Dodaj do ulubionych

Uciekajcie stąd

01.05.10, 18:36
Mam nadzieję, że prokurator już jest w drodze.
Obserwuj wątek
    • tenochtitlan3 I bardzo dobrze. 01.05.10, 19:09
      Zawody powinno dziedziczyć się ustawowo. Lekarze, prawnicy, posłowie,
      oficerowie(ci wyżsi, bo niższe stanowiska można obsadzać motłochem),
      sędziowie, notariusze etc .
      A pospólstwo może się od czasu do czasu włączyć do dyskusji czy tak być
      powinno. A potem do roboty za 1000 netto i nie zapominać podatków zapłacić, bo
      to patriotyczny obowiązek.
      Jak się będziemy buntować to będziemy mieć drugą Grecję. Przeto najlepiej już
      teraz, profilaktycznie, obniżyć najniższe wynagrodzenie o 25% a emerytury i
      renty o 30%.
      Motłoch zrobi co mu każe władza. Tym się różnimy i różnić będziemy od
      cywilizowanych zachodnich społeczeństw.
      PS: a o prokuratorze w tej sprawie to można pomarzyć. Cioteczne siostry i
      bracia wspomnianej doktorki tam siedzą na urzędach. Sprawę przeciągnie się i
      umorzy.
      • s.skulim skandal!! 01.05.10, 20:15
        Mam nadzieję, Ze ta pani juz nigdy nie tknie żadnego dziecka!!!
        • mario-radyja Za takie artykuły lubię GW 03.05.10, 15:30
          Jest problem społeczny ukrywany przez środowisko, to misją mediów jest to
          upublicznić. Wymieść spod dywanu.

          Szkoda tylko że GW nie stosuje tych samych zasad w stosunku do lustracji...
          • ready4freddy Re: Za takie artykuły lubię GW 05.05.10, 17:20
            mario-radyja napisała:

            > Jest problem społeczny ukrywany przez środowisko, to misją mediów jest to
            > upublicznić. Wymieść spod dywanu.
            >
            > Szkoda tylko że GW nie stosuje tych samych zasad w stosunku do lustracji...

            widzisz, bo tu jest konkretny problem tu i teraz, problem lekarza, ktory zamiast
            pacjentom pomagac, szkodzi. a nie jakies pierdoly o tym, kto na kogo donosil 30
            lat temu.
      • krawiec6661 "darmowa" służba zdrowia 02.05.10, 19:28
        Czego oczekujecie? Każdy rozsądny człowiek wie, że w socjaliźmie taka
        jest właśnie jakość usług. Szczerze, wolę zapłacić mojemu prywatnemu
        dentyście te 200 zł za wizytę i być świadkiem jak się człowiek stara
        uratować każdego zęba. W gabinecie czyściutko, dobry sprzęt, wysokiej
        jakości środki znieczulające... Nawet jak mam potem chodzić głodny to
        wolę taką opcję. Pisząc "darmowa" miałem oczywiście na myśli: "opłacana
        ze składek". Precz z komuną!
        • cartophell Re: "darmowa" służba zdrowia 02.05.10, 20:17
          i to jest jedyny problem jaki dostrzeglas w tym artykule?
          • jimmyjazz oczywiście że jedyny 02.05.10, 22:39
            cartophell napisała:

            > i to jest jedyny problem jaki dostrzeglas w tym artykule?

            A co powodowało ludźmi że tam szli pomimo że wiedzieli że z lekarką jest coś nie
            tak?

            Nepotyzm (jak to nazwał pan prof. uczucia macierzyńskie) wśród lekarzy to
            problem od znany dziesiątek lat w Polsce - ale nie powoduje z automatu że ktoś
            okalecza pacjentów.
            • tutuna Re: oczywiście że jedyny 03.05.10, 16:17
              Wyjaśnij mi proszę, bo nie nadążam za twoim tokiem myślenia - zatem winnymi tej
              sytuacji są... pacjenci?!?!

              A nie
              - powszechny nepotyzm
              - brak odwagi cywilnej (i jakiekolwiek innej) lekarzy i pielęgniarek
              - zmowa milczenia instytucji, które za jakość leczenia odpowiadają

              Rozumiem, że pacjent sam sobie winien bo (ach głupi!) opłacił obowiązkowe
              składki i (ach głupi po dwakroć!) udał się na leczenie do kliniki prowadzonej
              przez prestiżową uczelnię, a nie do prywatnego gabinetu (biedny, bo przecież
              głupi...)

              poza tym skąd wiesz, że ludzie "tam szli pomimo że wiedzieli że z lekarką jest
              coś nie tak?" Z artykułu wynika, że o tym "nie tak" to raczej wiedział personel
              a pacjent boleśnie dowiadywał się dopiero niestety podczas wizyty lub pokątnie
              na korytarzu post factum.
              • sisigma Re: oczywiście że jedyny 05.05.10, 10:51
                Trochę tak jest że jednak pacjenci są... głupi. Przyjmowanie za pewnik, że jeśli
                ktoś ma na szyldzie Klinika, doktor, czy profesor to już znaczy się musi być
                dobrze to duży błąd za który zapłaci się samemu.
                Leczyłam się ortodontycznie i nie wyobrażam sobie że nie mam kontaktu ze swoim
                lekarzem, że coś mnie niepokoi i pozostaje niewyjaśnione. Że coś "jest nie tak"
                nie trzeba być lekarzem, to się czuje. Żeby poczucie potwierdzić wystarczy jedna
                konsultacja u innego lekarza. Ortodoncja to długotrwałe wieloetapowe leczenie,
                to nie chirurg, że się pacjent budzi i od razu widzi, że nie tę nogę mu obcieli.
                Ortodonta popełnia szereg małych błędów na każdej wizycie. Po dwóch trzech
                miesiącach doskonale wiadomo, że leczenie nie jest takie jak trzeba bo to widać
                gołym okiem laika. Wtedy jest czas na to żeby coś zrobić, ale jak ktoś się
                zaprze, że ten lekarza albo żaden to co mu zrobisz??? Przypuszczam, że pacjenci
                "łapali" się na słynne nazwisko, które córka przecież nosiła po mamusi...
                tu opisane są przypadki że ktoś chodził przez dziesięć lat! Podejrzewam, żę przy
                dzisiejszej technologii i wiedzy tego samego pacjenta można byłoby wyleczyć w
                dwa trzy lata.
                Argument że ludzi nie było stać na prywatną opiekę nie jest tak naprawdę żadnym
                argumentem. Lepiej takiego leczenia nie podejmować niż podjąć złe. Poza tym są
                inne kliniki - to nieprawda co napisano w tym artykule że ta jest jedyna.
              • jimmyjazz Re: oczywiście że jedyny 06.05.10, 00:21
                tutuna napisała:

                > Wyjaśnij mi proszę, bo nie nadążam za twoim tokiem myślenia -
                > zatem winnymi tej sytuacji są... pacjenci?!?!

                No widzę.

                Winny jest taki układ w którym płacę/płacisz co miesiąc kilkaset
                złotych "składki ubezpieczeniowej" i nie mam wyboru ani wpływu na to
                co za to dostanę.

                > A nie
                > - powszechny nepotyzm
                > - brak odwagi cywilnej (i jakiekolwiek innej) lekarzy i
                > pielęgniarek
                > - zmowa milczenia instytucji, które za jakość leczenia odpowiadają

                Nie. To tylko wątki poboczne. Czy wyobrażasz sobie że idziesz do
                prywatynej przychodni/kliniki płacisz za wizytę i jesteś tak
                obsłużony? Tak nepotyzm taki sam. Ale po takim obsłużeniu zabierasz
                kasę i idziesz do gdzieś indziej
                • tutuna Re: oczywiście że jedyny 10.05.10, 14:18
                  Czy wyobrażasz sobie że idziesz do
                  > prywatynej przychodni/kliniki płacisz za wizytę i jesteś tak
                  > obsłużony? Tak nepotyzm taki sam. Ale po takim obsłużeniu zabierasz
                  > kasę i idziesz do gdzieś indziej

                  To tylko teoria. Niestety nie muszę sobie wyobrażać - przerobiłam to w USA i
                  wierz mi, że zarówno poziom usług jak i łatwość "zabrania kasy" nie jest taka
                  prosta. I choć niejednokrotnie w polskiej służbie zdrowia trafił mnie szlag ze
                  złości, to po przeżyciach amerykańskich ciągle twierdzę, że ten system wbrew
                  pozorom nie jest taki głupi, tylko źle zarządzany.
          • mario-radyja ale on ma rację 03.05.10, 15:35
            usługi dentystyczne nie powinny przechodzić przez ubezpieczenia.

            Jeżeli państwo obetnie wydatki na to i zwróci nam związane z tym pieniądze
            podatkowe, doskonale sami sobie poradzimy z kupowaniem tego typu usług.
        • ewaadg Re: "darmowa" służba zdrowia 06.05.10, 19:34
          Niestety - problem w tym, że aż do końca 2008r. Instytut miał monopol na
          leczenie dzieci z wadami wrodzonymi twarzoczaszki na skalę Wielkopolski.
          Niezwykle trudno byłoby co miesiąc jeździć do Warszawy tylko do ortodonty,
          podczas gdy takie dzieci wymagają opieki wielu innych specjalistów. Więc
          pacjenci nie mieli wyboru. Na szczęście od zeszłego roku pojawiły się nowe
          możliwości. Dla mojego dziecka o 8 lat za późno...
        • tatiana99 Re: "darmowa" służba zdrowia 02.03.11, 21:55
          A jaką masz pewność, że w tym prywatnym gabinecie jest dobry lekarz? A może też dziecko lekarza, przepchnięte przez studia, z załatwionym doktoratem i specjalizacją? A ten czyściutki gabinet za pieniądze rodziców.
      • iluminacja256 Re: I bardzo dobrze. 02.05.10, 19:46
        To nie dotyczy tylko lekarzy. Nepotyzm w Polsce to smierdzace jajo
        całego srodowiska akademickiego. I nikt z tym nic nie robi, bo
        nikomu to nie jest na rekę. A ten reportaz jest po prostu
        PRZERAZAJACY.
      • wheeler1 w klinice ortodoncji nie ma prawie ortodontów!!! 03.05.10, 14:44
        kierownik: prof Teresa Matthews-Brzozowska - bez specjalizacji z ortodoncji

        tu do sprawdzenia kwalifikacje:
        www.nil.org.pl/xml/nil/rejlek/hurtd
        pracownicy kliniki:
        www.usoms.poznan.pl/pol/index.php?strona=1_spis&show_employees=226
        Marcin de Mezer - bez specjalizacji z ortodoncji
        Rafał Flieger - bez spec. z ortodoncji
        dr n. med. Maciej Koczorowski - bez specjalizacji z ortodoncji
        dr n. med. Przemysław Kopczyński - bez specjalizacji z ortodoncji
        lek. stom. Agnieszka Pernak - bez specjalizacji z ortodoncji
        dr n. med. Maria Pospieszyńska - specjalizsta ortodonta
        dr n. med. Anna Szponar - Zurowska - specjalista ortodonta

        • thesaturday Re: w klinice ortodoncji nie ma prawie ortodontów 05.05.10, 19:48
          Jakim prawem wogle podajesz czyjes dane osobowe?
          • wredny.wielonickowiec Re: Jakim prawem podajesz czyjes dane osobowe? 05.05.10, 19:52
            A to są lekarze z publicznej placówki - czy też może tajni agenci CBŚ pod przykryciem?
          • szama3 Re: w klinice ortodoncji nie ma prawie ortodontów 06.05.10, 06:11
            prawem internetu palancie, naucz się klikać bo cię pielęgniarki
            wyklikają
      • maddrake Re: I bardzo dobrze. 03.05.10, 15:41
        Święta racja Panie Kolego, święta racja. Też się dziwię, że do tej pory
        nikt nie zgłosił projektu ustawy, aby tak właśnie: z ojca na syna, z
        matki na córkę, dziedziczyć stanowiska, pensje i uprawnienia. Przecież
        od lat sprawdza się u nas ten model gdzie wszystkie stanowiska w
        urzędach, sądach, klinikach i ministerstwach obsadza się
        wtajemniczonymi członkami klanów. Tylko Prezes Pawlak miał odwagę
        głośno powiedzieć to co po cichu wiedzą wszyscy: nepotyzm jest
        gwarancją właściwego funkcjonowania urzędu.
    • sir_fred Re: Uciekajcie stąd 01.05.10, 20:24
      Tja, już pędzi na sygnale ...
      Ścierwa, nie lekarze.
    • rita.1 Uciekajcie stąd 01.05.10, 20:33
      Szczęście w nieszczęściu, że ta kobieta nie nie jest specjalistką od operacji
      mózgu.
      • thomaschek Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 16:24
        Chyba nie jestes az tak naiwna??Myslisz ze na klinikach neurochirurgi nie ma
        takich kwiatkow?? pomysl tylko czy statystycznie nie jest to prawdopodobne??
      • cemetel Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 18:48
        W innych klinikach w Poznaniu nepotyzm kwitnie, że az hej. Jak
        może np.trzecie pokolenie Krokowiczow obsadzać klinikę chirurgii ?
        A min. Kopacz chcialaby jeszcze oddac wszystkie kliniki w prywatne
        ręce ordynatorów..hihi. Dzięki, że L. Kaczyński to zablokował. Jak
        to mozliwe, ze ordynatorzy prowadza prywatne gabinety......chyba
        tylko po to, by potem przyjmowac swoich pacjentów na koszt Państwa.
        • alfalfa Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 00:00
          > A min. Kopacz chcialaby jeszcze oddac wszystkie kliniki w prywatne
          > ręce ordynatorów..hihi. Dzięki, że L. Kaczyński to zablokował. Jak
          > to mozliwe, ze ordynatorzy prowadza prywatne gabinety......chyba
          > tylko po to, by potem przyjmowac swoich pacjentów na koszt Państwa.

          Ja pierniczę! Jak mozna jednym ciagiem takie głupoty pisać?!
          Jakie "oddać"? Ordynatorzy i gawiedź lekarska juz
          dawno "sprywatyzowała" szpitale i przychodnie. Czy nie lepiej
          zalegalizować tę juz dokonaną przewałkę (np. wprowadzić rynkowe
          mechanizmy regulacji i opodatkować) zamiast udawać, że jej nie ma
          lub, że się ją zwalczy (co wychodzi z marnym skutkiem)?
          A.
          • cemetel Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 22:32
            oj, chyba Tobie rynek kojarzy sie wyłącznie z rynkiem łazarskim.
            Pamiętaj - nie musisz mówić wszystkiego co wiesz, ale powinienes
            wiedziec co mówisz. A tak a propo - dlaczego ja nie mogę przejąc za
            friko tych szpitali ?
            • aegis_of_heart Masz pytania jak potłuczony... 07.05.10, 23:53
              > dlaczego ja nie mogę przejąc za
              > friko tych szpitali ?

              Dlaczego? Ty? Mówiąc brutalnie, bo jesteś dla tego systemu nikim.

              Ci ludzie tam siedzą, dzielą pieniądze, obsługują klienta, przyjmują pracowników
              i decydują o ich losach zawodowych. Są panami świata.

              I co z tego, że nie posiadają szpitali? Zarządy też nie posiadają korporacji,
              ale to one rządzą. A tu jeszcze są przywileje stanowe: profesura jest
              praktycznie nieusuwalna. Kliniki i uniwersytety to ich folwarki.

              Dlatego pomysł przedmówcy nie jest najgorszy: zaorać publiczne, skończyć z tą
              farsą, niech będą tylko kliniki prywatne. NFZ może sobie kontraktować jak do tej
              pory.

              Aha - by to sprawnie zadziałało, należy szybko uznawać specjalizacje robione w
              UE, np. w Niemczech. To samo z kwalifikacjami na biegłego.
              Po takim manewrze polskim panom feudalnym szybko zmiękłaby rura, a pacjenci
              zyskaliby jakiekolwiek szanse.
    • 2berber Siła korporacji. 01.05.10, 20:47
      Jak społeczeństwo poradzi sobie z korporacjami?
      Oczywiście korporacje medyczne są najbardziej
      niebezpieczne dla indywidualnego człowieka,
      jednak szkody społeczeństwu wyrządza każda
      korporacja.
      • uii To sie nazywa wolnosc od wplywow politycznych 02.05.10, 21:42
        Politycy przynajmniej siedza przy korycie bo ktos ich wybral w
        wyborach i tylko do nastepnej kadencji. Lekarze, prawnicy i ta cala
        akademicja zaraza jest wolna od wplywow politycznych co znaczy nie
        podlegaja regulom demokratycznym i wszyscy im moga nagwizdac.
    • zg13 i tak wlasnie wyglada polska medycyna 01.05.10, 21:18
      i w sporej czesci nauka, ponizszy fragment bardzo dobrze oddaje stan rzeczy:

      "Biorę do ręki listę pracowników kliniki ortodoncji. Patrzę na nazwiska ośmiu
      lekarzy stomatologów i ortodontów. Pomijam Marię P. A dalej:

      * wnuk profesora ortodoncji;

      * syn profesora, stomatologa i członka Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego;

      * drugi syn tego profesora;

      * syn profesora, analityka medycznego z poznańskiej Uniwersytetu Medycznego;

      * córka profesor i szefowej jednej z klinik uczelnianych

      * i jeszcze siostra obecnej kierowniczki."
      • bewi1 I z tego powodu nie pracuję w Polsce. 02.05.10, 18:17
        • kot.behemot Nie łudź się. Nepotyzm to choroba wykształciuchów. 02.05.10, 19:47
          Na pewnej konferencji jedliśmy sobie "towarzyski" obiad, i pewna pani, z bardzo
          znanej nowojorskiej uczelni, opowiada następującą historię: ma siostrzeńca, ten
          siostrzeniec jakiś niewydarzony i nieśmiały, więc wzięła go do siebie, żeby się
          rozwinął. Zupełnie bez żenady, przy ludziach, którzy pewnie mieli podziwiać
          "family values". Nie łudź się, Kolego...
    • rhobar Uciekajcie stąd 01.05.10, 21:23
      Gratuluje dobrego artykułu.Więcej takich tekstów poruszających ważne
      problemy dotykające bezpośrednio zwykłych ludzi bo to dobry sposób
      aby ograniczać takie zachowania i dodać odwagi tym,którzy milczą ze
      strachu przed protekcją w środowiskach lekarskich i administracji
      państwowej
      • rabbinhood jest problem 02.05.10, 19:32
        czy istnieje siła zdolna ruszyć z posad korporację lekarzy? Każdy kto spróbuje
        może liczyć na rewanż. To niestety wierzchołek góry lodowej, a droga kariery
        lekarskiej jest tak skonstruowana, że zbyt mocne są zależności i zbyt duże
        pieniądze w grze aby można było zreformować to w biegu.
    • basienka001 Uciekajcie stąd 01.05.10, 21:23
      Nikt z lekarzy" nic nie wiedzial i nic nie widzial",nikt " nie mogl"
      zareagowac.To jest przerazajace.Polskie "elity".
    • barakkobamaa Uciekajcie stąd 01.05.10, 21:25
      Przecież tak wygląda cała ta kraina. A Czerska to broni i chroni. Ten artykuł
      jest o michnikowszczyźnie.
      • pisuarro Re: artykuł jest o michnikowszczyźnie 01.05.10, 23:53
        Nie łudź się - te mechanizmy są uniwersalne.


        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80708,7035086,Kuzyn_prezydenta_na_trzech_etatach__Wypych__Kaczynski.html
    • joanekjoanek Uciekajcie stąd 01.05.10, 21:31
      Zgroza.
      Mam nadzieję, że pan Kącki zadba, by donosić nam tu rzetelnie o tym, co będzie dalej - o tej "kontroli", co tam ma być, i o dalszych wykrętach towarzystwa. Gruba sprawa.
    • kadykianus Masakra. Kolejny przykład gnoju polskiego 01.05.10, 21:35
      To, że środowisko naukowe w Polsce jest niewypowiedzianie patologiczne i skundlone to nie nowina. Oni są nawet gorsi niż PZPN. Nikt tego nie pilnuje, robią co chcą.


      • aegis_of_heart Większość "bohaterów" powinna siedzieć. 07.05.10, 23:28
        Zwyczajnie. Ci ludzie powinni siedzieć:
        - za przestępstwa przeciwko dokumentom (fałszowanie i sprawstwo kierownicze w
        procedurze wyłudzenia środków z NFZ, pomoc w fałszerstwie zaświadczenia o
        zdolności do pracy oraz w przestępstwie wyłudzenia dokumentu).
        - za przestępstwa przeciwko zdrowiu i życiu.

        Ci ludzie to najprawdziwsza sitwa. Lekarska mafia. Można ich oskarżać wręcz o
        działanie w grupie zorganizowanej - bo jak tę machinę inaczej nazwać.

        Dodatkowo w cywilizowanych krajach mogliby już zbierać słoiki, bo procesy
        cywilne by ich zrujnowały do końca życia (zarówno ze strony NFZ, regresowy i z
        naruszenia dobrego imienia Uniwersytetu oraz oczywiście rodzin poszkodowanych).

        Ale żyjemy w Bolandii. Zobaczymy jak będzie, może jednej osobie postawią
        zarzuty... może... może... może nie...

        ---

        A na koniec złoty cytat:

        "Myślę, że mogły wziąć górę uczucia macierzyńskie, które nie są niestety obce
        naszemu środowisku."


        Czyż to nie kwintesencja korupcji? Demoralizacja jakich mało.

        Powiedzmy to wprost: bandyta z kijem baseballowym i złotym łańcuchem jest mniej
        zdemoralizowany niż państwo profesorowie.
    • rwakulszowa A ciotki i wujkowie w prokuraturze czy Sądzie? 01.05.10, 22:20
      Nie, no takie rzeczy to tylko w Poznaniu .......mamuśkę bym wsadził
      na dożywocie !
      Za nepotyzm w służbie zdrowia, policji, prokuraturze, sądownictwie
      itp powinno być 25 lat więzienia - cieżkiego !
      Dopuszczam nepotyzm wyłacznie w oczyszczalni ścieków - dla
      pracowników fizycznych oczywiście.
      • gburiaifuria Re: A ciotki i wujkowie w prokuraturze czy Sądzie 02.05.10, 00:45
        rwakulszowa napisał:

        > Nie, no takie rzeczy to tylko w Poznaniu .......mamuśkę bym wsadził
        > na dożywocie !
        > Za nepotyzm w służbie zdrowia, policji, prokuraturze, sądownictwie
        > itp powinno być 25 lat więzienia - cieżkiego !
        > Dopuszczam nepotyzm wyłacznie w oczyszczalni ścieków - dla
        > pracowników fizycznych oczywiście.

        a w polityce? np bracia blizniacy- premier i prezydent.....
      • polsz Re: A ciotki i wujkowie w prokuraturze czy Sądzie 02.05.10, 18:19
        nie wq Poznaniu a w całej Polsce, w każdej klinice uniwersyteckiej
    • hammurabina Uciekajcie stąd 01.05.10, 22:29
      dziwię się, że się dziwicie? system kastowy w Polsce już się utrwalił - niech
      no dziecko kogoś bez koneksji dostanie się na aplikację etatową - w Sądzie
      czy prokuraturze.. bo o radcowskiej czy adwokackiej nawet nie wspomnę... nawet
      najtępsze bachory lekarzy dostaną pracę w PAŃSTWOWEJ służbie zdrowia a wyniki
      jak wyżej. pracę w administracji rządowej dostają - krewni rządzących jak
      robotę szybciutko dostał nowy mąż sierotki po b. prezydencie (late parę temu)
      itp... jeżeli kłamię - proszę mi to udowodnić.
      • porshe Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 20:00
        ej, trochę się posunęłaś za daleko. Sam jestem na uczelni
        wrocławskiej, około 2/3 roku to synowie i córki lekarzy. Oczywiście
        są i lepsi i gorsi, ale nie można im zarzucić, że są niedouczeni.
        System kształcenia jest tak skonstruowany, że nie ma opcji, aby
        wypuścić niedouczonego lekarza, chociażby z protekcją. Widzę to na
        codzień - kolega ma bardzo znanego ojca. I wcale nie ma lżej na
        egzaminach (zdajemy zazwyczaj razem). Co więcej, większość ludzi
        kojarzących nazwisko zadaje bardziej wymagające pytania z tego
        właśnie tytułu. I nie przez zawiść, tylko przez te cholerne
        nazwisko.

        Poza tym choroba psychiczna to tutaj być może nadużycie. Oczywiście
        winę za taki stan rzeczy ponoszą urzędy wydające zaświadczenie o
        zdolności do pracy (pomijam tutaj korupcję, czy też znajomości tych
        lekarzy). Jedyna opinia, z którą się tutaj zetknąłem, która nie jest
        anonimowa, to opinia, iż lekarka jest osobą bardzo ambitną. I mam
        nadzieję, że nie jest niedouczona. Po prostu nie radzi sobie z
        pacjentami.

        Przedstawione zjawisko jest rzeczywiście 'straszne' w swej istocie,
        ale nie generalizujmy, że każdy syn/córka lekarzy to od razu zło
        konieczne!

        nie pozdrawiam
        • pandzik Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 22:27
          "System kształcenia jest tak skonstruowany, że nie ma opcji, aby
          wypuścić niedouczonego lekarza, chociażby z protekcją."

          Gratuluję optymizmu, niestety mocno na hurra. Niedouczonych lekarzy jest
          mnóstwo, wystarczy przejść się do pierwszej z brzegu przychodni. Nie pyta się
          pacjenta o objawy, tylko o to, co mu jest, czekając na gotową diagnozę. Następne
          pytanie to "Co pani przepisać?".
          Niestety, jest tak zarówno w państwowej, jak i prywatnej służbie zdrowia.
          Choroba to najgorsze, co człowieka może w tych czasach spotkać...

          A nepotyzm? Wystarczy wejść na stronę któregokolwiek urzędu i sprawdzić zakładkę
          ze świeżo obsadzonymi stanowiskami. Wymagań na takie miejsca zwykle jest na
          cztery akapity - ale nazwiska osób, które się dostały, opatrzone są jedynie
          lakoniczną informacją, że je wszystkie spełniają. Skoro tak, to co to za wstyd
          czy problem pokazać ich cv i referencje...? Okazuje się, że wielki...
          • porshe Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 23:08
            > Gratuluję optymizmu, niestety mocno na hurra. Niedouczonych
            lekarzy jest mnóstwo, wystarczy przejść się do pierwszej z brzegu
            przychodni. Nie pyta się pacjenta o objawy, tylko o to, co mu jest,
            czekając na gotową diagnozę. Następne pytanie to "Co pani przepisać?
            ". Niestety, jest tak zarówno w państwowej, jak i prywatnej służbie
            zdrowia. Choroba to najgorsze, co człowieka może w tych czasach
            spotkać...

            Teraz to cię zupełnie nie zrozumiałem. Sami pacjenci chcieli takiego
            'systemu'. Nie podobały się przepisywane leki, bo zmowa lekarzy i
            firm farmaceutycznych, no to zmieniono sposób zapisywania, należy
            się pacjenta pytać, co mu przepisać. O diagnozach - trudno wymagać,
            aby lekarz rodzinny postawił diagnozę BEZ badań dodatkowych a tych
            fundusz zabrania wykonywać. Tak więc może dla ciebie niedouczony
            lekarz, ale dla mnie fachowiec i specjalista, który na bieżąco
            stosuje zalecenia (niekiedy absurdalne) swojego pracodawcy.

            Ja opisałem to, co ja widzę. Nie twierdzę, że na innych uczelniach
            jest podobnie lub identycznie. Nie wiem. Możliwe (bardzo), iż jest
            tam jeszcze lepiej. Wszyscy lekarze muszą zdać obecnie LEP. Jeśli go
            zdali, to znaczy, że są douczeni i koniec kropka. Nie można oszukać
            testu ani systemu, bo sposób egzaminowania na takie 'wybryki' nie
            pozwala. Dlatego też, chociaż ja osobiście jeszcze lepu nie
            zdawałem, sądzę, że to nie jest mój hurra-optymizm tylko
            rzeczywistość. A to, że pacjenci żyją w swoim-własnym-świecie,
            wykreowanym za pomocą seriali medycznych, to już nie moja wina. Z
            drugiej strony w serialach medycznych widzą tylko dobre strony. Ja
            jeszcze nie spotkałem tak cierpliwego pacjenta, jakich na codzień ma
            dr House. U nas po drugim badaniu pacjent by uciekł ze szpitala na
            własną prośbę.
            • d_jak_zupa Poziom lekarzy i naukowcow 03.05.10, 02:10
              O jakich serialach mowimy, niech lekarze beda jak w polskich
              serialach, to juz bylby postep.

              Mam okazje porowywac leczenie w USA i w Polsce (prywatnie). Poziom
              wiedzy naszych dr, dr hab powodowal ze lekarze w Stanach sie lapali
              za glowe.

