wasylzly
13.06.05, 22:11
to sa jakies prywatne odczucia niegatywne, autora przedstawiajace pana Barroso jako, chlopca do bicia, czy wrecz kozla ofiarnego. Mysle ze wynika to ze swoistego standartu polskiego, spostrzegania osoby-idealu, ktora jest niejako genetycznie predysponowana do piastowania odpowiedniego stanowiska. Doswiadczenia rodzimej /polskiej/sceny politycznej i punkty odniesienia kultury politycznej,potwiedzaja mocno to stanowisko, ktore budzi kontrowersje autora. No ktoz to jest ten pan Barosso? Cichy, spokojny, zrownowazony, niezauwazalny, NIEWYNOSZACY sie swoja funkcja ponad innych, czlowiek ktory rozumie, ze jego funkcja jest przejsciowa, oraz cisza i spokoj, emanujacy z podejmowanych decyzji, ma bezposredni wplyw na losy 400 milionow obywateli Unii.
Lepszego przewodniczacego nie potrzeba, zna swoje miejsce i wie za co bierze pieniadze i od kogo.
To chyba wystarczy, zeby go akceptowac i dazyc odpowiednim do funkcji, zaufaniem i szacunkiem.