bbb52 uniki 06.09.12, 20:52 Przykre uniki zmierzenia się z meritum, godne tchórza a nie mężczyzny. Pan profesor może oczywiście patrzeć na to inaczej. Argumenty "ad personam" ? "Nie godzę się, by dwudziestoparoletnia panna (...)"? To ja się zrewanżuję argumentem na podobnym poziomie merytorycznym i poziomie kultury: "jedzie panu z ust, więc nie ma pan racji". I na studiach uczyli pana świeżutcy "docenci marcowi", więc co pan tam wie. A co do meritum: dwudziestoparoletnia panna jest takim samym obywatelem jak pan. Ma takie same prawa i obowiązki. Tak, jak panu ona może się nie podobać ze swoimi przekleństwami i roszczeniami, tak jej może nie podobać się np. zrzędzący socjopatyczny dziad. Za kilka lat (o ile już nie ma to miejsca) być może stanie się pan facetem walącym w sufit szczotką, bo sąsiad za głośno je zupę. Odpowiedz Link Zgłoś
gaitan Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej babie 06.09.12, 20:54 Po tej wypowiedzi prof. Mikołejko nie powinien być zapraszany przez poważne media. W całej sprawie szokujące jest przede wszystkim to, że człowiek wykształcony i przedstawiciel elity nie rozumie, że zawsze trzeba ustępować i być wyrozumiałym dla tych, którzy mają trudniej. - A w Polsce oprócz osób ciężko chorych i niepełnosprawnych nikt nie stoi na bardziej straconej pozycji i nie ma trudniej niż rodzice (tutaj zaznaczę, że sam nie mam dzieci). A wkurzające kogoś „wózkowe” zdarzają się w przyrodzie relatywnie tak często, jak wkurzający kogoś bucowaci i oderwani od rzeczywistości profesorowie. Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 06.09.12, 22:27 gaitan napisał: > A w Polsce oprócz osób ciężko chorych i > niepełnosprawnych nikt nie stoi na bardziej straconej pozycji i nie ma trudniej > niż rodzice (tutaj zaznaczę, że sam nie mam dzieci). chyba cię trochę poniosło, koleś, mieć dziecko to naprawdę fajna sprawa, nie róbmy z tego martyrologii, na litość boską! może to ty jesteś na bardziej straconej pozycji? Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 06.09.12, 22:38 Co za zdumiewająca wypowiedź, gaitan. Bycie rodzicem to nie męki. Po za tym to wybór nie obowiązek. Rodzic nie poświęca się, daje miłość i ją otrzymuje. Nade wszystko oducza się egoizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
gaitan Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 06.09.12, 23:52 White_lake, aaannemarie. Poważnie twierdzicie, że w Polsce osobie samotnej albo bezdzietnej parze nie jest łatwiej, niż np. rodzicom z trójką małych dzieci? Bo ja o żadnych mękach nie pisałem, tylko o wysiłku i kosztach - nie tylko finansowych. Odpowiedz Link Zgłoś
white_lake Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 07.09.12, 14:27 dołączam się do powyższego zdania aannemarie, a poza tym taka trójka dzieci to na ogół świadoma decyzja, w jedną wpadkę uwierzę, w 3 już ciężko, więc ludzie sami się na to decydują i teoretycznie powinni zdawać sobie z tego sprawę, nie zamierzam im współczuć ani chwalić, ale nie chcę też wysłuchiwać narzekań ani przyznawać im z tego powodu specjalnych praw pokazywanie dziecku/dzieciom świata to naprawdę fantastyczna przygoda, niesamowicie rozwijająca, do tego nie trzeba nawet kasy, wystarczy świadomość tego faktu ludzie wydają kasę na bzdury z reklamy, a nie pomyślą, że ważniejsza od grających i buczących zabawek ze światełkami jest rozmowa z dzieckiem, nawet z maluchem znającym 3 słowa kiedyś wyboru praktycznie nie było, dzieci mieli prawie wszyscy, współczuło się bezdzietnym, różnym biednym, zdziwaczałym ciotkom teraz ludzie mają milion dróg życiowych do wyboru i różnie wybierają, to trzeba współczuć dzieciatym, bo "tak im ciężko"? bzdura, ciężko to może być matce nieuleczalnie chorego dziecka, wszyscy pozostali mają normalnie Odpowiedz Link Zgłoś
gaitan Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 07.09.12, 00:08 Nie istnieje coś takiego, jak miłość bez poświęcenia. Odpowiedz Link Zgłoś
aaannemarie Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 07.09.12, 10:15 Jednak zbyt dużo ludzi wypomina dzieciom, że dla nich się poświęcili. Niezadowolony i płaczliwy rodzic to zmora. Odpowiedz Link Zgłoś
motylanoga71 Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 11.09.12, 14:53 co by nie mowic to p.Mikolejko do okazow zdrowia nie nalezy. Odpowiedz Link Zgłoś
sid-l Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 07.09.12, 19:07 Brawo! Niestety obawiam się, że roszczeniowa chamka, dumna z tego, że jest chamką i odreagowująca chamstwem swoje porażki życiowe, nic z tego nie zrozumie.:( Odpowiedz Link Zgłoś
emison Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej ba... 09.09.12, 12:10 Jestem jak to nazywa Profesor "wózkową". I mam kilka refleksji z tym związanych. Ponieważ nie mam możliwości pozostawiania córki z kimś innym do opieki za każdym razem kiedy muszę wyjść zabieram ją praktycznie wszędzie. Kiedy nie miałam dziecka i nie jeździłam wózkiem po ulicach nie zwracałam większej uwagi na ich stan. Obecnie wymieniłam wózek po roku użytkowania- stan chodników doprowadził do takich uszkodzeń wózka, że nabyłam teraz model amortyzowany. Spacer z dzieckiem to często gehenna po naszych krzywych chodnikach i wysokich krawężnikach. Jestem osobą sprawną fizycznie więc sobie poradzę, ale tymi samymi trasami poruszają się też niepełnosprawni... Jazda komunikacją miejską- wydzielone są specjalne miejsca dla osób z dziećmi-najczęściej zajmowane przez innych pasażerów. Niejednokrotnie spotykałam się też z niepochlebnymi komentarzami ze strony innych pasażerów na temat jazdy z wózkiem (jak to przeszkadzam i zajmuję miejsca), nie mówiąc o jakiejkolwiek formie pomocy- bo tę najczęściej oferują inne młode kobiety. Dziwi mnie zachowanie ludzi w tej kwestii- część chyba nie pamięta, że sama miała dzieci i też jeździła autobusami, ponadto płacę za bilet i mam takie samo prawo do jazdy jak inni. Ponieważ jestem osobą czytającą książki i rozwijającą się intelektualnie (w odróżnieniu od przykładu podanego przez prof. Mikołejkę) odwiedzam biblioteki- do części z nich dostęp mam zablokowany ze względów architektonicznych, w innych napotykam zdumione spojrzenia bibliotekarzy. Zgadzam się z tym, że część matek (ale też ojców z wózkami) nie potrafi się zająć dziećmi, ale nie wolno uogólniać. Nie jest winą matek z dziećmi w piaskownicy na placu zabaw, że nie ma sanitariatów w których dziecko można wysadzić i robi się to na trawnikach. Dzieci z reguły są ruchliwe i hałaśliwe (nie mówię o dzikich wrzaskach)- trudno wymagać od dwu, trzylatka ciszy i skupienia. Z artykułu prof. Mikołejki przebija jednak żal do większości matek, że w ogóle z domu wyszły i funkcjonują w przestrzeni publicznej. Wyjście z domu jest potrzebne każdemu, dla zwykłego zdrowia psychicznego. Odpowiedz Link Zgłoś
jutine Re: Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej 10.09.12, 12:07 Nie wiem po co wogóle dyskutować z facetem który albo wogóle nie ma dzieci, a jeśli je ma to na pewno sie nimi nie zajmował w okresie wózkowym (i nie tylko). Więc taki ktoś nie powinien wogóle wypowiadac sie na temat matek i macierzyństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
tymon99 Prof. Mikołejko odpowiada ''dzikiej wózkowej ba... 11.09.12, 15:07 czyli miałem rację. jednak cap jest capem jest capem. Odpowiedz Link Zgłoś
zawichrowana Schamienie matek mnie nie dziwi 12.09.12, 13:55 Odkąd sama zostałam matką zdecydowanie schamiałam. Dlaczego? Ano jakoś muszę walczyć o przetrwanie w schamionym społeczeństwie. Cóż w tym dziwnego? Wcześniej byłam wartościowym człowiekiem - miałam pracę, płaciłam podatki, należał mi się szacunek. Nikt nie ważył się zwrócić mi uwagi na cokolwiek. Zostałam matką i czar prysł. Straciłam pracę, zdrowie, zajmuję się tylko dzieckiem. Obce osoby roszczą sobie prawo do udzielania mi różnych wskazówek na temat dziecka (np. a czy nie za lekko ubrane, czy on nie za mały do piaskownicy itp.itd.) Jakby tego było mało moje dziecko ze względu na moją sytuację też jest dyskryminowane. Garnie się do dzieci ale do żłobka pójść nie może bo mama bezprawnie straciła pracę (wyrok sądu jest - i co z tego). Mogłabym tak długo pisać. Najgorsze, że jedyną odpowiedzią jaką słyszą młode matki na swoje żale często jest: "trzeba było sobie dziecka nie robić". Nie dziwne jest więc, że człowiek tak długo poniewierany, traktowany jak dziecko czy ubezwłasnowolniony np.(aby pójść do lekarza muszę prosić męża o książeczkę zdrowia) zaczyna dziczeć, tworzyć reakcje obronne wobec wrogiego otoczenia. Tak działa ludzka psychika. Odpowiedz Link Zgłoś