lukasz.1978 16.04.11, 14:12 Warszawa fajna jest, to i kierowców mamy najfajniejszych :) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mdzj Odstępy 16.04.11, 16:31 > Sporym minusem w Warszawie jest za to utrzymywanie zbyt dużych odstępów między > samochodami. Także przez to blokują się skrzyżowania. Nie rozumiem. Pod jakim względem (wg autora) korzystniejsza ma być jazda 'na zderzaku'? Zjawisko powszechne, niestety nie tylko w W-wie. IMHO to właśnie zachowanie rozsądnych odstępów, poza oczywistym ograniczaniem ryzyka kolizji, poprawia płynność ruchu. Np. zwiększa szanse, że w razie korka tuż za skrzyżowaniem, maruderzy nie staną okoniem na torach tramwajowych. Odpowiedz Link Zgłoś
pereiro Re: Odstępy 16.04.11, 17:53 mdzj napisał: > > Sporym minusem w Warszawie jest za to utrzymywanie zbyt dużych odstępów m > iędzy > > samochodami. Także przez to blokują się skrzyżowania. > > Nie rozumiem. Pod jakim względem (wg autora) korzystniejsza ma być jazda 'na zd > erzaku'? Zjawisko powszechne, niestety nie tylko w W-wie. > IMHO to właśnie zachowanie rozsądnych odstępów, poza oczywistym ograniczaniem r > yzyka kolizji, poprawia płynność ruchu. Np. zwiększa szanse, że w razie korka > tuż za skrzyżowaniem, maruderzy nie staną okoniem na torach tramwajowych. Co za bzdura :-D najczęściej samochody zostają na skrzyżowaniu, czy torowisku wtedy, kiedy jakiś kretyn, zamiast podjechać blisko samochodów stojących przed nim, zostawia duży odstęp. Albo kilku takich kretynów. Małe odstępy pozwalają zmieścić się między jednymi i drugimi światłami większej liczbie samochodów w oczywisty sposób zmniejszając korek. Co oczywiście nie zwalnia z myślenia -> nie wjeżdżania na skrzyżowanie, kiedy nie ma się gwarancji, że się z niego zjedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
johanna_haase Matoł, matoł 16.04.11, 16:54 "Z drugiej strony mamy wymuszanie przez pieszych, by samochód się zatrzymał - sam też to przerabiałem. " Zastanów się, dlaczego piesi muszą "wymuszać" zatrzymanie się samochodów, a potem poczytaj PoRD, i może wyciągnij jakieś konkluzje. Odpowiedz Link Zgłoś
ragol Re: Matołka, matołka 16.04.11, 18:42 Czytanie ze zrozumieniem się kłania: "...Przepuszczanie pieszych - kwestia kultury, wydaje się nie do wyuczenia..." Odpowiedz Link Zgłoś
czynnikmiarodajny piesze "wymuszenia" 16.04.11, 20:10 Na pasach piesi nie wymuszają pierwszeństwa bo mają je z mocy prawa, poza pasami owszem, jak się wpychają przed samochód to jest to wymuszanie pierwszeństwa. Przepuszczanie pieszych na pasach, jest nie tylko kwestią kultury, ale przede wszystkim skutecznej egzekucji obowiązującego prawa. Brak zainteresowania Policji tym problemem jest jedna z głównych przyczyn ukształtowania się takiej a nie innej "kultury". Na szczególną uwagę zasługuje wg mnie zachowania kierowców wobec pieszych w godzinach nocnych. Na przejściach z wyłączoną sygnalizacją świetlną wpadają oni często z rajdową prędkością i nawet jakby próbowali to nie byliby w stanie wypełnić swojego obowiązku ustąpienia na pasach pierwszeństwa pieszym. Odpowiedz Link Zgłoś
vladcs Re: piesze "wymuszenia" 16.04.11, 22:10 Prawie masz rację, ale nie zawsze pieszy ma absolutne pierwszeństwo na przejściu. Nie wolno mu na przejściu wejść wprost pod jadący pojazd, no i tak a sytuację juz można nazwać wymuszeniem. Poza przejściami nie podlega to dyskusji. Art. 13. 1. Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3, korzystać z przejścia dla pieszych. Pieszy znajdujący się na tym przejściu ma pierwszeństwo przed pojazdem. Art. 14. Zabrania się: 1. wchodzenia na jezdnię: a. bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, b. spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; Odpowiedz Link Zgłoś
czynnikmiarodajny Re: piesze "wymuszenia" 16.04.11, 23:26 Warto zwrócić uwagę, że w kontekście przytoczonych tu przepisów b.wiele zależy od prędkości poruszania się samochodów, która jest u nas b.często nie dostosowana do przepisów i zdrowego rozsądku przy mijaniu przejścia dla pieszych. Jeśli samochód pędzi przez zebrę to pieszy nigdy nie ma praktycznie szans na zrealizowanie swojego prawa do pierwszeństwa bo nie jest w stanie wejść na pasy w sposób bezpieczny. Jeśli jedzie wolno zwykle pieszy może bezpiecznie wejść na pasy mając pewność, że samochód zdąży się zatrzymać. Warto zwrócić uwagę na to, że rzadkość przepuszczania pieszych przez kierowców w Polsce jest także problemem dla nich samych. Bo skoro nie ma nigdy pewności czy kierowca przepuści pieszych, wielu z nich zatrzymuje się nawet na środku pasów, czekając aż samochody jadące z przeciwnego kierunku całkiem się zatrzymają lub przejadą. Gdyby piesi mieli pewność, że się zatrzymają, to często zdołali by przejść na tyle szybko, że owe samochody nie musiałyby się zupełnie zatrzymywać. Skoro nie ma u nas wspólnego kodu kulturowego obie strony są przegrane. W takiej Moskwie przynajmniej zasady są dla wszystkich jasne: o pierwszeństwie decyduje masa poruszającego się :-) Odpowiedz Link Zgłoś
thekaroten Re: piesze "wymuszenia" 17.04.11, 11:19 Te przepisy wcale nie nakazują pieszemu oceny prędkości pojazdu. Zakazują wchodzić bezpośrednio pod nadjeżdżający pojazd. Bezpośrednio (SJP PWN): 2. «o stosunkach przestrzennych: bardzo blisko» To kierowca ma obowiązek zadbać, aby będąc jeszcze nie bardzo blisko, ale tylko blisko, był w stanie zatrzymać się przed przejściem (vide: rozp. o znakach i sygnałach drogowych). Tyle w teorii. Bo w praktyce... ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jestem_z_kobry Re: piesze "wymuszenia" 16.04.11, 23:29 Zgadza się. Prawo zabrania wychodzić na jezdnię bezpośrednio przed maską jadącego samochodu i słusznie, bo to niechybnie prowadziłoby do wypadku. "Bezpośrednio przed jadący pojazd" oznacza, że kierowca nie byłby w stanie zatrzymać pojazdu. Natomiast wejście na pasy w sytuacji, gdy samochód jest w stanie bez problemu zahamować przez przejściem, nie jest wejściem bezpośrednio przed jadący pojazd. Inaczej prawo nakazywałoby pieszemu ustąpienie pierwszeństwa jadącym samochodom, a tak nie jest. Na koniec przypomnę jeszcze fragment konwencji wiedeńskiej o ruchu drogowym, która została ratyfikowana przez Polskę w 1988 r., a zatem jest częścią obowiązującego prawa: "...kierujący powinni zbliżać się do tego przejścia tylko z odpowiednio zmniejszoną szybkością, aby nie narażać na niebezpieczeństwo pieszych, którzy znajdują się na przejściu lub wchodzą na nie; w razie potrzeby powinni zatrzymać się w celu przepuszczenia pieszych." Odpowiedz Link Zgłoś
thekaroten Re: piesze "wymuszenia" 17.04.11, 11:24 > "Bezpośrednio przed jadący pojazd" oznacza, że kierowca nie byłby > w stanie zatrzymać pojazdu. Tak byłoby wygodnie dla kierowców, ale niestety słownik jest nieubłagany ;) Powtórzę raz jeszcze: pieszy nie ma obowiązku oceniać prędkości nadjeżdżającego pojazdu, ale jedynie odległość. Jeśli pojazd nie jest bardzo blisko, pieszy ma prawo wejść na przejście. Wielu pieszych nigdy w życiu nie prowadziła samochodu i ocena prędkości to dla nich czarna magia. Odpowiedz Link Zgłoś
nautilus77 Warszawscy kierowcy: radzą sobie w miejskiej dż... 16.04.11, 23:48 że niby co, że kierowcy mogą sobie wiele pomóc? Owszem - sprawa wjeżdzania na skrzyżowania w sytuacji, gdy nie ma miejsca by z niego zjechać - to się zgodzę. Ale brakuje wielu wiaduktów, które najlepiej sprawdzają się w korkach. Proszę sobie przypomnieć, jak trudno 'przebić się' przez Grójecką mieszkańcom zachodnich cześci miasta .... Odpowiedz Link Zgłoś
barka01 Re: Warszawscy kierowcy: radzą sobie w miejskiej 20.04.11, 09:59 Nauczona doświadczeniem staram się nie stawać przed przejściem aby przepuścić pieszego. Robię tak w trosce o dobro przechodnia. Nagminne wyprzedzanie na zebrze przez kierowców jadących pasem obok lub z przeciwka ,skłania mnie do takiego a nie innego zachowania. Nie chcę być moralnie odpowiedzialna za wypadek w którym pieszy zostanie poszkodowany. PS. Sama będąc pieszą , gdy przechodzę po pasach, zanim wyjdę zza przepuszczającego mnie auta pilnie się rozglądam !! Odpowiedz Link Zgłoś