Dodaj do ulubionych

Premier lubi talk-show

29.03.11, 11:19
Oczywiście, że wizyta w studiu to czysty populizm. Czy jednak rzeczywiście jest tak, że to premier nie chce słuchać dziennikarzy? Z punktu widzenia widza/czytelnika/słuchacza można odnieść wrażenie, że to dziennikarze nie chcą słuchać premiera bo na wszystko mają gotową odpowiedź.
Obserwuj wątek
    • marco-wr Re: Premier lubi talk-show 29.03.11, 12:01
      Dokładnie! :)

      Jeżeli rozmowa z tymi, którzy mówią że coś mi się w rządzie nie podoba jest chodzeniem na łatwiznę, to nie wiem, co nią nie jest! Jarosław K rozmawia tylko ze swoimi wiernymi wyznawcami i nikt na to nie reaguje. Tusk rozmawia z niezadowolonymi i o się nie podoba?

      A tak na marginesie: za poziom debat w Polsce odpowiadają dziennikarze, a nie politycy. To dziennikarze lansują krzykliwych przygłupów bo w rozmowie z rozsądnymi politykami sami nie mają nic mądrego do powiedzenia.
    • gderrdar Premier lubi talk-show 29.03.11, 12:53
      dla kogo to pisane chyba dla debili szkoda czasu
    • jurber1 Premier lubi talk-show 29.03.11, 13:25
      Wg. Żakowskiego ataki i rzeczowa obrona w trakcie spotkania Premiera z trzema Mellerowymi "ludżmi kultury" była wyreżyserowana... Albo Jacek Żakowski zaczął słuchać Kaczyńskiego, albo zidiociał samodzielnie - na jedno wychodzi !
    • easy.teraz Premier lubi talk-show 29.03.11, 15:15
      Świetnie, że lubi. Dać mu się wygadać. Znużona ciągle powtarzanymi gestami i fajerwerkami publika zacznie wreszcie słuchać i rzetelnie oceniać premiera i innych polityków.

      A swoją drogą rozmowa premiera z artystami nie była taka zła, czyżby dziennikarze czuli się zagrożeni. Jeśli tak to bardzo dobrze, tworzy się wreszcie rynek wymiany myśli a nie gadanie o kłótniach i pierdołach.
    • zenutek Premier lubi talk-show 29.03.11, 17:13
      Nie ma co dziwić się temu, że premier porozumiewa się ze społeczeństwem ponad głowami dziennikarzy, bo dziennikarze - przykro to pisać - nie są nierzetelni i nie ponoszą odpowiedzialności za swój przekaz społeczeństwu tego, co powiedział premier. Przykładów można by mnożyć, w każdym z mediów znaleźć można grupę "nadgorliwych i poszukujących sensacji" dziennikarzy, którzy nie patrzą na sens przekazu ale kreują go pod własną wizję walki politycznej i sensacji. Może dziennikarze czując się pominięci zaczną trzeźwiej patrzeć na sens swoich relacji, może wreszcie staną się przekaźnikiem wiadomości a nie kreatorem sceny politycznej, bo nie do tego są powołani. Nazywając dziennikarzy przysłowiową "czwartą władzą" poczuli się tak ważni i tak nośni, że zapragnęli budować politykę kraju nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności. A tak się nie da... Jesli chce się coś tworzyć, trzeba za to ponosić pełną odpowiedzialność... Śledząc większość wywiadów w naszych mediach odnosi się wrażenie, że dla Polski nie ważna jest jej pozycja w świecie, nie ważne są wskaźniki ekonomiczne czy rozwój życia społecznego ale największą wartość mają pojedyncze słowa, które ktoś napisał, powiedział czy nie tak stanął w świetle kamery. Nie ważne są losy ludzi, nie ważne co dla nich można zrobić, ważne jest natomiast czy pan premier jest uśmiechnięty czy smutny, zły czy wesoły. I z wyrwanymi z kontekstu słowami, urywkami zdań buduje się sens całej wypowiedzi. A już największą frajdę dziennikarzom stwarza to, kto bardziej i więcej "dokopie" premierowi i rządowi, a dziennikarz ma danego dnia wyższą pozycję w rankingach.
    • amado80 Premier lubi talk-show 29.03.11, 19:50
      Ja o czym innym: zgadzam się z doskonałymi komentarzami p. redaktor, a mianowicie, że laptopy nie powinny być rozdawane pierwszoklasistom, że, wbrew osądowi Ryszarda Petru, powinny być zachowane, a nawet poszerzone ulgi na dzieci; że "becikowe" powinno być dostępne tylko niezamożnym. To są ważniejsze sprawy, niż niespodziewana krytyka przez red. Żakowskiego spotkania premiera z muzykami. Muzycy zadali premierowi więcej niewygodnych i ważnych pytań przez godzinę niż dziennikarze i politycy przez tydzień. Pan Żakowski chyba dyskusji nie śledził, skoro uważa, że muzycy nie są zdolni do poruszania spraw ważnych. Co innego red. Meller...
    • piggy1 Premier lubi talk-show 30.03.11, 01:14
      Stwierdzenie, że z ulgi na dzieci mogą korzystać osoby niewiele zarabiające, jest nieprawdziwe (od strony matematycznej a nie formalnej). Jeżeli rozpatrzymy przykład: pracuje mąż, zarabia 2000 zł brutto (to sporo więcej niż minimalne i to częste zarobki poza stolicą), ma na utrzymaniu żone na urlopie wychowawczym i jedno dziecko. Nie skorzysta z tej ulgi, ponieważ jego podatek - rozlicza się razem z żoną - jest zbyt mały, żeby po odliczeniu od podatku składki zdrowotnej i kwoty z tytułu kwoty wolnej od podatku, miał jeszcze z czego odliczyc sobie ulgę na dziecko. A co z osobami, które zarabiają w granicach minimalnego?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka