myslacyszaryczlowiek1
22.02.12, 01:52
A w co grają funkcjonariusze systemu?
Autor: krak15 20.02.12, 09:34
A może obecny kryzys i związane z tym bezrobocie to początek procesu zwanego "problemem 20-80"?
Około 2000 r w CIA (tak!) powstał raport na temat przyszłości świata około roku 2030.
Według tego raportu narastająca automatyzacja może doprowadzić do tego, że aby wyprodukować wszystkie potrzebne dobra dla całej ludzkości wystarczy zatrudnienie 20% populacji (łącznie z usługami, nauką itp..). Aby zbilansować podaż i popyt, pozostałe 80% powinno dostać od państwa środki na zakup dóbr i usług pozostając ciągle bez pracy. Inaczej powstałaby nadprodukcja i w efekcie te 20% pracujących też straciłoby pracę (alternatywnym sposobem zbilansowania może być praca wszystkich na 1/5 etatu).
Oczywiście dochodzenie do takiego stanu jest stopniowe i być może jesteśmy świadkiem tego procesu w skali globalnej. Wynikiem tego procesu jest narastająca nadprodukcja, z dużym udziałem Chin i Indii. Broniąc się przed groźbą dużego bezrobocia USA utrzymywały sztucznie niską stopę procentową i podtrzymywały popyt tolerując udzielanie kredytu osobom bez wiarygodności kredytowej, co musiało doprowadzić do kryzysu.
Niestety zabiegi fiskalne nie są chyba w stanie zapobiec kryzysowi. Trzeba albo dopuścić do większej stopy bezrobocia (z wysokim zasiłkiem) albo skracać administracyjnie czas pracy (z utrzymaniem wysokości zarobków, aby nie powodować spadku popytu). I trzeba to robić w skali globalnej, bo państwo które zrobi to w pojedynkę, straci konkurencyjność i zbankrutuje. A środki finansowe dla bezrobotnych należy drukować w takiej ilości aby zbilansować podaż i popyt towarów. Wtedy nie spowoduje to ani inflacji ani deflacji.