amrik
30.03.12, 12:36
Jezeli marazmem w 79 r. pan redaktor nazywa czas kiedy nagrywali The Wall i cala dekada to wspaniale albumy Pink Floyd, Genesis, Jethro Tull, Let Zeppelin, jezu ile tego bylo - to ja dziekuje za taki marazm. Chcialbym takiego marazmu teraz. Wlasnie punk to poczatek rowni pochylej roka - wysyp pseudo muzykow nie umiejacych grac ani tworzyc tekstow dla ktorych jedynym credo bylo "I hate Pink Floyd". A potem nastepny szajs - New Romantic. Pozazdroscic punktu widzenia. Ale - historia jest bezlitosna. Punk przepadl, New Romatic, disco - jw. Grunge bylo przez jakis czas fajne, ale tez juz przepadlo. Teraz jest albo totalnie bezplciowy, wyjalowiony z jakiejkolwiek sztuki pop albo worek bez dna - alternative gdzie wrzuca sie wszystko. Szajs, szajs i jeszcze raz szajs. Rock is dead - w tej jednej kwestii sie zgadzam z p. redaktorem.