Dodaj do ulubionych

U Pana Boga w PISF

28.03.11, 17:13
Obserwuj wątek
    • anna.fertak U Pana Boga w PISF 28.03.11, 21:07
      Oczywiście, Instytut wymaga zmian. Po to były ostatnie konsultacje środowiskowe, po to są coroczne zmiany w Programach Operacyjnych. I dobrze, tak powinno być. Instytut cały czas się rozwija, wyciąga wnioski z lat wcześniejszych. Autorowi proponuję zajrzeć do PO na 2011 rok, tam już rozwiązano kilka problemów, których dotyka artykuł. Co do zarzutów o kolesiostwo... Pracuję w branży cztery lata. Przygotowywałam wnioski do PISF dla niezależnych producentów nienależących do "Wielkiej Piątki". I wszystkie projekty uzyskały dofinansowanie.
      A przy okazji tylko nadmienię, że udział PISF w produkcjach, które wg Autora mogłyby sobie poradzić bez polskich pieniędzy, to podręcznikowy wręcz przykład braku zrozumienia, czym jest mniejszościowa koprodukcja międzynarodowa. PISF na przykład w ten sposób daje impuls do rozwoju rynku usług filmowych w Polsce (postprodukcja, wynajmy, lokacje, organizacja planu zdjęciowego, zaangażowanie polskich twórców w projekty ponadnarodowe), zapewnia również sobie i producentom udział w sukcesach tego projektu. To buduje obraz Polski jako wiarygodnego partnera, a polskich producentów jako profesjonalistów. "Networking" jest w kinematografii nie tylko modny, ale także znacznie bardziej rentowny niż krajowe produkcje. I jest to trend ogólnoeuropejski, więc nijak się ma do kondycji polskiego kina.
    • costa3500 U Pana Boga w PISF 29.03.11, 08:30



      Czy to instytut za nasze pieniądz kręci kolejne knoty o katastrofie Smoleńskiej i ile ich jeszcze
      będzie.Kolejną serię proponuję nakręcić o Rajmundzie Kaczyńskim.
    • aligator-2010 Frakwencja w kinach na poslkich filmach 29.03.11, 10:05
      Uwaga, redaktorze Felis, z tą tendencyjnie wybieraną z boxoffisów frekwencją. Ok, "Fenomen" miał tylko 48 tys. widzów, "Projekt dziecko" i "Skorumpowani" po 51 tys. Ale w każdym z tych przypadków frekwencja była i tak większa niż w przypadku kilku hitów dwóch ostatnich gdyńskich festiwali, czyli filmów "Chrzest" Marcina Wrony (jeśli dobrze pamiętam - 44 tys. widzów), "Rewers" Lankosza (kuriozalne 26 tys. widzów; kuriozalne, bo film ten miał w mediach, w tym także w GW darmową promocję przez parę ładnych m-cy - no i co? No i nic, psa z kulawą nogą ten film zainteresował) czy "Jeszcze nie wieczór" Bławuta (nie doszedł chyba nawet do 20 tys. widzów). Inna ciekawostka PISF-owska: ostatni film Barczyka Łukasza pt. "Nieruchomy poruszyciel", czyli pomyłka filmową 20-lecia, w kinach zebrał chyba coś ok. 2 tys. widzów. Nikt go nigdzie nie nagrodził ani nie puścił w TV, za to nie przeszkodziło to teraz Barczykowi w otrzymaniu z PISF-u kolejnych kwot (bodajeże 1 mln. zł) na kolejne dzieło o cechach kina dla neuroholików. GW o tym nie napisze, bo red. Sobolewski w swoim czasie gotów był przecież ginąć za "Nieruchomego poruszciela"...

      Więcej... wyborcza.pl/1,75475,9334306,U_Pana_Boga_w_PISF.html?as=2&startsz=x#ixzz1HyLZJvym
      • menina Re: Frakwencja w kinach na poslkich filmach 30.03.11, 01:27
        Chrzest - ok.60.000 widzów
        Rewers - 406.000 widzów. nie wiem skąd autor postu wziął kuriozalne 26 tys.

        co do filmu "Jeszcze nie wieczór" należałoby jeszcze dodać na ilu kopiach wynik ten został osiągnięty, a okaże się, że średnia jest podobna jak w przypadku tzw. filmów o znaczącym potencjale frekwencyjnym.

        co do "Nieruchomego poruszyciela" zaś - ok, w kinach furory nie zrobił. przy lepszej dystrybucji miał szansę na dużo większą ilość widzów.

        ocenianie jakości filmów jedynie poprzez ilość widzów w kinach jest idiotyczne. "Ciacho" miało prawie milion widzów i rozumiem, że dlatego jest arcydziełem.



        • adnem.awis Re: "NP" przy lepszej dystrybucji miał szansę 19.04.11, 00:10
          Bądźmy poważni - "Nieruchomy Poruszyciel" to klasyczny przykład tzw. ambitnej porażki; na swój sposób może nawet ciekawy dla kilku pasjonatów kina, ale na pewno nie dla żadnej szerszej publiczności...
      • dekaczyzator Re: Frakwencja w kinach na poslkich filmach 30.03.11, 22:37
        Rewers zrobił 406 tysięcy widzów, Jeszcze nie wieczór - trudny, kameralny film - 29 000.
    • marek.zak1 U Pana Boga w PISF 31.03.11, 08:11
      Cały czas czekam na Seksmisję 2, czyli film zabawny i mądry, ktory odniosl sukces w wielu krajach.
      Sfilmowanie mojej powieści ,,Szczęśliwy w III Rzeszy" takim sie stanie, i to moze już niedługo.
      Pozdrawiam
      Marek Zak
      www.marek-zak.blog.onet.pl
    • analityk3 U Pana Boga w PISF 31.03.11, 08:18
      Nie ma co owijać w bawełnę, w PISF panuje patologia. Betonowy układ i przepisy umożliwiające korupcję na szeroką skalę, są tego najlepszym przykładem. To co tutaj zostało napisane, to zaledwie wierzchołek góry. Jeśli ktoś sądzi, że za cztery lata Odorowicz odejdzie z PISF-u, jest w błędzie. Odorowicz w porozumieniu z miernym ministrem, lecz wybitnym PR-owo Zdrojewskim, utworzyli specjalnie stanowisko zastępcy dyrektora, które od momentu jego stworzenia jest nieobsadzone. Idę o każdy zakład, że za cztery lata, stanowisko to obejmie caryca Agnieszka, by po kolejnych pięciu latach, ponownie powrócić na tron. Znamienne są słowa Kazimierza Kutza, zagorzałego orędownika utworzenia PISF-u, który o tym instytucie w jednym z wywiadów rozgoryczony powiedział, że czuje się tak, jakby wychowywał córkę na przyzwoitą dziewczynę, a po pięciu latach okazało się, że wychował prostytutkę.
      Agnieszka Odorowicz często podkreśla, że kontrola przeprowadzona w jej firmie przez NIK, nie wykazała żadnych uchybień. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Kontrolujący urzędnicy opierają się o obowiązujące przepisy i nawet jeśli uważają, że coś jest wbrew zdrowemu rozsądkowi, lecz zgodne z ustawą, muszą to zaakceptować. A karykaturalna ustawa o kinematografii, stworzona przez duet Odorowicz – boski Waldi Dąbrowski, w sposób nawet nie bardzo zakamuflowany, pozwala kraść, korumpować, upokarzać. I wszystko w majestacie prawa.
      Zgadzam się z red. Felisem, że potrzebna jest natychmiastowa zmiana, ale w tym układzie, to utopia. Skorumpowane i wystraszone środowisko, baronowie trzymający niepokornych za mordę i kolejny rozkochany minister, to ściana nie do przebicia. Mówi się, że jak jest trudna sytuacja, to potrzebny jest ktoś z jajami. W tym przypadku, jaja są jak najmniej wskazane.
    • pijatyka Re: po pięciu latach wymaga gruntownych zmian 24.04.13, 22:26
      Tym bardziej - po siedmiu.

      "Układ zamknięty" zrobiliśmy w całości za prywatne pieniądze i to chyba pierwsza fabuła nakręcona w ten sposób w Polsce.
      Mimo dobrych ocen za pierwszym podejściem PISF przesunął projekt do kolejnej sesji.
      Ponoć nie starczyło pieniędzy.
      To nam oczywiście zawaliło harmonogram, bo wcześniej wyglądało na to, że za moment zaczniemy zdjęcia. No, ale czekaliśmy na kolejną sesję, która odbyła się po trzech miesiącach. Tyle że tym razem projekt został zupełnie odrzucony.

      Już wtedy było o nim głośno, z uwagi na historię, jaką opowiada.
      Jak komisja PISF uzasadniła tę decyzję?


      Komisja oceniająca projekt ma jedynie głos doradczy.
      Ostateczną decyzję podejmuje jednoosobowo dyrektor PISF.
      Nikt nas, niestety, nie poinformował, o co chodzi, a dla filmu oznaczało to katastrofę.
      Trzeba było na gwałt szukać innego inwestora, co trochę trwało. Gdy w końcu zrobiliśmy film i producenci ponownie zwrócili się do PISF o dotację już na postprodukcję, czyli udźwiękowienie, muzykę itd., znów nam odmówiono. I to dwukrotnie.
      Za pierwszym razem zabrakło rzekomo jakiegoś dokumentu. Mogę to dziś powiedzieć wprost: zwyczajnie oszukano producenta, nie podając mu pełnej listy dokumentów, które musi złożyć.

      By mieć pretekst do ponownego odrzucenia filmu?

      No właśnie. A gdy producent powiedział : „Nie ma sprawy, jutro go dołączę”, usłyszał, że jutro już będzie po terminie. Na tym jednak nie koniec, bo on nawet wtedy się nie poddał. Gdy już były wszystkie potrzebne dokumenty, po raz kolejny wystąpił o dofinansowanie prac końcowych. Tym razem okazało się, że nasz film w ogóle nie istnieje. „Na co mamy dać pieniądze? Film podobno skończony, a my nie mamy żadnych materiałów” – usłyszeliśmy. Zdziwiliśmy się, bo przecież dawno dostarczyliśmy do PISF aż siedem kopii DVD. Okazało się, że nigdzie ich nie ma. Tak to wyglądało.
      Dziś mogę powiedzieć, że ogromnie się cieszę, iż nasz film jest niezależny od PISF, bo to nie lada komfort nie musieć im dziękować za cokolwiek.



      www.wprost.pl/ar/397066/Bugajski-wiele-osob-zastanawialo-sie-komu-zaszkodzi-Uklad-zamkniety

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka