m.gawka
29.08.11, 08:20
Ogromnym kosztem budżetowym i jeszcze większym społecznym przeprowadzono reformę edukacji. Obowiązkową ośmioletnią szkołę podstawową, podzielono na podstawową i gimnazjum, uzupełnione o jedną klasę zabraną z poziomu licealnego. W ten sposób w gimnazjum skoncentrowano młodzież w najtrudniejszym okresie rozwojowym, jednocześnie najuboższych odcięto od wykształcenia, bo ich zwykle nie stać na to, by kształcić swoje dzieci w gimnazjum. Bo i po co?
Uzyskano w ten sposób więcej stanowisk kierowniczych i administracyjnych, zwiększono koszty kształcenia i obniżono jego poziom. Pogratulować!
O złym przygotowaniu młodzieży do studiów, mówią wszystkie środowiska akademickie. Aby uzupełnić lukę w wykształceniu średnim, trzeba nieformalnie robić przyspieszone kursy niektórych przedmiotów, by przynajmniej nawiązać kontakt intelektualny ze studentami. Tylko wspólnemu wysiłkowi nauczycieli akademickich i naszej wspaniałej młodzieży udaje się osiągnąć jako taki poziom absolwentów.
O powrót do poprzedniego systemu (podstawowa, średnia, studia wyższe) apelują już nieomal wszystkie środowiska związane z edukacją, poza zainteresowanymi, czyli ekipą "obsługującą" gimnazja. Problemem pozostają bardzo wysokie koszty podręczników i ich absurdalna mnogość. Wypada by wreszcie Pani Minister oświadczyła, kiedy doczekamy się podręczników w wersji elektronicznej, powszechnych, darmowych i na wzorcowym poziomie merytorycznym. Oczywiście podręczniki te musiałyby być rozpowszechniane przez portal ministerstwa.