Dodaj do ulubionych

Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły

03.03.07, 20:47
Rany takie kalumie na różowy paradygmat na łamach wyborczej! Prawie spadłem z
krzesła. Pewnie puścili to przez przypadek albo ktoś sabotuje linie gazety.
Obserwuj wątek
    • nick3 Neoliberalizm nie jest wolnością. 03.03.07, 22:08
      Albo w Wyborczej doszło zatem do zamachu stanu, albo twoje szablony myślowe
      natknęły się na coś całkowicie z nimi niezgodnego i gdybyś był konsekwentny,
      powinieneś je zrewidować.

      Ale nie ma obaw, że to zrobisz:)

      Ja chciałem o czym innym. W sporze sympatyzuję z Dunin. Gadomski stosuje stary
      i do znudzenia powtarzany chwyt czcicieli rynku i nieregulowanemu kapitalizmowi
      przeciwstawia jako alternatywę (rzekomo bliską adwersarzom) - ręcznie sterowaną
      gospodarkę demoludów. To jest chwyt demagogiczny, a nie poważna dyskusja.
      Neoliberałowie udają, że nie znają innego socjalizmu niż radziecki, choć kiedy
      indziej bez wahania mówią o "Eurokołchozie".

      Chciałem poddać krytyce "monteskiuszowskie" (jedyne słuszne!) rozumienie
      wolności, na które powołuje się neoliberał.

      Spostrzeżenie niby proste, ale warto je poczynić. W optyce neoliberała wolność
      jest sytuacją jednostki wobec państwa. Ale czy naprawdę państwo jest jedynym,
      czy choćby głównym źródłem przymusu w naszym życiu?

      To właśnie niecni "lewacy" serio i konsekwentnie traktują postulat wolności. A
      nie neoliberałowie. Ci ostatni - serio traktują tylko własną kieszeń.

      Primo: wolność jest postulatem dotyczącym ludzi, a nie pieniędzy (aktów wymiany
      towarowej). "Wolność" pieniędzy nie musi być (i bardzo często nie jest)
      wolnością ludzi. Tak się bowiem składa, że człowiek pragnie w życiu jeszcze
      kilku innych rzeczy niż wymieniania towarów.

      Secundo: Wolności nie ma tam, gdzie za sprawą (aktów lub także zaniechań
      działania) innych ludzi grozi jednostce cierpienie, jeśli zechce ona realizować
      swoje pragnienia (oczywiście wiadomo: granicą wolności pięści... etc.)

      Bieda jest jak najbardziej przymusem ze strony bogatych!

      Również własność prywatna nie jest niczym innym jak aktem przymusu
      wobec "niewłaścicieli" w sytuacji, gdy jakaś rzecz jest im o wiele bardziej
      potrzebna niż właścicielowi, a nie mają oni nic zbędnego, co mogliby na nią
      wymienić (lub mają, ale właściciel odmawia wymiany).

      Oczywiście bardzo ważnym elementem wolności jest prawo do cieszenia się
      dobrami, które się wypracowało. Ale dwie uwagi.

      1. Nabyło (nawet legalnie) nie równa się - "wypracowało". Praca jest realnym
      cierpieniem (nie łudźmy się:) i słowo "wypracowało" nie jest pojęciem umownym,
      którego każdy może używać jak mu wygodnie.

      2. Prawo to dotyczy wszystkich, także tych, których bieda zmusza do
      wypracowywania dóbr na użytek cudzy - pod groźbą głodu.

      Neoliberalizm kreuje mit jakoby państwo z istoty było wrogiem jednostki (jeśli
      urzędnicy, to tylko "leniwi" i durni). Tymczasem państwo może być ważnym
      źródłem wolności jednostki, chroniąc ją przed nadużyciami czy obojętnością
      współobywateli.

      Wolny rynek nie jest wolnością.
      • subramanian Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 04.03.07, 00:28
        Strasznie bełkotiwy tekst red. Gadomskiego.
        Powtarza jak papuga nie znaczące nic slogany w stylu "wolny rynek wolnych ludzi".
        Co za brednie.
        • 1try Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 00:05
          Swiatopoglad mozna opisac w odniesieniu do dwoch wolnosci: ekonomicznej i osobistej.

          Obrazuje to ten wykres: en.wikipedia.org/wiki/Image:Nolan-chart.svg

          Wspolczesna lewica jest w lewym gornym rogu, liberalowie w prawym gornym, a
          polska prawica lewym dolnym.
          • mariuszdd K.Dunin napisała,żeby Gadomski mógł napisać artykł 05.03.07, 00:21
            I obydwa są słabe,jeden dęty ,a drugi ee,przynajmniej dobrze że nie ma w nim
            cytatów Jana Krzysztofa Bieleckiego
          • martin.slenderlink X to równy gość 05.03.07, 09:32
            Nie zmienia to faktu, że tego typu polemiki jak pomiędzy Dunin i Gadomskim powinny mieć charakter negocjacyjny. Nawet rynek jest regulowany poprzez negocjacje (proszę wybaczyć oksymoron) po to, żeby był wolny.
            Nie jest dziwne, że socjaldemokracja niemiecka dyskutuje na temat odejścia od 3% zawartych w SGP, czy o przeniesieniu ciężaru na VAT z podatku od dochodu. Nie jest dziwne, że waży swoje "socjaldemokratyczne cele" w zależności od interpretacji konkretnych nierówności.
            Kapitałem podzielić się nie da, bo jest to niemożliwe z definicji.:)
            Natomiast w dążeniu do liberalizmu światopoglądowego, czy kulturowego, trzeba by się zastanowić razem z Michaelem Walzerem, czego strzegły będą dorosłe wolne dzieci :), czy czasami nie trendu.
            • keradk Re: X to równy gość 06.03.07, 00:43
              jak jeszcze raz dunin sie wypowie o rynku to chyba sie pozygam. Ta pseudo
              socjolozka ma umyslek tak waski i tak ideologicznie zboczony ze powinna dokonac
              aborcji na samej sobie. No ale coz - socjalizm to system kanciarzy, oszustow,
              manipulantow i innych takich ktorzy prawdziwej pracy sie boja. A juz najlepiej
              jest jak opowiadaja o gigantycznym odsetku ludzie zyjacych w biedzie w usa -
              okolo 10%!!!! moze nawet 12!!! Ciekawe tylko ze nigdy nie dodaja ze granica
              nedzy w tych statystykach to 11 tys USD na osobe rocznie. Faktycznie toz to
              nedza okrutna! prawie 900 USD miesiecznie! oczywiscie utrzymac sie mozna
              spokojnie juz za 500, no ale socjalista o tym nie wspomni.
          • martin.slenderlink Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 11:12
            Poza tym coś niesymetryczny ten model. Chyba, że taki ma być, w zgodzie z naturą, jak u Hobbesa, hopsa!
            • nkab Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 11:30
              Jedno jest pewne. Musi być wolny rynek.
              Tu może znaleźdź miejsce i jednostka
              i zespoły jednostek.

              Do prawdziwego wolnego rynku prowadzić
              będą jawne i sprawdzalne wybory.

              Programy, które proponują politycy wyborcom
              muszą po wyborach być realizowane pod karą
              długiego więzienia! To nie może być pic.

              Tylko kto na pójdzie?

              Andrzej.
        • adeinwan Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 00:42
          Oczywiście wolny rynek to nie wolność. Człowiek może być wolny jedynie w
          systemie, który lepiej wie od niego, co jest dla niego dobre :-)
      • lucky81 Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 04.03.07, 05:37
        > Oczywiście bardzo ważnym elementem wolności jest prawo do cieszenia się
        > dobrami, które się wypracowało. Ale dwie uwagi.
        > 1. Nabyło (nawet legalnie) nie równa się - "wypracowało".

        Sugerujesz więc, że prawo do cieszenia się dobrami, które się jedynie nabyło już
        nie jest tak oczywiste, jak prawo do cieszenia się dobrami, które się wypracowało.

        Czymże jest owo "nabycie" dóbr? Nabycie polega na zamianie. Czy samą zamianę
        uważasz za złą, że nie należy jej jak najbardziej umożliwiać? Jeśli jakieś dobro
        się wypracowało własnym trudem i potem, i ma się prawo do cieszenia się tym
        dobrem, to chyba tym bardziej powinno mieć się prawo do wymiany tego dobra na
        inne dobro, którego pragniemy bardziej.
        • lucky81 Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 04.03.07, 05:52
          Dodam - nabywanie dóbr poprzez wymiany, czyli handel, jest podstawą nowoczesnego
          dobrobytu. Bez tego żaden człowiek nie miałby zbyt wiele, bo własnymi rękami
          niewiele potrafi stworzyć, w porównaniu do tego, ile potrafi stworzyć poprzez
          specjalizację i handel.

          Na tym właśnie polega potęga rynku w tworzeniu dóbr. Niezbędna do jego
          prawidłowego funkcjonowania jest etyka (bądź "ideologia") liberalna, uznanie
          praw własności, również (a nawet przede wszystkim) tych nabytych poprzez handel.
          • nick3 Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 15:11
            Powtarzam jeszcze raz: "zarobić" nie równa się "wypracować".

            Człowiek, który wypracował jakieś dobro, ma oczywiście prawo je wymienić. Ale
            jego kontrahent nie ma prawa żądać owoców jego trudu w zamian za zwykły chleb,
            wykorzystując np. jego biedę.

            Prościutkie, neoliberałowie!:)


            Oczywiście handel jest potrzebny do rozwoju dobrobytu, a więc także - prawo
            własności.

            Ale absolutyzowanie tego prawa nie jest już ani potrzebne, ani etyczne.

            Własność jest pewną konwencją społeczną (którą uprawniona demokratycznie władza
            może rozsądnie korygować), a nie żadnym "świętym prawem". Bierze swą moc ze
            społecznego uznania (Rząd USA sprzedaje działki na Księżycu:)


            Prawo własności zabsolutyzowane nieuchronnie w chodzi w kolizję z wolnością
            (całości społeczeństwa, nie - samych właścicieli:)
            (Kapitalizm bowiem aby funkcjonować wymaga rozwarstwienia społeczeństwa na
            bogatych i biednych - tych drugich wydanych presji przymusu ze strony
            poprzednich.


            Tu widać wyraźnie, że wolność to coś zdecywdowanie więcej niż ograniczenie
            państwowego przymusu do sytuacji określonych prawem.)

            • karatakus Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 19:42
              Kolejny coby ludzi bagnetami do socjalistycznego raju pędził.

              Przypominam, że wielu bogatych zapracowało na swój sukces. Jeśli kto ś nie ma
              pomysłu na zarabianie pieniędzy tym bardziej pieniędzmi tych co je mają
              interesować się nie powinien.

              Ale spójrz no towarzyszu na Polskę. Jak rozumiem, towarzysz pieje peany na część
              naszych władz. Wszytko mamy takie socjalistyczne, takie cudowne. Podatki
              wysokie, przedsiębiorcy są podejrzani z definicji, US niszczy firmy, agresywni,
              nie wypracowywujący zysku górnicy mają wy..e w kosmos emerytury, a rządzą
              ludzie umysłowo opóźnieni. I bardzo dobrze, wszak wedle komunistycznej ideologii
              im kto głupszy i mniej przedsiębiorczy tym więcej mu się należy. Więc władze to
              chyba mamy najlepsze na świecie. I w ogóle bajka. Żyć nie umierać.
            • lucky81 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 20:18
              Zacznę od jednego od lekko oderwanego, ale ciekawego wątku:
              > Rząd USA sprzedaje działki na Księżycu
              Możesz podać jakieś informacje o tej wyprzedaży? Gdzie można o niej przeczytać?

              Wracając do meritum:
              > jego kontrahent nie ma prawa żądać owoców jego trudu w zamian za zwykły chleb,
              > wykorzystując np. jego biedę.

              Czyli tak - załóżmy, że piekarz wyprodukował własnymi rękami chleb. Ja z kolei
              własnymi rękami wyprodukowałem np. szafę. Ale jestem bardzo głodny.

              Ty mówisz - piekarz ma pełne, absolutne prawo do rozporządzania swoim chlebem,
              jako że jest on owocem jego własnoręcznej pracy. Ja mam pełne prawo do mojej
              szafy, na tej samej zasadzie. Czyli mimo, że jestem głodny, piekarz nie ma
              obowiązku dać mi chleba.

              Ale powiedzmy że ja chętnie oddam moją szafę za ten jego chleb, bowiem jestem
              tak bardzo głodny. Piekarz chętny jest przystać na tę propozycję. Wkraczasz Ty,
              mówiąc - STOP - nie wolno wymieniać chleba na szafę, bo to jest wyzysk biednego
              i głodnego. Na to piekarz mówi OK, trudno, ja mówię - trudno. I do wymiany nie
              dochodzi. Z jakiej racji?? W takim razie nieprawdą jest jednak, jakobym ja miał
              pełną władzę nad moją prywatną szafą, skoro nawet nie mogę jej wymienić na
              bochenek chleba.
              • lucky81 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 20:29
                Zauważ, że próbujesz działać w czyimś imieniu "dla jego własnego dobra".
                Człowiek chce coś zrobić (np. pracować za bochen chleba), a Ty mu zabraniasz, bo
                to "wyzysk". Myślisz sobie, że wiesz lepiej co dla człowieka dobre, i do tego
                dajesz sobie prawo do uszczęśliwienia go przy pomocy siły. Tylko że rzadko się
                zdarza, żeby ktoś dorosłego człowieka uszczęśliwił poprzez zakazy, a szczególnie
                przez centralne zakazy wobec wielomilionowego społeczeństwa.

                Co innego gdybyś sam dał mu ten chleb. Ale nie. Nie dasz mu chleba, ale też
                zabronisz mu wymienić owoce własnej pracy na chleb, pomimo wyrażonej przez niego
                woli takiej zamiany. Bo Ty wiesz lepiej, że lepiej mu zakazać.
                • lucky81 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 20:34
                  Jest jeszcze opcja, że każdemu bezrobotnemu dasz chleb, z podatków, wiedziony
                  pięknym socjalistycznym sumieniem.

                  Tylko że w takim wypadku Twój przepis o zakazie pracy za bochenek chleba ma
                  jeszcze mniejszy sens - byłby to bowiem przepis martwy. Któż bowiem dałby się
                  "wyzyskiwać" za bochen chleba podczas gdy może on taki sam bochen dostać z
                  pomocy socjalnej? Zatem i w tym przypadku przepis pozostaje bez sensownej motywacji.
              • nick3 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 22:54
                To są oczywiście bardzo piękne podręcznikowe przykłady na absurdalność zakazów
                dotyczących wymiany. Służę ci jeszcze lepszym: A co, gdybyś podczas okupacji
                był gotowy oddać cały swój majątek (domek z ogródkiem, załóżmy) za ten sam
                bochenek? I gdyby piekarz nie widzał nic niestosownego w takiej zamianie?

                • 1try Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 04.03.07, 23:42
                  > To są oczywiście bardzo piękne podręcznikowe przykłady na absurdalność zakazów
                  > dotyczących wymiany. Służę ci jeszcze lepszym: A co, gdybyś podczas okupacji
                  > był gotowy oddać cały swój majątek (domek z ogródkiem, załóżmy) za ten sam
                  > bochenek? I gdyby piekarz nie widzał nic niestosownego w takiej zamianie?

                  W samej wymianie nie ma nic zlego! Lepiej sie wymienic niz umrzec z glodu,
                  prawda? Zle jest *doprowadzanie do takiej sytuacji*, w ktorej taka wymiana jest
                  korzystna (w twoim przykladzie okupacja).

                  Gdy biedni robotnicy z trzeciego swiata szyja buty za grosze, to sie bogaca i w
                  przyszlosci nie beda musieli tego robic. Ale jesli troskliwi socjalisci zabronia
                  ich 'wyzyskiwania' to biedacy nigdy nie wyjda z nedzy.

                  I o to wlasnie sie rozchodzi. Socjalisci walcza ze skutkiem biedy --
                  wymiana-'wyzyskiem' zamiast z przyczyna tejze biedy
                  • mariuszdd Specyfika wolnorynkowośći trzeciego świata 05.03.07, 00:33
                    >
                    > Gdy biedni robotnicy z trzeciego swiata szyja buty za grosze, to sie bogaca i w
                    > przyszlosci nie beda musieli tego robic. Ale jesli troskliwi socjalisci zabroni
                    >
                    Namieszali ci w głowie ;)
                    Wiesz co zrobią robotnicy z trzeciego świata w przyszłości ? Ba oni robią to
                    co jakiś czas !!
                    ---Podrzynają gardła dla tych, dla których szyją buty !!
                  • nick3 Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo? 05.03.07, 23:27
                    Napisałem:
                    >A co, gdybyś podczas okupa
                    > cji
                    > > był gotowy oddać cały swój majątek (domek z ogródkiem, załóżmy) za ten sa
                    > m
                    > > bochenek? I gdyby piekarz nie widzał nic niestosownego w takiej zamianie?

                    1try odpisał:
                    > W samej wymianie nie ma nic zlego! Lepiej sie wymienic niz umrzec z glodu,
                    > prawda? Zle jest *doprowadzanie do takiej sytuacji*, w ktorej taka wymiana
                    jest
                    > korzystna (w twoim przykladzie okupacja).

                    Moi drodzy, mam dość naszego udawania przed sobą nawzajem, że się nie rozumiemy!

                    Piekarz, który spotka człowieka tak głodnego, że ten jest mu gotów za chleb
                    odstąpić swój dom z ogródkiem, ma obowiązek mu ten chleb - dać!

                    (Ma prawo wziąć opłatę zbliżoną do trudu zrobienia chleba, być może podwyższoną
                    w trudnych warunkach okupacyjnych - ale ma do tego prawo tylko, o ile
                    zagłodzony człowiek nią dysoponuje - czyli w naszym przypadku akurat to prawo
                    ma.

                    Wziąć domku z ogródkiem prawa nie ma:) Tak postępowali w czasie wojny -
                    szmalcownicy.)

                    > Gdy biedni robotnicy z trzeciego swiata szyja buty za grosze, to sie bogaca i
                    w
                    > przyszlosci nie beda musieli tego robic.

                    Nie bogacą się! O to właśnie chodzi, że się nie bogacą! Kapitał dobrze dba o
                    to, żeby nie płacić im więcej niż na przeżycie! Bo jak się wzbogacą, to nie
                    przyjdą pracować za psi grosz.

                    Jest neoliberalnym mitem, że kapitalizm bogaci wszystkich. Niestety wielu - a
                    wydawałoby się to niemożliwe:) - wpędza on w jeszcze większą nędzę!

                    > Socjalisci walcza ze skutkiem biedy --
                    > wymiana-'wyzyskiem' zamiast z przyczyna tejze biedy
                    • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 01:19
                      Proste pytanie - co jest lepsze - słaba propozycja czy brak propozycji? Lepiej,
                      jak ktoś ci coś oferuje bardzo drogo, czy jak w ogóle ci nic nie oferuje? A jak
                      ten piekarz zje ten bochen chleba, który sam sobie upiekł, zamiast sprzedawać?
                      Też nielegalne? Przecież to jeszcze gorsze od tego "draństwa".

                      > Ma prawo wziąć opłatę zbliżoną do trudu zrobienia chleba, być może podwyższoną
                      > w trudnych warunkach okupacyjnych

                      Bzdura. Koszt wyprodukowania serwisu Youtube wynosił parę miesięcy/lat pracy
                      dwóch studenciaków. Tak samo z Google. Czy sprzedaż Youtube za $1.500.000.000
                      jest szmalcownictwem? Toż to dużo więcej niż "trud zrobienia".
                      • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 01:34
                        Albo jeszcze mocniej - jeśli piekarz stwierdzi, że wcale nie chce być piekarzem?

                        Oczywiście mówimy tu o wolnym człowieku na wolnym rynku, co jest z wojną
                        sprzeczne. Kontekst wojny jest nieadekwatny do dyskusji na temat działania
                        rynku, gdyż wojna tym się charakteryzuje, że wolność zostaje odebrana, i
                        własność prywatna nie jest chroniona. Tak więc w czasie wojny pieczenie i
                        dystrybucja chleba może odbywać się w trybie rozkazów poprzez armię, co może być
                        słusznym rozwiązaniem, ponieważ wolnego handlu nie da się wtedy narzucić.
                        • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 02:26
                          Dla wielu - zbyt wielu -ludzi warunki ekonomiczne, w których żyją, przypominają
                          mniej lub bardziej (czasem bardziej) okupację. Także w Polsce. Warto byśmy o
                          tym wiedzieli.

                          W tym sensie także i dziś dla wielu ludzi nie ma wcale "warunków wolności".

                          Co do piekarzy. Nie chodzi mi o ocenę moralną jednostek, lecz o efektywny
                          projekt pozwalający zażegnać bezsensowną biedę.

                          Nie chodzi o to, by stwierdzić, co każdy robić "powinien" i go następnie do
                          tego zmusić (na tym polegał moralizm komunistyczny).

                          Chodzi o to, by skutecznie zmienić mechanizmy gospodarki, tak by służyła
                          ludziom w całokształcie ich potrzeb (a nie tylko w doraźnym pragnieniu zakupów).

                          Nie ma bowiem żadnych "żelaznych praw rynku". To mit ekonomizmu.

                          Nie istnieje nawet coś takiego jak "rynek". To pojęcie statystyczne i umowne,
                          które ma kanalizować i ukierunkowywać nasze widzenie świata.

                          "Rynek" to ludzie.
                          • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 02:36
                            > Co do piekarzy. Nie chodzi mi o ocenę moralną jednostek, lecz o efektywny
                            > projekt pozwalający zażegnać bezsensowną biedę.

                            Zmieniasz front o 180 stopni! Zauważ, że temat, jaki zapodałeś, to "Muszę
                            udowadniać, że taka wymiana do *draństwo*?". Teraz stawiasz zupełnie inną tezę -
                            również nie masz racji, ale dyskusję trzeba zaczynać od początku.

                            Niejeden socjalista twierdził, że wymyślił projekt mający zażegnać biedę. Zawsze
                            okazuje się, że projekt ma co prawda w planach i zamierzeniach korzyści dla
                            biednych, ale ma też inne, mniej bezpośrednie nieuwzględnione w planach skutki.
                            Ten skutki zazwyczaj znoszą się z tymi zamierzonymi i całkowity efekt jest
                            zupełnie przeciwny od zamierzonego.

                            Jeśli masz projekt mający zażegnać biedę, to świetnie. Pamiętaj, aby przemyśleć
                            skutki, nie tylko te zamierzone. Do tej pory nie przedstawiłeś projektu, lecz
                            właśnie krytykę moralności wirtualnego piekarza - "drania".
                            • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:06
                              >Albo jeszcze mocniej - jeśli piekarz stwierdzi, że wcale nie chce być
                              >piekarzem?

                              >Oczywiście mówimy tu o wolnym człowieku na wolnym rynku, co jest z wojną
                              >sprzeczne.

                              Odpowiadając na to, że nie chcę zajmować się moralizowaniem, bynajmniej nie
                              zmieniłem frontu o 180%

                              Nadal twierdzę, że "wolna wymiana" nie znaczy wcale wolna, tylko legalna, tj.
                              odbyta bez przymusu ś c i g a n e g o p r a w e m .

                              Często taka wymiana jest w mniejszym lub większym stopniu - przemocą.

                              W twoim (zmienionym!) przykładzie zasugerowałem się drugą częścią cytatu
                              (o "warunkach wolnorynkowych" - a więc piekarzy jest wielu)

                              Bo oczywiście, gdyby nasz piekarz, któremu zagłodzony człowiek oferuje swój
                              dom, odmówił właśnie w ten sposób (twierdząc, że już nie chce byc piekarzem) -
                              nie umniejszyłoby to nijak jego draństwa.

                              Wyobraziłem sobie jednak z twojej strony bardziej szczere i rzeczywiście
                              problematyczne pytanie. Mianowicie, co jeśli ktoś nie chce być piekarzem, a
                              zyje w kraju gdzie są głodni? Co jeśli ktoś nie chce być lekarzem, w kraju
                              gdzie kuleje służba zdrowia?

                              Tu ocena jest trudniejsza. Ale też nie jest aż tak potrzebna do celu, o który
                              nam (mnie) chodzi - humanizacji ekonomii.

                              A co do "głupich socjalistów", którym nic nigdy nie wyszło. Co za
                              propagandówa!:)

                              Cała dzisiejsza Europa (i w znacznym stopniu USA) nie pozbyłyby się rozległych
                              obszarów nędzy, gdyby nie szeroko zakrojone programy typu socjalistycznego.

                              Deregulacja rynku nigdzie nikogo z biedy nie wydobyła (gdzieniegdzie natomiast
                              wspomogła bogatych i przez to ogólnie wzrost PKB - ale ten wzrost w
                              warunkach "wolnorynkowych" wcale nie przekłada się na poprawę warunków życia
                              ludności ubogiej. Zgoła odwrotnie - patrz permanentną biedę coraz większych
                              warstw ludności dzisiejszych Stanów Zjednoczonych. Tak!)
                      • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 02:13
                        To, co wam mówię jest proste. I wiem, że to rozumiecie. Tylko trudno wam to
                        przyznać, bo za tym idą logiczne konsekwencje.

                        Piekarz człowiekowi na tyle głodnemu, że jest gotów dawać za chleb swój dom
                        (albo choćby szafę, którą mimo wszystko sporo trudniej zrobić niż chleb - nawet
                        w czasie wojny) powinien ten chleb - dać.

                        Nie chodzi więc o to, by niehandlował (napisałem jasno, że ma prawo wziąć pewną
                        zapłatę, o ile głodnego na nią stać, ale nie może to być
                        zapłata "wolnorynkowa").

                        Odmawiając zarówno dania chleba jak i sprzedaży (nawet za dom), piekarz również
                        postąpiłby niegodziwie.

                        Po prostu: głodny ma dostać chleb!

                        Nie idzie o zakaz handlu, lecz o nakaz dostarczenia głodnemu chleba - bez
                        wyzysku (nie: bez handlu).

                        Fałszem myślenia neoliberalnego jest zamykanie oczu na istnienie przemocy
                        biernej.

                        Ktoś mógłby powiedzieć, że przymus w ogóle nie istnieje (nawet tortury dążą do
                        tego, by ofiara się ZGODZIŁA)

                        Neoliberał tak daleko się nie posuwa.

                        Uważa jednak, że nie stosuje przymusu, kiedy w torturowaniu wyręcza go los, a
                        jedyną groźbą, jaką wystarczy się posłużyć, jest zaniechanie wsparcia.

                        "Rzucę koło tonącemu, ale tylko w zamian za..."

                        Otóż gospodarka kapitalistyczna sprawniej funkcjonuje, gdy są tonący i dlatego
                        nie ma nic w mechanizmach wolnorynkowych, co by powstrzymywało kreowanie
                        sytuacji, w której coraz więcej ludzi musi popaść w nędzę. Jest natomiast w
                        tych mechanizmach sporo czynników, które taką sytuację kreują.

                        Dlatego nie wolno puścić rynku na zywioł. Co nie znaczy, wbrew demagogicznemu,
                        binarnemu myśleniu, powrotu do prymitywnego radzieckiego ręcznego sterowania.

                        > Koszt wyprodukowania serwisu Youtube wynosił parę miesięcy/lat pracy
                        > dwóch studenciaków. Tak samo z Google. Czy sprzedaż Youtube za $1.500.000.000
                        > jest szmalcownictwem? Toż to dużo więcej niż "trud zrobienia".

                        Youtube nie jest artykułem pierwszej potrzeby, więc jego sprzedaż po takiej
                        cenie - nie jest porównywalna ze szmalcownictwem.

                        Ale ponieważ, jak sam mówisz, "to dużo więcej niz trud zrobienia", więc
                        społeczeństwo ma prawo opodatkować ten zysk, by wesprzeć tych, którzy o wiele
                        większy "trud zrobienia" muszą codziennie wkładać, aby przeżyć.

                        Społeczeństwo ma prawo (a nawet obowiązek) traktować "prawo własności"
                        właścicieli Youtube - nierygorystycznie (co nie oznacza zupełnego zignorowania
                        tego prawa).

                        Nierygorystycznie - właśnie dlatego, że własność ta ma zupełnie znikomy związek
                        z kwestią wypracowania jej.

                        Własność prywatna jest aktem przymusu (groźbą) wobec ludzi określonych
                        jako "niewłaściciele" (jej symbolem jest płot - marny symbol wolności:)

                        Kiedy ten przymus (skądinąd też państwowy:) rozrasta się zbyt poważnie
                        ograniczając wolność współobywateli, wówczas mniejszym przymusem może być
                        skierowanie przez państwo części jego ostrza w drugą stronę.

                        Ktoś rzucił gdzieś tu uwagę polemiczną wobec mojego postu - twierdził
                        mianowicie, że inne niesprowadzalne do pragnienia wymiany towarowej pragnienia
                        człowieka nie wchodzą w kolizję nawet ze zabsolutyzowaną swobodą wymiany.

                        Tak nie jest. Choćby pragnienie życia w niezdewastowanym środowisku naturalnym
                        czy w przestrzeni kulturowej niezaśmieconej krzykliwą tandetą, bzdurnymi
                        wzorami życia i kiczem. Okazuje się, że "rynek" nie spełnia tu "naszych
                        pragnień", lecz stara się nimi manipulować wykorzystując naszą apatię i -
                        właśnie - wolnorynkowe zideologizowanie, które przeszkadza nam zdać sobie
                        sprawę, że mamy prawo cały ten kapitalistyczny szmelc wypieprzyć na zbity pysk.

                        Co do uwag miłośnika psów, gdzieś w tym wątku - to w mojej kamienicy mieszka
                        pies, który regularnie sika pod bramą wejściową i warczy na dozorcę, który to
                        sprząta. Najwyraźniej czworonóg czuje się właścicielem budynku:)

                        Do dowód na naturalny charakter własności kamienic:)
                        • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 02:49
                          > Odmawiając zarówno dania chleba jak i sprzedaży (nawet za dom), piekarz również
                          > postąpiłby niegodziwie.

                          Postąpiłby "niegodziwie". A wyżej piszesz: "Co do piekarzy. Nie chodzi mi o
                          ocenę moralną jednostek". Ciężko dyskutować na dwa zupełnie różne tematy na raz.

                          Temat 1:
                          Zgadzam się z Tobą, że dostarczenie głodnemu chleba jest czynnością wysoce
                          moralną i bardzo pożądaną.

                          Temat 2:
                          Nie zgadzam się, że dobrym pomysłem jest, aby dostarczanie komuś chleba czy
                          innych artykułów było obowiązkiem w sensie prawa, czyli np. żeby niezajmowanie
                          się pieczeniem lub handelm chlebem było karalne.
                          • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:33
                            > Temat 2:
                            > Nie zgadzam się, że dobrym pomysłem jest, aby dostarczanie komuś chleba czy
                            > innych artykułów było obowiązkiem w sensie prawa, czyli np. żeby niezajmowanie
                            > się pieczeniem lub handelm chlebem było karalne.


                            Nie idzie o karalność (oj, śpieszno ci do zdemonizowania
                            wszystkiego, co zagraża św. Kieszeni:)

                            Jeśli - jak piszę w kilku miejscach - celem nie jest doprowadzenie wszystkich
                            piekarzy-drani (czy zgoła "niepiekarzy") do proletariackiego pionu moralnego,
                            lecz rzeczywiste dostarczenie chleba ludziom zagłodzonym, można po prostu
                            opodatkować (rozsądnie) tych "niepiekarzy", których zajęcia przynoszą
                            nieproporcjonalnie dużo dochodu w stosunku do ich pracy czy użyteczności dla
                            poprawy losu biednych.
                            • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:43
                              E no to miękniesz nick. Takie ulgi podatkowe to żaden "nakaz", jedynie "zachęta".
                              • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:49
                                Znowu podwójny post - szybciej klikam niż myślę. Ale muszę dodać.

                                Przed chwilą mówisz: "Nie idzie o karalność [...] celem nie jest doprowadzenie
                                wszystkich piekarzy-drani (czy zgoła "niepiekarzy") do proletariackiego pionu
                                moralnego"

                                A jeszcze nie tak dawno mówiłeś: "Ma prawo wziąć opłatę zbliżoną do trudu
                                zrobienia chleba, być może podwyższoną w trudnych warunkach okupacyjnych - ale
                                ma do tego prawo tylko [...] Wziąć domku z ogródkiem prawa nie ma"

                                Drugi cytat mówi o tym, że "nie ma prawa" być draniem, czyli sugeruje karalność
                                jednak.
                                • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 04:19
                                  lucky81 napisał:

                                  > Znowu podwójny post - szybciej klikam niż myślę. Ale muszę dodać.
                                  >
                                  > Przed chwilą mówisz: "Nie idzie o karalność [...] celem nie jest doprowadzenie
                                  > wszystkich piekarzy-drani (czy zgoła "niepiekarzy") do proletariackiego pionu
                                  > moralnego"
                                  >
                                  > A jeszcze nie tak dawno mówiłeś: "Ma prawo wziąć opłatę zbliżoną do trudu
                                  > zrobienia chleba, być może podwyższoną w trudnych warunkach okupacyjnych - ale
                                  > ma do tego prawo tylko [...] Wziąć domku z ogródkiem prawa nie ma"
                                  >
                                  > Drugi cytat mówi o tym, że "nie ma prawa" być draniem, czyli sugeruje
                                  karalność
                                  > jednak.

                                  "Nie ma prawa" w sensie etycznym (tj. jest szkaradnie tak zrobić:)

                                  Nie mieszajmy dwóch płaszczyzn dyskusji: etycznej i prawnej.

                                  Dyskusja o chlebie w czasie okupacji jest z płaszczyzny etycznej.


                                  Obie płaszczyzny niekiedy się zazębiają: prawo nie powinno byc nieetyczne, nie
                                  powinno sie karać ludzi, którzy nie zrobili nic nagannego etycznie.

                                  Ale się nie pokrywają: nie każde draństwo trzeba karać.
                                  • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 04:30
                                    Ech wijesz się jak w konwulsjach ;)

                                    Dyskusja była na temat - liberalizm vs socjalizm, wolny rynek czy rynek
                                    regulowany, na konkretnym przykładzie konkretnej wymiany handlowej - dozwolona
                                    czy zakazana - przez prawo!.

                                    A teraz wykręcasz kota ogonem i twierdzisz, że tak naprawdę mówiąc o zakazie,
                                    nie chodzi Ci o prawo, a mówiąc o ograniczeniach wolnego rynku, mówisz tylko o
                                    "ograniczeniach" w sensie etyki, moralności, a broń Boże w sensie ograniczeń
                                    prawa handlowego. Toż przecież ocena moralna zachowań dokonywana przez Ciebie,
                                    dopóki nie ma charakteru prawnego, nie ogranicza wolnego rynku!
                                    • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 05:02
                                      Te, te... nie dodawaj sobie animuszu wstawkami o "odwracaniu kota ogonem":)

                                      Oczywiście, że ostatecznie chodzi nam o to, o czym mówisz.

                                      Ale w celu rozstrzygnięcia tego zaczęliśmy rozważać sprawę brdziej szczegółową:
                                      czy słuszne jest wolnorynkowe przekonanie o etycznym (obustronnie) charakterze
                                      każdej wymiany.

                                      Podałem przykład, który to podważał.

                                      Ale z tego wcale nie wynika:

                                      a) że należy prawnie zakazać wszystkich nieetycznych wymian

                                      b) że należy prawnie dopuscić wszystkie nieetyczne wymiany



                                      Kiedy idzie o tworzenie prawa, w ogóle nie należy kierować się
                                      przesłankami "prawa i sprawiedliwości" (które jednak były niezbędne przy
                                      pokazywaniu fałszu wolnorynkowego dogmatu o etycznej zasadności wszystkich
                                      wymian).

                                      Przy tworzeniu prawa należy kierować się etyką, ale etyką troski o ludzkie
                                      możliwości rozwoju, a nie etyką tropienia i karania winnych jego braku.
                              • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 04:28
                                lucky81 napisał:

                                > E no to miękniesz nick. Takie ulgi podatkowe to żaden "nakaz",
                                jedynie "zachęta
                                > ".

                                Akurat nie mówiłem o ulgach, ale właśnie o podatkach:)

                                Ale nie mam nic przeciwko ulgom. I w ogóle nie zależy mi na "twardości" (ani
                                na "miękkości").

                                Nie chodzi o zemstę na bogatych. Lecz o likwidację podziału na "bogatych"
                                i "biednych".

                                Taki podział zawsze negatywnie odbija sie na wolności społeczeństwa.

                                Właśnie "społeczeństwa", bo wolność jest atmosferą przenikającą życie
                                wszystkich współobywateli.

                                Społeczeństwo ZSRR nie było społeczeństwem wolnym - jako całość. Byłoby bez
                                sensu szukać w nim "niewolnych" i "wolnych".

                                Wolność nie jest sprawą tak indywidualną, jak myślicie.
                        • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 02:57
                          Rozmawialiśmy o prawie, o tym czy dana wymiana powinna być legalna. Czy zatem w
                          słowach:

                          > Odmawiając zarówno dania chleba jak i sprzedaży (nawet za dom), piekarz również
                          > postąpiłby niegodziwie.
                          > Po prostu: głodny ma dostać chleb!

                          masz na myśli prawny nakaz?

                          Ale z drugiej strony wyżej twierdzisz, że:
                          > Nie chodzi o to, by stwierdzić, co każdy robić "powinien" i go następnie do
                          > tego zmusić (na tym polegał moralizm komunistyczny).

                          No więc sam sobie zaprzeczasz.
                          • lucky81 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:07
                            > masz na myśli prawny nakaz?

                            Sorki - oczywiście że tak, sam napisałeś w następnym zdaniu "Nie idzie o zakaz
                            handlu, lecz o *nakaz* dostarczenia głodnemu chleba"

                            Tak więc sorry, ale Twoje stanowisko jest niezwykle sprzeczne.
                            • nick3 Re: Muszę udowadniać, że taka wymiana to draństwo 06.03.07, 03:21
                              Mam na myśli prawny nakaz. Ale stanowisko wcale nie jest wewnętrznie sprzeczne,
                              o czym mówi post "Nie są sprzeczne" kilkanaście oczek w dół.

                              W skrócie: nakaz nie ma na celu ścigania i umoralniania piekarzy (skądinąd
                              drani, jeśli robią to, czego tak bronisz), lecz - pomoc głodnym.
                  • agata789 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 06.03.07, 11:44
                    1try napisała:

                    > Gdy biedni robotnicy z trzeciego swiata szyja buty za grosze, to sie bogaca i
                    w przyszlosci nie beda musieli tego robic.

                    Laluniu kochana, ile masz latek? Dla sprawdzenia Twoich wspaniałych teorii
                    proponuję bardzo prosty eksperyment.

                    Nie musisz jechać do fabryki butów w Trzecim Świecie - wystarczy, że najmiesz
                    się w najbliższej Biedronce lub Żabce - warunki pracy i płacy będziesz mieć
                    podobne, a nawet lepsze. I spróbuj za zarobione tam pieniążki ustawić się tak,
                    żeby w przyszłości "nie musieć tego robić". Możesz to osiągnąć np. odkładając
                    sumę pieniędzy wystarczającą na założenie własnej, choćby najmniejszej firmy.
                    Możesz też opłacić sobie studia zaoczne pod warunkiem oczywiście, że znajdziesz
                    czas i siłę na naukę, a gdy poprosisz o wolną niedzielę z powodu zajęć na
                    uczelni, to Twój wspaniały pracodawca nie wywali Cię z miejsca na zbity pysk. I
                    oczywiście utrzymuj się przy tym SAMODZIELNIE - nie za pieniążki tatusia, babci
                    czy narzeczonego.

                    Jeśli Ci się to uda, to daj znać.
                • lucky81 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 11:54
                  > A co, gdybyś podczas okupacji
                  > był gotowy oddać cały swój majątek (domek z ogródkiem, załóżmy) za ten sam
                  > bochenek?

                  Jeśli rzeczywiście bym chciał to zrobić, z braku innych opcji, to nie chciałbym,
                  żeby okupant przyszedł i mi tego zabronił, dla mojego dobra.
                • simon_r Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 16:14
                  Tu kolego pieprznąłeś jak łysy warkoczem o beton.... co okupacja ma wspólnego z
                  WOLNOŚCIĄ???!!!... samo słowo okupacja jest zaprzeczeniem wolności.

                  ----------------------
                  Pomóżcie w projekcie - Klik TU
            • adeinwan Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 00:47
              > Prawo własności zabsolutyzowane nieuchronnie w chodzi w kolizję z wolnością
              > (całości społeczeństwa, nie - samych właścicieli:)

              Praktycznie każdy człowiek jest właścicielem. Ograniczenie prawa własności
              pogorszy sytuację wszystkich, może poza totalnym lumpenproletariatem. Powtórzy
              się sytuacja z Sowietów, gdzie dominację w społeczeństwie uzyskała hołota
              kosztem tradycyjnych elit, które zostały wybite lub zmuszone do emigracji.
              "Nieboska komedia" się kłania!

              > (Kapitalizm bowiem aby funkcjonować wymaga rozwarstwienia społeczeństwa na
              > bogatych i biednych - tych drugich wydanych presji przymusu ze strony
              > poprzednich.

              Założenie żywcem wyciągnięte z Marksa - kompletnie nieprawdziwe. W
              rzeczywistości kapitalizm zmierza do sytuacji, w której wszyscy są w miarę
              zamożni. Zwróć uwagę, że w żadnym kapitalistycznym kraju nie występuje
              pauperyzacja na widoczną skalę - co najwyżej dotyczy jednostek, nie całych grup
              społecznych.
              • adamaths Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 12:20
                Byc moze masz racje, ze kapitalizm zmierza do sytuacji, w ktorej wszyscy sa
                zamozni. Ale zapomniales dodac, ze to jednoczesnie bedzie kres kapitalizmu. Bo
                niestety Twoj oponent ma racje. Kapitalizm z definicji opiera sie na nierownosci
                majtkowej. Wytworzona w gospodarce wartosc dodana jest dzielona nierownomiernie
                pomiedzy pracujacych i wlascicieli.
                Piszesz ze "w żadnym kapitalistycznym kraju nie występuje pauperyzacja na
                widoczną skalę". Spiesze wiec z wyjasnieniami, dlaczego jest niby tak, jak
                piszesz. Otoz przyczyna tego stanu rzeczy jest fakt, ze przemysl pracochlonny
                przeniosl sie daleko poza krag krajow kapitalistycznych. Dzieki temu towary
                potanialy, a wszyscy obywatele krajow kapitalistycznych relatywnie sie
                wzbogacili. Rowniez proleteriat. Ale podkreslam: RELATYWNIE. To znaczy:
                proletariat nie jest faktycznie bogatszy, tylko towary wyprodukowane w Chinach
                sa tansze, dzieki czemu za przecietna pensje mozna kupic 100 par butow Made in
                China a nie 10 par Made in Germany. Ale czy faktycznie jestes bogatszy? NIE. To
                tak jakbys zamiast zakupow w markowym salonie, zaczal robis zakupy w supermarkecie.
                Podsumowujac: podzial na wlascicieli i proletariat w zdecydowanej wiekszosci
                przeniosl sie juz na plaszczyzne miedzynarodowa, tworzac podzial na panstwa
                bogate i biedne. Stad, byc moze, ta iluzja.
                • swoboda_t Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 14:53
                  30 lat temu nie było produkcji w Chinach, a jednak zachodnie społeczeństwa
                  kapitalistyczne żyły na wysokim poziomie. Nawet niezamożni mieli pralki,
                  telewizory, łazienki w mieszkaniach i nawet samochody. W tym czasie w krajach
                  socjalistycznych zdobycie papieru toaletowego poczytywano za sukces. Dziwnym
                  trafem żadne z państw socjalistycznych nie zapewniło swoim obywatelom wysokiego
                  poziomu życia, a wszystkie bogate dziś społeczeństwa wyrosły na kapitaliźmie. W
                  socjaliźmie są mniejsze dysproporcje poziomu życia - małą grupka partyjnych
                  żyje dobrze, zwykli obywatele (przytłaczająca większość) bardzo skromnie. W
                  kapitaliźmie dysproporcje są większe, są biedni, bogaci, klasa średnia,
                  proletariat, ale tamtejszy proletariusz żyje wyraźnie lepiej niż w socjaliźmie.
                  Przykładów na to jest mnóstwo - cała Europa podzielona pół na pół (ze
                  sztandarowym zestawieniem RFN i NRD), cały świat (bogata Japonia, Korea Pd.,
                  Australia i biedne sąsiednie Chiny, KRL i inne Wietnamy, Chile dystansujące
                  wszystkie inne państwa Am.Pd. pod względem dobrobytu). Nawet państwa
                  skandynawskie, mimo wysokich podatków, są liberalne gospodarczo (w czołówkach
                  rankingów wolności gospodarczej) i zawsze panował tam kapitalizm.
                  • nick1111 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 17:10
                    swoboda_t napisał:

                    > 30 lat temu nie było produkcji w Chinach, a jednak zachodnie społeczeństwa
                    > kapitalistyczne żyły na wysokim poziomie. Nawet niezamożni mieli pralki,
                    > telewizory, łazienki w mieszkaniach i nawet samochody.

                    Mieli, bo 30 lat temu pracownicy najemni w Europie Zachodniej mieli lepsze
                    warunki pracy, prawa i opiekę socjalną niż my tutaj w kraju "dyktatury
                    proletariatu". A było tak dlatego, że je sobie wywalczyli dzięki świetnie
                    zorganizowanym związkom zawodowym, które - co trzeba przyznać - wtedy, w
                    kapitalizmie fabrycznym, miały większą rację bytu niż dziś, więc były
                    skuteczniejsze.

                    Poza tym wiele zawdzięczali... istnieniu bloku sowieckiego, bo politycy i
                    przedsiębiorcy ze strachu przed rewolucją (nie wiem, czy słyszałeś kiedyś np. o
                    Czerwonych Brygadach) byli bardziej skłonni do podzielenia się zyskiem z
                    pracownikami niż dziś. To nie przypadek, że właśnie po upadku komunizmu niemal w
                    całym świecie zachodnim rozpiętości dochodów między przedsiębiorcami czy
                    menedżerami wyższego szczebla a pracownikami zaczęły bardzo szybko rosnąć.
                    • swoboda_t Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 17:28
                      Poziom regulacji gospodarki oraz fiskalizmu był wtedy znacznie mniejszy niż
                      obecnie(mowa o EWG). W USA rola związków była znacnzie mniejsza(i patologiczna
                      np. przez związki z mafią), a jednak robotnicy też mieszkali w domach i
                      jeździli pięciolitrowymi Chevroletami. Te wszystkie zdobycze społeczne
                      wypracowano w wolnorynkowym kapitaliźmie. W tym samym czasie w socjaliźmie
                      nielegalne "związki" walczyły o większy przydział kiełbasy lub niepodnoszenie
                      cen cukru. Jak na dłoni widać, który system gospodarczy i społeczny jest
                      korzystniejszy. Inna sprawa, że w pewnym momencie poziom roszczeń socjalnych i
                      ingerencji państwa w gospodarkę przekroczył próg zdrowego rozsądku, co dziś
                      znajduje odbicie w patologiach francuskich przedmieść, włoskiej korupcji czy
                      nadchodzącym krachu systemów emerytalnych w większości państw rozwiniętych. Tak
                      długo jak ludzie są ludźmi, a nie robotami, to liberalny kapitalizm (nie mylić
                      z kapitalizmem politycnzym czy korporacyjnym) jest najefektywniejszym i
                      najrozsądniejszym systemem gospodarczym.
                      Przypominam, że przefiskalizowane kraje skandynawskie, tak hołubione przez
                      lewicę, są znacznie bardziej liberlane (swiatopoglądowo i gospodarczo) niż
                      Polska i większość byłych demoludów.
                      • nick1111 Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 17:51
                        swoboda_t napisał:

                        > Inna sprawa, że w pewnym momencie poziom roszczeń socjalnych i
                        > ingerencji państwa w gospodarkę przekroczył próg zdrowego rozsądku, co dziś
                        > znajduje odbicie w patologiach francuskich przedmieść, włoskiej korupcji czy
                        > nadchodzącym krachu systemów emerytalnych w większości państw rozwiniętych

                        Próg zdrowego rozsądku to przekroczył poziom bezrobocia oraz poziom płac
                        minimalnych (w dół), i to nawet nie tych ustawowych, które można obejść, ale
                        tych rzeczywiście wypłacanych. Stąd bierze się nędza na przedmieściach. Skąd to
                        wynika - czy z przeniesienia fabryk do Chin, czy z innych przyczyn, trudno
                        powiedzieć. Zniesienie pomocy socjalnej nic tu nie pomoże - ci ludzie i tak nie
                        znajdą sobie pracy, bo nie da się znaleźć czegoś, czego nie ma. Co najwyżej
                        przedmieścia przekształcą się w prawdziwe slumsy.
                        Włoska korupcja wynika z tamtejszej mentalności, a nie z ingerencji państwa, i
                        jest o wiele starsza niż socjalizm. A systemy emerytalne (prywatne) częściej
                        bankrutują w Stanach niż w Europie Zachodniej.


                        • keradk Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 06.03.07, 00:48
                          widac nic o tym nie wiesz - systemy emerytalne w usa istnieja dopiero od 35
                          lat (tak tak, nie odrobiles lekcji i klamiesz). Wiec policz sobie synku ilu
                          ludziom one moga cokolwiek wyplacac. Wiec raczej nie bankrutuja. maja sie
                          swietnie. Kilkoma z nich zarzadza np warren buffet, moze znasz? oczywiscie wg
                          ciebie lepiej panstwo by nimi zarzadzalo, np zus... i to wlasnie swiadczy o
                          twojej inteligencji.
                    • adeinwan Re: Krucha etyczność ideologii "wolnorynkowej" 05.03.07, 18:54
                      > Mieli, bo 30 lat temu pracownicy najemni w Europie Zachodniej mieli lepsze
                      > warunki pracy, prawa i opiekę socjalną niż my tutaj w kraju "dyktatury
                      > proletariatu". A było tak dlatego, że je sobie wywalczyli dzięki świetnie
                      > zorganizowanym związkom zawodowym, które - co trzeba przyznać - wtedy, w
                      > kapitalizmie fabrycznym, miały większą rację bytu niż dziś, więc były
                      > skuteczniejsze.

                      Było wręcz przeciwnie - to związki blokowały rozwój. Wielka Brytania zaczęła się
                      rozwijać po zdławieniu ruchu związkowego w latach 80-tych.
            • zdzisiek66 Własność konwencją społeczną? 05.03.07, 08:43
              "Własność jest pewną konwencją społeczną (którą uprawniona demokratycznie
              władza może rozsądnie korygować), a nie żadnym "świętym prawem". Bierze swą moc
              ze społecznego uznania"

              No super, jak ładnie brzmi takie socjalistyczne hasełko. Z pewnością nick3
              pisząc je nie miał nic złego na myśli. Ale wiecie co? Ja bym nie chciał, żeby
              demokratycznie wybrana władza rozsądnie skorygowała własność mojego domu,
              kwaterując mi tam przymusowo rodzinę biedaków, którzy swoje mieszkanie właśnie
              przepili. I teraz są biedni i bezdomni. Trzeba im pomóc i bardzo łatwo władzy
              utrzymywać, że taka pomoc moim kosztem jest ze społecznego uznania.
              To taki przykład teoretyczny, a teraz będę niemiły dla socjalisty nicka3 i
              podam przykład historyczny:
              W 1935 demokratycznie wybrana władza III Rzeszy wydała Ustawy Norynberskie,
              m.in. "rozsądnie" ograniczające prawa własności i działalności gospodarczej
              obywateli pochodzenia żydowskiego. Przy czym to ograniczenie spotkało się z
              dużym społecznym uznaniem.
              • nick3 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 02:46
                Demokracja jest nieodłącznie związana z poszanowaniem Praw Człowieka.

                Nie każde głosowanie jest demokracją.

                Tam jednak, gdzie mechanizmy demokratyczne okrzepły, byłoby praktycznie
                niemożliwe, by dokwaterowywano ci przymusowo lokatorów (chyba że w czasie wojny
                lub katastrof naturalnych). Jest natomiast możliwe progresywne podniesienie
                czynszu właścicielom dużych powierzchni mieszkalnych.

                Wyobrażajmy sobie sprawę realistycznie, a nie - demonicznie:)
                • lucky81 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 04:18
                  Chodzi o podstawowe zasady. Albo wytworzone przeze mnie dobra są moje i tylko
                  moje, albo są wspólnym dobrem, nad którym chwilowo przydzielono mi władzę.

                  Myślę, że są wyraźnie dwa odrębne typy ludzi.

                  Jedni (jak zdzisiek i ja) woleliby własność prywatną dóbr w sensie posiadania.
                  Decydowanie o tej własności przez kogokolwiek innego, w tym "wspólnotę",
                  uznajemy jako coś bardzo nienaturalnego, kradzież. Własność prywatna stanowi dla
                  nas dobrem, stanowiącym o wolności i szczęściu człowieka.

                  Inni (jak nick) widzę wszystko jako własność pewnej wspólnoty, a mówiąc
                  "własność prywatna" mają na myśli jedynie pewną metodę dystrybucji zarządzania
                  wspólną własnością. Naturalne dla tej grupy osób jest decydowanie przez
                  wszystkich wspólnie o jak najlepszym przeznaczeniu wszystkich dóbr, również tych
                  oddanych (chwilowo) pod "własność prywatną", i wcielanie tego w życie.
                  Wykorzystywanie "własności prywatnej" do własnych egoistycznych celów ta grupa
                  odbiera jako coś w rodzaju defraudacji. "Własność prywatna" jest dla nich złym
                  koniecznym, z braku lepszych metod zarządzania.
                  • nick3 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 04:47
                    Jak zwykle życie jest nieco bardziej skomplikowane niż klarowne podziały
                    teoretyków (z reguły to lewicy o tym przypominano:)

                    Nie da się (pozostając rzetelnym) wykluczyć zupełnie pewnych elementów zarówno
                    jednego jak i drugiego z przedstawionych przez ciebie spojrzeń.


                    Własność prywatna nie istnieje jednak inaczej niż w powiązaniu z kwestią
                    społecznego uznania jej.

                    Ktoś musi mieć prawo ustalać, co jest "moje". Ja sam?
                    • lucky81 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 05:05
                      Chciałem nakreślić różnicę w rozumieniu słowa "moje". Niejako nieporozumienie
                      językowe pomiędzy dwoma grupami ludzi. Nakreślenie tej różnicy może pomóc we
                      wzajemnym zrozumieniu :)

                      Jedni definiują "moje" na pierwszy sposób. No ale też wprowadzają to słowo nie
                      bez potrzeby - agitują za tym, żeby rzeczywiście wiele dóbr było "czyjeś" według
                      tej ich definicji.

                      Drudzy nie widzą potrzeby istnienia takiego słowa, bo też nie wyobrażają sobie,
                      żeby coś było "czyjeś" według tamtej definicji. Chcą, aby wszystko było
                      "własnością" wspólnoty, według tej terminologii. W takiej sytuacji słowo "moje"
                      w pierwszym znaczeniu nie ma sensu. Wobec tego logiczne jest, że temu samemu
                      słowu nadaje się sens całkiem inny - według definicji drugiej. Bez sensu byłoby
                      marnować słowa.

                      Problem językowy pojawia się w dyskusji pomiędzy obiema opcjami :)
                      • lucky81 Przykład 06.03.07, 05:18
                        Zdzisiek mówi, że nie chciałby, aby władza demokratyczna mogła sobie ot tak
                        nagle zdecydować o wykorzystaniu jego domu na cel wspólny, np. kwaterowanie
                        biedaków. Nick pociesza go, że spokojnie, w praktyce raczej tego nie zrobią.

                        Mamy tu do czynienia z nieporozumieniem językowym.

                        Zdzisiek obawia się nie tyle tych biedaków w jego domu, co tego, że to nie on
                        decyduje o wykorzystaniu tego domu. Może nawet chętnie zaprosiłby biedaków do
                        swojego domu. Ale to on chce podjąć taką decyzję. Innymi słowy - chciałby, żeby
                        jak wybuduje dom, to żeby to był "jego" dom, według pierwszej definicji.
                        • nick3 Re: Przykład 06.03.07, 12:53
                          Jak już powiedziałem, nie da się moim zdaniem pójść konsekwentnie do końca
                          tylko za jednym z tych rozumień słowa "moje" - i nie popaść w absurdy.

                          Są ewidentne sytuacje (choć na szczęście rzadkie), w których, z braku innej
                          możliwości, społeczeństwo (środkami państwowymi) miałoby obowiązek dokwaterować
                          mieszkańcow Zdziśkowi.

                          Dowodzi to, moim zdaniem, czarno na białym nieadekwatności absolutyzowania
                          indywidualnej własności. (Właśnie ta kolejność: skoro niekiedy trzeba
                          dokwaterowywać, to własność indywidualna nie jest bezwzględna).

                          Jeśli jednak zabsolutyzujemy drugi punkt widzenia (że wszystkie nasze rzeczy są
                          w istocie wspólne) - również będzie to prowadzić do usprawiedliwienia sytuacji
                          już na pierwszy rzut oka chorych.


                          Opowiadam się za etycznym pragmatyzmem.
                • lucky81 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 05:23
                  > Tam jednak, gdzie mechanizmy demokratyczne okrzepły, byłoby praktycznie
                  > niemożliwe, by dokwaterowywano ci przymusowo lokatorów (chyba że w czasie wojny
                  > lub katastrof naturalnych).

                  Wobec tego w Polsce zupełnie nie okrzepły:
                  media.wp.pl/kat,23754,wid,8325244,wiadomosc.html?ticaid=1355e
                  • nick3 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 12:56
                    A tu się z tobą zgadzam. Choć nie wiadomo, czy wyrazem tego jest to, co
                    urzędnicy robią teraz, czy to że te mieszkania sprzedano wtedy po takich
                    cenach. Czy jedno i drugie.
                • donq Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 19:22
                  Bardzo mi się ten post podoba.

                  > Demokracja jest nieodłącznie związana z poszanowaniem Praw Człowieka.

                  Najwyraźniej Prawa Człowieka nie zawierają prawa do posiadania własności. Albo
                  zawierają, ale "w rozsądnych granicach", które ustala arbitralnie państwo, a nie
                  np. właściciel, który również mógłby zauważyć te granice i często zauważa (to
                  się nazywa "dobroczynność"). Nikt chyba nie ma wątpliwości, że państwo dużo
                  wcześniej zauważy granice? I o to chodzi.

                  Zauważcie proszę, że cała ideologia "wolności" służy temu, aby umożliwić państwu
                  arbitralne decyzje na dowolny temat. "Prawa Człowieka" nie mogą mieć charakteru
                  absolutnego, bo to byłby dla "wolnościowca" "zamordyzm". Bez wątpienia więc i
                  inne prawa mają "rozsądne granice", całkiem jak prawo własności. Jednocześnie
                  "wolnościowiec" zabrania nam posiadania "absolutnych" przekonań etycznych. To
                  dlatego, że takie przekonania pozwoliłyby nam na samodzielną ocenę "rozsądnej
                  granicy", a to jest niedopuszczalne, bo od tego jest państwo. Nowy Wspaniały
                  Świat nickatrzy nie różni się niczym od tego Orwella. Rdzeniem obu jest
                  całkowite scedowanie na państwo wszelkich ocen etycznych. Ministerstwo Prawdy
                  jest niezbędnym elementem obu. U nickatrzy być może będzie Ministerstwo
                  Znajdowania Rozsądnych Granic, bo "prawda" nie istnieje; w pierwszej fazie
                  emancypacji być może prawda będzie istnieć jako prawda nieabsolutna vel lokalna
                  (tzn. ustalana i ogłaszana co rano przez uprawnione do tego organy), ale w miarę
                  postępów emancypacji hydra ta zniknie.

                  Jeśli ktoś wierzy, że państwo jest bardziej predysponowane do określania
                  "rozsądnych granic" niż ja sam, niech podniesie rękę.

                  > Nie każde głosowanie jest demokracją.

                  Tu jest następny element "wolności". Otóż "wolność" gardłuje za "demokracją",
                  ale nie oznacza ona systemu politycznego, w którym ludzie wybierają tych, którzy
                  nimi będą rządzić, lecz system taki, gdzie panuje "wolność". W istocie jest to
                  antydemokracja, ponieważ w tym systemie nie mielibyśmy żadnego wyboru -
                  wszystkie partie byłyby "wolnościowe", a różniłyby się kolorami swoich logo.
                  Partie inne byłyby wykluczone z "demokratycznego" systemu, ponieważ, jak
                  nicktrzy pośpieszyłby zapewnić, "kraj, który dozwala działać partii XYZ nie jest
                  wolny", co znaczy, że partie podlegają wstępnej selekcji przed dopuszczeniem do
                  wyborów. Kto ma decydować, które partie dopuścić? Muszą być jacyś "regulatorzy
                  demokracji" do tego, prawda?

                  Nicktrzy dziwi się, czemu ludzie nie chcą płacić podatków, które nakładają na
                  nich demokratycznie wybrane władze - przecież sami w zasadzie sobie je
                  nakładamy. Lecz w jego "demokracji" nie moglibyśmy nawet zagłosować na partię,
                  która chciałaby je obniżyć, bo "nie jest wolny kraj, w którym na taką partię
                  można zagłosować".

                  Kwestie o "widzeniu spraw realistycznie" mają za zadanie wygnać nam z głowy
                  takie wątpliwości. To tak jakby ktoś mówił "tak, w tej umowie, którą z tobą chcę
                  podpisać są klauzule, które pozwalają zrobić wszystko co chcę, ale nie zamierzam
                  z nich korzystać". Odpowiedź na takiego partnera jest jedna - "jeśli nie
                  zamierzasz z nich korzystać, to usuńmy te klauzule". Jeśli nie chce ich usunąć,
                  najwyraźniej korzystać z nich zamierza i zostawia sobie je w odwodzie.

                  Zatem zapewnienia o "praktycznej niemożliwości" dokwaterowywania lokatorów
                  należy traktować jedynie jako dyskutancką kurtuazję dla naiwnych.

                  DonQ

                  • nick3 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 21:34
                    Na paranoję argumentów nie masz.

                    Ty sferę idealną traktujesz, jako rasowy platończyk, jako gwarancję życia.

                    Ja uważam, że ani nie można w niej takiej nadziei pokładać, ani też nie
                    potrzebujemy.

                    Platonizm jest paranoiczną odmową przyznania się do zaufania do otaczającej nas
                    materii życia i jednocześnie naiwnym zaufaniem do jednoznaczności abstraktów.

                    Tymczasem teorie mają sens tylko w kontekście sytuacji praktycznej i tak długo
                    jak ona trwa (są "historyczne" - to właśnie znaczy to słowo).


                    Platonik trochę jest jak puczyści Janajewa (1991), którzy wierzyli, że jak
                    wydadzą odpowiednie dekrety, to unieważnią zmiany ustrojowe w Rosji.
                    • nick3 Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 21:43
                      Zachowujesz się tak, jakbyś chciał nie tyle życie społeczne naprawić, co -
                      oskarżyć (typowe dla moralizatorstwa prawicy - np. ustawa antyaborcyjna).

                      Do tego celu platonizm ideologii obiektywnych wartości absolutnych nadaje się
                      świetnie.

                      I do niczego innego.

                      Nie jest to wcale etyczne.
                      • donq Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 23:45
                        > Zachowujesz się tak, jakbyś chciał nie tyle życie społeczne naprawić, co -
                        > oskarżyć (typowe dla moralizatorstwa prawicy - np. ustawa antyaborcyjna).

                        Oczywiście, że nie chcę "naprawić życia społecznego". A to z tej prostej
                        przyczyny, że obca jest mi lewacka obsesja stworzenia nowego "naprawionego"
                        świata. Nie naprawia się tego, co nie jest zepsute.

                        DonQ
                    • donq Re: Własność konwencją społeczną? 06.03.07, 23:51
                      No jestem paranoikiem i platonistą, ale odpowiedzi na sens mojego postu nie ma...

                      > Tymczasem teorie mają sens tylko w kontekście sytuacji praktycznej i tak długo
                      > jak ona trwa (są "historyczne" - to właśnie znaczy to słowo).

                      Zastanawiające jest, że lewacki umysł akceptuje bez zastrzeżeń powyższe o ile
                      nie odnosi się to do teorii lewackich. One zawsze są ostatecznymi 'demaskacjami'
                      rzeczywistości, nie teoriami mającymi sens w kontekście 'sytuacji praktycznej'.

                      DonQ
                  • nick3 Własność konwencją społeczną. 06.03.07, 23:14
                    A w sprawie centralnej - prawa własności prywatnej - napisałem:


                    >Własność prywatna nie istnieje jednak inaczej niż w powiązaniu z kwestią
                    >społecznego uznania jej.

                    >Ktoś musi mieć prawo ustalać, co jest "moje". Ja sam?

                    I na to właśnie, jak rozumiem odpisujesz, donq, co następuje:


                    >właściciel, który również mógłby zauważyć te granice i często zauważa (to
                    >się nazywa "dobroczynność").

                    Tak, tak, "zauważa", "rozpoznaje", mój ty absolucie:)

                    Ale inna sprawa pozostaje przez ciebie kompletnie niezauważona: że kiedy
                    pytam, "kto ma prawo ustalić, co jest <moje>?", mam na myśli, kto ma prawo
                    ogłosić to w sposób wiążący dla reszty społeczeństwa.

                    Bo chyba nie ma o tym w żadnym Objawieniu?:)

                    Zupełnie nie rozumiem w jaki sposób "dobroczynność" miałaby być "zauważaniem
                    granic" ("mojego").
                    (No, chyba, że chrześcijańska caritas jest tak pretensjonalna, że dopiero za
                    jej sprawą każdy czuje, co tu tak naprawdę było czyje. W najśmielszych
                    demaskacjach - sam nie wpadłem na to!:)

                    Coś tu ci się pokićkało. Ale chyba jest jasne, że gdyby prawo wiążącego dla
                    reszty obywateli ogłaszania, co jest jej własne, miała jednostka, zrobiłby się
                    niezły bałagan (albo po pewnym czasie, porządek - ale to - radykalny:)

                    Tak więc tego prawa nie ma jednostka sama z siebie. Społeczeństwo twoje prawa
                    do jakiejś rzeczy - musi uznać. I jakąś uprawnioną drogą musi to uznanie
                    wyrazić.


                    > Najwyraźniej Prawa Człowieka nie zawierają prawa do posiadania własności.


                    A posiadają?:)

                    Nie mogą posiadać, gdyż takie prawo kolidowałoby z innymi Prawami Człowieka -
                    np. prawem każdego do godnych warunków życia (prawem bezwarunkowym i
                    niezbywalnym!)

                    Jeśli zapis ten ma cokolwiek znaczyć w życiu państwa, musi on bowiem wiązać się
                    z rozwiązaniami typu socjalistycznego.
                    • donq Re: Własność konwencją społeczną. 06.03.07, 23:42
                      Aż trzy odpowiedzi, zaszczycony jestem.

                      Źle rozumiesz.

                      Mówiąc o dobroczynności przeciwstawiłem rozpoznanie tego, że mam za dużo, przez
                      państwo z rozpoznaniem tego przeze mnie.

                      Z własnością sprawa jest prosta - że coś jest moje świadczy fakt, że to kupiłem,
                      dostałem w spadku, znalazłem, dostałem zapłatę za pracę itp. Nikomu nie trzeba
                      tego 'ogłaszać', bo i po co?

                      Społeczeństwo nie może nie uznać mojego prawa do zakupionej przeze mnie za moje
                      pieniądze rzeczy, do zarobionych przeze mnie pieniędzy czy do tego, co od kogoś
                      dostałem w spadku. Tzn. może, wtedy jest to społeczeństwo bandyckie vel
                      socjalistyczne, gdzie nikt nie zna dnia ani godziny.

                      > A posiadają?:)
                      >
                      > Nie mogą posiadać, gdyż takie prawo kolidowałoby z innymi Prawami Człowieka -
                      > np. prawem każdego do godnych warunków życia (prawem bezwarunkowym i
                      > niezbywalnym!)

                      Toż to Absolut się przemycił, laboga!

                      Na dodatek Absolut nic nie znaczący, bo co to znaczy 'każdy ma prawo do godnych
                      warunków życia?' Toż to bełkot w rodzaju 'każdy człowiek ma prawo do bycia
                      młodym, bogatym i pięknym'. Plus żądanie, by państwo koniecznie stało na straży
                      tego 'prawa'.

                      > Jeśli zapis ten ma cokolwiek znaczyć w życiu państwa, musi on bowiem wiązać
                      > się z rozwiązaniami typu socjalistycznego.

                      Bardzo się cieszę, że jest to jasne. Zapamiętajmy - "wolnościowe" prawa
                      człowieka nie zawierają prawa człowieka do posiadania własności. Co więcej, są z
                      tym prawem w ostrym konflikcie. Pamiętajmy o tym.

                      DonQ
                      • nick3 Re: Własność konwencją społeczną. 07.03.07, 01:07
                        >Z własnością sprawa jest prosta - że coś jest moje świadczy fakt, że to
                        >kupiłem,
                        >dostałem w spadku, znalazłem, dostałem zapłatę za pracę itp.

                        Ze "znalezieniem" - uważaj:) Jeśli zbyt mocno będziesz podtrzymywał
                        swój "prosty" poglad możesz trafić za kraty.

                        Co do reszty - wszystko zależy od tego, czy sprawa się dobyła legalnie.

                        A to "ogłasza" państwo (oczywiście zazwyczaj dokonuje tego biernie - tj.
                        prokurator nie wkracza).


                        Prawa Człowieka się nie podobają? Ciężki jest żywot reakcjonisty.

                        I żeby to jeszcze jacyś lewacy je napisali, a tu niestety głównym twórcą tak
                        idei, jak i tekstu Deklaracji był... Jacques Maritain.

                        (Stąd może i posmak Absolutu, który mnie osobiście w tym akurat wypadku nie
                        razi, gdyż mogę go traktować jako absolut prawny - pragmatyczny)
                        • donq Re: Własność konwencją społeczną. 07.03.07, 14:01
                          > Ze "znalezieniem" - uważaj:) Jeśli zbyt mocno będziesz podtrzymywał
                          > swój "prosty" poglad możesz trafić za kraty.

                          Rzeczywiscie - moglbym np. cos znalezc w domu sasiada :)

                          A skad zaciecie legalistyczne u Ciebie? Przeciez nie kazdy zysk
                          uzyskany "legalnie" sie uzyskujacemu naprawde nalezy, jak klarowales? Pomijam
                          oczywista paranoje polegajaca na tym, ze dla Ciebie w zasadzie nic nie
                          jest "legalne", bo "legalnosc" laczy sie z prawem i sprawiedliwoscia :), ktore
                          to pojecia wywoluja u Ciebie wymioty jako przejaw 'usankcjonowanej zemsty
                          spolecznej'.

                          Chyba ze chcesz powiedziec "prawo tak, sprawiedliwosc nie", o co w istocie Cie
                          podejrzewam. Oczywiscie jest to zgodne z moja ocena celow "wolnosci" i oznacza,
                          ze prawo jest arbitralnie 'oglaszane' przez panstwo bez zwiazku z zadna
                          obrzydliwa sprawiedliwoscia (za to w scislym zwiazku z potrzeba chwili).

                          Tymczasem jest dokladnie odwrotnie, czasami mozna powiedziec "sprawiedliwosc
                          tak, prawo nie", jesli legalizm jest niecny (wiele przykladow, np. legislacja w
                          III Rzeszy). Ale by tak powiedziec, trzeba miec jakies obrzydliwie obiektywne
                          pojecie sprawiedliwosci, ktore pozwoli ocenic niecnosc legalizmu (a nie
                          rozplynieta w intersubiektywnej poezji 'racjonalnosc').

                          Panstwo nie moze 'oglosic' nielegalnosci tego, ze cos kupilem za wlasne
                          pieniadze. Bo taka legislacja bedzie niecna a panstwo bandyckie.

                          W Twoim panstwie panstwo moze wszystko, bo nie istnieja zadne zasady
                          pozwalajace ocenic niecnosc dzialan panstwa.

                          Mowisz o prawach czlowieka jak z deklaracji czy o prawach czlowieka z ideologii
                          wolnosciowej (typowa zagrywka, jak z demokracja)? Bo w deklaracji znajduje sie
                          taki artykul (wedlug Ciebie nie do pogodzenia z 'prawdziwymi' prawami):

                          ---> cytat
                          Article 17.
                          (1) Everyone has the right to own property alone as well as in association with
                          others.
                          (2) No one shall be arbitrarily deprived of his property.
                          <-
            • kolargolo dwa pytania 05.03.07, 14:39
              1. Kto bedzie decydowal czy dana osoba zarobila wykorzystujac czyjas biede czy
              nie?
              2. Jaka mam motywacje do pracy wiedzac ze w kazdej chwili "demokratyczna wladza
              moze skorygowac moja wlasnosc" ?
              • swoboda_t Re: dwa pytania 05.03.07, 14:56
                Włądza ludowa już tak w Polsce skorygowała własność nieruchomości, że dziś w
                centrach miast straszą walące się kamienice, których nowi-starzy właściciele
                nie są w stanie wyremontować.
            • simon_r Własność jest konwencją społeczną??? 05.03.07, 16:11
              "....Własność jest konwencją społeczną ...."
              bossszzzzeee....!!!!... w życiu nie czytałem większej bredni!!!
              Otóż nawet mój pies wie co to jest własność ... spróbuj mu zabrać żarcie to
              zobaczysz czy to jest konwencja. Prawo własności jest tak jakby jednym z praw
              natury... a człowiek dlatego jest człowiekiem, że potrafi dobrowolnie się go
              zrzec - i ma to związek z filantropią, empatią, itp. czyli człowieczeństwem tak
              zwanym.
              O tym, że takie człowieczeństwo działa lepiej niż instytucje rządowe świadczą
              liczne przykłady np. Wielkiej Orkiestry Świątecznej pomocy.... ludzie chętnie
              dzielą się z innymi bez przymusu.

              Natomiast gadanie, że "Człowiek, który wypracował jakieś dobro, ma oczywiście
              prawo je wymienić. Ale jego kontrahent nie ma prawa żądać owoców jego trudu w
              zamian za zwykły chleb, wykorzystując np. jego biedę." to zwykły bełkot. Każdy
              ma prawo żądać za swoją rzecz tego czego chce.... a prawo ma polegać na tym, że
              ten drugi nie może mu tego zabrać jeśli nie zaoferuje odpowiedniej ceny.

              "zarobić nie równa się wypracować"????.... toż to już bzdura piramidalna!!!!
              owszem można wypracować ale nie zarobić... tak to jest w przypadku niewolników i
              wolontariuszy. Ale żeby zarobić trzeba wypracować. W dowolnej formie,
              zainwestowanie pieniędzy w dowolny biznes, który przyniesie zysk też jest
              wypracowaniem czegoś cokolwiek na ten temat sądzą lewacy.

              A teraz jeszcze niech mi nick3 wyjaśni pojęcie "WOLNOŚĆ SPOŁECZEŃSTWA".. cóż to
              jest za zwierze???


              ----------------------
              Pomóżcie w projekcie - Klik TU
            • lucky81 nick3: Dwa sprzeczne zdania 06.03.07, 03:04
              W dyskusji powyżej nick3 wypowiada dwa zupełnie sprzeczne ze sobą zdania:

              Zdanie 1:
              Nie chodzi o to, by stwierdzić, co każdy robić "powinien" i go następnie do
              tego zmusić (na tym polegał moralizm komunistyczny).

              Zdanie 2:
              Nie idzie o zakaz handlu, lecz o nakaz dostarczenia głodnemu chleba
              • nick3 Nie są sprzeczne. 06.03.07, 03:16
                lucky81 napisał:

                > W dyskusji powyżej nick3 wypowiada dwa zupełnie sprzeczne ze sobą zdania:
                >
                > Zdanie 1:
                > Nie chodzi o to, by stwierdzić, co każdy robić "powinien" i go następnie do
                > tego zmusić (na tym polegał moralizm komunistyczny).
                >
                > Zdanie 2:
                > Nie idzie o zakaz handlu, lecz o nakaz dostarczenia głodnemu chleba


                W pierwszym zdaniu występuje słowo "każdy", którego w drugim zdaniu nie ma. To
                najbardziej rzucająca się w oczy różnica.

                Różnica niebanalna, jeśli dostrzeżemy stojącą za nią różnicę w podejściu. Nie
                chodzi bowiem o "prawo i sprawiedliwość", lecz o jako taki dobrobyt i
                wyrównanie szans ludzi upośledzonych przez biedę.

                > Zdanie 2:
                > Nie idzie o zakaz handlu, lecz o nakaz dostarczenia głodnemu chleba

                Budzące taki skandal Zdanie 2 nie ma na celu zemsty na piekarzach, jest jednak
                zdecydowane w swoim żądaniu - ze względu na głodnego, a nie na winy piekarzy
                (którzy skądinąd byli draniami, jeśli rzeczywiście postępowali "wolnorynkowo" w
                rozważanej przez nas sytuacji - nawet tej z szafą:)
                • lucky81 Re: Nie są sprzeczne. 06.03.07, 03:34
                  Skoro słowo "każdy" jest takie istotne w zdaniu 1, czy zatem uważasz, że wobec
                  *niektórych* należy ustalić, co robić powinni, i następnie zmusić ich do tego?
                  • nick3 Re: Nie są sprzeczne. 06.03.07, 04:13
                    lucky81 napisał:

                    > Skoro słowo "każdy" jest takie istotne w zdaniu 1...

                    Nie jest to jedyna rzecz, którą przywołałem, by wyjaśnić dlaczego te dwa zdania
                    nie są sprzeczne:)

                    > Czy wobec
                    > *niektórych* należy ustalić, co robić powinni, i następnie zmusić ich do tego?

                    Nie chodzi o "powinność" w sensie absolutnym, ale bez wątpienia należy nałożyć
                    prawo, a następnie je wyegzekwować.


                    Tyle, że jak powiedziałem, celem nie jest polowanie na "kułaków", ale skuteczne
                    i zlikwidowanie sytuacji przymusu ekonomicznego, dającego jednym ludziom władzę
                    przejmowania owoców wysiłku innych (nie: równej - mniej wiecej - wymiany).
          • meylec Neoliberalizm kolejną formą zniewolenia 05.03.07, 11:36
            Neoliberalizm jest kolejną po realnym socjaliźmie ideologią, w której
            środowiska postkomunistyczne mogą się cieszyć dominacją nad społeczeństwem.
            Jest to dominacja oparta na zagarniętej temu społeczeństwu własności. Tak samo
            to społeczeństwo w swej większości może się cieszyć inną niż w realnym
            socjaliźmie formą podległości i zależności - wchodząc po realnym socjaliźmie w
            rzeczywistość realnego niewolnictwa ekonomicznego...
            • simon_r Re: Neoliberalizm kolejną formą zniewolenia 05.03.07, 16:23
              Nie wiem co to jest neoliberalizm... prawdopodobnie to ideologia ale wymyślona
              przez "wrażliwych społecznie" debili zwanych socjalistami.
              Liberalizm natomiast jest pojęciem określającym wolność!!... również wolność w
              zakresie wyznawanej przez człowieka ideologii... piszę specjalnie CZŁOWIEKA a
              nie SPOŁECZEŃSTWO.
              Generalnie to drogi meylec ja jako jednostka mam głęboko gdzieś "społeczeństwo"
              natomiast bardzo obchodzi mnie los mój i mojej rodziny... również obchodzi mnie
              los spotkanego na drodze żebraka, któremu Z WŁASNEJ WOLI czasem coś kupię albo
              dam.... i to jest moje pojęcie wolności!!...

              ----------------------
              Pomóżcie w projekcie - Klik TU
              • meylec Re: Neoliberalizm kolejną formą zniewolenia 06.03.07, 11:42
                Ssory, ale wolno mi patrzeć na dziki neoliberalizm w polskim wydaniu w
                kontekście niesprawiedliwych przemian społecznych po 1989r. i realnej
                oligarchizacji która zastąpiła "realny socjalizm"...
      • adeinwan Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 00:52
        > Primo: wolność jest postulatem dotyczącym ludzi, a nie pieniędzy

        Człowiek nie może być wolny bez swobody dysponowania swym majątkiem. Wolność
        ekonomiczna jest najważniejsza, gdyż dotyczy pierwotnych potrzeb człowieka. Na
        co Szwedowi wolność słowa, skoro państwo nie pozwala mu żyć po swojemu?

        >Tak się bowiem składa, że człowiek pragnie w życiu jeszcze
        > kilku innych rzeczy niż wymieniania towarów.

        Te pragnienia nie są w żadnym razie sprzeczne z wolnym rynkiem.

        > Bieda jest jak najbardziej przymusem ze strony bogatych!

        Bardzo ciekawe stwierdzenie. Uzasadnisz?

        > Również własność prywatna nie jest niczym innym jak aktem przymusu
        > wobec "niewłaścicieli" w sytuacji

        Niewłaściciel nie ma moralnego prawa do korzystania z cudzej własności bez jego
        zgody, więc sprawa jest zamknięta.

        > Neoliberalizm kreuje mit jakoby państwo z istoty było wrogiem jednostki (jeśli
        > urzędnicy, to tylko "leniwi" i durni). Tymczasem państwo może być ważnym
        > źródłem wolności jednostki, chroniąc ją przed nadużyciami czy obojętnością
        > współobywateli.

