mhm6 Karton 20.10.11, 00:49 no tak, bo to straszne, że ludzie nie chcą kłopotu, do jakiego nie dorośli... kiedyś było lepiej, jaaasne, bo większa hipokryzja lepiej byłoby się poświęcić, całe życie dziecko bić i tłuc z frustracji, może zatłuc jak ma 3 latka? To też było może aborcja lepsza? a może nie mieli siły przechodzić przez piekło legalnej labo upokorzenie nielegalnej? Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake Re: Karton 20.10.11, 01:35 mhm6 napisała: > może aborcja lepsza? > a może nie mieli siły przechodzić przez piekło legalnej labo upokorzenie nieleg > alnej? No to teraz dziecko będzie musiało znaleźć siłę, żeby wegetować w placówce, dużo siły. A tak w ogóle to chyba panny ze statusem materialnym i socjalnym tej "Magdy" jeżdżą po prostu na shopping do Londynu i przy okazji załatwiają inną sprawę. żadne piekło ani upokorzenie. Odpowiedz Link Zgłoś
jochaar Karton 20.10.11, 00:52 Nie wiem. Nie wiem co można zrobić w takiej sytuacji, Mam troje dzieci, zdrowych i pięknych ale co bym qrwa zrobił???? Aborcja ma jednak czasem sens. Odpowiedz Link Zgłoś
nantek Re: Karton 21.10.11, 05:17 jochaar napisał: > Nie wiem. Nie wiem co można zrobić w takiej sytuacji, Mam troje dzieci, zdrowyc > h i pięknych ale co bym qrwa zrobił???? Aborcja ma jednak czasem sens. Aborcja nie załatwia sprawy, nawet jeśli kobieta jest gotowa by ją wykonać. Tu przede wszystkim chodzi o dojrzałość społeczeństwa i państwa, a nie zamiatanie tematu pod dywan i zostawianie rodziców samych sobie -przecież nie jesteście patologiczną rodziną i jakoś to będzie, musicie dać radę, a potem każdy sie odwraca i odsuwa... Co do aborcji -nie zawsze uda się zrobić badania prenatalne,nie każdą kobietę na nie stać, by zrobić je prywatnie, nie każdy też przecież chce - zwłaszcza dwudziestoparolatki, które są pewne, że co jak co,ale w ich wieku to dziecko ZD mieć nie będzie. Chyba może się też zdarzyć, że badania wykażą ,że z dzieckiem wszystko w porządku,a tu jednak w ostatnich miesiącach ciąży lub podczas porodu okazuje się, że maleństwo ma Zespół Downa. Poza tym to nie tylko o ZD tutaj chodzi, jest masa innych przypadłości, chorób, zdarza się, że ciąża była zdrowa, a podczas porodu dochodzi do niedotlenienia... Ludzie z Zespołem Downa to tylko niewielka grupa z tej części naszego społeczeństwa, która nie jest w pełni sprawna i powinna być wsparta przez nas wszystkich i państwo, aby móc normalnie funkcjonować i nie być wykluczona. Niestety u nas tylko na etapie embrionu jest masa obrońców np. dzieci z Zespołem Downa, gdy już taki człowiek się urodzi, to jakoś nagle nie są już tacy chętni do okazania pomocy. Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake co z oczu... 20.10.11, 01:29 Oczywiście nie nam to oceniać, ale dzieci i rozrodczość to są sprawy bardzo emocjonalne, co do których każdy ma jakieś ustalone przekonania i trudno tak całkiem o nich zapomnieć. Ja zupełnie tej panny nie rozumiem, ciekawa jestem, jak się będzie czuła po oddaniu kłopotu w obce ręce. Co z oczu, to z serca? Zobaczymy. Dzieci z Downem mają chyba ogromną potrzebę ciepła i bliskości, dom dziecka, nawet najlepszy, raczej nie będzie w stanie tego zapewnić. Na adopcję chore dziecko szanse ma niewielkie, a zresztą sama adopcja też szczęścia nie gwarantuje - znam z bliskiej obserwacji przypadek adopcji zdrowego dziecka, ślicznego błękitnookiego chłopca z blond loczkami (tacy też się zdarzają w bidulach) i chorobą sierocą, któremu dwójka nieodpowiedzialnych egoistów do reszty spieprzyła życie. To zresztą też był taki korporacyjny model życia, oboje zapracowani, zajęci zarabianiem kasy, wzięli dziecko, bo tak pasowało, bo mieli już dom pod Warszawą, dwa samochody, psa i posadzili drzewo. Potem dalej tak samo pracowali, a dzieciakiem opiekowały się wynajęte kobiety. A przy rozwodzie zgotowali małemu prawdziwe piekło. Z choroby sierocej nie wyszedł nigdy (dziś ma 16). Ale owszem, synek "Magdy" może być szczęśliwy w domu dziecka, może też znaleźć mądrych i kochających rodziców adopcyjnych, ale w obu przypadkach prawdopodobieństwo jest raczej niewielkie. Ja w tej sytuacji chyba bym zwariowała, gdybym nie miała pewności, że dziecko jest szczęśliwe, a że pewności nigdy mieć nie można - wolałabym nie urodzić. Na świecie jest już dość cierpiących ludzi. A gdyby usuniącie ciąży było niemożliwe - zajęłabym się dzieckiem i kochałabym je jak potrafię. To kwestia odpowiedzialności, człowieczeństwa. Bo tu nie JA jest najważniejsze, nie powinno być. Argumentacja "Magdy" była dla mnie żenująca. Odpowiedz Link Zgłoś
gburiaifuria Karton 20.10.11, 01:51 Magda ma 100% racji. Pani Maria Flis mowiac, ze PRL staralo sie znalezc jakies wytlumaczenie...-tak, staralo sie, bo w PRL mozna bylo dokonac aborcji jesli bylo wiadomo, ze bedzie nie OK. Tera kosciolek sprawil, ze nawet sperma jes swieta i jest zycviem poczetym, wiec nikt nie chce hucpy, a panstwowe instytucje maja dzieki temu psi obowiazek zajecia sie downami. Tyle i az tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Karton 20.10.11, 23:59 gburiaifuria napisała: > Magda ma 100% racji. Pani Maria Flis mowiac, ze PRL staralo sie znalezc jakies > wytlumaczenie...-tak, staralo sie, bo w PRL mozna bylo dokonac aborcji jesli by > lo wiadomo, ze bedzie nie OK. w prl można było dokonać aborcji, ale nie zapominaj, ze nie było badań prenatalnych. poza tym nawet zupełnie zdrowe dziecko bez wad genetycznych może mieć porażenie mózgowe, ucierpieć przy porodzie lub zachorować poważnie później. Zycie to loteria, bez możliwości ubezpieczenia się. Odpowiedz Link Zgłoś
cyniczne_oko efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 20.10.11, 09:06 Oto efekt zakazu aborcji, WYMUSZONO by rodziły sie osobniki z wadami genetycznymi. To osoby upośledzone nieodwracalnie, ani one ni będą miały szczęśliwego życia ani wszyscy w ich kręgu. Powinno się je zanosić do kościoła, by klechy, które narzuciły te idiotyczne prawo sie nimi zajmowały. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 20.10.11, 10:24 Nie pier*ol, dzieci z zespołem Downa można w Polsce legalnie zabić w łonie matki do któregoś tam tygodnia. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 20.10.11, 15:08 Najopierw musisz wydębić skierowanie na adania prenatalne, wykonać je i dostać orzeczenie. I już nie jest tak rózowo, więc nie pie... jak to ładnie napisałeś Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 01:04 No to w końcu można zabić czy nie można? Ja odpowiadam na kretyński pseudo-zarzut "Oto efekt zakazu aborcji, WYMUSZONO by rodziły sie osobniki z wadami genetycznymi." To jest ZAKAZ, czy też "najpierw trzeba wydębić skierowanie"? Więc kto tu pie....? Odpowiedz Link Zgłoś
wdakra Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 01:29 wojo.b napisał: > No to w końcu można zabić czy nie można? Ja odpowiadam na kretyński pseudo-zarz > ut "Oto efekt zakazu aborcji, WYMUSZONO by rodziły sie osobniki z wadami genety > cznymi." To jest ZAKAZ, czy też "najpierw trzeba wydębić skierowanie"? Więc kto > tu pie....? Nie udawaj greka. W Polsce obowiązuje zakaz aborcji. Wprawdzie w przypadku ciężkich wad genetycznych ustawa dopuszcza aborcję, ale w praktyce jest ona niedostępna. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 01:43 tvp.info/informacje/ludzie/w-polsce-rosnie-liczba-legalnych-aborcji/3607062 "W 2009 roku spośród 538 aborcji aż 510 przeprowadzono z powodu podejrzenia upośledzenia płodu. " No, faktycznie aborcja "w praktyce niedostępna". Ładna praktyka... Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 02:02 Toż ci dziewczyny tłumaczą, a ty dalej swoje. Lekarze nie chcą dawać skierowań na badania prenatalne. Jak już je skądś zdobędziesz, to czekasz ileś tam na wynik. Jak wynik wyjdzie zły, to teraz czekasz na orzeczenie o pozwolenie przerwania ciąży ze względów medycznych. Jak już masz zgodę, to zaczyna sie szukanie lekarza któremu sumienie nie przeszkadza w godzinach pracy robić tego co prywatnie. A na wszystko masz w sumie jakieś dwa miesiące. To wszystko czyni w Polsce aborcje ze względów medycznych prawie niemożliwą, szczególnie na prowincji. A żeby nie byc gołosłownym to proszę: wiadomosci.onet.pl/kraj/odszkodowanie-za-odmowe-wykonania-badan-prenatalny,1,4375656,wiadomosc.html Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 02:45 Chłop o gruszce, a baby o pietruszce. Ktoś tam twierdzi, że w Polsce jest zakaz aborcji dzieci upośledzonych, odpowiadam że nie, jest to dozwolone. Towarzystwo mięknie, okazuje się, że jest to "praktycznie niemożliwe" - udowadniam, że pół tysiąca dzieci zabito w łonach matek z tego właśnie powodu w 2009 roku. A Ty dalej, że się nie da i do tego popierasz to kretyńskim, wyświechtanym i kłamliwym argumentem, że ginekolodzy odmawiają zabójstwa z powodu sumienia, lecz ochoczo robią to prywatne. Normalnie z babami lepiej rozmowy nie zaczynać... Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 03:08 Widzę że nie jest łatwo, ale spróbuję jeszcze raz. PaNstwo, pozwalając prawnie na przerwanie ciąży z powodu wad płodu, ale nie zapewniając dostatecznie łatwej ścieżki do realizowania tego prawa, niejako wymusza właśnie rodzenie się dzieci z niedorozwojem. 500 aborcji w skali kraju z tego powodu, to ułamek ciąż z wadami rozwojowymi. Samych dzieci z zespołem downa rodzi się około tysiąca rocznie, a gdzie jeszcze inne choroby. Zas co do mojego wyświechtanego argumentu: to kto przerywa ciąże w podziemiu? dentyści? bo co się wypowiada jakiś ginekolog, to się o mało nie zapowietrzy swoją moralnością... Odpowiedz Link Zgłoś
rozterka47 Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 03:27 bromba-bez-glusia napisała > Zas co do mojego wyświechtanego argumentu: to kto przerywa ciąże w podziemiu? d > entyści? bo co się wypowiada jakiś ginekolog, to się o mało nie zapowietrzy swo > ją moralnością... Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 11:15 > Widzę że nie jest łatwo, ale spróbuję jeszcze raz. Oj łatwo nie jest, zwłaszcza jak się kombinuje niczym koń pod górę ;) > PaNstwo, pozwalając prawnie na przerwanie ciąży z powodu wad płodu, ale nie zap > ewniając dostatecznie łatwej ścieżki do realizowania tego prawa, niejako wymusz > a właśnie rodzenie się dzieci z niedorozwojem. "NIEJAKO WYMUSZA". To Twoja interpretacja. Uznaję, że masz takie zdanie, ale ja mam odmienne. Ktoś ma chodzić i prosić, żeby kobieta zabiła swoje dziecko z zespołem Downa? > 500 aborcji w skali kraju z tego powodu, to ułamek ciąż z wadami rozwojowymi. S > amych dzieci z zespołem downa rodzi się około tysiąca rocznie, a gdzie jeszcze > inne choroby. Pół tysiąca to szalenie dużo, biorąc pod uwagę ilość badań prenatalnych wykonywanych w Polsce. Zresztą po to się je w dużej mierze (nie wyłącznie) robi - wykryć problem i zabić dziecko zawczasu. Czyli jednak się da, a nie "państwo niejako wymusza". Generujesz wnioski generalne bez jakichkolwiek podstaw, jeśli masz jakieś dowody na poparcie tych też to je zaprezentuj. Jak na razie to mam wrażenie, że jedni po drugich te głupoty powtarzają, a zwłaszcza po Nowickiej i innych działaczkach aborcyjnych. > Zas co do mojego wyświechtanego argumentu: to kto przerywa ciąże w podziemiu? d > entyści? bo co się wypowiada jakiś ginekolog, to się o mało nie zapowietrzy swo > ją moralnością... Ja nie twierdzę, że dentyści - protestuję przeciwko tezie, że robią to ci sami, którzy w szpitalu odmawiają zasłaniając się sumieniem. Być może są takie przypadki - ale takie postawienie tezy sugeruje że jest to większość... co jest kłamstwem. Jakieś argumenty? Odpowiedz Link Zgłoś
bromba_bez_glusia Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 16:00 Czyli jednak się da, a nie "państwo niejako wymusza". Generujesz wnioski generalne bez jakichkolwiek podstaw, jeśli masz jakieś dowody na poparcie tych też to je zaprezentuj. ===================== Przesłałam ci linka, prawda? Nie jest to poparcie tezy że państwo utrudnia? A jak sądzisz, ile kobiet u których wykryto wady rozwojowe płodu przechodzi przez takie upokarzające procedury, a ile płaci i przerywa pokątnie? Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 22.10.11, 00:38 > Przesłałam ci linka, prawda? Nie jest to poparcie tezy że państwo utrudnia? Przesłałaś linka dotyczącego jednego przypadku, a ja przeciwstawiam temu dane o 500 przypadkach aborcji. Nie twierdzę, że nie ma takich przypadków jak ten z linku - ale na jakiej podstawie chcesz stwierdzić, że jest to typowa sytuacja? Poza tym, nie jest to dowód, że "państwo utrudnia", tylko lekarze. Państwo stworzyło możliwość. > A jak sądzisz, ile kobiet u których wykryto wady rozwojowe płodu przechodzi prz > ez takie upokarzające procedury, a ile płaci i przerywa pokątnie? Nie wiem, a Ty? Mamy jakieś twarde dane na ten temat, czy zgadujemy? Odpowiedz Link Zgłoś
nantek Re: efekt zakazu aborcji, defekty genetyczne zyja 21.10.11, 05:26 wojo.b napisał: > No to w końcu można zabić czy nie można? Ja odpowiadam na kretyński pseudo-zarz > ut "Oto efekt zakazu aborcji, WYMUSZONO by rodziły sie osobniki z wadami genety > cznymi." To jest ZAKAZ, czy też "najpierw trzeba wydębić skierowanie"? Więc kto > tu pie....? W praktyce nie można, bo większość ginekologów uważa, że Zespół Downa to nie jest ciężkie upośledzenie i nie chcę wydać zgody na aborcję. Nie można okreslić za pomocą badań penatalnych jak bardzo upośledzone będzie dziecko z ZD, wiadomo tylko, że jest ZD, ale dziecko może mieć tylko lekkie uposledzenie,ale też może wymagać całodobowej opieki i umysł trzylatka całe życie. Po wykonaniu badań prenatalnych zostaje naprawdę mało czasu na wykonanie aborcji, jeśli jeden specjalista odmówi, potem odmówi drugi podpisania zgody - to zmusza sie matkę urodzenia takiego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
drugiwydra nie aborcja, ale obowiązkowa sterylizacja 20.10.11, 09:57 dla tego typu osobników. Następne jeśli się urodzi z Downem też do domu dziecka? I następne, i następne... Co za obrzydliwe, wyprane z ludzkich uczuć potwory. Odpowiedz Link Zgłoś
claudiiin Re: nie aborcja, ale obowiązkowa sterylizacja 21.10.11, 01:10 o, czyzby jakis potomek hitlera sie znalazl? Odpowiedz Link Zgłoś
sandy.5 Re: nie aborcja, ale obowiązkowa sterylizacja 21.10.11, 02:29 jestem za przymusowa sterylizacja takich potworow. Odpowiedz Link Zgłoś
