Dodaj do ulubionych

Rock is dead

30.03.12, 12:36
Jezeli marazmem w 79 r. pan redaktor nazywa czas kiedy nagrywali The Wall i cala dekada to wspaniale albumy Pink Floyd, Genesis, Jethro Tull, Let Zeppelin, jezu ile tego bylo - to ja dziekuje za taki marazm. Chcialbym takiego marazmu teraz. Wlasnie punk to poczatek rowni pochylej roka - wysyp pseudo muzykow nie umiejacych grac ani tworzyc tekstow dla ktorych jedynym credo bylo "I hate Pink Floyd". A potem nastepny szajs - New Romantic. Pozazdroscic punktu widzenia. Ale - historia jest bezlitosna. Punk przepadl, New Romatic, disco - jw. Grunge bylo przez jakis czas fajne, ale tez juz przepadlo. Teraz jest albo totalnie bezplciowy, wyjalowiony z jakiejkolwiek sztuki pop albo worek bez dna - alternative gdzie wrzuca sie wszystko. Szajs, szajs i jeszcze raz szajs. Rock is dead - w tej jednej kwestii sie zgadzam z p. redaktorem.
Obserwuj wątek
    • martin.slenderlink Re: Rock is dead 31.03.12, 17:08
      Bardzo schematycznie i jednostronnie podchodzisz do kwestii. Lydon wiele razy mówił, że lubi Pink Floyd. Poza tym rock potrzebuje fermentu, bez amerykańskiego hardcore'a początku lat 80tych, pewnie i scena metalowa by wyglądała inaczej, nie byłoby też grungu, itd. itd. W podobnym sensie nowofalowcy dawali pozytywny impuls do tego, by coś się działo. I z tym się zgadzam, rock potrzebuje tradycji i opozycji, inaczej nie miałbyś thrash metalu, nie miałbyś też kraut rocka, czy rocka progresywnego. We wszystkich opisywanych latach coś się działo.

      Poza tym, Jethro Tull to świetny zespół koncertowy. Cudownie było się zjarać i wbić do spodka w takim 2000 roku, kiedy się było dwudziestolatkiem (moja perspektywa - a słuchałem przecież strasznych ciężarów w ogólniaku), ale jakoś dziwnym trafem na studyjne rzeczy JT jednocześnie można było nie mieć ochoty. Z innych względów słucha się skaczącego Andersona z fletem a z innych Surfer Rosa, czy In Utero. Poza tym, czemu tak grobowo podchodzisz do tych dat, przecież Sankowski je zestawia trochę ironicznie, że osobliwe jest, iż w latach, które uznawane były za przełomowe i działo się mnóstwo, ktoś pisał o końcu rocka. Co więc można o nim powiedzieć teraz? Tak, zgadzam się z Sankowskim potrzeba też otoczki w postsaci mitu. Wtórne zapętlenie, np. rocka progresywnego tak, że staje się nudną imitacją muzyki klasycznej niczego tu by nie dawało. Jest pełno ludzi rewelacyjnych technicznie, świetnie grających nawet obecnie, ale w rocku zawsze chodziło o ferment i kopa. Nie pisz też, że punkowcy nie umieli pisać tekstów, bo to idiotyczne stwierdzenie.
    • tymon99 Re: Rock is dead 31.03.12, 18:11
      powiedział zappa "jazz isn't dead, it just smells funny". dotyczy również rocka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka