oliwia.anna.majewska
08.02.10, 08:42
"Pierwszy kłopot z takim zarzutem sprowadza się do definicji: kto
jest Żydem, a kto nie? Jakie kryteria ma tu przyjąć historyk?
Religijne? Może rasowe - według hitlerowskich ustaw norymberskich?
Czy Żydem jest ten, kto się za Żyda uważa? Czy obywatel II RP,
ateista i komunista, jest jeszcze Żydem? Jasiewicz na to pytanie nie
odpowiada. Sugeruje tylko, że "wielu sowieckich Żydów było jedynie
[sic! - przyp. A.L.] Żydami, a komunizm służył im za parawan
lepszego lub bezpieczniejszego życia"."
Nie zauważyłem, aby przy okazji sprawy Jedwabnego ktokolwiek w GW
rostrząsał o niewinnych Polakach czy zgoła o definicji Polaka,
poprostu wszyscy Polacy byli wiwnni i kropka.
Proponuję zatem teraz cynglowiw Leszczyńskiemu, odrobinę
konsekwencji. Skoro GW potraktowała "Sąsiadów", jako pretekst
do "wyjaśnienia białych plam historii", niech tak samo potraktuje
książkę Jasiewicza.
"Sąsiedzi" pokazali bowiem oczywistą prawdę, że nie wszyscy Polacy
zachowywali się patriotycznie w czasie II wś, zdarzały się i szuje i
bandyci. Książka Jasiewicza pokazuje DOKŁADNIE TO SAMO!!!! z tą
nieakceptowalną dla cyngla różnicą, że odnośnie Żydów.
Jest okazja by polscy Żydzi przeprosili za to co wwyprawiali pod
sowiecką okupoacją, by przyznali, że w czasie II wś nie byli tylko
bezbronnymo ofiarami (udział w milicji czerwone, masakry w
Koniuchach i Nalibokach). Zamiast tego jak widzę, jest jednak
standardowe zachowanie - piszą źle o Żydach? To ich zwyzywać od
antysemitów. Żenua cynglu, żenua.