liberum.veto
17.02.07, 21:35
Holoubek o Warszawie
Stolica straciła charakter. Praga, Powiśle czy Wola miały kiedyś swój styl -
mówi "Dziennikowi" wybitny aktor Gustaw Holoubek i opowiada swój warszawski
dzień.
Z Tadeuszem Konwickim i Andrzejem Łapickim spotykamy się i w Czytelniku, i u
Bliklego codziennie - już nawet moi taksówkarze wiedzą o tym i zawożą mnie
bez słowa w te miejsca. Blikle jest o 11 przed południem, bo trzeba napić się
kawy i spotkać z przyjaciółmi, a Czytelnik jest naszą główną jadłodajnią
obiadową. Razem z Konwickim i Łapickim przebywamy tam jak ci staruszkowie
z "Muppet Show"...
Zdaniem Holoubka, w Warszawie nie ma gdzie chodzić. Co knajpę otworzą, to
podają na srebrnych talerzach, a na talerzu oszustwo - niedobre jedzenie.
Warszawa, w pojęciu aktora, nie ma gustu kulinarnego w ogóle, nie ma żadnej
tradycji kulinarnej. Skąd się to wzięło, dlaczego została przerwana ta
ciągłość takiej kuchni polsko-ruskiej w Warszawie? - zastanawia się
rozmówca "Dziennika".
A przecież - zauważa Gustaw Holoubek, tak jak w tradycji krakowskiej, również
w przeszłości w Warszawie środowiska artystyczne zawsze spotykały się w
określonych miejscach, miały swoje kawiarnie, restauracje, nie odstępowano od
tego nawet po wojnie. Później to się zatarło.
/Źródło informacji: PAP/
Słusznie prawi!