vinogradoff Studia sa od studiowania a nie zdobywania praktyki 28.09.11, 20:10 To system kapitalistyczny rodzi taka patologie, ze oczekuje od absolwenta jakiegokolwiek kierunku studiow, ze bedzie juz mial praktyke i doswiadczenie zawodowe gdyz wychowanie i nauczenie absolwenta roboty u siebie w firmie to koszt a kazdy chce miec juz gotowego pracownika. W PRL pod tym wzgledem bylo normalnie, student mial podczas studiow intesywnie studiowac czytajac nocyma ucone ksiegi, rozwijac sie intelektualnie i formatowac sie pod wzgledem etyki gdyz kazdy zawod ma swoj i kodex honorowy i zbior zasad etyki ( akurat dzis juz nie ma i miec nie musi). Tak ogolnie zorientowany w przedmiocie swego zawodu absolwent trafial do zakladu pracy i tam pod okiem doswiadczonych pracownikow uczyl sie konkretnej roboty, ktora najczesciej obejmowala nie wiecej jak 5% wiedzy wyniesionej ze studiow ( przykload absolwenci handlu zagranicznego byli specjalistami od wypelniania pieciu kwitow i nic wiecej gdyz zadnych umow nie negocjowali i za granice nie jezdzili bo w PRL nie bylo takiego obyczaju). Ostatnio rozmawialem z mlodym Niemcem, specjalista od renowacji starych pianin i fortepianow po szkole sredniej w Niemczech ktory akurat ma kontakty z Polska i spotykal absolwentow jedynego w Polsce Technikum Budowy Fortepianow i Pianin w dwwnych Zakladach Fibigera ( dzis juz zutylizowane). Byl pewien podziwu dla ich wiedzy i umiejetnosci praktycznych ale powiedzial, ze w Polsce oni mieli w technikum o 50% wiecej teorii na poziomie inzyniera a zbyt malo praktyki a w Niemczech w podobnej szkole mieli 50% teorii i 50% praktyki tak, ze od razu po maturze szli do roboty jak fachowcy a Placy musieli sie uczyc praktycznie zanim zostali fachowacami. Wyjasnilem mu, ze to byla wlasnie przewaga komuny nad kapitalizmem gdzie w szkole trzeba sie uczyc teroyj a w robocie praktyki a nie jak w kapitalizmie troche teorii i przyuczenie na robola juz w szkole. Dlatego polski technik z czasow komuny to prawie tyle co niemeicki inzynier bez magistra czyli nie dyplomowany. Odpowiedz Link Zgłoś
smoku1977 Re: Studia sa od studiowania a nie zdobywania pra 28.09.11, 20:28 Vinogradoff... zasponsoruję Ci bilet do Korei Północnej co? Odpowiedz Link Zgłoś
boykotka Re: Studia sa od studiowania a nie zdobywania pra 28.09.11, 21:03 najgorsze jest to, że całe pokolenie takie :( I niedługo zafundują jam PRL- Bis :( -- / Odpowiedz Link Zgłoś
wnec2005 zawodowka poplaca 28.09.11, 20:12 Ci ludzie pownini byc w szkolach zawodowych nie na studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: zawodowka poplaca 28.09.11, 20:24 tylko ,że kobiecie po zawodowce najczesciej zostaje zawód fryzjerki , Odpowiedz Link Zgłoś
piggy1 Re: zawodowka poplaca 28.09.11, 22:24 simply_z napisała: > tylko ,że kobiecie po zawodowce najczesciej zostaje zawód fryzjerki , Lepiej jest być dobrą fryzjerką czy kucharką (w Trójmieście restauracje nagminnie szukają kucharzy) niż bezrobotną, bez żadnych praktycznych umiejętności licencjatką psychologii czy politologii. Tylko zmarnowana kasa na czesne. A studia można zawsze potem zrobić sobie, zaocznie, dla przyjemności i własnego rozwoju, i powiesić dyplom na ścianie obok patentu fryzjerki. Zwłaszcza że dobra kucharka może otworzyć np. własna firmę kateringową, a dobra fryzjerka, ze stałymi klientkami, własny zakład fryzjerski. Bo ludzie zawsze będą chodzić do fryzjera i zawsze będą jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
simply_z Re: zawodowka poplaca 28.09.11, 23:08 > tylko ,że kobiecie po zawodowce najczesciej zostaje zawód fryzjerki , > Lepiej jest być dobrą fryzjerką czy kucharką (w Trójmieście restauracje nagminn > ie szukają kucharzy) niż bezrobotną, bez żadnych tylko nie ma takiego wachlarza możliwosci jak facet ,taka prawda;) fryzjerstwo-tutaj potrzeba zdolności manualnych inaczej weryfikuje cię rynek. ka może otworzyć np. własna firmę kateringową, a dobra fryzjerka, ze stałymi kl > ientkami, własny zakład fryzjerski. Bo ludzie zawsze będą chodzić do fryzjera i > zawsze będą jeść. tak oczywiście ,bo otworzyć zakład to takie pstryk;) catering?-dear...program Gesslerowej wyraźnie pokazał ,że po pierwsze za ten biznes biorą się ludzie nie mające pojecią o gastronomii ,po drugie Polacy to biedny naród i na ogoł nie rozbijają się po knajpach z prostego względu -brak kasy oraz kultury wychodzenia i jedzenia na mieście ,tak jak to jest powszechne w krajach śródziemnomorskich. śmieszą mnie te wasze pomysły na biznes ,prolem w tym ,że wy sami nie macie lub mieliście tyle odwagi i sprytu ,żeby jakiś założyć. Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz1984_katowice Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:19 Hmmm, A ty kim jesteś electonick ? - może programusiem w idiotycznej firemce informatycznej - bo tak kończy większość elektroników. I tak dalej można by wymieniać, wymieniać różne zawody w których ludziom się wydaje że złapali pana Boga za nogi, a w rzeczywistości to są nikim więcej niż rzemieślnikiem - nie umiejącym więcej niż po zawodówce, ewentualnie technikum. Gówno prawda - sam jesteś matołem - skoro uważasz się za kogoś lepszego. Odpowiedz Link Zgłoś
ohot Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:52 Fascynujące jest dla mnie używanie słowa rzemieślnik prawie jak obelgi. Mi osobiście rzemieślnik kojarzy się z człowiekiem, który potrafi zrobić coś pożytecznego, posiada przydatne umiejętności, jest niezależny niezależnością profesjonalisty. Cholernie pozytywnie mi się kojarzy. Cóż nie każdy może być wynalazcą czy artystą, do tego potrzeba "iskry bożej", nie każdy będzie tworzył czy odkrywał, ale każdy może nauczyć się jakiegoś pożytecznego fachu. Przykro mi ale większość musi się w życiu zmierzyć z prawdą, że nie jest wcale wyjątkowa. Mniejszość która mimo jasnych sygnałów od życia nie chce przyjąć tego do wiadomości, niech nie wymaga od "byle rzemieślników" i "roboli" finansowania swoich mrzonek. Brak zastanowienia nad podstawowym pytaniem "kto ma za to zapłacić" widać we wszystkich wypowiedziach z artykułu (i wielu na forum). Kapitalizm mamy nie od dziś, a dla tegorocznych absolwentów właściwie "od zawsze". Nie mogę też pojąć wstrętu do pracy fizycznej. Sam pracowałem na wakacjach w kilku miejscach i dla mnie takie wpis w CV u kandydata jest ogromnym plusem. Ps. Jak zwykle w takich zwierzeniach brakuje mi zdania "Potrafię robić to czy tamto", albo chociaż "Mam wiedzę o tym czy o tamtym". Bo dyplom niestety nie świadczy o niczym, szczególnie nieznanej uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 01:02 Hihi... Bo widzisz - w myśleniu naprawdę wielu jest taka zadra, że rzemieślnik (lub ogólniej - ktoś żyjący z pracy własnych rąk) to ktoś z definicji gorszy. No gorszy, bo w końcu nie skończył Wyższej Szkoły Gotowania Na Gazie ze specjalnością Archeologia Podwodna Morza Bałtyckiego. Nie skończył, bo widocznie jest głupszy. A jak jest głupszy to musi żyć z pracy rąk. Prawda, że proste? PS. "Just remember you are unique, just like everyone else" ;) Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:39 Mistrz rzemieślniczy posiadający własny zakład i mający uprawnienia do szkolenia uczniów i czeladników osiąga dochody jak dobry inżynier. Odpowiedz Link Zgłoś
blust powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 20:25 Praca jest jak jest popyt. Popyt jest jak ludzie chca wydac tyle ile chca zarobic. Jak chca oszczedzac (a wiekszosc ludzi chce, i nie ma co ich winic), to w naturalny sposob jest wiecej chetnych do pracy za pieniadz niz chetnych zeby te prace kupic wydajac pieniadz. Albo panstwo ma deficyt i zaspokaja chec oszczednosci tym deficytem (deficyt przelewa kase od rzadu do sektora prywatnego ktory moze ja oszczedzic), albo jest bezrobocie i bieda. To wiadomo od czasow Keynesa. neoliberalizm probowal temu zaprzeczac, uczepil sie idei ze dfeficyty sa zle bo zbankrutuja panstwo. Zalezy ktore. Tylko kraje z idiotycznym systemem monetarnym moga zbankrutowac, jak Grecja z Euro albo kraje w standardzie zlota. Japonia, jak USA, ma wlasna walute, od 20 lat ma niebotyczne deifcity i sprzedaje obligacje placac smieszne procenty. "Eksperci" od 20 lat przewiduja bankructwo albo hiperinflacje w Japonii, smiechu warte. Polska nie ma problemu Grecji i moglaby bezrobocia po prostu nie miec. na przykladzie USA: rzad USA jest jedynym zrodlem dolarow we Wszechswiecie. "Nie ma" pieniedzy bo ich nie skladuje - nie musi, bo kazda platnosc rzadu kreuje pieniadze z niczego. Bernanke mowi jak to sie robi: tinyurl.com/3pmseq8 Podatki nie finansuja tej kreacji, sa po prostu niszczeniem pieniadza - fizyczne banknoty sa mielone, a elektroniczne przelewy to po prostu wymazanie rezerw po stronie aktywow w bilansach finansowych bankow. Nic nie jest skladowane na pozniej bo nie ma po co. "Dlug" sektora rzadowego to wypuszczone w obieg obligacje i dolary. Jedyne co rzad obiecuje wypuszczajac toto, ze po okazaniu wymieni te obiekty na... inne identyczne dolary czy obligacje. Nie na zloto czy realne dobra. Dlatego taki "dlug" nie jest zadnym obciazeniem. Zauwazmy kontrast z Grecja w idiotycznym systemie Euro - Greckie obligacje sa obietnica dostarczenia Euro ktrego Grecja nie emituje, zeby je zdobyc musi pozyczyc albo sprzedac realne dobra. Dlatego Grecja moze zbankrutowac (dzieki neoliberalnej polityce zaciskania pasa praktycznie musi - zaciskanie pasa zmniejsza gospodarke i powoduje... wzrost deficytu) a USA nie zbankrutuja. Rachunkowosc: deficyt rzadu = nadwyzka sektora prywatnego (jak ktos nie rozumie to niech pomysli o grze Monopoly albo Eurobiznes: co bankier emituje (deficyt rzadu), gracze akumuluja (nadwyzka graczy)). USA sa jedynym we wszechswiecie emitentem dolarow, nie moga technicznie zbanrutowac. Narzucaja podatnikom obowiazek podatkowy do zaplaty w dolarach i emituja owe dolary - robia przysluge podatnikom, ulatwiajac im wywiazanie sie z obowiazku podatkowego. Jesli cos to rzad, emitent pieniadza, trzyma rynki za twarz, nie odwrotnie. www.atimes.com/atimes/Global_Economy/MG27Dj02.html Cale te ceregiele z obligacjami sa tylko po to zeby udawac ze rzad pozycza z zewnatrz pieniadze. Jest to nonsens, rzad "pozycza" rezerwy na rynku miedzybankowym ktore przed sekunda wytworzyl z niczego, glownie po to zeby bank centralny nie utracil kontroli nad krotkoterminowa stopa procentowa. Drukowanie z niczego obligacji jeat tak naprawde (nieco) bardziej inflacyjne niz drukowanie dolarow bez pokrycia (tak!), ale niewielu ekonomistow to rozumie, bo nie znaja podstaw rachunkowosci. neweconomicperspectives.blogspot.com/2009/11/what-if-government-just-prints-money.html Twierdzic ze rzadowi USA moga sie skonczyc dolary to jak twierdzic ze stadionowi Legii moga sie skonczyc punkty. USA ostatnio sprzedaly transze obligacji placac... 0.0004% - bylo 5x tyle chetnych co obligacji, tyle w temacie "bankructwo USA". mikenormaneconomics.blogspot.com/2011/07/treasury-auctions-24b-in-182-day.html Rzad USA pare razy probowal "splacic dlug" - za kazdym razem byla depresja, w sumie malo zaskakujace - "splata dlugu" to wycofywanie pieniadza a obiegu, zadna gospodarka tego nie przetrzyma. www.huffingtonpost.com/l-randall-wray/the-federal-budget-is-not_b_457404.html bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=332 mosler2012.com/wp-content/uploads/2009/03/7deadly.pdf Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 22:55 Acha. A wiesz co to "eksport inflacji"? Wiesz jakim cudem Saudowie od tylu lat rządzą? I na koniec - Jak nakarmić sytego? Bo to główny problem wszelkich wariacji nt. Keynesa. Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 23:25 Saudowie rzadz bo siedza na ropie. Keynes nie ma nic wspolnego z karmieniem sytych. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 23:32 Hehe. Ropa nie nosi broni. :) A Keynes ma właśnie dużo wspólnego - toż to on twierdził, że ludzie kupią wszystko jak będą mieli za co. :) Owe pytanie to tak naprawdę właśnie krytyka stymulowania popytu. Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 02:05 No i dobrze Keynes wymyslil. ludzie nie kupia jak nie maja za co. Jak chca oszczedzac to z matmy wynika ze popyt<podaz, wiec masz PKB<potencjalny PKB. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 02:32 No. Prawie dobrze kombinujesz. Ludzie nie kupią jak nie mają za co. To prawda. Problemem jest to, że implikacja ani nie jest funkcją odwrotną, ani negacja słów nie utrzymuje implikacji. No cholerna logika no... Bo widzisz... To jest tak: Brak pieniędzy implikuje brak zakupów. Uznajemy wspólnie to zdanie za prawdziwe. Ale! Ani Dostęp pieniędzy implikuje zakupy, ani Brak zakupów implikuje brak pieniędzy nie muszą być zdaniami prawdziwymi. Zwiększenie podaży pieniądza wcale nie musi skutkować zwiększeniem konsumpcji. Stąd masz najprzeróżniejsze "bańki". Bo w pewnym momencie pojawia się właśnie pytanie "Jak nakarmić sytego?" - jak skłonić do konsumpcji kogoś, kto nie chce już więcej konsumować? Hę? Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 05:58 fajnie ze rozumiesz logike. Natomiast teraz mamy brak konsumpcji i inwestycji. Widac to po spadku PKB i deflacji. Wiec wiecej pieniedzy przydaloby sie. Banki sa jak ludzie maja za malo oszczednosci - wtedy chca wierzyc ze im akcje/domy beda rosly i sie lapia na to. oczywiscie masz racje ze nie *zawsze* ludzie musza miec wiecej pieniedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 19:27 Powołujesz się na dwa mierniki, które mierzą wyłącznie to co mają mierzyć i nic więcej. Wyobraź sobie, że PKB może rosnąć przy malejącej konsumpcji wewnętrznej i przy zerowych inwestycjach. Może też maleć przy rosnącej konsumpcji i inwestycjach. No taka jego uroda. Znasz wzór, więc sam pokombinuj. Podobnie jest z deflacją/inflacją. To tylko miernik zmian wyceny koszyka dóbr. I tylko tyle. Nic nie mówi ani o wartości pieniądza, ani o jakości życia, ani o czymkolwiek. I na koniec. Oszczędzanie przy permanentnym druku przez emitenta jest głupotą ponieważ pieniądz niewydany cały czas traci na wartości. Nadmierny druk także zachęca do zachowań ryzykownych - sugeruje, że pieniądz jest tani - łatwo go uzyskać - przez to i ludzie i banki robią rzeczy najnormalniej w świecie głupie. Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 23:32 Jeszcze jedno: "eksport inflacji", hehe. to wymysl Austriackiej "szkoly" ekonomii - oni nic nie rozumieja jak dziala pieniadz kredytowy, wydaje im sie od 50 lat ze powinna byc inflacja, a inflacji ani widu ani slychu, wiec wymyslili ze jest "wyeksportowana", smiechu warte. Taki Shiff pewnie mysli ze USA musialy wyeksportowac inflacje, i Japonia pewnie tez, bo deficyty niebotyczne a inflacji ani widu ani slychu. Moze wyeksportowana na Ksiezyc? Jak wydatki sa wieksze niz potencjalny PKB to pierwsza inflacje zobaczysz w domu zanim cokolwiek wyeksportujesz. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 23:40 Powiedz mi - a gdzie znajdują się te wszystkie "wykredytowane" dolary? Masz jakieś alternatywne wyjaśnienie? ILE krajów korzysta z USD jako waluty rezerwowej? KTO pożycza rządowi USA? KTO kupuje obligacje? I DLACZEGO to robi? A teraz wyobraź sobie jak wyglądałaby inflacja w USA (lub Japonii), gdyby światowi posiadacze tej waluty pewnego pięknego dnia stwierdzili, że chcą zamienić zapisy komputerowe na coś bardziej namacalnego niż inny zapis komputerowy. Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 02:03 > Powiedz mi - a gdzie znajdują się te wszystkie "wykredytowane" dolary? Masz jak > ieś alternatywne wyjaśnienie? > jest: Quantity Theory of Money to bezsens. Nowym pieniadzom odpowiada nowa produkcja. Gdzie sa te wykredytowane jeny? Japonia ma nadwyzke eksportowa, nikt poza Japonia nie skladuje jenow, Japonia nie mogla wyeksportowac inflacji a jednak jej nie ma... Zauwaz ze deficyty budzetowe sa NEGATYWNIE skorelowane z inflacja. > ILE krajów korzysta z USD jako waluty rezerwowej? niewazne. Jakby nie byl waluta rezerwowa to USA mialyby mniejszy deficyt. Mniejszy popyt, mniej dolarow. Zero krajow korzysta z Jenow jako wolauty rezerwowej, gdzie inflacja? > > KTO pożycza rządowi USA? KTO kupuje obligacje? I DLACZEGO to robi? Ci ktorzy chca oszczedzac dolary. Wysylaja do USA towar za papier (tak naprawde zapisy elektroniczne). Jakby nie chcieli to by nie wysylali, automatycznie deficyt eksportowy i budzetowy USA bylyby odpowiednio mniejsze. Chiny sa glupie, zamiast konsumowac na miejscu wysylaja USA dolary za alektroniczne markery Fedu. Potem chca zamienic te dolary (tak naprawde rezerwy) na rachunki oszczednosciowe w Fed (aka obligacje) - to USA robia im przysluge ze sie zgadzaja. Nie pozyczaja USA dolarow. USA sa jedynym zrodlem dolarow we wszechswiecie, nie pozyczaja ich od Chinczykow. > > A teraz wyobraź sobie jak wyglądałaby inflacja w USA (lub Japonii), gdyby świat > owi posiadacze tej waluty pewnego pięknego dnia stwierdzili, że chcą zamienić z > apisy komputerowe na coś bardziej namacalnego niż inny zapis komputerowy. nikt poza Japonia nie skladuje jenow. Japonia ma nadwyzke. Zreszta to nie ma znaczenia kto i gdzie skladuje. To samo sie tyczy kazdej waluty - co byloby gdyby wszyscy ktorzy oszczedzaja np. Funty nagle zechcieli je wydac, w jeden dzien? Wybuchlaby hiperinflacja. No i co? Statystyka mowi ze tak sie nie stanie. Jakby co to rzad USA moze podwyzszyc podatki i zabrac te oszczednosci. A jak nie to moze oglosic ze od dnia X jako zaplate podatkow przyjmuje talary zamiast dolarow i wyemitowac owe talary. Wartosc dolara spada do zera i Chinczycy sie budza z reka w nocniku. Jedyny problem - przestana eksportowac junk do USA bo nie beda chcialy oszczedzac owych talarow po takim numerze. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 03:07 blust napisał: > jest: Quantity Theory of Money to bezsens. Świetnie. Masz jakąś kontr-teorię? > Nowym pieniadzom odpowiada nowa prod > ukcja. Bzdura. Co obecnie widać na wszelkich "rynkach finansowych". > Gdzie sa te wykredytowane jeny? Japonia ma nadwyzke eksportowa, nikt poz > a Japonia nie skladuje jenow, Japonia nie mogla wyeksportowac inflacji a jednak > jej nie ma... Wykredytowane jeny są (głównie) w japońskich bankach. Ta ukryta inflacja jest (głównie) ich wewnętrznym problemem. > Zauwaz ze deficyty budzetowe sa NEGATYWNIE skorelowane z inflacj > a. Link or didn't happen. Z tego co piszesz wynikałoby, że PRL i Zimbabwe cierpiałyby na ustawiczną nadwyżkę budżetową. Z tego co się orientuję nie ma korelacji pomiędzy deficytem budżetowym a inflacją. I to nawet jeżeli będziemy uważać inflację za podatek. > > ILE krajów korzysta z USD jako waluty rezerwowej? > niewazne. Jakby nie byl waluta rezerwowa to USA mialyby mniejszy deficyt. Mniej > szy popyt, mniej dolarow. Zero krajow korzysta z Jenow jako wolauty rezerwowej, > gdzie inflacja? Tak. Jakby USD nie był walutą rezerwową to USA miałyby prawdopodobnie mniejszy deficyt, ale HANDLOWY. A japońska inflacja jest głównie w Japońskich bankach. I dopóki japoński system bankowy będzie "łykał" rządowe obligacje, a podatnik będzie znosił poczynania swojego rządu to będzie mógł sobie żyć w ułudzie bogactwa. Dokładnie tak jak "jelonek", który wziął w 2008 kredyt na 70 lat na "apartament". Japończycy po prostu obecnie przejadają pensje własnych wnuków, bo rząd, wcześniej, czy później będzie musiał podnieść podatki, bo zacznie mu brakować kasy na obsługę zadłużenia. I nie wydaje Ci się zastanawiające, że Japonia od 20 lat nie może wydobyć się ze stagnacji? > Ci ktorzy chca oszczedzac dolary. Wysylaja do USA towar za papier (tak naprawde > zapisy elektroniczne). Jakby nie chcieli to by nie wysylali, automatycznie def > icyt eksportowy i budzetowy USA bylyby odpowiednio mniejsze. Deficyt handlowy? Tak - jak najbardziej. Budżetowy? A niby z jakiej racji? > Chiny sa glupie, z > amiast konsumowac na miejscu wysylaja USA dolary za alektroniczne markery Fedu. > Potem chca zamienic te dolary (tak naprawde rezerwy) na rachunki oszczednoscio > we w Fed (aka obligacje) - to USA robia im przysluge ze sie zgadzaja. Nie pozyc > zaja USA dolarow. USA sa jedynym zrodlem dolarow we wszechswiecie, nie pozyczaj > a ich od Chinczykow. Bo widzisz - Chińczycy do nie-tak-dawna specjalnie nie mieli wielu opcji - kiepski popyt wewnętrzny, a towary w USA drogie (w porównaniu do chińskich). Poza tym - po kiego mieliby przywozić do Chin chińskie towary? :> > nikt poza Japonia nie skladuje jenow. Japonia ma nadwyzke. Zreszta to nie ma zn > aczenia kto i gdzie skladuje. Ależ owszem. Ma. I to zasadnicze. I do tego Japonia ma nadwyżkę handlową. Budżetowo to oni są na minusie od wczesnych lat 90tych. > To samo sie tyczy kazdej waluty - co byloby gdyby wszyscy ktorzy oszczedzaja np > . Funty nagle zechcieli je wydac, w jeden dzien? Wybuchlaby hiperinflacja. No i > co? Statystyka mowi ze tak sie nie stanie. Statystyka czego mówi, że się tak nie stanie? Poziomu wody na Wiśle? Tak - wybuchłaby hiperinflacja z racji tego, że od dziesięcioleci "drukuje" się więcej pieniędzy niż wynosi wzrost gospodarczy. > Jakby co to rzad USA moze podwyzszy > c podatki i zabrac te oszczednosci. A pewnie - może. W końcu już raz okradli obywateli w majestacie prawa. > A jak nie to moze oglosic ze od dnia X jako > zaplate podatkow przyjmuje talary zamiast dolarow i wyemitowac owe talary. War > tosc dolara spada do zera i Chinczycy sie budza z reka w nocniku. Jedyny proble > m - przestana eksportowac junk do USA bo nie beda chcialy oszczedzac owych tala > row po takim numerze. To też już przerobili - w latach 70tych. Tylko jest jedna mała-tycia różnica. Wtedy Chiny nie były największym wierzycielem USA. A teraz są. I mają atomówki. No, ale w końcu to nikt inny tylko przecież Lord Keynes twierdził, że wojna jest świetna dla gospodarki, bo tworzy nowe miejsca pracy w przemyśle zbrojeniowym. Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 05:53 nikodem_73 napisał: > > Nowym pieniadzom odpowiada nowa prod > > ukcja. > > Bzdura. Co obecnie widać na wszelkich "rynkach finansowych". mamy deflacje lub niska inflacje, czyz nie? > > > Gdzie sa te wykredytowane jeny? Japonia ma nadwyzke eksportowa, nikt poz > > a Japonia nie skladuje jenow, Japonia nie mogla wyeksportowac inflacji a > jednak > > jej nie ma... > > Wykredytowane jeny są (głównie) w japońskich bankach. Ta ukryta inflacja jest ( > głównie) ich wewnętrznym problemem. nie maczegos takiego jak "ukryta inflacja". W Japonii nie ma inflacji, kropka. > > > Zauwaz ze deficyty budzetowe sa NEGATYWNIE skorelowane z inflacj > > a. > > Link or didn't happen. FRED Fed St Louis data, sciagnij dane, ja sprawdzalem na okresie od 1971 kiedy dolar jest niewymienialny na zloto. > > Z tego co piszesz wynikałoby, że PRL i Zimbabwe cierpiałyby na ustawiczną nadwy > żkę budżetową. ich inflacja nie byla spowodowana deficytem. Z tego co się orientuję nie ma korelacji pomiędzy deficyt > em budżetowym a inflacją. tak jest, jest -20 co jest estymatorem konsystentnym z zerem. > > > > ILE krajów korzysta z USD jako waluty rezerwowej? > > niewazne. Jakby nie byl waluta rezerwowa to USA mialyby mniejszy deficyt. > Mniej > > szy popyt, mniej dolarow. Zero krajow korzysta z Jenow jako wolauty rezer > wowej, > > gdzie inflacja? > > Tak. Jakby USD nie był walutą rezerwową to USA miałyby prawdopodobnie mniejszy > deficyt, ale HANDLOWY. rachunkowosc: deficyt budzetowy = oszczednosci sektora prywatnego wewn + oszczednosci sektora prywatnego zagr =oszczednosci sektora prywatnego wewn + deficyt handlowy > > A japońska inflacja jest głównie w Japońskich bankach. ine ma czegos takiego jak inflacja w bankach. I dopóki japoński system > bankowy będzie "łykał" rządowe obligacje, a podatnik będzie znosił poczynania > swojego rządu to będzie mógł sobie żyć w ułudzie bogactwa. nie ma czegos takiego jak uluda bogactwa. Japonczycy konsumuja to co produkuja - to realne dobra. Jeny na kontach im tylko pomagaja. Podaz na obligacje bedzie zawsze, z konstrukcji - deficyt tworzy oszczednosci sektora prywatnego ktory ten zamienia na obligacje. > Japończycy po prostu obecnie przejadają pensje własnych wnuków, bo rząd, wcześn > iej, czy później będzie musiał podnieść podatki, bo zacznie mu brakować > kasy na obsługę zadłużenia. bzdura. Rzad ktory nie wydaje obcych pieniedzy (jak np. Grecja) sam ustala odsetki od swojego zadluzenia. Nie ma scenarousza w ktorym Japonia ma problem z zaplata czegokolwiek, kazdy Jen ktory wydaje wytwarza *z niczego*. Podobnie robi Polska i USA. Grecja inaczej - najpierw musi pozyczyc, i ma z tym problem. > > I nie wydaje Ci się zastanawiające, że Japonia od 20 lat nie może wydobyć się z > e stagnacji? > nie, ma za maly deficyt. Japonczycy stracili X trylionow jenow w bance nieruchomosci, rzad im w deficytach dal 0.9X, jak da dodatkowe 0.1X to beda mieli taka sama ulude bogactwa jaka im pozwalala w 1990 wydawac tyle zeby bylo pelne zatrudnienie. > > Ci ktorzy chca oszczedzac dolary. Wysylaja do USA towar za papier (tak na > prawde > > zapisy elektroniczne). Jakby nie chcieli to by nie wysylali, automatyczn > ie def > > icyt eksportowy i budzetowy USA bylyby odpowiednio mniejsze. > > Deficyt handlowy? Tak - jak najbardziej. Budżetowy? A niby z jakiej racji? z racji arytmetyki, patrz powyzej. > > > Chiny sa glupie, z > > amiast konsumowac na miejscu wysylaja USA dolary za alektroniczne markery > Fedu. > > Potem chca zamienic te dolary (tak naprawde rezerwy) na rachunki oszczed > noscio > > we w Fed (aka obligacje) - to USA robia im przysluge ze sie zgadzaja. Nie > pozyc > > zaja USA dolarow. USA sa jedynym zrodlem dolarow we wszechswiecie, nie po > zyczaj > > a ich od Chinczykow. > > Bo widzisz - Chińczycy do nie-tak-dawna specjalnie nie mieli wielu opcji - kiep > ski popyt wewnętrzny, a towary w USA drogie (w porównaniu do chińskich). > Poza tym - po kiego mieliby przywozić do Chin chińskie towary? :> mieli opcje - maja wlasna walute, moga miec taki popyt wewnetrzny jaki trzeba zeby skonsumowac wszystcko co robia. Ale rzad ma za maly deficyt. > > > nikt poza Japonia nie skladuje jenow. Japonia ma nadwyzke. Zreszta to nie > ma zn > > aczenia kto i gdzie skladuje. > > Ależ owszem. Ma. I to zasadnicze. I do tego Japonia ma nadwyżkę handlową > . Budżetowo to oni są na minusie od wczesnych lat 90tych. tak, jak pisalem, to arytmetyka, patrz powyzej. > > > To samo sie tyczy kazdej waluty - co byloby gdyby wszyscy ktorzy oszczedz > aja np > > . Funty nagle zechcieli je wydac, w jeden dzien? Wybuchlaby hiperinflacja > . No i > > co? Statystyka mowi ze tak sie nie stanie. > > Statystyka czego mówi, że się tak nie stanie? Poziomu wody na Wiśle? czy boisz sie ze Wisla zamarznie w lecie? to tez jest mozliwe ale statystycznie nieprawdopodobne. Zreszta to nie ma nic wspolnego z deficytem - duzy czy maly jakby ludzie zechcieli wydac wszystko w jednej sekundzie wystarczyloby na hiperinflacje. > > Tak - wybuchłaby hiperinflacja z racji tego, że od dziesięcioleci "druku > je" się więcej pieniędzy niż wynosi wzrost gospodarczy. jak widac nie szkodzi, bo inflacji nie ma. Ah zapomnialem, zostala "wyeksportowana" :) > > > Jakby co to rzad USA moze podwyzszy > > c podatki i zabrac te oszczednosci. > > A pewnie - może. W końcu już raz okradli obywateli w majestacie prawa. to nie jest kradziez. Rzad jest zrodlem wszystkich dolarow ktore maja Amerykanie. To i maja prawo odebrac jak dali za duzo. A to byl twoj scenariusz. > > > A jak nie to moze oglosic ze od dnia X jako > > zaplate podatkow przyjmuje talary zamiast dolarow i wyemitowac owe talar > y. War > > tosc dolara spada do zera i Chinczycy sie budza z reka w nocniku. Jedyny > proble > > m - przestana eksportowac junk do USA bo nie beda chcialy oszczedzac owyc > h tala > > row po takim numerze. > > To też już przerobili - w latach 70tych. > > Tylko jest jedna mała-tycia różnica. Wtedy Chiny nie były największym wierzycie > lem USA. A teraz są. I mają atomówki. nic nie rozumiesz, tak, Chiny maja zapisy elektroniczne na kontach Fed. To chiny potrzebuja tych zapisow, nie Amerykanie. Jak opisalem powyzej Amerykanie nie potrzebuja Chinskiej przyslugi, sa od nich niezalezni. I tez maja atomowki. > > No, ale w końcu to nikt inny tylko przecież Lord Keynes twierdził, że wojna jes > t świetna dla gospodarki, bo tworzy nowe miejsca pracy w przemyśle zbrojeniowym > . tylko w czasie wojny rzady maja odpowiednie deficyty. Wystarczyloby miec wieksze i wojny bylyby zupelnie niepotrzebne. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 19:18 blust napisał: > > Bzdura. Co obecnie widać na wszelkich "rynkach finansowych". > mamy deflacje lub niska inflacje, czyz nie? Mamy inflację. I to ogromną. Od wielu, wielu, wielu, wielu lat wzrost emisji pieniądza jest wyższy niż wzrost gospodarczy. I jest to zjawisko globalne. To, że wskaźniki inflacji (także globalnie) są na niskim poziomie wynika wyłącznie ze sposobu liczenia. Zauważyłeś, że w samych USA w ciągu ostatnich 30 lat zmieniano sposób wyliczania wskaźnika inflacji 5 razy? > nie maczegos takiego jak "ukryta inflacja". W Japonii nie ma inflacji, kropka. Owszem jest. Jest ogromna ilość pieniędzy, która jest obecnie zamrożona i nieruszana. Inflację tworzy każda emisja pieniądza nie znajdująca oparcia w innych dobrach. I czy to nie piękne, że w wypadku krajów o gospodarce planowanej (gospodarki niedoboru) jest nawet taki "nawis inflacyjny"? > FRED Fed St Louis data, sciagnij dane, ja sprawdzalem na okresie od 1971 kiedy > dolar jest niewymienialny na zloto. Powtarzam - link or didn't happen. Takiej korelacji nie ma. > ich inflacja nie byla spowodowana deficytem. No i co z tego? :) Przecież twierdzisz iż istnieje korelacja (i to zajedwabiście silna!) pomiędzy niskim deficytem, a wysoką inflacją. Czyli albo: - taka korelacja jednak nie istnieje, a inflacja i deficyt budżetowy mogą "żyć własnym życiem" - korelacja istniała, a wymienione kraje miały ogromną nadwyżkę budżetową. Tertium non datur I już pomijam, że taka korelacja jest wbrew zdrowemu rozsądkowi - twierdzisz, że wysoki deficyt to niska inflacja. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko twierdzenie, że zwiększenie ilości pieniądza powoduje wzrost jego wartości. > rachunkowosc: > deficyt budzetowy = oszczednosci sektora prywatnego wewn + oszczednosci sektora > prywatnego zagr > =oszczednosci sektora prywatnego wewn + deficyt handlowy Alllle ładne. Ale zdajesz sobie sprawę, że rachunkowość to tylko narzędzie miernicze nie dające asumptu do czegokolwiek? (i tak na marginesie - nie tyle oszczędności co nadwyżka) Fajnie, że miałeś rachunkowość, ale naprawdę I+G+X=S+NT+Z nie pozwala na stawianie tez, że zwiększanie deficytu cokolwiek rozwiązuje! To tak jakbyś będąc meteorologiem twierdził, że możesz sterować pogodą. > ine ma czegos takiego jak inflacja w bankach. Owszem jest. > nie ma czegos takiego jak uluda bogactwa. Japonczycy konsumuja to co produkuja > - to realne dobra. Jeny na kontach im tylko pomagaja. Podaz na obligacje bedzie > zawsze, z konstrukcji - deficyt tworzy oszczednosci sektora prywatnego ktory t > en zamienia na obligacje. O ile część o nadwyżkach sektora prywatnego jest prawdziwa, o tyle nie ma związku pomiędzy tym, a zakupem obligacji! To, że zakupią za to obligacje to jedna z możliwości! > nie, ma za maly deficyt. Japonczycy stracili X trylionow jenow w bance nierucho > mosci, rzad im w deficytach dal 0.9X, jak da dodatkowe 0.1X to beda mieli taka > sama ulude bogactwa jaka im pozwalala w 1990 wydawac tyle zeby bylo pelne zatru > dnienie. Kuźwa. A myślisz, że ta bańka na nieruchomościach to myślisz, że skąd się wzięła? To jest właśnie konsekwencja nadpodaży pieniądza! Po prostu w pewnym momencie pieniądze przestają iść w rzeczywistą produkcję, a zaczyna się czysta spekuła. > z racji arytmetyki, patrz powyzej. Słuchaj. Ty weź mnie nie obrażaj. Przecież robisz sobie założenia z czapy. Aby istniał związek uzasadniający takie twierdzenia, to nadwyżkę sektora prywatnego należałoby uznać za stałą. > mieli opcje - maja wlasna walute, moga miec taki popyt wewnetrzny jaki trzeba z > eby skonsumowac wszystcko co robia. Ale rzad ma za maly deficyt. Oj chłopie... Ale zdajesz sobie sprawę, że w pewnym momencie ludzie stwierdzają, że już im wystarczy papierków i zaczynają wymieniać je na dobra bardziej trwałe? To właśnie przerabiano w końcówce PRL - ludzie konsumowali wszystko co się pojawiło, a nie przekładało się to w żaden sposób na wzrost dobrobytu. > tylko w czasie wojny rzady maja odpowiednie deficyty. Wystarczyloby miec wieksz > e i wojny bylyby zupelnie niepotrzebne. A nie wydaje Ci się interesujące dlaczego tylko w trakcie wojny rządy mają takie deficyty? Naprawdę uważasz, że jesteś jedynym człowiekiem na ziemi, który ogarnął rachunkowość? Odpowiedz Link Zgłoś
blust Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 29.09.11, 19:44 blust napisał: > > > Bzdura. Co obecnie widać na wszelkich "rynkach finansowych". > > mamy deflacje lub niska inflacje, czyz nie? > > Mamy inflację. I to ogromną. Aha, tylko niezauwazalna. Mnie taka nie przeszkadza! Austriacy rededfiniuja "inflacje" jako wzrost ilosci pieniadza - jest to nieuczciwe. Ten wzrost ilosci pieniadza jest proporcjonalbny do PKB - dlatego dlug/PKB nie rosnie i ceny nie rosna. > Zauważyłeś, że w samych USA w ciągu ostatnich 30 lat zmieniano sposób wyliczani > a wskaźnika inflacji 5 razy? tak i co z tego. wzrosu cen jak nie bylo tak nie ma. > > > nie maczegos takiego jak "ukryta inflacja". W Japonii nie ma inflacji, kr > opka. > > Owszem jest. Jest ogromna ilość pieniędzy, która jest obecnie zamrożona i nieru > szana. Inflację tworzy każda emisja pieniądza nie znajdująca oparcia w i > nnych dobrach. jak ci mowilem, Austriacy nie zauwazyli realnej inflacji to ja przedefniowali. > > > > FRED Fed St Louis data, sciagnij dane, ja sprawdzalem na okresie od 1971 > kiedy > > dolar jest niewymienialny na zloto. > > Powtarzam - link or didn't happen. masz googla? research.stlouisfed.org/fred2/ > > Takiej korelacji nie ma. > > > ich inflacja nie byla spowodowana deficytem. > > No i co z tego? :) Przecież twierdzisz iż istnieje korelacja (i to zajedwabiści > e silna!) pomiędzy niskim deficytem, a wysoką inflacją. nie. jest zero koleracji (-20% to praktycznie zero, prawd szum estymatora) > > I już pomijam, że taka korelacja jest wbrew zdrowemu rozsądkowi - twierdzisz, ż > e wysoki deficyt to niska inflacja. Oznacza to ni mniej, ni więcej, tylko twier > dzenie, że zwiększenie ilości pieniądza powoduje wzrost jego wartości. correlation is not causation. Jest na odwrot. > > > rachunkowosc: > > deficyt budzetowy = oszczednosci sektora prywatnego wewn + oszczednosci s > ektora > > prywatnego zagr > > =oszczednosci sektora prywatnego wewn + deficyt handlowy > > Alllle ładne. Ale zdajesz sobie sprawę, że rachunkowość to tylko narzędzie tak, narzedzie zrozumienia ze defizyt budzetowy jest spowodowany przez handlowy w duzym stopniu. (i tak na marginesie - nie tyl > e oszczędności co nadwyżka) nadwyzka przyplywow nad wyplywami czyli oszczednosci. > > Fajnie, że miałeś rachunkowość, ale naprawdę I+G+X=S+NT+Z nie pozwala na stawia > nie tez, że zwiększanie deficytu cokolwiek rozwiązuje! nikt tak nie twierdzi. Pozwala tylko na spostrzezenie ze ktos sie pogubil. > > ine ma czegos takiego jak inflacja w bankach. > > Owszem jest. aha, niewidoczna. pozwol ze nie bede sie nie przejmowal. Rozumiem ze Japonia ma od 20 lat hiperinflacje jak przewidzieli Austriacy? hehe. > O ile część o nadwyżkach sektora prywatnego jest prawdziwa, o tyle nie m > a związku pomiędzy tym, a zakupem obligacji! To, że zakupią za to obligacje to > jedna z możliwości! tak, ale zauwaz ze obligacje nie finasuja wydatkow rzadu, (w przeciwienstwie do Grecji) - dlatego gadanie ze Japonii sie skoncza pieniadze to jak gadanie ze stadionowi sie skoncza punktu = czysty idiotyzm. Faktycznie, sektor prywatny moze nie kupic obligacji i stracic dochod z procentow. Rzadowi to zwisa. > > > nie, ma za maly deficyt. Japonczycy stracili X trylionow jenow w bance ni > erucho > > mosci, rzad im w deficytach dal 0.9X, jak da dodatkowe 0.1X to beda mieli > taka > > sama ulude bogactwa jaka im pozwalala w 1990 wydawac tyle zeby bylo pelne > zatru > > dnienie. > > Kuźwa. A myślisz, że ta bańka na nieruchomościach to myślisz, że skąd się wzięł > a? To jest właśnie konsekwencja nadpodaży pieniądza! moze wrecz przeciwnie. Nadwyzki Clintona wyssaly pieniadz z gospodarki - sektor prywatny musial oszczedzac dobra realne, wiece one zaczely zyskiwac na wartosci: banki spekulacyjne dot com i nieruchomosci sie z tego wziely. Nadpodaz pieniadza widac po inflacji i rosnocych oszczednosciach finansowych sektora prywatnego. Inflacji nie bylo (tej widocznej, zaznaczam) a sektor prywatny mial negatywne oszczednosci za Clintona. To tyle w kwestii nadpodazy pieniadza. > > Po prostu w pewnym momencie pieniądze przestają iść w rzeczywistą produkcję, a > zaczyna się czysta spekuła. > > > z racji arytmetyki, patrz powyzej. > > Słuchaj. Ty weź mnie nie obrażaj. Przecież robisz sobie założenia z czapy. Aby > istniał związek uzasadniający takie twierdzenia, to nadwyżkę sektora prywatnego > należałoby uznać za stałą. nie. w kazdym momencie czasu i przestrzeni masz rownanie przeplywu pieniadza: nadwyzka rzadu+ nadwyzka sektora wewn + nadwyzka sektora zewn =0 nic tu nie musi byc stale. > > > mieli opcje - maja wlasna walute, moga miec taki popyt wewnetrzny jaki tr > zeba z > > eby skonsumowac wszystcko co robia. Ale rzad ma za maly deficyt. > > Oj chłopie... Ale zdajesz sobie sprawę, że w pewnym momencie ludzie stwierdzają > , że już im wystarczy papierków i zaczynają wymieniać je na dobra bardziej trwa > łe? tak, jak papierkow jest wiecej niz gospodarka moze wyprodukowac. ale w Chinach zauwaz ze produkcji jest o wiele wiecej niz papierkow - dlatego pakuja ja w pudla i wysylaja do ameryki. Jakby mieli wiecej papierkow to by mogli skonsumowac tyle ile na to zasluguja - swoja wlana konsumpcje. > > tylko w czasie wojny rzady maja odpowiednie deficyty. Wystarczyloby miec > wieksz > > e i wojny bylyby zupelnie niepotrzebne. > > A nie wydaje Ci się interesujące dlaczego tylko w trakcie wojny rządy ma > ją takie deficyty? Naprawdę uważasz, że jesteś jedynym człowiekiem na ziemi, kt > óry ogarnął rachunkowość? nie jestem, wielu ludzi ja rozumie. Ale 99% ekonomistow mowi nonsensy typu : "ludzie musza wiecej oszczedzac a rzad musi obciac deficyt". Jest to absurd, zjawiso matemtycznie niemozliwe. Odpowiedz Link Zgłoś
shrigley Re: powinni byc kwu...wieni na neoliberalizm. 28.09.11, 23:47 Myslę, że John Keynes właściwie zdefiniował przyczyny bezrobocia, tylko podane przez niego recepty na jego zmniejszenie są już dziś nieaktualne :) Odpowiedz Link Zgłoś
tedek1 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:26 Czytam komentarze i się martwię... Czym... Krajem... Co dalej z nim będzie... jak: 1) obojetnie jakie by wykształcenie mieli - pracy nie mogą znaleźć - Ci ludzie pracuja na zlecenie, na czarno, sa na garnuszku rodzicow bo z tej pracy nigdy nie beda w stanie się utrzymac, zalozyc rodziny, miec dzieci, kupic mieszkanie, auto, wyposazenie - Odpowiedz Link Zgłoś
monier Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:50 Zgadzam się z tobą. Inna rzecz, że te zawody o których mowa: socjologia, psychologia nie moga sie rozwinac, bo zatrudnienie w sektorach społecznych (MOPSy, ZOZy, itp) jest nieprzystosowane do rzeczywistosci. Pomoc społeczna oraz zdrowie psychiczne to te obszary życia zawodowego, które najgorzej chyba funkcjonują. Istnieje przepaść między zarobkami i pozycja finansową inżyniera a pracownika socjalnego czy psychologa w państwowej służbie zdrowia lub placówce społecznej. Te nierówności sa coraz bardziej dynamiczne i pogłębiają się, zamiast wyrównywać. A przeciętny zjadacz chleba ma raczej małe szanse na profesjonalną pomoc. Ale, co tu mówic... Politycy zorientowani sa na biznes i tzw. gospodarkę, a nie na te obszary, które sa najbardziej zaniedbane. Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats Ciazy widmo wyjazdu? 28.09.11, 23:52 Chyba rozswietla sie jutrzenka wolnosci. Odpowiedz Link Zgłoś
mariusz1984_katowice Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 20:33 Winni sytuacji: elektryk, żółw z szopki o polskich politykach, pijak i ćpun który przyszedł po elektryku, ten co się helikopterem o mało nie zabił, kaczucha, wreszcie piłkarz i spaślak co z Ruskimi się lubią. To oni winni są za: 1. Sytuację polskiej gospodarki - to że nasze fabryki, kopalnie, huty, stocznie którzy nasi dziadkowie i rodzice budowali od prawie 90 lat (Gdynia 1922) zostały sprzedane - zagranicznym koncernom, albo doprowadzone do upadku - tylko tak dalej, gaz dajmy wydobywać Amerykanom, Niemcom i Ruskom na spółkę 2. Komercjalizację szkolnictwa wyższego - przecież można inaczej - nie pozwolić uczelnią na tworzenie kierunków po których pracy nie będzie. Nie pozwolić na tworzenie beznadziejnych uczelni prywatnych - niech zostaną tylko te które mogą konkurować z państwowymi. 3. Sytuację polskich firm - ile jest stref ekonomicznych, a ile w nich zagranicznych firm - i to ma być nasze zbawienie - polska drugą Irlandią ? - hmmm, chyba bankrutującą. A co z firmami polskimi ? - nikt nie kupuje tego co polskie - pewnie wystarczy narzucić odpowiednie cło na importowane towary ?!?. 4. Inflację - ile zarabiamy a ile za to możemy kupić ? - coraz mniej, coraz gorsze - jedzenie również. Ot co - wolny rynek - tak jak w przyrodzie silniejszy wygrywa - i to jest OK. Ale czy na pewno nikt nie powinien tego kontrolować - zapewnić biedne, ale uczciwe życie słabszym ? No cóż - demokracja, niech żyją elektrycy. 5. Sytuację w polskiej służbie zdrowia - to od kilku lat jest dojna krowa - oczywiście dla tych co są przy korytku - no bo co - nie wykorzystać okazji żeby kupić za grosze upadły szpital, ośrodek zdrowia - mieć sprzęt za pół-darmo i zarabiać na kontraktach ? Hmmm, no cóż - trzeba mieć jeszcze koleżanki i kolegów w radzie miasta, powiatu, wojewódzwa którzy doprowadzą ten szpital do ruiny - jak ? - sztucznie go zadłużając. 6. Wszechobecną komercję, reklamę na każdym kroku, zaśmiecanie internetu, sprzedawanie wszędzie i wszystkiego - hmmm, no bo przecież to normalne że codziennie otrzymujemy setki telefonów od banków które chcą nam wcisnąć kredyt - np. na wakacje !!!? 7. Wzrost rentowności przedsiębiorstw - no bo przecież prezesik, który gó... umie i na gó...e się zna musi zarabiać 20 tyś - więcej trochę od burmistrza. Hmmm, wzrost rentowności - bo po co płacić pracownikowi więcej niż najniższą krajową ? - a może chciałby pracować za darmo ? 8. Sytuację mieszkaniową młodych polaków - hmmm, no tak - jest popyt, ceny idą w górę - kosmicznie idą w górę !!!! - czego ceny ? - mieszkań - które były własnością Państwa - a które obecni właściciele otrzymali za pół darmo. Podsumowując - jak Bismark mawiał: "chcesz Polaków zniszczyć, pozwól im się samym rzadzić". Nigdy nie głosowałem na PO, ale teraz nie mam już na nikogo głosować - bo czy zagłosuję na PO, czy na PiS i tak będzie to samo. Moje poglądy są czysto socjalistyczne - pomimo że bardzo źle mi nie jest, pracę jako taką mam. Państwo powinno zapewniać minimum - godne życie - Państwo powinno kontrolować pewne sprawy. A jak chcesz więcej to powalcz - to jest OK - ja też chcę. Z drugiej strony - nie chcesz pracować, leń jesteś - to zdychaj z głodu. I tak kiedyś było - przed czasami elektryka. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:47 Miałem odpowiedzieć merytorycznie, ale nagle spostrzegłem, że Twoja wypowiedź nie zostałaby nawet oceniona podczas mojej matury ze względu na błędy ortograficzne. Więc i po co mam kruszyć kopie z ofiarą systemu edukacji? Odpowiedz Link Zgłoś
waserwanna ...z ust mi to wyjąłeś... 29.09.11, 01:06 ...a raczej z klawiatury... Odpowiedz Link Zgłoś
deepbluedominika Re: Czyszczę fugi szczoteczką 01.10.11, 10:44 Brawo dla Nikodema za celnosc riposty. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny30lat Odczep sie od studentow psychologii i socjologii 28.09.11, 20:55 electronick napisał: > Znowu biadolenie jacy to oni wykształceni a pracy nie ma. Kiedy do tych kretynó > w w końcu dotrze że pójście na studia "bo się fajnie nazywały no i koleżanka id > zie" to nie jest gwarancja pracy! Politologia, socjologia, psychologia, zarządz > anie i marketing. Same perełki. Shut up bloody bugger! Not everybody is studying at Polytechnic College. Not everybody has got a scientific mind. Don't you understand that! You have to be narrow-minded. Przecież pracodawcy powinni się o nich zabijać! Don't be cynic. > Wszak w każdej firmie potrzeba armii psychologów i socjologów. Dalej nie rozum > iem co ludzi widzą w tak beznadziejnych kierunkach? Beznadziejnych??? You are beznadziejny! 5% of population suffer from mental illness. They do need psychologists. To powinny być kierunki dla > wąskiego grona pasjonatów a nie dla matołów chcących przedłużyć sobie dziecińs > two. Yes, you right! They should stay at their homes and live on benefits what many people do in England. You showed here traditional Polish pessimistic thinking. Odpowiedz Link Zgłoś
bumcykcykhopsiup Re: Odczep sie od studentow psychologii i socjolo 28.09.11, 21:12 ty to pewnie kolejny biegly w angielskim? wez sie do nauki bo bykow porobiles od groma Odpowiedz Link Zgłoś
sselrats To chyba jakis Murzyn pisze: 28.09.11, 23:54 "Yes, you right!" Bo Koreanczycy wladaja lepszym angielskim. Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Potomki solidaruchów, które rozwaliły gospodarkę.. 28.09.11, 20:56 ...mają znaleźć pracę. Obłęd! Mamuśce i papci zachciało się raptem pozarządzać krajem, ohydnych komunistów od sterów przegonić, no to niech im teraz domowi następcy tronu, do zarządzania wyszkoleni w szkółkach parafialnych, myją kible w Londynie i podcierają dupy byłym SS-manom... Prędzej, czy później, jak przejrzą na oczy, urządzą rodzicom "słowiańską /nie mylić z arabską/ rewolucję" - jak przejrzą na oczy. Facebook i Twitter leżą i czekają... Odpowiedz Link Zgłoś
ubiquitousghost88 Potomcy, of course (było po serbsku)... 28.09.11, 21:00 ubiquitousghost88 napisał: > ...mają znaleźć pracę. > Obłęd! > Mamuśce i papci zachciało się raptem pozarządzać krajem, ohydnych komunistów od > sterów przegonić, no to niech im teraz domowi następcy tronu, do zarządzania w > yszkoleni w szkółkach parafialnych, myją kible w Londynie i podcierają dupy był > ym SS-manom... > Prędzej, czy później, jak przejrzą na oczy, urządzą rodzicom "słowiańską /nie m > ylić z arabską/ rewolucję" - jak przejrzą na oczy. > Facebook i Twitter leżą i czekają... Odpowiedz Link Zgłoś
deepbluedominika Re: Potomcy, of course (było po serbsku)... 01.10.11, 11:10 ubiquitousghost88 napisał: Potomcy, of course (było po serbsku)... Ani "potomki" ani "potomcy", ubiquitousghost88! To nagminne kaleczenie polszczyzny oraz ogolny brak jakiegokolwiek poziomu w dyskusjach, to wlasnie spadek po czasach komunizmu i jego wladzy proletariatu. Odpowiedz Link Zgłoś
fajny30lat Re: Potomki solidaruchów, które rozwaliły gospoda 28.09.11, 21:03 ubiquitousghost88 napisał: > ...mają znaleźć pracę. > Obłęd! > Mamuśce i papci zachciało się raptem pozarządzać krajem, ohydnych komunistów od > sterów przegonić, no to niech im teraz domowi następcy tronu, do zarządzania w > yszkoleni w szkółkach parafialnych, myją kible w Londynie i podcierają dupy był > ym SS-manom... > Ble, ble ble. Wiesz, znam wiele kolezanke, ktore w Anglii pracuja w bankach, sklepach jako manager'owie. Pracowalem w domu starcow i byla tam tylko 1 Polka. Skonczmy z tym stereotypem,ze w Anglii pracuje sie tylko na zmywaku albo w domu starcow. Odpowiedz Link Zgłoś
nemecpiotr Re: Potomki solidaruchów, które rozwaliły gospoda 29.09.11, 04:19 STEREOTYP Polaka na ZMYWAKU ma na celu zniechecenie do ucieczki z Polski. na zmywak nadawala sie tylko córka ROSTOWSKIEGO ale dzieki Sikorskiemu pracuje w MSZ jak tlumacz bez konkursu. Odpowiedz Link Zgłoś
art.usa Re: Potomki PRLowców, które rozwaliły wolną Polskę gospodarkę 28.09.11, 23:22 ubiquitousghost88 napisał: > ...mają znaleźć pracę. > Obłęd! > Mamuśce i papci zachciało się raptem pozarządzać krajem, ohydnych komunistów od > sterów przegonić, no to niech im teraz domowi następcy tronu, do zarządzania w > yszkoleni w szkółkach parafialnych, myją kible w Londynie i podcierają dupy był > ym SS-manom... > Prędzej, czy później, jak przejrzą na oczy, urządzą rodzicom "słowiańską /nie m > ylić z arabską/ rewolucję" - jak przejrzą na oczy. > Facebook i Twitter leżą i czekają... Nie całkiem się z tobą zgadzam. Pracę nie można kupić: Jeżeli jest twój zawód nie pytany, zostaniesz bezrobotny. Podobnie; Stoisz jako dziwka na drodze pedałów, nie masz szansy na klienta. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Potomki PRLowców, które rozwaliły wolną Polsk 29.09.11, 08:44 Słowiańska rewolucja? Putin, Janukowycz i Łukaszenko na szafot? Jestem za! Odpowiedz Link Zgłoś
nicram112 biedni, niepelnosprawni umyslowo - trzeba im renty 28.09.11, 20:57 no bo chyba ktos kto wybieral politologie, kulturoznawstwo, psychologie spoleczna, archeologie srodziemnomorska lub podobny kierunek a nastepnie majacy pretensje ze nie ma dla niego pracy, jest niepelnosprawny umyslowo. no to chyba zasluguje na rente? Trzeba tylko sponsorow znalezc - najlepiej niech na nich loza ci co wybrali kierunki "dla ograniczonych umyslowo" - inzynierskie, bankowe, etc i maja dzis prace. Odpowiedz Link Zgłoś
piggy1 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:11 Podoba mi się postawa Wojtka z Gliwic. On przynajmniej patrzy realnie na życie, wie, że żaden rząd, żaden polityk nie sprawi, aby pracodawcy chcieli zatrudniać ludzi bez doświadczenia i za przyzwoite pieniądze. Miał dobry pomysł z dodatkową nauką w bezpłatnym policealnym - zniżka na komunikację rzecz bardzo ważna. Dziwię się, że Magda, skoro zna bardzo dobrze angielski i niemiecki, nie poszuka, na początek, pracy jako lektor. Mogłaby potem poszukać zajęcia w średniej szkole, tak jak jej mama. Nie wiem też, dlaczego zakładała, że jak skończy politologię - prywatna kiepska szkoła czy uczelnia renomowana, bo to też ważne - znajdzie pracę przy projektach unijnych. Powinna była juz predzej skończyć stosunki międzynarodowe albo europeistykę. Ewa z Łodzi wykazała realizm dopiero po fakcie - szkoda że nie wiedziała wcześniej (nie interesowała sie), iz lepiej mieć zawód przydatny na rynku pracy (rozum), a z serca zrobić kierunek (psychologia) dla własnej przyjemności. Ciekawa jestem, czy młodzi ludzie (przed trzydziestką) juz wiedzą, że we współczesnym świecie będą musieli jeszcze kilka razy zmieniać zawód - chyba że ktoś jest lekarzem albo pielęgniarką, bo na te umiejętności zawsze będzie zapotrzebowanie. Powiązane jednak z koniecznością robienia kolejnych specjalizacji. No i na zawody techniczne. Odpowiedz Link Zgłoś
2piter.1985 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:22 Niestety nie każdy może zostać kierownikiem, ktoś musi jeszcze pod nimi pracować :). Prawda że przez lata głaskano nas obietnicami pracy po studiach a my w te obietnice wierzyliśmy pozwoliliśmy sobie na życie w niewiedzy. Oczywiście byli i tacy którzy w kłamstwa nie wierzyli woleli wybrać drogę gorzkiej prawdy i nie czekać na dyplom - chwała im za to. Dobrze że w tym kraju są ludzie którzy chcą jeszcze ciężko pracować i wierzą że ta praca przyniesie owoce. Nie można jednak pominąć faktu że bez odpowiednich warunków człowiek do niczego nie dojdzie. Po pierwsze klient musi mieć jakąś pracę aby wykazać ile jest wart, po drugie w tej pracy muszą się znaleźć osoby które potrafią docenić tą ciężką pracę (niestety to wymaga uwagi szefa, współpracowników - nie będę tu wspominał o powszechnym zwyczaju w polskich firmach "stara się = wychyla się -> trza go upier*") oraz zaistnieć odpowiednie warunki by mógł zdobyć odpowiednie kwalifikacje/renomę (na to trzeba czasu). W moim przypadku (absolwent wydz. chemicznego politechniki) pierwszej pracy szukałem pół roku, nie powiem że zdobycie jej poszło gładko ale w końcu się udało, miałem sporo szczęścia bo jako opiekuna otrzymałem osobę która mnie wiele potrafiła nauczyć, docenić moje zalety, KONSTRUKTYWNIE SKRYTYKOWAĆ wady. Pracę zaczynałem jako czysty pracownik fizyczny, nieraz nie potrafiłem się domyć po robocie (syf okropny :) ) ale ani razu nie pomyślałem że mi to uwłacza, po jakimś czasie otrzymałem bardziej ambitne zajęcia a wypłata rosła. Dla poszukujących pracy: Nie ważne co robisz, bądź w tym profesjonalistą ( ja wywaliłbym na zbity pysk każdego kto chwali się że zna pięć języków a podłogi nawet posprzątać porządnie nie umie/ nie chce, bo i czasem taką rzecz zrobić trzeba) Dla tych co ją znaleźli: 1)Siedzenie na górze bardzo ułatwia plucie na innych, trochę więcej wzajemnego szacunku 2)Nie nasiąkajcie ideałami naszych wyrosłych w komunie poprzedników( czytaj kolesiostwo, zawiść o postępy współpracowników, "niewychylanizm"). Jeżeli nadal będziemy je kultywować to w tym kraju nigdy nie będzie lepiej. Pod koniec roku okaże się czy pracę zachowam, są jakieś szanse, trzymajcie kciuki :D. Jeśli ją stracę pójdę do jakiekolwiek innej a w między czasie dalej będę szukał lepszej, bo cóż innego począć. Los należy do tych którzy biorą go w swoje ręce. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:40 O! I to jest bardzo fajna wypowiedź. Jest dokładnie jak piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ajtkaczmarek Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:36 Bardzo, bardzo dobra odpowiedź. Ja dodam, że dziwi mnie, kiedy dobrze zarabiający "fizyczni", szydzą z bezrobotnych absolwentów. Po co? Ja jestem po studiach, ale nigdy nie pogardzałem innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:54 Może się zdziwisz, ale wynika to z tego, że owi "umysłowi" z artykułu, niestety, ale gardzą "fizycznymi". Bo robota w markecie to "siara", bo tego nie, tamtego nie. A o takich to moja babcia zwykła mawiać, że "wyżej srają niż d*pę mają". Odpowiedz Link Zgłoś
edwood1 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:39 electronick jest po prostu przedstawicielem pokolenia JKM. Odpowiedz Link Zgłoś
asmall4 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:43 Rynek pracy jednoznacznie wycenił ich "studia" :D:D:D Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:27 Żeby dostać pracę w Polsce, czasem wystarczy być atrakcyjną kobietą, albo dzieckiem znanej osobistości. To tyle na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
jake210 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 21:56 Winni sa przede wszystkim bezrobotni absolwenci, ktorzy wybieraja nierentowne kierunki studiow, ale nastepnymi w kolejce sa szeroko pojete mass media i ta nieznośna cukierkowa papka ktora codziennie laduja nam do glow. Wszedzie celebryci zarabiajacy miliony i kupujacy kolejne Porsche, kolorowe pisemka pelne naiwnych success story, reklamy markowych ciuchow, IPhone'ow czy kredytow. Konsumpcjonizm pełną gębą, a kto nie ma super pracy i pieniedzy jest po prostu smieciem. PRLowi mozna wiele zarzucic, ale panowal etos pracy, nie wstyd bylo byc sprzataczka czy murarzem. Dzisiaj Pani absolwent jest wielce nieszczesliwa bo musiala czyscic hotele w Londynie... Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:37 Kehem... Etos pracy w PRL to (szczególnie w latach 80tych) mit. Pamiętasz choćby skecz kabaretu Tey "Z tyłu sklepu warzywniczego"? Tam padają słowa: "Nie chciało się nosić teczki, trzeba nosić dziś woreczki" No sorry - ale lata 80te to już pełen kult "inteligencji pracującej" - fizyczni są niemal jawnie pogardzani. PS. Być może było tak i wcześniej, ale tam już nie sięgam pamięcią. Odpowiedz Link Zgłoś
jake210 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:28 Fizyczni pogardzani za PRLu? Chyba tylko w kabaretach... ;) Lud pracujacy byl pupilkiem wladzy. Faktycznie pokutowalo "czy sie stoi, czy sie lezy.. ", ale wiecej ludzi sie garnelo do zawodowek i technikow. Dzisiaj byc wyspecjalizowanym pracownikiem fizycznym to dla wiekszosci mlodych ludzi potwarz, dzieki czemu mamy tysiace sfrustrowanych i wyksztalconych bezrobotnych i braki fachowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 00:43 Nie mówię o "pupilkowaniu", bo to fakt. "I górnicy, i hutnicy, kolejarze i piekarze..." itd. Chodzi mi o tą źle ukrywaną pogardę dla "roboli" (zauważ, że nie jest to nowe słówko w polszczyźnie). Wówczas (cały czas poruszam się w latach 80tych) "ktoś" to był: - urzędnik (koniecznie mgr!) - lekarz - prawnik - dziennikarz itd. itp. Zaś z "plebejskich" zawodów to jeno "badylarze" cieszyli się jako-taką estymą. Ale to też podlaną ostrym sosem zawiści. No ale to tak samo jak sklepowe w mięsnym. A pozostało "szaro-biały lud roboczy miast i wsi"? Kierowca? Magazynier? Tokarz? Murarz? A nie daj Boże (którego naturalnie nie ma) SPRZĄTACZKA? To tylko w wierszykach dla dzieci. "Robol" to był zawsze cham, prostak i tuman. Taki co to Mrożka nie czyta, przy Miłoszu nie szczytuje i nie można z nim podeliberować przy szklance kawy o socjalizmie z ludzką twarzą. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: Czyszczę fugi szczoteczką 29.09.11, 08:48 Za komuny fizyczni dostawali wyższe przydziały kartkowe mięsa niż umysłowi. Za komuny do fizycznych zaliczała się magazynierka w narzędziowni, raz na godzinę podająca robotnikowi nóż tokarski, albo tokarz opierający się o tokarkę przez całą zmianę roboczą toczącą trzymetrowy wał. Do umysłowych zaliczał się natomiast chirurg czy muzyk. Odpowiedz Link Zgłoś
lehoo Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:03 Po trudnych studiach łatwo się znajduje pracę, a po łatwych - trudno. Odpowiedz Link Zgłoś
jur56 Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:21 Czyja to wina ?, czas gwarantowanego zatrudnienia się skończył w 1989r. Jest to jednocześnie ostrzeżenie przed pochopnym wyborem kierunków studiów . Trzeba kierować się potrzebami rynku pracy , a nie modą i szpanem . Odpowiedz Link Zgłoś
last.man.standing Chwila prawdy 28.09.11, 22:24 Nie będę powtarzał banałów o tym ile wart jest student zarządzania i marketingu. Większość z tych ludzi, gdyby trafiła do średniej wielkości firm i musiała stawić czoła obowiązkom managera to wydałaby majątek na chusteczki do nosa i antydepresyjne środki. Szkoda gadać. Cały czas zastanawiam się, gdzie Ci ludzie mieli rozum wybierając kierunki o których kilka lat temu było wiadomo, że nie dadzą chleba. A mimo to - zaryzykowali. Co teraz zrobić? Cały czas przed nimi są perspektywy. Ale nie za biurkiem korporacji w której będą wymyślać kampanie marketingowe ale za kierownicą autobusu, przy cyfrowej frezarce albo na placu budowy. Im szybciej sobie to uświadomią tym szybciej zdobędą pracę w której zarobią 4K i z politowaniem będą patrzeć na absolwentów politologii, filozofii albo innych bzdur. Odpowiedz Link Zgłoś
ghostdogsan One love ! 28.09.11, 22:30 Chciałbym zaznaczyć, że pracodawców też trochę wyobraźnia ponosi z tymi wymaganiami. Chcą od razu gotowy produkt mogący od pierwszej chwili "zapieprzać w polu na 100%". Powalone czasy. Ośmielę sobie przypomnieć pewną ofertę pracy którą znalazłem na stronie PUPu, stanowisko magazyniera, j, angielski, 4 lata doświadczenia i wykształcenia informatyczne. Naprawdę pracodawcy przeginają z tymi wymaganiami. Ciekawe co mają powiedzieć ludzie po liceach, technikach których nie stać na studia, pracy też nie mogą znaleźć są wykształceniem średnim, bez możliwości podniesienia swoich umiejętności. Jak oni mają znaleźć prace ? Czy teraz każda praca inna niż typowo fizyczna wymaga skończenia 3 kierunków studiów, operowania 3 językami i innych kwalifikacji. Straszne. Odpowiedz Link Zgłoś
zigzaur Re: One love ! 29.09.11, 08:49 Widocznie ów pracodawca uważa, że do obsługi prostej bazy danych potrzebne są studia. Oraz język angielski, aby na niebieskim ekranie odczytać napis "error..." Odpowiedz Link Zgłoś
sedaluk Czyszczę fugi szczoteczką i bede urzednikiem.. 28.09.11, 22:32 To jest bardzo realne niebezpieczenstwo-z wielu takich magistrow porobia sie urzedasy, ktorych armia rosnie niepowstrzymanie. Nawet za PO duzo sie nie zmienilo. Jest to bardzo szkodliwe dla gospodarki i wszelkich inicjatyw-i tu kolo sie zamyka. To taka ciekawa sprawa-komputery rozwiazuja wiekszosc problemow ale urzedasow coraz wiecej. Podobnie jak z nauczycielami-coraz mniej dzieci ale ich przybywa-i gdyby moze cos robili... Bedzie implozja .... Odpowiedz Link Zgłoś
rockville Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:48 Mlode pokolenie jest bardzo leniwe. Sponsorowana studentka ma mieszkanie za darmo , obiady w restauracjach za darmo, samochod za darmo, a skarpet to nie wypierze , bo mowi , ze to obowiazek zony ! I jeszcze narzekaja , ze w Polsce jest zle ! Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k szanowni mgr, czas zdobyć jakis zawód 28.09.11, 22:49 jeden z bohaterów tej historyjki z GW sam sobie odpowiedział "Ojciec jest elektrykiem [... } Z drugiej strony widzę, jaką oni kasę na tym czeszą. Za podłączenie kuchenki gazowej 260 zł. Roboty może na 20-30 minut, bo czasem trzeba jakąś rurę przekręcić. W ciągu dnia trzy takie zlecenia - to można żyć. " To chyba normnalne, że porzadny FACHOWIEC zarabia przyzwoite pieniadze, a po co komu mgr. zarzadzania z prywatej uczelni ??? dlaczego jest zdziwiony, ze nikt nie chce zaplacic ( zatrudnić ) za jego BRAK wiedzy ?? Odpowiedz Link Zgłoś
xxxxxx666 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 22:53 K.rwa, nauczyliby się obsługiwać dźwig albo naprawiać buty... Psychologów, socjologów i pedagogów mamy już milion i drugiego ani trzeciego nam nie potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
waserwanna Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:03 skąd w Tobie tyle pogardy do ludzi? "Mamy"? To znaczy kto ma???? Ty???? Odpowiedz Link Zgłoś
leszekk_k tak mamy około 1mln półgłówków z tytułem magistra 28.09.11, 23:13 odpowiem, tak, mamy współczesną klasę robotniczą z tytułem magistra ograniczeni umysłowo ludzie, nie czytąjący NIC, broń boże jakiś gazet z umiejetnosciami................... sciagania na egzaminach i to ona w wiekszosci przypadków nie może znaleść pracy, w normalnym systemie nikt by ich nie przyjał na studia, szkoda czasu i pieniedzy waserwanna napisała: > skąd w Tobie tyle pogardy do ludzi? > > "Mamy"? > To znaczy kto ma???? Ty???? Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:28 4mln speców od dźwigów i butów na pewno znajdzie pracę, oj tak. Odpowiedz Link Zgłoś
xxxxxx666 Re: Czyszczę fugi szczoteczką 28.09.11, 23:59 > 4mln speców od dźwigów i butów na pewno znajdzie pracę, oj tak. Trafiasz w sedno problem i nie widzisz rozwiązania jednocześnie. Problem właśnie w tym tkwi, że j.banych psychologów, socjologów, itp. są miliony a operatorów dźwigów ni ch.ja... Jakby było milion operatorów dźwigów... to by był problem, ale NI MA! To jest prosty fakt, ale cholerny magister po wyższej szkole przerzucania guwna w Pcimiu Górnym nie jest w stanie tego ogarnąć, bo przecież jakby był w stanie, to by nie chciał dołączyć do armii nieudaczników, tylko by się nauczył czegoś pożytecznego, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
prawda_1_tylko_prawda Magia zielonej wyspy. 28.09.11, 22:54 Wybierać mądrych i uczciwych ludzi, nie karierowiczów i kłamców medialnych. Odpowiedz Link Zgłoś
patriota21wieku Magia PRL-bis 28.09.11, 23:04 prawda_1_tylko_prawda napisała: > Wybierać mądrych i uczciwych ludzi, nie karierowiczów i kłamców medialnych. Czy masz na mysli PiS? Bo jak oni byli przy wladzy to mysleli tylko o wlasnych stolkach i tropieniu ukladu a nie o gospodarce. Odpowiedz Link Zgłoś
waserwanna Co najmniej 80% komentujących jawi się.... 28.09.11, 23:01 ... jako specjaliści od HR. I nie tylko wiedza co studiować, ale znają się również na medycynie, prawie i skokach narciarskich. A jakie Wy, Kochani studia wybraliście, że doradzacie/gnoicie absolwentów politologii i zarządzania? Czyżbyście wszyscy automatykę, robotykę i biotechnologię z elementami fizyki molekularnej ukończyli? Oceniałam pracodawców z punktu widzenia pracownika, a teraz oceniam pracowników jako przedsiębiorca. Ale zajmijmy się pierwszą kwestią, bo o tym jest tu mowa. Generalnie społeczeństwo mamy chamskie i zawistne (patrz: większość wpisów pod tym artykułem), więc pracodawcy - jak wywodzący się ze społeczeństwa - też nie mają prawa być lepsi. A co do tych młodych ludzi, to naprawdę jest mi ich żal. Tyle co im można poradzić, to nie łamać się, pisać, wysyłać, chodzić i pukać od drzwi do drzwi. Jeśli to nie poskutkuje - trzeba mieć jaja i się po prostu przekwalifikować, i tyle w temacie. A wszystkim specjalistom od wyboru kierunków którzy gardzą politologami i psychologami powiem tyle, że nasze państwo i tak ma nas wszystkich w d..... Nie wiecie przecież, czy po tych zamawianych i popularnych obecnie kierunkach nie zmieni się nagle koniunktura i nie będziecie chodzić i szukać tak jak oni.... Co w tym złego, że dziewczynie nogi się ugięły gdy miała wejść do supermarketu do pracy? Przecież nigdy tego nie robiła? Może Wy pracujecie, więc Was to nie dziwi... Co w tym złego że chłopak, który stał na bramce czuł obrzydzenie, jak musiał sprzątać wymiociny? Przecież to nie należało do jego obowiązków pracowniczych. Miał stać na bramce i pracować w ochronie, a nie wyręczać sprzątaczkę, na której pracodawca chciał zaoszczędzić? Opamiętajcie się ludzie, bo jak sami się nie będziecie szanować, to nikt Was nie poszanuje. Odpowiedz Link Zgłoś
nikodem_73 Re: Co najmniej 80% komentujących jawi się.... 29.09.11, 00:23 Powiem Ci tylko jedno - żadna praca nie hańbi. I podejście, że "tego nie będę robił" to, przykro mi bardzo, ale w mojej opinii, to w najlepszym wypadku, objaw niedojrzałości. Odpowiedz Link Zgłoś