Dodaj do ulubionych

Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza...

06.01.10, 22:04
Wszystkie organizacje pozarządowe i fundacje służą jednemu celowi: nabiciu
kiesy prezesa i jego pociotkom publicznym groszem. I niech pani nie udaje, że
tak nie jest. Partia Kobiet taki sam cel miała i poległa _bo musiała_ poddać
się osądowi społecznemu a nie w zaciszu gabinetów walczyć o granty. Ludzie nie
lubią hucpiarzy i oszustów jak PK o czym zaświadcza ich wynik wyborczy w
granicy błędu i czas zbierania podpisów pod projektem ustawy o parytetach. No,
śmiało, niech się pani przyzna ile czasu męczyliście zbieranie 100 tys.
podpisów, czyli jakieś 0.4% dorosłej ludności Polski?
Obserwuj wątek
    • katmoso Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 06.01.10, 23:03
      bardzo wnikliwy tekst. obserwowałam to z bliska i z trochę bardziej
      daleka. organizacje pozarządowe stają się przytułkiem dla
      młodych "profesjonalistów", którzy źle czują się w świecie
      korporacyjnym, ale jednoczesnie muszą oferować im to, co korporacje -
      prestiż (zamiast dużych pieniędzy), rozwój zawodowy, stabilność
      zatrudnienia. posługują się takim samym językiem, wystarczy spojrzec
      na oferty pracy. ngo-sy głównie potrzebują specjalistów od
      wyciągania kasy z UE. ewentualnie pracowników od czarnej roboty,
      których przyciąga się magicznym słówkiem wolontariat i obietnicą
      referencji korzystnie wyglądających w CV, a potem sadza za biurkiem
      i każe odbierać telefony. nie mówię, że wolontariat nie może polegać
      na prostej pracy biurowej, ale raczej jako pomoc, czasowe
      zastępstwo, a nie efekt oszczędzania na etacie fachowej sekretarki.
      organizacje mniej zbiurokratyzowane są z kolei często hermetycznym
      towarzystwem, do którego trudno się dostać, jeśli sie przychodzi z
      ulicy z samym zapałem do działania. dobry przykład w artykule z
      ruchem kobiet.
      środowisko zaczyna się nad stanem rzeczy zastanawiać. i to uważam za
      dobry znak. niestety, myslę, że dojście do punktu, w którym zaczną
      się jakieś poważne systemowe zmiany jest jeszcze bardzo odległe.
      • q-ku Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 13:28
        a ci którzy nie "wyciągają kasy z UE"?
        tez tylko to im umiecie powiedzieć?
        że "cwaniacy", "złodzieje" może
        (a jak złodzieje to i pijacy)

        tysiące ludzi wspierających szkoły, przytułki itp - to dla Was jeden worek?

        jakby człowieka ktoś opluł gdy czytam takie swobodnie rzucane zdania
        • klaryska7 NGO - gorsze korporacje 08.01.10, 22:11
          Cieszę, że taki tekst powstał i poszedł w tak masowy eter. Spędziłem trochę
          czasu w dużym międzynarodowym NGO i miałem okazję przekonać się, że problem ten
          nie dotyczy tylko nas, Polaków. Po przekroczeniu pewnej masy krytycznej,
          stosunkowo niewielkiej zresztą, NGO zupełnie tracą z pola widzenia ludzi. Stają
          się koszmarnie zadaniowe, a te zadania musza mieć szanse zaistnieć w szerszej
          świadomości społecznej, by można je „spieniężyć” w formie grantów, darowizn,
          etc. I wszystko jest niby OK., bo w takim żyjemy świecie, najlepszym z możliwych
          podobno, ale jednak coś szybko przestaje grać. Zwykli ludzie, ich problemy,
          praca u podstaw nagle przestaje się opłacać. Trzeba zaistnieć przebić do mediów,
          być seksy, albo łapać za gardło. Być skutecznym. A żeby być skutecznym i seksy
          nie warto ładować się w sprawy beznadziejne, trudne, albo niemedialne. Chyba, że
          jest jakaś dotacja z Unii, to można zaryzykować

          Stosunkowo szybko, idealiści zaczynają tworzyć karykatury ładu korporacyjnego.
          Stają się profesjonalnymi profesjonalistami. Używają absurdalnego języka, nie
          rozmawiają tylko wysyłają do siebie emaile. Odgrywają role ustawicznie
          przepracowanych, niedostępnych idealistów… budują mury, za którymi kwitną
          konflikty interesów frakcji walczących o kompetencje i pozycje w strukturach,
          tak rozbudowanych, że głowa boli. Gorsze korporacje? Inwazja niewydarzonych
          technokratów? Gorszy sort karierowiczy, niemających szansy wybić się w sprawnie
          i transparentnie zarządzanych strukturach nastawionych na optymalizacje wydatków
          i maksymalizację zysku (tego łatwego do policzenia)? Ewidentnie u podstaw
          działania NGO tkwi opisana w tekście sprzeczność, ale problem nie dotyczy tylko
          Polski. Może to słabość ludzkiej natury, a imperatyw kategoryczny to tylko
          mrzonka faceta z dziwną fryzurą?


          Feministki, polskie feministki… księżniczki i jednocześnie wolne kobiety, nie
          dajcie się!
          • ukiyo to już było 09.01.10, 19:22
            Pani doktorzyca nie czytuje dostępnych już opracowań:
            tygodnik.onet.pl/30,0,14668,nie_takie_znowu__pozarzadowe,artykul.html
    • meo-hav dobry 07.01.10, 01:50
      Dobry, bardzo dobry tekst. Jestem pewien, że zapisze się w historii. Szkoda
      tylko, że tytuł taki sobie.
      • bezportek Durny, bardzo durny bełkot 07.01.10, 15:02
        Bezmyslne, lewicowe zadecie utopijnych sekt "naprawiaczy swiata" to
        jedyny powod, dla ktorego wszelkie te sztuczne twory musza ulec
        biodegradacji. Sprzeczne dogmaty lewicowej pseudoreligii nie nadaja
        sie do powtarzania, chyba po pijaku, co dopiero jako oparcie
        jakiejkolwiek dzialalnosci. Kazda organizacja z lewej nogawki
        dryfuje w strone prostytucji politycznej, mafii podworkowej lub
        nieudolnego nasladownictwa straganu na bazarze. Jedyne, na co
        potrafi sie zdobyc, to zazdrosc i zawisc, jadowite szczucie i
        bezsensowna agresja przeciw wszystkim. Cwani geszefciarze z
        latwoscia wykorzystuja naiwne feministki, opetane islamofile i
        towarzystwa adoracji dewiacji jako mieso armatnie w brudnej,
        chamskiej grze politycznej. Przykladem amerykanskie lewactwo,
        wpuszczone w kanal obamizmu, eurokolchozniki globocepem w leb
        walniete i dogorywajace w dawnych demoludach koterie pomiotu
        kolaborantek z ruskiej folkslisty.
        Rozklad lewicy to nie objaw spisku czy choroby, tylko zwyczajny
        proces biochemiczny. Tak trupom bywa...
        • drojb Re: Trudne do czytania przez portki 08.01.10, 23:35
          więc niepotrzebnie przeczytałeś. Nie zrozumiałeś. Jak zwykle. Apeluję po raz
          kolejny: ściągnij portki z głowy!
          • bezportek Wytlumaczciez mi, prosze 09.01.10, 00:23
            Czego to niby nie zrozumialem z artykulu? Autorka ubolewa nad
            brakiem powodzenia kazdej lewackiej zgrai, jaka sie do czegokolwiek,
            kiedykolwiek zabrala, a za kit w patelni nie moze zrozumiec, ze to
            prawo natury.
            Samej nienawisci do swiata, agresji slownej jak w
            waszych "argumentach" i bezmyslnego paplania o swietlanej
            przyszlosci w socjalizmie nie wystarcza, jak nie starcza zmieszac
            łoju i kurzu na kabanosy. Zawsze z tego wyjdzie smierdząca,
            peerelowska leberka wędlinopodobna.
            Wiem, wszystkie was, towarzyszki, boli powodzenie szamana Rydzyka
            wsrod kobiet Polski. Powiedzcie sobie same - nie wstyd wam,
            doswiadczonym agitatorkom z zaoranego ugoru tak sromotnie przegrywac
            z byle cwanym naganiaczem? Ubiegl was, wygral rzad dusz ciemnych
            mas. Kto glupio wojuje, idiotycznie przegrywa.
            P.S. Nie przypominam sobie, zebysmy pili bruderszaft, wiec sobie
            wypraszam tykanie, towarzyszko. Zamiast apelowac, wezcie sie za
            nauke manier, grzecznie prosze.
            • aleksandra11 Re: Wytlumaczciez mi, prosze 09.01.10, 18:07
              ciezkie oszolomstwo. tak wiec wszystkie co do jednego NGOsy to jedynie
              przykrywki dla opetanych zadza wladzy feminazi, rywalizujacych z rydzykiem o
              rzad dusz.
              lekarz kazał przytakiwać.
    • vvoitek Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 08:05
      Brawo ta pani.
      • sopot100 Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 09:27
        W Polsce, w której była i jest zbyt duża bieda, żeby ludzie
        wspierali organizacje, z którymi się identyfikują (jak np. Amnesty
        International) organizacje w dużym stopniu stały się zależne od
        standardów narzuconych przez duże fundacje takie jak Fundacja
        Batorego, które oferując wsparcie finansowe dla ich działalności
        narzuciły technokratyczne wymogi w rozliczaniu się z pieniędzy i
        działalności merytorycznej. Dyskusja nad rolą NGOsów i kwestią
        reprezentowania przez nich interesów społeczeństwa trwa w zachodniej
        Europie juz od lat i autorka powtarza argumenty, które padły juz
        wiele razy w innych krajach. Myslę, że patrząc z perspetywy Warszawy
        gdzie faktycznie dzieli się duże pieniązde wśród kilku organizacji
        czy fundacji autorka nie dostrzega wielkiej ilości inicjatyw i grup,
        które działają w całej Polsce nie mając najmniejszej szansy na
        "grant" czy instytucjonalną dotację.
    • puuchatek Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 10:04
      "Trudno sobie wyobrazić świat, w którym po naszej - lewicowej - stronie zamiast licznych małych fundacji i stowarzyszeń istnieją dynamiczne, masowe, wewnętrznie demokratyczne, antysystemowe ruchy społeczne. Ruchy, które mają wizję innego świata, a nie tylko plan działania na następnych kilka miesięcy."

      A może problem polega na tym, że po lewicowej stronie taki ruch społeczny mający całościową wizję innego świata już dawno powstał? A potem w dodatku tę wizję zrealizował, czego konsekwencje cały świat ponosi do dziś?...

      Poza tym ciekawe rozróżnienie: lewicowi "świadomi obywatele" i prawicowi "religijni fanatycy"....
    • guru133 Aby powstało państwo obywatelskie musi zajść pełna 07.01.10, 11:43
      zmiana pokoleniowa i związana z nią zmiana mentalności, bo jak na
      razie większość Polaków oczekuje na to co im władza da, zamiast brać
      samemu to co wziąć można przedsiębiorczością i chęcią do
      samodzielnego kształtowania własnego losu.
    • lernakow Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 11:54
      No, coś tam się jednak dzieje. Patrz stopka.
    • modzia Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 12:29
      Dziękuję za artykuł.
      Niestety na temat organizacji także niewiele dobrego mogę powiedzieć.
    • darmen987 Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 12:51
      Co to jest NGO ? Możeby tak łaskawie pani autorka choć raz w tekście nie użyła
      skrótu, aby wytłumaczyć co ma na myśli.ABS, RFI, CIA, LFO, VCA, FBI, ABW, PCI...
      • z_jeziora Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 13:38
        Trochę wiedzy by się przydało. NGO: non goverment organisation czyli
        po polsku "ORGANIZACJA POZARZĄDOWA" albo SPOŁECZNA!
        • 123nowak Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 08.01.10, 12:11
          Kurcze!!! Już Kochanowski pouczał, że Polacy nie gęsi swój język
          mają. A więc może by tak po Polsku? A jeżeli już musi być skrót (a
          całym zdaniem to nie łaska?) to OP (Organizacja Pozarządowa) lub OS
          (Organizacja społeczna).

          Nagminne stosowanie neologizmów, makaronizmów, zastępowanie zwrotów
          w języku ojczystym zwrotami angielskojęzycvznymi (a dla czego nie
          germanizmai lub zwrotami z języka rozyjskiego?!) wcale nie świadczy
          o erudycji ale raczej o czymś zupełnie przeciwnym.

          A tak przy okazji to redakcja GW (Gazeta Wyborcza - dla tych co nie
          mają wiedzy) nie zatrudnia nikogo w korekcie? Przecież praca
          redakcyjna powinna polegać na tym - między innymi - że ktoś przed
          drukiem dostarczony przez autora tekst czyta i przygotowywuje do
          druku. Usówa błędy ortograficzne (no właśnie usuwa!, poprawia styl
          (czyli tłumaczy z języka autora na jezyk polski), daje wyjaśnienia
          do skrótów itp, itd.
    • kabbir0920 Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 13:02
      Artykul bardzo ciekawy szkoda tylko ze nieobiektywny. Załamuje Pani
      ręce nad tym że nie działają tak jak powinny organizacje
      obywatelskie pisząc jednocześnie, że bardzo dobrze działają
      organizacje prawicowe. To znaczy, że organizacje prawicowe nie są
      obywatelskie? Jesli ludzie tworzący jakieś stowarzyszenie mają
      nielewicowy punkt widzenia, to ich organizacja nie jest obywatelska?
      Poza tym nie wiem czy taki sam problem występuje w stowarzyszeniach
      biznesmenów, wędkarzy, kibiców Legii Warszawa, kołach gospodyń
      wiejskich, Ochotniczych Strażach Pożarnych, stowarzyszeniach
      sportowych itp. Przecież to również są organizacje i pozarządowe i
      obywatelskie. Gdyby zawęziła Pani swoje wnioski do pewnej grupy NGO-
      sów artykuł byłby i obiektwyny i ciekawy i pożyteczny.
    • q-ku "manify dobre, NGO - złe" ;-) 07.01.10, 13:18
      z takim gadanie pani autorka chce kogoś oszukać że pisze bezinteresowny... no
      właśnie "obywatelski" tekst?

      Masa NGOsów robi dobra robotę, a wiecie co demoralizuje te które działają tak
      jak pisze ta pani?

      Te diabelskie granty z Unii. Nie biorąc ich jesteśmy niezależni, biorąc
      zaczynamy tępo się dopasowywać do regulaminu wydawania forsy

      często bezmyślnych zasad wiążących ręce działaczom

      też działam pozarzadowo - nie bierzemy ani złotówki grantów i mamy spokój z
      urzędasami

      i oburza to że pod działaczy podszywają się cwaniacy, którzy zakładają
      organizacje TYLKO oto by mieć dotacje

      a wiecie kiedy to minie?
      Niedługo:-)
      jak się skończą datacje z UE

      prawdziwe organizacje pozostaną a cwaniacy znikną
    • z_jeziora Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 13:36
      Z mieszanymi, a raczej z negatywnymi uczuciami przeczytałem omawiany
      artykuł. Od 14 lat jestm szefem małej organizacji pozarządowej, w
      nieiwlkim. mazurskim misteczku (ok. 4 tyś. mieszkańcow). Od 1995 r.
      udało nam się zrobić wiele fajnych rzeczy dla mieszkańców gminy,
      jestesmy lauraetami kilku, prestiżowych nagród (np. Pro Publico Bono
      czy Porządnie poza Rządem), a jednocześnie od tego 1995 r. dajemy
      sobie radę, zdobywając fundusze na realizację naszych pomysłów,
      służących społeczności regionu. Najpier były to pieniądze z funduszy
      przedakcesyjnych, teraz ze środków unujnych. I jeżeli słyszę
      narzekania, że te pieniądze są tylko dla wybranych, dla tych, którzy
      mają uklady etc. to ogarnia mnie pusty śmiech! Trzeba mieć swoją
      strategię działania, i wizję tego, co chcemy zrobić dla mieszkańców
      miasta, gminy itd. No i trzeba umieć napisać dobry projekt - a wtedy
      nie są istotne znajomości czy układy. Dobry, sensowny projekt
      znajdzie sponsora. Gdyby było inaczej, nie przetrwalibyśmy tych
      niemal 15 lat, nie wybudowalibyśmy swojej sidziby, nie
      realizowalibyśmy każdego roku kilku projektów!
      Czy to żle, że NGO działa jak mała firma? Uważam, że nie tak właśnie
      byc powinno z tą tylko różnicą, że wszystkie uzyskane środki idą na
      realizację celów statutowych, na realizację zaplanowanych w
      strategii organizacji działań. Proste, prawda?
      Czy to źle, że orgaizacja pracuje "od projektu do projektu"? Nie, bo
      to właśnie nazywa się "PRACĄ PROJEKTAMI" i to ma sens pod warunkiem,
      że te projekty są zaplanowane, wpisują się w długofalowy program
      działania NGO! Faktem jest, że nie zawsze uzyska się zdobć
      dofinansowanie na realizację wszystkich projektów, a czesem jest
      tak, że jeden projekt już się skonczyl, a drugi jeszcze nie zaczął
      (np. z uwagi na przedłużający się tryb rozpatrywania wniosku,
      przeciągające się sprawy formalne etc.). Wtedy robimy to co mamy w
      planie, ale "za darmo". Nikt nie liczy swojego czasu, nikt nie
      marudzi, że nie ma kasy - robimy to, co mamy do zrobienia,i to na co
      czekają mieszkańcy gminy. Proste?
      Nikt, nigy w NGO nie zbił majątku - jeżeli jest taka możliwość,
      płacimy ludzim, wykonującym kokretne czynności w projektach (dla
      przykładu: koordynator dużego, 2-letniego projektu dostaje 400 zł
      brutto miesięcznie, a za realizowane szkolenia płacimy od 25 do 50
      zł za 1 godz). Czy są to wielkie pieniądze? Pozostawiam to ocenie
      innych. I jeszcze jedno - w NGO nie ma 8-godzinnego dnia pracy. Jak
      trzeba, jesteśmy w biurze w sobotę i w niedzielę, a jak trzeba
      siedzimy tu i 12 godz bez narzekania i marudzenia. I rzecz chyba
      istotna - w organizacji, której jestem szefem od 15 lat nie ma
      żadnego praciownika na etacie - jest projekt, jest wynagrodzenie,
      nie ma projektu - robimy to samo jako wolontarusze. Koniec, kropka!

      I jeszcze w sprawie wolontariatu - osoba dzialająca w NGO musi być
      profesjonalistą w swoim działaniu. Tu nie m miejsca na
      amatorszczyznę i ludzi, tylko do dobierania telefonów lub parzenia
      herbaty, albo kawy. Mamy swoją misję i strategię działania, chcemy
      coś dobrego zrobić dla społeczności lokalnej! A skoro tak, robimy to
      jak potrafimy najlepiej i najsprawniej. I jak dotąd nam się to
      udaje. Nie należmy do żadnych struktur regionalnych czy
      ponadregionanych. Robimy fajne rzecz tu, w małej gminie i to nam
      wystarczy. Tak jak wystarczy nam, że ludzie nas znają, że mamy
      dowody sympatetii i opinię, że staramy pomagać każdemu, kto
      przyjdzie do nas ze swoim problemem!
      Pozdrawiam malkontentów i narzekaczy, autorce artykułu życzę zdrowia
      i radzę, aby poparzyła na ruch NGO'ów z perspektywy zwykłych
      ludzi "na prowincji". Optyka "warszawki" to chyba zbyt mało!
      • meo-hav Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 08.01.10, 01:28
        Arcyciekawe. A czy napisze Pan parę słów o tym, jak wygląda kwestia składek
        zdrowotnych, ubezpieczeń, urlopów macierzyńskich i tacierzyńskich? Jak taka
        praca "od projektu do projektu" wpływa na przyszłe emerytury? Pytam, bo nie
        wiem, a jestem bardzo ciekaw.
        • katmoso Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 08.01.10, 12:27
          400 złotych brutto miesięcznie? koordynator ma inne źródło dochodu?
          bo jak inaczej się z tego utrzymuje? jeśli pracuje na etacie, to jak
          godzi siedzenie po 12 godzin przy projekcie ze swoją pracą? a może
          już więcej nie pracuje, a inna organizacja społeczna ma grant na
          dożywianie jej dzieci, kupowanie im ołówków do szkoły i butów na
          zimę.
          z perspektywy trochę wiekszego miasteczka: organizacja pozarządowa
          zatrudnia na umowę zlecenie za powiedzmy 400 brutto urzędnika
          samorządowego, który w godzinach pracy, na biurowym sprzęcie i
          korzystając z kontaktów nabytych w swojej pracy (lista podmiotów
          gospodarczych jako potencjalnych sponsorów, znajomości partyjne,
          wykorzystywanie stażystów z urzędu, w którym pracuje) koordynuje
          projekt. często zresztą z pobudek ideowych, bo chce cos robić dla
          lokalnej społeczności, tylko chyba nie do końca o to chodzi.
      • q-ku nie zrozumieją Cię tu Kolego 08.01.10, 20:35
        ludzie widza tylko spisek i kradzież
        pozdrawiam - rób swoje - tez NGOwiec


        ps faktem jest że trochę cwaniaków dorabia nam gębę ale róbmy swoje - jesteśmy
        początkiem społeczeństwa obywatelskiego

        może za 100 lat to się tu uda bo na razie Polacy są antyobywatelską kryptokomuną
    • 3miastoorg Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 13:40
      odnoszę wrażenie, że cały ten system wspierania finansowania organizacji
      pozarządowych ma na celu kanalizację samoorganizacji społecznej w wygodne dla
      systemu władzy i kapitału normy, a także uzależnienie tychże organizacji od
      środków płynących od podatnika. Niby są niezależne, a uzależnione, niby
      świadczą o samoorganizacji społecznej, a są finansowane przez instytucje
      państwowe.
      • uniwr bez struktur i etatów, z radosnym zaangażowaniem? 07.01.10, 15:08
        3miastoorg napisał:
        > odnoszę wrażenie, że cały ten system wspierania finansowania organizacji
        > pozarządowych ma na celu kanalizację samoorganizacji społecznej w wygodne dla
        > systemu władzy i kapitału normy (...)

        Tego właśnie w tekście obawia się Agnieszka. Wie o czym mówi, pisząc "Jesteśmy
        uczestnikami tych procesów. Gorzej - jesteśmy w znacznym stopniu ich produktem."
        Wie, bo pod tym ostatnim zdaniem znajduje się groźne memento: "Tekst to
        rozszerzona wersja wystąpienia na konferencji Gender w UE. Przyszłość unijnej
        polityki równościowej zorganizowanej 28 października 2009 r. w Warszawie przez
        przedstawicielstwo Fundacji im. Heinricha Bölla w Polsce. Ukaże się w
        materiałach pokonferencyjnych"

        Czyli protest przeciwko systemowi autorka napisała za pieniądze i na zamówienie
        systemu. Nic dodać, nic ująć.
    • zbigandrewg Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 07.01.10, 14:00
      Moim zdaniem NGO - izacja to dewiacja społeczeństwa obywatelskiego w kierunku jego biurokratyzacji po to, by móc przeciwstawić się rozrastającej się jak rak biurokracji rządowej, samorządowej itp. Obywatel w naszym społeczeństwie to NIKT (do czasu kiedy dokona samoformalizacji). Sarmatyzm wiecznie żywy bez względu na reżim...
    • proszka Ngosy nie rozliczają się z pieniędzy 07.01.10, 14:02
      Orgaizacje te stały się "przykrywkami" do prywatnych przedsięwzięć
      ich członków. Nie rozliczaja się z otrzymanych pieniędzy, ich celem
      jest tylko i wyłacznie rozparcelowanie kasy w korytku. Wiem, że tak
      za ok. 2 lat zaczną się procesy karne przeciwko tym quasi-
      wolontariatom. Ich krytyka powinna być głębsza i mocniejsza.
      • z_jeziora Re: Ngosy nie rozliczają się z pieniędzy 07.01.10, 15:31
        Hej koleżanko - nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz. Tak
        skrupulatnej i często "upierdliwej" kontroli środków publicznych,
        przekazywanych organizacjom pozarządowym chyba nie ma nigdzie poza
        Polską (dotyczy funduszy unijnych czy Funduszu Inicjatyw
        Obywatelskich). Do tego Urzędy Skarbowe i obowiązek publikowania
        sprawozdań finansowych (np. na stronie MPiPS). Jeżeli wszystko jest
        jest zgodnie z prawem i zasadami darczyńczy, to nie ma czego się
        obawiać. Od 15 lat to "przerabiam" i jak dotąd (pomimo wielu
        kontroli) wszystko jest OK, a obroty Stowarzyszenia nie są małe jak
        na taką malutką organizację (ok. 200 - 300 tyś. zł rocznie). Więc
        zastanów się nad tym co mówisz - czasem warto pomyśleć bo to nic nie
        kosztuje!
        • q-ku nie licz na to że pomyslą 07.01.10, 18:01
          jak można anonimowo obsmarować kogoś w internecie to znaczy że cię obsmarują
      • planetarium.ltd Re: Ngosy nie rozliczają się z pieniędzy 30.01.10, 19:49
        podaj konkretny przykład!!! i kto powiedział, że organizacje pozarządowe to
        wolontariat. Mylimy pojęcia!
      • vvoitek Re: Ngosy nie rozliczają się z pieniędzy 15.03.10, 12:28
        To już jest lekka przesada. Sam współpracuję z paroma NGOsami, to są konkretne
        inicjatywy, programy, np. tworzenie struktur lokalnych, odszukiwanie tradycji i
        miejscowych zwyczajów, festiwale filmowe na wsi, nauka praktycznego dizajnu (i
        dbałości o otaczający świat), ale też warsztaty w odległych od centrów władzy
        miejscowościach dotyczące zdobywania funduszy europejskich... Mógłbym długo
        wymieniać.
        Uogólnione ataki na wszystko co jest NGO jest niesprawiedliwe.
        Co nie znaczy, że nie jest to w Polsce forma działalności niezwykle podatna na
        różnego rodzaju odchylenia.
        A mylenie NGO z woluntariatem jest dowodem na to, jak słabo zakorzenione są one
        jeszcze w świadomości publicznej. I nad tym należałoby popracować najbardziej.
        Kiedy już staną się po prostu zespołami ludzi podejmującymi różnego rodzaju
        działalność niebiznesową, może się okazać, że to relacja z otoczeniem
        najbardziej pomoże wyregulować ich sposób działania.
    • slawczan Aparatczycy NGO 07.01.10, 14:32
      Mam mały przykladzik dzialania NGO na polu ekologii.Swego czasu w
      Poznaniu ,skąd pochodzę J. Kulczyk miał budować autostradową
      obwodnicę miasta.Miala ona przecinać cenne przyrodniczo obszary ujęć
      wody na Dębinie i przekraczać w tym miejscu Wartę.Oczywiście
      ekologowie zaprotestowali uciszono ich obietnicą budowy tego odcinka
      na estakadzie ale...nie zrobiono tego.Przebiega ten odcinek po
      nasypie bo tak bylo wygodniej budowniczym drogi.A ekologowie?Buzia w
      ciup i cichutko.Tyle warte sa ich protesty.Nie zawalczyli nawet o
      ścieżki rowerowe na moście na Warcie(co było bardziej sensowne i co
      ważniejsze osiągalne) wobec braku których trzeba nadkładać ok 6km by
      przejechać Wartę rowerem w tym rejonie.Budowa mostu w granicach
      miasta bez ścieżek rowerowych na Zachodzie raczej niemożliwa u nas
      normalka.Zastanawia mnie tylko co tych ekologów tak skutecznie
      uciszyło.Niestety w Polsce szary człowiek nic nie może zdziałać sam
      skrzyknąwszy grupę entuzjastów jak on sam.Musi działać jako
      stowarzyszenie,zalegalizowana klika.Tam gdzie pojawia się stała
      organizacja, tam pojawia się aparat,gdzie aparat tam duch
      aparatczykowski.I tyle.Mamy zawodowych ekologów,działaczy
      społecznych.Przypomina to sytuację PZPN-to też społecznicy-ale ,że
      tam duża kasa więc i zdrowe patologie się plenią.Przypomnę p. Piterę
      zaciekle walczącą z korupcją w Warszawie-efekt dobra promocja jej
      osoby i możliwość korzystania z przywilejów aparatczykowskich.Efekt
      działania:wskazanie korupcji(?)w postaci zakupu łososia za 50 zł.W
      ten sposób aparat oswaja wszystkich outsiderów-daje im zanużyć głowe
      w żłobie i duch rewolucyjny ich opuszcza zaczyna się wygodne
      życie.Oczywiście jest to generalizacja-rozumiem ,że są jeszcze w tym
      kraju ludzie ,którzy chcą coś zmieniać,pilnować rządu itd ale
      wtłoczeni w ten pseudoobywatelski system po prostu rozpływają się w
      bagnie
    • slawczan Aparatczycy NGO 07.01.10, 14:55
      Ciekawe ilu z was miało OSOBIŚCIE okazję porozmawiać z kandydatem na
      posła,radnego(albo chociaż z aggitatorem) podczas kampani wyborczej?
      Podejrzewam ,że bardzo,bardzo niewielu.Mieszkałem przez 5 lat w
      Irlandii i co wybory miałem do czynienia z takimi ludźmi. U nas
      olbrzymie bilboardy+reklama w TV załatwia sprawę.Dlatego 80 procent
      Polaków może z czystym sumieniem stwierdzić ,że w Sejmie nikt nie
      reprezentuje ich poglądów.Ten fakt właśnie odstręcza ludzi od
      udziału w tej szopce jaką są wybory w Polsce.I w ten sposób
      pozbywamy się fundamentu demokracji jakim sa wybory.Od 20 lat
      oglądamy prawie te same mordy układane w różnych konfiguracjach choć
      ok 60 procent wyborców nogami głosuje,że nie ma ochoty ich widzieć w
      sejmie.Polska(i nie tylko) polityka co raz mniej odzwierciedla
      społeczeństwo gdyż by zrobić karierę trzeba zaczynać karierę
      aparatczykowską od młodości.Co taki człowwiek może wiedzieć o życiu
      szarego obywatela-nic.On zna cene sushi,wie co jak i za ile załatwić
      (dla siebie i partii) ale ile zarabia i pracuje przeciętny obywatel
      wie tylko ze statystyki.Przyklad? Gdzie od 1989 roku pracował nasz
      premier?Co wspólnego z lewicowością mają p.Napieralski czy
      Szmajdziński skoro całe życie w aparacie.Niestety nie mogę nawet
      zadać im tych pytań,nie da się zapytać ich upudrowanych mord na
      bilboardach.Po prostu są tak daleko ode mnie(i innych szarych
      żuczków),że po prostu nas nie dostrzegają.
    • given5 Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 15:00
      Trzeci sektor zatrudnia tych wszystkich ktorych pierwszy i drugi
      zatrudnic nie chce lub ktorych sie tam zatrudnic nie da - bo
      standard ich pracy czesto jest zalosny! Gdzy wejdzie sie do siedziby
      jakiejkolwiek organizacji - jesli posiada takowa - to jest ona albo
      w piwnicy albo w poprodukcyjnych, zdewastowanych pomieszczeniach,
      zawsze wglownym biurze jest stara kanapa i rozchwiany stolik na
      srodku ktorego stoi duza popielniczka pelna petow! Sterty papierow
      dookola. Dla mnie taki balagan swiadczy o niechlujstwie
      zaangazowanych a nie o braku pieniedzy jak sami zaangazowani
      twierdza. Pojdzie sie na jakiekolwiek szkolenie to zawsze sa znowy
      te nieszczesne pety i porozlewana herbata i kubki plastikowe.
      Zadnego planu, zadnych informacji, spoznienia, odwolania, itp.
      Spojnosci w dzialaniach organizacji nie ma zadnej - jedna to inna
      tamto wiele to samo... itp. itd. - ale zrozumialym jest ze tak jest
      i bedzie dopoki rzad bedzie traktowal ngosy po macoszemu, rzucal im
      jakas jalmuzne i omijal szerokim kolem jak to robi obecnie. Rzad
      obecnie rowniez decyduje o tym czym te organizacje moga sie zajmowac
      a czym nie. Wiec i jest tak jak jest. Do d...!;(
      • z_jeziora Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 15:35
        Zapraszam do nas - wybudowana w 1999 r. przez nas siedziba
        organizacji, 190 m2, pokoje biurowe, sala do szkoleń, apartament dla
        gości, pełne, nowoczesne wyposażenie etc. i to wszystko w malutkim,
        mazurskim miasteczku! Więc bez uogólniania, proszę!
        • hiacynt33 Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 08.01.10, 23:26
          Poproszę o dokładniejszy adres, chciałbym skorzystać z zaproszenia.
    • slawczan Re: Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje po 07.01.10, 15:14
      Odnośnie prezesów i aparatu NGO dużo w tym prawdy.
      • kocia_noga fanatycy religijni to nie ruch obywatelski 07.01.10, 19:26

        Przede wszystkim nie jest to żaden ruch oodolny, ale grupy tworzone
        przy bardzo rozbudowanej i majętnej organizacji, wykorzystującej je
        do swoich celów. Wspólnie tworzą tumult, zdolny przestraszyć
        polityków, ale niezdolny do działań pozytywnych.
        • easz Re: fanatycy religijni to nie ruch obywatelski 08.01.10, 18:59
          kocia_noga napisała:

          > Przede wszystkim nie jest to żaden ruch oodolny, ale grupy
          tworzone
          > przy bardzo rozbudowanej i majętnej organizacji, wykorzystującej
          je do swoich celów. Wspólnie tworzą tumult, zdolny przestraszyć
          > polityków, ale niezdolny do działań pozytywnych.

          Być może wypaczony, ale jest to jakiś ruch pod ideę, czy też "ideę"
          i jest skuteczny, imo o to chodziło Graff. Tak, czy inaczej, nie
          znaczy to zaraz, że Graff pieprzy. Nie wiem jak od środka to
          wygląda, ale z obserwacji działań, ich organizowania i skutków, to
          różnie bywa. A może być coraz gorzej. Lepiej nie zasypiać i nie
          przespać.
    • janpol20 Urzędasy, bez serc, bez ducha. Organizacje poza... 08.01.10, 06:18
      uważam ze organizacji pozarządowych jest stanowczo za mało często biurokracja
      naszego kraju jest tak rozwinięta że aby załatwić cokolwiek petent odsyłany
      jest z biura do biura i nie wie kiedy tego chodzenia będzie koniec trzeba być
      nie lada oblatanym żeby wszystko zrozumieć bo bariery jakie są dla drugiego
      człowieka często nie do pokonania czek się bardzo długo na odpowiedz urzędnika
      a org.pozarządowe muszą mieć w swych szeregach ludzi co potrafią się poruszać
      w gąszczu przepisów czasami absurdalnych a przecież o wiele łatwiej jeżeli
      można załatwić sprawę w jednym a nie ganiać po całym mieście i jeszcze
      wszystkiego nie załatwić bo proszę państwa co jak co ale biurokracja w naszym
      kraju jest bardzo dobrze rozwinięta i jeszcze słowo o wolontariacie wiele
      kobiet jest bezrobotnych i za minimalną nawet płace podjęło by się opieki nad
      starszą chorą osobą a to kobiety posunięte już w latach i często nie mające
      żadnych szans na rynku pracy dodam jeszcze to że te panie więcej wiedzą o
      opiece niż młoda osoba bo swoje dzieci już odchowały i też nimi się
      opiekowały........................
    • japolak bez serc, bez d... to kosciotrupy ! 08.01.10, 21:10
      Pani Agnieszko. W końcówce "komuny" w niskonakładowym, lecz legalnym
      miesięczniku szykowałem do druku opracowanie "Heartland 2010" mojego
      kolegi, dziś w Banku Światowym pracującego. Kapitalny opis jak w
      społeczności lokalnej w USA porozumieli się dorośli i młodzież,
      ludzie biznesu, naukowcy itd. - by wspólnie projekt rozwoju
      tego "powiatu" opracować.
      Słusznie pani krytykuje chorobę przetargów. W Warszawie w zeszłym
      roku konkurowały NGO's mogące wspólny projekt zrobić. Ale już we
      Wrocławiu, Szczecinie, Gdańsku powstawały wspólne komitety
      organizacyjne, gdzie nikt nikomu nie podkradał pieniędzy i pomysłów.
      W ramach tego samego prawa można działać mądrze lub głupio...
      • jezn Re: bez serc, bez d... to kosciotrupy ! 08.01.10, 23:59
        No i to jest kwintesencja wszystkiego co robimy - można robić mądrze ,można głupio.

