struve
01.09.06, 11:17
"Kuroń chciał mieć pierwsze miejsce w Kościele" - przypomina ks.
Małkowski. "Z chwilą gdy zaczął przemawiać w kościołach, chciał stanąć PONAD
nauką Kościoła, wybierać z nauk ewangelicznych to, co uważał sam za słuszne,
odrzucając to, co uważał za niesłuszne. Kiedy podczas spotkań z młodzieżą, na
które został przeze mnie zaproszony na jego sugestię, powiedziałem coś, co
jemu się wydało niesłuszne, od razu mnie gasił" - mówi ks. Małkowski. "Kuroń
przekazał mi kiedyś list, jeszcze gdy siedział w więzieniu, w którym zarzucił
mi szerzenie nienawiści. Dlaczego? Dlatego, że zajmuję się obroną dzieci
poczętych, a w ten sposób »musisz tych, którzy dokonują aborcji nazwać
mordercami, a to jest szerzenie nienawiści«" - wspomina ks. Małkowski.
[...] "Jacek starannie selekcjonował informacje - czasami nawet specjalnie
mówił przez telefon o pewnych rzeczach po to, by »spalić« ludzi, by
dowiedziała się o nich SB-ecja. Przykładem manipulacji ze strony Kuronia jest
sprawa znanego Listu 59-ciu, który nie był wcale Listem 59-ciu, lecz 60-ciu,
lecz akurat mu »wypadło« nazwisko Wojciecha Ziembińskiego, znanego
opozycjonisty niepodległościowego - bo mu po prostu »nie pasował«" - wspomina
ks. Małkowski. "Kuroń traktował ludzi jak pionki w swojej grze. Utrwalił przy
tym pewien kurs polityczny, który w naszej ojczyźnie oznacza konserwowanie
komuny - pod inną nazwą - i tego zła, które w postaci zakłamania i zbrodni,
które w systemie komunistycznym się dokonało, i które trwa jak trup w szafie,
rozkłada się i zatruwa życie społeczne"