witomir 09.12.05, 22:14 BOSKI WIATR CHWAŁA KAMIKADZE !!! www.rodman.most.org.pl/Rodman31.htm Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
rudy102_t_34_85 Re: Zmartwychwstanie samuraja 10.12.05, 20:38 Z Yukio Mishimy taki samuraj jak samolot z fortepianu.Jak naprawdę trzeba było walczyć i umierać za ojczyznę (tj.podczas 2ej.wojny) to zwyczajnie stchórzył.Żeby nie dostać się do wojska symulował chorobę (konkretnie grużlicę) i robił to tak dobrze że uznano go za niezdolnego do służby.Udało mu się zadekować z cywilnej służbie pomocniczej.Cokolwiek dziwna postawa jak na samuraja ceniącego cnotę poddania i lojalności (tzw."on" i "chu") ponad własne życie...Po wojnie większość Japończyków traktowało go jako niepoważnego ekscentryka a jego "związek tarczy" za operetkę (nota bene mundury dla tej organizacjii zamawiał Mishima w...Paryżu u Diora!).W sumie był to nie pierwszy i nie ostatni wielki artysta który z bólu duszy targnął się na własne życie.Legendą bohatera obrósł dopiero po śmierci. Co do Japońskich Sił Samoobrony to nie można powiedzieć że "zaczynają przypominać armię" bo są nią od dawna! Broni atomowej nie mają ze względów politycznych ale ich potencjał konwencjonalny jest ogromny.Pod tym względem Japonia w basenie Pacyfiku ustępuje tylko USA (Rosja jest już zbyt słaba a Chiny jeszcze nie dosyć silne).W razie potencjalnego konfliktu w rejonie Morza Japońskiego połączone floty Rosjii i Chin Ludowych nie miałyby szans z marynarką Japonii!Chyba że użyliby broni atomowej... Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Zmartwychwstanie samuraja 11.12.05, 20:35 tak, Rudy 102, najlepiej okreslil to Chiyuki Hiraoka, mlodszy brat Mishimy, stwierdzajac, ze ten bawi sie w wojne, poniewaz nie pozwalano mu na to w dziecinstwie...a tak na serio, to Mishima zmarnowal jedyna okazje bohaterskiej smierci, wiec nastepna musial sobie stworzyc. czy mu sie udalo- pozostawiam do dyskusji. Faktem jest ze M. zmienil sie diametralnie, swiadomie nad soba pracujac, przez dalsze 25 lat zycia od czasu, gdy wprowadzil w blad lekarza wojskowego. Wszystkim zainteresowanym polecam "Mishima. A biography" Johna Nathana. Autorowi artykulu tez... Odpowiedz Link Zgłoś
savo_r Re: Zmartwychwstanie samuraja 13.12.05, 04:50 Rzeczywiśce, autor artykułu niewiele wie o historii, o tym że kamikadze zadali ogromne straty flocie amerykańskiej nie wspomnę. Chyba publicystyka nie polega tylko na bezdusznym prepisywaniu w bibliotece...autorów jesli sie nie mylę radzieckich. Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Zmartwychwstanie samuraja 11.12.05, 20:36 aha, ledenda obrosl po smierci, ale starannie to przygotowywal juz za zycia, czego przykladem cytowany w artykule esej i wiele innych Odpowiedz Link Zgłoś
homophob_and_racist Fanatycy... 11.12.05, 04:11 W latach 1941-45 Jankesi mieli sdo cznienia z skosnookimi fanatykami, potrzeba bylo miotaczy ognia, B-29 Superfortece i bomby atomowej by wybic im fanatyzm z glowy... Dzis islamofaszysci przecieraja stare szlaki...ale maja sojusznikow w swiatowym lewactwie i pasyfizmie.. Odpowiedz Link Zgłoś
eptesicus Zmartwychwstanie głupoty 11.12.05, 23:48 > BOSKI WIATR CHWAŁA KAMIKADZE !!! > www.rodman.most.org.pl/Rodman31.htm ŚMIERĆ GŁUPCOM! Dobrze że się sami eliminowali. stronka o "Boskim Wietrze" (Boskich Wiatrach? :-P obrzydliwa - glosi chwale niszczenia dla samego niszczenia. Wspaniala, niezwykle subtelna japonska kultura moglaby istniec dlugo, dlugo, gdyby nie szalenstwo militaryzmu, ktore wcale nie bylo niezbedne dla jej istnienia. Pieprzenie o bohaterskiej wojnie przeciwko Wielkim Chinom i "konsolidacji ludow azjatyckich" (masowe rzezie bezbronnych cywilow m.in. w Chinach - szczyt pedalstwa!) jest wyjatkowo obrzydliwe. A pelne zachwytu zdanie o rownie bohaterskiej wojnie Niemiec walczacych o "nowy porzadek Europy" - czy ty aby na pewno jestes Polakiem, czlonkiem rasy podludzi i niewolnikow, ze tak Ci sie to podoba? I zachwyty nad paryskim i petersburskim motłochem mordujacym kogo popadnie (o tych jakobinach i bolszewikach ktorzy tak pragneli oczyscic swiat ze Starego aby Nowe zwyciezylo) czy ogarnietych szalenstwem terrorystach podczas dżihadu. To oczywiscie dla Ciebie wojny z "obrzydliwym geszefciarstwem", zwlaszcza z takimi geszefciarzami jak male dzieci, w tym niemowleta rozbijane glowka przez esesmanow o pnie sosen w piaśnickich lasach koło Wejherowa oraz kobiety i starcy skrepowani i zasypani w dolach zywcem przez twoich bohaterow w Chinach. rzeczywiscie CHWALA takim bohaterom. Trawestujac twoje slogany o Kamikadze, Odynie i dawnych Germanach - ZAATAKUJ NAJSLABSZEGO MOZLIWEGO PRZECIWNIKA I ROZDEPCZ GO BUTEM, POWOLI, WSLUCHUJ SIE W JEGO WRZASK dobrze ze chociaz chwala sukinsynom ktorzy na koncu sami sie karzą za swoje zbrodnie - wysadzajac sie w powietrze lub kierujac samolot do morza. Normalni ludzie chca zyc, tworzyć, poznawać świat i gromadzić wiedzę o jego róznorodnosci i cudach. A nie skonczyc jak debil rozerwany trotylem. Puszczam na jego śmierć BOSKIE WIATRY Odpowiedz Link Zgłoś
mgla_jedwabna Re: Zmartwychwstanie głupoty 13.12.05, 23:31 "shintoicki bog"? akurat w tym wypadku bogini...(prosze nie rozpoczynac dyskusji feminitycznych na tym tle, blagam!). Bostwem czczonym w Ise jest Amaterasu, Bogini Swiecaca Na Niebie, glowne bostwo shinto. A Ise jest najwazniejszym japonskim sanktuarium. Ale okreslenie polsce "bog Ise" jest rownie sensowne co okreslenie "bog Czestochowa" w tekscie o Polsce i katolicyzmie ;P glowna pomylka tego artykulu jest wrzucanie do jednego worka kamikaze, Mishimy i japonskiego nacjonalizmu. Po kolei: kamikaze gineli smiercia samobojcza, niezrozumiala dla ludzi Zachodu, w czasie atakow na cele wojskowe (flote amerykanska) podczas wojny. nie mam zamiaru zaprzeczac japonskim zbrodniom wojennym (ktos juz je tu obrazowo opisal) ale to tak, jakby "normalnych" pilotow Luftwaffe utozsamiac z ekipa z Auschwitz. jedno i drugie godne potepienia, ale to jednak co innego Samobojstwo Mishimy doczekalo sie wielu interpretacji, Donald Keene zauwazyl ironicznie, ze zaden inny pisarz japonski nie dal tyle pola do popisu psychoanalitykom-amatorom ;) faktem pozostaje, ze jak kamikaze startowali ku pewnej smierci, Mishima sie zadekowal. Oglaszanie go samurajem jest w duzej mierze wynikiem legendy jaka bardzo starannie preparowal wokol siebie jeszcze za zycia ("Slonce i zelazo", "Wstep do Hagakure", nie tlumaczone jeszcze na polski, i inne). Mishima jest generalnie duzo bardziej powazany za granica niz w Japonii, gdyby jego "samurajskosc" byla autentyczna, na pewno mialby iwecej zwolennikow, a moze i nasladowcow, we wlasnym kraju. Japonski nacjonalizm- jak slusznie zauwazyl eptesicus, kultura japonska jest niezwykle subtelna. Dwudziestowieczny japonski nacjonalizm jest wbrew pozorom "importem" z Zachodu, czyms, co powstalo pod wplywem XIX wiecznych nacjonalizmow europejskich i ideologii XX wiecznych (faszyzm itd.)Wczesniej cos takiego w ogole nie funkcjonowalo w umyslach Japonczykow, a np. duzo wiecej miejsca zajmowaly tam takie problemy jak np. opozycja giri-ninjo czyli obowiazkiem a uczuciami (w prostackim skrocie myslowym), a najwyzsza wartoscia dla samuraja byla lojalnosc wobec pana feudalnego a nie wartosci ogolnonarodowych na wzor nasze "Ojczyzny". "szalenstwo militaryzmu"- jak najbardziej sluszne okreslenie. A w ogole to zauwazylam ze obcokrajowcy mowiacy o kulturze japonskiej rzucaja na lewo i prawo slowem "samuraj", podczas gdy poruszajacy ten temat Japonczycy mowia raczej o ceremonii herbaty albo swiatyniach w Kioto. A potem rzucaja kasliwie "a wy to tylko "samuraj" i "gejsza"..." Odpowiedz Link Zgłoś
yabanjin znowu samuraje? 13.12.05, 04:25 Bardzo ciekawie napisany artykuł. Ale na miłość boską, czy o Japonii nie da się inaczej pisać, niż poprzez wałkowanie starych stereotypow a samurajach i kodeksie bushido? Zdanie, że "Japonia kocha bezsensowną śmierć" uważam za nieporozumienie. I co to jest ten "szintoicki bóg"? Odpowiedz Link Zgłoś
swiatlo Czyżby w Polsce nie było tak samo? 15.12.05, 20:44 Czyż nasi narodowcy także nie pragną aby Wernyhora na białym koniu wraz z Maryją Jasnogórską nie poprowadzili Polskę od morza do morza? Odpowiedz Link Zgłoś