malford
15.12.06, 07:46
Mam dziwne skojarzenia. Wpływ duchowieństwa na zycie polityczne Iranu jako
żywo przypomina Polskę. Trudno tylko wskazać jednoznacznie "Duchowego
Przywódcę", zwłaszcza po śmierci JP II. Ja bym obstawiał wielebnego o.
Rydzyka. Wszak to jemu władza świecka składa uroczyste hołdy i podziękowania
za namaszczenie (czytaj: kampanię wyborczą). Gdyby przeanalizować ilość
tematyki religijnej w mediach elektronicznych, to też jedynie Polska
dotrzymuje kroku Iranowi. Różnica jest jedna: oni stają Bushowi okoniem, a my
siedzimy w jego ...