marnował
          papieru na wrzucanie do muszli. Papier toaletowy służy do obcierania obs..nej
          d..py. Zresztą postępuję zgodnie z zaleceniami komisji Alka Góry o
          niezaśmiecaniu naszej wsi papierem toaletowym.
          Jak pomyślę o chińczykach wrzucających papier do muszli to myślę , że chyba
          wrócę do sr..nia za stodołę na pozostawione kawałki muru z berlina hrr..hrr. kaput.
      • three-gun-max Re: G..wno prawda.. 25.11.09, 08:36
        W kiblach "z półeczką" masz za to sporą szansę, że przy podcieraniu się dotkniesz własnego g*wna :)
      • phalaphael Re: G..wno prawda.. 14.04.10, 15:35
        To sraj po ściance. Żaden wyczyn. Tylko że potem trzeba wziąć w garść
        berło i przetrzeć osrany kibel, A to już dla naszych rodaków zbyt
        upokarzające zajęcie.
      • phalaphael Re: G..wno prawda.. 14.04.10, 15:38
        Właśnie mnie ocenzurowano! Za co za użycie słowa "sr...".
        Czy komuś w tej gazecie gów^H^H^H kupa nie uderzyła w dekiel?
    • jk1962 Polskie specjały 21.11.09, 23:49
      Dla obcokrajowców niepojęty jest nie tylko lektor, ale też
      skomplikowane reguły sprawiające, że czasem chcemy słyszeć głos
      lektora, a czasem jednak wolimy czytać napisy.
      ....................................................
      Dobry lektor nie jest zły. Ja jednak wolę napisy. A może możliwość
      wyboru z "pilota" będzie najlepszym rozwiązaniem?
      • wnec2005 Re: Polskie specjały 22.11.09, 04:10
        He, chyba sa dwa kraje na swiecie uzywajace lektora to ...Polska i
        Rosja w tym ze w Rosji lektorem jest kobieta i mezczyzna. Jak mowi
        facet to czyta lektor meski glos jak kobieta to czyta kobieta i
        fajnie jest. Jezeli chodzi o dzieci to chyba nikt nie czyta...
    • beztlumika Re: Polskie specjały 22.11.09, 07:20
      Orliński jest jak RAZ. Drugi jest polonistą a marzy mu się bycie dziennikarzem ekonomicznym, a pierwszy chemikiem i miłośnikiem literatury dla pryszczatych geeków a zabiera się za filozofię i kulturoznawstwo. W każdym z przypadków wychodzi tak samo - klepanie zdań zasłyszanych u innych, z których rozumie się niewiele ponad błyskotki. Klasyczny przypadek studenta pierwszego roku, w dowolnej dziedzinie, w który emocjonuje się fragmentami bez zrozumienia całości.
    • itilli Polskie specjały 22.11.09, 10:22
      lektor znany jest też na litwie, łotwie i estonii. I chyba w jeszcze paru
      krajach europy.
      nie jest też to instytucja tak tajemnicza, jak by się autorowi artykułu
      wydawało - jest przedmiotem badań ludzi zajmujących się przekładem
      audiowizualnym na równi z dubbingiem i napisam (jako tzw. voice over).
      Natomiast czemu nasi rodacy nie opowiedzieli się zgodnie za napisami w
      "flashforward" AXNu? może warto najpierw przyjrzeć się targetowi widowni AXN?
      Mężczyźni po 40, z niekoniecznie wyższym wykształceniem (widownia seriali
      sensacyjnych jest chyba właśnie taka, chyba się nie mylę?), oni nie dość że są
      przyzwyczajeni do lektora i jest dla nich wygodnym wyjściem to jeszcze nie
      widzą powodu aby dobre rozwiązanie zmieniać i utrudniać sobie życie.
      O tym, że napisy mają się u nas dobrze, świadczy fakt, że w kinie filmów z
      lektorem nie uświadczysz. A ludzie do kina chodzą...

      • biaua_glysta Re: Polskie specjały 22.11.09, 12:11
        >może warto najpierw przyjrzeć się targetowi widowni AXN?
        > Mężczyźni po 40, z niekoniecznie wyższym wykształceniem (widownia seriali
        > sensacyjnych jest chyba właśnie taka, chyba się nie mylę?)

        Nie wiem skąd czerpiesz takie dane. Ja bym prędzej zaryzykowała twierdzenie, że widownią seriali sensacyjnych są dobrze wykształcone samotne kobiety po 30, które nie mają nic innego do roboty, bo nie mają mężów i dzieci, których to z kolei nie mają bo są za dobrze wykształcone. Skąd u mnie taki pogląd? A też z sufitu!!! ;-D
      • panparowka.online Re: Polskie specjały 24.11.09, 21:20
        AXN oglądają faceci po 40? kpisz czy drogi szukasz? Tak trudno zrozumieć że
        ludzie chcą się relaksować na filmach/serialach , a nie czytać? Mam dwadzieścia
        kilka lat i jednak wolę lektora.

        Tak samo dowaliłeś z napisami w kinach, gdyby był wybór napisy/lektor to jak
        myślisz na jaki seans więcej ludzi by chodziło? Masochiści wybraliby napisy.
    • 2.pradziad Jękliwy i beznamiętny lektor 22.11.09, 12:18
      Filozofujecie ludzie. Przyczyna ukochania lektora przez polskich telewidzów
      jest niezwykle prosta - 80 % z nich nie czyta ze zrozumieniem, a jak już nawet
      rozumie to nie nadąża z dukaniem. Zaś do kina, na filmy z napisami, chodzi
      młoda elita, zresztą też nie masowo.
      Najlepsza jest propozycja "koloratury" - wybór napisów albo jak kto chce tego
      okropnego, ale oswojonego od dziecka, lektora. Tylko kto w TVP pomyśli o
      potrzebach umiejących czytać ?. Nawet z Dziennika Telewizyjnego zrobili
      ostatnio łzawą, niby publicystyczną rąbankę dla wiecznie omarudzonego
      motłochu, prawdziwych wiadomości dla normalnego widza - jest tam może 20 %
      czasu antenowego.
      • three-gun-max Re: Jękliwy i beznamiętny lektor 25.11.09, 08:39
        Weź nie żartuj z tą elitą bo jak na nią patrze w kinie to chce mi się płakać :-)

        Dobry lektor nie jest zły. Najlepsi byli ci w latach 80-tych na pirackich kasetach video, którzy tłumaczyli tekst bez żadnych upiększeń i nie cenzurowali przekleństw :)
    • jot9 Polskie specjały czyli co z tymi muszlami 22.11.09, 17:16
      Z pewnością nie czytał Pan kiedyś w DF wywiadu z pewnym dość sławnym
      chirurgiem, który opowiadał, jak to długo szukał muszli z półką, bo zostały
      wyparte przez model lejowy. Ponieważ, ja również długo szukałem takiego
      modelu z półką, wyjaśnię swoje (a po części i Pana profesora) motywy.
      1. Proszę porozmawiać z jakimkolwiek lekarzem specjalizującym się w chorobach
      dolnego odcinka pokarmowego, aby przekonać się, że w przypadkach dolegliwości
      z tej strony, obserwacja tego co z organizmu wychodzi jest niezwykle
      ważna. Co najmniej równie ważna, jak obserwacja tego, co do organizmu wprowadzamy.
      2. Zapewne nie ma Pan dzieci - bo gdyby Pan miał, na pewno miałoby nieraz ból
      brzuszka. A wtedy lekarz zadaje proste pytanie "proszę powiedzieć, co dziecko
      zrobiło w ubikacji". Wariant z owsikami w kupce jest szczególnie przykry, bo
      bez obserwacji kupki trudny do wykrycia przez co dziecko może chorować długo i
      nieprzyjemnie.
      3. Jeśli przeszkadzają Panu względy estetyczne muszli z półką... - hmm,
      zastanawiam się, jak by Pan (lub członek Pana rodziny) postąpił w sytuacji,
      gdy do badania należy oddać kał. Jaki wariant Panu najbardziej odpowiada w
      przypadku braku muszli z półką:
      a) nurkowanie do leja klozetu za oną kupą?
      b) robienie kupki na gazetę?
      c) robienie kupki do miski/miseczki/talerza?
      4. Jeśli chodzi o względy estetyczne to mnie obrzydzeniem napawają właśnie
      muszle lejowe. Jakoś nie potrafię na nich usiąść tak, aby po zrobieniu dobrej,
      zdrowej kupy nie zostać ochlapanym wodą z owego leja. To się nigdy nie zdarza
      na muszli z półką. A że kupa nie znika dopóki nie nacisnę spustu? Cóż, ja
      nawet lubię popatrzeć na dobrze wykonaną robotę :)
      Pozdrawiam
      • lescigales Re: Polskie specjały czyli co z tymi muszlami 22.11.09, 19:25
        Artykuł w DF pamiętam jak dziś.Do swojej, wieloletniej toalety,
        wchodziłam od czasu wywiadu,z uśmiechem.Co do lektorów to prosto
        napisał jeden z uczestników forum:brak kasy i lenistwo
        "telewizorów".Target(obrzydliwe słowo)w ocenie polskiej tv?Tego się
        nie da oglądać w ogóle.A propos dziwów.Nic tak bardzo mnie nie
        śmieszyło w GB jak okna otwierane na zewnątrz.Żadna,na okoliczność
        dodana ideologia nie pomogła umyć mi okna.Pozdrawiam
      • mariakazmierczak Re: Polskie specjały czyli co z tymi muszlami 05.01.11, 10:10
        pycha. zgadzam się w 100%. podrawiam!
    • antrejka Polskie specjały 22.11.09, 21:37
      Odnośnie muszli klozetowych z półką lub bez, popieram jot9; bo ja też pamiętam
      artykuł lekarza, który obserwowanie "kupy" uważał za dobry punkt wyjścia do
      diagnozy różnych chorób; poza tym też nienawidzę wody podmywającej mnie w
      obcej toalecie. Dlatego jestem za półkami. Filmy obcojęzyczne: dubbing odpada;
      do lektora jestem przyzwyczajona, chociaż ostatnio mój syn wykrył, dlaczego
      tak głośno ich słucham - jego zdaniem chcę słyszeć aktorów, czyli zagłuszyć
      lektora, albo słyszeć coś poza nim; dla mnie napisy byłyby lepsze, ale dla
      mojej mamy już nie, bo za bardzo skupia się na czytaniu, niż na obrazie, i
      dużo filmu jej umyka. Brytyjczykom może trudno ten problem zrozumieć, bo
      większość filmów jest po angielsku... ale zastanawiam się w jaki sposób
      oglądają filmy obcojęzyczne... rozumiem, że z napisami... ale nic z obrazu im
      nie umknęło (zwłaszcza w filmach, gdzie dużo mówią)?
      • ricemice reakcja w kinie 23.11.09, 10:07
        Miałam okazje pójść do kina w Dublinie na film obcojęzyczny,
        było to SF produkcji rosyjskiej "Dzienna straż" oczywiście po rosyjsku z
        napisami po angielsku. Zaznaczam ze nie znam rosyjskiego i nigdy się go w szkole
        nie uczylam.
        Mi i moim polskim znajomym oglądało się bardzo przyjemnie nie trudno było jednak
        zauważyć ze czytanie sprawiało Irlandczykom na sali spore trudności.
        Duza część Irlandczyków po prostu wyszla z kina po 10 minutach od rozpoczęcia filmu.
        Dlaczego? - obstawiam zwyczajne lenistwo i analfabetyzm wtórny, im po prostu nie
        chciało się czytać, a był to film akcji z krótkimi i prostymi dialogami.
    • aleydis Polskie specjały 23.11.09, 09:07
      Gdzieś czytałam, że polskie wyrazy są dłuższe niż angielskie i
      oglądanie wersji z napisami może sprowadzic się tylko do
      odczytywania napisów kosztem oglądania akcji. I to jest prawda, ale
      widz powinien mieć jednak wolność wyboru. Oglądam dużo DVD (taka
      praca) i czasami wolę jednak napisy, tym bardziej że w wersji
      czytanej gubią się, czasami celowo (cenzura) niektóre kwestie.
      Horrorem jest dla mnie lektor, który czytał dialogi w "Dynastii" -
      on by jednakowym tonem odczytał mowę pogrzebową i wyznanie miłości.
      Więc może dubbing? Dla mnie jest to skrajność, gdyż pozbawia aktora
      jego glosu. A zauważcie, jaki przyjemny głos ma np. Mel Gibson. Mój
      głos jest za wolnością wyboru. A tak nawiasem mówiąc - niechęć
      Polaków do napisów jest zrozumiała, ponieważ ten naród nic nie
      czyta. Jemu za rozrywkę intelektualną wystaczają seriale, a
      umiejętność odczytywania znaków alfabetu łacińskiego pewnie zanikła.
    • aleydis Polskie specjały 23.11.09, 09:18
      Chodziło mi od "Tudorów" i pana Szydłowskiego bodajże.
      • cytrynowe Re: Polskie specjały 24.11.09, 10:10
        aleydis napisała:

        > Chodziło mi od "Tudorów" i pana Szydłowskiego bodajże.

        Ależ Szydłowski jest absolutnym mistrzem! Lektor ma pomagać w zrozumieniu filmu, ale nie może zagłuszać aktorów (od tego jest dubbing). Szydłowski czyta tak, że słyszy się dobrze orginał
    • kontodopisanianaforum A czy komentujący artykuł znają... 23.11.09, 09:22
      ... znaczenie słowa "ironia"?
    • alab51 to jeszcze ja ! 23.11.09, 12:54
      ...koniecznie lektor !!!
    • grzegorzlubomirski Zeby jeszcze bardziej skomplikowac nalezy dodac 23.11.09, 15:19
      ze w kinie lektor nie przejdzie, tylko napisy.
    • acc4 Jak jest coś do czytania, to nie mogę nie czytać. 23.11.09, 20:57
      To odruch. Dlatego czytam angielskie napisy w polskich serialach na
      TVPolonia. Nie potrafię inaczej.
    • erystyczka Polskie specjały 24.11.09, 12:06
      Muszę przyznać, że artykuł jest genialny! Zdanie: "Jestem Polakiem,
      mam na to papier i cały zespół zachowań", jest błyskotliwe i
      rozkładające na łopatki! Talent tu widać, prawdziwy talent:)
    • schwung Na Canal+ można na szczęście wybrać napisy 24.11.09, 14:23
      i darmować sobie czytacza.
    • micra Dyndają mi takie teorie 24.11.09, 15:34
      Co kraj to specyfika:
      - lektor jest naturalniejszy - bo nie odrywa wzroku od akcji na ekranie (duży
      obraz kinowy i rzędy bliskie ekranu), w trakcie filmu w telewizorze z lektorem
      nie muszę spędzać czasu non-stop przed telewizorem, zwłaszcza podczas serialu
      - angażowanie uwagi dla serialu? wystarczy mi słuchanie. Natomiast napisy są
      bardzo fajne, gdy są w języku, w którym mówią aktorzy - napisy w tym samym
      języku bez tłumaczenia - możliwość szlifowania języka;
      - muszle z półką? hmm, Japończycy, Turcy i inne nacje mają toalety typu
      tureckiego i są osoby w Polsce, którym ten typ toalet w miejscach publicznych
      najbardziej odpowiada z uwagi na higienę.

      Ot, kolejny tekst, by wyrobić wierszówkę.
    • panparowka.online Lektor to świetna sprawa! Kocham filmy z lektorem! 24.11.09, 20:56
      Tylko przy filmie z lektorem mogę się zrelaksować! Nigdy mi on nie
      przeszkadzał, gdyż wydaje mi się, że słyszę oryginalne głosy aktorów mówiących
      po Polsku! Dobry Lektor nie zagłusza oryginalnych głosów! I nie pisz pan mi,
      że to zło bo nigdy w życiu mając do wyboru lektora/dubbing i napisy nie
      wybiorę dwóch pozostałych opcji.
      Dubbing - jest tak sztuczny i nienaturalny, że cały film złoszczę się i
      wkurzam niepotrzebnie. Dubbing niszczy klimat filmu.
      Napisy - owszem słyszę oryginalne głosy, ale oglądam film nie po to by wytężać
      oczy i skupiać się na czytaniu, lecz po to by się zrelaksować po ciężkim dniu.
      Przy czytaniu napisów różne rzeczy potrafią człowiekowi umknąć!

      Więc odemnie głos na LEKTORA! Niech żyje Knapik, Szydłowski i inni dobrzy
      lektorzy!
      • pm987 Re: Lektor to świetna sprawa! Kocham filmy z lekt 25.11.09, 12:44
        No i nie zapominajmy, że cześć ludzi czytać nie umie lub nie może (wada wzroku).
        Anglicy (i obywatele USA pewnie też :) nie lubią oglądać filmów nie
        anglojęzycznych, nie lubią też czytać napisów - wiem bo pracowałem kiedyś w
        branży. Przeciętny Anglik zobaczywszy np w kinie, że film nie jest po angielsku
        i ma napisy prosi o zwrot pieniędzy :/
    • three-gun-max Dubbing to zło 25.11.09, 08:34
      Niemiaszki się dziwią, że my mamy lektora a sami wszędzie ładują dubbing przez co wszystkie filmy u nich brzmią jak niemiecki pornos.

      Lektor to nie tylko nasza specjalność. W Rosji jest tak samo.
    • jarek-genert Polskie specjały 25.11.09, 12:39
      A ja nie lubie napisów bo utrudniają mi skupienie się na grze aktorów :) I
      żadnej filozofii dorabiał do tego nie będę. Swoją drogą felietonik z
      poczuciem chumoru :)
    • mag1974 Napisy wymagaj skupienia 25.11.09, 17:33
      Znam wielu ludzie, ktorzy maja wlaczony telewizor przez wiekszosc
      czasu spedzanego w domu. Przy lektorze mozna wyjsc do
      kuchni/przygotowywac posilek w kuchni (zwlaszcza, jesli telewizor
      jest w kuchni), prasowac, cerowac i robic wiele innych rzeczy.

      Sami w domu przy weekendowym wieczornym seansie z DVD wolimy napisy,
      ale przy prasowaniu preferujemy lektora.

      PS. Najlepsze dla mnie, ze w Serbii na film chorwacki podkladaja
      napisy po sebrsku (i odwrotnie w Chorwacji), a w Austrii podobno
      zdarzaja sie napisy uwzgledniajace lokalna specyfike jezykowa na
      filmach z Niemiec ;-)
    • w.ig Re: Polskie specjały 26.11.09, 11:55
      Przyczyny dlaczego Polacy wolą sedesy z półką został już tu raczej dobrze wyjaśniony.

      Odnośnie lektora.
      Oczywiście najlepiej znać angielski. Niestety nawet przy dobrej znajomości tego języka czasem są trudności z trudniejszymi kwestiami (slang, akcent ...).
      Z trzech form wsparcia napisy - lektor - dubbing najgorszy jest dubbing. W większości jest nędznej jakości i traci się dużo z gry aktorów. Umyka wiele emocji. Tylko w nielicznych przypadkach dubbing jest robiony na wysokim poziomie (np Asterix).
      Napisy - teoretycznie najlepsze rozwiązanie. Wszystko dobrze słyszysz, dobrze odczytujesz emocje i niuanse z głosu aktorów. Jednak napisy wymagają skupienia. Cały czas trzeba mieć przykutą uwagę. Nie można na chwilę stracić ekranu z oczu bo można stracić wątek. No i nie zawsze dobrze się czyta napisy na ekranie oddalonym o kilka metrów.
      Lektor - moim zdaniem całkiem ciekawy patent. Ja jako Polak mam tak ustawiony mózg, że lektora (oczywiście dobrego) traktuję jako tło. Owszem zagłusza on trochę głosy aktorów ale ich emocje i ekspresja są nadal słyszalne. Ja wiem jak brzmi oryginalny głos Ala Pacino a czy taki Niemiec wie?

      Zadajmy sobie pytanie ile traci się na dubbingu.

      Osobiście w TV wolę lektora. Wiele filmów, seriali ogląda się na pół gwizdka, robiąc coś przy okazji więc czytanie napisów byłoby kłopotliwe. W przypadku DVD, kompa to preferuję napisy. Tu oglądam filmy, które chcę obejrzeć i z nich chcę wyciągnąć jak najwięcej. Wiadomo nawet najlepszy lektor coś niszczy w atmosferze filmu.

    • sol4me Polskie specjały 26.11.09, 22:41
      Co do toalet: też mają ludzie problemy do rozważań o_O

      Co do lektorów: mnie się zdaje że lektor zagłuszający trochę oryginalny dźwięk jest OK, wkurzające jest jak wycinają całkiem oryginalny dźwięk i robią pełny podkład nowych głosów, czyli dubbing, jak w kreskówkach. To jest idiotyczne w serialach. Tak kiedyś jakaś TV robiła z "PRZYJACIÓŁMI". A przecież to jest spotykane w innych krajach. Mnie z kolei dziwi, dlaczego Amerykanie przerabiają filmy i seriale z innych krajów na własne wersje, zamiast oglądać oryginalne, jak np. japońskie horrory. To jest bez sensu, a najgorsze, że TVN to ściąga, przerabiając w ten sposób sitcomy z USA.

      Moim zdaniem ludzie wolą w Polsce lektora, bo po pierwsze są doń przyzwyczajeni od dziecka, a po drugie nie wszyscy chcą czytać napisy, bo niektórzy mają małe telewizory i nie chcą siedzieć metr od ekranu... Nie każdy ma telewizor na pół ściany! A przecież ten lektor ani żadnych emocji ani głosu aktorów nie zagłusza całkiem, tylko trochę. Mnie to nie przeszkadza. Bardziej mi przeszkadza, jak oglądam TV i muszę czytać napisy, bo wtedy nie WIDZĘ emocji. Trudno patrzeć na czyjś wyraz twarzy jak się czyta napisy, które szybko się zmieniają... Wolę napisy w kinie czy na komputerze, ale w telewizji ciężej się je czyta, zwłaszcza jak ktoś ma słaby wzrok. Mam kolegę, z którym nie mogę obejrzeć na komputerze żadnego filmu, który nie jest polski lub w wersji z lektorem, bo on nie jest w stanie rozczytywać napisów. Nie ma wielkiej wady wzroku, ale napisy sprawiają mu trudność, nawet w dużym powiększeniu, gdy zasłaniają pół ekranu. Nie wyobrażam sobie, by można je było spokojnie rozczytać, siedząc 3 metry od niewielkiego telewizora. Moim zdaniem choćby dlatego w telewizji lektor jest lepszym rozwiązaniem, byle za mocno nie zagłuszał oryginalnego dźwięku. Przecież ludzie starsi mogliby mieć spory problem z czytaniem napisów... Wielu z nich urodziło się w czasach wojny i ich edukacja pozostawia wiele do życzenia, przez co niektórzy czytają słabo, a do tego dochodzą wady wzroku, częste u ludzi starszych. Dlatego uważam, iż lektor w TV nie tylko nie jest czymś staroświeckim, ale bardzo dobrym.
    • norymberga3 problem z dubbingiem 03.12.09, 12:04
      jest tego rodzaju, czego doświadczam mieszkając w Niemczech, że
      aktorzy dubbingowi są nieliczni i wyspecjalizowani w pewnych rolach.
      Skutek: pewna dama, której głos sobie przyswoiłam oglądając we
      wczesnych latach 90-tych amerykański sitcom "Roseanne" prześladuje
      mnie w niezliczonych produkcjach, gdzie ZAWSZE dubbinguje dojrzałe
      panie, przebojowe i pyskate. Dla mnie to są zawsze klony Roseanne,
      naznaczone jej charakterystycznym głosem.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka