Dodaj do ulubionych

Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółka ...

14.02.05, 17:34
Szczęściem paranoicznego sk.. Kima jest to, że nie ma tam ropy, a właściwie w
ogóle niczego wartościowego, a jedynie niewyobrażalna nędza. Nikomu się nie
chce nadstawiac karku z tego tylko błahego powodu, że komuniści morduja ludzi
w komorach gazowych. Jest jednak cos w rodzaju domina- zbrojenia Korei
popchna Koree Pd i Japonie do zbrojeń , a zwłaszcza rozbudowy systemów
przeciwlotniczych i antyrakietowych, to z kolei niweluje chiński potencjał
odstraszający, to może skłonić chinskich protektorów do nacisku na psychopatę
Kima. No i fala uchodżców. Ale generalnie przyszłośc tego rejonu widzę bardzo
ponuro. Przede wszystkim los Koreańczyków w "raju robotnikow i chłopow".
Trzeba było zaatakować tego komunistycznego morderce zamiast Iraku.
Obserwuj wątek
    • wasylzly Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 14.02.05, 18:15
      w calej rozciaglosci popieram autora felietonu, demokracja ludowa, to jest tyran
      nie do zniesienia, zreszta przezylismy to w Polsce to wiemy o czym mowimy.
      Mowimy ,czy podejrzewamy, to prawie na jedno wychodzi. Przypuszczam ,ze autor
      nigdy nie byl w Koreii Polnocnej, bo i po co, a swoja konstukcje podpiera
      migawkami z roznych poteg medialnych, ktore nie maja prawa lubic Kima. Zreszta
      po stwierdzeniu ze ma atom, nie lubia go, juz tym bardziej. Demokracja ludowa to
      zaraza, mnie przeszkadza nawet ten wyraz tam "demokracja". Ale coz znaczy moje
      skromne zdanie, ludzie na Kubie, w Chinach, Koreii Polnocnej, moze zyja
      skromnie, ale nie chca oddac demokracji ludowej w rece demokracji polskiej czy
      amerykanskiej. Tu juz sie troche dziwie, dlaczego?
      • seawolfie Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 14.02.05, 18:33
        Drogi wasylu, skąd wiesz, że Koreańczycy "nie chcą oddać demokracji ludowej".
        Widziałeś w życiu Koreańczyka z KRLD? Pytałeś go? Bo ja spędziłem w obu Koreach
        parę miesięcy i troche ich poznałem.

        Zwracam ci uwagę, że dokładnie tak samo mieszkańcy Auschwitz "nie chcieli
        porzucic swojego stylu życia, choć żyli skromnie" i dopiero brutalna
        interwencja z zewnątrz musiała rozwalic bramę z pięknym i wychowawczym
        napisem "Arbeit macht frei".
        • wasylzly Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 14.02.05, 18:42
          oczywiscie nie bylem nigdy w Koreii Polnocnej i w zyciu nie zamienilem slowa z
          Koreanczykiem, wiec nie czuje sie upowazniony do oceny ich stanu pojecia
          panstwowosci i zadowolenia z zycia. Rownie dobrze moglbym pisac o zyciu
          molekolow weglowodanow na ksiezycu Saturna, na jedno wychodzi. To wlasnie robi
          autor tego felietonu. Jezeli tam byles, to moze skrobniesz cos na ten temat,
          chetnie poczytam.
          • seawolfie Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 14.02.05, 22:51
            To długa historia, a nie mam akurat wiele czasu. To kompletnie paranoiczny
            świat, zupełnie niezrozumiały dla człowieka z Zachodu, troche bardziej
            zrozumiały dla Polaka, który wychował sie w kraju komunistycznym. Ale, to tez
            niełatwe- wszystkie komunistyczne absurdy z Polski należy pomnozyć przez 100,
            by uzyskać przybliżony obraz KRLD. Moj statek zawijał do jednego z portów przy
            linii demarkacyjnej, wożąc pasażerów z południa na 2 dniowe wycieczki w Góry
            Kumgang, wspaniałe miejsce, zresztą. Hyundai inwestował wtedy na potęgę w
            politykę otwarcia, która zakończyła sie pożniej wielką klapą i kompromitacją-
            prezes Hyundaia popełnił samobójstwo. Totalna kontrola, eskorta okrętów
            wojennych, lufy dział wycelowane w nas, desant celnikow pieczętujących sprzet
            radiowy, lornetki, pirotechnikę, aparaty fotograficzne zapieczętowane w sejfie,
            codzienne rewizje kabin wszystkich członkow zalogi, konfiskaty pieniędzy,
            walkmanów, właściwie wszystkiego, co miało jakąś wartość i nie zostało
            zadeklarowane (raz KGBiści wynieśli triumfalnie kij golfowy), kary nakładane na
            załogę i statek z byle powodu, a przeważnie bez powodu (przykład- za opalanie
            sie tancerek na górnym pokladzie topless- prawdopodobnie któryś z obserwujących
            nas strażników dostał erekcji, w komuniżmie zbrodnia nie do wybaczenia, inny
            przykład- za spacer wzdłuż statku). Jestem pewien, że wszystko lądowało w
            kieszeniach lokalnych władz. Zresztą bez żenady żebrali o papierosy, żywnośc
            itp. Wydałem stanowczy rozkaz- nic ch.... nie dawać, ani pół papierosa!

            Port- Kosong, ludność ewakuowana, światła (w kilku domach) zapalane i gaszone
            na komendę. raz dziennie przejeżdżał samochód.
            Parę razy zabrano nas na wycieczke w głąb lądu (wyjątkowo, bo wszyscy byli
            bezwględnie aresztowani na statku, potem zezwolono na wyjscie pare metrów od
            statku)- rewizja, jazda wzdłuż drutów kolczastych, co 100 metrów zabiedzony
            strażnik, za drutami, w oddali obdarci wieśniacy. W górach co chwila tajniak,
            wielkie myśli Wodza wykute w skale. Jako atrakcja - wizyta w cyrku, zresztą
            bardzo dobrym. Siłą rzeczy jednak od czasu do czasu dało sie z miejscowym
            strażnikiem pogadac, no i mieliśmy "południowych " Koreańczyków w załodze i w
            biurze.
            Parę razy biznes się urywał, na przykład, gdy marynarki obu państw sie
            ostrzelały i zatopiły sobie po parę okrętów, nasze wycieczkowce przycupnęły w
            Tonghae (na Południu), by przeczekać. Innym razem komunisci aresztowali i
            pobili jedną z pasażerek- ośmieliła się zaprzeczyć w rozmowie ze straznikiem,
            że uciekinierzy z KRLD są rozstrzeliwani na Południu, a co gorsza, zaprzeczyła
            też , że ludzie w kapitalistycznej Korei i USA umierają z głodu, a strażnik
            moze to sobie sam sprawdzić. Takiej herezji komunisci nie zniesli. Biznes
            zamarł, dopóki uwięziona pasażerka nie została odwieziona na noszach na
            południe.

            No, krótko mówiąc, obiecałem sobie, że moja noga w tym koszmarnym miejscu nie
            postanie, chyba, że wrócę w składzie sił międzynarodowych (najchętniej cięzka
            artyleria). Do dziś mnie trzęsie, gdy ktoś chwali i usprawiedliwia Kima tylko
            dlatego, że ma z nim wspólnego wroga- USA i wolny świat. To zidiocenie i sk...
            two
            • yurek11111 seawolfie, wystukalem na google port Kosong in ... 14.02.05, 23:52
              ...Korea i dla znajacych angielski polecam :
              <>www.chosunjournal.com/bigbrother.html
            • kaczory11 Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 14.02.05, 23:52
              No i widzisz Seawolfie, ze Twoj oponent, rusofil i lewak zamilkl ? Slyszalem
              podobne opowiadania od mych znajomych marynarzy, ktorzy jeszcze w latach 70 -
              tych plywali do Korei Polnocnej. Bylo tych statkow kilka zaledwie, ale moi
              znajowi tez byli na nich. Kleli po powrocie jak szewce, a komunistow (nawet
              polskich) najchetniej zywcem obdarliby ze skory.
              A co na Twoja opowiesc powie nasz wielbiciel Kima, towarzysz Tomson ??
              Pozdrawiam - Kaczory11
              • wasylzly do seewolfa 15.02.05, 00:23
                no ciekawie to opislaes, szczegolnie imponuje mi twoja chec powrotu tam z
                armatami i bagnetami lepszego w twoim pojeciu swiata. Przypuszczam, ze takie
                same albo gorsze odczucia mialby kazdy cywilizowany czlowiek ladujac w polskich
                slumsach nedzy w Lodzi, czy Rudy Slaskiej, dziwiac sie jak to piszesz na widok
                obdartych dzieci szukajacych po smietnikach. No tu przesadzilem torche, ale
                podkreslam tylko subiektywne odczucia postronnych obserwacji. Przypuszczam , ze
                znasz doskonale koreanski, znasz jako marynarz tez mentalnosc Koreanczkow, oraz
                ze prawie co drugi szeptal ci do ucha, ja tez chce miec Maybacha, a nie tylko
                miche ryzu, zabierz mnie do Stanow. Widzisz na swieci sa jeszcze ludzie, ktorzy
                olweaja te Maybachy i beda do konca walczyc o miche swojego ryzu, przykladem
                mogo byc te twoje armaty w Iraku. Ile one tam skutkuja, to chyba juz sam wiesz.
                • seawolfie do wasyla 15.02.05, 14:21
                  Jakie znowu Maybachy? Od...ło ci?

                  Jesłi gułagi i komory gazowe porównujesz z bieda w Polsce, to chyba
                  rzeczywiście gramy w różnych ligach..

                  "Będą walczyć o miche swojego ryżu". Kolego wasylu- komuchy z Korei nie walczą
                  o miche swojego ryżu. Oni walczą , by mieć dwie, gdy zwykli Koreańczycy maja
                  jedna, i to nie ryżu, tylko pokrzyw. Czasem z dodatkiem ołowiu w potylicy. To
                  zjawisko nazywa sie "komunizm".
              • wasylzly do kaczora 15.02.05, 00:55
                cos mi sie wydaje, ze te reklamowki w mediach pokazujace gwlacicieli w
                Abu-Graid, czy oprawcow z Guantanamo, przyspieszaja wzrost poteg atomowych na
                swiecie. Po Iranie, Korea Pln, potem Zimbawe, o Bialorus raczej sie nie martw,
                maja swoje, najnowsze, ruskie marki Topol.

                OK panowie, gramy w roznych cywilizacyjnych klubach
                Zegnam
            • ghotir do seawolfie 15.02.05, 12:25
              z Twojej wypowiedzi rozumiem, ze nie miales zadnego kontaktu z ludzmi w korei
              pln. toz to piekna relacja z wycieczki do krl-d; moge Ci zdac podobna z
              wycieczki do meksyku (nic nie wiem o hiszpanskim, moj pasierb tlumaczyl). tyle,
              ze ja nie uzurpuje sobie wiedzy o tym jak zyja ludzie w meksyku. Ty tak. niech
              Ci ... natura szczesci.
              • sz.debski Re: do seawolfie 15.02.05, 13:46
                O Boże, chyba jesteś niewidomy skoro rozmowa jest dla Ciebie jedynym sposobem oceny sytuacji. jak komus widac pod skórą gnaty i siedzi za drutem kolczastym, to chyba można bez zbednego gadania założyć, ze nie powodzi mu się najlepiej???
                • wasylzly Re: do sz.debski 15.02.05, 14:27
                  masz w zupelnosci racje, chociaz trudno ie zgodzic z tym,ze na podstwie
                  obserwacji, mozna rowniez robic jakies zalozenia. Moze facet sie odchudza i lubi
                  swieze powietrze. Ale zarty na bok. IHMO najwiekszym bledem w sprawach oceny
                  sytuacji politycznej innych narodow sa zalozenia, zakladamy, ze maja bomby, ze
                  maja tyrana, ze maja wobec nas zle zamiary. Jak potwierdza wspolczesna historia
                  /Irak / wszystkie zalozenia odnosnie tej wojny byly bledne, na podstwie zalozen
                  zginelo 100 000 cywili, trudno tu opisywac, ile ciepien i zniszeczen przyniosla
                  ta wojna narodowi irackiemu i cofnela zalozenia systemu demokracji swiatowej o
                  wieki. Tak wiec, aby podjac takie ryzyko, nie mozna opierac sie na zalozeniach,
                  ale trzeba miec pewnosc, ta pewnosc mozna uzyskac rozmawiajac z potencjalnym
                  przeciwnikiem. Na swiecie, jest jak autor to pieknie nazwal tysiace przyczolkow
                  tyranaji, ktos przybywajac z Marsa i patrzac na to co sie dzieje na ziemii,
                  niewatpliwie wskazalby jednego tyrana, kogo? Trudno tu cos zakladac, trzebaby
                  Marsjanom pewne sprawy przedstwic i wytlumaczyc, na tym polega integralna
                  polityka i komunnkacja.

                  Samo zalozenie, ze my wiemy lepiej co jest dla nich dobre, nie wystarcza.
              • seawolfie Re: do seawolfie 15.02.05, 14:09
                W obu Koreach spędziłem 11 miesięcy. mniej więcej po równo- na Pn i Pd.
                Istotnie, z wieśniakami zza drutów kolczastych nie mogłem rozmawiać- co 100
                metrów , na całej wielokilometrowej trasie trasie stał strażnik. Znam osobiście
                może z 80 Koreańczyków- tych, których miałem w załodze, tych z Hyundaia, tych z
                komunistycznego KGB i żołnierzy, których musiałem oglądać co drugi dzień. Z
                wieloma przegadałem wiele godzin. No, ale ty pewnie wiesz na ich temat więcej.
                To, co napisałem, to raczej pospieszny szkic, lużne wspomnienia, czy może
                raczej 5% tych wspomnień. Doświadczenia z Korei Pd zupełnie tu pominąłem, choć
                też było by o czym mówić. Nie mam czasu, a i nie chce mi sie rozpisywać,
                zresztą, dla takich, jak ty nie warto. Ty i tak wiesz lepiej.Każde zdanie,
                można rozwinąc w rozdział książki, którą może kiedyś napiszę. W jednym masz
                rację, ale pisać obszernie i wszystko, albo wcale, bo z takiego pospiesznego
                skrótu myslowego niewiele wynika.

                Zresztą, nie sądzę , bym dobrze znał Koree i chyba nikt nie zna- to bardzo
                egzotyczny kraj, totalnie odmienna mentalność. Wieki odizolowania (a złośliwi
                dodają, że mieszania się genów wewnątrz rodzin) robią swoje. Nawet ja, choć
                znam Azję bardzo dobrze, stawałem nieraz bezradny przed kompletnie różną
                mentalnością tych ludzi. W Azji spędziłem kilka lat, zresztą nadal tam bywam,
                ostatnio w Hong Kongu. Byłem i jestem bardzo zżyty z Filipińczykami,
                Indonezyjczykami, Chińczykami- mam tam wielu przyjaciól i przyjaciółek, z
                którymi pisujemy codziennie, a jak się da, to sie odwiedzamy. Ostatni rok
                spędziłem w Stanach i Kanadzie, ale, troche mi brakuje Dalekiego Wschodu...
    • roody102 Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 15.02.05, 09:09
      Jeszcze Kim Basinger :)
      • nicolas1981 Kim Pyong IL? 16.02.05, 11:51
        Kim Pyong Il, z rodziny (on ABSOLUTNIE nie jest bratem Kim Jong Ila jak
        ostatnio przeczytalem tylko "pol bratem") i amabsadorem w Wwie, nie by mogl
        byc prezydentem? Pytam to dla osoby znajace sie na KRL-D na przyklad Kim Bart
        Tek.
        Czy myslicie ze on by przyjal wladze w KRL-D, bylo to zaszczyt dla Polski miec
        takiego goscia jako ambasadora.
        Pozdrawiam
        Nicolas
    • count_zuber Re: Numery Kimów - czyli jak pozbyć się przyczółk 16.02.05, 18:00
      Szkoda, że dla idei głaskania jednego człowieka poświęca sie miliony innych
      mieszkancow...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka