wasylzly
13.09.05, 00:20
droga pani Ewo, przeczytalem pani artykul ze zrozumialym zaciekawieniem. Jako postronny obserwtor omawianego temtu, musze niestety stwierdzic, ze powiela pani tylko schematy rozpowszecniane w polskiej prasie. A wiec, trudno znalaez PROPOZYCJE jak poprawic te stosunki, trudno znalezc jakakolwiek WIZJE polityki polskiej wobec Niemiec a ta w koncu ogrnicza sie wylacznie do krytyki i wytykania Niemcom ich scisle wewnetrzych spraw, ktore rzekomo uderzaja i niszcza platforme porozumienia. W Polsce goscila niedawno cala plejada politykow niemieckich najwyzszego stopnia i gdziez mozna bylo zaslyszec jakiekolwiek propozycje strony polskiej w sprawie zaciesnienia wspolpracy gospodarczej i kulturalnej? Bo przeciez jezeli mowi sie o poprawnosci tych stosunkow, to tworza je przede wszystkim stosunki miedzy zainteresowanymi soba narodamia nie slowa i deklaracje politykow. Ale coz ma Polska w tej chwili do zaoferowania, gdy politycy niemieccy musza wysluchiwac ciagle podejrzen i sa konfrontowani z odwieczna nieufnoscia?
Ciagle liczymy na jakies ciemne sily poparcia z USA czy UE, ciagle tworzymy podzaly my-Polska, wy-Europa, oni-Rosja, gdy caly swiat zachodni jest nierozerwalnie zdany na dostawy energetyczne z Rosji, nie ma sobie robic nawet najmniejszych zludzen, ze ktos w najmniejszym stopniu bedzie popieral jakies antyrosyjskie awantury. Im bardziej sie w Polsce przyzwyczajimy, ze ROPA I GAZ ROSYJSKI, sa wazniejsze dla innych, niz sentymenty, nasza historia, emocje i podzialy grupowe, tym mniej bedziemy uciwi wobec samych siebie. Jedynym wyjsciem z tej oplakanej sytuacji jest wlaczenie sie do miedzynarodowej aktywnej wspolpracy i przez to zapewnienie sobie szacunku i powazania u innych. Wowczas problemy pojednania znikna jak za dotknieciem czarodziejskiej wrozki.