              Zdanie LEP o niczym nie swiadczy, to jest poczatek. Wiedze
              teoretyczna trzeba umiec stosowac, to tez jest wyksztalcenie, wrecz
              jego najbardziej istotna czesc. Szkoda ze tego nie lapiesz, ale to
              sa braki w wyksztalceniu...

              Nepotyzm kwitnie, miedzy innymi bo wmawia sie ze nasi lekarze,
              naukowcy sa na europejskim, czy swiatowym poziomie. Tylko srodkow
              brak. Otoz nieprawda. Wiekszosc jest zwyczajanie niedouczona. Cos
              tam wkuli, cos przeczytali, egzamin zdali i tyle. Wiekszosc nie
              potrafi logicznie kojarzyc wiecej niz dwa fakty. Widac to po ich
              wkladzie w nauke, czy w rozwoj medycyny.

              Sa wyjatki, ci wyjechali, albo siedza cicho by nie byc zasczutym
              przez wiekszosciowa miernote, ktora pcha swe latorosle bo u nas
              sredniowiecze i system kastowy.
              • porshe Re: Poziom lekarzy i naukowcow 05.05.10, 14:21
                a niech pomówimy o takim dr. Housie - ciekawe, czy wtedy byś był
                zadowolony, że cie kłują, testują, pożerają twoje ubezpieczenie na
                nic-nie-wnoszące procedury, a do tego twój lekarz prowadzący jest
                nieobecny, a jak się pojawi to jest chamski...

                Może i jest tak, że lekarze nie są aż tak bardzo kulturalni, jak
                powinni wg ciebie być. Ale wybacz, tu nie wersal. Czasem trzeba
                wrednemu pacjentowi rzucić ciętą ripostę, bo inaczej nie zrozumie.
                Poza tym - zaraz! Przecież pacjenci w Polsce są aboslutnym wzorem
                kultury, higieny i dyscypliny jeśli chodzi o leczenie. Do tego mają
                samoświadomość utrzymywania dobrej kondycji fizycznej, zdrowej diety
                i braku nałogów. No przecież gdzież ja żyję, to lepiej być nie może.

                Porównujesz prywatną opiekę zdrowotną w USA i Polsce (znaczy w
                którym ośrodku dokładnie?). Niech będzie. W USA do byle pierdółki
                jest specjalista od ręki i na zawołanie. W Polsce, nawet w
                prywatnych ośrodkach, czegoś takiego nie ma zapewnionego w 100%. Są
                główni specjaliści, ale o tych rzadszych też trzeba walczyć, bo oni
                po prostu nie mają czasu.

                Powiedz mi, jak to się dzieje, że w Polsce, pomimo skrajnego
                niedofinansowania służby zdrowia (pomijając ośrodki prywatne),
                jednak diagnozuje się coraz lepiej nowotwory, jednak wykonuje się
                skomplikowane operacje za dużo mniejsze pieniądze niż u zachodnich
                sąsiadów. Jak myślisz, na czym się oszczędza? Jak to się dzieje, że
                to do naszych stomatologów przyjeżdżają wycieczki z Niemiec, Austrii
                czy Czech by leczyć zęby. U nich nie ma takich dobrych specjalistów?

                No i w końcu jak to się dzieje, że lekarze emigrujący, to są bardzo
                wysoko cenieni specjaliści na zachodzie? Skąd ta 'wybujała' opinia
                innych szpitali (północ, zachód europy), o naszych lekarzach. Im
                pewnie też ktoś 'nawmawiał' że my tu się uczymy po łebkach i
                niedokładnie.

                Też byłem w stanach. Też widziałem lekarzy, doktorów habilitowanych,
                profesorów. Tam jest do nich lepszy dostęp niż w Polsce. Można
                przyjść i normalnie pogadać. Nawet z profesorem. I zgadnij co! Na
                moje pytania niekiedy nie było natychmiastowej odpowiedzi. Trzeba
                było sprawdzić jakieś bardzo szczegółowe książki, zapytać
                telefonicznie ekspertów i się wtedy odpowiedź znalazła. Ja nie
                mówię, że każdy musi być wszechwiedzący. Nie uznaję się bynajmniej
                za kogoś wybitnie zdolnego. Ale zagiął mnie fakt, że profesor sam
                nie wie, nie zna odpowiedzi na niby-proste-pytanie-durnego-studenta.

                Tak więc ja mam przesłanki, by twierdzić, że jednak coś umiem. Jak
                dla ciebie LEP nic nie znaczy, to lekarze bez granic w Afryce za
                niewielką pomoc finansową na pewno przygarną jeszcze jednego
                pacjenta do leczenia. Oni zazwyczaj nie mają certyfikatu unii
                europejskiej. Sprawdź, jak tam cię wyleczą, ok?

                w zupie ci się poprzewracało, ot co.
            • tutuna Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 16:32
              Wybacz ale zadanie prostych pytań przed przepisaniem leku mieści się chyba w
              tym, co podczas wizyty u POZ refunduje fundusz? I chodzi mnie jedynie o TRZY ale
              za to bardzo istotne pytania, które mogą mieć istotny wpływ na moje zdrowie:
              1) czy jest Pan/Pani na coś uczulona?
              2) Czy przyjmuje Pan/Pani obecne inne leki?
              a w przypadku kobiet jeszcze:
              3) czy może być Pani aktualnie w ciąży?
              Szczególnie w pierwszych tygodniach (wynik testy b-hcg może być jeszcze mylnie
              ujemny).

              Proste - proste.
              Trudne - dla niektórych aż za bardzo.

            • apas13 Re: Uciekajcie stąd 07.05.10, 17:14
              Niestety, mam wrażenie, ze to Ty nie zrozumiałeś, co mozna oczywiście położyć na karb Twego młodego wieku (student?). Nie chodzi o to, ze synowie czy córki znanych lekarzy muszą zdać te same egzaminy, co ich "pospolici" koledzy. Nie w tym rzecz, że są czy nie są głupsi na studiach. Problem zaczyna się później, po zdobyciu dyplomu i zdaniu LEP - szansa na posadę w klinice, dobrym szpitalu itp itd rośnie wraz z rangą nazwiska ojca czy innego krewnego w środowisku. Absolwent medycyny jest "niegroźny" dla pacjentów, niezależnie, czy skończył studia na 5 czy 3. Wszak to, co robi winno być (i z reguły jest) nadzorowane przez kogoś o większym doświadczeniu. Słaby student może się okazać genialnym operatorem, wzorowy kujon może gubić przy diagnozowaniu z braku lekarskiej intuicji. Ale jeśli ktos taki popełni błąd, łatwo się go pozbyć - zwyczajna selekcja, jak w każdym zawodzie.
              Gorzej, gdy ma Tatę albo Mamę o znaczącym nazwisku i szerokich wpływach. Wtedy taki młody człowiek, nawet popełniając kardynalne błędy, pozostaje bezkarny, pnie się po szczeblach i sam zaczyna kreować rzeczywistość, podejmować decyzję, zatrudniać ludzi... Czego przykład w powyższym tekście.
              Ukończenie studiów to tylko podstawa, rudimenta. Potem awansować powinni najlepsi, najskuteczniejsi, najlepiej się dokształcający, najbardziej utalentowani. Awansują najlepiej urodzeni i to jest problem, z którym się jeszcze nie zetknąłeś. Więc nie rozumiesz...
        • tatiana99 Re: Uciekajcie stąd 02.03.11, 22:11
          Myślę, że teraz jest lepiej pod tym względem, ale 20 lat temu w wielu wypadkach można było kupić egzaminy.
    • leniuch102 Dziecko lekarza - lekarzem, prawnika - prawnikiem 01.05.10, 23:20
      półfeudalny świat polskich korporacji.
      nepotyzm, korupcja.
      świat tak nie działa.
      • lukasbo Re:Perfidne pomówienie ! 02.05.10, 20:24
        Jako prawnik, członek korporacji daję swojemu dziecku wybór ! Może
        być prawnikiem jak ja, lekarzem jak jego wujek albo architektem jak
        ciocia !
        • pontrikontri Re:Perfidne pomówienie ! 03.05.10, 09:32
          lukasbo napisał:

          > Jako prawnik, członek korporacji daję swojemu dziecku wybór ! Może
          > być prawnikiem jak ja, lekarzem jak jego wujek albo architektem jak
          > ciocia !

          ale moze dla zdrowych zasad konkurencji nie w tym samym szpitalu, kancelarii,
          pracowni co jego tata ?
        • macy5 Re:Perfidne pomówienie ! 05.05.10, 10:19
          a może rolnikiem jak dziadkowie .....
    • niedzwiedzinka Uciekajcie stąd 02.05.10, 02:19
      To, co tu opisano to przypadek ekstremalny, dlatego możliwa jest
      jego dość jasna ocena. Znam środowisko naukowe (z zupełnie innej
      branży), takich przypadków nie zaobserwowałam, ale bywają
      rozmaite "lżejsze patologie", które naprawdę trudno wychwycić i
      ukrócić.

      Przykład z życia:

      Profesor z autorytetem i dorobkiem z dość wąskiej dziedziny
      potrzebuje wypromować doktora, ponieważ ma nadzieję na
      profesurę "belwederską". Trafia na zajęciach na dość słabego
      studenta - nazwijmy go X - który jest jednak ambitny i chciałby się
      specjalizować akurat w tej dość wąskiej dziedzinie. Niestety, nie
      dostaje się na studia doktoranckie. Wobec tego profesor
      uruchamia "znajomości" i załatwia studentowi od razu etat na uczelni
      (czyli coś o wiele bardziej prestiżowego i dochodowego niż studia
      doktoranckie), ponieważ ma wpływy w dyrekcji, która zatrudnia, ale
      nie w komisji, która przyjmuje na studia. Właściwie rzecz jest
      zgodna z prawem - dyrekcja może sobie zatrudnić kogo chce, a
      uwierzyła pofesorowi na słowo, że chłopak jest dobry, tylko mu się
      noga powinęła.

      Pan X zaczyna pracę. Szybko okazuje się, że jest marnym naukowcem, a
      przede wszystkim fatalnym dydaktykiem - całe zajęcia poświęca
      rozmowie nie na temat, promuje studentów wedle poglądów
      politycznych, wygłasza seksistowskie uwagi itp. Jednak profesorowi
      nadal zależy, więc poprawia panu X artykuły i sam je częściowo
      pisze, umieszcza je w prestiżowych czasopismach. Studenckie ankiety
      o dziwo nie wypadają bardzo słabo - głosy rozczarowanych równoważone
      są głosami tych, którzy dostają dobre stopnie sa semestr
      nicnierobienia.

      Zdarza się jednak oficjala studencka skarga do dyrekcji. Na kilku
      zajęciach zjawiają się profesorowie, żeby przeprowadzić wizytacje.
      Wizytacje wypadają bardzo słabo, ale dyrekcja nie chce zwolnić
      osoby, którą niedawno "pokątnie" zatrudniła, bo by się
      skompromitowała i naraziła profesorowi. Wiedzą to też wizytatorzy,
      więc raport z wizytacji po długiej litanii zarzutów kończy się
      pozytywną konkluzją. Pan X. zostaje i niebawem broni doktorat,
      trochę podrasowany przez promotora. Przechodzi ledwo, ale "trzeba
      dać człowiekowi szansę".

      Tymczasem pan X. jest przekonany o swoich talentach naukowych i
      szykuje się do bardzo szybkiej habilitacji. Jednocześnie nawiązuje
      towarzyskie znajomości z kilkoma uczonymi na prowincjonalnych
      uniwersytetach, którzy jednak mają tytuł profesora. Środowisko jest
      przerażone, bo wszyscy wiedzą, o co chodzi. Dokonuje się
      nieoficjalnych prób zatrzymania habilitacji - zarzuty formalne,
      przedłużanie procedur itd., jednak w związku z uporem profesora
      (gdyby sam powiedział "stop", przyznałby się do błędu sprzed kilku
      lat)rzecz staje na Radzie Wydziału.

      Rada jest bardzo duża, jest w niej dosłownie trzech specjalistów z
      odpowiedniej branży. Kilka osób wie, że środowisko się burzy, ale
      daleko nie wszyscy. Książka habilitacyjna jest marna, jednak dostaje
      z jednym wyjątkiem dobre recenzje, bo piszą je profesorowie z innych
      uniwersytetów, a więc znajomi pana X. Recenzja negatywna jest jedna
      i wprawdzie najuczciwsza, ale większość Rady nie zna się na
      przedmiocie rozprawy, więc nie umie ocenić, czy zarzuty są słuszne
      czy nie.

      Wykład habilitacyjny pana X. jest kompromitacją i Rada dostrzega, że
      kandydat jest "niepewny". Zaczyna się ferment, ale wszyscy czekają
      na opinie specjalistów z wąskiej branży. Z trzech niestety jeden
      leży akurat w szpitalu, drugi nie potrafi przemawiać, a trzeci - to
      nasz znajomy profesor. Który opowiada się za "daniem panu X.
      szansy". Rada przegłosowuje habilitację. I tak pan X. ze słabego
      studenta zostaje pofesorem.

      I gdzie tu błąd? Właściwie nigdzie. Pan X rzadko był tak
      kompromitująco marny, żeby się totalnie zbłaźnić. W większości
      przypadków zawczasu ratował go jego promotor, w ramach "koleżeńskiej
      i promotorskiej pomocy". Ludzie z branży (ci z prowincjonalnych
      uniwersytetów) potwierdzają poziom naukowy pana X., potwierdzają to
      również podpisane jego nazwiskiem artykuły. Niektórzy studenci są
      bardzo zadowoleni z jego zajęć, bo jest laba. Bądź tu mądry i
      zareaguj...
      • lulu_oi Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 07:15
        Jezusmaria, niedzwiedzinka, czy wy piszesz o wydziale historycznym
        UAM??
        • altocellist Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 17:32
          > Jezusmaria, niedzwiedzinka, czy wy piszesz o wydziale historycznym
          > UAM??

          A ja mam wrażenie, że o Wydziale Historycznym UW:)
          • jednorazowy3 Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 19:12
            Jak historyczny to w zasadzie mało szkodliwy dla społeczeństwa.
            • niedzwiedzinka Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 19:28
              Ani to ani to, ale widzę, że problem jest powszechny...

              Owszem, jest to wydział humanistyczny, więc może nikt nikogo nie
              okaleczy, ale smutne i tak, prawda?
              • iluminacja256 Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 19:52
                Moze i nie okaleczy, ale kompletnie pogrązy dydaktycznie i
                merytorycznie całe pokolenia ! I to jest równie koszmarne.
            • aditi11 Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 19:58
              Nie do konca - a jak np. taki "ekspert" trafi do IPNu? I na podstawie jego "ekspertyz" beda przeprowadzane lustracje. Albo bedzie wystepowal jako biegly w tego typu sprawach sadowych?
              • franulina Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 21:15
                Hmm... niestety do IPNu właśnie tacy cząsto trafiają. A nawet gorsi,
                bo nierzadko tacy, których jednak jakoś się z uczelni i z PANu udało
                pozbyć.
                Nabór młodych pracowników do oddziału warszawskiego naprawdę dość
                często wygląda tak: próbował dostać się na studia doktoranckie na
                UW - przepadł. Próbował w PANie - przepadł. No to go przygarnęli w
                Instytucie. Kolega Zyzak przecież też próbował najpierw gdzie
                indziej, ale się na nim poznano.
              • jednorazowy3 Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 21:24
                Niedługo pokolenie wychowane w PRLu wymrze całkowicie więc szopki z różnego rodzaju IPNami, lustracjami i innymi nic nie przynoszącymi działaniami się mam nadzieję skończą.
                • franulina Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 21:39
                  Oj, tu się możesz mylić.
                  Na historię dość często idą ludzie - by tak rzec w skrócie -
                  "wychowani na Wołoszańskim" oraz ze skłonnością do spiskowego
                  widzenia świata. Ot, taka predyspozycja, ostatecznie coś ich musiało
                  pociągać w dawnych dziejach, żeby poszli na takie studia.
                  Jestem dobrego zdania o studiach historycznych (przynajmniej tych na
                  UW), jednak nie u każdego wyplenią wcześniejsze skłonności.
                  Tak jak pisałam, uniwersytet na ogół po magisterce pozbywa się
                  takich osób, jednak taki IPN ich przygarnia. Hobby tych osób jest
                  obalanie autorytetów i niewiele zmienia, że autorytety już nie żyją
                  (patrz casus Kapuścińskiego).

                  Upatruję jakiejś szansy na zmianę w nowej ustawie o IPN, która daje
                  środowisku naukowemu większy wpływ na tę instytucję. Dlatego mimo
                  kilku nieociągnięć ustawy bardzo się cieszę, że wejdzie w życie.
          • eeela Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 20:23

            > A ja mam wrażenie, że o Wydziale Historycznym UW:)


            Ja tam nie kojarzę takiej historii, ale ja mam kiepskie ucho do plotek :-)
            • kaszmirrro Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 22:58
              A ja owszem, znam taki przypadek w IH UW. Prof. Jacek R., Zakład
              Historii Starożytnej, mówi ci to coś? Historia niemal identyczna z
              opisaną.

              Swoją drogą faktycznie strasznie jest trudno reagować w takich
              sytuacjach. Wszystko jakieś takie płynne i niedookreślone. Formalnie
              wszystkie wymogi spełnione, nikt nigdy nie podpisze swoim nazwiskiem
              żadnej negatywnej opinii, bo "po co szkodzić człowiekowi"... Dopóki
              facet nie zgwałci nieletniej albo nie zastrzeli woźnego, gucio można
              mu zrobić.
              • franulina Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 23:23
                Widzę, że tu sami znajomi...
                Taaa, znam tego pana. Teraz sobie zerknęłam na to, co pisze a swojej
                stronce. Dla kogoś z zewnątrz - superspecjalista. Artykuły,
                stypendia, wyjazdy. Kto jest bliżej wie, co się święci.
                Chodziłam do niego dawno temu na zajęcia. ŻENADA!!! Zmieniłam z
                koleżanką po trzech tygodniach, pani dyrektor odniosła się ze
                zrozumieniem do naszej prośbyo przeniesienie, chyba nie byłyśmy
                pierwsze. Najgorsze, że się do niego trafia napierwszym roku,
                naprwdę można się zniechęcić do studiów. Facet zamiast o Homerze
                mówi w kółko o tym, że w kraju rządzą "niepolacy". Niektóych moich
                kolegów to kręciło, masakra. W drugim semestrze byłam u doktora
                M.W. - super !!! Koleżanka też dobrze trafiła (dr A..W.). W ogóle to
                tam są spoko ludzie, poza tym jednym półgłówkiem. Myślałam, że go
                kiedyś wywalą, no ale widzę, że profesurem został...

                (Tak w ogóle to fajne studia, chociaż egzamin to był za trzecim
                podejściem i to ledwo, ledwo....:)

                F.
                • sebastopol Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 23:29
                  PAN DOKTOR JEST PRAWDZIWYM POLAKIEM.
                  • sebastopol Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 23:30
                    sebastopol napisała:

                    > PAN DOKTOR JEST PRAWDZIWYM POLAKIEM.

                    to znaczy PAN PROFESOR.
              • eeela Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 10:47
                > A ja owszem, znam taki przypadek w IH UW. Prof. Jacek R., Zakład
                > Historii Starożytnej, mówi ci to coś? Historia niemal identyczna z
                > opisaną.

                No tak, to mi coś mówi rzeczywiście, ale facet nie ma przecież habilitacji
                jeszcze chyba???

                Ale co fakt to fakt, że mamy tu do czynienia z przepchniętym na siłę faworytem,
                który sam w sobie jest miernotą. Na szczęście jednak to wyjątek, a nie reguła.
                • kaszmirrro Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 11:18
                  Cytat:

                  "magisterium na UW 1996, doktorat tamże 2002., habilitacja 2009".

                  Nieciekawa postać. Zawsze się zastanawiałem, co ten koleś robi w
                  takim fajnym miejscu.

                  Ale moja szwagierka ma w Krakowie jednym w z wydziałów
                  przyrodniczych to samo, albo jeszcze gorzej. Jedna pani, co
                  funkcjonuje wyłącznie na poparciu i jeszcze ma pretensje do całego
                  świata, że nie docenia jej geniuszu.
                  • spirat Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 11:53
                    A wiecie, co jest najbardziej chore w tym wszystkim?

                    Że lekarstwem na to ma być system grantów i stypendiów. Otóż
                    przyznanie grantu i stypendium W OGÓLE NIE ZALEŻY od naukowego
                    poziomu kandydata, tylko od tego, jak dobrze pisze wnioski. To
                    oceniają zawsze urzędasy, co ne mają pojęcia, co jest coś warte, a
                    co nie i jak ktoś sobie zmajstruje ładne cv i na okrągło napisze
                    projekt, to dostanie kaskę.
                    A jak raz dostanie, to następną też! Bo w komisji sobie myślą: "tyle
                    stypendiów facet/babka podostawał, znaczy DOBRY JEST!". I w
                    humanistyce to jest najgorzej z tym, bo nie ma patentów, nie ma
                    innowaci, jest tylko tytuł jakieoś artykuliku i kto ma wiedzić, czy
                    to dobre???? Reforma szkolnictwa wyższeg to jest wielki przekręt!

                    Moja żona była w takiej komisji do grantów, to wiem, jak to się
                    kręci. Były potem jakieś wielkie pretensje, że nie dostał jakiś
                    superwybitny gostek, a inna miernota - tak. No ale jak wybitny nie
                    umie pisać cv? Szanuję humanistów, naprawdę, ale, cholera, jak to
                    oceniać? Wszedłem sobie na stronę tego gościa, o którym piszecie
                    (chyba to ten...?, ale jest tylko jeden Jacek R.). No i co? Jak ja,
                    prawnik, mam ocenić, czy to, co on spłodził, to jest wybinte czy
                    gooowno? A przecież w tych fundacjach to głównie siedzą ludzie spoza
                    branżży. Zobaczcie sobie, ile facet się rozbijał po świecie.
                    No chyba, że to, co tu piszecie, to jest spisek na niego, to też się
                    zdarza, ale coś mie się nie wydaje.

                    Czasem to napradę jest lepiej, dać po prostu jakiemuś facetowi na
                    miejscu kasę, on już wie, kto jest dobry, a kto nie i rozdzieli.
                    Albo nie wiem, jakiejś komisji specjalistów, najepiej zagranicznej.
                    • kaszmirrro Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 12:04
                      Mnie też zastanawia, jak ten facet jeździ, zwłaszcza, że LEDWO ZNA
                      ANGIELSKI!
                      Byłem raz na takim wykładzie, przyjechał taki angielski profesor,
                      wielka postać. I na dyskusji, ten człowiek zaczął zadawać pytania.
                      Ja byłem wtedy studentem, ale wiedziałem, że: 1. te pytania są
                      poniżej wszelkiego poziomu merytorycznego, 2. angielski tego
                      człowieka ugrzązł gdzieś na poziomie czwartej klasy podstawówki. Ja
                      to bym się wstydził paszczę otwierać. Facet kompromituje siebie, ale
                      i przecież całe środowisko. Angielski rofesor to się tak tylko
                      uśmiechał, odpowiedział coś na kształt "nie jestem pewien, o co panu
                      chodzi" (oczywiście uprzejmie) i przeszedł do innych pytań. A
                      najciekawsze, że zaprosił tego Anglika ten profesor, co to ciągnie
                      tę naszą miernotkę za sobą. Mam nadzieję, że też się najadł wstydu
                      za swojego ucznia od siedmiu boleści.
                      • 0-fistaszek Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 13:00
                        Moja żona raz znalazła się w następującej sytuacji:
                        Była redaktorem zbioru artykułów ku czci pewnego znanego uczonego.
                        To oznacza, że odpowiadała za poziom tego zbioru. Artykuły miały być
                        pisane przez przyjaciół i uczniów tegoż pana, z założenia -
                        wszystkich ucznów.
                        No i napisali. Żona jest socjologiem, a ja historykiem sztuki, to są
                        różne dziedziny, ale jak żona mi czytała, co niektórzy z nich
                        przysłali jako swoje teksty, to mi włosy na głowie dęba stawały.
                        Poniżej wszelkiej krytyki! Jeden nie przeczytał, że wyniki badań są
                        w wartościach absolutnych, tylko myślał, że w procentach i na tym
                        oparł pół swojego wywodu! Płakać się chciało.
                        No i co mogła zrobić moja żona? Wariant 1: Przepuścić to, dać się
                        skompromitować tym gamoniom, może nawet napisać gdzieś potem jakąś
                        recenzję tych wypocin. Wariant 2: odrzucić artykuł. Wariant 3:
                        Poprawić.
                        Wybrała trzeci wariant, chociaż jej odradzałem. Dlaczego? Bo miała
                        poczucie, że jako redaktor zbioru odpowiada przed czytelnikami i
                        przed owym uczonym, dla którego został on sporządzony. I
                        kompromitacja tych osłów będzie jej kompromitacją. Natomiast
                        odrzucić artykułów nie mogła, bo to były osoby wyżej od niej
                        postawione w hierarchii.
                        Przy takim trybie funkcjonowania, z uniwersytetów nigdy nie znikną
                        miernoty. Na ich "sukcesy" pracuje całe ich otoczenie. No i ten pan
                        od procentów ma piękną, długą publikację w obcym języku (bo księga
                        była po angielsku), wpisuje ją sobie do cv i chwali się nią na
                        stronie uczelni. A moja żona pluje sobie w brodę, że mnie nie
                        posłuchała;)
                      • sebastopol Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 13:04
                        Kaszmirrro, jesteś zwykłym gno.kiem GW! Jak ktoś śmie mieć inne
                        poglądy niż twoja zafa.dana gazetka propagandowa i jeszcze głosić je
                        wobec studentów (ZGROZA!), znaczy że jest zaraz naukowym śmieciem.

                        Tak działa ta wasza zpluta klika. Skompromitować człowieka naukowo,
                        bo ma inne poglądy. Idźcie się leczyć!!!
                        • kaszmirrro Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 13:23
                          Tak, myślę, że ta pani lekarka-ortodonta też miała nie takie poglądy
                          polityczne jak trzeba, i dlatego Wyborcza zrobiła sobie na nią
                          nagonkę, a ludzie na forum dołożyli. Myśl, co piszesz, człowieku.

                          A jeśli chodzi o pana R., to ja sobie nie życzę, żeby mi facet po
                          prostu nie przeprowadzał zajęć, tylko bajdurzył trzy po trzy. To są
                          ćwiczenia z historii starożytnej a nie wiec LPRu.
                        • mario-radyja Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 16:09
                          wykładowca powinien mówić na temat przedmiotu, a nie o polityce.

                          Masz problem ze zrozumieniem tego?
                          • sebastopol Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 16:15
                            Ciekawe, ciekawe... a jakby wam któryś z waszych łże-profesorków
                            zamiast wykładać opowiadał, że Rydzyk jest BE, a Michnik CACY, to
                            byście o na rękach nosili. Banda sprzedawczyków z Nowej Trybuny.
                            • kaszmirrro Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 16:25
                              Szkoda sobie klawiaturę strzępić na tego gościa... i pomyśleć, że
                              pewnie byliśmy razem na studiach.
                              • sebastopol Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 16:53
                                Może i byliśmy, ale ja się stamtąd zawinąłem póki czas. Uczy tam
                                banda lewicowych łajdaków, poza takimi wyjątkami jak pan PROFESOR
                                Rzepka. Nie będę marnował czasu na takie nic nie warte studia, i to
                                jeszcze w twoim towarzystwi, pie..ny wykształciuchu.
                                • franulina Re: Kaszmirrro, jesteś zwykłum 03.05.10, 17:03
                                  > Może i byliśmy, ale ja się stamtąd zawinąłem póki czas.

                                  Nie zdało się starożytnej...? Tak na ogół znikają z tych studiów
                                  typy takie jak Ty. Pan R. za mało na zajęciach nauczył?

                                  hihi.
                                  • wenzel2 pan docent Rzodkiewka 03.05.10, 20:57
                                    Z tego co słyszałem, to pan doc. Jacek R. "Prawdziwy Polak" ma oprócz polityki
                                    jeszcze jeden
                                    ulubiony temat do przerabiania na zajęciach - mianowicie piłkę nożną. To
                                    zgroza, ale ten facet dostał w ubiegłym semestrze aż pięć grup ćwiczeń z
                                    historii starożytnej!
                  • eeela Re: Uciekajcie stąd 04.05.10, 00:02
                    > Cytat:
                    >
                    > "magisterium na UW 1996, doktorat tamże 2002., habilitacja 2009".
                    >
                    > Nieciekawa postać. Zawsze się zastanawiałem, co ten koleś robi w
                    > takim fajnym miejscu.


                    No też sobie już sprawdziłam, i się zdziwiłam. A tak niedawno, zdawałoby się,
                    podchodził do obrony doktoratu po raz któryś z rzędu, żeby go wreszcie z łaski
                    wybronić.

                    Też mnie to dziwi, bo sam Instytut przecież niezły jest, i ogólnie chyba
                    polityka kadrowa jest w nim rozsądnie prowadzona. Do samego Profesora
                    Przepychającego też w sumie nie mam osobiście większych zarzutów, może tylko
                    taki, że krzyczy strasznie na studentów, którzy się ośmielą przyjść 10 minut po
                    rozpoczęciu zajęć ;-) Ale zajęcia prowadzi ciekawe, dorobek ma może nie wybitny,
                    ale przyzwoity - nie wiem, co mu z tym R. odbiło. Pewnie nie trafił mu się po
                    prostu nikt inny, więc przepycha miernotę. Zresztą nie dziwię się, że ludzie nie
                    pchają się do niego, coby pisać doktoraty, bo jako wykładowca może jest i spoko,
                    ale współpracować z nim blisko przez kilka lat to moim zdaniem karkołomne ryzyko ;-)
          • 0-fistaszek Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 14:01
            A nie czasem socjologia, zachodnia Polska? Tylko płeć promotora
            zmienić i by pasowało jak bum cyk cyk.
            • spirat Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 17:16
              Mnie też, jak to przeczytałem, natychmiast przyszedł na myśl jeden
              konkretny przypadek, na zaprzyjaźnionym wydziale filologicznym. A
              właściwie jeden, który pasuje jak ulał i z pięć podobnych. To jest
              plaga polskich uczelni, mówię wam! Jakieś ostatnie patałachy i
              beztalencia publikują na prawo i lewo te koszmarne pierdoły, potem
              zgarniają kasę na projekty i tak się kręci. A to co piszesz o tym
              poprawianiu za kogoś, to tojest NAGMINNE!!! Na zachodzie to by
              nikomu do głowy nie przyszło, pisać za kogoś prace!! A tu wszyscy
              najpierw mają dobre serduszka, a potem się dziwią jak jest.
              Jeszcze pół biedy, jak taki osobnik jest dobrym dydaktykiem, ale na
              ogół jeszcze w ogóle nie uczy, tylko udaje i wychowuje sobie
              następne pokolenia takich miernot. TYLKO SPIE#RZAĆ Z TEGO KRAJU,
              mówię wam.
              • 0-fistaszek Re: Uciekajcie stąd 03.05.10, 23:39
                Nieźle, poprosiłem moją żonę, która siedzi na socjologii, żeby
                przeczytała tę opowieść niedzwiedzinki, bo mi się coś kojarzyło. No
                i 100% trafienia! Pan "profesor" Marek S.

                Niedzwiedzinka, z jakiego miasta jesteś?
                • spirat A nie Antoni B.? 03.05.10, 23:55
                  Nie znam pana socjologa S., ale z tego co wiem, to obrady Rady
                  Wydziału podczas habilitacji niejakiego Antoniego B., slawisty,
                  wyglądały dokładnie tak samo. Nawet ten profesor w szpitalu się
                  zgadza, wszyscy mieli nadzieję, że on to jeszcze da radę zablokować,
                  wszystko zresztą na to wskazywało, ale się biedak położył z zapaścią
                  cukrzyczną dwa dni wcześniej.
                  • niedzwiedzinka Re: A nie Antoni B.? 04.05.10, 04:01
                    Zgadujcie dalej...

                    Zresztą, co to za różnca? Ważny jest mechanizm, prawda?
    • puckie Uciekajcie stąd 02.05.10, 02:35
      wiadomo jaka byla sytuacja finansowa rodzicow tych dzieci, ale
      wynajecie adwokata przyniosloby spore korzysci
    • bunkum Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 03:06
      > Mam nadzieję, że prokurator już jest w drodze.

      Prokuratorzy tak samo dziala jak ci niby stomatologowie/lekarze.
      Moze by tak mala rewolucyjke?
    • noel1 Uciekajcie stąd 02.05.10, 07:04
      Nadchodzi czas liberałów, ratuj się kto może i licz na siebie.
    • grisza14 Uciekajcie stąd-kiedys jade winda w CZD 02.05.10, 07:15
      Do grona trzech docentow/profesorow o znanych nazwiskach
      rozslawionych w polskiej medycynie przez swoich rodzicow i dziadkow
      wsiada osoba czwarta, swiezo mianowana pani docent, tez corka swojej
      mamy.Padaja okolicznosciowe gratulacje i spontaniczne slowa jednego
      z tych profesorow: ... witamy w naszym klubiku ...
    • martagawryluk Uciekajcie stąd 02.05.10, 07:55
      Brawo dla Autora! Z ciekawości zapytam, jak sprawa się skończyła?
      • vandermerwe Klinika 02.05.10, 09:19
        Klinika to szpital uniwersytecki/akademicki. Pisanie klinika
        uniwersytecka to maslo maslane. Tak to jest, gdy bezmyslnie przenosi
        sie rozne wzorce z jezykow "nam obcych".

        Pozdrawiam
        • agulha Re: Klinika nieuniwersytecka 02.05.10, 21:58
          A to ciekawe, bo ja pracowałam w klinice nieuniwersyteckiej. Była częścią
          instytutu naukowego.
    • no_kto_to Ci "lekarze" mają krew na rękach. Dosłownie... 02.05.10, 09:22
      Nie oczekujmy od lekarzy że się zmienią. To my, pacjenci uczyniliśmy z nich kastę stojącą ponad prawem. Kłaniamy się im w pas, dajemy łapówki, znosimy niekompetencję i chamstwo...
      Dlaczego? Bo tak było zawsze, bo nie potrafimy walczyć o swoje prawa. I, przede wszystkim, boimy się że sami też kiedyś trafimy pod nóż. I co wtedy? Lepiej się nie narażać. I w ten sposób nic się nie zmienia...
      • cieroliwa.3 Re: Ci "lekarze" mają krew na rękach. Dosłownie.. 31.05.10, 00:33
        Zdziwienie moje budzi zawsze twierdzenie, że to pacjenci są winni
        korupcji, nepotyzmowi ect. Jestem "starą" pacjentka. Widziałam
        jak "wizyta" na oddziale traktowała ciężko chorą pacjentkę jak
        powietrze przez 10 dni czyli do czasu aż rodzina się zgłosiła
        z "zapytaniem o zdrowie". Co do "zamiatania" pod dywan to środowisko
        poznańskie lekarzy ma "mistrzostwo świata". Są zdolni do ukrycia
        najbardziej odrażającego przekrętu pod szczególną opieką
        mając "grono profesorskie". To ciało nie jest do ruszenia. Trzeba
        dużego samozaparcia i odporności psychicznej żeby "podnieść rękę"
        na "namaszczonych", którzy już dawno zapomnieli jaki zawód wykonują.
        Celowo nie piszę o tzw. powołaniu bo to pojęcie w Poznaniu jeszcze
        jest na etapie zaszyfrowanego.Etyka - tabu. Jak ktoś poczuje się
        urażony to służę "powieścią kryminalną w odcinkach" w pełni opartej
        na dokumentacji.
    • giles Uciekajcie stąd 02.05.10, 12:04
      bardzo potrzebny artykol. mam nadzieje, ze rodzice poszkodowanych dzieci nie
      popuszcza akryjacych od lat nieudolnosc dr p. znajda zasluzona kare.
    • maadzik3 Uciekajcie stąd 02.05.10, 15:59
      straszne:(
    • thomaschek Uciekajcie stąd 02.05.10, 16:44
      Jestem lekarzem i od 7 lat mieszkam w Niemczech. Wyjechalem z Polski bo
      wiedzialem ze nie przebije sie prze klike w polskiej medycynie. Obecnie nie
      narzekam. Praca jest wymagajaca ale za to moge spokojnie wyzyc z moja rodzina
      z jednej pensji. To tyle tytulem wstepu. Do rzeczy.
      Otoz artykul porusza jedynie wierzcholek gory lodowej. Na kazdej uczelni, na
      kazdym wydziale, kazdej klinice i w kazdym instytucie czy katedrze-
      podkreslam-kazdej!- sa takie przypadki.Bez wzgledu na rodzaj uczelni wszedzie
      w Polsce jest dokladnie tak samo! Gdzies jest taus albo mamusia i
      automatycznie pojawia sie tam coreczka czy synek ktorzy juz od czasow
      przedszkolnych sa "skazani na sukces".
      A teraz pytanie zasadnicze: jak to do cholery zmienic??
      MOja odpowiedz: jedynym wyjsciem z tej chorej sytuacji jest PRYWATYZACJA-
      wszystkiego!i klinik, i uczelni!Pomyslcie tylko, czy w prywatnej instytucji,
      firmie, jakis wlasciciel pozwolilby sobie na takie sytuacje??NIGDY! Poniewaz
      tracilby na tym finansowo i moglby splajtowac! Wywalilby taka lekarke po
      tygodniu jej "pracy" na zbity pysk i nie byloby calej afery. Koniec tematu.
      A na prywatnej uczelni czy trzymalby ktos taka idiotke?? NIGDY. Po tygodniu
      wywalilby na zbity pysk.Nad czym sie tu zastanawiac?
      Izby Lekarskie- kolejna niepotrzebna instytucja, ktora zyje tylko dzieki
      chorym przepisom o tym ze jako jedyna ma prawo wydawac zaswiadczenia o
      zdolnosci. A zlikwidowac te przechowalnie dla synkow i corek tych lekarzy
      drugiego szczebla!Zamiast tego powinien obowiazywac w prywatnej sluzbie
      zdrowia system "mistrz-uczen" i to wlasnie ten mistrz, u ktorego dany lekarz
      sie wyksztalcil daje lekarzowi najlepsze swiadectwo tego, czy ktos sie do
      zawodu nadaje czy nie!
      POWTARZAM : WARUNKIEM ZDROWEGO SYSTEMU JEST PRYWATYZACJA!!!! Pozdrawiam.
      • seth.destructor Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 18:31
        Prywatyzacja oznacza właśnie obniżenie kwalifikacji pracowników,
        gdyż wartościowi pracownicy nie będą pracować za pieniądze, które
        oferuje im właściciel, który sam nie może dać ich więcej, gdyż musi
        obniżać ceny, by go konkurencja nie wymiotła z biznesu.
        • jednorazowy3 Re: Uciekajcie stąd 02.05.10, 19:21
          Niestety w Polsce ciężko znaleźć obszar w którym dzięki konkurencji poprawiła się jakość obsługi. Wątpię aby prywatyzacja służby zdrowia coś w tej mierze poprawiła. Dobrej jakości usługi byłyby pewnie poza zasięgiem przeciętnej polskiej rodziny więc partacze w rodzaju bohaterki artykułu i tak by pewnie nie narzekali na pacjentów i tak.
          To tak samo jak z budowlańcami, niby ekip pełno, niby polecane, z referencjami a i tak po wykonaniu roboty następuje ogromne rozczarowanie :).
        • thomaschek gdyby w Polsce byl faktycznie kapitalizm... 02.05.10, 20:26
          i nie zabijalo sie w zdolnych ludziach inicjatywy ogromnymi TFU podatkami- to
          wlasnie ci najlepsi pracownicy nie czekaliby az ich ktos laskawie zatrudni tylko
          sami rozkrecaliby wlasne biznesy. Problem polega na tym, ze ta cala TFU-unia
          jewropejska i PO-lsza,ktora tak za wszelka cene chce w niej byc TO
          socjal-biurokratyczny,ale na szczescie coraz szybciej ZDYCHAJACY moloch, ktory
          chociaz juz na szczescie gnije to jednak caly czas jeszcze zywi sie ogromnymi
          haraczami podatkowymi.
          To tyle w tym temacie...Ja oczywiscie popieram Janusza Korwin Mikke zeby bylo
          juz zupelnie jasne!Pozdrawiam
        • thomaschek I jeszcze cos o obnizaniu cen i konkurencji... 02.05.10, 20:34
          to chyba dobrze ze ktos chce obnizac ceny i boi sie konkurencji?? chyba tylko
          kretyn moze uwazac ze konkurencja jest zlym zjawiskiem? I chyba tylko idiota
          uwaza,ze jakosc towaru wzrasta na rynku znacjonalizowanym i odgornie
          sterowanym?? Ja tam nadal uwazam, ze ford i mercedes to byly i sa o wiele lepsze
          samochody niz syrenki czy male fiaty...No ale jesli ktos uwaza inaczej to nie
          bede go zmuszal do normalnego myslenia.
          • jednorazowy3 Re: I jeszcze cos o obnizaniu cen i konkurencji.. 02.05.10, 20:55
            Konkurencja to bardzo dobra rzecz dla klienta, nikt tego nie neguje. Cały problem polega na tym, że w Polsce przez prywatyzację tej konkurencji się nie udało osiągnąć, a przecież już prawie wszystko jest prywatne. Chyba, że znasz jakiś przypadek to chętnie go poznam :).
            Prywatyzacja służby zdrowia sprawi jedynie, że sitwa będzie działać prywatnie zamiast państwowo, jedyne co się zmieni to ceny. Ceny pójdą oczywiście w górę :).
            • kot.behemot Przykład jest w artykule 02.05.10, 21:04
              Prywatna stomatologia, która właśnie poprawia po państwowych.
              • jednorazowy3 Re: Przykład jest w artykule 02.05.10, 21:21
                Skoro prywatna stomatologia jest lepsza to dlaczego ludzie chodzą do tej kliniki? Bo jest taniej, a jest taniej bo prywatny stomatolog nie podpisał kontraktu z NFZ. Dlaczego nie podpisał kontraktu? Bo pewnie by za mało zarobił. I teraz mi wytłumacz co zmieni sprywatyzowanie tej kliniki? Jak będzie prywatna to pewnie znowu podpisze kontrakt z NFZ. Ludzie dalej będą tam chodzić mimo niezbyt dobrej opinii. I gdzie tu niby konkurencja i niższe ceny?
                Za długo żyję w tym kraju żeby wierzyć w bajki o zbawczej mocy prywatyzacji :).
                • kot.behemot Re: Przykład jest w artykule 02.05.10, 21:37
                  Mieszasz dwie sprawy. Miało być o tym, czy prywatnie jest lepiej. Jest lepiej,
                  co zostało wykazane. Teraz krok następny, żeby było taniej. Najpierw należy
                  zdefiniować problem DLACZEGO jest drożej. Otóż "drogo" to pojęcie bardzo
                  subiektywne. Drogo jest wtedy, gdy ludzi nie stać. Dlaczego ludzi nie stać na
                  dentystę prywatnego? Dlatego, że lecząc się prywatnie płacą DWA RAZY. Raz
                  obowiązkowo, w podatkach, na ten cały partacki NFZ, a drugi raz swojemu
                  prywatnemu dentyście. Śmiem twierdzić, że gdyby nie obowiązkowy haracz na NFZ,
                  to by ludzi było stać, ergo, nie byłoby "drogo". A poza tym, warto się przyjrzeć
                  weterynarii. System jest ściśle prywatny, bez hybrydowych potworków, i ceny są
                  akceptowalne, a lekarze nie narzekają.
            • thomaschek Re: I jeszcze cos o obnizaniu cen i konkurencji.. 02.05.10, 21:32
              nie slyszalem zeby nfz-ty byly prywatne, a to wlasnie one daja kase na TFU
              sluzbe zdrowia w POlsce
              Nie slyszalem zeby kliniki uniwersyteckie byly prywatne...
              nie slyszalem zeby szpitale wojewodzkie i miejskie byly prywatne

              dodam jedynie ze PRYWATNY oznacza majacy jednego KONKRETNEGO
              wlasciciela,konkretnego czlowieka, konkretna osobe i NIE "osobe prawna"- bo to
              juz nie jest osoba.
              Notabene w RFN, i tak strasznie socjalistycznym panstwie, przynajmniej kasy
              chorych dzialaja na zasadzie konkurencji-i dokladnie kontroluja swoje wydatki-
              potrafia nawet wyslac list do lekarza z zapytaniem dlaczego dany pacjent lezal o
              jeden dzien dluzej- no i nie chca za ten dzien zaplacic...no i trzeba sie
              wytlumaczyc, bo inaczej kaski nie bedzie...Na tym to polega. Slabi odpadaja z
              rynku, bankrutuja i pojawiaja sie nowi: lepsi,szybsi,tansi.Proste?
              • apas13 Re: I jeszcze cos o obnizaniu cen i konkurencji.. 07.05.10, 17:30
                thomaschek napisał:
                > Na tym to polega. Slabi odpadaja z
                > rynku, bankrutuja i pojawiaja sie nowi: lepsi,szybsi,tansi.Proste?

                Proste, Tomciu, proste... Jeszcze bardziej proste by było, jakby jakaś prywatna firma wydumała biznes, jak zarobić na tych słabszych, przy ich eksterminacji. Ci lepsi, szybsi, tańsi na pewno chętnie by zapłacili za oczyszczenie ulic z wolniejszych, gorszych i droższych...
                Zakładam, że twojego toku rozumowania nauczono cię w jakiejś prywatnej szkole, za którą twoi rodzice płacili? Bo przecież TFU publiczną, czyli państwową oświatą byś się nie splamił? Jestem także przekonany, że złozyłeś u notariusza (płacąc za tę usługę...) oświadczenie woli, żeby cię broń Boże nie leczyć, jeśli koszty leczenia będą wyższe od posiadsanych przez ciebie aktywów, i ze to samo dotyczy całej twej rodziny... Nie życzę ci, ale przy takim na przykład raku - seria tomografii by zdiagnozować, operacja, naświetlania i chemia by usunać i rehabilitacja, by móc normalnie funkcjonować - są dość kosztowne. Może się okazać, że odłożyłeś o 10 tysięcy za mało, a prywatny bank przecież umarlakowi kredytu nie da... Zresztą, straty nie będzie - ot, kolejny słaby wyeliminowany z rynku.
                Pozdrawiam, bo zdrowia ci trzeba...


          • seth.destructor Re: I jeszcze cos o obnizaniu cen i konkurencji.. 03.05.10, 14:46
            Na rynku znacjonalizowanym można wciąż handlować towarami, na które
            nie ma wystarczającego popytu. A nie ma, bo są dwa rodzaje
            konsumentów - ci, którzy kupią rzeczy wysokiej jakości, niezależnie
            od ceny i ci, którzy kupią rzeczy jak najtańsze, niezależnie od
            jakości. Wystarczy się przejść po mieście i zobaczyć, ile klientów
            mają sklepy "Wszystko za pięć złotych", a ile specjalistyczne
            emporia i które padają jak muchy, by stwierdzić, że tych, co wolą
            kupić tanią tandetę jest więcej. I wolą pójść do bezpłatnego
            felczera z przychodni, do którego muszą czekać parę miesięcy, niż
            zapłacić specjaliście.

            Problem leży poza kapitalizmem, polityką i rynkiem. Żadne przepisy
            prawne, obniżenia podatków i opłat nakładanych przez państwo nie
            zmienią mentalności ludzi.
    • olias Uciekajcie stąd 02.05.10, 17:29
      w tym śmiesznym kraiku lekarzami zawsze były dzieci lekarzy. a
      przecież nawet hrabiny z minionych wieków wiedziały że trzeba
      dopuścić niekiedy i stangreta by odświeżyć krew w rodzie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka