lifedesigner Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 02.12.11, 19:42 Smutne ale prawdziwe. Akurat w ubiegłym tygodniu napisałam parę słów o tym, jak „tresuje” nas szkoła - na własnym przykładzie: lifedesigner.blox.pl/2011/11/Szkola-8211-przed-uzyciem-skonsultuj-sie-z.html Zapraszam i pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
dlugpubliczny Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 02.12.11, 19:48 Zgadzam sie z lewakami - szkola nie jest do zdobywania wiedzy, a od dzieci nie powinno sie niczego wymagac. Dziecko wie najlepiej czego potrzebuje, na pewno nie potrzebuje robic jakis tam zadan. Tak wiec proponuje model brytyjski: www.huffingtonpost.co.uk/2011/12/01/millions-of-adults-lack-basic-maths-skills_n_1123210.html www.thisislondon.co.uk/standard/article-23955155-london-city-of-children-who-cannot-read.do Odpowiedz Link Zgłoś
tyberium11 zamordyzm 02.12.11, 20:02 ten zamordyzm jest także w szkołach średnich i wyższych. Na UJ było to samo, na krakowskiej ASP było to samo. Student miał robić zadania i trzymać pysk na kłódkę. A nie to wynocha. Dyskutantów nie chcieli. Odpowiedz Link Zgłoś
xvart ależ przecież tak ma być 02.12.11, 20:43 polski absolwent ma nie myśleć, tylko realizować zadania. Od myślenia to jest zagraniczna kadra zarządcza w firmie. Jak Polak zacznie myśleć, to jeszcze uchowaj Boże zacznie się domagać podwyżki i wtedy montownie zostaną przeniesione dalej na wschód. Politycy nie będą mieli pieniążków z podatków do rozdawania i ludzie zaczną się zastanawiać dlaczego jeden z drugim z wykształcenia nauczyciel geografii zarabia 100 tys. miesięcznie jako członek rady nadzorczej spółki skarbu państwa. A tego przecież nie chcemy, prawda? I dlatego właśnie szkoła nigdy się nie zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
aramba Re: ależ przecież tak ma być 02.12.11, 23:18 Szkoda, że nie masz zielonego pojęcia o tym, o czym piszesz, ale nie będę wyprowadzal cię z błędu. Może lepiej żyć w nieświadomości? Odpowiedz Link Zgłoś
mortimer21 Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 02.12.11, 23:55 Jestem teraz na 3 roku studiów i wszystkie wnioski zawarte w tym artykule przeszły mi ostatnio przez myśl, ponieważ efekty polskiego systemu szkolnictwa są widoczne jak na dłoni podczas studiów - większość z moich koleżanek i kolegów zwyczajnie boi się odezwać, nawet jeśli wykładowca zadaje pytanie, ponieważ szkoły podstawowe, gimnazja i licea wpajają paniczny lęk przed popełnieniem błędu. Oprócz tego w polskiej szkole szerzy się plaga podejścia "a po co to nam". Za bezsens uważa się uczenie humanistów przedmiotów ścisłych i vice versa. Takie podejście prowadzi do sytuacji, gdy młodzież z klasy językowej nie uważa za stosowne oczekiwanie że będą znać podstawowe symbole pierwiastków (czy nawet tabliczkę mnożenia) a biol-chem oburza się gdy ktoś od nich oczekuje znajomości daty rozbiorów. Przykłady oczywiście celowo przesadzone, ale takie jest podejście. Odpowiedz Link Zgłoś
warsz-awka Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 11:59 Prowadzę zajęcia ze studentami. Kiedy zadaję pytanie: Co PAŃSTWO myślą o tym i o tym, ci którzy poczuwają się do odpowiedzi na pytanie, natychmiast wertują xerokopie lektur, żeby móc odpowiedzieć "co myślą". I niestety z każdym rokiem jest coraz gorzej. Widzę też po własnym dziecku uczęszczającym do szkoły, że "nauka" jest sprowadzana do znalezienia jedynej słusznej, więc niekwestionowanej odpowiedzi. Odpowiedz Link Zgłoś
belferxxx Ale"reforma programowa"Hall tego od szkół wymaga! 03.12.11, 11:27 Określona liczba tematów i poszczególnych godzin do obligatoryjnego "przerobienia" w klasie(czytaj wpisania tematów w dzienniku!);-) Napiszcie to wprost i walczcie z tą "reformą" a nie z nauczycielami!! Walczcie z pomysłodawcą i promotorem oraz głównym beneficjentem tej "reformy" niejakim Konarzewskim, ksywa "profesor"!!! Odpowiedz Link Zgłoś
xaliemorph Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 11:55 Znam to doskonale z autopsji jak pewnie wielu z was. W najprostszym ujęciu szkoła zabija kreatywność !!! No może poza kreatwynością w robieniu ściąg. Polski? Pisanie rozprawek pod gust nauczycielki, interpretacje wierszy wg. klucza, tak rozbudowane że ich autorom się o nich nie śniło. Matematyka czy fizyka? Schematyczne trzaskanie zadań do bólu, brak przykładów z życia, przede wszystkim analizy problemów. Historia? Brak jakichkolwiek objaśnień co dlaczego, co by było gdyby tylko rycie dat na pamięć. Może za komunistycznego PRL taki model się sprawdzał ale dziś gdzie właśnie liczy się kreatywność i przebojowość? Polskie szkolnictwo nadal mentalnie siedzi głęboko w epoce komuny. Odpowiedz Link Zgłoś
ami_lii Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 15:57 Jak to mawiała moja polonistka "Ja jestem po studiach filologicznych i to ja wiem jak powinno się analizować wiersze a nie wy!". Ba, kolega za stwierdzenie że ma inną od polonistki opinię na temat charakteru Kordiana, dostał pałę i skargę do polonistki za chamskie odzywanie się do nauczycielki. Historia, liceum : na początku III klasy nauczycielka spisała listę osób którzy nie planują zdawać matury z historii. Te osoby nie były pytane na zajęciach, nie dostawały prac domowych i miały dużo prostsze pytania na sprawdzianach. I skończyły etap nauki historii na roku 1800. Historyczka stwierdziła że ciąg dalszy przyda się tylko tym którym potrzebna jest historia na studiach. Odpowiedz Link Zgłoś
hermina5 Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 11:35 a, kolega za stwierdzenie że > ma inną od polonistki opinię na temat charakteru Kordiana, dostał pałę Ale wtedy mógł jeszcze dyskutowć o charakterze Kordiana i dostać tę pałę dzisiaj dostałby to na maturze testowej, gdzie jego dywagacje dałyby mu 0 punktów, bo nie uzyłby słów z klucza i tak wlasnie oblałby maturę za kreatywnosc... Tak jest lepiej? Odpowiedz Link Zgłoś
gandalph A tu się mylisz! 18.12.11, 16:04 "Może za komunistycznego PRL taki model się sprawdzał ale dziś gdzie właśnie liczy się kreatywność i przebojowość? Polskie szkolnictwo nadal mentalnie siedzi głęboko w epoce komuny. " Ten model nie sprawdzał się za PRL-u, bo go jeszcze wtedy nie było. W tamtych czasach szkoła, lepiej lub gorzej, uczyła jednak myślenia. Po drugie, polskie szkolnictwo nie siedzi mentalnie ani głęboko w epoce komuny, w epoce komuny, przykro to powiedzieć, oświata stała znacznie wyżej niż dzisiaj, jakkolwiek już wtedy wiele było "genialnych" pomysłów dewastujących szkolnictwo. Odpowiedz Link Zgłoś
trzy.14 Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 15:25 To dziwne - wszyscy dyskutanci na tym forum są wychowankami polskiej szkoły, która rzekomo zabija indywidualność, kreatywność etc. A może wyście są kosmici? Odpowiedz Link Zgłoś
prawie_bezrobotny Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 05.12.11, 09:15 Do Trzy.14, czyli pi. > To dziwne - wszyscy dyskutanci na tym forum są wychowankami polskiej szkoły, kt óra rzekomo zabija indywidualność, kreatywność etc. A może wyście są kosmici? Kom. Wcale nie dziwne. Tylko że Ty tego nie widzisz, bo sam/sama jesteś w środku tej sfery. Przeczytaj kilka wpisów uważniej. Przytłaczająca większość dyskutantów nie umie zbudować logicznej wypowiedzi, napisać poprawnego zdania (co będzie w takim razie z mową - pewnie same wykrzyknienia i gesty) czy zaproponować ścieżkę poprawy stanu polskiego szkolnictwa. Jak to napisał jeden z kolegów? Na pytanie: co państwo myślicie o tym a o tym, postawione studentom, a więc ludziom po maturze, odpowiedzią jest szelest kartek (kserokopii). Ja też jestem z tej samej beczki, lecz miałem kilku nauczycieli, którzy nas odszpuntowywali. Tylko paru moich kolegów zostało zakutymi łbami. Jednym z powodów - wg mnie - są zbyt liczne klasy. Nie da się rozkuć 35 uczniów. Szczególnie gdy każdego szkolnego i świątecznego dnia pozostali nauczyciele i wychowawcy pracowicie te główki zakuwają w stalowe ekrany. Wyjście? Zmniejszyć liczebność klas (oddziałów) i zadbać o poziom nauczycielstwa. Kto to ma zrobić? Mądrzy ludzie. Skąd ich wziąć? Trafiają się. Problem w tym, żeby rządzący potrafili rozpoznawać takowych. Sposób? Wybierać mądrych. Kółko się zamyka. Odpowiedz Link Zgłoś
kerkopithekion to wszystko niestety prawda 03.12.11, 18:09 i jest coraz gorzej (też niestety) kiedy ja chodziłam do szkoły (w czasach dość zamierzchłych, prawie pół wieku temu), też tak było, zwłaszcza w podstawówce, w liceum to już zależało i od szkoły i od człowieka (ucznia), czy potrafił się przebić a kilka-kilkanaście lat temu, kiedy moja córka odbębniała tę pożal się boże edukację szkolną, to już była absolutna tragedia... o rany jak ja nie lubię polskiej szkoły Odpowiedz Link Zgłoś
vald Brak weryfikacji przydatności do zawodu nauczyciel 03.12.11, 19:15 To jest problem. Nie wystarczy być magistrem Trzeba mieć odpowiednią osobowość a tej się nie bada pod kątem przydatności do zawodu. A to powinna być podstawa nie studia robione w sobotę i niedzielę które dają tak naprawdę tylko mgr przed nazwiskiem Odpowiedz Link Zgłoś
anuszka_ha3.agh.edu.pl Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 19:21 lmblmb napisał: > Zawsze uwazalem, ze cos osiagnalem nie dzieki, a mimo szkole. > Do szkoly chodzilem 30 lat temu i bylo identycznie. O, chciałam dokładnie to samo napisać. (Do szkoły chodziłam trochę później.) Odpowiedz Link Zgłoś
spondeo Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 21:20 lmblmb napisał:30 lat temu i bylo identycznie. Chyba zartujesz, 30 lat temu nie bylo kart pracy, tylko zeszyty, nie bylo testow tylko klasowki, kartkowki i do tablicy, podreczniki cos zawieraly, dzisiaj dzieci wklejaja naklejki i koloruja kolorowanki za 175zl ! Lektury nalezalo przeczytac i wiedziec, dzisiaj sa intepretacje, gotowe opisy i charakterystyki. Naprawde tak bylo ? Odpowiedz Link Zgłoś
durfte17 Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 21:34 Tak więc - nauczyciele mają słabe programy, klasy w okolicach 30 uczniów, warunki pracy średnie. Czy w ciągu 45 minut da się porozmawiać z każdym uczniem, chociaż mała dyskusja? Nie. Drodzy rodzice, dbając o własne dzieci zaangażujmy się w sprawy szkoły, naciskajmy na samorządy (tam też są rodzice). A jak jest w szkołach prywatnych? Te same programy, a wyniki lepsze... Odpowiedz Link Zgłoś
popoiglus Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 22:30 1. Chętnie kupię egzemplarz do szkoły moich dzieci :). Choć bez wiary, że przeczytanie tego przez jej personel cokolwiek zmieni. 2. Zainteresowało mnie też to, że nauczyciele jakoś nie udzielają się pod tym artykułem. 3. Ktoś wcześniej pisał,że są różnice między szkołami prywatnymi a państwowymi, owszem.Są też świetne szkoły publiczne, ale statystyka jest bezlitosną dziedziną - tych kiepskich jest zdecydowanie więcej. 5. Jestem rodzicem, który zawsze starał się współpracować z nauczycielami - najpierw słuchać ,potem proponować, niestety często miałam poczucie, że nie jest to mile widziane. Odpowiedz Link Zgłoś
az.mail Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 03.12.11, 23:16 Bardzi chcę dyskutować z dzieckiem. Podoba mi się to, że ma własne zdanie! Ale jak mam to zrobić, gdy uczę w klasach 35-37 osobowych??? Odpowiedz Link Zgłoś
joanelle Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 13:16 az.mail napisała: > Bardzi chcę dyskutować z dzieckiem. Podoba mi się to, że ma własne zdanie! Ale > jak mam to zrobić, gdy uczę w klasach 35-37 osobowych??? Ale po co. Fanaberie masz. Twój zawód polega na przygotowywaniu dzieci do testów, a nie zasiewaniu im w główkach fermentu pt. 'ktoś na wyższym stanowisku może nie mieć racji' Odpowiedz Link Zgłoś
sayuri70 Nauczyciele niewiele mogą, uwierzcie w to 03.12.11, 23:48 Teraz liczą się tylko wyniki testów. Tak jak już ktoś tutaj napisał, dyrektorów rozliczają samorządy, a dyrektorzy nas. Ze strachu po prostu tłuczemy te testy, bo chcemy mieć pracę. Programy są przeładowane, pełno zbytecznych treści. Z opinią nauczycieli nikt się nie liczy. Panuje wszechogarniająca propaganda sukcesu. Prawo jest idiotyczne. Od nowego roku szkolnego godzina polskiego mniej, program ten sam, a dzieci dopiero w pierwszej klasie będą się uczyły liter itd. Z rozrzewnieniem wspominam "beztestowe" lata. Szkoła była wtedy inna, nauczyciel miał więcej swobody. Teraz są zajęcia dodatkowe, ale dyrektorzy wręcz nakazują na nnich ćwiczyć testy, bo jak źle wypadniemy to gazety napiszą. A przecież jak jest słaba klasa to i tak niewiele da się zrobić, a jak dobra to wystarcza to co się robi na lekcjach. Paranoja. Odpowiedz Link Zgłoś
joanelle Re: Nauczyciele niewiele mogą, uwierzcie w to 04.12.11, 13:14 sayuri70 napisała: > Panuje wszechogarniająca propaganda sukce > su. Prawo jest idiotyczne. Od nowego roku szkolnego godzina polskiego mniej, p > rogram ten sam, a dzieci dopiero w pierwszej klasie będą się uczyły liter itd. No bo polski to takie w sumie niepotrzebne pitu-pitu, ale jakiś tam zwyczaj nakazuje, żeby był. Więc niech nauczyciel powie, co ma do powiedzenia, dzieci zrobią notatki, potem się napisze test i załatwione. Jak przeznaczony czas nie wystarczy, to niech rodzice pomogą albo wykupią korepetycje. Popatrzmy na Amerykę. Przeciętny Amerykanin nie ma pojęcia, gdzie leży Francja i kim był Szekspir, ale jest np. świetnym specjalistą od małego palca prawej ręki i stać go na fajne auto i wakacje na Hawajach, czyli są to najwyraźniej informacje zbędne. Odpowiedz Link Zgłoś
paniusiapobuleczki Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 14:10 Zainteresowało mnie też to, że nauczyciele jakoś nie udzielają się pod tym a > rtykułem. Bo znowu dostana po garbie? Bo znowu dowiadują się, ze są miernotami i nieudacznikami? Wiem tylko, ze w liceach, które przyjmują uczniów z porównywalną ilością punktów, lepsze wyniki matury z polskiego mają te, które uczą pod klucz. A robią tak bo urzędnicy nie pytają się dlaczego i jakie metody nauczania stosują nauczyciele (pozwalają dyskutować, zachęcają do samodzielnej analizy, stawiania pytań?), tylko patrzą na statystyki. Naprawdę ofiarami są i uczniowie i przyzwoici nauczyciele (wierzcie mi, nie brakuje ich) Odpowiedz Link Zgłoś
tmk123 ALE tak jest dobrze 03.12.11, 23:22 Szkoła ma przygotowywać do życia. Jak pójdziesz do pracy to masz się domyślać jakiej odpowiedzi oczekuje szef(podobnie jak z interperetacją wiersza) i absolutnie nie być kreatywnym (tylko tyle ile szef sobie wyobraża) I to jest dobra szkoła- jak bedziesz zbyt kreatywny i madzrejszy do szefa to szybko wylecisz z pracy. Ta umiejetność dostosowania do sytuacji jest bardzo potrzeba w życiu. Choć może niezbyt chwalebna Odpowiedz Link Zgłoś
pharlap Re: ALE tak jest dobrze 04.12.11, 00:46 Absolutna zgoda. Szkoła ma uczyć życia w społeczeństwie a społeczeństwo demokratyczne wymaga więcej samodyscypliny obywateli niż systemy władzy absolutnej - własnie w tych drugich istnieje mozliwość działania indywidualnego - tyle ze tylko dla tych u władzy. Ciekaw jestem jaki krzyk by podnieśli zwolennicy indywidualizmu i spontaniczności gdyby w ten sposób zaczęły postepować urzędy. Mieszkam w Australii gdzie jest podobnie. Szkoła obiecuje rodzicom - 90% naszych absolwentów robi kariery zawodowe - spełniaj dokładnie nasze wymagania to też to osiągniesz. Na szczęście są jeszcze rozsądni rodzice, którzy starają sie "czytać" swoje dziecko a nie reklamówki prywatnych szkół. Są możliwości edukacji alternatywnej. Jest wielu ludzi, którzy nie dają sie zagonić do wyścigu szczurów, którzy zyją może skromniej , ale robia to co lubia i tak jak lubią i są szczęśliwi. Jesteśmy w tej uprzywilejowanej sytuacji, że to jest kraj dobrobytu i nikomu w miarę rozsądnemu nie grozi nędza. W każdym razie nie zwalajmy wszystkiego na "system". O przyszłości dziecka decyduje głównie RODZINA. Odpowiedz Link Zgłoś
e-droczek Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 01:00 Żadna nowość. Odpowiedz Link Zgłoś
hala1952 Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 02:00 Masakra, w naszym kraju tak jest od zarania dziejów, oby nie skończyło się na tym artykule....oby ktoś odpowiedzialny, za taki stan rzeczy, zmienił to - tu i teraz, natychmiast; prawda, że to nierealne??? Przecież Ci co dzisiaj rządzą "naumieli się" takiego a nie innego systemu i ciągną to dalej, pytanie: dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
koczkodanka Podziękujmy "wielkim reformatorom" 04.12.11, 07:55 i nie będzie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
wpleszcz Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 09:46 Niech się psychologowie szanowni nie wypowiadają, bo dużo dołożyli się do obecnej sytuacji. Właśnie we wrześniu posłałam dzieciaka do szkoły. Dzieciak bardzo wcześnie zaczął liczyć, pisać i czytać. W domu chowany był w duchu liberalnym. Zawsze szanowano jego zdanie, praktycznie robił co chciał, choć nie było to wychowanie bezstresowe (jego samowola miała granice, ale szersze niż te jakie zafundowano mu w szkole w zerówce - po prostu MUSIAŁAM uwzględnić, że mam inteligentne dziecko które umie i rozumie znacznie więcej, niż na to wygląda). W szkole nagle kazano mu siedzieć w ławce i robić, co inne dzieci. Od samego początku był w straszliwym stresie, że wreszcie idzie do ludzi i na parę sytuacji zareagował bardzo impulsywnie (KAŻDY by tak zareagował). Diagnoza? Zespół Aspergera. Ręce mi opadły. Dzieciak nie jest autystą, bo jeśli chodzi o rozumienie innych ludzi również rozumie więcej niż jego rówieśnicy. Ale właśnie dlatego ma z nimi problemy. 15-latek nie dogada się łatwo z 6-latkiem. Poszłam do psychologa pewna diagnozy, iż dziecko jest zdrowe. Co zrobił psycholog z dzieckiem, które jest ponadprzeciętnie inteligentne? Zbadał go normalnymi testami dla 6-latków, bez uwzględnienia pewnych różnic kulturowych, jakie dzielą mój dom od przeciętnego domu polskiego obywatela. Usłyszałam "proszę pani, on nie rozumie dlaczego w historyjce pan pogniewał się na kota" (ma od małego tłumaczone, że zwierzątka są inne niż ludzie i gniewanie się na nie nie ma żadnego sensu, poza tym sytuacja przedstawiona na obrazkach, a więc poplamienie kartek papieru, nigdy w domu nie była przedmiotem złości), "on nie rozumie, dlaczego został w szkole pobity" (od nauczycielki w szkole dowiedziałam się, że autentycznie oberwał za nic od kolegi cierpiącego na ADHD), "on nie podaje przyczyny, dla której ktoś na zdjęciu płacze, w jego wieku powinien powiedzieć że np. nie dostał cukierka" (i tu wychodzi pójście w przód - dzieciak rozumie, że można cierpieć z różnych powodów - także nam nieznanych, a już na pewno nie powie, że dorosły płacze bo nie dostał cukierka bo rozumie różnicę miedzy dorosłym a dzieckiem). Zacznijcie od siebie, drodzy mądralińscy, bo przyczyniliście się walnie do budowy tego systemu jaki mamy, a na większości podręczników jest adnotacja o konsultacji z psychologami dziecięcymi. To WY zaczęliście szufladkowanie i traktowanie każdej odmienności jak zespołu chorobowego. Z normalnej zmienności osobniczej zrobiliście źródło zysków (terapie to żyła złota), a z człowieka próbujecie zrobić posłuszną machinę, zgodną z Waszymi tabelkami i rozpiskami. Odpowiedz Link Zgłoś
bimota Re: Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 12:27 I przez kolejnych 30 lat bedzie tak samo. Ludzi myslacych jest moze z 10%, wszystkim nie moga sie zajmowac... Durnie rzadza swiatem... Odpowiedz Link Zgłoś
jabberwocky Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 04.12.11, 13:10 Kiepska szkoła - kiepski wynik 40 lat negatywnej selekcji do tego zawodu, komunistycznej karty nauczyciela , tworzącej kastę nieusuwalnych urzędników, a nie nauczycieli, to wszytko polane obecnie tandetnym sosem przekazywania kompetencji gminom, bez przekazywania pieniędzy na ten cel (pogratulować wszystkim ekipom "wybrańców narodu", w szczególności PO za ostanie 4 lata poczynań). Odpowiedz Link Zgłoś
durfte17 Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 18.12.11, 13:34 Gdyby nie pewnego rodzaju "zmuszanie" dzieci do nauki, kiepska przyszłość czekałaby je jako dorosłych. My, dorośli, w większości wstajemy rano do roboty, czy nauki z rozsądku, z zapewnienia sobie jakiejś tam przyszłości. Dziecko nie rozumie tego, że musi, że część wiedzy przyda się mu w przyszłości. Dlatego rodzice zamiast "jeździć" po szkole, powinni wspierać swoje dzieci. Po to są rodzice. Dziecko ma robić zadania w szkole i w domu i nie dyskutować... Jeżeli rodzicom się nie podoba, zawsze mogą nauczać swoje pociechy w domu. To przecież takie proste. Odpowiedz Link Zgłoś
czlowiekzkosmosu Dziecko ma robić zadania i nie dyskutować 29.12.11, 18:29 Jako osoba ktora chodzila do szkoly wpierw w Polsce a potem w Ameryce, moge uczciwie stwierdzic ze szok byl taki jaka musiala by byc przeprowadzka z Pjongjangu do Seulu...Nigdy nie mialem w zyciu takiego stresu i stanu przygnebienia jaki mialem jako uczen polskiego szkolnictwa. W Ameryce bylem traktowany jak CZLOWIEK a nie smiec. Moja opinia cos znaczyla i jak nauczyciel widzial ze sie staralem to mnie tylko zachecal i wrecz pomagal - a nie wrzesczal i wyzywal od gnoji, idiotow i nie wiadomo czego. Jako przyklad...Nigdy nie zapomne przedszkola, gdzie nauczycielki mi grozily podlaczeniem do maszyny tortur jesli tylko sie dowiedza ze o czyms klamalem...naprawde? Jako pieco-latek to brzmialo prawdziwie i okropnie. Nigdy nie zapomne wrzaskow, ublizen i straszenia w podstawowce. Jak to wszystko proboje wytlumaczyc rowiesnikom w Ameryce, to mysla ze zmyslam...po prostu za take rzeczy by tutaj ludzi wpakowali do wiezienia bez slowa. Dopoki takie zachowanie nie bedzie w Polsce karane, nigdy to sie nie zmieni... Odpowiedz Link Zgłoś