czlowiek_ksiazka
08.06.06, 01:09
to sie nazywa slodki tekscior...
"Myśl o silnej, demokratycznej i nowoczesnej Ukrainie jest dla Rosji nie do
zniesienia." - znaczyloby to, ze w Rosji rzadza szalency. W epoce XXI w.
globalizmu NIE chciec, by jedno z najwazniejszych panstw sasiedzkich bylo
nowoczesne i silne??! Czy wg redaktora "chaos" na Ukrainie jest dla Rosjan
lepszy? Oj oj oj - a kto urzadza sobie na starcie pracy parlamentarnej 3
tygodniowe wakacje (patrz tekst red. Waclawa R.), zamiast wziac 4 litery w
troki i zabrac sie do ciezkiej pracy?? Komunisci, a moze PROrosyjscy
deputowani, czy tez pomaranczowi demokraci??
"Uchwała to bez precedensu, bo w dyplomacji nie ma zwyczaju, by parlament
jednego państwa komentował zamiary sąsiada" - niewinne pytanko: czy nasz
parlament cos tam nie przyjal - zreszta slusznie - w zwiazku z wydarzeniami
na Bialorusi? Jakas uchwale? Moze jednak mozna "komentowac"?
"Integracja z NATO zależy teraz wyłącznie od decyzji politycznej Kijowa." -
ojej, demokracja zaawansowana jakas? Ja myslalem, ze zalezy od woli narodu.
KLUCZOWE ZDANIE: "Poza zachodnią Ukrainą Rosji nie traktuje się tam jako
wroga czy potencjalnego zagrożenia, lecz jako naturalnego sojusznika, z
którym opłaca się dobrze żyć." - wszelkie zarzucanie "propagandy" staje sie
jalowe i bledne, kiedy zrozumiemy tresc tego krotkiego zdania.
"Nie potrafią przekonać Ukraińców, jakie korzyści odniosą oni z integracji z
NATO." - jak to NIE potrafia??
"Wszystko wskazuje na to, że o członkostwie w Sojuszu Ukraińcy zdecydują w
referendum, do którego dojdzie być może jeszcze w tym roku." - moze tylko ja
odnosze takie wrazenie, ale napisane to-to przez redaktora jakims grobowym
tonem... Tak jakby demokracja mogla tylko PRZEGRAC od zorganizowania
referendum...
"Członkostwo Ukrainy w NATO nie jest wymierzone przeciwko Rosji." Oczywiscie,
ze nie. Ale na marginesie: Gazprom tez caly czas twierdzi, ze Gazociag
Polnocy nie jest wymierzony przeciwko nikomu. A nam sie od ciaglego
powtarzania tych samych slow robi coraz straszniej.
"Przede wszystkim potrzebne jest samej Ukrainie, która musi mieć przed sobą
cel na najbliższe lata, bo inaczej ugrzęźnie, miotając się między Zachodem a
Rosją." - to jest wyzszy poziom abstrakcji. Dla mnie niezrozumialy. Mysle, ze
dobrze by bylo - chociaz trzeba sprawdzic, czy z punktu widzenia naszych
interesow, polskich, dalsze rozszerzanie sojuszu i jego pewne zwiazane z
tym "rozmywanie" (chyba?) jest pozadane - gdyby NATO rozwijalo sie dalej, ale
bez NATO niekoniecznie trzeba "grzeznac i miotac sie". Finlandia, Szwecja,
etc. - nikt tam sie nie miota i nie grzeznie. Czy celem nie moze byc wzrost
dobrobytu wszystkich mieszkancow?
"NATO pozostaje jedynym impulsem dla reform." - to juz jest wyzszy poziom
jakiejs abstrakcji psychodelicznej, totalitarnego instytucjonalizmu. Czemuz
to, na Boga, NATO ma byc "jedynym impulsem reform" dla zwycieskich (prawie 3
miesiace temu odbyly sie wybory?, fiu fiu, ale ten czas leci), juz
demokratycznych pomaranczowych partii w parlamencie?