old_lodzer
23.03.12, 16:24
Sikorski akurat dotknął rzeczy może niewielkiej, ale istotnej. Mianowicie zawsze irytowało mnie dlaczego w muzeach lub na campingach we Włoszech lub w Austrii ( bo tego doświadczyłem osobiście) można otrzymać pisemne informacje lub foldery w języku rosyjskim, czeskim, trafiają się też w węgierskim, ale nie w polskim. W weneckim muzeum Gallerie dell'Accademia można było w ubiegłym roku wypożyczyć elektronicznego przewodnika w języku czeskim, a język polski słychać w Mieście Dożów częściej. Więc lepiej zamiast kpić trzeba by zachęcać nasze służby dyplomatyczne do aktywniejszych działań na rzecz uświadomienia, że my też po Europie jeździmy .