        Historia uczy jednak, że to państwo jest głównym źródłem opresji i zniewolenia.
      • drachu4 Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 05.03.07, 04:49
        > 1. Nabyło (nawet legalnie) nie równa się - "wypracowało". Praca jest realnym
        > cierpieniem (nie łudźmy się:).
        ===
        A ja osobiscie wyznaje ze teorie, ze praca jest wartoscia. Wykonuje ja bo lubie,
        bo daje mi satysfakcje, a w trzeciej kolejnosci bo daje mi srodki do zycia.
        Podejrzewam, ze nie jestem samotny w tym mysleniu. Poglad do rewizji kolego. ;)
        • rafvonthorn Ja też lubię pracować 05.03.07, 18:01
          Straszne musi być życie, w którym praca jest "cierpieniem". Czy socjalizm
          zaczyna się od lenistwa?
          • nick3 Tam gdzie idzie o przyjemność rzecz zwie się hobby 05.03.07, 23:03
            Socjalizm zaczyna się od niezgody na nazywanie cierpienia - lenistwem.
      • godott Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 06.03.07, 13:14
        zgoda, basic competetive model czesto przywolywany przez xwolennikow
        liberalizmu bazuje na falszywych zalozeniach, zgoda ze rynek nie jest doskonaly
        (istnieja 4 niedoskonalosci), zgoda ze bieda jest przymusem (ref. Virginia Wolf
        a room of her own)ale dlaczego ze strony bogatych? nie rozumiem?
        Jared Diamond w guns, germs and steel: the fates of human societies pisze ze
        losy dzisiejszego swiata i poziomu rozwoju regionow zostaly zdeterminowane na
        dlugo przed Adamem Smithem. Chiny sa dzisiaj biedne - w 1850 roku byly
        najwieksza potega gosp. swiata (The Economist) - a Europa zach bogata. To ze
        chiny sa biedne to efekt rewolucji przem w ktorej Chiny nie wziely udzialu. To
        ze chinczycy sa pod przymusem biedy nie zalezalo wcale od bogatych. Tak samo
        Afryka. Ten sam autor, w Coolapse of nations pisze ze Afryka biednieje z powodu
        katastrofy ekologicznej, przymus biedy chinczykow, somalijczykow etc nie zawsze
        (sic) jest przymusem ze strony bogatych. Na poziomie krajow wyglada to
        podobnie. Biedni nie sa po przymusem elit gospodarczych, zalezy to od tego od
        wielu czynnikow a nie tylko od systemow gospodarczych. Wykluczeni spolecznie to
        czesto ludzi dotknieci dziedziczna bieda, alkoholizmem czy innymi patologiami.
        Jasne ze dziedziczenie biedy w gosp o malej redystrybucji doch jest wiekszym
        problemem ale nie znaczy to ze aby
        wspolczesni ekonomisci nie traktuja ekonomii doktrynersko i maja swiadomosc
        istnienia market imperfections a w zwiazku z tym potrzeby regulacji panstwa. I
        tu zgoda, biedni pod przymusem glodu pojda pracowac za kazda cene, na
        niektorych rynkach potrzeba regulacji. natomist regulator nie moze zastepowac
        rynku jak to bylo w Cen plan.gosp. jefferey sachs w end of poverty pisze: The
        main arguments of the Millennium Project Report (przyp UNDP), is that there are
        certain places on the planet that, because of various circumstances—
        geographical isolation, burden of disease, climate, or soil—these countries
        just can't quite get started. So it's a matter of helping them get started,
        whether to grow more food or to fight malaria or to handle recurring droughts.
        Then, once they're on the first rung of the ladder of development, they'll
        start climbing just like the rest of the world."
        To samo mozna sprowadzic na poziom krajowy - help them to get just started,
        czyli do momentu kiedy nie wydobeda sie z tego przymusu biedy. bo jesli
        pojdziesz z interwencja za daleko to panstwo stanie sie tak samo demoniczne jak
        wolny wilczy rynek. Kazda opcja wcielana fundamentalnie prowadzi do uposledzen.

        Jeszcze jedna nota o systemach panstwowych. Jak swiat swiatem administracje
        (warstwy organizujace systemy panstwowe czy tez biurokraci) zawsze staraly sie
        skupiac jak najwiecej wladzy. Przykladem jest powstawanie pisama. Wczesne
        skrypty sumeryjskie, minejskie, hieroglify egipskie, pismo chinskie czy
        mesoamerykanskie byly tworzone i odczytywane przez ograniczona liczbe pismakow
        zatrudnianych przez krolow czy swiatynie. Ograniczenie to bylo zamierzone,
        bowiem zaden krag cywilizacyjny nie spieszyl sie ujawniania wiedzy ktora "mozna
        bylo uzywac do sprawowania kontroli nad masami" jak to spuentowal antropolog
        Claude Levi Strauss. Potem bylo podobnie z innymi wynalazkami, biurokraci,
        kaplani krolowie starali sie powiekszac wplywy i zazdrosnie strzegli wiedzy
        ktora im to umozliwiala.
      • donq Re: Neoliberalizm nie jest wolnością. 07.03.07, 14:47
        > 1. Nabyło (nawet legalnie) nie równa się - "wypracowało". Praca jest realnym
        > cierpieniem (nie łudźmy się:) i słowo "wypracowało" nie jest pojęciem
        umownym,
        > którego każdy może używać jak mu wygodnie.

        To stwierdzenie ma ciekawe konsekwencje.

        Bo nick3 w innym miejscu stwierdza, ze:

        > Źródłem obowiązku etycznego wiążącego społeczność w jej działalności
        > prawodawczej jest mozliwe do wyeliminowania cierpienie ludzi.

        Jesli 'praca jest cierpieniem' a nicktrzy twierdzi, ze nalezy cierpienie
        wyeliminowac, to musi sie zgodzic z ktoryms z ponizszych stwierdzen:

        1. Nalezy wyeliminowac prace, bo jest to cierpienie 'mozliwe do
        wyeliminowania'. Powszechne lenistwo jako ideal. Niemoznosc istnienia
        jakielkowiek wlasnosci prywatnej, bo praca jest wyeliminowana, w zwiazku z czym
        nikt do niczego nie ma prawa, bo nic nie "wypracowal".

        2. "Cierpienie" pracy jest 'niemozliwe do wyeliminowania'. Wlasnosc jest wtedy
        czyms 'wycierpianym'. Nasuwa sie pytanie, czy mozna moze tez
        inaczej 'wycierpiec' sobie wlasnosc niz 'wypracowujac'? Czy nalezy postrzegac
        wlasnosc jako zlo konieczne, ktore nalezy porzucic przy jakiejkolwiek
        szansie 'mozliwosci wyeliminowania' pracy? Czy moze raczej nalezy sie
        cieszyc 'wycierpiana' wlasnoscia, co chyba sugeruje, ze cierpienie ma wartosc?

        Co jesli ktos (zaczadzony oczywiscie ideologiami zniewolenia) jednak nie
        zyczylby sobie eliminacji 'cierpienia' pracy jesli to za soba pociagaloby
        likwidacje jego wlasnosci?

        DonQ

    • topolowka Dunin ma racje 04.03.07, 00:41
      Rynek jako jedyny instrument regulacji spolecznej jest dobry dla mlodych,
      zdrowych, wyksztalconych i bogatych. Spoleczenstwo zas nie sklada sie wylacznie
      z takich jednostek. Trzeba byc slepym, zeby tego nie widziec.

      Kinga Dunin ma po stokroc racje. Oddanie wszystkiego w pacht rynkowi - sluzby
      zdrowia, edukacji, opieki spolecznej, kultury - racjonalizuje sytuacje,
      czywiscie. W pierwszej kolejnosci kosztem. Niemlodych, niezdrowych,
      niewyksztalconych i niebogatych. A w nastepnej koszty placimy wszyscy: na
      utrzymanie tych, ktorzy sie nie zalapali na to wymarzone przez Gadomskiego -
      dziennikarza wielkiej gazety w wielkim miescie - zracjonalizowane spoleczenstwo
      nagradzajace jedynie tych, co sa pierwsi w wyscigu szczurow.

      Niechby Gadomskiego wyrzucili z roboty w Gazecie. Ciekawe, co by wtedy pisal o
      cudownych zaletach wolnego rynku, ktory zawsze ma racje.

      Tym bardziej, ze na dziennikarzy o liberalnych pogladach, takze gospodarczych,
      popytu w prasie ostatnio nie ma.
      • fafik_wielki Re: Dunin ma racje 04.03.07, 01:05
        "Rynek jako jedyny instrument regulacji spolecznej jest dobry dla mlodych,
        zdrowych, wyksztalconych i bogatych. Spoleczenstwo zas nie sklada sie wylacznie
        z takich jednostek. Trzeba byc slepym, zeby tego nie widziec."

        jasne, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy między losem emeryta w
        socjalistycznej Polsce (dawnej i obecnej) i w przebrzydle kapitalistycznej
        Ameryce...
        • 220wolt Re: Dunin ma racje 04.03.07, 12:07
          > jasne, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy między losem emeryta w
          > socjalistycznej Polsce (dawnej i obecnej) i w przebrzydle kapitalistycznej
          > Ameryce...

          No to cos rownie demagogicznego:

          trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy między losem emeryta w
          socjalistycznej Szwecji i w przebrzydle kapitalistycznym Meksyku...
          • lucky81 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 20:42
            Bzdura. Szwecja jest dużo bardziej wolnorynkowa niż Meksyk. A już na pewno ma
            bardziej wolnorynkową historię.

            Potwierdzają to oba znane mi międzynarodowe porównania krajów pod względem
            wolności ekonomicznej:

            www.heritage.org/index/
            21. Szwecja
            49. Meksyk

            www.cato.org/pubs/efw/
            24. Szwecja
            60. Meksyk

            Nota bene, Polska występuje na miejscu odpowiednio 87 i 53.
            60. Meksyk
            • 1maruti1 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 21:19
              Bzdura.

              Cato i inni stosuja chwyty takie, ze im bardziej bogaty kraj tym bardziej
              wolnorynkowy kraj...
              • lucky81 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 21:22
                Podaj więc proszę bardziej wiarygodny ranking. Póki co bardziej jestem skłonny
                ufać rankingom tych organizacji niż forumowiczom.
                • 1maruti1 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 23:32
                  Uwzglednianie do badan takich czynnikow jak korupcja polityczna, rzady prawa,
                  niska inflacja przekrecaja sens tych badan. Zadna z tej trojki nie ma zadnego
                  zwiazku z wolnoscia gospodarcza, a wylacznie z poziomem rozwoju i jakoscia
                  zorganizowania panstwa.

                  Miejsce w pierwszej 10 panstw jak Islandia czy Dania to kpina... taka Dania
                  oddaje 50% na panstwo i to ma byc leseferystyczne panstwo?
                • 1maruti1 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 23:34
                  Zobacz se tez ten obrazek. Oto przecudna korelacja miedzy miejscem w rankingu a
                  wzrostem gospodarczym :D

                  www.leftbusinessobserver.com/Freedom1996.gif
                • 1maruti1 Re: Dunin ma racje 04.03.07, 23:35
                  I to:
                  www.dollarsandsense.org/archives/2005/0305miller.html
          • adeinwan Re: Dunin ma racje 05.03.07, 00:56
            > trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy między losem emeryta w
            > socjalistycznej Szwecji i w przebrzydle kapitalistycznym Meksyku...

            Nie można porównywać Szwecji i Meksyku, ponieważ są to kraje o zupełnie innym
            poziomie rozwoju. Równie dobrze można porównać Szwecję do XIX-wiecznej Anglii,
            tyle że to byłoby nadużycie.
            • 1maruti1 Re: Dunin ma racje 05.03.07, 12:23
              to dlaczego przedmowca porownal Polska do USA??? O konsekwencje w krytyce prosze.
        • nick1111 Re: Dunin ma racje 05.03.07, 17:15
          fafik_wielki napisał:

          > jasne, trzeba być ślepym, żeby nie widzieć różnicy między losem emeryta w
          > socjalistycznej Polsce (dawnej i obecnej) i w przebrzydle kapitalistycznej
          > Ameryce...

          Oj, chyba niezupełnie... Akurat Stany nie są dobrym przykładem - wielu emerytów
          żyje tam w przyczepach kempingowych, bo fundusz emerytalny, na który wpłacali
          całe życie, okazał się mało efektywny albo zbankrutował.
      • adeinwan Re: Dunin ma racje 05.03.07, 00:55
        > Rynek jako jedyny instrument regulacji spolecznej jest dobry dla mlodych,
        > zdrowych, wyksztalconych i bogatych. Spoleczenstwo zas nie sklada sie wylaczni

        Nie jest to prawda. W systemie rynkowym każdy ma większe szanse, gdyż gospodarka
        tworzy więcej miejsc pracy. W socjalizmie postępuje pauperyzacja - w jej efekcie
        bogaci stają się zbyt biedni, by finansować zasiłki biednym, w efekcie czego ci
        ostatni lądują na lodzie.
      • misiaszm Re: Dunin ma racje 05.03.07, 10:48
        Rynek jako jedyny instrument regulacji spolecznej jest dobry dla mlodych,
        > zdrowych, wyksztalconych i bogatych. Spoleczenstwo zas nie sklada sie wylacznie
        >
        > z takich jednostek. Trzeba byc slepym, zeby tego nie widziec.

        Brednie opowiadasz, wlasnie na wolnym rynku ludzie mlodzi moga zakladac
        towarzystwa wzajemnych ubezpieczen wlasnie na wypadek choroby braku pracy lub
        starosci, sami okreslaja zasady takich organizacji zasady nadzoru etc. w
        Państwie ktore wie lepiej nie ma na to miejsca poniewaz gro pieniedzy jest
        przeznaczane niezgodnie z intencja obywateli. Obywatele chcieli by aby Zaklady
        Ubezpieczen konkurowaly miedzy soba o ich pieniadze ale jezeli jest jeden
        Panstwoy to jaka ma motywacje do obnizana kosztow i maksymalizowania zyskow
        swoich klientow? Natomiast ciagaty do wydawania na marmury sa duze bo po
        pierwsze nikt nie jest z tego rozliczny a po drugie wydaje sie nie swoje na
        swoje luksusy
      • daktahu Re: Dunin ma racje 05.03.07, 13:41
        Co miesiąc dokladam do tej panstwoej kiesy kilkaset zloty na samą sluzbe
        zdrowia, i jak raz na 2 lata mam potrzebe, a raczej koniecznosc skorzystania,
        to moge tak ale za 2 tygodnie, no chyba ze mam zawał albo cos zagrazającego
        zyciu. pomijam tu kwestie denstysty okulisty itd, których odwiedzam prywatnie.
        Ciepło sie rodzi w rodzinie, i ja chce sam o nią zadbać, a państywo może mi w
        tym oczywiście pomóc, nie zabierając mi teraz połowy zarobków ( 30% podatku
        dochodowego, ale jeszcze vat, który płace w każdym towarze i usludze, zazwyczaj
        22%, rózne akcyzy - alkohol, paliwo, etc)
        Jeszcze skladke na ZUS, w ciagu paru lat juz przekazałe, a raczej zostałem
        zmuszony do oddania ok 50 tys pln, sam lepiej bym spozytkowal ta kwote i z niej
        bylaby emerytury dla 3 osób.
        Ciekawe, jak mozna "sprawiedliwie" wycenic "wymiennosc" pracy lekarza,
        sedziego, szewca, dziennikarza, hodowcy owiec, pszczelarza?
    • igor Pan Witold na kolanie 04.03.07, 03:06
      Pan Witold na kolanie odpekal (najwyrazniej pobudzony nie ochota, a poleceniem)
      jalowa neoliberalna pogadanko-polajanke w odpowiedzi na swietny, zywy,
      wyrazisty manifest autorstwa K. Dunin. Mogl sobie jednak darowac pan Witold, bo
      to co ciekawego mial nam do zakomunikowania tydzien wczesniej w sposob bardziej
      zwarty napisala juz Kinga Dunin: "Liberałowie zwykle otrząsają się na takie
      postawienie sprawy. Jak to? Mamy się przyznać, że mamy jakiś światopogląd?
      Jakiś projekt? Że chcemy budować jakiś świat, a nie tylko tworzyć formalne
      warunki, żeby ludzie żyli obok siebie, nie zabijając się nawzajem?"
      • rafvonthorn Re: Pan Witold na kolanie 05.03.07, 18:09
        Tworzyć możesz sobie dowolne projekty, ale ja żądam, żebys nie używał do tego
        celu organizacji państwowej, która powinna być bezstronna i (sic!) apolityczna.
        Kwintesencją nowożytnego pojęcia "republiki (rzeczypospolitej)" jest
        samoorganizacja życia społecznego: obywatele wybierają spośród siebie tych, o
        których sądzą, że będą najsprawniej administrowali dobrem wspólnym.
        Czas powrócić do właściwych proporcji: to politycy mają służyć dobru wspólnemu,
        a nie odwrotnie!
    • r202 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 06:16
      Napiszę to, co zasygnalizowałem pod felietonem pani D.


      Autorka zachęca do płacenia wyższych podatków w sytuacji, gdy sama płaci podatki niższe (jak
      wszyscy dziennikarze i pracownicy uczelni, korzystający z 50% kosztów uzyskania przychodów). Nic w
      tym dziwnego na lewicy - już Karol Marks miał mnóstwo ciekawych pomysłów dla ludzi pracy, sam tej
      pracy nie kosztując. Na prawicy zresztą też niemało kawalerów wypowiadających się w kwestii rodzenia
      i wychowywania dzieci, specjalistów od biznesu za budżetową pensję itd. Szkoda tylko, że na ich
      wywody zawsze nabiorą się jacyś naiwniacy. Zrobią rewolucję, zapiszą się do partii, nie ochrzczą dzieci,
      będą co rano badać śluz żony i cieszyć się jej kolejnymi ciążami. Ostatecznie to oni, a nie publicyści
      wezmą w d.
    • lucky81 Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 04.03.07, 07:11
      Skoro podatki są fajne, to czy pani Kinga Dunin płaci dobrowolnie większe
      podatki niż obowiązkowe minimum? Czy może stara się zapłacić jak najmniejsze, za
      nic mając dobro społeczne?

      Dobroczynność z cudzych środków uzyskanych drogą przymusu to żadna
      dobroczynność. Pani Dunin przypisuje swoim poglądom wyższość moralną, która nie
      istnieje.

      Ja dziękuję. Wolę dawać pieniądze na prywatne instytucje charytatywne niż na
      państwowe programy pomocowe. Uważam, że lepiej zostaną wykorzystane. Sprawia mi
      to też większą satysfakcję niż podatki.

      Oczywiste są statystyki, które mówią, że im większe opodatkowanie czegoś, np.
      pracy, tym mniejsza podaż. Czyli jakoś ludzie nie widzą w podatkach dobrze
      wydanych pieniędzy, lecz koszty.
    • sam_sob Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 04.03.07, 07:22
      "Mniej państwa, więcej rynku, a wszystkim nam będzie cieplej".

      Będzie cieplej i mniej czepiania się za wszystko rządu? Na to pismaki nie
      pozwolą.:))
      • topolowka Rozkosze wolnego rynku 04.03.07, 07:31
        Nick 3 napisal:

        "Neoliberalizm kreuje mit jakoby państwo z istoty było wrogiem jednostki (jeśli
        urzędnicy, to tylko "leniwi" i durni). Tymczasem państwo może być ważnym
        źródłem wolności jednostki, chroniąc ją przed nadużyciami czy obojętnością
        współobywateli."

        Bardzo dobrze powiedziane.
        • swoboda_t Re: Rozkosze wolnego rynku 05.03.07, 16:04
          "państwo może być ważnym
          źródłem wolności jednostki, chroniąc ją przed nadużyciami czy obojętnością
          współobywateli" - mozę i powinno być, co stoi u podstaw filozofii liberalnej
          właśnie. "Neoliberalizm kreuje mit jakoby państwo z istoty było wrogiem
          jednostki" - takie hołduje wyższości zbiorowości nad jednostką (komunizm,
          faszyzm, realny socjalizm).
    • przecinaki fanatyk :) 04.03.07, 07:42
      po pierwsze - GW nie jest pismem lewicowym!
      jest pismem o orientacji liberalno-konserwatywnej w skali Europy.
      (poczytajcie sobie prase zagraniczna i porownajcie).
      Problem w tym, ze w Polsce spektrum polityczne jest wychylone tak skrajnie w
      prawo, ze _jak na Polske_ to GW laduje gdzies w centrum.
      Przechyl liberalny jest za to nie do podwazenia.

      Co do "sporu" (bo to co wyprawia Gadomski to intelektualna i demagogiczna zenada):
      - Dunin glosi _instytucjonalna_ potrzebe podwyzszenia podatkow w Panstwie o
      dokladnie przeciwnym niz 4rp kierunku ideologicznym. Glosy wiec na forum by sama
      zaczela teraz z wlasnej woli placic wiecej sa smieszne.
      - Gadomski widzie projekt socjalistyczny jako powtorke prlu. Zalosne. Niech mu
      GW wykupi jakis staz w Skandynawi, co? Niech chlopak pomieszka troche w Szwecji
      i Finlandii. Dobrze mu to zrobi.
      - Gadomski zarzuca Dunin ze walczy na dwa fronty - przeciwko liberalizmowi i
      przeciw konserwatywnej prawicy. A Gadomski to niby co robi? Wali na odlew w
      Dunin, w lewice a i pisowcom nie popuszcza. Tak to jest - gdy sie glosi jakis
      ideologiczny projekt (dowolnie: katolicko-narodowy, lewicowy czy liberaly) to
      sie w przeciwnikow ideowych wali.
      - mimo wszystko mam wiele watpliwosci co do wizji o ktorej mowia ludzie z
      Krytyki Politycznej. Zgadzam sie, ze nie ma czegos takiego jak "panstwo
      neutralne swiatopogladowo" - kazde ma jakis swiatopoglad i nie ma co udawac ze
      mozna od tego uciec. To zwykle klamstwo, ktoremu ulegaja liberalowie.
      Ale ideologizacja panstwa o ktorej pisza i mowia ludzie z KP jest tylko powtorka
      pisowcow.
      Nam potrzeba innej wizji!
      PiS jest szkodliwy bo dzieli spoleczenstwo. Bo tworzy gorace relacje
      miedzyludzkie (wiec nie jest liberalny;) - ale sa to relacje oparte na wrogosci
      i nienawisci.
      A nam potrzeba Mitu Laczacego!
      Nam potrzeba tego, by _wszyscy_ polacy czuli sie w Polsce jak u siebie.
      I ci "od Michnika" i ci od "Rydzyka" i nawet "ci od Dunin".
      "Nowa lewica" nie wierzy ze mozna zbudowac system ktory bedzie "inkluzywny" dla
      wszystkich.
      Pisza ze nazistow czy homofobow trzeba (jako gloszacych nienawisc) ze
      spoleczenstwa wykluczac.
      A ja jednak wierze, ze mozliwy jest model w ktorym nawet Giertych czy Wierzejski
      mogliby sie stac pozyteczni dla Polski.
    • scibor3 Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 04.03.07, 08:38
      Gadomski znowu bredzi. Czy GW nie stać na wizytę u psychiatry dla swojego
      pracownika?
      • forgotten_realms Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 11:10
        Piękny przykład tego co Ziemkiewicz nazywa michnikowszczyzną.
    • no-no Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 04.03.07, 12:10
      dosć płaska polemika, jak to u gadomskiego. nachalna apologetyka i ideologia
      ubrane w pozór "walki z ideologią".

      można z grubsza się zgodzić, że "rynek jest naturalnym sposobem organizacji
      społeczeństwa" - w tym ogólnym sensie, że społeczeństwo opiera się na
      negocjacji i wymianie rozmaitych zasobów i dóbr między jednostkami i grupami -
      czy to dóbr materialnych czy nawet idealnych (jak przyjaźń, usługi seksualne,
      prestiż).

      natomiast gadomski rozumie to w ten sposób, że to konkretnie gospodarka
      kapitalistyczna wolna od ingerencji państwa jest "naturalnym sposobem
      organizacji społeczeństwa". dunin pisząc o "rynku" też miała na mysli tą jego
      postać - liberalny kapitalizm - co ułatwia gadomskiemu zaciemnianie sprawy
      (świadome bądź nie) poprzez sugestię, że dunin postuluje cos "wbrew naturze",
      bo "wbrew rynkowi". to nadużycie. kapitalizm to tylko specyficzna postać tak
      rozumianego "rynku", specyficzny układ sił, dystansów i barier - która to
      postać dodatkowo sama ma wiele rozmaitych wariantów, a dunin notabene nie
      proponowała radykalnego wyjścia poza te ramy.

      naiwne i ideologiczne jest utożsamianie rynku z "wolnym rynkiem" i z powszechną
      wolnością. gadomski kompletnie nie kuma, że rynek z natury bardzo rzadko jest
      wolny, bo nawet jeśli formalnie jest, to nigdy nie oznacza jednakowej wolności
      dla wszystkich (nawet negatywnej). wynika to z układu sił, który zawsze jest
      nierówny. neoklasyczny model doskonałego rynku jest przydatny głównie poprzez
      ukazanie, jak rzeczywistość zazwyczaj od niego odbiega - i to również tam,
      gdzie odbywa się "wolna gra sił rynkowych" w gospodarce kapitalistycznej.
      dlaczego? bo każdy gracz dąży do umocnienia i ochrony pozycji własnej przed
      presją wolnej konkurencji, a zarazem do wystawienia na tę presję wszystkich
      rywali. udaje się to siłą rzeczy tylko niektórym, bo ludzie i grupy dysponują
      różną - czasem rażąco różną - ilościa zasobów i atutów w tej grze. niektórzy
      dyktują warunki, inni muszą chcąc nie chcąc im się podporządkować. i dlatego
      mają oczywiście sprzeczne interesy odnośnie zakresu otwarcia danego rynku w
      danym momencie. innymi słowy: rynek, choćby "wolny", nie oznacza wolności "w
      ogóle" - dla pewnych grup oznacza nawet dośc ostry przymus. dotyczy to
      wszelkich rynków - pracy, usług, produktów, itp., stosunków zarówno między
      konkruentami jak i między stronami transakcji, itp.

      więc oczywiste, że im silniejszą i niezagrozoną ma się pozycję konkurencyjną na
      konkretnym rynku, tym silniej się gardłuje za nominalnie "wolnym rynkiem" w tej
      dziedzinie (im bardziej wolny rynek, tym bardziej moja przewaga ma sie szansę
      bez skrepowania uzewnętrznić). gadomski gardłując za wolnym rynkiem, likwidacją
      podatków progresywnych itp. tez prowadzi wojnę ideologiczną na rzecz interesów
      swojej warstwy. z kolei dla innych grup czasem jedyną drogą poprawy własnej
      pozycji rynkowej są instytucje państwa, co nie oznacza, że każda ingerencja
      państwa w każdej sprawie jest dla nich korzystna. sam aparat państwowy też ma
      własne interesy, które w różnych sprawach mogą być sprzeczne z interesami
      wszystkich pozostałych. ani państwo ani kapitalistyczny rynek nie są same w
      sobie ani gwarantem ani grabarzem wolności wszystkich w każdej sprawie. inne sa
      interesy jednostki jako pracownika, inne jako konsumenta, inne interesy
      robotnika, inne tuzów dziennikarstwa, itd., itp.

      tak więc nie chodzi tak naprawdę o spór - rynek czy cos innego. dunin chodzi
      tak naprawdę o zmianę układu sił na rozmaitych rynkach rozmaitych dóbr - ale w
      interesie akurat nie tych grup, do których należy gadomski (oczywiście tak jak
      ten interes intepretuje dunin). gadomskiemu to się naturalnie nie podoba, bo on
      jako ustawiony przedstawiciel wyższej klasy średniej, członek elity prestiżu i
      pieniądza, który dzięki temu m.in. ma możliwosci i pole do nawiązywania
      bogatych, satysfakcjonujących kontaktów społecznych w sferze "nierynkowej" - w
      aktualnej wymianie ma b. silną pozycję i na takich zmianach nie zyska, a - kto
      wie - może stracić. gadomski broni grupowego interesu, a nie "wolności w
      ogóle". do publicystyki gadomskiego pasuje jak ulał motto:

      "everyone wants to make the world a better place for people like themselves".

      oczywiście pasuje ono równie dobrze do publicystyki dunin. tyle że ona w
      przeciwieństwie do gadomskiego tego obłudnie nie ukrywa.
    • kozaki_wiesi Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 13:21
      Trzeba przyznać, że autor łagodnie obszedł się z bredniami bolszewicującej
      Dunin.
    • dersky Szanowny Panie Witoldzie 04.03.07, 15:10
      Chcę tylko podziękować, za bardzo ciekawy tekst jak zwylke stojący na najwyższym
      poziomie. Według mnie jest Pan wzorcem dziennikarskiego kunsztu (praca w Gazecie
      Wyborczej do emerytury gwarantowana...;)

      Wszystkim krytykom życzę owocnego poszukiwania "trzeciej" (czwartej, piątej,
      szóstej...) drogi. Podeprę się klasykiem ekonomii Janem Pawłem II: " Nie do
      przyjęcia jest twierdzenie, że po upadku komunizmu jedyną alternatywą jest
      kapitalizm." Najlepiej niech to twierdzenie wdrażają u siebie w firmach.
      I jeszcze pytanie do internautów: "Czyim obecnie mottem jest ta sentencja???"
      • nick3 Nawet JPII mówił czasem coś sensownego:) 04.03.07, 15:25
        (a to, że cytat ten jest mottem Samoobrony, nic nie znaczy - głupota musi
        powoływać się na sensowne myśli, inaczej byłaby zbyt jawna)

        Socjalista nikomu nie zabrania nie zgadzać się na autorytet JPII:)

        Ale o konformizmie i etycznej nijakości postawy neoliberalnej niech świadczy
        to, że w swoim pędzie do robienia forsy jej wyznawcy nigdy (w przeciwieństwie
        do socjalistów) nie odważą się zaprzeczyć wprost naukom JPII (które, jak widać,
        są im zupełnie nie po drodze!)
        • dersky Re: Nawet JPII mówił czasem coś sensownego:) 04.03.07, 15:30
          nick3 napisał:

          głupota musi
          > powoływać się na sensowne myśli, inaczej byłaby zbyt jawna)

          Fajny tekst... ;)
        • adeinwan Re: Nawet JPII mówił czasem coś sensownego:) 05.03.07, 01:08
          Mała uwaga - neoliberalizm nie jest tożsamy z liberalizmem jako takim. Dla mnie
          np. jest zbyt lewicowy, gdyż dopuszcza drukowanie pieniędzy.
    • andrzej19552 Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 04.03.07, 17:13
      Witoldzie Gadomski, zle rozumiesz wolnosc. Wedlug twojego rozumowania
      wolnosc to nie naruszanie prawa innych. Zapomniales, ze prawo jest
      ustanawiane przez Tych innych. Dla mnie wolnosc znaczy wiecej, aby
      byc godnym czlowiekiem i nie naruszac godnosci innych.
      Przyklad: Jest dzialanosc gospodarcza np. Supermarket, zatrudnia osoby
      placac im po 700 zl netto, wlasciciel zarabia tysiac razy wiecej
      od swojego pracownika. Jezeli chodzi o wolnosc prawna, to jest spelniona,
      ale jezeli chodzi o wolnosc godnosci czlowieka jest naruszona i to bardzo.
      Czy owy wlasciciel Supermarketu wykonal tysiac razy lepsza prace
      od swojego pracownika ??
      Wiem, ze zaraz bede nazwany i wyzwany jako komunista, ale chcialem
      wszystkim powiedziec, ze nim nie bylem, gdyz uwazalem komunizm za utopie.
      Czlowiek do komunizmu jeszcze dorosl, potrzeba tysiecy lat
      aby zrozumial sam siebie jakim wielkim jest obludnikiem.
      • dersky Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 17:21
        Fajny z Ciebie chłopak Jędrek1952 ale jeżeli urodziłeś się w 1952 roku to
        pozostaje jedynie dużo, dużo czytać, bo widać, że chcesz chłopaku dobrze, ale
        uwierz mi może "wyjść jak zwykle"...

        Sorry taka smutna prawda
        • jan_dreptak Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 18:11
          do Tadeusza 19952: czy tobie ktoś broni założyć supermarket i zarabiać
          krocie ????
          nie zazdrość innym tylko bierz się do roboty, na tym właśnie polega omawiana
          przez p. Gadomskiego wolność, jak ktoś ma takie widzi mi się i odrobinę chęci
          to się bierze do pracy i kupuje sobie jaguara, helikopter czy co tam chce, a
          jak ktoś woli siedzieć na państwowej posadce i zagryzać się, że inni mają to
          jego sprawa

          do innych miłośników socjalizmu odpowiadam: odpierwiastkujcie się od moich
          pieniędzy, chcecie rozdawać hołocie kasę, bardzo ładnie, ale tylko swoją, bo
          moją proszę zostawić mnie, a ja już się nią zaopiekuję

          na koniec mała uwaga, z konieczności zawodowej mam do czynienia z
          lumpenproletariatem, nad którym z krwawiącym sercem chcą się pochylać
          współcześni marksiści, ani razu nie spotkałem nikogo naprawdę ubogiego,
          pijaków, złodzieji, lenichów, niedbaluchów, gamonii, nieuków, związkowców i
          innej hołoty całe masy ale kogoś kto miałby chęci do pracy a nie miał na chleb
          ani razu, morał z tego taki, jak ktoś żyje w nędzy to widocznie taki jego
          wybór, wolny wybór oczywiście
          • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:26
            O kwestii dostepu do kapitalu wspominac chyba nie musze tak swiatlemu
            czlowiekowi jak ty.
            • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:29
              I nie wazne co ci komunizm wmowil: Nie kazdy czlowiek jest tak samo zdolny,
              inteligentny, zaradny, zdolny... i spora role odgrywa tu otoczenie jak i genetyka.
              • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:43
                1maruti1 napisał:

                > I nie wazne co ci komunizm wmowil: Nie kazdy czlowiek jest tak samo zdolny,
                > inteligentny, zaradny, zdolny... i spora role odgrywa tu otoczenie jak i
                genety
                > ka.

                Mi komunizm nic nie wmowil, mi pokazal jacy sa ludzie !!
                • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 23:27
                  Andrzeju :D To nie bylo do ciebie. To bylo ironicznie do przedmowcy :D
              • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 01:06

                > I nie wazne co ci komunizm wmowil: Nie kazdy czlowiek jest tak samo zdolny,
                > inteligentny, zaradny, zdolny... i spora role odgrywa tu otoczenie jak i genety
                > ka.

                I właśnie dlatego ludzie nie powinni żyć na równej stopie życiowej. W końcu
                system musi jakoś wynagradzać inteligencję, wykształcenie i pracowitość, a to
                nie jest możliwe w warunkach urawniłowki.
                • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 12:25
                  A kto mowi, ze wszyscy maja zarabiac tyle samo? Czy mentalnie tez jestes w
                  komunizmie? Ani ja ani Dunin ani inni krytykanci neoliberalizmu nie uwazamy, ze
                  wszyscy winni zarabiac tyle samo.
                  • swoboda_t Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:11
                    Dunin i inni socjaliści uważają, że ktoś zdolniejszy, madrzejszy itp. powinien
                    zarbiać relatywnie mniej. Upraszczając: jak ktoś jest 5 razy mądrzejszy, to
                    może zarabiać dwa razy więcej. Reszte zeżrą podatki. To ejst uczciwe i
                    logiczne??
                    • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 19:34
                      Dunin tak nie uwaza. Tylko ty tak uwazasz ze ona tak uwaza. Dorabianie innym geby.

                      Twoja wypowiedz nie jest ani uczciwa ani logiczna.
                      • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 21:32

                        > Dunin tak nie uwaza. Tylko ty tak uwazasz ze ona tak uwaza. Dorabianie innym ge
                        > by.

                        Wyższe podatki => mniejsze zarobki. Oczywistym jest, że pomoc jednym oznacza
                        pauperyzację drugich. To chyba podstawy, jak mniemam.
                        • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 06.03.07, 10:56
                          Okej.

                          Przyznam, ze zle przeczytalem twoj poprzedni post. Wycofuje sie, gdyz jak sadze
                          Kinga jest za progrseywnymi podatkami.
                  • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 18:58
                    > Ani ja ani Dunin ani inni krytykanci neoliberalizmu nie uwazamy, ze
                    > wszyscy winni zarabiac tyle samo.

                    Ale podobnie. Zapewne podoba wam się Szwecja, gdzie sprzątaczka bierze 25
                    procent tego, co prezes banku? :)
        • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 20:20
          Madrosc nie polega na czytaniu, madrosc polega na zrozumieniu
          co sie czyta. Ty moze duzo czytasz, ale nie rozumiesz co czytasz.
          • dersky Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 20:50
            Nie sądzisz Jędrek, że to by było troszeczkę dziwne przeczytać setki książek i z
            żadnej nic nie zrozumieć. Czytanie zajmuje czas i energię, wyrzucić takie
            zasoby, które można byłoby zainwestować efektywniej. Chyba troszeczkę za surowo
            mnie oceniasz...

            Na początek, żeby się ciuteńkę odkomuszyć polecam:

            The World is Flat - Friedman'a, napisana przez dzennikarza lekka w opisie a
            zarazem merytorycznie mocna...
            • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:14
              dersky napisał:

              > Nie sądzisz Jędrek, że to by było troszeczkę dziwne przeczytać setki książek
              i
              > z
              > żadnej nic nie zrozumieć. Czytanie zajmuje czas i energię, wyrzucić takie
              > zasoby, które można byłoby zainwestować efektywniej. Chyba troszeczkę za
              surowo
              > mnie oceniasz...
              >
              > Na początek, żeby się ciuteńkę odkomuszyć polecam:
              >
              > The World is Flat - Friedman'a, napisana przez dzennikarza lekka w opisie a
              > zarazem merytorycznie mocna...

              To nie ja Ciebie ocenilem, Ty sam siebie oceniles.
              Postaraj zrozumiec sie siebie i zobaczyc u siebie, ze czlowiek
              to istota omylna, myle sie ja i mylisz sie Ty.
              A problem jest wtym aby umiec rozmawiac, a nie kpic jeden z drugiego.
              Nikt nie ma na tej Ziemi monopolu na Prawde Jedyna, nie mam jej ja
              i nie masz Ty, ani nikt inny. Jedynie mozemy powiedziec, ze prawdy szukamy.
              • dersky Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:03
                Ale uwierz mi, że Ci co czytają i pracują są bliżej prawdy od tych, którzy "leżą
                przed telewizorem" i "biorą zasiłek" (szybkie przykładziki -->nie komnetować).
                Ci, którzy zajmują się danym tematem zawodowo są lepiej poinformowani, jako, że
                oni popełnili już te błędy w mysleniu (albo chociaż przeczytali o nich), które
                Ty obecnie popełniasz.

                Wstawka personalna: Zachwyt nad komunizmem/socjalizmem/etatyzmem i wszelkimi
                innymi formami takich systemów gospodarczych minął mi (raczej bezpowrotnie) na
                drugim roku studiów...

                PS
                Nie kpię z niczego po prostu życzliwnie się uśmiecham, twoja obecna pozycja to
                zakładając wiek, prawdopodobnie nie twoja wina...
                • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:10
                  Ja sie nie zachwycam formami w przeciwienstwie do Ciebie.
                  Mnie interesuje prawda i szukam jej w przyczynach, Ciebie forma, szukasz jej
                  w skutkach.

                  Powodzenia...
                  • dersky Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:19
                    I po co to krzewić, taką filozofię o formach i filozoficznych metodach
                    dociekania prawdy...

                    Jakby to powiedził hamerykanin: That's not the point :)

                    Za życzenia, podziękował,
                    Dołączam zwrotnie własne.. ;)
            • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:27
              Powaznie? Friedman? Ziemia jest plaska? Merytoryczna :D

              Powodzenia.
              • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:34
                Ziemia nie tylko jest plaska, ale wokol Ziemi kreci sie Slonce.
                Tak twierdzi wiekszosc na tym forum.
              • dersky Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:55
                A co miałem zaproponować:

                Economic Growth - Robert'a J. Barro???
              • swoboda_t Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:14
                "Ziemia jest plaska?" Nie dziwię się, że z taką znajomością języków postulujesz
                urawniłowkę i jesteś wrogiem wolnego rynku.
      • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:06
        > Czy owy wlasciciel Supermarketu wykonal tysiac razy lepsza prace
        > od swojego pracownika ??

        Właśnie o to chodzi w wolności, żeby nie było nikogo, kto każdemu zostawia w
        kieszeni tylko tyle, na ile ocenia jego "wartość pracy".

        Są ludzie bardzo bogaci, którzy nie wykonują żadnej pracy, leżą do góry brzuchem
        co drugi dzień, a zarabiają codziennie miliony dolarów ze swoich inwestycji. I
        co - zazdrościsz? Uważasz, że trzeba im zabrać, lub zmusić do pracy milion
        godzin dziennie? Żeby było "sprawiedliwie", według Twojej definicji?

        Otóż to są jego pieniądze, albo jego supermarket, i nawet jakby nic nie robił,
        to pieniądze ze sprzedaży są jego. I Tobie nic do tego. Wybudował supermarket,
        to korzysta z dochodów. A jak kogoś zatrudnia, to też nie powinno Ci przeszkadzać.
      • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:15
        > Przyklad: Jest dzialanosc gospodarcza np. Supermarket, zatrudnia osoby
        > placac im po 700 zl netto, wlasciciel zarabia tysiac razy wiecej
        > od swojego pracownika. Jezeli chodzi o wolnosc prawna, to jest spelniona,
        > ale jezeli chodzi o wolnosc godnosci czlowieka jest naruszona i to bardzo.

        Jeszcze pytanie: czy postulujesz podział zysków każdej pośród jej pracowników?

        Jeśli tak, to dodatkowe pytania: czy tylko pracowników na umowę o pracę, czy na
        umowę o dzieło też? Czy kontrahentów - inne firmy - też należy obdzielać
        zyskiem? Jeśli zatrudnia się sprzątaczkę raz na miesiąc, to ona też powinna
        dostać parę akcji i korzystać z zysków firmy?

        Jeśli tak, to to co proponujesz, to uspołecznienie własności firmy wśród
        pracowników. Robotnicy właścicielami. W niektórych firmach rzeczywiście
        pracownicy dostają część akcji firmy jako element wynagrodzenia. Jednak nie
        zawsze jest to najlepsza metoda. Czasem lepiej płacić w gotówce niż w akcjach.
        Gotówka jest bezpieczniejsza. Dochody firmy są często trudne do przewidzenia i
        sprzątaczka może nie mieć ochoty uzależniać od nich własnego wynagrodzenia.
        • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:28
          Ja proponuje, aby pracownik zarabial tyle ile by pozwolilo Mu godnie ZYC.
          Tak jak temu wlascicielowi supermarketu.
          • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:32
            Załóżmy, że godnie żyć można od poziomu dochodów X. Chcesz zatem każdemu
            obywatelowi zapewnić dochód co najmniej X. W jaki sposób chcesz to osiągnąć?
            Zrozumiałem, że poprzez *zakaz* zatrudniania ludzi za wynagrodzenie poniżej X.
            Zauważ jednak, że taki zakaz sam w sobie jeszcze nie zapewnia każdemu
            człowiekowi wynagrodzenia w wysokości X+. Pytam więc - w jaki sposób chcesz
            osiągnąć swój cel?
            • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:55
              Po rozwinieciu rynku gospodarczego, nie wczesniej.
              • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:07
                Świetnie (cokolwiek by ten okres czasu znaczył), ale nie pytałem kiedy, lecz w
                jaki sposób, i co ma do tego ten proponowany zakaz.
          • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:24
            Oczywiście idea słuszna: podwyższyć każdemu pracownikowi pensję. Tylko że idea
            ideą, a wykonanie stricte przeciwne tej idei - zakaz pracy dla tych, dla których
            oferty są zbyt niskie.

            Wyobraź sobie typowego bezrobotnego pana Józka, żyjącego z opieki socjalnej. Pan
            Józek siedzi pod blokiem i pije tanie wina. Ma mało pieniędzy z opieki. Ma
            ofertę dorywczej pracy na budowie - niestety, tylko 700 zł brutto - biorąc pod
            uwagę niską pracowitość tego pana, nikt więcej nie da. Ale zawsze coś. Józek
            myśli, że 700 brutto dodatkowo nie byłoby złe, a i będzie miał co robić na
            dniach. Może będzie z czego czynsz zapłacić, nie będzie też żona na niego się
            darła że leń i pijak.

            Pewnego dnia decyduje się i idzie na budowę do roboty. Majster mówi - ok, ale
            700 zł max, więcej nie damy. Józek mówi - dobra.

            Przyłazi Andrzej19552 i mówi: 700 zł to za mało na godność życia Józka. Raz dwa,
            do domu. I Józek wylatuje z roboty. Z jakiej racji???????
          • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 01:03

            > Ja proponuje, aby pracownik zarabial tyle ile by pozwolilo Mu godnie ZYC.

            Wtedy wszyscy przeniosą się do supermarketów, bo po co dręczyć się jako prawnik
            czy informatyk, skoro można luzacko ponosić butelki z Pepsi i dostać godną płacę?

            Jeśli ktoś chce żyć godnie, niech skończy studia i zostanie kimś porządnym, np.
            lekarzem, prawnikiem, informatykiem, doradcą podatkowym etc.
            • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 12:29
              Nie kazdego stac na . Baa... niektorzy musza pracowac od malego po to tylko zeby
              wyzyc. Kto im da pieniadze na jedzenie po to, zeby sobie spokojnie mogli
              postudiowac?

              Rodzina bogata duzo latwiej wyksztalci swoich potomkow niz rodzina mloda.
              Zasluga takiego czlowieka jest wylacznie to, ze dobrze sie urodzil. STac go na
              prywatna szkole, korepetycje i dzieki temu zawsze bedzie mial lepszy start w zyciu.

              Nie mowie czy to sprawiedliwe czy nie, ale ignorowanie rzeczywistosci w waszym
              wydaniu jest zabawne.
              • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 19:02
                > wyzyc. Kto im da pieniadze na jedzenie po to, zeby sobie spokojnie mogli
                > postudiowac?

                Obecnie studia kosztują 1,5-2,5 tysiąca na semestr. Można to opłacić z
                nikczemnej pensji szarego pracownika biurowego, jeśli mieszka się z rodzicami...
                A sierot chyba nie jest znowu tak wiele.

                > Nie mowie czy to sprawiedliwe czy nie, ale ignorowanie rzeczywistosci w waszym
                > wydaniu jest zabawne.

                Kto tu ignoruje rzeczywistość? My jesteśmy świadomi, że nie każdemu będzie
                dobrze i akceptujemy to, bo innego wyjścia nie ma.
                • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 19:31
                  Zapewne ta uwaga o mieszkaniu z rodzicami dotyczy mieszkanca Pipidowy Dolnej...

                  > Obecnie studia kosztują 1,5-2,5 tysiąca na semestr. Można to opłacić z
                  > nikczemnej pensji szarego pracownika biurowego, jeśli mieszka się z rodzicami..
                  > .

                  Nie mozna. Jest cos takiego jak minimum spoleczne. Jesli pracownik biurowy
                  zarabia minimum spoleczne to nie ma mowy o zadnych oszczedniosciach, a wiec
                  200-300 zlotych miesiecznie jest nie do udzwigniecia (nie mowiac o tym, ze
                  trzeba wziac na to kredyty, bo w ratach miesiecznych nie dakje sie zbytczesto
                  placic).
                  • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 21:51
                    Jeśli zarabiasz płacę minimalną i nie ponosisz wydatków na wyżywienie i czynsz
                    (cały czas mówimy o wariancie "rodzinnym") to bez problemu opłacisz naukę. Poza
                    tym są kredyty studenckie. Poza tym... prywatyzacja uczelni spowodowałaby wzrost
                    konkurencji, więc i spadek cen. Szczególnie w obecnej sytuacji, gdy wielu
                    młodych ludzi jedzie na Zachód studiować, przeto popyt spada.
                    • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 06.03.07, 13:21
                      a jak student dzienny ma zarabiac place minimalna?
      • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 22:40
        > Czy owy wlasciciel Supermarketu wykonal tysiac razy lepsza prace
        > od swojego pracownika ??

        Swoją drogą, popełniasz błąd typowy dla ideologii komunistycznej. Uważasz pracę
        za jedyne źródło dochodu.

        Tymczasem, dochód nie pochodzi wyłącznie z pracy. Pochodzi również z kapitału,
        czyli zaoszczędzonych i zainwestowanych środków. Taki tu jest wkład właściciela
        supermarketu, a nie jego praca.

        pl.wikipedia.org/wiki/Czynniki_produkcji
        • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 12:26
          I to wlasnie dlatego ze dochod pochodzi z samego posiadania rzeczy podwaza
          uczciwosc systemu kapitalistycznego. Ludzie z kapitalem dostaje bonus wynikajacy
          z samego faktu posiadania kapitalu.
          • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 13:23
            Aha! Czyli chcesz pozbawić ludzi dochodu z zainwestowanego kapitału! Dokładnie
            jak Marks. Co chcesz robić z zyskiem z zainwestowanego prywatnego kapitału -
            opodatkować w wysokości 100%? Lokaty bankowe też?

            Nie ma w zysku z zainwestowanego kapitału nic nieuczciwego. Przemawia przez
            Ciebie jedynie zazdrość, że ktoś ma więcej. Albo wydaje Ci się, że zysk=wyzysk.
            Otóż nie, zysk pochodzi z samego kapitału, z tego, że rolnik nie zje swojego
            zboża tylko je zasieje. Czy zysk z oszczędzonego i zasianego zboża też chcesz
            odbierać?

            Cały rozwój ekonomiczny świata przez ostatnie 200 lat wziął się właśnie z
            gromadzenia i inwestowania kapitału, co stało się możliwe dzięki prywatnej
            własności kapitału.

            Gdy zabierzesz cały zysk z kapitału, nikt nie będzie kapitału inwestował. Innymi
            słowy, cały kapitał zostanie skonsumowany, i wrócimy albo do roku 1800, albo,
            jeśli kapitał będzie w rękach państwa, do totalnego komunizmu.

            Już nawet 19% podatek Belki od zysków kapitałowych ma duże negatywne konsekwencje.
            • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 13:45
              > Aha! Czyli chcesz pozbawić ludzi dochodu z zainwestowanego kapitału! Dokładnie
              > jak Marks.

              A gdzie ja cos takiego napisalem? Lubisz sobie dopowiadac?

              Nie mowie, ze zysk z posiadania kapitalu jest zly, ale ciezko mowic aby byl
              sprawiedliwy. Jesli jeszcze zysk jest zwrotem za poniesione ryzyko (za brak
              konsumpcji lub odlozenie konsumpcji) to luz, ale wiele jest mechanizmow, gdzie
              wynika z samej natury pieniadze, szczegolnie w obecnym systemie walutowym.

              > Już nawet 19% podatek Belki od zysków kapitałowych ma duże negatywne
              > konsekwencje.

              Tak? Jakie?
              • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 14:14
                > A gdzie ja cos takiego napisalem? Lubisz sobie dopowiadac?

                Napisałeś, że zysk "podwaza uczciwosc systemu kapitalistycznego". Jak się mówi,
                że coś jest nieuczciwe, to znaczy, że należy to powstrzymywać.

                > Nie mowie, ze zysk z posiadania kapitalu jest zly

                Napisałeś, że jest nieuczciwy. Nieuczciwość jest zła.

                > Tak? Jakie?

                Po pierwsze, powoduje zmniejszenie liczby inwestycji. To efekt niewidoczny, bo
                nie ma z czym porównać.

                Bardziej widoczny, konkretny przykład: posiadam akcje firmy A. Widzę
                nowopowstającą konkurencyjną firmę B, która ma większe możliwości. Chciałbym
                więc sprzedać A i kupić B, bo widzę tam większy zysk. Ale nie robię tego - bo
                przy takiej transakcji musiałbym zapłacić podatek Belki od moich pieniędzy.
                Jeśli tego nie zrobię, nie muszę płacić podatku Belki. Zostaję więc przy firmie A.

                Podatek ten promuje więc stagnację, nieefektywne firmy, a także przeciwdziała
                konkurencji.
                • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 15:52
                  > Napisałeś, że zysk "podwaza uczciwosc systemu kapitalistycznego". Jak się mówi,
                  > że coś jest nieuczciwe, to znaczy, że należy to powstrzymyw

                  Nie. To ty dopowiadasz sobie takie znaczenie korzystajac z wzorcow
                  komunistycznych. System kapitalistyczny jest w szarej strefie uczciwosc. Nie
                  jest moralny, jak i nie jest amoralny. Ma swoje wady o ktorych nalezy glosno mowic.

                  > Napisałeś, że jest nieuczciwy. Nieuczciwość jest zła.

                  Nie. Nie napisalem, ze jest nieuczciwy. Napisalem, ze jej uczciwosc jest
                  podwazona, zawieszona gdzies w przestrzeni pomiedzy uczciwoscia a nieuczciwoscia
                  :D Poza tym nie wierze w zlo. Sa rzeczy lepsze, gorsze.

                  > Po pierwsze, powoduje zmniejszenie liczby inwestycji. To efekt niewidoczny, bo
                  > nie ma z czym porównać.

                  Dlaczego? Bo ty tak mowisz, wiec tak jest?
                  Patrzac krotkoterminowo masz racje, ale w dlugim terminie nie bylbym tego tak
                  pewien.

                  > Bardziej widoczny, konkretny przykład: posiadam akcje firmy A. Widzę
                  > nowopowstającą konkurencyjną firmę B, która ma większe możliwości. Chciałbym
                  > więc sprzedać A i kupić B, bo widzę tam większy zysk. Ale nie robię tego - bo
                  > przy takiej transakcji musiałbym zapłacić podatek Belki od moich pieniędzy.
                  > Jeśli tego nie zrobię, nie muszę płacić podatku Belki. Zostaję więc przy firmie
                  > A.

                  Czy ty na pewno wiesz jak podatek Belki funkcjonuje? Z powyzszego opisu wynika
                  ze nie. Podatek ten jest od zysku z kapitalu, a ten nie ma zwiazku z tym czy
                  zachowasz akcje czy wymienisz na inne.

                  > Podatek ten promuje więc stagnację, nieefektywne firmy, a także przeciwdziała
                  > konkurencji.

                  W tej wersji (nie majacej zwiazku z rzeczywistoscia) owszem masz racje. Ale
                  podatek dochodowy od kapitalow nie funkcjonuje tak jak powyzej. Nieefektywnosc
                  firmy. Swoja droga wpierw trzeba udowodnic, ze efektywna firma = lepsze
                  notowania gieldowe. Czesto ta teoria w zetknieciu z psychologia rynku spala sie
                  na panewce.

                  Twoje wypowiedzi na temat mojej wypowiedzi wiele mowia o kategoriach w jakich ty
                  rozumujesz. Niewiele natomiast dotycza mojej osoby.
                  • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:16
                    > Czy ty na pewno wiesz jak podatek Belki funkcjonuje? Z powyzszego opisu wynika
                    > ze nie.

                    Zamiast obrażać dyskutanta, mów o konretach, albo zadawaj pytania.

                    > Podatek ten jest od zysku z kapitalu, a ten nie ma zwiazku z tym czy
                    > zachowasz akcje czy wymienisz na inne.

                    Mylisz się. Różnica polega na tym, że podatek płaci się przy sprzedaży akcji.

                    Oto konkretny przykład liczbowy. Firma A ma co roku zysk 100%. Firma B ma co
                    roku zysk 105%. Obie nie wypłacają dywidend.

                    Scenariusz A: Kupujemy akcje A za 100 zł i trzymamy dwa lata. Po dwóch latach
                    sprzedajemy je za 400 zł. Płacimy podatek od zysku 19% * 300 zł = 57 zł.
                    Ostatecznie mamy na koncie 343 zł.

                    Scenariusz B: Kupujemy akcje A za 100 zł. Po roku sprzedajemy i zamieniamy na B,
                    które też trzymamy rok. Akcje A sprzedajemy za 200 zł. Płacimy podatek 19% * 100
                    zł = 19 zł, zostaje nam 181 zł. Za te 181 zł kupujemy akcje B. Po drugim roku
                    sprzedajemy je za 181 zł * 205% = 371.05 zł. Płacimy podatek od zysku 19% *
                    (371.05-181) = 36.1095. Zostaje nam 334.9405 zł.

                    W drugim przypadku zostaje nam mniej, pomimo lepszej inwestycji w drugim roku.
                    • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:52
                      Jeszcze w przeciągu dwóch lat różnica nie jest taka duża. Ale jeśli ktoś
                      inwestuje np. 40 lat, to różnica jest ogromna. Oto przykład:

                      A) Inwestujemy na 40 lat 1000 zł w jedną firmę, przynoszącą zysk 20% rocznie. Po
                      40 latach, nawet po opłaceniu podatku 19%, mamy 1.190.515 PLN.

                      B) Też 40 lat, też 1000 zł, też 20%, ale co roku zmieniamy inwestycję, więc co
                      roku państwo podbiera nam 19% od zysku. Po 40 latach mamy 405.737 PLN.

                      Prawie 3 razy mniej w drugim przypadku.
                      • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 18:26
                        all right.
                        touche.
                  • swoboda_t Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:28
                    "Czy ty na pewno wiesz jak podatek Belki funkcjonuje? Z powyzszego opisu wynika
                    ze nie. Podatek ten jest od zysku z kapitalu, a ten nie ma zwiazku z tym czy
                    zachowasz akcje czy wymienisz na inne" podatek płaci się po przeniesieniu
                    środków z jednego funduszu do drugiego, oraz po zbyciu akcji, choćby i
                    pozyskane pieniądze zostały ponownie przeznaczone na zakup akcji. Tym samym
                    negatywny wpływ na gospodarkę jest faktem. Choćby z tego powodu wiele osób, w
                    tym ja, ma ograniczone możliwości operowania własnym kapitałem. Chętnie
                    przerzuciłbym kasę do innego, bardziej efektywnego funduszu, ale nie ma sensu,
                    bo 1/5 dotychczasowych zysków zabierze mi państwo. Taka to jest socjalistyczna
                    wolność.
          • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 19:04
            Kapitał nie wziął się z niczego - został przez nich (lub ich przodków) wypracowany.
      • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 01:01
        Co to jest wolność godności człowieka?

        > Czy owy wlasciciel Supermarketu wykonal tysiac razy lepsza prace
        > od swojego pracownika ??

        Podstawy ekonomii się kłaniają. Właściciel zainwestował środki (nie tylko
        człowiek pracuje, ale także kapitał!!!), poniósł ryzyko gospodarcze. Pracownik
        nie ponosi żadnego ryzyka, jego praca jest prosta, więc zastąpić go może byle
        imigrant z Ukrainy. Dlatego słusznie się dzieje, że zarabia mało.

        > Czlowiek do komunizmu jeszcze dorosl, potrzeba tysiecy lat
        > aby zrozumial sam siebie jakim wielkim jest obludnikiem.

        Czyli jednak popierasz komunizm.
        • andrzej19552 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 19:22
          Wyraznie okreslilem czym jest komunizm, jezeli to dla Ciebie nie jest
          zrozumiale, to jedynie swiadczyc moze o Tobie.
          Jezeli bierzesz sie za manipulacje, to rob to dobrze, a nie tandetnie.
          Tak wlasnie wyglada wasz kapitalizm, tandetna manipulacja !!
          • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 21:20

            > Wyraznie okreslilem czym jest komunizm, jezeli to dla Ciebie nie jest
            > zrozumiale, to jedynie swiadczyc moze o Tobie.

            Określiłeś komunizm jako system, do którego ludzie jeszcze nie dojrzeli. Oznacza
            to, że uważasz go za jakiś genialny nad-system, którego utopizm polega na
            słabości gatunku ludzkiego.

            W rzeczywistości jest dokładnie odwrotnie - komunizm to system stworzony dla
            istot niższych, np. mrówek. Człowiek jest istotą świadomą swej odrębności, toteż
            nigdy nie zgodzi się na życie w kolektywistycznym upodleniu.
    • adrem63 Re: Gadomski polemizuje z Dunin. 04.03.07, 18:20
      Neoliberał nie może się obyć w dyskusji bez przekrętów i kłamstw.
      To ja już wolę lewicową „wolność do prawdy” niż neoliberalną
      wolność od prawdy.
      Wszystkim o poglądach lewicowych polecam artykuł K. Dunin – jest istotny.
      • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin. 05.03.07, 01:03
        Jakich kłamstw?
        • adrem63 Re: Gadomski polemizuje z Dunin. 05.03.07, 20:03
          Czytaj uważnie !
          • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin. 05.03.07, 21:21
            Widocznie nie mam doświadczenia w wychwytywaniu neoliberalnych kłamstw. Możesz
            podać przykłady? :)
            • adrem63 Re: Gadomski polemizuje z Dunin. 06.03.07, 10:37
              Dam Ci swój typ.
              Neoliberalizm to wiara w dobrego boga Kapitał i wszystkie świętości które się z
              nim łączą. Kto w tego boga nie wierzy, łatwo odkryje kłamstwa wyznawców i
              uczonych w piśmie hierarchów.
              Kto zaś uwierzył i praktykuje ten będzie miał trudności.
              W sprawach wiary nie funkcjonuje logika zatem i ewentualna dyskusja pomiędzy
              wierzącym i niewierzącym wydaje się być zwykłym „dmuchaniem w kij”.
              Ty jesteś wierzący bo masz trudności w wychwyceniu kłamstw.
    • 1maruti1 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 04.03.07, 21:14
      Gadomski trep jak zwykle...

      Zauwazcie zabiegi erystyczne:
      Wedlug niego liberalizm (gospodarczy) = wolnosc. Kinga Dunin wyraza opowiada sie
      za wolnoscia obywatelska, ale nie tak wasko rozumiana jak Gadomski.

      Kinga Dunin zostala od razu sprowadzona i podsumowana jako 'dziennikarka z
      Krytyki Politycznej.' Tak jakby to mialo znaczenie? Rozne sa glosy w Krytyce
      Politycznej, nie ma tam zadnej linii i pan Gadomski dyskutuje z Dunin a nie z
      Krytyka. Upupianie Kingi Dunin na zenujacym poziomie (zarzucanie radykalizmu,
      nieznajomosci, itp.).

      "Rynek jest stanem naturalnym organizowania się społeczeństwa. Rodzi się
      spontanicznie wszędzie tam, gdzie państwo nie stawia barier. Ba, nawet gdy owe
      bariery istnieją, powstaje czarny rynek - wolny, choć nielegalny."

      Troche bzdury... czarny rynek nie istnieje w panstwie prawa. Bariery nie maja
      nic do rzeczy. Sa bowiem (jezyk ekonomiczny nieznany Gadomskiego) bariery
      pozytywne i bariery negatywne, bariery akceptowane i odrzucane. Istnienie
      bariery nie generuje czarnego rynku, odrzucenie tej bariery ja generuje.

      "Według Kingi Dunin rynek jest zły, gdyż nie pozwala na budowę "ciepłych więzi"
      między ludźmi."

      Kinga Dunin nic takiego nie powiedziala ani nie napisala. Kinga DUnin napisala,
      ze rynek nie jest idealny, ale latwiej rozmawiac z dyskutantem probujac ja
      ukrajnic i osmieszyc.

      "Rynek jest ślepy i bezduszny, a państwo podejmuje "racjonalne decyzje"."

      Znowu gdzie to jest w tekscie Dunin napisane? Prosze nie dorabiac oponentowi
      geby. Jest to zalosne i niegodne redaktora.

      "Według publicystki "Krytyki Politycznej" to tylko dowód, że trzeba głębiej
      sięgnąć do prywatnych kieszeni, bo państwo jest za biedne."

      I znowu... klopoty z rozumieniem tego co Kinga Dunin pisze lub zla wola. Dunin
      nie mowi, ze trzeba siegac do kieszeni. Mowi ze publiczne pieniadze sa prywatne
      i naezy dazyc do uznania tej racji. Pisze tez ze panstwo powinno byc
      'odpowiedne'. Doktrynalne obnizanie i podwyzszanie podatkow to glupota. Tu
      Gadomski wychodzi na doktrynera a nie Dunin.

      p.s. Akurat publiczny PKP coraz lepiej sobie radzi. Na marginesie PKP duzo
      lepiej by sobie radzilo, jakby ruch drogowy ponosil calosc kosztow, ktore generuje.
      • poczta4444 1maruti1 05.03.07, 00:07
        1 widze, że jesteś fanem erystyki, bo często używasz tego słowa
        2 poza tym, jak na wielkiego ekonomiste, za jakiego się uważasz, to nie
        ujawniasz za nadto swoich poglądów, póki co to jesteś wielkim interpretatorem
        Kingi D.
        3 Może wreszcie zdradziś jaki jest twój idealny porządek? To, że broni się
        rynku wynika tylko z tego, że wiele ludzi chce go zniszczyć. Sam piszesz
        bzdury,np. o czarnym rynku i pkp, wcześniej myślałem, że może faktycznie coś
        wiesz, ale już złudzeń nie mam! Wg CIebie nie ma państawa prawa na świecie, bo
        chyba nie powiesz, żę jest kraj w którym nie handluje się narkotykami, z tego
        wynika, że wszędzie istnieje czarny rynek, a pkp to chyba dawno nie byłeś na
        żadnym dworcu albo nie jechałeś pociągiem!

        • 1maruti1 Re: 1maruti1 05.03.07, 12:38
          1. A owszem. Schopenhauer ciekawa postacia jest.
          2. Poglady gospodarcze mam skomplikowane, bo nie sa czescia zadnej ideologii,
          lecz sa racjonalistyczna ocena rzeczywistosci.
          3. Idealny porzadek nie istnieje.
          Jakie bzdury pisze o czarnym rynku czy PKP?
          PKP w formie jakiej jest jest scheda o komunizmie. Proponuje jednak porownac PKP
          circa 1995 z PKP 2006. PKP Intercity odnotowuje zysk, a jakosc uslug sie
          polepszyla. Pociagi sa coraz ladniejsze, choc do idealu im daleko.

          Co do Czarnego Rynku - znowu pojawi sie slowo erystyka. Dlaczego obracasz sie w
          absolutach? Ja nie poruszam sie w absolutach. Panstwo prawa tez jest utopia, bo
          w kazdym panstwie sa nieprawi osobnicy. W jednych krajach jednak przestrzeganie
          prawa jest wieksze niz w innych. W dodatku w kwestii narkotykow mozesz natykac
          sie na forme nieposluszenstwa obywatelskiego, bo jakies grono osob po prstu nie
          uznaje prawa panstwa do kontrolowania ich ciala, tego co zazywaja i tego co
          robia ze swoim cialem.

          Osobiscie jestem za legalizacja i ustanowaniem akcyz na narkotyki.
        • 1maruti1 Re: 1maruti1 05.03.07, 12:38
          p.s. Pociagiem jezdza minimum 2 razy w tygodniu.
      • kolargolo publiczne PKP sobie lepiej radza 05.03.07, 14:45
        po wladowaniu kilkunastu miliardow dolarow faktycznie sobie radza rewelacyjnie.
      • swoboda_t Wolność wg. Dunin i innych lewaków 05.03.07, 16:32
        Człowiek może mówić co chce, kochać się jak chce, robić ze swoim ciałem co
        chce, ale ze swoim majatkiem już nie może robić co chce, bo państwo wie lepiej
        jak go spożytkować. To ja dziękuję za taką wolność.
    • sumer55 p. Gadomski z gorliwością neofity głosi te swoje 04.03.07, 22:53
      bełkoty. Nadużywa poza tym pojęcia liberalizm i miesza z monetaryzmem. Na
      dodkładkę dzisiejsze praktyka dowodzi (i to USA są klasycznym dowodem), że
      liberalizm/monetaryzm (co p. Gadomski woli) nie rozwiązuje WSZYSTKICH problemów.
      Nie tylko w skali jednego kraju ale zwłaszcza w skali globalnej. Tym sposobem p.
      Gadomski "bije" pianę, tnie te swoje wierszówki powtarzając się po raz kolejny.
      Rada dla p. Gadomskiego: CZYTAĆ, CZYTAĆ (byle ze zrozumieniem).
      • mr.hell właśnie a już są 'opinie' że podatki to kradzież! 04.03.07, 23:55
        jakby własności intelektualnej niechcieli ochraniać! ]:O/


        m.h.
    • gekon1979 dunin jest zwykla idiotka, pisalem to wielokrotnie 04.03.07, 23:53
      i jestem wstanie to powtorzyc
      Kinga Dunin jest idiotka
      • 1maruti1 gekon jest zwyklym idiota, pisalem to na razie raz 04.03.07, 23:57
        i jestem wstanie to powtorzyc
        gekon1979 jest idiota
        • gekon1979 Re: gekon jest zwyklym idiota, pisalem to na razi 04.03.07, 23:58
          wyjedz do korei polnocnej, gdzie wizje idiotki dunin sa realizowane, zawiazesz tam cieple wiezi miedzyludzkie
          • 1maruti1 Re: gekon jest zwyklym idiota, pisalem to na razi 05.03.07, 12:40
            wyjedz do somalii, gdzie wizje idioty gekona sa realizowane, zawiazesz tam
            cieple wiezi miedzyludzkie.
            • swoboda_t Re: gekon jest zwyklym idiota, pisalem to na razi 05.03.07, 16:48
              W KOrei Pn. był i jest komunizm. W Somalii nie było i nie ma liberalnej
              demokracji, tylko anarchia, przed którą panował - UWAGA - komunizm. Somalia -
              kolejny przykład udanego eksperymentu komunistycznego.
              • 1maruti1 Re: gekon jest zwyklym idiota, pisalem to na razi 05.03.07, 18:09
                czli rozumiem ze Polska jest rowniez kolejnym przykladem udanego eksperymentu
                komunistycznego?

                rzady Siad Barre nie mozna tak jednoznancznie klasyfikowac, tym bardziej, ze tam
                trwala cala czas wojna domowa.

                zastanawia tez erystyczne laczenie liberalizmu z demokracja... uczciwiej byloby
                napisac:
                a)W Korei Pln. byl i jest komunizm. W Somalii nie bylo nie ma liberalizmu. (Przy
                czym drugie twierdzenie jest nieprawdziwe, bo liberalizm gospodarczy jesttam
                bliski idealowi neoliberalnej).
                lub
                b) W Korei Pln. nie bylo i nie ma socjaldemokracji. W Somalii nie bylo i nie ma
                liberalizmu.

                Jesli juz porownujesz to porownuj sensownie.
    • buber13 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 04:53
      Wszyscy ktorzy odrzucaja gospodarke rynkowa, to cioty
      majace pelne gacie.Strach nie pozwala im zrozumiec, iz
      wolny rynek najlepiej ubezpieczy ich zdrowie, zabezpieczy
      na starosc czy zapewni prace.
      To najgorszy gatunek bandytow- boja sie napasc na konkretna
      osobe,jednoczesnie grabiac wszystkich po troszke.
      Typowe dla socjalistow i komunistow,kaczystow i leperystow.
      Nawet oni to wiedza robiac to co robia dla wladzy lub pieniedzy.
    • buber13 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 05:03
      Ps. Trzeba pomuc slabemu owszem.

    • andrzej19552 Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepły 05.03.07, 09:16
      To co zauwazylem, nie tylko na forum, to to, ze zmierzamy dyzym krokiem
      do globalizacji rynkowej. Globalizacja bedzie skutkiem takich ludzi
      jak na tym forum (nie wszystkich). Globalizacja to ukryte niewolnictwo,
      gdzie nie bedzie konkurencji gospodarczej. Natomiast bedzie ogromna ilosc
      chodzacych "programow" ludzkich, ktorzy innym beda wciskac, ze jest bosko.
      Widac jak kasa przyslonila umysly ludzkie, ale najbardziej Witoldowi
      Gadomskiemu.
      Ja posiadam kase, ale nie patrze, lecz widze do czego zmierzamy.
      Jeszcze troche, to nie bedzie emigracji ze wzgledow ekonomicznych,
      a bedzie emigracja w poszukiwaniu moralnosci, ludziom znudzi sie wyscik
      szczurow, ktory ogarnal nasz kraj.
      • swoboda_t Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 16:50
        Yhy, i dlatego emigracja jest w kierunku państw kapitalistycznych i bardziej
        niż Polska liberalnych, a nie socjalistycznych, pozbawionych niemoralnego
        wyścigu szczurów rajów typu BIałoruś, KOrea Pn., Kuba.
        • dem-leftist Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 21:27
          swoboda_t napisał:

          > Yhy, i dlatego emigracja jest w kierunku państw kapitalistycznych i bardziej
          > niż Polska liberalnych, a nie socjalistycznych, pozbawionych niemoralnego
          > wyścigu szczurów rajów typu BIałoruś, KOrea Pn., Kuba.
          >

          daruj sobie te infantylne porownywania.
          Znizajac sie do twojego poziomu,moglbym ci zaproponowac wyjazd do Somalii czy
          Haiti.Niskie podatki i brak regulacji panstwowych.Jedz!

          A tak w ogole,to ludzie wyjezdzaja tam gdzie jest wysoka placa minimalna i
          mniejszy konserwatyzm w powietrzu.

          BTW Najwiecej polskich pracownikow wyjechalo do...Niemiec.
          • adeinwan Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 05.03.07, 21:31
            > A tak w ogole,to ludzie wyjezdzaja tam gdzie jest wysoka placa minimalna i
            > mniejszy konserwatyzm w powietrzu.

            A wiesz dlaczego? Bo w krajach o wysokiej płacy minimalnej czarny rynek jest
            bardziej rozwinięty, jest więcej miejsc pracy dla nielegalnych imigrantów. Ktoś
            przecież musi wykonywać robotę wartą mniej niż płaca minimalna - tubylcy
            zazwyczaj tego nie wezmą lub nie mogą wziąć. Podniesienie poprzeczki urzędowej
            ceny oznacza wyrzucenie poza nawias legalności odpowienio większej ilości miejsc
            pracy.
          • lucky81 Re: Gadomski polemizuje z Dunin: Rynek jest ciepł 06.03.07, 00:47
            > Haiti.Niskie podatki i brak regulacji panstwowych.

            Niskie podatki i brak regulacji państwowych nie wystarcza do liberalizmu. Tyle
            piszesz o tym liberaliźmie a nie wiesz czym on jest.

            Dla liberalizmu potrzebna jest przede wszystkim praworządność i poszanowanie
            własności prywatnej - włącznie ze skuteczną działalnością państwa właśnie w celu
            ochrony tej własności, poprzez skuteczne prawo, policję, prokuraturę, sądy, itd.

            Nie jest też prawdą, że w Haiti jest "brak regulacji państwowych". Z tego co
            wyczytałem, pod wieloma względami jest odwrotnie - ogromne trudności z
            prowadzeniem prywatnego biznesu.

            Cytaty z informacji o warunkach gospodarczych w Haiti:
            www.heritage.org/research/features/index/country.cfm?id=Haiti
            Starting a business takes an average of 203 days, compared to the world average
            of 48 days, stifling entrepreneurship and job creation. Obtaining a business
            license is difficult, and closing a business is very difficult. The application
            of commercial laws is characterized by inconsistency and lack of transparency.
            The overall freedom to start, operate, and close a business is seriously
            restricted by the national regulatory environment.

            [...]

            The protection and guarantees that Haitian law extends to investors are severely
            compromised by weak enforcement mechanisms, a lack of updated laws to handle
            modern commercial practices, and a dysfunctional, resource-poor legal system.
            Business litigants are often frustrated with the legal process, and most
            commercial disputes are settled out of court. Widespread corruption has allowed
            disputing parties to purchase favorable outcomes.

            [...]

            Corruption is perceived as widespread. Haiti ranks 155th out of 158 countries in
            Transparency International's Corruption Perceptions Index for 2005.
    • ai14ra Sprawa jest prosta: 05.03.07, 11:40
      Mam na myśli sprawę konfliktu pomiędzy socjalistami (różnej maści) a
      zwolennikami wolnego rynku (też różnej maści). A mianowicie: smutna prawda na
      temat ludzi, jest taka, że większość woli raczej nie pracować niż pracować.
      Oczywiście, pasjonatów mających swoją ulubioną pracę też jest niemało, ale
      jednak zasadniczo przeciętny człowiek woli siedzieć z piwem przed TV (czy coś w
      tym stylu) niż pracować.

      Innymi słowy, jeśli likwidujemy ekonomiczne czynniki przymuszające ludzi do
      pracy (solidnej, poważnej pracy, nie udawania), to powodujemy że coraz więcej z
      nich przestaje pracować - bo nie lubi i już nie musi. Proste.

      Niestety, przestając pracować nie chcą przestać jeść, jeździć samochodami,
      mieszkać, ubierać się, etc. Chcą dalej mieć pieniądze i wydawać je, tylko już
      ich nie zarabiają. Oczywiście, skądś je muszą wziąć i naciskają, aby państwo
      wydawało różne dopłaty, zasiłki, becikowe, renty strukturalne, inne takie.

      Państwo z niczego tych pieniędzy nie weźmie, musi je odebrać tym, którzy jeszcze
      pracują. Wzrost obciążenia pracujących powoduje że coraz więcej z nich odpuszcza
      sobie pracę: bo sąsiad leży do góry brzuchem i ma taką rentę jak ja zarobek - to
      po co ja się mam męczyć - mówi przeciętny "Kowalski". I błędne koło się zamyka,
      a jak się to kończy, historia pokazała nie raz (choćby w latach osiemdziesiątych
      w Polsce).

      Dlatego wolny rynek jest dobry - bo w innym wypadku większość ludzi przestaje
      pracować, a ich utrzymanie staje się ciężarem ponad siły pozostałych. Wszyscy,
      którzy chcą doprowadzić do takiej sytuacji to wierzący (nad miarę) w człowieka
      marzyciele, głupcy, lub cyniczni manipulatorzy, chcący oderwać coś dla siebie
      (stołek w Sejmie, ministerstwo...zobaczcie takiego Leppera).

      Ja lubię pracować, i lubię korzystać z owoców mojej pracy. Dlatego nigdy nie
      poprę socjalistów.

      Dziękuję za uwagę :-)
      • kozaki_wiesi Re: Sprawa jest prosta: 05.03.07, 12:47
        Mądrego to aż przyjemnie poczytać. Nieestety, szkopuł w tym, że świnie nigdy
        nie zagłosują za likwidacją koryta. Może otrzeźwienie przyjdzie wraz z
        nieuchronnym upadkiem ZUS. Podejrzewam jednak, że wtedy Leppery i inni bandyci
        wmówią ciemnemu ludowi, że winni są krwiopijcy kapitaliści, Balcerowicz,
        światowy spisek na przedmurze chrześcijaństwa, Żydzi, masoni i cykliści.
      • micra A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 12:53
        Bo jak to, Ty chcesz pracować to pracujesz, a ktoś kto nie lubi pracować, tylko
        chciałby umacniać więzi - pijąc wódkę, wino, piwo, paląc papierosy, jeżdżąc na
        wakacje (umacnianie więzi z tubylcami) i nie będzie mógł? Otóż według Pani Kingi
        D. jest to nie sprawiedliwe. System sprawiedliwy a'la Kinga D. to ten dający
        wszystkim po równo choć nikt nie pracuje tak samo jak sąsiad z klatki, sąsiadka
        z domku obok lub iksiński z innego miasta.

        Ba, ludzie umieją co innego, mają różne potrzeby, różny zapał do pracy, a
        istnieje taka niesprawiedliwość, że zarabiają inaczej.
        • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 13:03
          Kiedy Kinga cos takiego napisala? Nadinterpretacja i uskrajnianie pogladow
          oponenta to brzydka gra.
          • ai14ra Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 14:50
            Wiesz co, ja bym powiedział, że micra może przejaskrawia, ale z artykułu Kingi
            Dunin, moim zdaniem (i nie tylko moim, jak widać), coś takiego właśnie wynika.
            Chociażby:

            "(...)Trudno jest stworzyć wspólnotę obywateli, jeśli jej sobie nie wyobrazimy.
            Jeśli przynajmniej czasem, od święta, nie pomyślimy o innych jako o bliskim nam
            ludziach, z którymi chętnie się podzielimy. Poza podatkami wchodzi tu w grę
            także poczucie bycia obywatelem, politycznego współuczestnictwa, wiary, że
            możemy na siebie liczyć, a umowy będą dotrzymywane; wszystko to, co tworzy
            kapitał społecznego zaufania i czyni wspólne życie czymś sensownym.(...)"

            Przykro mi, ale to co pani Kinga napisała, zadziałałoby tylko w idealnym
            świecie. Bo ok, ja w ramach wspólnoty zapłacę większy podatek, a inni ludzie w
            ramach tejże wspólnoty kupią sobie za moje pieniądze, co im trzeba, i zrobią
            sobie wakacje. I co, mam ich utrzymywać ze swojej ciężkiej pracy i cieszyć się
            ciepłym poczuciem wspólnoty?

            I gdyby to chociaż miało być tak, że będziemy utrzymywać ojców, więc nasze
            dzieci nie będą musiały utrzymywać ich dzieci. Chcesz powiedzieć że w takiej
            rodzinie wychowają się ludzie, którzy sami z siebie pójdą do pracy i będą ciężko
            pracować? Nie wydaje mi się...

            Nawet w Ewangelii jest napisane: "kto nie pracuje, niech nie je".
            • kozaki_wiesi Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 14:57
              Socjalizm jest ustrojem bazującym na założeniu, że wszyscy są uczciwi - jest
              więc utopią. Kapitalizm bazuje na założeniu, że każdy jest chciwy (a
              konkretnie: chciwy, aby spełnić jak najwięcej ludzkich potrzeb bo kapitalista,
              trafiając w ludzkie potrzeby i potrafiący je zaspokoić odnosi sukces). Nie ma
              więc dla tego systemu alternatywy, szkoda tylko że tak niewielu ludzi to
              rozumie.
              • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 15:56
                O ie drugie zalozenie jest blizej prawdy niz pierwsze to realia sa takie: Nie
                kazdy jest chciwy, wielu jest uczciwych.
                • swoboda_t Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 16:59
                  Większość ludzi jest chciwych i uczciwych, a to dla nich przeznaczony jest
                  kapitalizm.
                  Uprzedzając replikę - poprzez "chwiwy" mam na myśli takiego, dla którego życie
                  pustelnika-ascety to nie jest ideał bytu. A praktycznie każy człowiek chce żyć
                  wygodnie i przyjemnie.
              • ai14ra Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 16:19
                Dlaczego zaraz "chciwy"? Przeciwstawione "uczciwości" źle to wygląda, negatywnie
                wartościująco. Czy jeśli chcesz jeść, albo kupić dziecku fajną zabawkę, albo
                marzysz o podróżach do egzotycznych krajów, czy to musi być zaraz "chciwość"?

                Ja bym to ujął mniej brutalnie: nie wszyscy są na tyle uczciwi, żeby pracować
                sami z siebie. Ale praktycznie wszyscy mają potrzeby do zaspokojenia. Jeśli
                zaspokoić potrzeby będzie mógł tylko ten, kto pracuje, to wtedy praktycznie
                wszyscy będą pracować. Ktoś, kto ma większe potrzeby, żeby je zaspokoić, będzie
                musiał pracować więcej i ciężej niż ktoś, kto ma mniejsze.

                I tyle. Jeśli natomiast część ludzi będzie mogła zaspokoić potrzeby _nie
                pracując, wtedy naturalna skądinąd niechęć ludzi do ciężkiej pracy będzie
                powodować, że będą się przenosić do tej grupy "szczęśliwców". "Bo skoro Kowalski
                ma rentę to ja też chcę". Aż w pewnym momencie tych ludzi będzie za dużo, i
                wszystko z hukiem upadnie....oczywiście część cwaniaków zdąży wcześniej zwiać z
                łupem.
                • kozaki_wiesi Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 17:44
                  'Chciwy' absolutnie nie oznacza nieuczciwy a w nawiasie wyjaśniłam co rozumiem
                  pod pojęciem 'chciwość' jeśli chodzi o kapitalizm.
              • agata789 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 06.03.07, 12:16
                kozaki_wiesi napisała:

                > Socjalizm jest ustrojem bazującym na założeniu, że wszyscy są uczciwi - jest
                > więc utopią.

                Owszem, ale liberalizm też, o ile nie bardziej. W gospodarce liberalnej wszyscy,
                co do jednego, muszą uznać wolną konkurencję za świętą i nienaruszalną, co
                wymaga nie mniejszej samodyscypliny oraz zdolności do poświęcenia własnych
                interesów na rzecz dobra ogółu, niż powstrzymanie się peerelowskiego robotnika
                od okradania państwowej firmy. W innym przypadku pięciu piekarzy z tego samego
                miasteczka nie będzie widzieć żadnego powodu, dla którego nie mieliby oni
                ustalić dla swoich produktów cen minimalnych, a dla pracowników - płac
                maksymalnych. A wtedy mamy koniec zabawy w wolną konkurencję. Czasem zresztą
                takie układy wcale nie wymagają formalnych ustaleń, czego najlepszym przykładem
                są polskie banki.

                Podobnie jest zresztą w przypadku dobrowolnych ubezpieczeń społecznych, które
                tak bardzo zachwala m.in. JKMikke. Zwłaszcza w takim kraju jak Polska, gdzie
                dominuje podejście "jakoś to będzie", a póki co trzeba używać życia ile się da.
                Gdybysmy dziś wprowadzili dobrowolność ubezpieczeń, to za 30 lat musielibyśmy
                sprowadzić tu misjonarki od Matki Teresy z Kalkuty. Co i tak jest niewykluczone
                biorąc pod uwagę, ilu ludzi pracuje obecnie za najniższy ZUS lub w ogóle bez
                ubezpieczenia.
            • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 15:42
              > Przykro mi, ale to co pani Kinga napisała, zadziałałoby tylko w idealnym
              > świecie. Bo ok, ja w ramach wspólnoty zapłacę większy podatek, a inni ludzie w
              > ramach tejże wspólnoty kupią sobie za moje pieniądze, co im trzeba, i zrobią
              > sobie wakacje. I co, mam ich utrzymywać ze swojej ciężkiej pracy i cieszyć się
              > ciepłym poczuciem wspólnoty?

              Ty mowisz o jakiejs utopii? A ja to widze. WIdze to w Skandynawii, Beneluksie,
              baa... nawet w Anglii. Calkiem sporo ludzi godzi sie placic wiekszy podatek.
              Tylko Polacy spedzaja kazda wolna chwile na knuciu jak tu oszukac fiskus... w
              innych krajach oszukiwanie fiskusa i placenie nizszych podatkow a) nie jest
              sportem narodowym; b) nie jest oplacalne (koszty dodatkowe zwiazane z
              pozyskaniem obnizek).

              Powyzszy tekst pokazuje jedynie ze myslisz jak prawdziwy Polak.

              Reszta tekstu znowu uskrajnia to co pisze Dunin. Jest zadziwiajace jak daleko w
              prawo przesunelo sie w Polsce centrum... Czy Dunin namawia do nie pracowania?
              Nie wzywa jedynie do przypominania, ze w spoleczenstwie liczy sie empatia.
              • ai14ra Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 16:04
                Widzisz, powiadasz? Moim zdaniem, widzisz to, co chcesz zobaczyć. Po pierwsze,
                Skandynawia to nie jest najlepszy przykład. Norwegia siedzi na ropie (i jest ich
                garstka, tych Norwegów), w Szwecji nie było wojny od stu lat z górą (ani
                komunizmu, jak u nas). Mają bardzo wysoki poziom wykształcenia, nie mają
                natomiast bagażu w postaci milionów ludzi, do których państwo musi dopłacać, bo
                inaczej się nie wyżywią (jak nasi rolnicy, choćby). To samo dotyczy Beneluksu (z
                wyjątkiem wojny). Anglia jeszcze całkiem niedawno wysysała środki z połowy
                świata, jest potężną gospodarką. To naprawdę nie są typowe państwa, a już
                porównywanie ich z naszym krajem jest albo nadużyciem, albo ignorancją. _Teraz_
                może i stać te piękne kraje na takie wysokie podatki, ale jak ostatnio miały
                gospodarkę w takim stanie, jak nasza teraz, to ich podatki były niższe. Poza
                tym, teraz jest ogólna hossa i dobrobyt, skończy się koniuktura, to ich już nie
                będzie stać.

                Po drugie, te "wysokie podatki", to też zależy jak liczyć. To że premier
                Kaczyński uważa że mamy niskie podatki, bo płacimy 19% PIT, to nie znaczy że
                mamy niskie podatki faktycznie. To znaczy że on nie wie w jakim kraju żyje.
                Według różnych szacunków, efektywne opodatkowanie w przypadku niektórych ludzi
                sięga 60-70%. Zanim dostaniesz pensję, płacisz od tego ZUS, i zaliczkę na
                dochodowy. Ale to nie koniec. Ile razy sięgasz do kieszeni, płacisz podatki.
                Kupujesz benzynę na stacji: płacisz akcyzę i VAT. Kupujesz bułkę w sklepie,
                płacisz...VAT i akcyzę też, bo ktoś, kto tą bułkę do sklepu przywiózł, kupił
                benzynę z akcyzą. Kupujesz cokolwiek droższego, płacisz "podatek od czynności".
                Załatwiasz cokolwiek w urzędzie: znaczki skarbowe. Idziesz do "darmowej"
                przychodni albo posyłasz dziecko do "darmowej" szkoły...itd, itp.

                Więc nie opowiadaj głupot o niskich podatkach, bo summa summarum są wysokie. Być
                może Ty tego nie wiesz, być może żyjesz w słodkiej tego nieświadomości, ale są
                wysokie.

                W krajach, które wymieniłeś też są akcyzy i VAT'y. Ale tam ludzie zarabiają parę
                razy więcej. A poza tym, według wielu moich znajomych, którzy wyjechali pracować
                na zachód, efektywne podatki w tej samej Anglii, o której piszesz, są niższe
                niż w Polsce. Jeśli nie dla wszystkich, na pewno dla wielu.
                • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 18:25
                  Co tzn. ze "Skandynawia to nienajlepszy przyklad.'? Nie wolno bo Norwegia siedzi
                  na ropie, a Szwecja nie zna wojny??? Co to ma za znaczenie :D

                  > To naprawdę nie są typowe państwa, a już
                  > porównywanie ich z naszym krajem jest albo nadużyciem, albo ignorancją.

                  Przepraszam. Ale to nie ja wywolalem to porownanie. Przeczytaj twoj wlasny
                  cytat. Napisales, ze takie sytuacje sa niemozliwe. Kropka. Niedopisales ze sa
                  niemozliwe w Polsce. W myslach badz co badz jeszcze czytac nie umiem.


                  > Więc nie opowiadaj głupot o niskich podatkach, bo summa summarum są wysokie.

                  Dlaczego wrzucaj mi w usta tresci, ktorych nigdy nie wypowiedzialem? Z kim ty do
                  cholely jasnej dyskutujesz? Bo nie ze mna. Nigdy nic takiego nie powiedzialem.
                  Nie twierdzilem, ze podatki w Polsce sa niskie. Moze uwazasz, ze imie moje zwie
                  sie 'premier Kaczynski'?

                  TY MI TU NIE OPOWIADAJ GLUPOT O TYM CZEGO NIBY POWIEDZIALEM JAK NIGDYTEGO NIE
                  POWIEDZIALEM.

                  > W krajach, które wymieniłeś też są akcyzy i VAT'y. Ale tam ludzie zarabiają
                  > parę razy więcej.

                  O ile wiem 22% pozostaje 22% niezaleznie od tego czy zarabia sie pare razy wiecej :D

                  >A poza tym, według wielu moich znajomych, którzy wyjechali pracować
                  > na zachód, efektywne podatki w tej samej Anglii, o której piszesz, są niższe
                  > niż w Polsce.

                  Nie jest to prawda. Efektywne opodatkowanie w Anglii jest wyzsze niz w Polsce.
                  por. OECD. Tyle ze podatki tam sa duzo lepiej zrestrukturyzowane z wysoka kwota
                  wolna od podatku, sensownymi progami (akceptowanymi wzglednie powszechnie),
                  wzglednie jasna struktura budzetow lokalnych, itp.

                  Prawde jest taka, ze efektywne opodatkowanie dla biedniejszych w Anglii jest
                  duzo nizsze niz w Polsce (wystarczy porownac podatki przy dochodach rocznych na
                  poziomie powiedzmy 15000 funtow). Przy czym jednak warto zaznaczyc istnienie
                  Council Tax, ktorego w Polsce nie ma.

                  ---

                  Jestem za obnizka podatkow z obecnego poziomu, a przynajmniej za ichpowaznym
                  zrestrukturyzowaniem. To nie zmienia faktu, ze nie uwazam podatkow za 'zlo'.

                  Pozdrawiam
                  i licze na nie manipulowanie moimi pogladami na przyszlosc.
                  • ai14ra Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 19:36
                    > > To naprawdę nie są typowe państwa, a już
                    > > porównywanie ich z naszym krajem jest albo nadużyciem, albo ignorancją.
                    >
                    > Przepraszam. Ale to nie ja wywolalem to porownanie. Przeczytaj twoj wlasny
                    > cytat. Napisales, ze takie sytuacje sa niemozliwe. Kropka. Niedopisales ze sa
                    > niemozliwe w Polsce. W myslach badz co badz jeszcze czytac nie umiem.

                    Racja, to sprecyzuję. Niemożliwa nigdzie - tak uważam - na dłuższą metę. W
                    pewnych konkretnych przypadkach (które podałeś) "uprzywilejowania
                    ekonomicznego", jest to możliwe na krótką metę. Ale sytuacja ekonomiczna ma to
                    do siebie, że się zmienia. A poza tym, pisanie że w jakimś kraju wychodzi
                    "sprawiedliwość społeczna", bo ten kraj jest mniej lub bardziej, ale
                    uprzywilejowany ekonomicznie w stosunku do innych, jest hipokryzją.

                    Dalej.

                    Napisałeś: "Tylko Polacy spedzaja kazda wolna chwile na knuciu jak tu oszukac
                    fiskus", to w odniesieniu do nas wszystkich i "(...)Powyzszy tekst pokazuje
                    jedynie ze myslisz jak prawdziwy Polak(...)", to w odniesieniu do mnie.

                    Innymi słowy, zarzucasz całemu społeczeństwu nieuczciwość, a w szczególności
                    mnie. I jeszcze potem narzekasz "Dlaczego wrzucaj mi w usta tresci, ktorych
                    nigdy nie wypowiedzialem? Z kim ty do cholely jasnej dyskutujesz?". Cholery,
                    synku, naucz się pisać najpierw, a poza tym:

                    Jak Ty mi coś imputujesz, to dobrze? Tak? W tym przypadku oszustwa i inne takie.
                    Jak wyciągnie się wniosek z tego co piszesz (dajesz do zrozumienia że my tu
                    jesteśmy nieuczciwi, ja w szczególności, bo nie chcemy płacić wyższych podatków)
                    - to źle, i "cholelami" jakimś zaczynasz rzucać. Prawda w oczy kole?

                    Tak, to prawda, nie wypowiedziałeś tych słów. Ale jeśli narzekasz, że ludzie nie
                    chcą płacić podatków, to ewidentnie albo _nie zdajesz sobie sprawy_ z tego że są
                    wysokie (ignorancja ekonomiczna, co mi przypomina premiera K.), albo uważasz że
                    wysokie nie są (bo zżymasz się, że nie pędzą w podskokach ich płacić - tak uważa
                    premier K., również). Co było do pokazania.

                    Podnoszenie głosu (jeśli nie wiesz, tak traktuje się CapsLocka), świadczy
                    jedynie o tym, że brakuje Ci argumentów. Krzycząc sam wystawisz sobie
                    świadectwo, zwłaszcza że wcześniej postawiłeś mi bezpodstawne zarzuty (_nigdzie_
                    nie pisałem że należy oszukiwać państwo), a ja tego nie zrobiłem (patrz wyżej),
                    wyciągam jedynie wnioski z Twoich wypowiedzi. Jedziemy dalej.

                    Po uwadze że 22% VAT nie zależy od wysokości zarobków świadczy o tym, że nigdy
                    nie miałeś problemu z pieniędzmi. Owszem, 22% to zawsze 22%. Ale jeśli
                    zarabiasz, dajmy na to 1300 złotych, i kupisz coś za 1000 + VAT, to zostaje Ci
                    80 złotych. A jeśli zarabiasz 5 tysięcy, i kupisz coś za 1000 + VAT, to zostaje
                    Ci 3780. Pewnie dla Ciebie żadna różnica, dla kogoś, kto mało zarabia, może być
                    - wyobraź sobie - istotna.

                    Kolejne linijki to już prawdziwe curiosum. Piszesz więc: "Nie jest to prawda.
                    Efektywne opodatkowanie w Anglii jest wyzsze niz w Polsce.". A paragraf niżej
                    piszesz "Prawde jest taka, ze efektywne opodatkowanie dla biedniejszych w Anglii
                    jest duzo nizsze niz w Polsce (wystarczy porownac podatki przy dochodach
                    rocznych na poziomie powiedzmy 15000 funtow)".

                    Muszę powiedzieć, że mnie zabiłeś. To w końcu, jak z tymi podatkami w Anglii?
                    Wyższe są (zdanie numer 1), czy niższe (zdanie numer 2). Stary, nadużywasz słowa
                    "prawda". Poucz się logiki: jest takie prawo logiczne: nieprawda że jednocześnie
                    zachodzi a i przeciwieństwo a. To co napisałeś, to bzdura.

                    I jeszcze jedno. Cały czas rozmawiamy o przeciętnych ludziach w Polsce. 15
                    tysięcy rocznie, to biedny człowiek w Polsce zarabia, ale złotych. Jak ma
                    szczęście, bo są tacy, co mają mniej.

                    Dalej piszesz "jestem za obnizka podatkow z obecnego poziomu", ale wcześniej
                    krytykowałeś artykuł, który właśnie do tego wzywa. To już nie braki w logice, to
                    schizofrenia.

                    "Pozdrawiam i licze na nie manipulowanie moimi pogladami na przyszlosc."

                    Szacunek, i też pozdrawiam, ale nie podchlebiaj sobie. Ty nie masz poglądów. Ty
                    masz sieczkę w głowie.

                    • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 20:07
                      oki.

                      > Napisałeś: "Tylko Polacy spedzaja kazda wolna chwile na knuciu jak tu oszukac
                      > fiskus", to w odniesieniu do nas wszystkich i "(...)Powyzszy tekst pokazuje
                      > jedynie ze myslisz jak prawdziwy Polak(...)", to w odniesieniu do mnie.
                      >
                      > Innymi słowy, zarzucasz całemu społeczeństwu nieuczciwość, a w szczególności
                      > mnie.

                      Bardzo osobliwa logika... nie zarzucilem calemu spolecznosci nieuczciwość ani
                      też tobie (miedzy a) i b) w mojej wypowiedzi byla jednak dodatkowa tresc). W
                      twoim przypadku zarzucilem, ze uwazasz, ze kazdy szuka sposobu na unikniecie
                      podatkow, nie napisalem, ze ty tak robisz.

                      Polacy wystepuja tu jako pewna nieokreslona zbiorowosc. Domyslnie 'Polacy' nie
                      oznacza "kazdy Polak", choc mozna zabawic sie w analize logiczna. Na chlopski
                      rozum jednak Polacy nie jest rowny kazdy Polak.

                      > A poza tym, pisanie że w jakimś kraju wychodzi "sprawiedliwość społeczna", bo
                      > ten kraj jest mniej lub bardziej, ale uprzywilejowany ekonomicznie w stosunku
                      > do innych, jest hipokryzją.

                      Nie to ty tak twierdzisz. Nie ja.
                      Akurat w Szwecji wychodzilo to zanim kraj byl bogaty... Podobnie wychodzilo to
                      m.in. w Japonii. Na marginesie 'sprawiedliwosc spoleczna' jest utopia (podobnie
                      jak 'wolny rynek'). Mozna dazyc do realizacji jakis zalozen tej utopii, ale
                      trzeba patrzec na sprawe zdroworozsadkowa.

                      > Jak Ty mi coś imputujesz, to dobrze? Tak? W tym przypadku oszustwa i inne takie

                      Chcesz przeprosiny? Prosze bardzo: Przepraszam. I przepraszam za uogolnienie de
                      facto niczemu nie sluzace.
                      Ale odpowiedz mi:
                      Czy uwazasz, ze czlowiek robi wszystko, zeby uniknac podatkow? Jesli odpowiesz
                      twierdzaco nie do konca rozumiem za co mam przepraszac.

                      > "cholelami" jakimś zaczynasz rzucać.

                      skoro mi zarzucasz braki jezykowe - zawsze tak pisze to slowo w dyskusji
                      forumowej. to taki moj neologizm.

                      > Ale jeśli narzekasz, że ludzie nie chcą płacić podatków, to ewidentnie albo
                      > nie zdajesz sobie sprawy_ z tego że są wysokie (ignorancja ekonomiczna, co mi
                      > przypomina premiera K.), albo uważasz że wysokie nie są (bo zżymasz się, że
                      > nie pędzą w podskokach ich płacić - tak uważa premier K., również). Co było do
                      > pokazania.

                      Jak zwykle albo albo :D Logika czarno-biala. Uwazam, ze niektore podatki sa za
                      wysokie (PIT - w moim mniemaniu podatek do generalnej likwidacji), parapodatki
                      na prace), inne za niskie (niektore akcyzy, ekopodatki), inne zle rozlozone
                      (ZUS, KRUS), inne za wysokie i za niskie w tym samym momemncie (VAT). Generalnie
                      do dupy polski system podatkowy.

                      Co jak bylo do pokazania nie miesci sie ani w opcji A ani w opcji B.

                      Ja po prostu nie uwazam, ze kazdy podatek jest zly, albo podatki generalnie sa
                      za wysokie. Ja patrze na jej skladowe.

                      > Po uwadze że 22% VAT nie zależy od wysokości zarobków świadczy o tym, że nigdy
                      > nie miałeś problemu z pieniędzmi. Owszem, 22% to zawsze 22%. Ale jeśli
                      > zarabiasz, dajmy na to 1300 złotych, i kupisz coś za 1000 + VAT, to zostaje Ci
                      > 80 złotych. A jeśli zarabiasz 5 tysięcy, i kupisz coś za 1000 + VAT, to zostaje
                      > Ci 3780. Pewnie dla Ciebie żadna różnica, dla kogoś, kto mało zarabia, może być
                      > - wyobraź sobie - istotna.

                      Czyzbys chcial mi powyzszym wytlumaczyc dlaczego podatki powinne byc
                      progresywne? Gratulacje udowodniles mi, ze podatki powinne byc progresywne.

                      > Podnoszenie głosu (jeśli nie wiesz, tak traktuje się CapsLocka), świadczy
                      > jedynie o tym, że brakuje Ci argumentów.

                      Nie. W tej konkretnej sytuacji zdecydowanie o tym nie swiadczy. Swiadczy jedynie
                      irytacja na calosciowe przypisywanie mi jakis pogladow wg jakiegos szablonu jaki
                      posiadasz w glowie.

                      > Kolejne linijki to już prawdziwe curiosum. Piszesz więc: "Nie jest to prawda.
                      > Efektywne opodatkowanie w Anglii jest wyzsze niz w Polsce.". A paragraf niżej
                      > piszesz "Prawde jest taka, ze efektywne opodatkowanie dla biedniejszych w
                      > Angli i jest duzo nizsze niz w Polsce (wystarczy porownac podatki przy
                      > dochodach rocznych na poziomie powiedzmy 15000 funtow)".
                      >
                      > Muszę powiedzieć, że mnie zabiłeś. To w końcu, jak z tymi podatkami w Anglii?
                      > Wyższe są (zdanie numer 1), czy niższe (zdanie numer 2). Stary, nadużywasz
                      > słowa "prawda". Poucz się logiki: jest takie prawo logiczne: nieprawda że
                      > jednocześni e zachodzi a i przeciwieństwo a. To co napisałeś, to bzdura.

                      Prosze zastosuj sie do wlasnych porad i naucz sie logiki. Jest roznica miedzy
                      efektywne opodatkowanie (zdanie 1), a efektywne opodatkowanie biednych (zdanie
                      2). Jesli zamierzasz wyciagac dziala z 'logika' proponuje sie skupiac na tym co
                      pisze oponent.

                      W zdaniu 2 wystepuje podzbior tego co w zdaniu 1. Co jest prawda dla zbioru w
                      zdaniu 1 nie musi wiec byc prawda dla zbioru w zdaniu 2. Wg OECD efektywne
                      opodatkowanie w Wielkiej Brytanii jest wyzsze niz w Polsce. Jednak dla pewnych
                      podzbiorow w obu krajach to zaleznosc nie musi byc zachowana.

                      > I jeszcze jedno. Cały czas rozmawiamy o przeciętnych ludziach w Polsce. 15
                      > tysięcy rocznie, to biedny człowiek w Polsce zarabia, ale złotych. Jak ma
                      > szczęście, bo są tacy, co mają mniej.

                      Tu zgoda.

                      Ale nie podchlebiaj sobie. Ty nie masz poglądów. Ty masz sieczkę w głowie.

                      To ze staram sie nie funkcjonowac w absolutach i staram sie patrzec calosciowo
                      jest swiadectwem kompleksowego podejscia do swoich pogladow.

                      Pozdrawiam
                      • ai14ra Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 20:36
                        > Bardzo osobliwa logika... nie zarzucilem calemu spolecznosci nieuczciwość ani
                        > też tobie (miedzy a) i b) w mojej wypowiedzi byla jednak dodatkowa tresc).

                        Ta dodatkowa treść nie miała nic do rzeczy, bo napisałeś tam "gdzie indziej tak
                        nie robią" oraz "gdzie indziej to się nie opłaca". Przykro mi, ale "Polacy", to
                        jest duży kwantyfikator. Nie napisałeś "niektórzy". Nie napisałeś "czasem".
                        Napisałeś najpierw o Polakach (nawet nie o społeczeństwie w Polsce, ale
                        wszystkich Polakach na świecie), potem personalnie do mnie. Taka uwaga boli
                        mnie, bo od zawsze płaciłem wszystkie podatki co do grosza. Niedawno musiałem
                        sobie wielu rzeczy (nie, nie luksusów) odmówić, żeby zapłacić pewien dodatkowy
                        podatek. Sam rozumiesz...

                        > W
                        > twoim przypadku zarzucilem, ze uwazasz, ze kazdy szuka sposobu na unikniecie
                        > podatkow, nie napisalem, ze ty tak robisz.

                        Napisałeś. Słuchaj, ja nie czytam tego, co miałeś na myśli. Ja czytam to, co
                        napisałeś. Język polski ma pewne domyślne znaczenia sformułowań. Wycofywanie się
                        z nich potem przez pokrętne kombinowanie nie ma sensu. Często tak robisz, patrz
                        niżej.

                        > Polacy wystepuja tu jako pewna nieokreslona zbiorowosc. Domyslnie 'Polacy' nie
                        > oznacza "kazdy Polak", choc mozna zabawic sie w analize logiczna. Na chlopski
                        > rozum jednak Polacy nie jest rowny kazdy Polak.

                        Nie kombinuj. "Polacy", zwłaszcza jeśli przeciwstawiasz ich "innym narodom" -
                        ewidentnie chodzi Ci o cały nasz naród. Chłopski rozum, to wiesz...ja szanuję
                        rolników, ale niekoniecznie za dokonania intelektualne.

                        > Chcesz przeprosiny? Prosze bardzo: Przepraszam. I przepraszam za uogolnienie > de
                        > facto niczemu nie sluzace.

                        Nie chciałem. Ale zaimponowałeś mi, że potrafisz sprowadzić poziom na spokojny,
                        bo już się obaj zaczęliśmy "przypalać". Ty też, nie gniewaj się jeśli gdzieś Cię
                        obraziłem, to przepraszam, szczególnie za czepianie się i wycieczki osobiste.

                        > Ale odpowiedz mi:
                        > Czy uwazasz, ze czlowiek robi wszystko, zeby uniknac podatkow? Jesli odpowiesz
                        > twierdzaco nie do konca rozumiem za co mam przepraszac.

                        Odpowiadam przecząco. Po pierwsze, "wszystko" oznaczałoby, że matkę własną
                        sprzeda. Więc nie, nie wszystko. Poza tym, ja chciałbym żeby mój kraj miał
                        skuteczną policję, niewielką ale dobrze wyszkoloną i wyposażoną armię, chciałbym
                        mieć dostępne sądy, chciałbym żeby była sieć dróg, etc. Aby to osiągnąć, trzeba
                        płacić podatki i ja rozumiem konieczność, i nie mam zamiaru się uchylać od
                        płacenia pewnych kwot na ważne dla mnie sprawy. Powiedzmy, 20-30% tego co
                        zarabiam. Ale: po pierwsze, nie dużo więcej, bo zacznie to dla mnie być za
                        ciężkie, po drugie, chciałbym widzieć że moje państwo szanuje i wydaje sensownie
                        moje pieniądze.

                        Przykro mi, ale tak nie jest. Jestem inżynierem, i dobrze wiem że komplikowanie
                        źle działającej maszyny prowadzi do katastrofy. Dlatego protestuję przeciwko
                        temu, bo to jest mój kraj i boję się o niego (i siebie, wcale nie mam ochoty
                        wyjeżdżać).

                        > Jak zwykle albo albo :D Logika czarno-biala. Uwazam, ze niektore podatki sa za
                        <ciach>
                        >
                        > Co jak bylo do pokazania nie miesci sie ani w opcji A ani w opcji B.
                        >
                        > Ja po prostu nie uwazam, ze kazdy podatek jest zly, albo podatki generalnie sa
                        > za wysokie. Ja patrze na jej skladowe.

                        Logika nie musi być czarno - biała, i, oczywiście, upraszczam. Zresztą jest
                        takie coś jak logika rozmyta. Ale logika nie może być sprzeczna: można się
                        zastanawiać, czy skręcić w lewo czy prawo, ale nie da się skręcić w obu
                        kierunkach na raz. Mam wrażenie że to chcesz zrobić. Mogę się mylić.

                        > Prosze zastosuj sie do wlasnych porad i naucz sie logiki. Jest roznica miedzy
                        > efektywne opodatkowanie (zdanie 1), a efektywne opodatkowanie biednych (zdanie
                        > 2). Jesli zamierzasz wyciagac dziala z 'logika' proponuje sie skupiac na tym co
                        > pisze oponent.
                        >
                        > W zdaniu 2 wystepuje podzbior tego co w zdaniu 1. Co jest prawda dla zbioru w
                        > zdaniu 1 nie musi wiec byc prawda dla zbioru w zdaniu 2. Wg OECD efektywne
                        > opodatkowanie w Wielkiej Brytanii jest wyzsze niz w Polsce. Jednak dla pewnych
                        > podzbiorow w obu krajach to zaleznosc nie musi byc zachowana.

                        Mała rada: zanim zaczniesz wymachiwać jakimś narzędziem, w tym przypadku logiką,
                        upewnij się że umiesz nim się posługiwać. Przykro mi, ale właśnie oblałeś
                        klasówkę z logiki w pierwszej klasie LO. Jeśli zdanie pierwsze dotyczy zbioru
                        "podatników" - całego - to dotyczy także zbioru "biednych podatników" (który,
                        jak słusznie piszesz, jest podzbiorem zbioru podatników). Jeśli "wszystkie
                        podatki są wysokie", to w szczególności "podatki dla biednych są wysokie", też.
                        To wynika z pierwszego zdania. Drugie jest negacją, brzmi "podatki dla biednych
                        nie są wysokie". Sprzeczność.

                        (Jestem informatykiem, logiki całe lata uczyli mnie na studiach, jak mi nie
                        wierzysz, idź do dowolnego ucznia z mat-fizu). Jeśli a jest prawdziwe dla zbioru
                        P, i zbiór B zawiera się w zbiorze P, to a jest prawdziwe dla zbioru B, również.
                        Chłopski rozum, jak widzisz...nie do wszystkiego można stosować skutecznie.

                        > To ze staram sie nie funkcjonowac w absolutach i staram sie patrzec calosciowo
                        > jest swiadectwem kompleksowego podejscia do swoich pogladow.

                        Nie gniewaj się, ale...masz tzw. "humanistyczne" wykształcenie, nie?
                        Moim zdaniem, z punktu widzenia logiki formalnej, Twoje poglądy są po prostu
                        sprzeczne. Ale, hej, to nie jest karalne :-)

                        I jeszcze jedno - myślę że mamy na tyle różne podejścia, że się nie dogadamy.
                        Ale, uwierz mi proszę - a ja postaram się wierzyć Tobie - że moje "liberalne"
                        (to uproszczenie) poglądy tak samo jak Twoje "kingoduninowskie" (to też
                        uproszczenie, wiem), nie wypływają z chęci zysku za wszelką cenę, z pazerności,
                        czy chęci "nachapania się". Ja po prostu - na podstawie swojego wykształcenia,
                        doświadczenia, podejścia do świata - naprawdę uważam że tak będzie lepiej dla
                        większości ludzi w tym kraju. Wierzę, że też tak uważasz. Proponuję rozstać się
                        w zgodzie :-). OK?

                        Pozdrowienia (czas jechać do domu z tej pracy)
                        • 1maruti1 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 21:03
                          Dobra. Zeby nie rozpisywac sie i klocic o semantyke w sprawie 'Polaków' daje
                          sobie spokoj i juz nie generalizuje. Naprawde szkoda czasu, ktore na ta jalowe
                          dyskusje oboje poswiecilismy. Masz w jakiejs mierze racje.

                          Generalizowanie generalniema tendencje do gubienia dyskusji. Sam wiem, bo czesto
                          jestem obiektem 'generalizacji'.

                          Co do twojej oceny POLSKIEGO systemu podatkowego jestesmy dosyc zgodni. Tym
                          niemniej mam wrazenie, zewiele zarzutow wobec mnie czy Dunin wynikaja z nie
                          rozrozniania generalnego dyskursu od dyskursu dot. sytuacji Polski. Byc moze
                          jasno nie zostalo to rozroznione.

                          Na poziomie ogolnym Dunin pisze: Podatki są fajne. Ale podejrzewam, ze na
                          poziomie szczegolowym w Polsce POLSKIE PODATKI NIE SA FAJNE. Mysle, ze lepiej
                          byloby na miejscu DUnin napisac "Podatki MOGA BYC fajne".

                          TWOJ DOWOD LOGICZNY:
                          Zle. Mamy tu de facto dwa zbiory. Zbior A (Polacy) i Zbior B (Anglicy). Podbior
                          A' (Polacy zarabiajacy X rocznie) i podzbior B' (Anglik zarabiajacy X rocznie).
                          To ze Zbior A ma wyzsze podatki niz zbior B NIE OZNACZA, ze Zbior A' ma wyzsze
                          podatki niz zbior B'.

                          Twoj dowod mialby zastosowanie, gdyby bylo tak: dla kazdego podatnika w Zbiorze
                          A podatki w zbiorze sa wyzsze niz dla kazdego podatnika w zbiorze B. Poniewaz
                          nie jest to napisane, wiec twoj dowod logiczny jest bledny. Obecnie wiemy tylko
                          tylko, ze istnieje taki podatnik w Zbiorze A i taki podatnik w Zbiorze B, ze
                          podatnik A ma wyzsze podatki niz podatnik B.

                          Logike mialem tylko rok :D Ale statystyke 5 lat.

                          > Nie gniewaj się, ale...masz tzw. "humanistyczne" wykształcenie, nie?

                          Czytaj wyzej. Nie. Przyznam jednak, ze nie pracuje w zawodzie.

                          Ale zeszlo z tematu :D Na wywody logiczne ;)
                • andrzej19552 Re: A Kinga D. uważa właśnie, że to źle 05.03.07, 20:35
                  Polski kapitalizm, to kapitalizm rodem wziety z Ameryki Poludniowej,
                  tworzy cwaniakow i pieknie ich uczy, jak wykiwac innych cwaniakow.
                  Poruszamy sie w kole zamknietym, bez sposobu na wyjscie z tego
                  pieknie zakreconego kapitalizmu.
                  Brawo dla inteligentow, ale tylko !!!
    • intel-e-gent Tylko czy wolny rynek istnieje? 05.03.07, 13:28
      Poczytaj, podyskutuj:
      • ai14ra Re: Tylko czy wolny rynek istnieje? 05.03.07, 13:46
        Całkiem wolny, pewnie nie. Ale na pewno może być mniej lub bardziej wolny.
        Nawiązując do tego, co napisałem powyżej, może być stosunkowo niewiele ludzi,
        którzy pasożytują na pracy innych, albo więcej.

        To jak z fizyką. Teoretycznie, np. silnik spalinowy ma jakąś tam wydajność. W
        praktyce mniejszą, bo są straty na tarciu, ucieczka ciepła, takie rzeczy. Jeśli
        konstrukcja jest dobra, prosta (nie skomplikowana ponad miarę) i solidna, to
        uzyskujemy wyniki w rozsądny sposób zbliżone do teorii. Przykładowo, mój stary
        Ford Fiesta 95 z silniczkiem 1.3 jeździ i przewozi mnie tam, gdzie trzeba. Ten
        silnik to nie jest "idealny silnik spalinowy", ale działa. Podobnie działa
        rynkowa gospodarka nie skrępowana nadmierną ilością przepisów.

        Gdybym jednak zaczął dokładać do Fieściny różne wynalazki, zaczynając od
        klimatyzacji, poprzez odbiornik TV aż po lodówkę, mikrofalę i spycharko-koparkę,
        to w pewnym momencie samochód przestałby jeździć - a przecież te wszystkie
        urządzenia, same w sobie nie są szkodliwe! Przecież mają pomagać, nie szkodzić!
        A jednak - auto nie jeździ!

        To samo dzieje się z gospodarką nadmiernie krępowaną regulacjami, podatkami,
        koncesjami i innymi zrzutkami na, niewątpliwie, zbożny cel. Bo wspomaganie
        ubogich, służba zdrowia, dopłaty do dzieci, podobnie jak lodówka i koparka to
        rzeczy pożyteczne i dobre. Ale jak ich jest za dużo, to silnik nie daje rady.

        To aż takie proste:

        Po pierwsze: nie da się stworzyć czegoś z niczego. Nie można wydać więcej
        pieniędzy, niż ich jest.
        Po drugie: każdy dodatkowy mechanizm, czy to w samochodzie, czy to w gospodarce,
        zwiększa "tarcie" i "straty na łączach". Im bardziej skomplikowany mechanizm,
        tym więcej pary idzie w gwizdek.

        I nie muszę wgłębiać się w nauki społeczne, i wielką filozofię, ani dyskutować,
        żeby wiedzieć, że wyżej wspomniane prawa fizyki _obowiązują_ w tym świecie. Nie
        da się ich obejść. Nie na tej Ziemi.

        Problem polega na tym, że część ludzi tych praw nie zna, a część udaje że nie
        obowiązują, żeby wyszarpać coś dla siebie.
        • 1europejczyk "Nie można wydać więcej pieniędzy, niż ich jest" 05.03.07, 15:54
          Mozna: trzeba miec na swiecie dominujaca pozycje, a przede wszystkim trzeba ta
          dominujaca pozycje zapewnic wlasnej walucie jak Ameryka zrobila to z $ po IIWS.
          Stad jej obecna rozpaczliwa walka za wszelka cene o utrzymanie tej dominujacej
          pozycji. Jej utrata (na przyklad gielda naftowa /albo jeszcze lepiej surowcowa/
          w €) pozbawia Amerykanow tego wszystkiego co czyni Ameryke dzisiaj "silna":
          nieograniczonych mozliwosci wydawania nie swoich $ nie narazajac sie na znane
          wszystkim innym krajom skutki deficytu budzetowego.
          • ai14ra Ręce opadają... 05.03.07, 16:13
            Nie można wydać więcej pieniędzy, niż ich jest. Twój przykład niczego nie
            dowodzi (chyba, że tego, że masz problem z czytaniem ze zrozumieniem). Nawet
            jeśli masz rację (co do Ameryki), to w Twoim przykładzie Ameryka wydaje
            "pieniądze, które do niej nie należą" a nie "pieniądze, które nie istnieją".
            Zasada zachowania energii, jakkolwiek by się przeróżnej maści ideologom nie
            wydawało, jest nie do obejścia. Nie ma perpetuum mobile. To jedno.

            Drugie, czy możesz mi wytłumaczyć co ma Ameryka do podatków w Polsce? Znaczy,
            chodzi Ci o to, żebyśmy też (jak wg Ciebie robi Ameryka) obskubali kogoś z
            pieniędzy i wtedy będziemy mogli mieć jeszcze większy socjał?? To kogo chcesz
            napaść?

            Charakterystyczne dla socjalistów: najlepiej, wydam na swoje potrzeby nie swoje
            pieniądze, i wtedy będzie dobrze. Ale to już jest moralność Kalego.
            • 1maruti1 Re: Ręce opadają... 05.03.07, 19:38
              > Nie można wydać więcej pieniędzy, niż ich jest.

              Zalezy jak nato spojrzysz :D

              Zawsze mozna dodrukowac i wyeksportowac inflacje ;)
              Mozna tez stworzyc totalnie wirtualny pieniadz wsystemie bankowym w oparciu o
              obowiazkowe rezerwy bankowe.
              • ai14ra Re: Ręce opadają... 05.03.07, 19:51
                "wyeksportować inflację?". Darujmy sobie eufemizmy. To znaczy "ukraść jakiemuś
                innemu społeczeństwu".
                "Mozna tez stworzyc totalnie wirtualny pieniadz wsystemie bankowym w oparciu o
                obowiazkowe rezerwy bankowe."
                Można. Czemu nie. Wartość tego pieniądza też będzie wirtualna. Jedzenie sobie
                też kupimy wirtualne. Super pomysł :/

                Ale z jednym się zgodzę. Radykalny, to waść jesteś. Tylko racjonalizmu (ratio =
                rozum, jeśli dobrze pamiętam) w tym za grosz. Co rzucisz pomysłem, to lepiej: a
                to ukraść innym, a to udawać że mamy pieniądze. Ile Ty masz lat? Dwanaście?
                • 1maruti1 Re: Ręce opadają... 05.03.07, 20:34
                  > "wyeksportować inflację?". Darujmy sobie eufemizmy. To znaczy "ukraść jakiemuś
                  > innemu społeczeństwu".

                  Jesli chcesztak to nazwac masz moje pelne poparcie. Tez uwazam, ze to co robili
                  Amerykanie to byla kradziez w bialy dzien.

                  > Można. Czemu nie. Wartość tego pieniądza też będzie wirtualna. Jedzenie sobie
                  > też kupimy wirtualne. Super pomysł :/

                  Nie. Pieniadz mozna w systemie bankowym kreowac poprzez system kredytowy.

                  Swoja droga: Nie wartosciowalem ani pierwszego ani drugiego zjawiska. Nie jest
                  totez 'moj pomysl'. Po prostu pisalem ze tak mozna robic. Nie wiem wiec jak to
                  sie ma do moich pogladow...

                  To tak jakby zarzucic mi, ze jestem rasista, bo powiedzialem 'Colin Powell jest
                  czarny'. :D

                  Koncowka twojej wypowiedzi pokazuje tylko twoj poziom kultury. Zalosne.
                  • ai14ra Re: Ręce opadają... 05.03.07, 20:39
                    > > "wyeksportować inflację?". Darujmy sobie eufemizmy. To znaczy "ukraść jak
                    > iemuś
                    > > innemu społeczeństwu".
                    >
                    > Jesli chcesztak to nazwac masz moje pelne poparcie. Tez uwazam, ze to co robili
                    > Amerykanie to byla kradziez w bialy dzien.

                    Czy dlatego my to mamy robić? Przypominam, że parę postów wcześniej zarzuciłeś
                    nam, jako narodowi, nieuczciwość...ale nie kłóćmy się, za wycieczki przeprosiłem
                    już powyżej. Przepraszam raz jeszcze, choć naprawdę uważam że nie jest w
                    porządku zarzucanie komuś nieuczciwości (jakby z pozycji moralnej wyższości) a
                    potem proponowanie czegoś nieuczciwego.

                    > Swoja droga: Nie wartosciowalem ani pierwszego ani drugiego zjawiska. Nie jest
                    > totez 'moj pomysl'. Po prostu pisalem ze tak mozna robic. Nie wiem wiec jak to
                    > sie ma do moich pogladow...

                    Wartościowałeś. Ale nie wracajmy do tego.

                    > Koncowka twojej wypowiedzi pokazuje tylko twoj poziom kultury. Zalosne.
                    >

                    Sorry, ale tutaj obu nas poniosło, przeprosiłem już.
                    • 1maruti1 Re: Ręce opadają... 05.03.07, 21:09
                      > Czy dlatego my to mamy robić?

                      Nie. Wcale tak nie twierdza. Po prostu napisalem, ze mozna w sprzyjajacych
                      okolicznosciach dodrukowac pieniadze i eksportowac inflacje. To byla zwykla
                      konstatacja, a nie bron boze zalecenie dla polskiej racji stanu.

                      Nie proponowalem tego. Wrecz przeciwnie: Oba zjawiska oceniam raczej negatywnie
                      (aczkolwiek sam proces kreacji pieniadza przez system bankowy to integralna
                      czesc systemu, wiec powstrzymuje sie od kategorycznej krytyki tego zjawiska).

                      Moze zostalem zle zrozumialem:
                      To byl zwykly komentarz typu "Romek jest ministrem edukacji". Naprawde
                      nieocenialemtych zjawisk, a jakby ocenial to bym ocenial negatywnie.
        • swoboda_t Re: Tylko czy wolny rynek istnieje? 05.03.07, 17:11
          Jako entuzjasta motoryzacji biję brawo za pyszne porównanie. Polska jest
          właśnie jak ta Fiesta. Ale bez klimatyzacji, TV i lodówki - jedzie się nią
          nieprzyjemnie i niewygodnie, przyśpiesza bardzo wolno a pali jak smok. Na haku
          ma uczepiony wielki barakowóz, w którym odbywa się libacja rozmaitych grup
          zawodowych, nierobów, polityków i związanych z nimi "byznesmenów" którzy na
          wolnym rynku, bez koneksji miejsca by nie zagrzali.
          Aktualnie jedziemy z górki, ale nie bedzie to trwać wiecznie.
          • ai14ra Re: Tylko czy wolny rynek istnieje? 05.03.07, 19:46
            Cieszę się, że Ci się podoba. Jadę sobie tą Fiestą, i bronię się rozpaczliwie,
            żeby mi już więcej nie doczepiali - bo jak napisałeś, niedługo przestanie być z
            górki. No cóż, ale jak widać na forum, wielu entuzjastom źle rozumianej
            "sprawiedliwości społecznej" nie podoba się, że _ośmielam się_ wyrażać nieśmiałą
            chęć, aby już mi do tego biednego autka nic nie doczepiali więcej, bo nie da rady.
            Grzmią tutaj na mnie, z wysokości jakichś Beneluksów i innych Norwegii,
            oskarżają o knucie i chęć oszustwa, bo proszę, żeby mi już więcej nie dorzucać,
            bo ani Fieścina, ani ja nie damy rady.

            Cóż, to demokratyczny kraj. Jak przegłosują, to dorzucą. Ale ja jestem wolnym
            człowiekiem. I jeśli obciążenie zwiększy się jeszcze trochę, to - przepraszam za
            wyrażenie - pieprznę i Fiestą, i obciążeniem do rowu, i pojadę sobie do
            Beneluksu albo innej Norwegii właśnie.

            Z moim fachem wszędzie mnie przyjmą. I będę płacić podatki w Norwegii. I będę
            się dokładał do ich wysokiego PKB. I będę zarabiać tyle, że za jedną wypłatę
            kupię kilkuletnie Volvo. I tak samo zrobi ten milion - dwa pracowitych ludzi,
            którzy jeszcze teraz ciągną ten kraj. Jakoś.

            A wtedy nieroby zaczną zdychać z głodu. Ale to już nie będzie mój problem.
    • daktahu Niech oboje przez popracują fizycznie, 05.03.07, 13:58
      a zweryfikują swoje poglądy natychmiast co do sielanki, czy to wolnorynkowej,
      czy socjalnej. Wystarczy ze 3 miesiące 6 dni w tygodniu.A nie męczą się po pare
      godzin tygodniowo za miliony obywateli, co to potem jeszcze komentują raz
      lepiej raz gorzej.
      • kozaki_wiesi Re: Niech oboje przez popracują fizycznie, 05.03.07, 14:58
        Czy ty przypadkiem nie mylisz pracy z wysiłkiem fizycznym?
    • dem-leftist Gadomski-populista rynkowy 05.03.07, 17:07
      "Dla lewicy i dla konserwatystów państwo jest bytem doskonalszym niż rynek,
      który potrafi skorygować błędy bezdusznego mechanizmu. Państwo jest
      idealizowane. Rynek jest ślepy i bezduszny, a państwo podejmuje "racjonalne
      decyzje". Czyżby? Państwo ma konkretną twarz - urzędnika, a częściej
      urzędniczki, "pani Krysi", która wydaje decyzje, bywa leniwa lub sfrustrowana,
      niekompetentna."


      Ciekawe.Lewica nie traktuje "panstwo" jako cos doskonalsze od
      rynku.Twierdzimy,ze dobrze zarzadzane panstwo jest swietnym uzupelnieniem rynku.

      "Spójrzmy na przemiany, jakie następują w naszym kraju. Najlepiej rozwinęło się
      to, co prywatne i rynkowe - apteki, telefonia komórkowa, banki, supermarkety,
      informatyka, prywatne media. To, co państwowe, jest w stagnacji lub przeżywa
      chroniczny kryzys - szpitale, PKP, kopalnie węgla, drogi, szkolnictwo,
      państwowe media."

      Klamstwo!!!
      Szpitale nie przezywaja kryzysu.Tylko nie ktore z nich maja
      problemy.Szkolnictwo jest nie dofinansowane.Kopalnie przynosza zyski,PKP jest
      prywatyzowana i nie dofinansowana.

      "Wolny rynek jest wrogiem ideologicznych konstrukcji"

      Slowa tego fundamentalisty rynkowego budza pusty smiech."Wolny rynek" jest
      kolejna ideologia.

      "Wolny rynek to możliwość podejmowania wyborów, poruszania się, decydowania o
      swym życiu prywatnym."

      No tak,ale jezeli posiadam bledne informacje.Zostalem oszukany.I pod wplywem
      tych blednych informacji dokonuje wyboru,to czy jest to wolny wybor?

      "Przypomnijmy sobie, co Tocqueville pisał o zdolności do samoorganizacji
      amerykańskiego społeczeństwa w połowie XIX wieku. Podatki dochodowe wówczas nie
      istniały, a wydatki i dochody państwa wynosiły jakieś 5 proc. dochodu
      narodowego. Twierdzenie Kingi Dunin, że podnoszenie podatków pomaga tworzyć
      wspólnotę, jest absurdem."

      Wspolnota bialych wolnych mezczyzn.
      Przypominam o niewolnikach,kobietach,indianinach.

      "Ciepłe stosunki potrafię nawiązać bez pomocy państwa, z osobami, na których mi
      zależy. Od innych oczekuję tylko uprzejmości, dobrej woli i profesjonalizmu.
      Rynek pozwala nie nawiązywać osobistych relacji, jeśli tego nie chcemy, ale ich
      przecież nie zabrania wówczas, gdy mamy na to chęć. Oto jeszcze jeden wymiar
      wolności, jaki uzyskujemy dzięki rynkowi."

      Mysle,ze taka postawa byla mozliwa rowniez za czasow tzw. "komuny".
      Nie widze tu zaslugi rynku.

      Autor zapomina,ze sa rozne formy rynku.No,ale jak przystalo na zaslepionego
      fundamentaliste,wierzy w jego najbardziej skrajna wersje.
      Tylko,ze moj drogi dziennikarzu,Rynek tez sie myli.A to dlatego,ze nigdy nie
      bedzie idealnego przeplywu informacji na tym rynku.
      • dem-leftist i jeszcze jedno 05.03.07, 17:14
        Wspolnota jednostek.
        Nikt z nas nie mieszka na bezludnej wyspie.Jednostki wspolzyja ze soba w
        okreslonym miejscu,czasie i warunkach.Aby ta wspolpraca byla udana musimy sobie
        uswiadomic,ze jedziemy na tym samym wozku.To nie wyklucza indywudualizmu,ale
        jest to swiadomosc,ze samemu nie zbudujemy bezpiecznego i bogatego panstwa.
        • adeinwan Re: i jeszcze jedno 05.03.07, 19:09
          > uswiadomic,ze jedziemy na tym samym wozku.To nie wyklucza indywudualizmu,ale
          > jest to swiadomosc,ze samemu nie zbudujemy bezpiecznego i bogatego panstwa.

          Wolny rynek nie oznacza samotnego działania - wręcz przeciwnie, jest kooperacją
          obywateli nieskrępowanych reżimem.
          • maly_ksiaze Re:Dunin 05.03.07, 19:29
            Mam wątpliwości czy Pani Dunin kiedykolwiek udało sie napisać cos mądrego...
            Panu Gadomskiemu jednak czasem sie to udaje:)
            Pozdrawiam:)

            Alterglobalista:) ale chrześcijański:)
            • 1maruti1 Re:Dunin 05.03.07, 19:39
              Mam watpliwosci czy Panu Gadomskiego udało się napisać coś mądrego...
              Pani Dunin zdarza się to jednak prawie co dwa tygodnie w Wysokich Obcasach.

              Pozdrawiam :D
              • maly_ksiaze Re:Dunin 05.03.07, 20:10
                "Pani Dunin zdarza się to jednak prawie co dwa tygodnie w Wysokich Obcasach."
                Masz na myśli ten bełkot z jej felietonów? Po tylu latach to już nawet nie jest
                śmieszne...
                • 1maruti1 Re:Dunin 05.03.07, 20:38
                  Ja akurat je bardzo lubie.
                  Dobrego tekstu Gadomskiego jeszczemi sie nie zdarzylo.

                  Nie krytykuje twojego zdania, daje tylko znac ze mam odwrotne. Pozdrawiam.
          • dem-leftist Re: i jeszcze jedno 05.03.07, 21:18
            adeinwan napisał:
            > Wolny rynek nie oznacza samotnego działania - wręcz przeciwnie, jest
            kooperacją
            > obywateli nieskrępowanych reżimem.


            Ja jusz abstrahuje od tego,ze nie neguje wolnego rynku,poniewaz nie ma dla
            niego zadnej alternatywy.Twierdze,w odroznieniu od Gadmoskiego,ze ten "wolny
            rynek" moze przybierac rozne formy.Ale to co Ty napisales jest infantylne.
            Przypomnij sobie Chiny i Pinocheta...
            Wolny rynek swietnie dogaduje sie z rezimem :)
            • adeinwan Re: i jeszcze jedno 05.03.07, 21:25

              > Ja jusz abstrahuje od tego,ze nie neguje wolnego rynku,poniewaz nie ma dla
              > niego zadnej alternatywy.Twierdze,w odroznieniu od Gadmoskiego,ze ten "wolny
              > rynek" moze przybierac rozne formy.

              Te formy, które masz na myśli, to już taki "rynek prawie wolny", a prawie robi
              różnicę :)

              > Wolny rynek swietnie dogaduje sie z rezimem :)

              Ale tylko takim, który pozostawia obywatelom swobody gospodarcze. Chiny nie są
              dobrym przykładem, gdyż tam nie ma wolnego rynku, jest jedynie kapitalizm
              korporacyjny z domieszką pozostałości komunizmu.
              • 1maruti1 Re: i jeszcze jedno 06.03.07, 10:58
                Rynek moze byc CO NAJWYZEJ prawie wolny.

                Wolny rynek nie istnieje.

                p.s. Autorytaryzm znakomicie wspolgra z kapitalizmem (tajwan, korea pld.,
                japonia, singapur, malezja, teraz chiny...)
      • intel-e-gent Dobrze gadasz demi-leftist 06.03.07, 19:08
        Ale ja bym jeszcze przekornie dodał, że Gadomski jest zwolennikiem niewolnictwa... ;p
    • dem-leftist Wolny rynek w Chinach 05.03.07, 21:22
      Mam pytanie:
      jak to jest z ta wolnoscia w wolnorynkowych Chinach ???
      Widac,ze wolny rynek swietnie koegzystuje z rezimowym systemem :)
      • adeinwan Re: Wolny rynek w Chinach 05.03.07, 21:27
        Chiny nie są wolnorynkowe. Otwarcie kraju na zagraniczne inwestycje nie oznacza
        wolnego rynku, to tylko jeden z elementów. Wolny rynek przejawia się również w
        gwarancji własności, niskim udziale sektora publicznego w gospodarce, swobodzie
        gospodarczej szarych osób (nie tylko koncernów) i prawnym zabezpieczeniu
        zawartych umów. Tego w Chinach nie ma.
        • dem-leftist Re: Wolny rynek w Chinach 05.03.07, 21:37
          adeinwan napisał:

          > Chiny nie są wolnorynkowe. Otwarcie kraju na zagraniczne inwestycje nie
          oznacza
          > wolnego rynku, to tylko jeden z elementów. Wolny rynek przejawia się również w
          > gwarancji własności, niskim udziale sektora publicznego w gospodarce,
          swobodzie
          > gospodarczej szarych osób (nie tylko koncernów) i prawnym zabezpieczeniu
          > zawartych umów. Tego w Chinach nie ma.



          aha
          i moze dlatego Chiny tak szybko sie rozwijaja :)
          Panstwo uzupelnia dzialania rynkowe
          • adeinwan Re: Wolny rynek w Chinach 05.03.07, 21:44
            > aha
            > i moze dlatego Chiny tak szybko sie rozwijaja :)
            > Panstwo uzupelnia dzialania rynkowe

            Wręcz przeciwnie - podkopuje. Zobaczysz, co będzie z Chinami za kilka lat ;-)
            • poczta4444 Jak wyeksportować inflacje? 05.03.07, 23:36
              Wcześniej maruti1 napisał, że można dodrukować pieniądz i wyeskportować
              inflacje ...
              ciekawe jak drukując krajową walute!!!
              są 3 czynniki 1 podaż pieniądza 2 kurs walutowy 3 stopa procentowa
              daje się kontolować tylko 2 z 3, więc jak sie dodrukuje forse to sie na kursie
              walutowym odbije!!
              co wy piszecie za bzdury ludzie
              • 1maruti1 Re: Jak wyeksportować inflacje? 06.03.07, 11:09
                ech...
                jak sie eksportuje inflacje? nie kazdy moze. moze tylko kraj ktorego waluta jest
                rezerwa walutowa innych krajow albo waluta nominalna dla np. rynku handlu ropa.
                dodrukowana waluta nie wplywa wiec na zmiane kursu walut ani na inflacje. po
                prostu eksportuje sie inflacje.

                kiedys bylo to zjawisko duzo powszechniejsze - za czasow systemu z Bretton Woods.

                na podobnej zasadzie eksportuje sie inflacje poprzez obligacje skarbowe.

                oczywiscie pozniej ta waluta moze opuscic rezerwy a obligacje stac sie
                niepozadane, zalac rynek i oslabic walute.

                nie moze wiec np. Polska. mogly przez lata stany zjednoczone.

                mozna o tym przeczytac tez w neoliberalnych podrecznikach jak M. Machaj, J.
                Jabłecki: Teoria i historia Imperium Americanum.

                jezu... zamiast na mnie najezdzac zalecam poczytanie ksiazek z historii ekonomii...
      • lucky81 Re: Wolny rynek w Chinach 06.03.07, 01:09
        W Chinach jest całkiem wolny rynek - w Hong-Kongu i Shanghaju, dwóch miastach z
        dosyć dużą niezależnością polityczną. W reszcie kraju nie ma wolnego rynku.
        • godott Re: Wolny rynek w Chinach 06.03.07, 13:48
          szczegolnie zakladanie firm, ilosc roznych pozwolen, cenzura internetu,
          pozwolenia na sprzedaz materialow drukowanych i inne ;) z tym Shanghaiem to sie
          zapedziles kolego....
          • lucky81 Re: Wolny rynek w Chinach 06.03.07, 17:56
            Być może - jakoś tak mi się wydawało, brak mi konkretnych informacji. Ale
            Hong-Kong na pewno, o wolnym rynku tam wypowiadało się wielu (m.in. Milton
            Friedman), i jest wysoko oceniany przez organizacje oceniające rynki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka