Dodaj do ulubionych

O co walczy PIS... ?

24.03.06, 13:57
W ostatnim czasie w komentarzach dotyczących poczynań partii rządzącej
dominują sformułowania typu: "nic z tego nie rozumiem" lub "Kaczyński działa
irracjonalnie" oraz "PiS jest nieprzewidywalny". I rzeczywiście działania
Prawa i Sprawiedliwości mogą tworzyć takie wrażenie. Zwłaszcza, gdy obserwuje
się je z bliska, bez odpowiedniego dystansu. Dziwi mnie, że Jadwiga
Staniszkis, która krytykowała PiS na łamach "Faktu", tym razem nie patrzy na
polską politykę z szerszej perspektywy.


Nie podzielam opinii o nieracjonalności Prawa i Sprawiedliwości. Polityka tej
partii jest w moim przekonaniu całkiem racjonalna.

PiS to partia, która doszła do władzy niosąc na sztandarach hasło radykalnej
przebudowy państwa. A jak inaczej można przebudować państwo, jeśli nie przez
naruszenie skostniałej, istniejącej w nim sieci powiązań i układów?

Zwróćmy uwagę na fakt, że problemy, na które Prawo i Sprawiedliwość zwraca
uwagę są realne i niezwykle ważne. Powiedziałbym nawet: fundamentalne. Tak
było w przypadku mediów, banków, sędziów, służby cywilnej, itd. Przecież zanim
PiS doszło do władzy krytykowano na przykład korporacjonizm zawodów
prawniczych czy upolitycznienie urzędników. Co więcej w krytyce tej brali
udział także politycy Platformy Obywatelskiej.

Opinia o nieskuteczności polskiego systemu sprawiedliwości jest powszechnie
podzielana. Nie brak na to dowodów. Mówiło się o panującej w środowisku
sędziów korupcji, o nadmiernej tolerancji dla sprawców przestępstw. Mówiło się
o tym, że system chroni przestępców, a nie ofiary. O tym, że jest
nieskuteczny. Prawo i Sprawiedliwość podniosło teraz ten problemie. To jest
racjonalne. Co więcej, odpowiada społecznym nastrojom i oczekiwaniom.

Skąd więc te awantury, za każdym razem gdy PiS porusza kolejny temat?

Środowiska, które krytykuje PiS, są wpływowe. To elity, które kształtowały
polską rzeczywistość po 1989 roku. Rozróżnią się one w pojmowaniu i ocenie
rzeczywistości od przeciętnego obywatela. Przypominam wszystkim, którzy
krytykowali III RP, a była w tej grupie także profesor Staniszkis, że
wskazywaliśmy na jej zasadnicze problemy konstrukcyjne. PiS w istocie
podejmuje problemy, o których wówczas mówiliśmy. Jest to jak najbardziej
racjonalne - co więcej jest spełnieniem obietnicy wyborczej. Te tematy nigdy
wcześniej nie były przedmiotem szerokiej publicznej debaty. Teraz się nim
stają. Nic dziwnego, że grupy i środowiska, które PiS krytykuje, reagują
niezwykle ostro - czują się zagrożone. To też jest zresztą racjonalne, bo PiS
uderza w utrwalone interesy, w struktury władzy, czyli w sam rdzeń
krytykowanej przez nas III RP.

W Polsce po 89 roku powstały nowe struktury panowania, wykształciły się
zamknięte elity połączone licznymi wspólnymi interesami. Między tymi elitami
zachodziła wymiana osób, usług i zasobów. Panikarskie reakcje są tylko dowodem
na to, że te grupy interesu czują się dziś zagrożone. Zwróćmy uwagę, że ta
zmasowana krytyka jest głównie niemerytoryczna, a emocjonalna. Dyskusja
merytoryczna odbywa się poza zasięgiem kamer. Wtedy i politycy, i niektórzy
dziennikarze przyznają, że nie sposób nie widzieć problemów, o których mówi
partia rządząca.

Można owszem spierać się na temat metod, jakimi PiS chce rozwiązywać te
problemy. Jednak nie można mówić, że ich nie ma. Diagnoza dotycząca
poszczególnych sfer życia publicznego powinna być pogłębiona w publicznej
debacie i przez niezależnych ekspertów. Jeśli Jarosław Kaczyński powiedział,
że media nie są niezależne, to opinia publiczna powinna się dowiedzieć na czym
to polega: jaki jest podział rynku, kto pociąga za poszczególne sznurki itd.

Tu brakuje jednak konsekwencji. Następuje histeryczna reakcja. W kuluarach
przyznaje się Kaczyńskiemu rację, że sprawa jest poważna, że coś jest na
rzeczy i na tym dyskusja się kończy. Nie ma także dalszych kroków
politycznych. Jedynie w tym miejscu widzę irracjonalność, o której mówi
profesor Staniszkis. Tematy są podnoszone trochę po amatorsku i obóz rządzący,
po silnych atakach, wycofuje się. Powstaje wrażenie działania nieprzemyślanego
i nieprzygotowanego.

Jeśli PiS rozpoczyna spór, powinien dysponować środkami intelektualnymi i
politycznymi, które pozwolą mu spór wygrać. Bo tak pozostawia rozjuszonych
przeciwników, gotowych do kontrataku.

Dlaczego PiS nie ciągnie rozpoczętych spraw? Rząd Kazimierza Marcinkiewicza
jest dziś, mimo swej popularności, bardzo słaby. Nie koncepcyjnie, ale w
rzeczywistym sprawowaniu władzy. Możliwe, że jest to nie tylko wynik brak
większości parlamentarnej, ale potwierdzenia dawnej tezy Staniszkis, że każdy
rząd w Polsce będzie słaby, bo będzie niszczony przez oplatające cały system
sieci powiązań , że polityka jest w istocie w Polsce niemożliwa.

Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, jaka niedawno miała miejsce w Polsce w
jakimś kraju "starej Europy". Że na przykład następuje konflikt pomiędzy
rządem a Bundesbankiem i przedstawiciel banku - banku narodowego - wyklucza z
ważnego posiedzenia reprezentanta rządu. To nie do wyobrażenia! I by
finansjera odwoływała się do autorytetu ponadnarodowej instytucji przeciwko
własnemu rządowi!

Przebieg tego konfliktu dowodzi tylko słabości i peryferyjności polskiego
państwa. Z tego punktu widzenia nawet to, co można uznać w strategii PiS za
irracjonalne, czyli porzucanie tematów i wycofywanie się z nich, daje się
zupełnie łatwo wytłumaczyć. Nie dowodzi to słabości kompetencji, słabości
charakterów czy braku wytrwałości polityków PiS. To dowód na słabość państwa i
rządu, słabość polityki. Rząd tylko o tyle może zawiadować państwem, o ile
działa w zgodzie z interesami zastanych struktur, cząstkowych elit. Ma
administrować, nie rządzić.

W Polsce mamy więc do czynienia z marginalizacją polityki jako takiej, a co za
tym idzie - demokracji. W istocie więc PiS toczy batalię - być może z góry
skazaną na porażkę - o ożywienie polskiej demokracji. Nie planuje, jak
twierdzą przeciwnicy Kaczyńskiego, zamachu na demokrację, Wręcz przeciwnie.
Chodzi o to, by to "demos", a nie wąskie elity, "układy", miał wpływ na
Polskę. Szkoda, że wielu ludziom tak trudno to zrozumieć.


Prof. Zdzisław Krasnodębski
Obserwuj wątek
    • antoniw2 Re: O co walczy PIS... ? 24.03.06, 14:08
      Prof. Z. Krasnodębski jest profesorem socjologii na Uniwersytecie Kardynała
      Wyszyńskiego w W-wie i jednocześnie profesorem socjologii na Uniwersytecie w
      {luterańskiej} Bremie. To nie byle kto.
      --------------------------------------------------------------------------------
      "Jak donosi Gazeta Wyborcza, liczba ofiar mrozów w Moskwie w
      okresie pierwszych stu dni rządu Marcinkiewicza sięgnęła aż 146 osób."
    • indris O co walczy PIS (wg posła Zawiszy) 24.03.06, 17:35
      Warto dodać, że poseł Artur Zawisza stwierdził, iż PiS chodzi o demokrację
      nieliberalną.
      • zzamiedzy Re: O co walczy PIS (wg posła Zawiszy) 25.03.06, 01:52
        Moze ktos mi poda adres na jaki moge wyslac sznurowadla i paste dla butow dla
        kota Jarka. Po tym co dzisiaj pokazali w TVN jestem zalamany.
    • maureen2 Re: O co walczy PIS... ? 24.03.06, 17:44
      o co walczy PiS tego nikt nie wie,toczy bój za bojem dla samego boju.
      • y.y Re: O co walczy PIS... ? 24.03.06, 21:11
        Nie wspominając o tym, że nieliberalna to pozbawiona wolności:) PiSowi
        gratulujemy posła, mogą na nim polegac... jak na Zawiszy:))))
        • jatagan Jak to o co? O zwycięstwo niczym nie skrępowanego 25.03.06, 01:41
          kaczyzmu.
        • mg2005 Re: O co walczy PIS... ? 25.03.06, 08:49
          y.y napisał:

          > Nie wspominając o tym, że nieliberalna to pozbawiona wolności:)


          Nieliberalna tzn: przeciwna zasadzie "róbta co chceta" - w gospodarce,polityce,
          w sferze publicznej.
          • p.s.j Re: O co walczy PIS... ? 25.03.06, 09:19
            Czyli de facto "rób tylko to, na co Ci łaskawie pozwoli państwo." Czym to się
            różni od PRL i np. gospodarki centralnie sterowanej?
    • 24gremar Re: O co walczy PIS... ? 25.03.06, 01:42
      Tak Tak Panie profesorze ponieważ PiS nie może sobie poradzić np.z
      Balcerowiczem to zabira emerytom policyjnym i wojskowym straży pożarnej-
      ekwiwalent za remont mieszkania,bo to przecież"pijacy" ,ale ten sam dodatek
      zostawia służbie więziennej, bo tam rządzi Ziobro
    • cymber.gaj Re: O co walczy PIS... ? 25.03.06, 11:04
      auto258374 napisał:

      > Nie podzielam opinii o nieracjonalności Prawa i Sprawiedliwości. Polityka tej
      > partii jest w moim przekonaniu całkiem racjonalna.

      Zgadzam się.

      Na przykład atak na Owsiaka i jego szkolenia w udzielaniu pierwszej pomocy jest racjonalny, bo dzięki temu PiS zdobywa przychylność Rydzyka i poparcie Radia Maryja w ewentualnych wyborach. To, że w przyszłości być może setki ludzi umrą, bo taka pomoc nie zostanie im udzielona, jest już mniej ważne.

      Racjonalne jest także kurczowe trzymanie się majowego terminu wyborów, bo po wizycie Papieża Rydzyk zrobi się malutki i jego poparcie straci na znaczeniu, a więc zmaleją szanse wygrania wyborów przez PiS. Dlatego wybory muszą być w maju albo nigdy.

      Także krytykę Trybunału Konstytucyjnego można uznać za racjonalną, bo utrudnia on PiSowi sprawowanie władzy bez zwracania uwagi na Konstytucję.

      Racjonalne jest również to, że PiS atakuje lekarzy, którzy co prawda grożą strajkiem, ale wiadodmo, że nie przestaną ratować pacjentów w stanie zagrażającym życiu, natomiast przytakuje górnikom, bo ci mogą przyjechać do Warszawy i na przykład spalić Sejm.

      I tak dalej.

      Tak więc wszystkie poczynania PiSu są racjonane, bo wszystkie mają na celu umocnienie władzy braci Kaczyńskich. Natomiast uzasadnienie tych poczynań jest w wielu przypadkach po prostu idiotyczne, a tym samym nieracjonalne, ponieważ tylko ośmiesza ich autorów i wywołuje efekt przeciwny do zamierzonego. Trudno mieć szacunek do kogoś, kto np. atakuje red. Łuczywo z argumentem, że jej rodzice byli w KPP, bezustannie próbuje zwalić winę za własne niepowodzenia na PO, histerycznie reaguje na najmniejsze przejawy krytyki oraz wykazuje totalny brak poczucia humoru (na przykład gdy Jarosław Kaczyński, spytany przez dziennikarza, czy już można podawać jego nazwisko, które wcześniej było utajnione, wybucha wściekłością i wykrzykuje, że ów dziennikarz jest związany z "układem"). Zaś niektóre poczynania, takie jak atak na niezależność banku centralnego, są po prostu szkodliwe dla Polski.

      Reasumując - może oni gdzieś tam głęboko mają jakieś dobre chęci, ale to o wiele za mało, żeby skutecznie rządzić Polską. Ich poczynania budzą skojarzenie z brzytwą w ręku wariata.
      • dr3xhab Dajcie PIS-owi czas całkiem się skompromitować! 25.03.06, 11:46
        Spoko!
        Niech każdy, po kolei pokaże jak potrafi!

        Stare przysłowie mówi:
        Jak nie potrafisz, to nie pchaj się na afisz!
        • maureen2 Re: Dajcie PIS-owi czas całkiem się skompromitowa 25.03.06, 12:49
          nieszczęściem tego kraju są coraz to nowe ekipy uzdrawiaczy,ktoś ich wybiera w
          nadziei,że poprawią po poprzednich eksperymentatorach,a tu znowu następne ekspe
          rymenty amatorów zaczynających od końca,od absurdów,co tylko im w duszy gra,nie-
          ustająca parada pawi narodu.
          • maureen2 Re: Dajcie PIS-owi czas całkiem się skompromitowa 25.03.06, 14:51
            Jest wiosenne przedpołudnie,świeci słońce,po ulicy jeżdzą samochody,chodzą
            ludzie,inni w domach jedzą obiad,idą do pracy,sklepu,po dzieci do szkoły,czy do
            kościoła.Zycie toczy się normalnie.Nie ma wojny,stosy nie płoną,cara nie ma,Hit-
            ler dawno nie żyje.Ludzie żyją spokojnie,rozmawiają,żartują,niektórzy o dziwo
            nawet lubią się. Tragedia narodowa ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka