turpin
06.04.11, 14:18
Polityka, polityką, ale TP po prostu przy okazji zszedł na dziady.
Dawny TP, ten wielkoformatowy, był w ponad połowie pisany przyciężką pastoralno-teologiczną grypserą, niemniej praktycznie w każdym numerze trafiał się też przynajmniej jeden artykuł, dla którego warto było szukać TP po kioskach czy nawet iść do czytelni, gdy kupić się go nie udało.
Ten późniejszy (od ok. 2 lat nie czytam), zaczął przypominać Wprosta, czy inne tego typu wytwory. Czytając go, odnosiłem wrażenie, że ktoś coś po prostu przepisuje z Internetu i to niespecjalnie oryginalnie czy inteligentnie. Ot, taka gazetka ścienna w starszej klasie liceum, i to nie najlepszego.