    • lin_piao Urzędasy, bez serc, bez ducha 09.01.10, 00:13
      Tworzenie społeczeństwa obywatelskiego trwa co najmniej 60 lat – jeśli zgodzić
      się z profesorem Ralfem Dahrendorf’em. My jesteśmy w 1/3 drogi.

      Co do ironicznego stwierdzenia, że:
      „Państwo ma służyć bogaczom, biednymi zajmą się organizacje pozarządowe”.
      - „Rzeczpospolita Polska jest dobrem wszystkich obywateli” – jak stoi w naszej
      Konstytucji, dlatego państwo ma służyć zarówno bogatym jak i biednym. Im mniej
      będzie się wtrącać w sprawy jednych i drugich, tym będą oni szczęśliwsi. A od
      zajmowania się biednymi rzeczywiście są ludzie, którzy czują do tego powołane
      i zrzeszają się w organizacjach pozarządowych – państwo /co również leży w
      interesie bogatych/ powinno im to sfinansować.

      Zgadzam się, że większości NGO-sów brak wyrazistości, która jest niezbędna by
      mogły uzyskać szerokie społeczne poparcie dla swych działań. Jej brak jest
      tym bardziej dziwny, gdyż wyrazistość NIE przeszkadza w uzyskaniu dotacji.
      Problemem nie jest „służba systemowi”, lecz strach przed głośną artykulacją
      swych potrzeb i celów.
      Ten „system” o którym pisze autorka, to przede wszystkim pieniądze zdarte z
      nas podatników. Dlatego nie ubolewał bym nad tym, że płyną do NGO. To bardzo
      dobrze, że państwo wycofuje się z życia publicznego, zostawiając poddanym
      granty na zagospodarowanie swych potrzeb. Powodem tego, że organizacje są
      słabe, oraz nie robią tego co potrafią i lubią, jest brak funduszy. Państwo,
      wycofując się z życia publicznego, powinno zostawić po sobie pieniądze. Należy
      skłonić państwo by wycofywało się jeszcze szybciej, a przede wszystkim
      zostawiło większą swobodę w wykorzystywaniu środków. Oznacza to również walkę
      o pozostawienie tylko minimum biurokracji, niezbędnej do obsługi tych zadań.
      Dotacje państwowe nie wykluczają dywersyfikacji źródeł finansowania.
      Ponadto kluczem do skutecznej realizacji swych ideałów i marzeń jest dobra
      organizacja i zarządzanie. Spontanicznie to można sobie iść na „manifę”, a nie
      realizować projekty.

      Jeśli to osiągniemy to zniknie problem feministek bawiących się w telefon
      zaufania…
    • agap25 Urzędasy, bez serc, bez ducha 09.01.10, 11:12
      jesteśmy małą organizacją powstałą z potrzeby serca. pomagamy
      ludziom naszą wiedzą i doświadczeniem i od tego jesteśmy. nie mamy
      księgowej ani specjalisty od pisania programów jak duze organizacje
      i choćbysmy byli jednyni, potrzebni i dobrzy, to jesteśmy skazani na
      wymarcie. bo albo organizacja funkcjonuje jak firma, tj ma
      specjalisów, księgowych itp.albo nie da rady zdobyć żadnych środków.
      a co do ludzi którzy tam pracują to od paru lat próbuję żyć z
      nieregularnych, paruset złotowych kwot, co roku przeżywam strach czy
      w przyszłym roku będą pieniądze, urzędnicy potrafią wypłacić je
      dopiero w marcu bo pracownik NGO może żyć ideą. to nie są warunki by
      pozyskac dobrych specjalistów.
    • cindycindy Da się działać inaczej!!! 09.01.10, 12:55
      www.mlodzisocjalisci.pl

      my na to wpadliśmy wcześniej :)
    • janostrzyca Znam to od podszewki 09.01.10, 14:21
      Po 20 latach demokracji sektor NGO stał się w przeważającej
      większości młynem to mielenia publicznych pieniędzy, budżetowych lub
      europejskich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka