taki-i-owaki
06.06.05, 20:21
Podzielam wątpliwości autora. Historycy IPN zachowują się trochę jak
alchemicy mający dostęp do wiedzy tajemnej. Z drugiej strony wolę ich analizy
i opracowania, niż partyzantkę Wildsteina. Tutaj wiadomo, kto za czym stoi i
za co odpowiada. Mozliwe są krytyczne polemiki, jeśli ktoś się nie zgadza z
twierdzeniami autorów. A w przypadku "bohaterskiego" redaktorka, może on do
dzisiaj twierdzić, że nic się nie stało...