claudiiin Re: nie aborcja, ale obowiązkowa sterylizacja 21.10.11, 02:49 jestem za przymusowa lobotomia takich osob jak ty. milo? Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Karton 20.10.11, 10:01 Aborcja? Ale po co aborcja? Przecież mogą być powikłania, nawet niepłodność... Urodzić, a zabić później, co za problem... kilka miesięcy nie zrobi przecież różnicy, a można by wybrać przecież jakąś metodę na 100 procent bezbolesną dla ... tego czegoś... Wyborcy Palikota... Odpowiedz Link Zgłoś
basic.woman222 Re: Karton 21.10.11, 11:14 wojo.b napisał: > Aborcja? Ale po co aborcja? Przecież mogą być powikłania, nawet niepłodność... > Urodzić, a zabić później, co za problem... kilka miesięcy nie zrobi przecież ró > żnicy, a można by wybrać przecież jakąś metodę na 100 procent bezbolesną dla .. > . tego czegoś... > Wyborcy Palikota... Typowy elektorat kieszonkowego hitlerka i pisd. Ciekawe, że jeszcze nie adoptowałeś z siedmiu upośedzonych dzieci, polski-typowy-katoliku. Samo plucie na forach internetowych nie wystarcza, aby wejśc do królestwa niebieskiego, nie mówił ci tego księżulo w kościółku? Bezmiar ludzikiej głupoty nie przestaje mnie zadziwiać... Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 21.10.11, 11:25 Pudło... prędzej ręka mi uschnie niż zagłosuję na PiS, a "kieszonkowego Hitlerka" wysłałbym na Księżyc, gdybym mógł. I kto tu pluje na forach... Odpowiedz Link Zgłoś
drx Przeludnienie jest faktem 20.10.11, 10:09 a udział zaburzonych genetycznie osobników w populacji homo sapiens wzrasta. A miłość? Ha ha... a co to jest miłość? Odpowiedz Link Zgłoś
rock73 Re: Przeludnienie jest faktem 21.10.11, 03:18 Przeludnienie? Czy to znaczy, że zniknął już problem pt. "nie będzie miał kto pracować na przyszłych emerytów"? Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Karton 20.10.11, 10:19 Dyskusja się toczy, palikotowcy drą się: no i widzicie za co katolstwo odpowiada? Wyskrobałoby się i byłoby po problemie. A tak to zabić nie można, a jak się porzuci to też niedobrze. Itp. itd. pierdoły. Szkoda, że mało kto myśli. Czytać umie jeden z drugim, ale wyciągać wniosków już nie bardzo. Artykuł jest o zmianie, jaka zachodzi w społeczeństwie, w ludziach. O tym, że dziecko nie pasuje do koncepcji. O płytkości relacji, uczuć. O tym, że kiedyś tak nie było. A przecież ten brak dojrzałości widać i w innych sytuacjach. Czy ci ludzie, którzy tak łatwo oddają dzieci z zespołem Downa będą dobrymi rodzicami jak urodzi się dziecko zdrowe? Często właśnie nie – i to widać. Bo jest koncepcja, a którą trzeba dziecko wtłoczyć. Stąd zamęczanie malucha lekcjami tenisa, tańca, angielskiego, skrzypcami, itd. Obserwujemy to przecież. Albo totalny brak kompetencji wychowawczych, komletnie nieradzenie sobie, praktyczne puszczenie dzieciaka samopas. To są drugie strony tego samego medalu. Nie pitolcie więc o aborcji, katolikach, klerze i cholera wie czym jeszcze, tylko o rodzicach, którzy biorą się za robienie dzieci, a na dobrą sprawę nie potrafiliby należycie zająć się choćby psem… Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Karton 20.10.11, 15:11 >O tym, że kiedyś tak nie było. O, tak! A owwzem, kiedyś tak nie było , bo kiedyś siedziało sie cicho i o tym nie mówiło. I to była ta w8ielak róznica. A teraz mamt dwudziestokilkuletnie dzieci, niepełnosprawne, ktore ich rodzice tłukli przez 18 lat, mowiac jak ich nienawidzą - ale karmili, ubierali, posyłali do szkół , nienawidząc i rujnując poczucie jakiejkolwiek wartości. Wiec nie bredz, bo nawet nie wiesz, jakie dramaty miały miejsce w tym mitycznym "kiedyś", kiedy osób na wózkach inwalidzkich w ogóle nie było na ulicach Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 21.10.11, 01:25 Gadasz głupoty, droga hermino5. Twierdzisz, że na drugim biegunie jest nienawiść do już urodzonych, fizyczne i psychiczne znęcanie się. Otóż nie, to o czym piszesz to patologia - tak obecna kiedyś jak i teraz. Taka patologiczna rodzina dzisiaj dziecka z zespołem Downa też nie odda, bo może dostać dodatkową kasę z opieki społecznej. Ale załóżmy że masz rację. Właściwie potwierdzasz to o czym piszę. Ci, którzy teraz oddają dzieci, kiedyś by się nad nimi znęcali? No właśnie o tym napisałem, a właściwe poddałem w wątpliwość czy oni w ogóle potrafią być rodzicami - nieważne dzieci chorych czy zdrowych. Skoro potwierdzasz, to o co chodzi? Otóż patologia była, jest i będzie. "Nowość" polega na czymś innym, o tym piszę wyżej. i nie chodzi mi o idealizowanie czasów minionych, bo wtedy były inne problemy, np częstsze bicie dzieci, od czego obecnie się odchodzi - ale to inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
shigella Re: Karton 20.10.11, 17:02 wojo.b napisał: > Szkoda, że mało kto myśli. Czytać umie jeden z drugim, ale wyciągać wniosków ju > ż nie bardzo. Artykuł jest o zmianie, jaka zachodzi w społeczeństwie, w ludziac > h. O tym, że dziecko nie pasuje do koncepcji. O płytkości relacji, uczuć. O ty > m, że kiedyś tak nie było. Nie, wcale. Dzieciaki oddawalo sie do domu opieki az milo, albo skrobalo. W gorszym wypadku trzymalo sie zamkniete w komorce. > Często właśnie nie – i to widać. Bo jest koncepcja, a > którą trzeba dziecko wtłoczyć. Stąd zamęczanie malucha lekcjami tenisa, tańca, > angielskiego, skrzypcami, itd. Obserwujemy to przecież. Albo totalny brak komp > etencji wychowawczych, komletnie nieradzenie sobie, praktyczne puszczenie dziec > iaka samopas. To są drugie strony tego samego medalu. W mojej rodzinie i wielu innych dzieci mialy tez z gory zdefiniowane cele i dowcip "- jak twoje dzieci? - swietnie, lekarz ma dwa lata a prawnik piec" niezle oddawal rzeczywistosc; nadmienmy, ze jestem produktem srodkowego Gierka. > Nie pitolcie więc o aborcji, katolikach, klerze i cholera wie czym jeszcze, tyl > ko o rodzicach, którzy biorą się za robienie dzieci, a na dobrą sprawę nie potr > afiliby należycie zająć się choćby psem… A tu 100% zgody, niestety do spolodzenia potomka nie trzeba kwalifikacji. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 21.10.11, 01:38 shigella napisała: > wojo.b napisał: > > Szkoda, że mało kto myśli. Czytać umie jeden z drugim, ale wyciągać wnios > ków ju > > ż nie bardzo. Artykuł jest o zmianie, jaka zachodzi w społeczeństwie, w l > udziac > > h. O tym, że dziecko nie pasuje do koncepcji. O płytkości relacji, uczuć. > O ty > > m, że kiedyś tak nie było. > Nie, wcale. Dzieciaki oddawalo sie do domu opieki az milo, albo skrobalo. > W gorszym wypadku trzymalo sie zamkniete w komorce. Skrobało się, gdy się dziecka nie chciało tak w ogóle, a nie dlatego że miało się urodzić upośledzone. Istotna różnica. Czyli były 3 ewentualności: oddanie do domu opieki, zabicie, trzymanie w komórce. Bardzo ciekawe. Jesteś pewna, że innych scenariuszy nie było...? > W mojej rodzinie i wielu innych dzieci mialy tez z gory zdefiniowane cele i dow > cip > "- jak twoje dzieci? > - swietnie, lekarz ma dwa lata a prawnik piec" niezle oddawal rzeczywistosc; na > dmienmy, ze jestem produktem srodkowego Gierka. No ja o tym dowcipnie nie słyszałem, ale całkiem niezły i mam wrażenie że fajnie pasuje do "naszych czasów". Być może kiedyś też tak było, ale stawiam tezę że dużo rzadziej niż teraz. Ja zaś jestem produktem późnego Gierka i widzę, jak wiele się zmieniło. Odpowiedz Link Zgłoś
shigella Re: Karton 21.10.11, 09:08 wojo.b napisał: > shigella napisała: > > wojo.b napisał: > > > O tym, że kiedyś tak nie było. > > Nie, wcale. Dzieciaki oddawalo sie do domu opieki az milo, albo skrobalo. > > W gorszym wypadku trzymalo sie zamkniete w komorce. > Skrobało się, gdy się dziecka nie chciało tak w ogóle, a nie dlatego > że miało się urodzić upośledzone. Istotna różnica. Moja matka najmlodszego urodzila tez za komuny, majac 44 lata. Na pewno byly juz wtedy badania prenatalne i ciaze z wadami dalo sie usunac i z tego co sie orientuje, czesc kobiet z tego korzystala. > Czyli były 3 ewentualności: oddanie do domu opieki, zabicie, trzymanie w komórc > e. Bardzo ciekawe. Jesteś pewna, że innych scenariuszy nie było...? Znam osobiscie dwa przypadki, gdy dziecko z ZD wychowano. Jedno to corka p. Dodziuk, drugie - znajomych rodziny. Rodziny inteligenckie (jesli o p. Dodziuk mozna mowic, ze miala rodzine, bo malzonek oczywiscie splynal), ale i tak przez otoczenie byli uwazani za dziwakow. Komorki sie zdarzaly, natomiast wiele z takich dzieci po prostu siedzialo cale zycie w pokoju/mieszkaniu, bo rodzice wstydzili sie sie pokazac z uposledzonym dzieckiem/nie byli w stanie zniesc dziecka po schodach. Nadal czesta reakcja mlodziezy na widok osoby z jakims deficytem jest ryczenie "debil" czy "daln" - to sie nie wzielo znikad, tak mowia tez rodzice. Jak chcesz sprawdzic jak rajsko bylo za komuny, polecam wycieczke na Ukraine - kolega na wozku, jezdzacy po miescie, zwiedzajacy, z przyjaciolmi, robil tam za sensacje. Druga rzecz - za komuny szkoly byly kompletnie nieprzystosowane i nienastawione na osoby z jakakolwiek niepelnosprawnoscia. Pamietam kolezanke chodzaca o kulach (cudzoziemke zreszta) ktora trzeba bylo wnosic i znosic na trzecie pietro. O przyjecie do normalnej podstawowki kolezanki z powazna wada sluchu jej rodzice stoczyli ciezka walke. > No ja o tym dowcipnie nie słyszałem, ale całkiem niezły i mam wrażenie > że fajnie pasuje do "naszych czasów". Być może kiedyś też tak było, ale > stawiam tezę że dużo rzadziej niż teraz. Ja zaś jestem produktem > późnego Gierka i widzę, jak wiele się zmieniło. Glowna roznica jest taka, ze wtedy wiele zajec bylo za darmo, dostepnych dla wszystkich (Domy Kultury, osrodki sportowe, kluby, szkoly) a teraz musisz zaplacic. Co do naciskow na sukces - jako dziecko rodzicow z wyzszym wyksztalceniem nie mialam szans na inna kariere niz naukowiec czy w najgorszym wypadku inzynier. Codziennie wysluchiwalam, ze mam sie uczyc, bo trafie do szkoly fryzjerskiej albo budowlanki (co chyba w oczach rodziny znajdowalo sie niewiele wyzej od stania pod latarnia). Wielu znajomych tez poddawano presji. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 21.10.11, 11:45 shigella napisała: > Moja matka najmlodszego urodzila tez za komuny, majac 44 lata. > Na pewno byly juz wtedy badania prenatalne i ciaze z wadami dalo sie usunac i z > tego co sie orientuje, czesc kobiet z tego korzystala. Oj, sprawdź swoje przypuszczenia, bo moim zdaniem gruuuubo się mylisz. > > Czyli były 3 ewentualności: oddanie do domu opieki, zabicie, trzymanie w > komórc > > e. Bardzo ciekawe. Jesteś pewna, że innych scenariuszy nie było...? > Znam osobiscie dwa przypadki, gdy dziecko z ZD wychowano. > Jedno to corka p. Dodziuk, drugie - znajomych rodziny. Rodziny inteligenckie (j > esli o p. Dodziuk mozna mowic, ze miala rodzine, bo malzonek oczywiscie splynal > ), ale i tak przez otoczenie byli uwazani za dziwakow. > Komorki sie zdarzaly, natomiast wiele z takich dzieci po prostu siedzialo cale > zycie w pokoju/mieszkaniu, bo rodzice wstydzili sie sie pokazac z uposledzonym > dzieckiem/nie byli w stanie zniesc dziecka po schodach. > Nadal czesta reakcja mlodziezy na widok osoby z jakims deficytem jest ryczenie > "debil" czy "daln" - to sie nie wzielo znikad, tak mowia tez rodzice. Młodzież ryczy "debil" czy "daln"? No trochę już żyję, ale jeszcze się z tym nie spotkałem. Być może tak bywa. Jesteś pewna, że jest to norma? Bo ja uważam, że patologia. Owszem, dzieci często są okrutne, tak bywa w stadzie, ale młodzież, dorośli? Ja zaś znam wiele osób z zespołem Downa, które normalnie funkcjonują w rodzinach (niekoniecznie osobiście, zwykle z obserwacji, ale to też jest jakieś doświadczenie, prawda?). Za to przypadku patologicznego o których piszesz - znęcanie się, bicie, trzymanie w komórce - nie znam żadnego, widywałem w telewizji. A Ty ile znasz takich przypadków? > Jak chcesz sprawdzic jak rajsko bylo za komuny, polecam wycieczke na Ukraine - > kolega na wozku, jezdzacy po miescie, zwiedzajacy, z przyjaciolmi, robil tam za > sensacje. Nie twierdzę, że za komuny było rajsko - artykuł zwraca na stosunkowo nowe zjawisko (nowe, w sensie częstości występowania, a nie że pojawiło się znikąd) oddawania dzieci które nie pasują do koncepcji. Trzymajmy się tego tematu. > Druga rzecz - za komuny szkoly byly kompletnie nieprzystosowane i nienastawione > na osoby z jakakolwiek niepelnosprawnoscia. Pamietam kolezanke chodzaca o kula > ch (cudzoziemke zreszta) ktora trzeba bylo wnosic i znosic na trzecie pietro. O > przyjecie do normalnej podstawowki kolezanki z powazna wada sluchu jej rodzice > stoczyli ciezka walke. Tak było... > > No ja o tym dowcipnie nie słyszałem, ale całkiem niezły i mam wrażenie > > że fajnie pasuje do "naszych czasów". Być może kiedyś też tak było, ale > > stawiam tezę że dużo rzadziej niż teraz. Ja zaś jestem produktem > > późnego Gierka i widzę, jak wiele się zmieniło. > Glowna roznica jest taka, ze wtedy wiele zajec bylo za darmo, dostepnych dla ws > zystkich (Domy Kultury, osrodki sportowe, kluby, szkoly) a teraz musisz zaplaci > c. > Co do naciskow na sukces - jako dziecko rodzicow z wyzszym wyksztalceniem nie m > ialam szans na inna kariere niz naukowiec czy w najgorszym wypadku inzynier. > Codziennie wysluchiwalam, ze mam sie uczyc, bo trafie do szkoly fryzjerskiej al > bo budowlanki (co chyba w oczach rodziny znajdowalo sie niewiele wyzej od stani > a pod latarnia). Wielu znajomych tez poddawano presji. To że za wiele dodatkowych zajęć się płaci, to chyba normalne. Jak się dziecka nie zamęcza nadmierną ilością różnych zajęć to każda przeciętna rodzina tych kilka złotych wysupła. To chyba nie jest zarzut? Tym bardziej, że to właśnie teraz produkuje się różnych licencjatów i magistrów, późniejszych sprzedawców w Biedronce czy galeriach (handlowych, nie sztuki). Dziś dobry fryzjer, hydraulik, murarz żyje jak gość i śmieje się w twarz magistrom klepiącym biedę ;). A poważnie, to o czym piszesz, to jednak był margines, o czym świadczy m.in. poziom wykształcenia za tzw. komuny. W latach 80-tych chyba tylko 7% społeczeństwa miało wyższe wykształcenie, co raczej dowodzi że ta presja nie była taka obsesyjna. Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Re: Karton 21.10.11, 14:56 > łodzież ryczy "debil" czy "daln"? No trochę już żyję, ale jeszcze się z tym ni > e spotkałem. Być może tak bywa. Zapraszam do najbliższego gimnazjum - tam masz epicentrum głupoty w wieku nastoletnim. Widze, ze omineło cię sporo w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 22.10.11, 00:40 No sporo, sporo, za moich czasów żadnych gimnazjów nie było. Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Re: Karton 20.10.11, 23:10 >Bo jest koncepcja, a > którą trzeba dziecko wtłoczyć. Stąd zamęczanie malucha lekcjami tenisa, tańca, > angielskiego, skrzypcami, itd. Ano trzeba, bo każdy rodzic chce zapewnić dziecku jak najlepszą przyszłość, a jeśli dziecka się w tę "koncepcję" nie wtłoczy, to dziecko źle skończy, przykro mi. Polskie społeczeństwo na naszych oczach podzieliło się na kasty, które dzieli przepaść. Ci, którzy są dziś od przedszkola posyłani do dobrych szkół, na tenis, tańce, języki itp., trafią, podobnie jak ich rodzice, do klasy średniej lub wyższej, pozostali - na śmietnik społeczny (tzw. prekariat, półniewolnicy z Biedronki, klienci opieki społecznej itp.). Gdyby ta nieszczęsna matka nie oddała upośledzonego dziecka, sama stoczyłaby się na ten śmietnik, bo chyba nikt nie ma złudzeń, że utrzymałaby pracę. Moim zdaniem powinna ciążę usunąć. Odpowiedz Link Zgłoś
wojo.b Re: Karton 21.10.11, 01:40 Mam tylko nadzieję, że nie przyszło Ci o głowy brać się za rozmnażanie... Odpowiedz Link Zgłoś
nantek Re: Karton 21.10.11, 05:43 wojo.b napisał: > Dyskusja się toczy, palikotowcy drą się: no i widzicie za co katolstwo odpowiad > a? Wyskrobałoby się i byłoby po problemie. A tak to zabić nie można, a jak się > porzuci to też niedobrze. Itp. itd. pierdoły. > Szkoda, że mało kto myśli. Czytać umie jeden z drugim, ale wyciągać wniosków ju > ż nie bardzo. Artykuł jest o zmianie, jaka zachodzi w społeczeństwie, w ludziac > h. O tym, że dziecko nie pasuje do koncepcji. O płytkości relacji, uczuć. O ty > m, że kiedyś tak nie było. > A przecież ten brak dojrzałości widać i w innych sytuacjach. Czy ci ludzie, któ > rzy tak łatwo oddają dzieci z zespołem Downa będą dobrymi rodzicami jak urodzi > się dziecko zdrowe? Często właśnie nie – i to widać. Bo jest koncepcja, a > którą trzeba dziecko wtłoczyć. Stąd zamęczanie malucha lekcjami tenisa, tańca, > angielskiego, skrzypcami, itd. Obserwujemy to przecież. Albo totalny brak komp > etencji wychowawczych, komletnie nieradzenie sobie, praktyczne puszczenie dziec > iaka samopas. To są drugie strony tego samego medalu. > Nie pitolcie więc o aborcji, katolikach, klerze i cholera wie czym jeszcze, tyl > ko o rodzicach, którzy biorą się za robienie dzieci, a na dobrą sprawę nie potr > afiliby należycie zająć się choćby psem… Masz rację, ale TYLKO w tym, że kiedyś tak nie było...Kiedyś w latach 50 -70 rodzice oddawali takie dziecko do "czubków" lub jakiegoś innego zakładu, mieli nowe zdrowe dzieci lub nie, a o tym jednym zapominali. Jeśli już nie oddali do zakładu i nie wymazali z pamięci, ale to ponoć rzadko sie zdarzalo - to zamykali takie dziecko w domu i traktowali jak coś gorszego, nie było terapii i pracy nad rozwojem dziecka, nie liczyły się jego potrzeby i uczucia. Tak kiedyś było inaczej... to było lepsze? i wstyd przed przyznaniem się do tego, że takie dziecko sie urodziło - nawet wśród profesorów i lekarzy była taka postawa... Skąd wiem - od moich dziadków, którzy sami mieli syna z Zespołem Downa i byli traktowani jak szaleńcy przez swoich wysokowykształconych znajomych, bo podjęli decyzję, że chcą go wychowywać i szukali dla niego terapii, poświęcali mu dużo uwagi, troszczyli się o jego rozwój i o zgrozo wychodzili z nim na ulicę, do teatru i zabierali na wczasy. Byli traktowani jak trędowaci lub śmiano się z nich i wytykano palcami. To się nie mieściło w głowie ich znajomym i ludziom na ulicy, że nie oddają tego "czegoś" :( do zakładu i nie skupiają się na wychowywaniu zdrowych dzieci. Dodam, że wujek ma tylko Zespół Downa i nie jest upośledzony w znacznym stopniu, dla nas jest normalnym członkiem rodziny... Odpowiedz Link Zgłoś
sabciasal Re: Karton 21.10.11, 10:00 twój mail to świetna odpowiedź na oskarżenia, że onegdaj bywało inaczej. Kiedyś dzieci upośledzonych, nawet tylko fizycznie, praktycznie nie było. Znikały, rozpływały się. Nie stanowiły problemu, bo siedziały w "zakładach". Dlatego pewnie dyrektor domu dziecka miał mniejszą reprezentację dzieci z ZD, bo po prostu oddawane były do zakładów opiekuńczych, gdzie warunki było gorsze nic w dd. W najlepszym razie, istniały jeszcze zesłania na głuchą wieś, zamykanie w domu i inne działania podejmowane ze strachu przez oceną społeczną. A teraz najbardziej was oburza właściwie to, że bohaterka artykułu podała PRAWDZIWE powody. mogła przecież wcisnąć łzawą opowieść o nieakceptującym, mężu i biedzie. Odpowiedz Link Zgłoś
arwilea Karton 20.10.11, 15:57 Dla mnie ta kobieta i jej partner (no właśnie, o nim nie ma prawie nic w reportażu, a przecież jest odpowiedzialny za to dziecko tak samo jak Magda) to są potwory. Odczłowieczone i straszne. Dziwią mnie głosy poparcia i zrozumienia dla nich na tym forum. Magda argumentuje, że nie chce takiego życia jak jej koleżanka, która urodziła dziecko z zespołem Down'a, zatrzymała je, i w efekcie została stopniowo wyalienowana towarzysko w pracy. I to jest w oczach tej trzydziestoparolatki wizja największego nieszczęścia w życiu! Że nie zostanie zaproszona na baby shower do jakiejś płytkiej kretynki, której nie pasuje inność jej dziecka. A co robiła Magda, gdy jej koleżanka była stopniowo odrzucana przez grupę? O tym nic nie mówi, ale z tonu, w jakim się wypowiada, można wnioskować, że nie była dla niej wsparciem, tylko raczej brała mniej lub bardziej aktywny udział w jej alienacji. Przecież ta kobieta zatrzymała się w rozwoju społecznym i emocjonalnym na etapie piętnastolatki, dla której poparcie w grupie rówieśniczej (tu tę rolę spełniają koleżanki i koledzy z pracy) jest najważniejsze! Ważniejsze niż jej WŁASNE dziecko! Czy ona wie, jaki los mu gotuje? Czy ona lub jej partner byli kiedyś w domu dziecka? Czy wiedzą, jak poważne i nieodwracalne są konsekwencje dla psychiki nawet zdrowego dziecka przebywania w takim miejscu? Nie mówiąc już o dzieciach chorych czy upośledzonych, które w najlepszym razie są zaniedbywane, a w najgorszym maltretowane i wykorzystywane seksualnie? I nie piszcie tutaj, że noworodek z zespołem Down'a ma szansę na adopcję, bo nie ma prawie żadnej. A niedowiarkom polecam się przejść do domu małego dziecka i spytać, ile jest tam zdrowych noworodków, a ile dzieci chorych i upośledzonych. Prawda jest taka, że tych ostatnich nikt nie chce, i wegetują po różnych placówkach aż do osiągnięcia pełnoletności, a potem idą do domów opieki społecznej, czyli "umieralni". A po drodze są najczęściej ubezwłasnowalniane, pogardzane i nierzadko dręczone. A więc na 99% taki właśnie los ta paniusia i jej wspaniały partner gotują SWOJEMU dziecku. I tego powinni być w pełni świadomi, a nie opowiadać farmazony, że ona (a w domyśle i on) "nie jest okrutna". Otóż są. I to bardzo. Nie jestem w stanie zrozumieć takiego skrajnego egoizmu, takiego odczłowieczenia. Oni (tzn. Magda i jej partner) mają moralny obowiązek się zająć tym dzieckiem najlepiej, jak potrafią, a nie przenosić odpowiedzialność na państwo. Właśnie, ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Takie niepopularne dzisiaj słowo. Nikt nie chce dzisiaj brać na siebie za nic odpowiedzialności, nawet za własne dziecko. Przecież ten biedny chłopczyk sam się na świat nie pchał. Ktoś tu napisał, że nikogo nie można zmuszać do heroizmu. Otóż nie zgadzam się. Wzięcie odpowiedzialności za własne przecież czyny (w tym wypadku poczęcie dziecka; ona przecież mówi, że to dziecko było zaplanowane) to nie jest heroizm, to jest zwykła przyzwoitość, a także moralny obowiązek. Każdego. Słabego psychicznie czy mocnego. Chrześcijanina, czy też szerzej: wierzącego, jak i ateisty. Dopóki ludzie będą wychowywani w kulcie własnych potrzeb, dopóty dzieci z jakichś względów "niewygodne" będą porzucane. Tu jest potrzeba praca u podstaw, wychowywanie od małego w poczuciu odpowiedzialności za swoich bliskich, sąsiadów, ludzi, z którymi stykamy się w życiu, a w sposób szczególny za dzieci. Odpowiedzialność i zwykłą ludzką przyzwoitość przeciwstawiam egoizmowi, zapatrzeniu tylko w siebie i własne potrzeby, pseudo-samorealizacji i pustce wewnętrznej. P.S. Zgadzam się, że w Polsce ciężko jest rodzicom dzieci upośledzonych czy niepełnosprawnych. Ten system na pewno wymaga poprawy i dokapitalizowania. Nie bez powodu dzieci takie, jeśli w ogóle są adoptowana, trafiają w przeważającej większości do rodzin za granicą. Ale to nie jest powód, żeby w Polsce, w przenośni oczywiście, "wyrzucać je na śmietnik". Mam tylko nadzieję, że ta kobieta i jej partner się opamiętają i gdy dziecko się urodzi (bo z artykułu wynika, że jeszcze się nie urodziło) zmienią zdanie, zatrzymają je i będą się nim opiekować najlepiej, jak potrafią. Jest na to szansa, jeśli mają jeszcze w sobie choć trochę człowieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
lizbonczyk Re: Karton 20.10.11, 16:55 Popieram i rozumiem Rodzicow. Dla osob niepelnosprawnych jak swiat swiatem byly instytucje (pomijam Sparte). Uwazam, ze takie dzieci i tak predzej czy pozniej do instytucji trafia, wiec im szybciej tym lepiej, gdzy przyzwyczaja sie do takiej formy zycia i unikna wysmiewania w placowkach tzw. integracyjnych. i w swiecie tzw. normalnym. Powinny byc tworzone specjalistyczne miejsca dla takich dzieci, skoro Panstwo zakazuje aborcji po 12 tyg., nie pozwala rodzicom na decyzje w przypadku koniecznosci OIOM-u itp, Absolwenci pedagogiki, resocjalizacji, psychologii,rehabilitacji itp. mieli by dzieki temu prace...a dzieci zylyby w swiecie sobie podobnych i uczone byly samodzielnosci na swoja miare. Na zachodzie istnieja cale wioski dla takich osob. Naprawde nie widze sensu tzxymania takich dzieci w domu , chyba ze ktos bardzo sobie zyczy. Na marginesiec, ciekawa jestem, ilu pracownikom domu dziecka takie dziecko pasowaloby do ICH KONCEPCJI????? Odpowiedz Link Zgłoś
alinaw1 Re: Karton 21.10.11, 07:34 Podpisuję się pod Twą wypowiedzią obiema rękami. Nie możesz się dziwić jednak komentarzom tutaj: wystawiają je ludzie z targetu, do którego należy bohaterka tekstu. Dla mnie kwintesencją jest jej wypowiedź, że nie tak to zaplanowała. To można rozciągnąć na mnóstwo innych wyborów masy korporacyjnej. Przenoszenie planów marketingowo-finansowych na życie prywatne stało się plagą wymóżdżonej generacji z wyścigu szczurów. Planują samochód, mieszkanie, rozwój kariery, dziecko (kolejność nieprzypadkowa). Marka samochodu, metraż mieszkania, awans na stanowisko takie i takie, płeć dziecka, zdrowe, piękne i żeby ładnie na zdjęciu baby shower wyglądało. Jeśli coś z układanki nie wypali- puzzle się rozsypują. Życie pisze różne scenariusze ale ludzie egoistycznie ufają li tylko sobie i planom, które mają się sprawdzić. Dotyczy to narodzin dziecka, zdrowia jego i własnego (pani Magda może np. za chwilę dowiedzieć się, że ma zaawansowanego rak- a tego nie było w jej planach albo urodzi zdrowe piękne dziecko, które za kilka lat zachoruje- wtedy odda też do domu dziecka, bo nie zaplanowała takiego scenariusza?). Warto przy tej okazji pomyśleć nad życiem, mniej planować. Odpowiedz Link Zgłoś
shoshke Re: Karton 20.10.11, 18:19 sateda napisała: > Po to właśnie jest aborcja. Dokładnie. Odpowiedz Link Zgłoś
mirakozlowsk65 [...] 20.10.11, 21:06 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
ww-77 Karton 20.10.11, 22:59 Być może nie jestem do końca uprawniony, żeby wypowiadać się na takie tematy, bo nie jestem kobietą i nie wiem, co kobieta czuje w ciąży, ale gdyby moja matka urodziła mnie wiedząc, że mam wady genetyczne, nieuleczalne choroby, ciężką niepełnosprawność fizyczną itp., tylko po to, aby mnie porzucić, to miałbym do niej wielki żal. Zdecydowanie wolałbym, aby przerwała ciążę, nie dopuszczając do mojego urodzenia. Przecież to jest skazywanie niewinnej istoty na cierpienie. Czysty sadyzm. Jedyna pociecha w tym, że dzieci z Downem nie są świadome swojej kondycji, więc nie cierpią, przynajmniej emocjonalnie, z powodu porzucenia. Odpowiedz Link Zgłoś
emilly_davisson Re: Karton 20.10.11, 23:35 "dzieci z Downem nie są świadome swojej kondycji, więc nie cierpią, przynajmniej emocjonalnie, z powodu porzucenia. " I tu się mylisz: te dzieci o wiele bardziej cierpią, bo są bardziej wrażliwe. Tak samo cierpią, jak się je wyklucza towarzysko w przedszkolu czy szkole. I bardzo dobrze zdają sobie sprawę z braku tatusia, mamusi i prawdziwej rodziny. Tak jak sporo innych dzieci opóźnionych w rozwoju umysłowym, ale upośledzonych na tyle nieznacznie, że są w stanie nauczyć się czytać i pisać. Jako dorośli pozostają po prostu na poziomie kilkuletnich dzieci(ilu letnich - nie będę się mądrzyć, bo nie wiem), ale i rozwój umysłowy to sprawa jednostkowa: niektóre z takich dzieci kończą nawet studia i pracują zawodowo. Generalnie, z powodu zmian genetycznych mają szereg innych wad rozwojowych i wskutek niewydolności poszczególnych narządów umierają przeważnie bardzo młodo. Czyli, mając na uwadze postęp medycyny : już nie w dzieciństwie ale około 30-stki, 40-stki. Wystarczy, żeby przeżyć rodziców i trafić do "przytulnego" DPS-u. Odpowiedz Link Zgłoś
villianna Re: Karton 21.10.11, 08:36 ww-77 napisał: > Być może nie jestem do końca uprawniony, żeby wypowiadać się na takie tematy, b > o nie jestem kobietą i nie wiem, co kobieta czuje w ciąży, ale gdyby moja matka > urodziła mnie wiedząc, że mam wady genetyczne, nieuleczalne choroby, ciężką ni > epełnosprawność fizyczną itp., tylko po to, aby mnie porzucić, to miałbym do ni > ej wielki żal. Zdecydowanie wolałbym, aby przerwała ciążę, nie dopuszczając do > mojego urodzenia. Przecież to jest skazywanie niewinnej istoty na cierpienie. C > zysty sadyzm. Nie, to jest linia promowana przez KK w Polsce, czyli DOBRO, a nie sadyzm. I pamiętaj, że wina nie leży w Polakach, którzy płodzą takie dzieci i potem je porzucają, tylko w Szwedach i Holendrach, którzy adoptują za mało polskich dzieci z Downem i przez to te dzieci muszą mieszkać w bidulach. No i nie zapominajmy, że największą "suką" jest matka, która w ogóle zaszła w ciążę, a potem postanowiła nie usuwać i oddać. Postawy ojca, który w ogóle nie przyznaje się do upośledzonego dziecka, najwyraźniej nie wypada komentować. Oto Polska właśnie, polscy komentatorzy na forum. Odpowiedz Link Zgłoś
rarely dokładnie 20.10.11, 23:33 sateda napisała: > Po to właśnie jest aborcja. i eutanazja specjalnie dla ciebie jak zachorujesz i bedziesz kosztem i klopotem Odpowiedz Link Zgłoś
wdakra Re: dokładnie 21.10.11, 05:59 rarely napisał: > sateda napisała: > > > Po to właśnie jest aborcja. > > i eutanazja specjalnie dla ciebie jak zachorujesz i bedziesz kosztem i klopote > m Lepiej nie leczyć z powodu wyczerpania kontraktów i niech się człowiek pozwija z bólu zanim umrze śmiercią naturalną, nawet jeśli mógłby całkiem nieźle pożyć ze 30 lat? Odpowiedz Link Zgłoś
shigella Re: dokładnie 21.10.11, 10:09 rarely napisał: > sateda napisała: > > Po to właśnie jest aborcja. > i eutanazja specjalnie dla ciebie jak zachorujesz i bedziesz kosztem > i klopotem Chcialabym, zeby w Polsce wprowadzono eutanazje, tak abym mogla umrzec spokojnie i bez cierpien jesli moj stan fizyczny czy umyslowy sie pogorszy. Zycze sobie tego tym bardziej, ze medycyna paliatywna w naszym kraju jest na poziomie podania ibupromu. Wolalabym odejsc we snie niz np. duszac sie umierac na niewydolnosc oddechowa. Chcialabym tez moc odejsc, jesli przypadkiem dostane Alzheimera, bo nie uwazam, aby katowanie rodziny zdemenciala, agresywna osoba mialo czemukolwiek sluzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
pkacprzak.pl Karton 20.10.11, 23:37 żal mnie bierze nad Tobą... Módl się o to żeby Ciebie nie potraktowali tak jak TY potraktowałaś SWOJE DZIECKO!!!!!! Zastanawiam sie co może być bardziej przykre mieć dziecko z Downem czy taką Matkę?!? Tyle tylko że Bóg powiedział: "Choćby jakaś matka zapomniała o swym dziecku, JA nie zapomnę CIEBIE.. Popatrz na moich dłoniach mam Cię wypisaną." - jedyna nadzieja!!! Odpowiedz Link Zgłoś
pj.pj Od nikogo nie wolno wymagać heroizmu 20.10.11, 23:40 Nie jestem korporacyjna, jestem budżetowa. Pomimo niskiej pensji zarabiam dodatkowo nie najgorzej. Nie wyobrażam sobie, że potrafiłabym mieć cierpliwość i być dobrą matką dla chorego dziecka. Nie z powodu kariery, nie z powodu modelu idealnej rodziny. Po prostu - nie mam do tego predyspozycji psychicznych ani fizycznych. Nie potrafię potępić tych rodziców - nie każdy jest stworzony do heroizmu, a wychowywanie chorego dziecka, poświęcanie się dla niego - jest heroizmem. Socjologowie ubolewający nad "dzisiejszą" sytuacją zapominają, że dawniej dzieci z wadami wrodzonymi często szybko umierały, również okołoporodowo, albo w ogóle ciąże nie były donoszone. Oraz że podrzucano dzieci do ochronek albo wyrzucano na śmietnik. Moim skromnym zdaniem dzisiejsza szczerość rodziców jest uczciwsza. Odpowiedz Link Zgłoś
rarely jak go porzuci 20.10.11, 23:43 i mysli ze bedzie sobie spokojnie zyc pracowac w korporacji i zarabiac cieszyc sie zyciem to ja w to niewierze wyrzyga te pieniadze i wyrzyga ten moment kiedy go oddala bedzie jezdzic po domach dziecka i go szukac albo sie zapije albo zacpa albo depresja Odpowiedz Link Zgłoś
iluminacja256 Psychologia by sie nam w szkole przydala 21.10.11, 15:04 Jak czytam niektóre komentarze w tym wątku, to uważam, że Polakom w szkole najbardziej przydałaby się zamaist dwóch godzin religii: a) jedna godzina etyki b) i zaraz po niej jedna godzina psychologii Może wtedy dotarłoby do niektórych, jak skomplikowany jest człowiek i jak jego wybory/ działania roznią się od czarno-białej wizji religijnej... Odpowiedz Link Zgłoś
gregor100 Witam wszystkich debili 20.10.11, 23:44 No nie da sie inaczej was nazwać -podniecacie się bez sensu litosć i humanizm jest dla was na ostatnim miejscu stąd i ja dla was debile do kwadratu litości nie będę miał :-) Nie trzeba sie urodzić downem że by mama i tata chcieli sie pozbyć dziecka -są kraje gdzie wystarczy że płód jest dziewczynką że by mama wyskrobała sie - tu zmierzam do jednego PRAWO DO ŻYCIA JEST BEZCENNE I NAJWAŻNIEJSZE!!! lale.... tolerujemy fakt ze politycy marnują nasze pieniądze które powinny służyć temu by rodziny z dziećmi chorymi miały full serwis ze strony państwa - pie... serdecznie stadiony i inne pokazówki sam dodatkowo bym sie opodatkował że by rodziny z chorymi dziecmi były pod specjalna opieką państwa również za moje pieniądze -to nasza ojczyzna zawodzi czyli my wszyscy -bo to my jesteśmy państwem niestety beznadziejnym i tu jest powód do wstydu dla nas wszystkich drodzy baracia i siostry debile Odpowiedz Link Zgłoś
sweetqmka Re: Karton 20.10.11, 23:45 Zmartwiona kobieta udała się do swojego ginekologa i powiedziała: „Doktorze, ma...m poważny problem i bardzo potrzebuję pana pomocy! Moje dziecko nie ma nawet jednego roku życia, a ja jestem ponownie w ciąży. Nie chcę dzieci w tak małym odstępie czasu. " Tak więc lekarz odpowiedział: „Dobrze, czego pani ode mnie oczekuje?” Odpowiedziała: “Chcę przerwać moją ciążę i liczę na pańską pomoc w tej sprawie.” Lekarz zastanowił się chwilę, po chwili ciszy powiedział do kobiety: “Wydaje mi się, ze znalazłem lepsze rozwiązanie pani problemu. Będzie to również bezpieczniejsze dla pani.” Uśmiechnęła się myśląc, że lekarz zamierza przyjąć jej prośbę. Następnie kontynuował: “Widzi pani, aby nie musiała pani zajmować się dwójką dzieci w tym samym czasie, zabijmy to, które trzyma pani w ramionach. W ten sposób odpocznie pani zanim następne się urodzi. Jeśli mamy zamiar zabić jedno z nich, to nie ma znaczenia, które to jest. Nie byłoby ryzyka dla pani ciała, jeśli wybierze pani to, które trzyma w ramionach. Ta pani była przerażona i powiedziała: „Nie, doktorze! To okropne! Zabicie dziecka to przestępstwo!” „Zgadzam się” odpowiedział lekarz. “Ale wydawało się, że pani to nie przeszkadza, więc pomyślałem, ze może byłoby to najlepsze rozwiązanie.” Lekarz uśmiechnął się, wiedząc, że osiągnął swój zamiar. Przekonał matkę, że nie ma różnicy w zabiciu dziecka, które już się narodziło a takim, które jest jeszcze w łonie matki. Przestępstwo jest takie samo! Razem możemy zaoszczędzić cenne życie! Miłość mówi: "Poświęcenie siebie dla dobra drugiej osoby." Aborcja mówi: "Poświęcenie drugiej osoby, dla dobra samego siebie." Odpowiedz Link Zgłoś
kotek.filemon Urzekła mnie twoja historia 21.10.11, 10:35 Ale świat jest bardziej skomplikowany niż w oazowych opowiastkach Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Karton 20.10.11, 23:52 smutne to bardzo, ale w pewien sposób wpisuje się w ogólne zakłamanie dotyczące ciąży, prawa do decyzji, badań prenatalnych, aborcji. Nikt nie chce mieć chorego dziecka. Zespół Downa to o tyle trudna choroba, ze nigdy nie wiadomo w jakim stopniu dziecko bedzie upośledzone. Wychowanie takiego dziecka to heroizm, na które skazuje się kobieta/rodzina i o ile w przypadku dzidzi w brzuchu wszyscy pieprzą o świętości życia o tyle chorym narodzonym nikt się nie interesuje. Na zespól Downa oprócz upośledzenia składa się szereg innych wad i problemów zdrowotnych - mam znajomą, która wychowuje takie dziecko - nieustanne wędrówki po specjalistach, rehabilitantach itd. bez spektakularnych efektów. Traktowanie rodziców dziecka z Downem jest inne - mieszanina współczucia i lęku, uciekanie od problemu, odsuwanie się znajomych. I świadomość, że to dzicko po śmierci rodziców będzie zdane na łaskę i niełaskę państwowych instytucji. Łatwo można oskarżać lub wyrokować. Podziwiam ludzi, którzy mierzą sie z takim wyzwaniem ale rozumiem takich, którzy nie są w stanie Odpowiedz Link Zgłoś
mhjunior007 Re: Karton 20.10.11, 23:52 "po to właśnie jest aborcja" Jeśli tak mówisz, to nie rozumiesz nic a moralnie plasujesz się jeszcze nizej, niż bohaterowie tekstu. Ogólnie horror - jakby dziecko - krew z naszej krwi, kość z naszej kosci, to był wybrakowany towar ze sklepu. Ludzie, których nie nauczono odpowiedzialności i chyba ktoś ich wyprał z uczuć. To jest straszne. Mentalnie zresztą akceptowanie aborcji zasadza się w tym samym braku odpowiedzialności. Ludziom z jakiegoś powodu wydaje się coraz częściej, że świat to takie miejsce, w którym nie powinny im się przydarzyć żadne złe rzeczy. A jak już się przytrafią, to zachowują się jak w grze komputerowej - escape i wgrywamy save'a sprzed paru chwil... Odpowiedz Link Zgłoś
annubis74 Re: Karton 21.10.11, 00:08 rozumiem, ze jak ktoś ma ksywę junior to pewnie mało wie o życiu. nie każdy jest stworzony do heroizmu i trudno wymagać by heroicznie się zachował. o sobie nie wiemy, jak byśmy postąpili w takiej sytuacji i możemy tylko trzymać kciuki by los nas kiedyś nie poddał próbie. Oddanie dziecka do adopcji nie jest złym pomysłem- dziecko ma szansę na adopcję zagraniczną do kraju, gdzie państwo oferuje pomoc rodzinom z dziećmi upośledzonymi. Wychowanie dziecka upośledzonego to nie tylko kwestia trudnych zmagań emocjonalnych ale także mnóstwo kasy, którą trzeba zainwestować, by dziecko usprawniać, by mogło się rozwijać co nie zawsze przynosi pożądane efekty. łatwo rzucać kamieniem Odpowiedz Link Zgłoś
kamilkka30 Re: Karton 21.10.11, 00:17 Ogólnie horror - jakby dziecko - krew z naszej krwi, kość z naszej kosci, to był wybrakowany towar ze sklepu. Ludzie, których nie nauczono odpowiedzialności i chyba ktoś ich wyprał z uczuć. To jest straszne. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... z całego serca życzę Ci, abyś nigdy nie usiadł na tym "krześle" co bohaterka artykułu... Nigdy… No, chyba, że „siedzisz”, to wtedy chylę czoła… Odpowiedz Link Zgłoś
radiomarian Co Wy wszyscy z ta korporacja? A Kosciol to co? 21.10.11, 00:02 Co maja do tego wszystkiego korporacje??? Cale gospodarki zachodnie oparte sa na korporacjach, a tam przewaznie nie ma problemu z adopcja uposledzonych dzieci. Nawet wiekszosc dzieci uposledzonych i chorych z Polski zostaje adoptowana przez ludzi z tego zgnilego koproracyjnego zachodu. A w Polsce? Kosciol na kazdym rogu, ksiadz na kazdej uroczystosci, a chorymi i uposledzonymi dziecmi prawie nie ma sie komu zajac...ale to wszystko wina zlych korporacji. Bo teraz modnie jest dowalic korporacji. Nawet posel Kalisz ze swoim Jaguarem podobno jest Oburzony na system korporacji...czy na cos tam. Tylko czego mozna sie spodziewac w kraju, gdzie glownym glosem w dziedzinie rodzenia i wychowania dzieci (i wogole moralnosci i etyki) ma byc zgraja facetow chodzacych w sukienkach, ktorzy dzieci maja tylko wtedy, kiedy je zrobia gosposi lub innej kochance. Odpowiedz Link Zgłoś
gregor100 Re: Co Wy wszyscy z ta korporacja? A Kosciol to c 21.10.11, 00:08 jesteś nowoczesny jak PKP debilu co ma ksiądz do tego a moze to przez krzyż w parlamencie idioto Odpowiedz Link Zgłoś
claudiiin Re: Co Wy wszyscy z ta korporacja? A Kosciol to c 21.10.11, 01:18 jak to co? a przeciwnicy aborcji do czego sie najczesciej niby odwoluja argumentujac swoje stanowisko? "bo nauki kosciola mowia ze blablabla". i tak oto tej pani wydawalo sie ze lepiej to dziecko urodzic. nie wiem tylko dla kogo lepiej, bo nie dla niego, nie dla niej i nie dla naszego panstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
o0lola0o Re: Bredzisz gościu 21.10.11, 00:19 Jasne jasne- łatwo ocenic kobiete, która MIAŁA ODWAGE przyznac sie do tego, że nie podoła. Z jednej strony stchórzyła ale z drugiej jest osobą odważną. więc nie pieprzcie, że wszyscy od razu wychowalibyscie chore dziecko- bo nie jestescie w stanie przewidziec tego jak zachowalibyscie sie w danej sytuacji. łatwo ocenic cos nie znajac szczegolow... GW napisała króciutki artykulic bez jakichkolwiek potrzebnych w tym przypadku szczegółów, no coz- nie mnie to oceniac. TAK SAMO jak nie NAM oceniac postawe Magdy- jeżeli jestes tak bardzo wyżej moralnie ode mnie, jestes taki dobry i cudowny zapieprzaj do jednego z wielu domów dziecka i adoptuj- ale nie ładne, śliczne dziecko( najlepiej dziewczynke) tylko zaadoptuj to gorsze, to chore. Kobieta straciłaby prace pewnie po kilku miesiącach od powrotu z macierzyńskiego. To normalne. i za co utrzymałaby dziecko, które dodatkowo potrzebuje rehabilitacji? potrzebuje specjalistycznych badan? pomocy z każdej strony? to nie jest takie łatwe. btw- co ja bym zrobiła? nie wiem. na pewno by nie wychowała, nie ufam sobie na tyle. mogłabym znienawidzic- a nie chce dziecka krzywdzic. ALE NIE MOWIE CO BYM ZROBIŁA NA PEWNO bo nie wiem jak to jest, no cholera nie wiem. debilni ludzie, którzy uwuielbiają oceniac innych. Odpowiedz Link Zgłoś
polaoznaczonegwiazdka Re: Karton 21.10.11, 00:06 więcej takich piętnujących artykułów a zamiast odwozić do domu dziecka będą wyrzucać w reklamówkach do zsypów chyba lepiej że matka, która nie czuje się psychicznie na siłach odda dziecko niż miałaby się nad nim psychicznie znęcać albo nie zaspokajać jego potrzeb emocjonalnych to jakie ma wykształcenie, gdzie pracuje, ile zarabia jest bez znaczenia Odpowiedz Link Zgłoś
olias Karton 21.10.11, 00:07 chyba Wam się myli "bohaterstwo" z normalnymi odruchami człowieka. Kochać własne dziecko - nawet, i szczególnie wtedy gdy jest chore - to nie bohaterstwo. To tylko objaw normalności. Oddanie swojego dziecka gdzieś tam świadczy o głębokim upośledzeniu podstawowych funkcji człowieczeństwa. zruzumiałe dla wszystkich. jeśli się jest odporny na telewizyjne kształtowanie "nowego" czlowieka. Acz rozumiem kierunek do którego zmierzacie. takie dzieci należy usypiać. Są absolutnie nieprzydatne korporacjom. Odpowiedz Link Zgłoś
polaoznaczonegwiazdka Re: Karton 21.10.11, 00:19 olias napisał: > chyba Wam się myli "bohaterstwo" z normalnymi odruchami człowieka. Kochać własn > e dziecko - nawet, i szczególnie wtedy gdy jest chore - to nie bohaterstwo. To > tylko objaw normalności. Oddanie swojego dziecka gdzieś tam świadczy o głębokim > upośledzeniu podstawowych funkcji człowieczeństwa. > zruzumiałe dla wszystkich. jeśli się jest odporny na telewizyjne kształtowanie > "nowego" czlowieka. Acz rozumiem kierunek do którego zmierzacie. takie dzieci n > ależy usypiać. Są absolutnie nieprzydatne korporacjom. pokaż że jesteś lepszy i zaadoptuj to dziecko, bo pokochać cudze, na dodatek niepełnosprawne to dopiero objaw "normalności"! Odpowiedz Link Zgłoś